Planujesz kupno odkurzacza? Lepiej poczekaj, bo idzie coś grubego
Sponsorowane 16:45

Planujesz kupno odkurzacza? Lepiej poczekaj, bo idzie coś grubego

Podczas targów IFA 2026 Roborock zaprezentował całą gamę nowych produktów. Do sklepów trafią m.in. nowy flagowy robot sprzątający Saros 20 Flow Complete i nowe odkurzacze pionowe z serii F25. Jak co roku, targi IFA w Berlinie okazują się świetną okazją, by z bliska zobaczyć urządzenia, które już niedługo trafią do polskich domów. Szczególnie imponujące wrażenie robi nowe portfolio firmy Roborock, w którym niebawem pojawi się kilka naprawdę mocnych produktów. Przyjrzeliśmy się kilku naszym zdaniem najciekawszym. Roborock Saros 20 Flow Complete Na początek pozycja obowiązkowa, czyli roboty sprzątające. Producent zaprezentował nowego flagowca z serii Saros 20 – Roborock Saros 20 Flow. Saros 20 Flow to model wyposażony w rolkę myjącą nowej generacji. Rozwiązanie nazywa się SpiralFlow 2.0 i podczas mycia na mokro oprócz samej rolki wykorzystuje także wodę dozowaną pod ciśnieniem. W ten sposób uzyskuje siłę nacisku rzędu 15 N i lepiej radzi sobie z usuwaniem trudnych zabrudzeń. Producent chwali się, że wystarczy pojedynczy przejazd, by rozprawić się z większością plam, a podczas mycia usuwanych jest 99,99 procent bakterii. Bez wątpienia pomaga w tym także wysoka maksymalna siła ssania, która sięga 36 000 Pa. Oprócz tego Saros 20 Flow ma kilka innych fajnych rozwiązań, w tym m.in. chowaną kopułkę sensora LiDAR, czy podnoszone podwozie, z którym może pokonywać przeszkody o wysokości prawie 9 cm. Mówiąc krótko: wjedzie praktycznie wszędzie. Warto także dodać, że nowy flagowy robot producenta może się pochwalić certyfikatem „Allergy Friendly” przyznawanym przez organizację European Centre for Allergy Research Foundation (ECARF). To oznacza, że urządzenie bardzo dobrze radzi sobie także z eliminacją alergenów i świetnie sprawdzi się zwłaszcza w domach alergików. Roborock Qrevo Edge 2 Flow Dla osób, które nie potrzebują modelu z najwyższej półki, ale nadal chciałyby zakosztować robota z rolką mopującą, producent przygotował model Roborock Qrevo Edge 2 Flow. To sprzęt bardzo smukły, bo dzięki chowanej wieżyczce LiDAR jego wysokość wynosi raptem 8,98 cm. W efekcie bez trudu wjedzie w większość domowych zakamarków. Tutaj także producent zadbał o obecność technologii SpiralFlow 2.0, która pozwala rozprawić się nawet z trudnymi zabrudzeniami, a także o wysoką siłę ssania rzędu 35 000 Pa. Sporym atutem tańszego modelu ma być zaawansowany system nawigacji, wykorzystujący technologię Reactive AI do rozpoznawania ponad 280 rodzajów przeszkód, dzięki czemu sprzęt bez trudu poradzi sobie w większości mieszkań, nawet tych gęsto umeblowanych. Mówiąc krótko, nawet jeśli w kilku obszarach ustępuje flagowemu Sarosowi, nowy Roborock Qrevo Edge 2 Flow zapowiada się na naprawdę interesującą propozycję dla większości użytkowników.  Roborock F25 Ultra Steam Gen 2 Oczywiście nie mogło też zabraknąć nowych odkurzaczy ręcznych. Tutaj szczególnie wyróżnia się Roborock F25 Ultra Steam Gen 2, czyli nowy odkurzacz parowy w ofercie producenta. Urządzenie wyposażono w technologię VaporFlow 2.0, która umożliwia mycie podłóg gorącą parę o temperaturze 180 °C. W ten sposób odkurzacz jest w stanie rozprawić się z większością trudnych plam i wyeliminować ponad 99,9999% bakterii. W większości przypadków powinien wystarczyć do tego pojedynczy przejazd. No i co równie ważne – nie niszczy drewnianych podłóg. Drugim atutem w asortymencie odkurzacza jest możliwość bardzo dokładnego mycia w pobliżu ścian oraz pod meblami. Urządzenie można położyć na podłodze na płasko, a technologia 0 mm Triple Edge Cleaning sprawia eliminuje „martwe strefy” przy krawędziach. W efekcie Roborock F25 Ultra Steam Gen 2 mocno podnosi poprzeczkę, jeśli chodzi o dokładność sprzątania. Roborock F25 Pro Turbo Combo Drugi spośród nowych odkurzacz pionowych to propozycja nieco bardziej uniwersalna – a i to byłoby sporym niedopowiedzeniem. Roborock F25 Pro Turbo Combo to tak naprawdę pięć różnych urządzeń w jednym. Dzięki wyjmowanemu modułowi napędowemu uzyskujemy w jednym zestawie odkurzacz do sprzątania na sucho oraz wet&dry, a wymienne końcówki pozwalają wykorzystać go w wielu innych scenariuszach, nie tylko podczas mycia podłóg. Urządzenie może się pochwalić siłą ssania rzędu 25 000 Pa, więc bez trudu poradzi sobie nawet na wykładzinach i grubszych dywanach. Z kolei podczas mycia na mokro pomocna może się okazać technologia HyperScrub, czyli rozwiązanie zwiększające przepływ wody i intensywność czyszczenia na potrzeby usuwania trudnych, przyschniętych zabrudzeń. Roborock RockNeo Q2 LiDAR Roborock RockNeo Q2 LiDAR to autonomiczna kosiarka, która ma spore szanse podbić rynek. Wszystko przez jeden drobiazg – konkretnie sensor LiDAR, który jest podstawą tutejszego systemu nawigacji. Nowy robot firmy Roborock nie jest uzależniony od łączności GPS w równym stopniu co jego rywale. Zamiast tego „widzi” swoje otoczenie i na tej podstawie potrafi poruszać się po ogrodzie i rozpoznawać przeszkody. W porównaniu z rozwiązaniami na bazie GPS RTK oznacza to łatwiejszą instalację oraz – w teorii – lepsze działanie w ogrodach o bardziej skomplikowanym układzie. Roborock RockAqua P1 Roborock RockAqua P1 to z kolei produkt znacznie bardziej niszowy, ale nadal bardzo intrugujący. Mówimy tu o nowym robocie do mycia basenów, który wyróżnia się kilkoma ważnymi cechami. Przede wszystkim urządzenie wyposażono w zaawansowany system nawigacji, dzięki czemu nie są mu straszne nawet nieregularne baseny o skomplikowanym układzie. Co więcej, do pracy wystarcza mu woda o głębokości raptem 15 cm, więc sprawdza się nawet w przypadku płytkich platform i brodzików. Już niebawem w polskich domach Nowe urządzenia marki Roborock trafią do sprzedaży w ciągu najbliższych miesięcy. Jeśli planujecie zakup tego typu sprzętu do domu, zdecydowanie warto mieć je na radarze, bo wygląda na to, że popularny producent znowu zafundował nam całą serię hitów. Czy tak będzie? Przekonamy się niebawem. Póki co natomiast warto śledzić dalsze zapowiedzi, w których ogłoszone zostaną ceny i dokładne daty premier wszystkich zapowiedzianych produktów. Artykuł sponsorowany na zlecenie firmy Roborock

1
ARKADIUSZ BAłA
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Wręczają mandacik, ale chyba za przekroczenie piękności
Tech 17:28

Wręczają mandacik, ale chyba za przekroczenie piękności

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Europa z własnym Starlinkiem. Koniec dyktatu USA
Wiadomości 17:15

Europa z własnym Starlinkiem. Koniec dyktatu USA

1
MARIAN SZUTIAK
1.
Nie biegaj ze złomem. Suunto Run 2 i konkurencja ma kompleksy
Sprzęt 16:23

Nie biegaj ze złomem. Suunto Run 2 i konkurencja ma kompleksy

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Audi zrobiło elektryka dla normalnych ludzi. Zasięg robi wrażenie
Moto 16:01

Audi zrobiło elektryka dla normalnych ludzi. Zasięg robi wrażenie

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Apple'a odkleiło. Aktualizacja iPhone'a ma ponad 22 GB
Oprogramowanie 15:38

Apple'a odkleiło. Aktualizacja iPhone'a ma ponad 22 GB

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Król ładowarek aresztowany. Masz sporny sprzęt i pewno o tym nie wiesz
Sprzęt 15:15

Król ładowarek aresztowany. Masz sporny sprzęt i pewno o tym nie wiesz

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Stara Nokia warta 18 000 zł. Sprawdź, może wala się w szufladzie
Sprzęt 14:50

Stara Nokia warta 18 000 zł. Sprawdź, może wala się w szufladzie

1
MACIEJ SIKORSKI
1.
Plama na dywanie? Ten odkurzacz piorący jest za grosze i z wysyłką z Polski
Telepolis.pl
Sprzęt 14:42

Plama na dywanie? Ten odkurzacz piorący jest za grosze i z wysyłką z Polski

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Xperia dostaje Androida 17. Sony dorzuca coś od siebie
Oprogramowanie 14:16

Xperia dostaje Androida 17. Sony dorzuca coś od siebie

0
MARIAN SZUTIAK
1.
T-Mobile lepiej Cię zabezpieczy. Nokia i R&S pomogą
Wiadomości 13:57

T-Mobile lepiej Cię zabezpieczy. Nokia i R&S pomogą

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Mroczny thriller prosto na Netflix. Fani seriali o FBI dopieszczeni
Telewizja i VoD 13:36

Mroczny thriller prosto na Netflix. Fani seriali o FBI dopieszczeni

0
ANNA KOPEć
1.
Wielka awaria w Niemczech. Ceny prądu wystrzeliły do 3916,26 euro
Wiadomości 13:15

Wielka awaria w Niemczech. Ceny prądu wystrzeliły do 3916,26 euro

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Nabił system kaucyjny w butelkę i wyniósł 15 tysięcy złotych
Bezpieczeństwo 12:56

Nabił system kaucyjny w butelkę i wyniósł 15 tysięcy złotych

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Temu dostało po łapach. To nie plotka, to fakty
Wiadomości 12:35

Temu dostało po łapach. To nie plotka, to fakty

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Pozamiatane. Apple Watch SE 2gen z LTE kupicie dziś za 999 zł
Telepolis.pl
Sprzęt 12:16

Pozamiatane. Apple Watch SE 2gen z LTE kupicie dziś za 999 zł

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Gnał hulajnogą po autostradzie A1. Bezmyślnie zaufał nawigacji
Moto 11:22

Gnał hulajnogą po autostradzie A1. Bezmyślnie zaufał nawigacji

0
PAWEł MARETYCZ
1.
AliExpress zmienia strategię. Koniec z badziewiem i długim czekaniem
Wiadomości 10:57

AliExpress zmienia strategię. Koniec z badziewiem i długim czekaniem

2
PAWEł MARETYCZ
1.
Biedronka odcina starocie. Bez tego zapomnij o aplikacji
Aplikacje 10:22

Biedronka odcina starocie. Bez tego zapomnij o aplikacji

1
PAWEł MARETYCZ
1.
Więcej nowości
Lidl z nowymi zasadami. Teraz masz nawet 100 dni
Tech 09:12

Lidl z nowymi zasadami. Teraz masz nawet 100 dni

Lidl, tak jak i inne duże sieci dyskontów, szykuje zmianę w systemie kaucyjnym. Ma być lepiej dla nas - klientów. Mamy mieć teraz więcej czasu na odbiór pieniędzy za butelki. Zmiany zostaną wprowadzone już od października. Lidl wprowadza nowe zasady. Chodzi o oddawanie butelek Lidl Polska zmienia zasady dotyczące bonów, które otrzymujemy za zwrot butelek oraz puszek. Od października 2026 kupony wydawane przez automaty będą ważne 100 dni, a nie jak do tej pory - 30. Co prawda, w Dino mają być bezterminowe bony, ale 100 dni, w przypadku Lidla, to także spore udogodnienie.  To świetna informacja dla wszystkich tych, którzy oddają puste opakowania na tyle rzadko, że często ich bony traciły na ważności. Ucieszą się także wszyscy ci, którzy zapominają zrealizować bon, w całej tej euforii zakupowej.  Bony będzie można wykorzystać dłużej - Lidl da nam 100 dni Lidl, podobnie jak i inne sieci, wydłuży czas realizacji bonu niemal trzykrotnie. Z pewnością, klienci odczują zmianę. Lidl przekonuje, że nie chodziło wcale o skargi klientów, gdyż ci, jeśli chodzi o realizację bonów, byli nad wyraz obowiązkowi. Przedstawiciele sieci tłumaczą jednak, że zmiana została podyktowana, przede wszystkim, chęcią zwiększenia komfortu klientów.  Skala zwrotu butelek i puszek w Lidlu jest naprawdę imponująca. Z danych sieci wynika nawet, że klienci oddali łącznie ponad 990 milionów opakowań kaucyjnych. 

0
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

To nie pomyłka. Polsat dziś wyemituje ulubiony hit filmowy Polaków
Telewizja i VoD 10:16

To nie pomyłka. Polsat dziś wyemituje ulubiony hit filmowy Polaków

Dzisiaj, 8 września 2026, główna antena stacji Polsat wyemituje kultowy film komediowy "Kevin sam w domu". Jak widać, emisja filmu nie jest zarezerwowana wyłącznie na okres świąteczny.  "Kevin sam w domu" już we wrześniu. Czy Polsat czegoś nie pomylił? Na początku, sama pomyślałam, że to żart, albo pomyłka w ramówce. Ale jak widać, Polsat jest zdania, że zawsze jest dobra okazja, aby się uśmiechnąć. Produkcja z 1990 roku jest znana z tego, że Polsat emituje ją podczas Świąt Bożego Narodzenia i okolic Nowego Roku i to od lat. To już coś w rodzaju tradycji. Tymczasem, stacja postanowiła widzom dać małą rozgrzewkę przed zimowym seansem już dzisiaj. Klasyk to klasyk, zawsze się obroni. Kevin już dziś o 20:35 na Polsacie Czy przygody Kevina poruszą nas także na schyłek lata i początek roku szkolnego? Być może, wielu z nas dadzą tak potrzebną chwilę wytchnienia. Film to już klasyka gatunku, powstał aż 36 lat temu i natychmiast podbił serca widzów nie tylko w USA, ale na całym świecie. Zrobił to, co miał zrobić i zarobił setki milionów dolarów. Mały Kevin, czyli grający go aktor Macaulay Culkin, ma dziś już 46 lat.  Polsat umie zaskoczyć widzów. To trzeba przyznać Polsat nie pomylił się w ramówce. Emisję Kevina we wrześniu zapowiedział już w specjalnym spocie podczas pierwszego odcinka "Dancing with the Stars. Tańca z gwiazdami".  8 września 2026 na antenie Polsatu pojawi się Kevin sam w domu. Emisja filmu o 20:35. Ale to nie wszystko, dokładnie za tydzień, zostanie wyemitowana druga część: "Kevin sam w Nowym Jorku". https://www.youtube.com/watch?v=utNUwq6fZHQ

0
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Huawei Watch GT 7 Pro zachwyca i rozczarowuje (test)
Telepolis.pl
Testy sprzętu 05 WRZ 2026

Huawei Watch GT 7 Pro zachwyca i rozczarowuje (test)

Bardzo udany, a jednocześnie – rozczarowujący. Huawei Watch GT 7 Pro to kolejne uprawienie świetnej serii smart zegarków marki, jednak trudno się oprzeć wrażeniu, że ta premiera to próba podkreślenia pozycji producenta na rynku, a nie odpowiedź na rzeczywiste potrzeby użytkowników. Kilka lat temu Huawei trzymał się zasady, by wypuszczać kolejne modele z serii Watch GT co dwa lata (Watch GT 2, GT 3, GT 4), później jednak zaczął chyba mocniej walczyć o swoje miejsce na rynku smart zegarków, więc następne generacje trafiały do sprzedaży w odstępach corocznych. Również Huawei Watch GT 7 Pro pojawił się w niecałe 12 miesięcy po szóstej generacji. Co przyniósł nowego? Czy warto się skusić na ten mode, czy czekać do kolejnej edycji? To zależy. Huawei Watch GT 7 Pro `– najważniejsze dane Wymiary 45,6 x 45,6 x 11,25 mm, masa 55,5 g  Odporność IP69, 5 ATM Konstrukcja: stop tytanu klasy lotniczej, syntetyczne szkło szafirowe na ekranie Ekran 1,47" AMOLED (466 × 466, 317 ppi) Łączność Bluetooth 6.0 (BR+BLE+EDR), NFC z płatnościami zbliżeniowymi  Lokalizacja GPS (dwuzakresowy), GLONASS, Galileo, BDS i QZSS  Czujniki: głębokości i temperatury, żyroskop, akcelerometr, optyczny pomiar tętna, barometr, EKG, światła otoczenia, magnetometr Głośnik i mikrofon (połączenia głosowe przez Bluetooth) Pomiary: tętna, stresu, saturacji krwi i temperatury skóry; ćwiczenia oddechowe, monitoring HRV i nastroju, analiza EKG, analiza fali tętna System HUAWEI TruSense mierzący organizm podczas ćwiczeń Ponad 100 trybów sportowych, w tym profesjonalne: narciarstwo, kolarstwo, bieganie, golf Nurkowanie swobodne do 40 metrów Czas pracy: do 21 dni na jednym ładowaniu Bateria: 867 mAh Ładowanie bezprzewodowe 20 W, pełne naładowanie w ok. 95 minut Huawei Watch GT 7 Pro kosztuje 1699 zł, ale do 18 października 2026 r. zegarek jest dostępny w specjalnej ofercie premierowej z rabatem 200 złotych, czyli za 1499 zł. Niezależnie od promocji kupujący otrzymają również Pakiet Wsparcia Serwisowego, czyli dodatkowa pomoc, gdy zegarek się uszkodzi. Wygląd i konstrukcja Gdy pierwszy raz ujrzałem Huawei Watch GT 7 Pro, pomyślałem, że to pomyłka, że tylko kolejna, kolorowa wersja zeszłorocznego Huawei Watch GT 6 Pro. Kształt koperty i rozmieszczenie elementów są identyczne, trudno ma początku dostrzec różnice. Ok, nowością jest detal kolorystyczny podkreślający nowe warianty kolorystyczne – żółty i zielony. Modele te mają półokrągłe malowania w dolnej części ekranu oraz szarosrebrne, matowe koperty. Jest też wersja czarna dla tradycjonalistów, z czarnym wykończeniem obudowy. Po dłuższym studiowaniu można jeszcze dostrzec nowy, ceramiczny bezel 3D o nieco bardziej finezyjnym wykończeniu, jednak ośmiokątny kształt koperty i skośne ścięcia przy mocowaniu paska, tak charakterystyczne dla modelu Watch GT 6 Pro, znajdziemy i tu. Nie zabrakło obrotowej koronki oraz dodatkowego przycisku na dole z czujnikiem pozwalającym na pomiar EKG. Podobne wzornictwo, które się jednak zmieniało, Huawei wprowadził w modelu Watch GT 4. Tym razem zmian jest niewiele, a trochę szkoda – aż prosiło się o większe odświeżenie.  Nie zmienia to jednak faktu, że Huawei Watch GT 7 Pro wygląda bardzo atrakcyjnie. Zegarek ma oficjalnie rozmiar 46 mm (a tak naprawdę 45,6 mm, grubość 1,25 mm), jego koperta wykonana jest z wytrzymałego stopu tytanu, powinien więc dobrze leżeć na każdym męskim nadgarstku. Zegarek ma dodatkową powłokę ochronną koperty, zapewnia pyło- i wodoszczelność na poziomie IP69, do tego spełnia standard 5 ATM oraz normę EN13319, co pozwala nurkować z nim na głębokość do 40 m. Niewielka masa 55,5 g (bez paska) pozwala nosić Watcha GT 7 Pro dzień i noc bez większego uczucia zmęczenia. Duża w tym zasługa paska EasyCross – to kolejna nowość. W standardzie otrzymujemy pasek z fluoroelastomeru, w kolorze zaakcentowanym na kopercie – czyli w przypadku wariantu, który otrzymałem do testów, jest to zgaszony żółty. Nowym rozwiązaniem jest chowana końcówka – wsuwa się ją w specjalną szufladkę, dzięki czemu całość jest bardzo dobrze dopasowana, a końcówka o nic się nie zaczepia. Na tym jednak nie koniec zmian. Huawei Watch GT 7 Pro ma ekran 1,47 cala, nieco większy niż poprzednik ze średnicą 1,43 cala. Wyświetlacz chroniony jest szkłem szafirowym. Maksymalna, szczytowa jasność wyświetlacza sięga 3000 nitów, więc zawartość ekranu powinna być widoczny w każdych warunkach. Ekran, w połączeniu z barwnym interfejsem, cieszy oczy żywymi kolorami, wysokim kontrastem i szczegółowością. Unowocześnione wnętrze Huawei Watch GT 7 Pro ma bogaty zestaw czujników, w tym unowocześniony po raz kolejny system pozycjonowania GNSS (dwuzakresowy GPS, Galileo, BeiDou, GLONASS, QZSS) o nazwie Huawei Sunflower. Już szósta generacja zegarka przyniosła w tym aspekcie duże usprawniania, w tym antenę o większej skuteczności, a teraz producent wprowadził ulepszony algorytm AI-XDR. Razem ma to zapewnić dokładniejsze nawet o 20% śledzenie śladu podczas treningów w trudnych warunkach, w tym np. podczas slalomów na nartach – czyli w sytuacji, gdy użytkownik porusza na kształt linii S z różnymi promieniami skrętu, o różnej sile i nachyleniu. Narciarzom pozwala to na analizę stylu jazdy i jego poprawę.  Poza specyficznymi treningami narciarskimi trudno ocenić większą skuteczność AI-XDR, ale nie ma najmniejszych powodów do narzekania. Zegarek błyskawicznie ustala pozycję i wiernie śledzi treningi, zarówno w terenie zalesionym, jak i w mieście.  Więcej funkcji treningowych Większa dokładność Watcha GT 7 Pro podczas treningów narciarskich to nie jedyne usprawnienie dla entuzjastów sportów zimowych. Zegarek ma obecnie pięć zaawansowanych trybów w tych dyscyplinach, w tym także snowborading oraz narciarstwo i snowborading halowe, co pozwala na treningi całoroczne dla tych już bardziej profesjonalnych sportowców. Co więcej, Huawei udostępnił dla nich nowy zestaw map ośrodków narciarskich – jest ich ponad 3 tysiące, w tym z Polski. Mapy mają dostarczać pełen przegląd tras i wyzwań, jakie czekają za zimowych sportowców, nie miałem jednak okazji sprawdzić, czy i jak działają. Są też nowości dla rowerzystów. Już szósta generacja została wzbogacona w rozbudowane funkcje i statystyki kolarskie, w tym np. dane o nachyleniu terenu, a także wirtualny pomiar kadencji i mocy bez potrzeby wykorzystania osobnego miernika. Watch GT 7 Pro dodaje jeszcze kolejne opcje dla profesjonalnych kolarzy.  Nowości dotyczą przede wszystkim jazdy w terenach górskich. Trening z podjazdami pozwala na planowanie jazdy w trudniejszych warunkach. Wcześniej trzeba w tym celu wgrać na zegarek zaplanowana trasę z zaznaczonymi podjazdami. W trakcie treningu zegarek będzie na bieżąco informował, że na trasie znajduje się wzniesienie, o jakim nachyleniu i długości, co pozwala odpowiednio wcześniej się na to przygotować. Inną z ciekawych nowości jest ostrzeżenie o ostrych zakrętach (też wymaga wcześniejszego wgrania trasy), co przy dużych prędkościach pozwoli uniknąć wypadku. W Watchu GT 7 Pro wśród ekskluzywnych funkcji, których nie ma w podstawowym modelu Watch GT 7, znalazły się biegi przełajowe, ulepszony tryb golfowy z widokiem pola golfowego oraz funkcje nurkowe. Poza tym do dyspozycji użytkownik otrzymuje ponad 100 różnych dyscyplin sportowych. Podczas testów miałem okazję sprawdzić głównie dwa rodzaje aktywności – wędrówki górskie w Beskidach i kolarstwo (to już na terenach płaskich). W obydwu tych zastosowaniach zegarek spisywał się bez zarzutu. Jak wspomniałem, szybko i dokładnie podawał pozycje GPS i wiernie zapisywał ślad treningu. W górach precyzyjnie podawał wysokość, co się zgadzało z nawigacją terenową i mapami topo na smartfonie oraz punktami orientacyjnymi.  Niestety, nic się chyba nie zmieniło w samych mapach wyświetlanych podczas aktywności w terenie. Do wyboru są mapy Petal z całego świata (pobiera się je przez smartfon) i to jest plus, ale ich realna przydatność jest ograniczona. W miastach podają sporo szczegółów, ale już w terenie czasami jest kompletna pustka. W trakcie aktywności można skorzystać z uproszczonej nawigacji – trasy powrotnej lub linii prostej. Ewentualnie pozostaje jeszcze opcja importu tras, ale nie można ich tworzyć samodzielnie. Od map topo w zegarkach Garmina czy nawet Amazfita firmę Huawei dzieli przepaść. Szkoda, że producent z jednej strony już wręcz staje na głowie, by za wszelką cenę dodać jakieś nowe funkcje do swojej serii Watch GT, za to nie pomyślał o tym kierunku. Poza mapami w ekranach aktywności jest też osobno aplikacja Mapy Petal, ale wymaga ona współpracy z aplikacją zainstalowaną na smartfonie. Nie ma możliwości włączenia w niej niezależnej nawigacji bezpośrednio z ekranu zegarka. Nowością w serii Watch GT 7 jest Gotowość fizyczna – funkcja określająca, czy organizm znajdzie siłę na aktywności i treningi. Jest to część pakietu narzędzi Analiza Zdrowia i pokazuje liczbowo kondycję użytkownika, co jest obliczane na podstawie analizy snu, zmienności rytmu serca, tętna, stresu oraz liczby spalonych aktywnie kalorii poprzedniego dnia.  Dysponując tymi danymi, algorytm ocenia, czy organizm powinien się jeszcze zregenerować przed kolejnym treningiem. Funkcja jest przydatna, jednak trochę za prosta i niewiele tak naprawdę mówi o rzeczywistej gotowości fizycznej, przynajmniej gdy porównamy ją do podobnych aplikacji w zegarkach Garmina. U mnie przez cały czas testów w ogóle nie dała o sobie znać, choć powinna sama podsuwać mi sugestie na zegarku. To jednak nie powinno mieć miejsca w zegarku, który finalnie trafi już do użytkownika. W oderwaniu od tych bardziej profesjonalnych funkcji treningowych jest też zabawna nowość – mini treningi z pandą, do których można dotrzeć np. przez specjalną tarczę. Panda zachęca do tego, by robić różne ćwiczenia gimnastyczne (na barki, szyję, ramiona, dłonie itd.), co zajmuje tylko minutę czy dwie, a pozytywnie wpływa na ciało, zwłaszcza podczas pracowitego dnia przy biurku. Pomiary zdrowotne W tej dziedzinie Watch GT 7 Pro przynosi niewiele nowego, choć przy tej konstrukcji i formie zegarka niewiele też już można zrobić – bo „ma wszystko”. Zegarek monitoruje oczywiście tętno 24/7, a w czasie treningów ostrzega o przekroczeniu wartości progowej. Przez całą dobę mierzy też zmienność rytmu serca (HRV). Użytkownik może też zmierzyć arytmię na podstawie fali tętna, która pozwala zdiagnozować schorzenia serca, np. migotanie przedsionków. Bardziej rozbudowaną analizę pracy serca otrzymamy dzięki EKG – by dokonać pomiaru, trzeba przytrzymać palec na elektrodzie umieszczonej w dolnym przycisku. Użytkownik może też przeprowadzić osobny pomiar sztywności tętnic. Zegarek analizuje także poziom stresu i stan emocjonalny, nie zabrakło stałego monitoringu nasycenia krwi tlenem, pomiaru temperatury skóry, analizy snu z funkcją śledzenia oddechu. Nowością jest funkcja adaptacji do dużej wysokości, co się przydaje podczas aktywności w wysokich górach. Ma ona jednak sens tylko na wysokościach powyżej 2500 m. Całość tworzy solidny pakiet funkcji pozwalających zadbać o zdrowie i wstępnie zdiagnozować schorzenia. Podczas testów nie wszystko jednak do końca dobrze działało, ale zakładam, że to efekt niedopracowania softu we wczesnej wersji.  Na przykład trochę nieprzewidywalnie spisywał się pomiar snu, choć w starszych zegarkach Huawei nie zawodził. Na przykład – miałem długą przerwę w śnie w środku nocy, między godziną 3 a 6 (w tym czasie czytałem, czasem na chwilę wstawałem), później udało się zasnąć. Zegarek radośnie obwieszczał mi później, że przespałem 7 godzin od północy do 7 rano, a tę przerwę rejestrował jako lekki sen. I na odwrót – rejestrował sen np. od 2 w nocy, gdy już spałem od 1,5h. Takie kwiatki nie były normą, ale się zdarzały.  Nie do końca udany jest też pomiar dotyczący jednego aspektu aktywności – stanu „na nogach”. Np. o godzinie 15 wyświetla status, że jestem już na nich zalecane 12 godzin, choć nie śpię od 7, a większość czasu spędzam, jadąc pociągiem. Innego dnia po całodniowym tułaniu się po górach i podgórskim miasteczku podaje, że jeszcze mi brakuje dwóch godzin do tej dziennej normy. Jako „na nogach” zaliczany jest też czas, gdy godzinami wrastam w fotel, pracując cały dzień przy komputerze. Nieporozumienie. Komunikacja i funkcje dodatkowe Jeżeli chodzi o funkcje komunikacyjne, to niewiele się zmieniło. Tak jak w poprzednim modelu do łączności wykorzystywany jest Bluetooth 6.0, jest też NFC do płatności zbliżeniowych – w tym celu trzeba zainstalować aplikację Curve Pay i w niej skonfigurować kartę płatniczą. Zegarek wyposażony jest w głośnik i mikrofon, co pozwala prowadzić połączenia głosowe przez Bluetooth. – tu się nic nie zmieniło, bo producent zarezerwował tę funkcję dla zegarków z wyższej półki. W bocznym menu (na lewo od tarczy) znajduje się ikona asystenta głosowego, któremu można zadawać proste pytania po polsku – na przykład o pogodę – czy wydawać polecenia, np. nastawienie alarmu. Działa to całkiem nieźle, ale zestaw kombinacji jest bardzo ograniczony, nie ma więc porównania z czatbotami AI z telefonów. W menu lub na widżetach nie brakuje też takich funkcji jak fazy księżyca i zmiany pływów, czas wschodu i zachodu słońca, ostrzeżenia o burzy, barometr i kompas czy sklep AppGallery. Te narzędzia znane są już z poprzednich modeli. Watch GT 7 Pro pracuje pod kontrolą systemu HarmonyOS 6.1.0. Interfejs użytkownika nie zmienił się nic od zeszłorocznych modeli, czyli jest kolorowo, czytelnie, większość opcji i ustawień jest też intuicyjna nawet dla mniej zaawansowanego użytkownika, chociaż rosnąca liczba funkcji sprawia, że w zakamarkach menu robi się już coraz gęściej. Bateria i czas pracy Już Huawei Watch GT 6 Pro mocno podniósł poprzeczkę, jeżeli chodzi o czas pracy – zwiększając ten okres z dwóch do trzech tygodni. Siódemka przynosi kolejne usprawnienia, chociaż nie są to już zmiany tak rewolucyjne. Deklarowany czas pracy na baterii 867 mAh w niezbyt ciężkim wykorzystaniu również wynosi 21 dni, a w standardowym – 12 dni. W Watchu GT 7 Pro producent zastosował baterię warstwową, a do tego unowocześniony moduł komunikacji radiowej, który ma pobierać mniej energii podczas treningów z GNSS (nawet 20% lepsza wydajność) – można liczyć nawet na 51 godzin nieustannego logowania w trybie biegu przełajowego. W trybie rowerowym będą to z kolei 44 godziny.  Podczas testów miałem okazję sprawdzić Watcha GT 7 Pro w naprawdę wymagającej sytuacji – podczas kilkudniowego wyjazdu w góry, z czterema większymi aktywnościami z pomiarem GNSS, trwającymi na ogół do 6 godzin. Zegarek wytrzymał od niedzieli do soboty na jednym ładowaniu, choć po spadku poniżej 20% część funkcji została wyłączona (np. AoD), a pod koniec „jechał już na oparach”. Dotąd porównywalny komfort zapewniał mi Garmin Fenix, 7X, z którym mogłem wyjechać na tydzień w góry bez ładowarki. Z innych pomiarów – jeden dzień użytkowania z pomiarem GPS na rowerze (ok. 1,5 godziny) rozładował baterię w 6%, co powinno więc wystarczyć na ponad 2 tygodnie takiego wykorzystania. Te trzy tygodnie będą więc możliwe bez logowania GNSS. Do ładowania służy znana z poprzednich modeli ładowarka bezprzewodowa, a pełne naładowanie trwa ponad 1,5 godziny. Huawei Watch GT 7 Pro – czy warto? Huawei Watch GT 7 Pro to bardzo udany model, a jednocześnie – spore rozczarowanie. Zegarek jest solidną kontynuacją popularnej serii, dziedziczy największe zalety świetnego przednika Watch GT 6 Pro, ale jednocześnie niewiele wnosi nowego. Są oczywiście usprawnienia – nowe, choć raczej niszowe opcje narciarskie i rowerowe, optymalizacja czasu pracy na GPS, dopieszczenie wizualne i nowy pasek. Te i inne nowości w większości można jednak dodać programowo do starszego modelu, podobnie jak zamienić pasek, a usprawnienia czysto sprzętowe pozostaną nawet niezauważone, bo już Watch GT 6 Pro był tak dobry. A jest przecież kilka aspektów, gdzie Huawei mógł ulepszyć nowy model. Mógł dodać eSIM, solidne mapy topo, niezależną nawigację bez smartfonu, w pełni funkcjonalnego asystenta głosowego, albo nie wiem – może latarkę LED? Oczywiście to wymaga szerszych zmian ekosystemowych Huawei (np. mapy), a część rozwiązań firma świadomie rezerwuje dla wyższych modeli (eSIM). Również wygląd zegarka, choć ogólnie bardzo udany, już się trochę opatrzył. Rozczarować się więc mogą fani serii, którzy mają już poprzedni model. Dla nowego nabywcy Huawei Watch GT 7 Pro będzie jednak bardzo udanym zakupem, bo w tej chwili jest to ukoronowanie serii Watch GT. Cena w promocji na start, czyli 1499 zł, jest też całkiem przystępna, biorąc pod uwagę możliwości zegarka, więc tym bardziej warto rozważyć. Mam jednak nadzieję, że producent szybko dopracuje te drobne mankamenty oprogramowania, które nękały mnie podczas testów.

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.

Popularne porównania