Internet z kosmosu. Mój rok ze Starlinkiem (test)
Testy sprzętu 06 KWI 2026

Internet z kosmosu. Mój rok ze Starlinkiem (test)

W kwietniu 2025 r. podjąłem decyzję o zmianie dostawcy usług internetowych. Do tej pory korzystałem ze światłowodu sieci INEA o symetrycznej prędkości 1 Gb/s i infrastrukturze sieciowej opartej o sprzęt firm Mikrotik i Ubiquiti. Zmiana miejsca pobytu na środek niczego (czyli lasu), sprawiła, że zacząłem myśleć o czymś mobilnym. Od 0202122, przez SDI, aż po kosmos Wcześniej oczywiście korzystałem z Internetu wszelkiej maści począwszy od słynnego nr 0202122, przez SDI, Neostradę oraz mobilnego (od GPRS, EDGE, 3G, HSDPA, a skończywszy na LTE), ale tym razem nie miałem takiej prostej możliwości. Okazało się, że środek lasu jest doskonałym miejscem na tłumienie różnego rodzaju łączności radiowej, pomimo postawionego w odległości około 500 metrów masztu telefonii komórkowej.   Zacząłem zatem myśleć o Internecie z gwiazd. Za 1499 zł kupiłem zestaw Starlink Standard i początkowo w ramach testów rozkładałem go na trawie przed domem. Potem przyszedł czas na pełnoprawną instalację — maszt, dziury w ścianach i przeciągnięcie skrętki tam gdzie trzeba. Dodatkowo wyposażyłem sieć w 2 routery Starlink Mini tworząc prostą sieć Mesh. Warto dodać, że rozwiązanie to nie jest kompatybilne z tego typu urządzeniami innych firm i ja osobiście nie jestem zwolennikiem „wzmacniaczy sygnału”. Do sieci podłączone jest aktualnie kilkadziesiąt urządzeń, a sam główny router z anteną dish dodatkowo zasilany jest z sieci przez UPS. Instalacja Starlinka nie jest kłopotliwa Samo pozycjonowanie anteny jest niezwykle łatwe. Należy przy tym pamiętać, by niebo wokół anteny nie było zasłonięte — u mnie się to do końca nie udało, bo z jednej strony domu mam wysoki świerk. Kilkusekundowe przerwy w łączności musiałem zatem wliczyć w tzw. „koszty”. Przerwy nie wpływają zbytnio na oglądane materiały wideo, normalną pracę w Internecie, czy wideokonferencje prowadzone za pomocą ZOOM. Nie zauważyłem również większych przerw w działaniu gier on-line. Ustawienie anteny odbywa się za pomocą telefonu i aplikacji Starlink. Wystarczy kilka minut zabawy, w trakcie której jesteśmy wizualnie informowani, w którym kierunku i o ile stopni należy przekręcić antenę. Zakładamy konto, podłączamy kartę, z której będzie pobierana płatność i już po kilkunastu minutach jesteśmy online.  Możliwości routera nie są wielkie, to taki bardziej poziom konsumencki Jakie możliwości ma sam router? Z punktu widzenia użytkownika (dla którego zaawansowane konfiguracje takie jak chociażby wspomniany wcześniej Mikrotik nie są niczym nowym) router Starlink ma niewielkie możliwości. Z jednej strony to mocny sprzęt, który potrafi obsłużyć ponad 200 urządzeń, a z drugiej prosty, bo można ustawić raptem kilka sieci WiFi (bez możliwości zmiany kanałów i szyfrowania) lub rozdzielić je z uwzględnieniem częstotliwości 2,4 i 5 GHz, zmienić DNS z dedykowanych CloudFlare na dowolne inne i tyle. Ktoś może jeszcze powiedzieć, że można zrobić filtrowanie treści, ale tak naprawdę polega to na wykorzystaniu dedykowanych DNS CloudFlare.  Kilka słów o Router Mini. Można go połączyć z routerem głównym za pomocą skrętki lub przez WiFi. Tworzą wtedy tzw. kratę (Mesh), czyli komunikują się pomiędzy sobą. Jak to działa? Bardzo dobrze, niezauważalnie dla usług. Same urządzenia (tj. główne i dodatkowe) pokazują link o przepustowości co najmniej kilkuset Mb/s, co wystarczy praktycznie do wszystkiego. Gdy zbliżyłem urządzenie do routera głównego, link pomiędzy urządzeniami pokazał prędkość 1 Gb/s. Krótko o specyfice używanej przeze mnie sieci i moich potrzebach Składa się ona z kilkunastu urządzeń związanych z utrzymaniem domu (liczniki energii, gniazdka, klimatyzatory, podgrzewanie wody, pomiary temperatury i wilgotności, kamery etc.) oraz urządzeń typu komputery, telefony, tablety, audio, TV etc. Używam zatem minimalnie około 30 sprzętów wpiętych na stałe do sieci. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że część użytkowników nie będzie aż tak bardzo obciążać routera ruchem, więc urządzenie jest co najmniej wystarczające do domu (lub nie — ale o tym później, bo to się zmieniło). Z drugiej strony, jeżeli ktoś będzie potrzebował bardziej intensywnie korzystać z sieci, można routing wyłączyć i zastosować zewnętrzny własny router oraz podłączyć do tego access pointy, które nadają się do większych obciążeń sieci (np. używany przeze mnie wcześniej Mikrotik i Ubiquiti). Realne transfery i zużycie energii — porozmawiajmy o konkretach Sprzęt zacząłem intensywnie użytkować około lipca 2025 r. Od tego czasu odebrałem i przesłałem co najmniej 7 TB danych. Nie wiem, czy to dużo, czy mało, niemniej niezauważalnie dla mnie — na tyle szybkie jest to łącze. Czy w tym czasie działy się ze Starlink dziwne rzeczy? Dish wystawiony na zewnątrz przeżył i wysokie i niskie temperatury, ciężki wiatr, ulewny deszcz. Niejednokrotnie, gdy odmrażał powierzchnię ze śniegu, zwisały z niego dość pokaźne sople. W tym czasie sieć działała. Zdarzyła się też jedna kilkugodzinna nocna awaria, dla mnie praktycznie niezauważalna. Zużycie energii wygląda dość ciekawie. Gdy zacząłem je mierzyć w sierpniu 2025 r. miesięcznie kształtowało się na poziomie 42 kWh i do listopada oscylowało w tych granicach. W grudniu wzrosło do prawie 72 kWh, po czym teraz spadło w okolice 34 kWh. Jednocześnie początkowy ping z 26-46 ms, przez średnio 20 ms, spadł nawet do 15-16 ms. Co to oznacza? Konstelacja Starlink została przeniesiona niżej. Jest zatem lepiej. W grach on-line nie ma praktycznie opóźnień, chociaż jest to subiektywne jak zwykle doznanie. Pamiętam czasy, gdy ping na poziomie i 100 ms nie przeszkadzał grać w WoW w trakcie rajdu — jeśli ktoś potrafił to ogarnąć sensownie. Było miło, ale się skończyło — Starlink coś kombinuje Aktualizacja na marzec 2026. Starlink zaczął coś psuć i to bardzo intensywnie. Co prawda rozmowa z pomocą techniczną niby wykazała, że nie (AI przeprosiło mnie za to, że traktowało mnie jako laika — bo w którymś momencie zaczęło mnie nawet obrażać), ale wiem, jakie są odczucia organoleptyczne. Ping i zużycie energii zmieniło się na pewno na korzyść — to duży plus na korzyść środowiska (haha). Zużycie energii spadło co najmniej o połowę (z poziomu około 2kW do poniżej 1kW dziennie). Ale… coś złego się zaczęło dziać z WiFi. Bardzo złego. Do niedawna, chodząc w odległości co najmniej 10 metrów od domu (przeszkody — ściany, mur, żelazo, instalacje etc.), nie miałem problemu z zasięgiem. Teraz jest inaczej. Gdyby nie dokupione routery mesh, miałbym problem z niektórymi urządzeniami. Sytuacja pogorszyła się do tego stopnia, że nie mogę korzystać z netu (bo nie widzi WiFi) w odległości 4 metrów od routera — co prawda przez 2 ściany, ale rok temu to nie stanowiło żadnego problemu (może tak być, że za chwilę mi to sprzedadzą za dodatkową opłatą). Wszystko po to, żeby było mi lepiej. Nowe abonamenty to skok na kasę Teraz inna kwestia. Do tej pory nie było problemu z abonamentem. Ale wiadomo, każdy coś kombinuje na swoją korzyść. Bo Starlink od początku nie ograniczał przepustowości. Do teraz. Wprowadził nowe plany, które wzbudzają pewne wątpliwości, a jednocześnie pokazują zalety marketingu amerykańskiego. Mam abonament Starlink w domu Lite, za który od jakiegoś czasu płacę 149 zł. Uczciwa cena. Sprzęt hula, łącze jest praktycznie niezauważalne z punktu użytkownika — nic się nie dzieje, nie czuć, że jest przeciążone. Ale za kilka chwilę będę miał zonk.  Starlink zrobił coś, co jest mistrzostwem marketingowym — czyli jak zwykle kłamstwem po to, by zarobić. Wprowadził zmianę - 129 zł możesz płacić, ale za łącze, które Ci maksymalnie pozwoli na 100 Mb/s odbieranych danych. Dowiadujesz się od nich, że oni mają wiedzę, co przesyłasz i że prawie Ci to wystarcza. Co jest plusem dla twórców (przez duże TFU jak się to zwykle okazuje), przesyłanie do sieci jest bez limitu prędkości, o czym nie zapomniano w liście do użytkownika nadmienić (ale ogranicza to technologia i to dość znacznie). Więc ciekawy szach-mat. I ogólnie 129 zł zaczyna wymiatać, bo oferty innych operatorów są przegięciem. Ten poziom to niezły próg wejścia, jeśli chcemy nie mieć wiążących umów, bo w każdej chwili można zawiesić korzystanie z usługi. Kolejny próg wprowadzony przez Starlinka to 179 zł za prędkość do 200 Mb/s. Wystarczająca, ale… ten limit nie ma żadnych dodatkowych preferencji dla użyszkodnika, a co za tym idzie jest pomijalny. 200 Mb/s jest niby fajne, ale niefajne do końca, bo nie wiadomo jak to przełożyć na koszty. Zatem zostajemy przy 129 zł za pierwszy próg, ale…. Wchodzi 249 zł za ponad 400 Mb/s. I to jest dla mnie koń trojański z punktu widzenia chciwego amerykańskiego marketingu. Niemało, nawet w dzisiejszych czasach. Ale z drugiej strony operatorzy szukają wszelkich możliwości prawnych, by podnieść kwotę finalną za dostęp do sieci (łącznie z chamskimi zagrywkami i uzasadnieniem z d… za jej podniesienie). Siedzę w branży od 40 lat i to, co widzę (z punktu widzenia budowy sieci, np. światłowodowej), to się nie mieści w głowie menadżerów (choć pewnie niektórzy z nich nie są świadomi posiadania głowy). Często siedzą tylko na stołkach i nie mają nigdy okazji (a może nawet nie chcą lub nic ich to nie obchodzi) przejść się po tzw. terenie. Wracając do Starlinka Oki, opłata duża, ale… za te pieniądze niedawno był abonament „W domu” i kosztował … 219 zł. Oki. Koszty, paliwo etc., rozumiem. Teraz w abonamencie dostajemy dodatkowo mini router (za 2 sztuki w ciągu roku zapłaciłem 2 razy po 210 zł) i jeszcze możliwość korzystania z łącza w drodze. Za cenę 23 zł miesięcznie możemy mieć zestaw Starlink Mini (wypożyczony). Ciekawe? Ale dalej. Miesięcznie za plany w drodze zapłacimy wtedy 50% mniej. I ta oferta miesza mi w głowie. Bo na razie będę sobie dłubał na 100 Mb/s (129 zł), ale jak przyjdzie co do czego, to wskoczę na 249 zł, czyli de facto na 272 (z zestawem Starlink Mini). Ciekawa zagrywka? :-) Bardzo ciekawa opcja i wycena operatora. Pojadę sobie gdziekolwiek i będę miał swój Internet w środku niczego. Jeszcze jedna ciekawostka. Mini Router, pomimo, że był powszechnie dostępny zniknął ze sklepu. Przynajmniej nie widzę go w swojej ofercie (W Domu Lite). Być może zobaczę go w Max. Szczerze — na razie — do prawie końca kwietnia — mam nieograniczone niczym przesyłanie danych. Jeśli będą dla mnie uciążliwe prędkości przesyłania danych, to zapewne skorzystam z Max i zobaczę, co wtedy się z tego wykluje. Chociaż płacenie 249 + coś tam za utrzymanie Mini, chyba mi się nie bardzo kalkuluje. Ale z drugiej strony SpaceX powinno dopracować działanie sieci mesh — bo w ostatnim czasie to średnio działa. Podobnie jak z WiFi. Resetowanie urządzeń doprowadza mnie do szału.  I druga ciekawostka - na dniach dosłownie. Sąsiad podpatrując ode mnie, również zakupił zestaw Starlink Standard. Autoryzacja zestawu z uwagi do dostarczenie dowodu tożsamości itp. nie trwa kilkanaście minut, ale w jego przypadku prawie 2 dni. Fajnie, że kupił ten zestaw za gotówkę, bo może zamrozić usługi, kiedy chce. Ale, jego zestaw wpycha się w mój z uporem maniaka — chce się dodać jako dodatkowy węzeł sieci mesh (na szczęście pojawiła się opcja, w której można to zablokować). Przejdźmy do podsumowania, bo można by o tym łączu pisać w nieskończoność Starlink działa. I to lepiej niż większość ofert naszych lokalnych operatorów, którzy zaspali 10 lat (lub więcej). Gdy kiedyś pisałem teksty o łączności z kosmosu (ponad 20 lat temu), była to pieśń przyszłości. Ba, nawet wtedy posiadanie smartfonu było tylko marzeniem — co prawda nieśmiałe próby z Symbianem robiła Nokia i też trochę Ericsson, ale w zasadzie nic z tego nie wyszło, bo zakończyli rozwój dość szybko. Dopiero iPhone namieszał tak naprawdę w branży. Dopóki też sam nie stałem się użytkownikiem Starlinka, nie zdawałem sobie sprawy, że działa tak rewelacyjnie. Jeśli mam coś przeciwko to… hmmm, nie mam nic naprzeciwko :-) Przy okazji obniżenia konstelacji, musiałem trochę przestawić dish, bo co chwilę mi zgłaszało, że jest z tym coś nie tak.  Jeśli ktoś ma wątpliwości, to zestaw Standard robi naprawdę całą robotę. Nie trzeba nic zmieniać, dodawać etc. jeśli ktoś ma dom o niewielkiej powierzchni. Jeśli natomiast jest taka potrzeba, to polecam przy okazji kupić ze 2 urządzenia Router Mini, które uzupełnią zasięg (zdecydowanie polecam podłączyć je wtedy po kablu). Lub jeszcze lepiej — ustawić urządzenie w tryb bridge i pociągnąć własną infrastrukturę opartą o coś mocniejszego, np. Mikrotik lub Ubiquiti. Tę ostatnią opcję rozważam u siebie, gdy przybędzie mi więcej urządzeń i tym samym wzrośnie ruch w sieci wewnętrznej. Może końcówka tego tekstu jest bardzo optymistyczna. Mimo wszystko Starlink nadal wydaje się dość drogi. Niemniej pisząc ten tekst w chmurze na Macu, wszystko działa świetnie, biorę udział w wideokonferencji jednocześnie, mam otwartych kilkanaście zakładek, a samo łącze praktycznie nic nie robi. Aktualnie liczba użytkowników systemu przekracza 9 mln i można powiedzieć, że rośnie lawinowo. Starlink do 20 marca wystrzelił ponad 11,5 tys. satelitów, z czego oczywiście jakaś część już „umarła”, ale liczba ta stale rośnie, przez co Internet satelitarny działa coraz lepiej.  Polecam Starlinka nie tylko jako telekomunikacyjną ciekawostkę, ale też jako praktyczne rozwiązanie, które, znając życie, niedługo namiesza bardzo na rynku.

13
JAKUB KRAM
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

PKO BP planuje prace w aplikacji IKO. Będą utrudnienia
Fintech 07:51

PKO BP planuje prace w aplikacji IKO. Będą utrudnienia

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
PlayStation 6 bez opóźnień? Kluczowa rola AMD
Sprzęt 07:14

PlayStation 6 bez opóźnień? Kluczowa rola AMD

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Intel każe się polubić z tymi procesorami. To skutek wzrostu kosztów
Sprzęt 06 KWI 2026

Intel każe się polubić z tymi procesorami. To skutek wzrostu kosztów

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Biedronka rzuciła za mniej niż półdarmo. Lepiej mieć
Telepolis.pl
Sprzęt 06 KWI 2026

Biedronka rzuciła za mniej niż półdarmo. Lepiej mieć

0
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Wieloryb wpłynął do rzeki. Popływał sobie 30 km, po czym zginął
Nauka 06 KWI 2026

Wieloryb wpłynął do rzeki. Popływał sobie 30 km, po czym zginął

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Huawei tnie ceny flagowców. Możesz zaoszczędzić nawet 1000 zł
Sprzęt 06 KWI 2026

Huawei tnie ceny flagowców. Możesz zaoszczędzić nawet 1000 zł

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Nigdy go nie ma, kiedy jest potrzebny? Na AliExpress za jedyne 10,35 zł i masz zawsze przy sobie
Sprzęt 06 KWI 2026

Nigdy go nie ma, kiedy jest potrzebny? Na AliExpress za jedyne 10,35 zł i masz zawsze przy sobie

0
PAWEł MARETYCZ
1.
999 zł i nie potrzebujesz już telewizora. Taka okazja tylko dziś
Sprzęt 06 KWI 2026

999 zł i nie potrzebujesz już telewizora. Taka okazja tylko dziś

1
PAWEł MARETYCZ
1.
Te branże są odporne na AI. A jednak płace w nich ciągle maleją
Nauka 06 KWI 2026

Te branże są odporne na AI. A jednak płace w nich ciągle maleją

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Nvidia nie może chwalić się DLSS 5. Padła ofiarą trolla na YouTube
Sprzęt 06 KWI 2026

Nvidia nie może chwalić się DLSS 5. Padła ofiarą trolla na YouTube

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Twórcy Linuksa mówią dość. Dalsze wsparcie tego sprzętu nie ma sensu
Sprzęt 06 KWI 2026

Twórcy Linuksa mówią dość. Dalsze wsparcie tego sprzętu nie ma sensu

6
PAWEł MARETYCZ
1.
Gamingowa bestia 600 zł taniej. Prawie, jakby nie było kryzysu
Telepolis.pl
Sprzęt 06 KWI 2026

Gamingowa bestia 600 zł taniej. Prawie, jakby nie było kryzysu

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Samsung zmienia zasady gry. Będą 4 modele w linii Galaxy S27
Sprzęt 06 KWI 2026

Samsung zmienia zasady gry. Będą 4 modele w linii Galaxy S27

2
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Natychmiast wywal to z telefonu. Kradnie wszystko, reset nie ratuje
Bezpieczeństwo 06 KWI 2026

Natychmiast wywal to z telefonu. Kradnie wszystko, reset nie ratuje

0
PATRYCJA KORBA
1.
FBI ostrzega. W tych aplikacjach czai się zło
Bezpieczeństwo 06 KWI 2026

FBI ostrzega. W tych aplikacjach czai się zło

3
PATRYCJA KORBA
1.
Samsung, jakiego nie było. Telefon marzenie
Sprzęt 06 KWI 2026

Samsung, jakiego nie było. Telefon marzenie

3
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Ta popularna przeglądarka mocno przyspieszy. Wkrótce ważna nowość
Aplikacje 05 KWI 2026

Ta popularna przeglądarka mocno przyspieszy. Wkrótce ważna nowość

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Google One od teraz z 5 TB miejsca. Cena bez zmian
Aplikacje 05 KWI 2026

Google One od teraz z 5 TB miejsca. Cena bez zmian

6
LECH OKOń
1.
Więcej nowości
Przełom w emulacji PS3. Wyraźny skok wydajności w RPCS3
Aplikacje 05 KWI 2026

Przełom w emulacji PS3. Wyraźny skok wydajności w RPCS3

Twórcy emulatora RPCS3 twierdzą, że osiągnęli przełom w emulacji PS3 i procesora Cell Broadband Engine. Wiąże się on z wyraźnym wzrostem wydajności gier.  Udało się okiełznać problematyczny koprocesor Konsola PlayStation 3 od dawna dała się poznać jako trudna do ugryzienia architektura do tworzenia na nią gier. Doskwierało to kiedyś wielu deweloperom, jak i również jest to źródło koszmarów dla osób próbujących emulować konsolę na współczesnym sprzęcie. Najnowsza wersja open-source'owego emulatora RPCS3 v0.0.40-19151 wnosi bardzo widoczny wzrost wydajności, a główny deweloper projektu (Elad) przyznał, że rozgryzł schematy wykorzystania SPU – koprocesora RISC/SIMD do intensywnych obliczeń. PS3 miało ich 8, z czego 6 dostępnych dla deweloperów. Gra Twisted Metal robiła ogromny użytek z SPU i tutaj w emulacji udało się uzyskać wzrost wydajności 5–7%. W innych tytułach przyrost FPS może być jeszcze wyższy, i według Elada ma być on odczuwalny na każdym współczesnym procesorze. Problem z emulowaniem tego układu na współczesnym x86 polega na tym, że instrukcje Cell i x86 to zupełnie różne języki maszynowe. RPCS3 musi w locie tłumaczyć kod SPU na kod natywny x86 – robi to za pomocą LLVM oraz ASMJIT, które dynamicznie rekompilują bloki instrukcji Cell. Ponieważ PS3 uruchamiało do 6 SPU równolegle, emulator musi obsługiwać tyle samo wątków CPU jednocześnie. To właśnie emulacja SPU jest największym wąskim gardłem: każdy cykl SPU kosztuje znacznie więcej czasu hosta niż na prawdziwym Cell. Przełom Elada polega na zidentyfikowaniu powtarzalnych wzorców w tym, jak gry korzystały z instrukcji SPU (tzw. kod idiomatyczny). Dzięki temu emulator może zastępować całe sekwencje rozkazów SPU znacznie efektywniejszym kodem x86, zamiast tłumaczyć wszystko instrukcja po instrukcji. Elad ma długą historię optymalizacji SPU w RPCS3. Jego poprzednie usprawnienia z czerwca 2024 przyniosły 30% do nawet 100% wzrostu wydajności na czterordzeniowych procesorach, a Demon’s Souls podwoiło liczbę klatek na słabszym sprzęcie. Obecna optymalizacja działa na wszystkich procesorach, w tym na AMD Athlon 3000G, gdzie poprawiono także renderowanie dźwięku i Gran Turismo 5. Projekt rozwija się też w kierunku ARM – dodano obsługę SDOT/UDOT, przyspieszając emulację SPU na Apple Silicon i Snapdragon X. Za pomocą RPCS3 można uruchomić około 70% biblioteki gier PS3 i to na platformach tak różnych jak Windows, Linux, macOS, FreeBSD, a także Apple Silicon i inne Arm64.

5
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.

Więcej nowości

Jesteś fanem Resident Evil i masz PS5? Jest coś za darmo dla Ciebie
Gry 04 KWI 2026

Jesteś fanem Resident Evil i masz PS5? Jest coś za darmo dla Ciebie

Kultowa seria horrorów Resident Evil obchodzi swoje 30-lecie w tym roku. Z tej okazji na PS5 i PS4 dostaniemy sporo ciekawych "darmoszek". Awatary za darmo  22 marca 1996 r. Capcom rozpętał prawdziwe trzęsienie ziemi wypuszczając Resident Evil na PlayStation 1 - najpierw w Japonii, a 10 dni później w USA (1 kwietnia 1996). Tytuł z miejsca stał się mega-hitem, a konwencja przygodowej gry akcji z prerenderowanymi tłami i statycznymi kamerami - była małpowana w nieskończoność przez całą branżę. 30 lat i ponad 30 odsłon (i wiele zmian konwencji) później, mamy teraz Resident Evil: Requiem - najnowszą część, która nadal jest bestsellerem. Aby uczcić 30-lecie serii, Sony przygotowało kilka niespodzianek dla posiadaczy PS4 i PS5. Są to darmowe awatary z postaciami z serii - Leonem S. Kennedy, Jill Valentine, Chrisem i Claire Redfield, czy też Adą Wong i Rebeccą Chambers. Co trzeba zrobić, aby je uzyskać? Wystarczy kupić lub dodać do listy życzeń grę Resident Evil Requiem,  pobrać aplikację Sony Pictures Core na PS4/PS5, a następnie przejść na tę stronę i podać na niej swój adres email. Gdy już ukończymy te kroki, będziemy mogli otrzymać zestaw 10 darmowych awatarów. Warto jednak podkreślić dwie rzeczy: a) mamy czas do końca 30 kwietnia 2026 r., aby aktywować ofertę specjalną i b) awatary mogą przyjść do nas z opóźnieniem i mogą być doręczone nawet z końcem czerwca 2026 r. Oficjalna strona PlayStation, oprócz instrukcji dotyczących odbioru darmowych avatarów, zawiera rozbudowane wprowadzenie do całej serii Resident Evil. Nowi gracze dostają tam przegląd najważniejszych części cyklu, wskazówki od których gier najlepiej zacząć, a także prezentację kluczowych bohaterów, złoczyńców i potworów. Na dole strony znajduje się również FAQ dla początkujących, odpowiadające na typowe pytania osób wchodzących w świat survival horroru. Dodatkowo wyróżniono pięć filmów CG Resident Evil, które są dostępne w aplikacji Sony Pictures Core.

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.

Więcej nowości

Mova Stellar X10 - mały oczyszczacz powietrza z kocimi oczkami (test)
Testy sprzętu 05 KWI 2026

Mova Stellar X10 - mały oczyszczacz powietrza z kocimi oczkami (test)

Mova Stellar X10 to najładniejszy oczyszczacz powietrza, jaki kiedykolwiek gościł w moim domu. Wypatrzyłem go jeszcze podczas noworocznej prezentacji produktów Mova, teraz, gdy sezon na alergie mamy w pełni, czas na podsumowanie testów. Mova Stellar X10 - doskonała propozycja dla tych, którzy nie mają miejsca Mova Stellar X10 to nietypowy sprzęt, który zagospodarować ma zaniedbaną przez inne marki niszę kompaktowych oczyszczaczy powietrza. To nie ogromny kloc, tylko maleństwo o średnicy podstawy wynoszącej zaledwie 20 cm, a wysokość urządzenia wynosi 43 cm. Słowem, mikrus, którego wcisnąć można w miejsce niedużej doniczki z kwiatkiem. Producent zachęca nawet do korzystania ze Stellar X10 w charakterze oczyszczacza biurkowego. I to może mieć w sumie sens, bo głośność w trybie ekonomicznym to zaledwie 27 dB, a więc mniejsza niż typowego komputera. Obok samego oczyszczania powietrza, nowa propozycja Mova ma też pracować jako subtelny wentylator. Od dołu powietrze zasysane jest w 360 stopniach, tymczasem sam wylot powietrza realizowany jest pod kątem 45 stopni, z eliptycznym zakrzywieniem toru powierza, w sposób rozproszony, bez przeszkadzającego jednolitego strumienia. To takie nienachalne kierowanie świeżego powietrza we właściwym kierunku, po łuku, bez punktowego uderzenia. I w sumie działa, ale skupiłbym się bardziej na funkcji oczyszczania niż na schładzaniu się takim sprzętem w upalne dni. Chociaż do czynienia mamy z maleństwem, nie jest to oczyszczacz, który ma zająć się samą okolicą biurka. Przy mocy zaledwie 26 watów, rozmawiamy o oczyszczaczu na tyle sprawnym, by oczyszczać powietrze w pokoju o powierzchni 10-15 mkw. Oczka, o co chodzi z oczkami? Mova Stellar X10 to sprzęt z osobowością. Każdy, kto oglądał oczyszczacz Movy podczas testów był zachwycony starannym designem i tą niesamowitą kulą z oczkami. Wyłączony oczyszczacz ma spuszoną w dół "głowę" (wspomnianą kulę). Gdy jakość powietrza jest wysoka widać zielone, zadowolone oczka. Gdy powietrze jest zapylone lub zadymione głowa kieruje się do góry (jednocześnie zwiększając nawiew), a oczy są czerwone. I tutaj jest wszystko jasne. Niepokojący jest natomiast stan pośredni, w którym oczka stają się żółtymi punktami i moi goście patrzyli się nerwowo, o co chodzi tej maszynie. Żółte oczka widać jednak rzadko, bo maszyna praktycznie natychmiast pozbywa się z powietrza zanieczyszczeń i wraca do wesołych, zielonych oczek. No i tyle. Nie ma tutaj jakichś specjalnych komunikatów, nie ma żadnych cyferek, ostrzeżeń — są oczka, które kupią każdego. To nie zabawka, to pracuje W trybie automatycznym każde przejście z zielonych oczek na żółte czy czerwone jednocześnie odpala turbinę. O ile w trybie eko oczyszczacz jest bezgłośny, to już, gdy ten robo-kotek zaczyna się denerwować, staje się zdecydowanie słyszalny. No i tutaj sposób użytkowania zależy już tylko od Was — sam ustawiam z reguły na sztywno tryb eko zarówno w oczyszczaczu powietrza, jak i w nawilżaczu powietrza. Niech to pracuje w ciszy, nawet jeśli zanieczyszczenia będzie niwelować nieco dłużej. W trybie tym, niezależnie od poziomu zanieczyszczeń, głowa nie rusza się i nawiew jest stały. Można przy tym przekręcać głowę góra-dół, by uzyskać optymalny dla nas poziom pracy, w tym wymusić turbo. Wszystko ręcznie, bez udziału aplikacji. Co warto przy tym podkreślić, nie jest to tylko jakieś pasywne dmuchanie udające oczyszczanie powietrza. Mova do roboty zaciągnęła 4-poziomowy system filtracji. Filtr wstępny zbiera duże drobiny, jak kurz czy sierść, filtr antyalergiczny rozkłada i neutralizuje alergeny, potem mamy filtr HEPA odcinający najdrobniejsze pyły, a całość kończy filtr z węglem aktywnym, pochłaniający szkodliwe gazy i zapachy. Tak złożony filtr zapewnia skuteczność filtracji na poziomie 99,98% oraz blokowanie ponad 99,99% bakterii E. coli, S.aureus i C. albicans, choć producent zaznacza, że rzeczywista wydajność może różnić się w zależności od warunków użytkowania. Niestety w chwili publikacji recenzji nie byłem w stanie znaleźć w polskich sklepach wymiennych filtrów do Mova Stellar X10, a te wymieniać trzeba co około 180 dni, by miały pełną skuteczność. Zakładam, że to tylko kwestia nowości na polskim rynku — dodam informację o cenie, gdy tylko filtry będą dostępne w polskich sklepach. Funkcje smart. Jakie funkcje smart? Funkcje oczyszcza zgromadzone w aplikacji rozczarowują. Możemy włączać i wyłączać oczka, ustawić timer z czasem pracy i wybrać jeden z 3 trybów ręcznych lub w pełni automatyczny. W chwili publikacji nie dało się w aplikacji otworzyć instrukcji obsługi, a jedynym z bajerów było resetowanie licznika filtra, przy czym aplikacja nie pokazuje, za ile dni należy wymienić filtr, a jedynie procentowe zużycie. Pomarudzić można też na same wskazania jakości powietrza. Ot dobra, umiarkowana i zła, bez jakichkolwiek wartości liczbowych czy informacji, jaki rodzaj zanieczyszczeń został wykryty. Fajnie, że wszystko jest dobrze spolszczone, ale przy tak ubogiej liście funkcji wiele tego do spolszczenia nie było. Podsumowanie Podczas wyboru oczyszczacza powietrza łatwo wpaść w maksymalizm i potem stoi nam przy ścianie jakieś wielkie paskudztwo z wyglądem niczym z niskobudżetowego filmu Science-Fiction. Mova Stellar X10 to przeciwieństwo tego podejścia, oczyszczacz idealny do biura czy salonu... w ciasnym mieszkaniu w bloku. Z tymi oczkami i kompaktową obudową rozczuli absolutnie każdego wyglądem, a przy tym będzie ozdobą wnętrza, a nie niepasującym do niczego intruzem. Banalna obsługa przez poruszanie głowicą i równie banalne ustawienia w aplikacji MOVAhome sprawiają, że o oczyszczaczu łatwo zapomnieć — po prostu robi swoje, nie przeszkadzając nam w codzienności. Chociaż cena startowa wynosiła 899 zł, Mova lubuje się w promocjach i na jej stronie za cacko zapłacimy zaledwie 449 zł lub 549 zł za większy wariant Mova Stellar X10 Plus. Ceny należą więc to wyjątkowo przystępnych. Chociaż sam czuję pewien niedosyt funkcji aplikacji, dla znacznej części osób tak duża prostota obsługi może okazać się nie tyle wadą, ile zaletą. Moja ocena końcowa to 8/10, pod warunkiem jednak, że cena wymiennych filtrów nie przekroczy 100 - 120 zł (nie było ich jeszcze w sklepach w chwili publikacji).

0
LECH OKOń
1.

Popularne porównania