Wyciekły ceny serii Galaxy S27. Drogo to mało powiedziane
Sprzęt 15:51

Wyciekły ceny serii Galaxy S27. Drogo to mało powiedziane

Kryzys na rynku elektroniki dotyka wszystkich producentów. I chociaż Samsung zaprzecza plotkom, że jego dział mobilny i ten odpowiedzialny za produkcję pamięci i procesorów toczą małą, wewnętrzną wojnę, to przecieki dotyczące cen nadchodzących flagowców wskazują, że ta trwa w najlepsze. Mowa tu oczywiście o ciągle rosnących cenach układów DRAM i NAND oraz ich brakach na rynku. Mogłoby się wydawać, że kto, jak kto, ale Samsung powinien być na nie odporny jako ich producent. Rzecz w tym, że nawet jemu ma się bardziej opłacać odpowiadanie na potrzeby nienasyconego rynku AI, niż zaspakajać własne.  [SALE-6951] Samsung Galaxy S27, tak mają wyglądać podwyżki I tak Samsung Galaxy S27 w wersji 256 GB ma być droższy od S26 o 74 USD, czyli około 286 zł. Wersja 512 GB ma podrożeć o 96 USD, czyli około 371 zł. Oczywiście do obydwu tych stawek należy doliczyć 23% VAT oraz zaokrąglić w górę do jakiejś ładnej kwoty z samymi dziewiątkami na końcu.  Jeśli chodzi o wyższe modele, to doniesienia nie podają konkretnych liczb. Sugerują jednak, że wzrost cen będzie jeszcze mocniej odczuwalny. Jedynym światełkiem w tunelu jest to, że są to jedynie przecieki. Jest więc jakaś szansa, że się nie potwierdzą. W końcu ich źródła mogą być szemrane, a jeśli są pewne, to jest szansa na to, że Samsung uzna, że tak wysoka cena za urządzenie może mu się nie opłacać i weźmie część kosztów na siebie. To jednak dość płonne nadzieje biorąc pod uwagę to, co dzieje się z rynkiem. 

1
PAWEł MARETYCZ
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

O jedną opłatę mniej. Rachunki za prąd od dziś z wielką zmianą
Wiadomości 18:32

O jedną opłatę mniej. Rachunki za prąd od dziś z wielką zmianą

2
PAWEł MARETYCZ
1.
Potężny laptop z potencjałem i kilkaset złotych w kieszeni. Czas masz do 14.10
Telepolis.pl
Sprzęt 18:09

Potężny laptop z potencjałem i kilkaset złotych w kieszeni. Czas masz do 14.10

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Asha Sharma dementuje plotki. Microsoft by tego graczom nie zrobił
Sprzęt 17:46

Asha Sharma dementuje plotki. Microsoft by tego graczom nie zrobił

0
PAWEł MARETYCZ
1.
HMD pracuje nad nowym smartfonem. Jeśli nie przesadzi z ceną to będzie hit
Telepolis.pl
Sprzęt 17:23

HMD pracuje nad nowym smartfonem. Jeśli nie przesadzi z ceną to będzie hit

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Samsung kasuje aplikację. Po zaledwie kilku miesiącach
Aplikacje 17:00

Samsung kasuje aplikację. Po zaledwie kilku miesiącach

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Kolejna szalona promocja. Tym razem laptop z ekranem OLED za 2999 zł
Telepolis.pl
Sprzęt 16:41

Kolejna szalona promocja. Tym razem laptop z ekranem OLED za 2999 zł

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Ritchson wystąpi w wysokobudżetowym science fiction. To już oficjalne
Telewizja i VoD 16:19

Ritchson wystąpi w wysokobudżetowym science fiction. To już oficjalne

0
ANNA KOPEć
1.
Sezon grzewczy już się rozpoczął. Ten sprzęt dosłownie ratuje życie
Telepolis.pl
Sprzęt 15:28

Sezon grzewczy już się rozpoczął. Ten sprzęt dosłownie ratuje życie

2
PAWEł MARETYCZ
1.
SteamOS trafił na konsole z Androidem. Wszystko dzięki modderom
Sprzęt 15:06

SteamOS trafił na konsole z Androidem. Wszystko dzięki modderom

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Szukasz tabletu na studia? Ten ma rysik, klawiaturę i jest za 1899 zł
Telepolis.pl
Sprzęt 14:43

Szukasz tabletu na studia? Ten ma rysik, klawiaturę i jest za 1899 zł

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Polacy bankrutują na potęgę. Rząd szykuje zmiany
Fintech 14:20

Polacy bankrutują na potęgę. Rząd szykuje zmiany

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Unia grozi Polsce palcem. Fotowoltaika znów ma się opłacać
Wiadomości 13:59

Unia grozi Polsce palcem. Fotowoltaika znów ma się opłacać

1
PAWEł MARETYCZ
1.
McDonald z nowym narzędziem. Każdy zapłaci za Big Maca inną cenę?
Tech 13:37

McDonald z nowym narzędziem. Każdy zapłaci za Big Maca inną cenę?

0
ANNA KOPEć
1.
Prime królem horrorów? Nowy serial wleci jak burza już za 7 dni
Telewizja i VoD 13:08

Prime królem horrorów? Nowy serial wleci jak burza już za 7 dni

0
ANNA KOPEć
1.
Mały przelew może skończyć się wielką kontrolą. Skarbówka tylko czeka
Płatności bezgotówkowe 12:45

Mały przelew może skończyć się wielką kontrolą. Skarbówka tylko czeka

0
ANNA KOPEć
1.
Serwis się wysprzęglił. Oto nowe czytniki Amazon Kindle
Sprzęt 12:24

Serwis się wysprzęglił. Oto nowe czytniki Amazon Kindle

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
HBO znów to robi. Tworzy nowy serial fantasy na miarę "Gry o tron"
Telewizja i VoD 11:40

HBO znów to robi. Tworzy nowy serial fantasy na miarę "Gry o tron"

0
ANNA KOPEć
1.
Canal+ zmienia logowanie. Uważaj, bo możesz dostać blokadę
Telewizja i VoD 11:17

Canal+ zmienia logowanie. Uważaj, bo możesz dostać blokadę

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Więcej nowości
Wydłubali mu oczy, posypali kawiorem i chcą 54 tysiące
Sprzęt 10:56

Wydłubali mu oczy, posypali kawiorem i chcą 54 tysiące

Są tacy, co chcą więcej niż fajny telefon za złotówkę w Plusie. Ale żeby aż iść w stronę skaryfikacji to trzeba być jakimś rosyjskim odklejeńcem, wróć, magnatem. Po kolei jednak. Nie ma bardziej rosyjskich telefonów niż Caviar To nic, że jedynie odpicowują gotowe telefony z USA czy Korei, nie to się liczy. Liczą się materiały, najlepiej platyna, złoto, diamenty i domieszka skóry jakiegoś zwierzęcia na skraju wymarcia.Taki poobklejany telefon waży więcej, rysuje szklane blaty, a w środku ma ten sam smutek, co telefony w normalnej cenie. Jak co roku Caviar po premierze nowych iPhone'ów ma do zaprezentowania swoje wariacje na ich temat. Tandetne jak zawsze, ale jak pięknie będą się odbijać w złotych zębach właściciela. Za Pro zapłacimy od 10 560 dolarów, a za składanego Duo od 13 410 dolarów. Ciekawiej robi się jednak, gdy wybierzemy wariant pozbawiony kluczowych funkcji telefonu. Za wydłubane oczka zapłacimy więcej Obok jarmarcznych wersji ze skórą, Caviar przyszykował też warianty Supersonic i Ultimate dla odpowiednio iPhona 18 Pro i iPhona Duo. No i co ciekawe... obił je tak blachą, że to jakoś wygląda. To wręcz najładniejsze Caviary jakie widziałem. Minimalistyczne takie, co może szokować w portfolio firmy. Minimalizm jednak objął więcej niż tylko wykończenie - dostajemy telefony z metalową płytką zamiast aparatów fotograficznych. Zanim jednak ktoś zacznie się pukać w głowę, to częsty wymóg w chronionych środowiskach korporacyjnych. Zamiast jednak dostać rabat za brak aparatów, jeszcze do tego dopłacamy. iPhone 18 Pro w takiej wersji to 10 770 dolarów, a iPhone Duo - 13 990 dolarów, czyli tytułowe 54 tys. zł.

0
ANTONI PETARDA
1.

Więcej nowości

To już dziś, 1 października. Polacy pokochają Netflixa za ten serial
Telewizja i VoD 08:47

To już dziś, 1 października. Polacy pokochają Netflixa za ten serial

Wiadomo nie od dziś, że Polacy kochają melodramaty wszech czasów. A dziś jest dzień, kiedy na Netflixa wjeżdża wyczekiwany serial "Na wschód od Edenu". Jedno jest pewne, piękna Florence Pugh oraz Christopher Abbot zagoszczą w naszych domach, a ich historia nie da nam spokoju. 7 odcinkowa adaptacja słynnej książki Jak widać, Netflix nie to nie tylko "Lalka" i "Brigertonowie". Serwis już dzisiaj serwuje swoim widzom adaptację głośnej powieści Johna Steinbecka z 1952 roku. "Na wschód od Edenu" to klasyka, która z pewnością ma ogromny potencjał. Ale Netflix musiał nieco powalczyć i dopiero cztery lata temu wygrał walkę o prawa do jej powtórnej adaptacji. Jedno nie ulega wątpliwości - to jedna z najważniejszych premier w tym miesiącu.  Platforma w głównej roli obsadziła charyzmatyczną i pełną wdzięku aktorkę Florence Pugh, która pełni także rolę współproducentki. Całość została napisana przez Zoe Kazan, której to dziadek wyreżyserował w latach 50. kultową adaptację.  Na wschód od Edenu. Saga i melodramat w jednym W siedmiu odcinkach, przedstawiono losy wielopokoleniowej rodziny Trasków. Największa uwaga została skupiona na antybohaterce - Cathy Ames (Pugh), która może i wygląda niewinnie, ale jak się możemy domyślić wcale taka nie jest. W serialu będzie można zobaczyć także Tracy Letts jako Cyrus Trask, Marthę Plimpton jako Faye oraz Joe Andersa jako Arona Traska, Mike Faista jako Charlesa Traska i Christophera Abbota jako Adama Traska.  https://www.youtube.com/watch?v=EYjEKJffjhE

0
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Omijałem słuchawki szerokim łukiem. Dla tych zrobiłem wyjątek
Testy sprzętu 27 WRZ 2026

Omijałem słuchawki szerokim łukiem. Dla tych zrobiłem wyjątek

Przez lata omijałem słuchawki dokanałowe, głównie z powodów zdrowotnych. Ostatnio dałem się jednak namówić na test modelu Huawei FreeBuds Neo. Jakie zdanie na temat tego sprzętu ma osoba całkowicie zielona w temacie? W ramach krótkiego wprowadzenia napiszę, że od dwóch dekad mam problem z lewym uchem. Jest bardzo wrażliwe i szybko pojawiają się stany zapalne. Dlatego uważam podczas pływania czy uprawiania sportów nawodnych. Unikam silnego wiatru, ale też aplikowania do ucha różnego typu zatyczek – organizm szybko daje znać, że nie jest to dla niego komfortowe. Z tego powodu nie zdecydowałem się też na zakup małych słuchawek. Kiedy jednak pojawiła się okazja do ich przetestowania, byłem ciekaw, po jakim czasie ucho powie "pas". Lekkość solidnego plastiku Słuchawki FreeBuds Neo od Huawei to świeżynka na polskim rynku. Sprzęt dostępny jest w czterech kolorach: białym, srebrnym, różowym i czarnym. Do mnie trafił ten ostatni. I chyba dobrze się stało, bo urządzenie w tej wersji prezentuje się po prostu dobrze. Śliska powierzchnia etui sprawia, że nie osiadają na niej np. drobiny kurzu, jednocześnie w oczy nie rzucają się odciski palców. Chociaż zaznaczę, że nie sprawdzałem tego np. podczas konsumpcji ociekającego sosem burgera czy kurczaka. Samo etui jest bardzo poręczne. Podłużny kształt przypadł mi do gustu, nie mam problemów np. z otwieraniem go jedną ręką. Słuchawki nie wypadają z plastikowego futerału, jednocześnie łatwo się w nim układają, gdy przestają być używane. Całość wykonano z solidnego plastiku. Dość mocno naciskałem na zawias, by sprawdzić jego wytrzymałość i na szczęście nie usłyszałem trzasku. Etui waży niewiele ponad 31 g, więc trzeba je uznać za naprawdę lekkie – to właściwie niezauważalny przedmiot w kieszeni czy torebce. O plecaku nawet nie ma co pisać.  Co znajdziemy w pudełku FreeBuds Neo? W pudełku znaleźć można jeszcze trzy zestawy tipsów (wkładek) o różnych rozmiarach (fabrycznie założone są średnie, dodatkowo można sprawdzić duże, małe i bardzo małe), by najlepiej dopasować sprzęt do swojego ucha. Ładowarki czy przewodu do niej nie stwierdzono, ale pewnie każdy ma taki zestaw w domu (etui posiada port USB typu C). Jeśli ktoś jest fanem studiowania instrukcji obsługi w wersji papierowej, to…będzie rozczarowany. Ta dołączona zawiera niewiele informacji. Ale można to szybko nadrobić w sieci. Instrukcja nie powala. Ale to bez znaczenia Czy szukanie instrukcji obsługi online to konieczność? Nie do końca, bo sprzęt jest prosty w obsłudze. I pisze to osoba, która pierwszy raz korzysta z gadżetu tego typu. Słuchawki szybko parują się ze smartfonem za pośrednictwem Bluetooth (wersja 6.0). Warto podkreślić, że testowany produkt Huawei obsługuje jednocześnie połączenie z dwoma urządzeniami. A to oznacza, że oprócz smartfona urządzenie sparujecie np. z konsolą. Sprawdziłem, śmiga. Sterowanie dotykowe: hit czy kit? Sprzęt można obsługiwać z poziomu np. telefonu, ale jest alternatywa – sterowanie dotykowe. Na papierze wygląda to tak: podwójne dotknięcie słuchawek uruchamia/pauzuje muzykę albo pozwala odebrać/zakończyć połączenie. Potrójne dotknięcie umożliwia przejście do następnego utworu, a przesuwanie palcem po słuchawce odpowiada za sterowanie poziomem głośności. Obszar dotykowy zajmuje 60 proc. powierzchni słuchawki, więc w teorii powinno to być proste. Jednak po wejściu w szczegóły, okazuje się, że to "procentowa wielkość powierzchni styku na przedniej stronie trzonka". Owe szczegóły zapewne obchodzą niewiele osób, bo ważniejsza jest odpowiedź na proste pytanie: czy to działa? Początkowo miałem mieszane uczucia. Sterowanie dotykiem po prostu wychodziło mi średnio. Ale po jakimś czasie okazało się, że to kwestia wprawy. Kiedy już znalazłem właściwy punkt, zastosowałem właściwą siłę i przesunąłem grzywę tak, by nie przeszkadzała, sprzęt zaczął mnie słuchać. A skoro już o słuchaniu mowa… Czy to zadowalający sprzęt dla przeciętnego ucha? Ten wątek zacznę od zaznaczenia, że nie jest audiofilem, muzyki słucham na każdym urządzeniu, jakie jest w stanie ją odtwarzać (kiedyś trafiły się nawet czapka ze słuchawkami i grający krawat), a opowieści o dynamicznych przetwornikach, zjawiskowym brzmieniu i wybitnym dźwięku przestrzennym nie są dla mnie. Zwłaszcza, gdy dorzuca się do tego wartości liczbowe, które mają udowodnić wyższość sprzętu A nad tym B. Jako bardzo niewyrafinowany użytkownik napiszę, że bas w tym modelu jest ok, ale nie dominuje, wokale są wyraźne (nawet bardzo), a dźwięk pozostaje niezakłócony. Odsłuchiwałem utwory z naprawdę wielu gatunków i nie rzuciło mi się w uszy coś, co uznałbym za wielki minus. Pisząc krótko: Huawei FreeBuds Neo nie przeszkadzają w słuchaniu muzyki. A zatem spełniają swoją podstawową rolę. Nawet z nawiązką. Sprzęt nie przeszkadza w rozmowach telefonicznych  Jak sprzęt sprawdza się w rozmowach telefonicznych? Także i w tym przypadku nie mam zastrzeżeń. W trakcie tych testów przemieszczałem się po mieszkaniu (nie jest to kawalerka) bez smartfona, żeby sprawdzić, kiedy zaczną się problemy. I o dziwo ich nie zarejestrowałem – rozmowy przebiegały płynnie. Poważny zgrzyt pojawił się dopiero wtedy, gdy wyszedłem na balkon. Ale w tym przypadku swoje robiły już odległość i ściany. A jak działa mikrofon? Od swoich rozmówców usłyszałem, że dobrze – głos nie był stłumiony czy zagłuszony. Nawet, gdy przebywałem na świeżym powietrzu, w tym przy ruchliwych ulicach. Przyznam jednak, że nie sprawdzałem tego w bardzo trudnych warunkach, np. przy placu budowy. Albo wycince w lesie. Redukcja szumów zadziała Kontynuując ten wątek należy napisać o funkcji redukcji szumów, która dostosowuje się do warunków otoczenia. Producent ponownie podaje tu przeróżne wartości na poparcie tezy, że działa to świetnie i zmienia zasady gry. Czy da się to zauważyć? Da się. Czy działa to idealnie? Tego już nie mogę napisać. I nie zmieni tego informacja o rejestrowaniu danych dot. hałasu otoczenia 400 tys. razy na sekundę. Ale mogę wspomnieć, że podczas testów słuchawek nie usłyszałem listonosza dobijającego się do drzwi. Kilka dni później przekonywał, że dłużej przy nich stał… Standardowe użytkowanie nie drenuje akumulatora Co z czasem pracy? Producent podaje, że po pełnym ładowaniu sprzęt może odtwarzać muzykę przez 6,5 godziny z włączoną redukcją szumów. Bez tej funkcji wartość wzrasta do 10 godzin. Czy faktycznie tak jest? Nie było mi dane sprawdzić, bo nie wytrzymałbym tyle czasu w słuchawkach. A kiedy je wyjmowałem, natychmiast trafiały do etui ładującego. I napiszę, że przy użytkowaniu tego sprzętu po parę godzin dziennie, nie wystąpiły problemy z wyczerpanymi akumulatorami. O ile oczywiście pamięta się o tym, by czasem podłączyć do ładowania etui. Dla porządku dodam, że słuchawki posiadają akumulator o pojemności 60 mAh, w przypadku etui jest to 460 mAh. Słuchawki są wygodne i nie jest łatwo je zgubić Jak przedstawia się kwestia wygody? Słuchawki są lekkie (każda waży poniżej 5 g) i nie przypominają o sobie przez cały czas. Przyznam przy tym, że trochę nimi kręciłem w uszach, by znaleźć właściwą pozycję. Czy pozostawiają uczucie dyskomfortu? Nie, są ledwo wyczuwalne. Przynajmniej na początku. Po jakimś czasie ucho dawało już znać, że ciało obce trzeba usunąć. Ale w tym miejscu przypomnę, że moja sytuacja jest specyficzna i przez lata unikałem takich testów.  Ważne z pewnością jest to, że słuchawki nie wypadają przy każdym przechyleniu głowy, skoku czy podczas biegu. Na dobrą sprawę nie doszło do wypadnięcia, gdy już ustaliłem właściwe ułożenie słuchawek. Przy okazji wspomnianych aktywności warto napisać, że sprzęt ma standard IP55, co oznacza odporność na wodę i kurz. Dotyczy to jednak wyłącznie słuchawek (a nie etui) i trzeba pamiętać, że nie ma mowy o wodoodporności – produkt wytrzyma pewnie lekki deszcz, ale już nie nurkowanie. Producent nie przesadził z ceną Ile za ten sprzęt życzy sobie producent? Na polskim rynku model wyceniono na 549 zł. Tu jednak ważna uwaga: do 18 października br. słuchawki Huawei FreeBuds Neo są o 100 zł tańsze, a zatem można je kupić za 449 zł. Trudno przy tym stwierdzić, czy po tej dacie faktycznie zobaczymy na liczniku cenę wyjściową. A jeśli tak, to pewnie na chwilę, bo końcówka roku jest czasem promocji. Oczywiście można sobie odpuścić czekanie i skorzystać ze startowego bonusu. I tu pytanie: warto? Huawei FreeBuds Neo są warte uwagi. Zwłaszcza w obniżonej cenie. Uważam, że to rozwiązanie optymalne między modelami za kilkanaście-kilkadziesiąt złotych, a sprzętem za wysokie kilkaset złotych. O urządzeniach w cenie powyżej tysiąca złotych czy kilku tysięcy złotych nawet nie będę się rozpisywał. Pewnie komuś one są potrzebne i czuje satysfakcję z ich użytkowania, mnie w zupełności wystarcza testowany model ze średniej półki.  Podsumowanie Słuchawki Huawei mogę nazwać eleganckimi, nie zawiodły mnie czas pracy na baterii czy dopasowanie do ucha. Tu zaznaczę jednak, że nie mam pojęcia, jak gadżet będzie się zachowywał po kilku miesiącach użytkowania – mam nadzieję, że po tym czasie też nie wypadnie z ucha podczas spaceru przez las. Sprzęt jest prosty w obsłudze, jakość rozmów uznaję za bardzo zadowalającą. Dla uszu, które zdecydowanie nie są audiofilskie, jakość grania jest zdecydowanie na wysokim poziomie. I to chyba najważniejsze, do tego powstał ten produkt.  Słuchawki Huawei FreeBuds Neo na potrzeby testów udostępnił producent. Firma nie miała jednak wpływu na opinię autora.

0
MACIEJ SIKORSKI
1.

Popularne porównania