YouTube płaci, by nie korzystać z oferty Netflix
Telewizja i VoD 09:25

YouTube płaci, by nie korzystać z oferty Netflix

Królów strumieniowanego wideo globalnie mamy dwóch: YouTube'a i Netfliksa. Ten pierwszy zaczął właśnie nie do końca czystą grę. Zaczął Netflix, YouTube uważa, że się tylko broni Przez lata układ sił na rynku streamingu był bardzo jasny – obaj najwięksi gracze nie wchodzili sobie w drogę ani czynnymi działaniami, ani samym modelem funkcjonowania. YouTube opierał model biznesowy na niezależnych twórcach internetowych i przychodach z reklam, podczas gdy Netflix skupiał się niemal wyłącznie na profesjonalnych produkcjach, serialach oraz filmach tworzonych w ramach abonamentu. To już jednak koniec rozejmu. Iskrą zapalną stała się niedawna ofensywa Netfliksa. Platforma, posiadająca na koniec 2025 roku bazę ponad 325 milionów subskrybentów, zaczęła kusić gwiazdy YouTube'a gigantycznymi pieniędzmi za możliwość udostępniania ich formatów równolegle w swoim serwisie. Lukratywne propozycje otrzymali między innymi tacy twórcy jak Alan Chikin Chow i Nick DiGiovanni, a także autorzy niezwykle popularnego na YouTube'ie programu „Hot Ones”. Dywersyfikacja źródeł przychodu stała się łakomym kąskiem dla twórców, do tej pory uzależnionych w znacznej mierze od niesymetrycznej relacji z YouTube'em. YouTube mówi stop, wracaj do złotej klatki, albo dostaniesz po łapach YouTube nie ma zamiaru biernie przyglądać się, jak konkurencja po cichu podkrada jego najcenniejsze talenty. W odpowiedzi platforma Google'a wytoczyła ciężkie działa, stosując wobec twórców klasyczną strategię „kija i marchewki”. Jak donosi Bloomberg, YouTube oferuje czołowym gwiazdom wielomilionowe kontrakty w zamian za zachowanie ekskluzywności swoich filmów na ich platformie przez z góry określony czas. Marchewka ta obejmuje nie tylko bezpośrednie finansowanie konkretnych programów, ale także procentowy udział twórców w gigantycznych kontraktach reklamowych zawieranych z globalnymi markami. Czyli jednak da się bardziej symetrycznie dzielić przychodami z twórcami. A jeśli jednak idziesz do Netfliksa, to podetniemy ci skrzydła Jednocześnie platforma ostrzega i straszy kijem, bowiem przedstawiciele YouTube’a dają twórcom jasno do zrozumienia, że flirt z Netfliksem będzie miał swoją słoną cenę. Udostępnianie filmów na Netfliksie drastycznie uderzy w bazowe zasięgi na YouTube'ie. Nielojalni youtuberzy ryzykują utratę całego wsparcia marketingowego ze strony serwisu, przestaną otrzymywać zaproszenia na zamknięte wydarzenia i z dużym prawdopodobieństwem zostaną wykluczeni z bezpośrednich, bardzo dochodowych kampanii sponsorskich. Skorzystają influencerzy, a my zapłacimy więcej Przedsmak zmian, w kierunku których zmierza Netflix, widzimy już przy nadchodzącej premierze Grand Theft Auto VI. Osoby bez subskrypcji Netfliksa pełną zapowiedź gry planowaną na 27 sierpnia obejrzą z aż 6-godzinnym opóźnieniem. Analogicznie dostępne mogą być wkrótce przedpremierowe treści ulubionych twórców internetowych. Na tym etapie sprawa dotyczy jednak głównie twórców o zasięgu globalnym, nie słychać o jakichś większych ruchach platformy w kontekście polskich YouTuberów, choć to pewnie tylko kwestia czasu. Już niedługo możemy jednak coraz częściej stawać przed dylematem, czy nie dokupić kolejnej platformy VoD z powodu migracji naszych ulubionych twórców i formatów wideo do nowego miejsca. Sam nie płacę za Netflix od przeszło roku i choć obawiałem się jakiegoś efektu FOMO (z ang. fear of missing out, lęk przed pominięciem), widzę same korzyści. Więcej czytam i mniej ryzykuję wpadnięciem na przepalające czas produkcje niskich lotów. Dla odmiany oglądam natomiast coraz więcej doskonałych dokumentów na YouTube'ie i nie ukrywam, że byłoby mi przykro, gdyby miały teraz przewędrować na niesprawdzający się u mnie Netflix. Polacy już teraz mają coraz bardziej dosyć faktu, że do obejrzenia ulubionych treści muszą płacić średnio za aż 2,2 subskrypcji VoD i niespodziewanie po latach zaczęło rosnąć piractwo. Piracenie treści do tej pory dostępnych za darmo na YouTube'ie, choć wydaje się absurdem, może wkrótce stać się codziennością.

4
LECH OKOń
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

PlayStation 6 i Xbox Helix. Eksperci wskazują datę premiery
Sprzęt 11:24

PlayStation 6 i Xbox Helix. Eksperci wskazują datę premiery

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Galaxy S26 FE już za tydzień. Samsung odkrywa karty
Sprzęt 10:57

Galaxy S26 FE już za tydzień. Samsung odkrywa karty

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Lidl ze świetną ofertą. Zapłaciłbyś więcej, aby tego uniknąć
Sprzęt 10:26

Lidl ze świetną ofertą. Zapłaciłbyś więcej, aby tego uniknąć

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Serial science-fiction robi furorę już miesiąc. Nie ma sobie równych
Telewizja i VoD 09:57

Serial science-fiction robi furorę już miesiąc. Nie ma sobie równych

0
ANNA KOPEć
1.
Nowość JBL aż 200 zł taniej. Kultowa seria w najlepszym wydaniu
Sprzęt 09:04

Nowość JBL aż 200 zł taniej. Kultowa seria w najlepszym wydaniu

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Niespodziewany efekt blokowania Internetu dzieciom
Bezpieczeństwo 08:33

Niespodziewany efekt blokowania Internetu dzieciom

0
LECH OKOń
1.
TikTok zmienia się w finansowego giganta. Nowość skrywa kod aplikacji
Aplikacje 08:06

TikTok zmienia się w finansowego giganta. Nowość skrywa kod aplikacji

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
HBO oficjalnie potwierdziło. Nowy serial fantasy zastąpi "The Last of Us"
Telewizja i VoD 07:35

HBO oficjalnie potwierdziło. Nowy serial fantasy zastąpi "The Last of Us"

0
ANNA KOPEć
1.
Premia 4200 zł od Pekao nie będzie czekała. Zostało tylko 11 dni
Konta 07:05

Premia 4200 zł od Pekao nie będzie czekała. Zostało tylko 11 dni

0
ANNA KOPEć
1.
Samsung ma nowy pomysł na ekrany. To może zmienić Foldy
Sprzęt 19 SIE 2026

Samsung ma nowy pomysł na ekrany. To może zmienić Foldy

1
MARIAN SZUTIAK
1.
T-Mobile wciąż rozbudowuje 5G. Oto nowe miasta na liście
Wiadomości 19 SIE 2026

T-Mobile wciąż rozbudowuje 5G. Oto nowe miasta na liście

4
MARIAN SZUTIAK
1.
Samsung naprawia irytujący problem. Wreszcie wiadomo, co dalej
Oprogramowanie 19 SIE 2026

Samsung naprawia irytujący problem. Wreszcie wiadomo, co dalej

1
MARIAN SZUTIAK
1.
Bank Pocztowy porządkuje rachunki. Jedno miejsce zamiast wielu kont
Płatności bezgotówkowe 19 SIE 2026

Bank Pocztowy porządkuje rachunki. Jedno miejsce zamiast wielu kont

2
MARIAN SZUTIAK
1.
Vectra ma ofertę dla studentów. Internet od 35 zł i umowa na ile chcesz
Wiadomości 19 SIE 2026

Vectra ma ofertę dla studentów. Internet od 35 zł i umowa na ile chcesz

2
MARIAN SZUTIAK
1.
Wielki test kart microSD. 133 petabajty danych i ogromne zaskoczenie
Sprzęt 19 SIE 2026

Wielki test kart microSD. 133 petabajty danych i ogromne zaskoczenie

2
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Lepsze, tańsze i bardziej trwałe ekrany OLED. Idzie nowe
Sprzęt 19 SIE 2026

Lepsze, tańsze i bardziej trwałe ekrany OLED. Idzie nowe

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Samsung daje w prezencie etui z klawiaturą. Oto co trzeba zrobić
Sprzęt 19 SIE 2026

Samsung daje w prezencie etui z klawiaturą. Oto co trzeba zrobić

3
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Play: światłowód za 40 zł miesięcznie i chromebook za pół ceny
Wiadomości 19 SIE 2026

Play: światłowód za 40 zł miesięcznie i chromebook za pół ceny

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Więcej nowości
Idzie nowy przymus. Stracisz władzę nad wizerunkiem dzieci
Telepolis.pl
Bezpieczeństwo 19 SIE 2026

Idzie nowy przymus. Stracisz władzę nad wizerunkiem dzieci

Ministerstwo Sprawiedliwości narzuci rodzicom nowy obowiązek. Będą musieli uważać, co publikują, a ich władza nad wizerunkiem pociech będzie prawnie ograniczona. To będzie pisk patocelebrytek parentingowych Rzeczy raz wrzucone do sieci już w niej zostają i to już czas, by rodzicie bardziej świadomie pochodzili do tego, co publikują. Wielu rodziców nawet nie tyle publikuje żenujące zdjęcia, ile robi sobie z takiego sharentigu pomysł na biznes. Teraz to może się wreszcie skończyć. W projektowanych przepisach wizerunek dziecka jest traktowany jak dana osobowa i ma być analogicznie chroniony. To, że dzieci do 16. roku życia nie mogą dysponować swoim wizerunkiem wydaje się jasne, teraz jednak ograniczenia czekać będą również ich opiekunów. Obowiązek ochrony wizerunku dziecka spoczywać będzie na rodzicach i opiekunach prawnych Jak podaje Ministerstwo Sprawiedliwości, zamieszczanie w sieci dużej liczby rozmaitych, szczegółowych informacji dotyczących dziecka może doprowadzić do przekroczenia granic władzy rodzicielskiej czy potencjalnie nawet do jej utraty. Nie są jeszcze znane szczegółowe restrykcje i kary, jakie grozić będą zbyt wylewnym w sieci rodzicom, ale absolutnie nie ma mowy, by ci mogli w sposób nieograniczony dysponować wizerunkiem dzieci. Co więcej, zgody na wykorzystanie wizerunku mają być odpowiednio udokumentowane i zawierać możliwość ich wycofania. Zaś dzieci po ukończeniu 16. roku życia będą mogły na drodze formalnej wystąpić o zaprzestanie wykorzystania ich wizerunku. W tym nie tylko przez rodziców, ale też przez wszelkie instytucje takie jak szkoły czy przedszkola. W jednej z propozycji sąd miałby mieć władzę czasowego usunięcia materiału, zablokowanie dostępu do niego lub uniemożliwienie dalszego rozpowszechniania już na czas samego postępowania. W pierwszej kolejności działania takie mają być odpowiedzią na wszelkie sieciowe patologie, od zjawiska hejtu, przez obrażające memy po skrajne przypadki z użyciem technologii deep fake.

0
PATRYCJA KORBA
1.

Więcej nowości

Na Prime powróci kultowe science fiction. Wielka zagadka wyjaśniona
Telewizja i VoD 19 SIE 2026

Na Prime powróci kultowe science fiction. Wielka zagadka wyjaśniona

Wszyscy fani Blade Runnera, od jakiegoś czasu zadawali sobie to pytanie. Czy w sequelu "Blade Runner 2099" pojawi się filmowa ikona tej serii, czyli Harrison Ford? Twórcy właśnie rozwiali tę największą wątpliwość i odpowiedzieli fanom.  Blade Runner 2099 - dlaczego o nim tak głośno? Ekranizacji Blade Runnerów już było tyle, że łatwo dość się w nich wszystkich pogubić. Tylko najwierniejsi fani, wiedzą doskonale co i jak. My, spieszymy z krótkim tłumaczeniem całego tego fenomenu. Blade Runner 2099 to nadchodzący amerykański miniserial science fiction, będący bezpośrednią kontynuacją filmu Blade Runner 2029 z 2017 roku. Jego premiera na Prime Video została zapowiedziana na 25 listopada 2026 roku. Warto się zatem do niej odpowiednio merytorycznie przygotować i nadrobić zaległości, jeśli takie istnieją. Akcja miniserialu toczy się 50 lat po wydarzeniach z filmu Blade Runner 2029. Los Angeles odrodziło się po wielkim buncie replikantów, w wyniku którego nastały nowe porządki, a ludzie zostali zepchnięci do roli obywateli drugiej kategorii. Jedna z bohaterek - Cora (znana z serialu "Euforia" Hunter Schafer)zostaje łowczynią androidów. Przyjdzie jej współpracować z replikantką Olwen (w tej roli Michelle Yeoh), której to żywot dobiega końca.  Harrison Ford największą sensacją Fani uniwersum Blade Runner od dłuższego czasu, zastanawiali się, czy w nadchodzącym serialu powróci Harrison Ford, który jest niemal znakiem rozpoznawczym całej serii. To słynny Rick Deckard, który wystąpił zarówno w słynnym filmie Ridleya Scotta z 1982 roku, jak i w sequelu "Blade Runner 2049". Twórcy przyznali teraz, że Harrison Ford w serialu się nie pojawi. Dlaczego? W dużej mierze dlatego, że akcja serialu rozgrywa się aż 50 lat po wydarzeniach z filmu Blade Runner 2049. Tak duży skok czasowy sprawia, że ponowne pojawienie się Ricka Dekarda jako człowieka w świecie serialu byłoby mało wiarygodne. Z tego samego powodu w serialu nie wystąpi też Ryan Gosling, który grał replikanta K. Gdyby Ford pojawił się w 2099 jako wciąż żyjący replikant, twórcy niechcący odpowiedzieliby na na najważniejsze pytanie odnośnie całej franczyzy - czy bohater to człowiek, czy może android. Jak widać, twórcy chcą aby ta kwestia pozostała niewyjaśniona. Potraktujmy zatem serial Blade Runner 2099 jako zupełnie nowy rozdział i nową historię, w której zobaczymy nowe postacie.  https://www.youtube.com/watch?v=anLIzIIMazg

2
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Samsung Galaxy Z Fold8 nie jest idealny, ale i tak mnie zachwycił (test)
Telepolis.pl
Testy sprzętu 16 SIE 2026

Samsung Galaxy Z Fold8 nie jest idealny, ale i tak mnie zachwycił (test)

Samsung Galaxy Z Fold8 nie za bardzo pasuje do mojej dłoni, ale i tak jestem zachwycony. To bardzo oryginalny, przyjemny w codziennym użytkowaniu smartfon, który daje dużo frajdy i trudno wskazać w nim jakieś znaczące wady. Podkreślam – znaczące, bo jednak parę jest. I gdyby tylko kosztował mniej... Samsung Galaxy Z Fold8 wraz ze swoim bratem Galaxy Z Fold8 Ultra są już w pełnej sprzedaży, a fani rozkładanych smartfonów wreszcie dostali coś całkiem nowego, oryginalnego i nieoczywistego. O ile Ultra to kontynuacja dotychczasowo formatu Foldów, to podstawowy Galaxy Z Fold8 przyciąga wzrok szerszą konstrukcją i wewnętrznym ekranem w tabletowym stylu. Ceny za Galaxy Z Fold8 zaczynają się od 8749 zł za wariant 12 + 256 GB, za model 12 + 512 GB trzeba już zapłacić 9599 zł, a topowy wariat 16 GB + 1 TB kosztuje 11 299 zł. To trochę taniej niż kosztują wersje Ultra, ale wciąż kosmicznie drogo. Są co prawda promocje, można też zdecydować się na raty lub opcję wynajmu, ale nawet z tymi ułatwieniami cena będzie pierwszym czynnikiem, wstrzymującym decyzje o zakupie. Co jednak poza ceną? Sprawdźmy to. [PHONE:4529] Samsung Galaxy Z Fold8 przychodzi w płaskim, minimalistycznym pudełku, w którym znajduje się tylko kabelek USB, szpilka do SIM i mikro instrukcją. Standard u Samsunga, ale kupując telefon za tyle pieniędzy, można oczekiwać trochę więcej.  Czy proporcje Galaxy Z Fold8 mają sens? Zanim przejdę do technicznych aspektów telefonu, jego funkcji i możliwości, skupię się na najważniejszej kwestii – jak nowe proporcje Folda sprawdzają się w praktyce? To duża zmiana, wręcz fundamentalna, ale to czy się przyjmie?  Złożony Samsung Galaxy Z Fold8 ma wymiary 81,9 x 123,9 mm i takie proporcje, że porównywany jest do paszportu. I faktycznie, jest to bardzo dobre skojarzenie, smartfon jest tylko odrobinę węższy. W świecie smartfonów to tak duża zmiana, że dla wielu użytkowników przyzwyczajonych do tradycyjnych konstrukcji, taki paszport będzie nie do przyjęcia.  U mnie było tak. Na początku, zanim dostałem telefon do testów, zapaliłem się, że to rewolucja, rewelacja i w ogóle coś nowego. Gdy Galaxy Z Fold8 już trafił w końcu w moje ręce, trochę zwątpiłem. Uznałem, że zamknięty telefon jest nieco za szeroki, a jednocześnie za krótki – w efekcie mały palec dłoni zawsze spadał z obudowy, a mój chwyt nie był zbyt pewny. Nie ma co się oszukiwać, wąskie smartfony lepiej leżą w dłoni.  Po jakimś czasie jednak znów mi się odmieniło, co jednak wynikało już z obycia z taką konstrukcją. Jednym zdaniem – polubiłem ją. Galaxy Z Fold8 ma 9,7 mm grubości, więc można go jednak w miarę pewnie objąć, bardziej płaska obudowa wyleciałaby z ręki. Cały czas ucieka mi ten palec, zwłaszcza podczas rozmów telefonicznych, ale w końcu używanie takiej konstrukcji weszło mi w krew. Da się, choć czasem trzeba sobie pomóc drugą ręką.  W tym wszystkim jest jeszcze jeden aspekt. Okładkowy ekran ma 5,5 cala. W tradycyjnym  smartfonie uznałbym, że to za mało. Zmiana proporcji na 10:16 sprawiła jednak, że ekran wydaje się większy, gdybym nie znał wymiarów, powiedziałbym na oko – to jest 6,5 cala. Powierzchnia używkowa wydaje się całkiem duża i bez problemu można na niej korzystać z równych aplikacji – czytać mejle, strony internetowe czy przewijać media społecznościowe. Po rozłożeniu jest już sama bajka. Ekran 7,6 cala w połączeniu z proporcjami 4:3 zapewniają w pełni tabletowe wrażenia. W tradycyjnych Z Foldach i składakach innych marek, z wyświetlaczami 1:1, duże ekrany często się marnowały – na przykład podczas oglądania filmów. Te w formacie kinowym miały także duże czarne pasy na bokach, że równie dobrze można było odpalić film na zewnętrznym ekranie.  Galaxy Z Fold8 zmienia sytuację – fajnie się na nim ogląda filmy (choć produkcje w bardziej kinowym formacie wciąż mają spore pasy) i przegląda zdjęcia, na tabletowym poziomie komfortu korzysta się też z innych, codziennych aplikacji. Tabletowe proporcja to w większości przypadków również większa użyteczność trybu podzielonych okien, przynajmniej gdy odpalimy dwie aplikacje na raz. Aplikacje zazwyczaj dobrze się skalują na ekranach w każdym położeniu – i szerszym tabletowym i pionowym – ale małe problemy pojawiają się podczas przechodzenia z dużego ekranu na okładkowy. Domyślnie wiąże się to ze zminimalizowaniem aplikacji w tle, co można wyłączyć, ale wtedy otwarte okno nie zawsze wyświetla się prawidłowo. Są też na przykład ograniczenia dotyczące dodawania ikon na pulpit w trybie pionowym dużego ekranu. Drobiazgi, ale podobnych niedogodności jest więcej, więc wszystko to składa się na ogólny obraz. Jest też pewne ograniczenie, którego bardzo brakuje mi w Galaxy Z Fold8. Nie ma standardowego trybu Flex, która pozwala w innych modelach pracować na smartfonie złożonym do połowy, z dużym wyświetlaczem podzielonym na dwie części, w sposób przypominający laptop. Brak tej opcji wynika z mechaniki nowego zawiasu, który nie utrzymuje stabilnie uchylonego ekranu pod wybranym kątem, lecz zmierza do jego pełnego rozłożenia.  Co prawda poniżej 90 stopni rozwarcia zawias zachowuje konstrukcję w niemal dowolnym położeniu, ale dla użytkownika niewielka z tego pociecha (wyświetlacz jest pod kątem niewidoczny). Na upartego można ustawić ekran w kącie 90 stopni, może nawet trochę większym, około 100 stopni, ale to wciąż nie jest to. Ekran wcześniej czy później opada w tył, wystarczy lekko go dotknąć. Można próbować, ale zawsze kończy się to pełnym otwarciem. O tak, jak poniżej: [DIFF:{"before":"259996","after":"259997","description":""}] Na szczęście nie jesteśmy tak całkowicie pozbawieni zalet połowiczego rozłożenia konstrukcji. Można na przykład w ten sposób korzystać z zewnętrznego ekranu podczas nagrywania wideo aparatem selfie lub połączenia w komunikatorze. Z tej drugiej orientacji smartfon dość stabilnie utrzymuje się w rozłożeniu powyżej 90 stopni.  Jeszcze inna opcja to możliwość robienia zdjęcie selfie głównym aparatem z podglądem na ekranie okładkowym. Telefon musi być wtedy rozłożony w całości, aktywne są dwa ekrany, choć jako wizjer działa tylko ten zewnętrzny. Ekrany jasne i niezawodne Przejdźmy już do konkretów technicznych. Zewnętrzny wyświetlacz w Galaxy Z Fold8 to 5,5-calowa matryca Dynamic AMOLED 2X o rozdzielczości WUXGA+ (1248 x 1972), dająca niezłe zagęszczanie 428 ppi. Dzięki wykorzystaniu rozwiązania LTPO można liczyć na pełne odświeżanie od 1 do 120 Hz. Zabezpieczenie przed zarysowaniami i uderzeniami zapewnia solidne szkło Gorilla Glass Ceramic 3. Jakościowo do tego połączenie nie można się nic przyczepić – obraz jest odpowiednio ostry, kolory żywe, jasność wysoka, nawet w pełnym słońcu. W moich pomiarach udało mi się uzyskać maksymalnie około 750 nitów w trybie ręcznym i blisko 1500 nitów w trybie automatycznym. Wewnętrzny ekran 7,6 cala to również matryca Dynamic AMOLED 2X w rozdzielczości QXGA+ (1848 x 2448), co daje wciąć dobre zagęszczenie 403 ppi. Tu również możemy liczyć na adaptacyjną częstotliwość odświeżania 1-120 Hz. Maksymalna jasność szczytowa w HDR ma sięgać nawet 3000 nitów, a w typowych scenariuszach dla całego ekranu będzie to, jak wykazały pomiary, 795 nitów w trybie ręcznym i 1240 nitów w trybie automatycznym. Można więc bez problemu korzystać z wyświetlacza w jasne dni. W nowej serii Samsung wykorzystał technologię Flex Titanium. Producent zachwala, że połączenie folii ze stopu tytanu z udoskonaloną płytą tytanową wzmacnia konstrukcję podtrzymującą wyświetlacz, pochłania nacisk i uderzenia oraz, co ważne, wraz z upływem czasu zmniejsza widoczność zagięcia. Trzeba to brać na słowo, ale dobrą wiadomością jest, że linia zagięcia ekranu praktycznie nie istnieje. No dobra, gdy się spojrzy pod światło przy zgaszonym ekranie, to ją bardzo widać, ale podczas codziennego używania telefonu nie widać jej i nie wyczuwa się jej placami. Dla porównania w testowanym ostatnio przeze mnie Honorze Magic V6 rysa jest jednak trochę bardziej widoczna. Tył Galaxy Z Folda8 wykonany jest ze szronionego, matowego szkła, obudowę okalają ramki z wytrzymałego stopu aluminium, Zawias płynnie chowa się między dwoma częściami telefonu, szkoda tylko, że całość zapewnia ochronę na poziomie zaledwie IP48, czyli z niewielką ochroną przed pyłem. Mimo kolejnej generacji Samsung nic się nie posunął w tej dziedzinie, aż strach używać tego telefonu w trudniejszych warunkach. Dla porównania wspomniany rozkładak Honora oferuje już pełne IP68 i IP69.  Co siedzi pod maską? Moc do pracy Galaxy Z Fold8 dostarcza Snapdragon 8 Elite Gen 5 dla Galaxy, czyli specjalna wersja z rdzeniami Oryon Gen 3 Prime o maksymalnym taktowaniu zwiększonym do 4,75 GHz. Otrzymujemy więc dodatkowy zapas mocy i tak już mocarnego układu. Standardowo 8 Elite Gen 5 rozkręca się do 4,6 GHz. Większą wydajność 1,3 GHz ma także procesor grafiki, zoptymalizowane dla Samsunga zostały również funkcje przetwarzania obrazów i AI. W topowym wariancie Galaxy Z Folda8 można otrzymać do tego 16 GB pamięci RAM i 1 TB pamięci masowej do mnie trafił bazowy model 12 GB + 256 GB. Takie połączenie nawet w najskromniejszej wersji sprawia, że kwestii wydajności nie ma sensu analizować, bo Galaxy Z Fold8 działa w każdym zastosowaniu bardzo sprawnie i trudno sobie wyobrazić sytuację, gdy się przytka. Jednak nie wszystko wygląda tak dobrze, problemem jest oczywiście kultura pracy i nagrzewanie się telefonu.  Galaxy Z Fold8 potrafi zwiększyć temperaturę już podczas standardowych czynności, jak rozmawianie przez telefon czy odtwarzanie muzyki (sic!), nie mówiąc już o robieniu zdjęć. Nie są to jednak temperatury krytyczne, te jednak smartfon osiąga podczas intensywnego przetwarzania grafiki oraz funkcji AI. Gorąca robi się zwłaszcza boczna ramka z metalu, więc trudno się trzyma telefon. Problem dotyczy jednak głównie sytuacji, gdy smartfon jest złożony, za to po otwarciu szybciej się chłodzi. To typowa słabość rozkładanych smartfonów, dwudzielna konstrukcja sprawia, że układ chłodzenia jest mocno ograniczony.    AnTuTu 10 Geekbench 6 AI Benchmark 3D Mark Maks. temp. obudowy [°C] Jeden rdzeń Wszystkie rdzenie Wild Life Extreme Wild Life Extreme Stress Test Asus ROG Phone 8 Pro 2167000 2309 7314 3296 5242 92,70% 63,5 Honor Magic8 Pro 2314158 3696 11175 22384 8084 51,20% 48,9 Honor Magic V6 2637112 3550 10071 21880 6522 n.d. 50 Motorola RAZR Fold n.d. 2639 9581 17877 5417 77,20% 51,5 Motorola Signature 2349809 2921 8789 17774 5634 66,10% 45 Nubia Redmagic 10 Pro 2620653 3081 9627 12112 6514 84.7% 50 OnePlus 15 2808019 3682 11002 20438 6894 70,90% 45 OnePlus Open 1541410 1982 5280 2051 3707 66,40% 49,5 Oppo Find X9 2889195 3295 9601 8763 7006 43,70% 48,6 Realme GT 8 Pro 2920594 3757 11377 21149 7898 33,00% 51,6 Samsung Galaxy S26 Ultra 3023747 3788 11729 23144 8261 48,30% 46,7 Samsung Galaxy Z Flip7 1811139 2416 8153 1058 5401 44,20% 46,8 Samsung Galaxy Z Fold5 1486849 2008 5249 2095 3720 52,70% 48,4 Samsung Galaxy Z Fold6 1776772 2259 6623 3243 5054 81,30% 47,3 Samsung Galaxy Z Fold7 1879650 2442 8752 11656 5009 52,60% 43 Samsung Galaxy Z Fold8 2170419 3640 9200 15477 5963 47,70% 45 Sony Xperia 1 VII 2315497 3048 9309 12692 6603 65,80% 51,3 Vivo X300 Pro 3013358 3468 10230 21296 7195 45,20% 47,2 Vivo X300 Ultra 2801677 3701 10996 23399 7704 60,00% 49,7 W rezultacie szybko daje się zauważyć dławienie termiczne, a w testach syntetycznych Galaxy Z Fold8 wypada wyraźnie słabiej niż inne smartfony z układem Snapdragon 8 Elite Gen 5. I tak na przykład w AnTuTu 11 urządzenie rozpędza się do maksymalnie 2,48 mln punktów, czyli jest to poziom Snapdragona 8 Gen 3. W innych benchmarkach różnice nie są mniejsze, ale zauważalne.  Spadek mocy w dużym obciążeniu jest bardzo wyraźny – w stress teście 3D Mark Wild Life Extreme smartfon zachował tylko 47,7% początkowej wydajności, to jeden z najgorszych wyników wśród flagowców. Obniżenie wydajności układu powala zachować temperaturę smartfonu na akceptowalnych poziomach około 40-55 stopni. To wciąż sporo, ale nie są to wartości absolutnie krytyczne.  Łączność i dźwięk Galaxy Z Fold8 wyposażony jest w jedno gniazdo nanoSIM, dodatkową kartę można włączyć jako eSIM.  Do dyspozycji otrzymujemy pełen arsenał najnowocześniejszych standardów, a więc 5G, Wi-Fi 7, VoLTE, Wi-Fi Caliing, Bluetooth 6.0 i NFC, a do tego komunikację UBW, służącą m.in. do lokalizowania przedmiotów czy jako cyfrowy kluczyk. Nie zabrakło też takich rozwiązań jak Samsung DeX, które przekształca smartfon w komputer. Wystarczy podłączyć się przez USB do huba lub bezpośrednio do TV, a automatycznie otwiera się widok komputerowy z możliwością sterowania za pomocą wirtualnej myszki. Podłączając słuchawki, tradycyjnie dla Samsunga otrzymujemy ograniczony zestaw kodeków – z tych lepszych tylko podstawowy aptX (nawet bez wersji HD), a także LDAC oraz oczywiście własny producenta Samsung Scalable Codec (SSC). Nic nowego, firma chce promować swoje słuchawki, ale niezmiennie mnie to deprymuje. We flagowym, bardzo drogim smartfonie z najlepszym układem Qualcomma powinna znaleźć się obsługa standardu Snapdragon Sound z kodekiem aptX Lossless włącznie. Niestety, w efekcie topowe słuchawki Sennheisera czy Beyerdynamic pracują na Galaxy Z Fold8 jak na chińskim smartfonie za 1200 zł. W testach musiałem się więc głównie zadowolić modelami z LDAC, choć oczywiście nawet podstawowy aptX zapewnia dobrą jakość dźwięku i telefon pod każdym względem sprawdzi się do słuchania muzyki. Z plusów – Galaxy Z Fold8 obsługuje też standard LE Audio, co pozwala na emisję dźwięku poprzez Auracast (nadawanie do wielu urządzeń jednocześnie), w podobny sposób można odbierać sygnał. Służy do tego osobna sekcja w ustawieniach. Kolejna ciekawa opcja muzyczna to Music Share, która pozwala na szybkie dzielenie się dostępem do głośnika lub słuchawek Bluetooth z innymi osobami. Galaxy Z Fold8 działa w tej konfiguracji jak bezprzewodowy most, dzięki czemu znajomi mogą puszczać własną muzykę ze swoich telefonów bez konieczności przełączania i ponownego parowania sprzętu audio. System i aplikacje Galaxy Z Fold8 dostarczany jest już z najnowszym Androidem 17 oraz nakładką One UI 9. Smartfon objęty jest 7-letnim wsparciem aktualizacji systemu i poprawek bezpieczeństwa. Możliwości i działanie One UI 9 to temat rzeka, trudny do ujęcia w krótkiej recenzji. Od strony wizualnej producent kontynuuje to, co znamy z poprzedniej edycji, jest więc kolorowo, z efektami i animacjami. [gallery][img]260036[/img][img]260035[/img][img]260034[/img][img]260040[/img][img]260038[/img][img]260039[/img][img]260024[/img][img]260032[/img][img]260030[/img][img]260027[/img][img]260031[/img][img]260037[/img][img]260033[/img][img]260028[/img][img]260025[/img][img]260026[/img][img]260029[/img][/gallery] Dla mnie osobiście część rozwiązań jest wątpliwa i niepraktyczna, na przykład panel sterowania jak zawsze jest przeładowany, nie korzysta z pełnego ekranu po rozłożeniu, ikony w domyślnych ustawieniach są słabo czytelne, ale z drugiej strony część tych niedogodności można zminimalizować, korzystając z opcji personalizacji. One UI 9 w niektórych miejscach wręcz przytłacza nadmiarem opcji i ustawień, choć wiem, że to kwestia przyzwyczajenia. Na co dzień nie używam jednak urządzeń Samsunga, maiłem więc wiele sytuacji, że błąkałem się w opcjach, nawet gdy ułatwiałem sobie życie wyszukiwarką w menu. Oczywiście nie mogło zabraknąć bogatego pakietu Galaxy AI. Wśród narzędzi wykorzystujących sztuczną inteligencję znajdziemy m.in. Asystenta połączeń, Asystenta pisania, Tłumacza, Asystenta notatek, Asystenta transkrypcji, Asystenta zdjęć, Kreatywne studio, Usuwanie dźwięku czy Now Brief oraz Now Nudge. W większości są to narzędzia znane już np. z serii Galaxy S26. Nowy model zyskał także dogłębną integrację z Google Gemini. [gallery][img]260006[/img][img]260018[/img][img]260007[/img][img]260011[/img][img]260015[/img][img]260017[/img][img]260013[/img][img]260016[/img][img]260019[/img][img]260020[/img][img]260012[/img][img]260010[/img][img]260008[/img][img]260023[/img][img]260022[/img][img]260021[/img][img]260009[/img][img]260014[/img][/gallery] Plusem jest to, że można włączyć opcję przetwarzania AI bezpośrednio na urządzeniu, co gwarantuje większe bezpieczeństwo. Przydatność tych wszystkich funkcji jest różna, ale co kto lubi. Np. Now Brief wydaje mi się kompletnie zbędne, ale np. sprawdziłem, jak Galaxy Z Fold8 poradzi sobie z tym, co mnie interesuje zawodowo. Smartfon nieźle spisał się z nagraniem za pomocą dyktafonu i szybką transkrypcją zarejestrowanego tekstu – zarówno po polsku, jak i po angielsku. Nie jest co prawda w stanie dokonać transkrypcji na żywo w czasie nagrywania (a możliwe jest to np. w smartfonach OnePlus czy Oppo), ale robi to szybko po zakończeniu rejestrowania głosu. Tekst w innym języku można szybko też przetłumaczyć na polski. „Test dyktafonu” zaliczony. Aparaty  Jeżeli można na coś narzekać w Galaxy Z Fold8, to aparaty. Nie, nie chodzi o to, że są złe, tylko dziwi trochę zastosowana kombinacja. Inaczej niż model Ultra czy zeszłoroczny Galaxy Z Fold7 nowa ósemka ma tylko dwa tylne aparaty – główny (50 Mpix, ISOCELL GN3, f/1,8, 23 mm, OIS) i ultraszerokokątny (50 Mpix, f/1.9, 120˚, 13 mm). W ekranowych wycięciach znalazły się niemal bliźniacze jednostki 10 Mpix (f/2.2) do selfie, różniące się tylko ogniskowymi 24 mm (okładka) i 18 mm (tablet). W tej konfiguracji zabrakło oczywiście aparatu z teleobiektywem, który jest w modelu Ultra i był w poprzedniej generacji. Technicznie nie powinno być chyba problemu, by dać pełen zestaw, chociaż możliwe, że jest to ograniczenie wynikające z krótszej obudowy.  Aplikacja aparatu ma sporo opcji, choć jej interfejs z pełną przezroczystością i wysuwanymi mikro ikonkami to jakieś nieporozumienie. Trudno się tym operuje, co bywa kłopotliwe np. na dworze w pełnym słońcu, na szczęście nie trzeba tam zbyt często sięgać.  [gallery][img]260045[/img][img]260043[/img][img]260046[/img][img]260044[/img][img]260041[/img][img]260042[/img][/gallery] W głównym oknie aplikacji smartfon ma tylko cztery zakładki: tryb porterowy, zdjęcie i wideo, a czwarta to Więcej, gdzie znajdziemy my tryby Expert Raw, Pro i Pro wideo, ale nigdzie nie ma trybu nocnego, ani np. makro. Te opcje włączają się automatycznie podczas fotografowania. Zdjęcia z głównego aparatu Galaxy Z Fold8 w ciągu dnia charakteryzują się świetnym kontrastem, rozpiętością tonalną, żywymi kolorami oraz stabilnym balansem bieli, choć czasami trochę brakuje im ostrości i szczegółowości. Zdjęcia z HDR są mocno nasycone, zwłaszcza gdy spojrzymy na trawę czy niebo, ale nie przekraczają tej cienkiej granicy, gdy stają się nienaturalne. Nie ma problemu przepalania zdjęć, aparat jest w stanie ładnie uchwycić bez spłaszczania obiekty o skomplikowanej strukturze, np. chmury. Tryb portretowy dobrze radzi sobie z wykrywaniem obiektów i rozmyciem tła. Aparat główny 23 mm i 46 mm (1x i 2x) [gallery][img]260096[/img][img]260110[/img][img]260082[/img][img]260106[/img][img]260094[/img][img]260095[/img][img]260098[/img][img]260101[/img][img]260093[/img][img]260089[/img][img]260086[/img][img]260109[/img][img]260104[/img][img]260107[/img][img]260085[/img][img]260105[/img][img]260103[/img][img]260108[/img][img]260081[/img][img]260078[/img][img]260092[/img][img]260111[/img][img]260102[/img][img]260079[/img][img]260099[/img][img]260083[/img][img]260087[/img][img]260091[/img][img]260090[/img][img]260084[/img][img]260097[/img][img]260080[/img][img]260100[/img][img]260088[/img][/gallery] Aparat ultraszerokokątny sprawdza się zaskakująco dobrze, zarówno w mocnym słońcu, jak i w ciemniejszych pomieszczeniach, a dodatkowym atutem jest obecność autofocusu. Ten sam obiektyw odpowiada za zdjęcia makro i bliskie ujęcia – ich jakość jest niezła, chociaż mnie osobiście nie udało się zrobić idealnie ostrych zdjęć z ręki – ale to może wina ręki, a nie aparatu. Aparat ultraszerokokątny 13 mm [gallery][img]260072[/img][img]260075[/img][img]260067[/img][img]260074[/img][img]260073[/img][img]260069[/img][img]260071[/img][img]260068[/img][img]260065[/img][img]260070[/img][img]260066[/img][img]260058[/img][img]260063[/img][img]260062[/img][img]260050[/img][img]260051[/img][img]260064[/img][img]260053[/img][img]260052[/img][img]260076[/img][img]260055[/img][img]260059[/img][img]260077[/img][img]260056[/img][img]260061[/img][img]260054[/img][img]260060[/img][img]260057[/img][/gallery] Brak aparatu z teleobiektywem częściowo rekompensuje zbliżenie matrycowe 2x w głównym aparacie, co pozwala uzyskać stosunkowo dobre efekty. W trudniejszych warunkach oświetleniowych główny aparat czasami wprowadza lekkie zaszumienie w cieniach i zmiękczenie kadru, chociaż odwzorowanie barw pozostaje na dobrym poziomie. Tryb nocny skutecznie rozjaśnia ciemne partie i poprawia ostrość detali bez sztucznego rozjaśniania nieba. Zdjęcia są szczegółowe, również te robione szerokim kątem. Tryb nocny [gallery][img]260117[/img][img]260113[/img][img]260114[/img][img]260115[/img][img]260122[/img][img]260112[/img][img]260118[/img][img]260120[/img][img]260123[/img][img]260119[/img][img]260116[/img][img]260124[/img][img]260121[/img][/gallery] Po przełączeniu się na kamerę wideo zyskujemy możliwość nagrywania wideo nawet do 8K w 30 kl./s lub UHD w 30 lub 60 kl./s. Poza standardowym OIS otrzymujemy włączany w opcjach EIS oraz dodatkowo jeszcze dwa tryby zwiększonej stabilizacji elektronicznej: Dużą stabilność oraz stabilność z blokadą poziomą. W opcjach można wybrać forma nagrywania HEVC, co daje też wybór HDR i LOG, lub prostszy format H.264. Dodatkowo jest też opcja nagrywania wideo w kinowym formacie APV (Advanced Professional Video), zapewniająca bezstratną wizualnie kompresję kadrów i wysoki bitrate. Zestaw jest więc całkiem bogaty. Nagrania dzienne z głównej kamery wyróżniają się żywymi kolorami, bardzo dobrym kontrastem oraz szerokim zakresem dynamicznym. Można też bez obaw pokusić się o wykorzystanie zoomu 2x, a zniekształcenie obrazu jest minimalne. Tryb ultraszerokokątny również się dobrze sprawdza, zapewniając jakość bardzo zbliżoną do głównego aparatu. https://youtu.be/TKBsa0OztcA Po zmroku jest już nieco gorzej, obydwa aparaty generują nieco mniej ostry obraz z lekkim szumem, jednak kolory są oddane naturalnie, nie ma efektu nadmiernego rozjaśnienia. https://youtu.be/sYQW-vgpFyk Stabilizacja obrazu spisuje się znakomicie, skutecznie niwelując wstrząsy podczas chodzenia czy jazdy, a uaktywniając dodatkowe tryby stabilności, można pokusić się o naprawdę ciekawe nagrania. Podczas marszu można się jednak bez nich obejść. Akumulator i czas pracy Akumulator o pojemności 4800 mAh w dzisiejszych czasach nie robi wrażenia, a na myśl znów przychodzi porównanie z rozkładanym Honorem Magic V6, w którym udało się zmieścić aż 6660 mAh. Dlaczego Samsung nie potrafi dać więcej? Plusem jest przynajmniej to, że otrzymujemy baterię krzemowo-węglową nowej generacji. Czas pracy  jest zadowalający, ale trzeba się liczyć z ograniczeniami. Używany jako zwykły smartfon bez otwierania przepracuje w porywach do dwóch dni, ale już, gdy zacznie się korzystać z trybu tabletu, osiągnięcie jednego dnia będzie wyzwaniem. Przeglądanie stron pozwoli dotrwać od rana do wieczora bez ładowania, ale już np. granie w gry rozładowuje sprzęt w tempie 12-13% na godzinę.  Nasz standardowy test odtwarzania wideo 4K przy jasności 300 nitów, na dużym ekranie, rozładował smartfon po prawie 15 godzinach. Dla porównania Honor Magic V6 w tym samym teście przepracował około 20 godzin. Tyle przepracował Galaxy Z Fold8 na zewnętrznym ekranie, co jest całkiem dobrym wynikiem przy tej pojemności akumulatora.     Akumulator (mAh) Wyświetlacz Czas pracy (minuty) Przekątna (cale) Rozdzielczość (piksele) Odświeżanie (Hz) Honor Magic V2 5000 7,92" 2156 x 2344 120 717 Honor Magic V5 5820 7,95" 2172 x 2352 120 906 Honor Magic V6 (wewn.) 6660 7,95 2172 x 2352 120 1205 Honor Magic V6 (zewn.) 6660 6,52 1080 x 2420 120 1408 Motorola RAZR Fold (zewn.) 6000 6,6" 1080 x 2520 165 1170 Motorola RAZR Fold (wewn.) 6000 8,09" 2232 x 2484 120 1099 Samsung Galaxy S26 Ultra 5000 6,9" 1080 x 2340 120 1137 Samsung Galaxy Z Flip6 4000 6,7" 1080 x 2640 120 773 Samsung Galaxy Z Flip7 FE 4000 6,7" 1080 x 2640 120 869 Samsung Galaxy Z Flip7 4300 6,9" 1080 x 2520 120 993 Samsung Galaxy Z Fold6 4400 7,6" 1856 x 2160 120 821 Samsung Galaxy Z Fold7 4400 8,0" 1968 x 2184 120 872 Samsung Galaxy Z Fold8 (zewn.) 4800 5,5" 1248 x 1972 120 1207 Samsung Galaxy Z Fold8 (wewn.) 4800 7,6" 1848 x 2448 120 892 Galaxy Z Fold8 może być ładowany z mocą 45 W przewodowo i 20 W bezprzewodowo. W zestawie tradycyjnie nie ma ładowarki, więc trzeba jeszcze dokupić odpowiednią. Ładowarki od innych smartfonów nie zawsze się sprawdzą, sam użyłem uniwersalnej kostki zgodnej z wymogami Samsunga i po godzinie ładowania telefon miał 90% energii. Na pełen 100% trzeba było zaczekać w sumie 75 minut.  Samsung Galaxy Z Fold8 – czy warto? Z punktu widzenia użyteczności nowy Fold to strzał w dziesią..., no dobra, powiedzmy w dziewiątkę. Szeroki format nie jest idealny do codziennego użytkowania, wygodniej jednak trzyma się w dłoni tradycyjne smartfony. Sam używałem Z Folda8 z dużą obawą, że się na przykład wyślizgnie z dłoni na ulicy. Jednak nie jest to coś, co może zniechęcać. To lekka niedogodność, za to szerszy format ekranu z powodzeniem sprawdzi się do wszystkich zdań, jakich oczekujemy do flagowego smartfonu. Wszystko wynagradza świetny ekran po rozłożeniu – jak w małym tablecie, o idealnych proporcjach. Można na nim pracować, można buszować w internecie, można oglądać filmy bez czarnych pasów – bajka.  Samsung Galaxy Z Fold8 jest szybki, ma świetny zestaw narzędzi komunikacyjnych, dobrze gra na słuchawkach (ale minusik należy się za brak lepszych kodeków) i przyzwoicie na głośnikach, aparaty nie są może szczytem flagowych możliwości, ale się dobrze sprawdzą w wielu sytuacjach. Plus należy się też za bogaty system z pełnią funkcji, w tym narzędziami AI, choć subiektywnie mnie zniechęcają na siłę wciskane mało czytelne przezroczystości, na przykład w interfejsie aparatu, czy też przeładowany panel sterowania, ale taka już jest uroda One UI, a nie akurat tego modelu. Szkoda, że Samsung nie pokusił się o większy akumulator, skoro już wykorzystuje ogniwa krzemowo-węglowe, ale czas pracy jest przyzwoity, a ładowanie 45 W, choć też nie rekordowe, nie nadszarpnie cierpliwości użytkownika. Wadą jest wciąż słaby stopień ochrony przed pyłem IP48 – skoro Honor może (IP68 i IP69), to dlaczego nie Samsung? Czy warto wybrać nowego Folda? Jeśli możesz odłożyć odpowiednią kwotę (lub np. kupić sprzęt na raty), a szukasz oryginalnego, wielofunkcyjnego składaka, który po otwarciu wreszcie przypomina tablet, to Galaxy Z Fold8 będzie dobrym wyborem. Smartfon ustępuje wariantowi Ultra w sekcji aparatów, można też doszukać się mankamentów na tle innych flagowców, ale jako całość to świetny sprzęt, który daje ogromną satysfakcję z używania. A to jest przecież jeden z ważniejszych czynników w osobistych urządzaniach, jakimi są smartfony.

8
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.

Popularne porównania