Test Samsunga Galaxy S26 FE. Jest dobrze, ale kilka rzeczy zaskakuje
Telepolis.pl
Testy sprzętu 12 WRZ 2026

Test Samsunga Galaxy S26 FE. Jest dobrze, ale kilka rzeczy zaskakuje

Samsung uzupełnił rodzinę smartfonów Galaxy S26 FE o model dla fanów. Jest małe odświeżenie wyglądu oraz kilka nowości w środku. Na początku września 2026 roku na sklepowe półki w Polsce trafił Samsung Galaxy S26 FE. W ten sposób koreański producent uzupełnił tegoroczną rodzinę flagowych smartfonów o model „Fan Edition”. Na pierwszy rzut oka urządzenie wygląda tak samo, jak rok czy dwa lata temu. Jednak po bliższym przyjrzeniu się zauważymy, że jednak coś w projekcie się zmieniło. O tym jednak za chwilę. Galaxy S26 FE przynosi również wydajniejszy procesor, a także nowe funkcje AI w One UI 9. Jest to kolejny smartfon Koreańczyków, który trafia na rynek z tym bazującym na Androidzie 17 oprogramowaniem. Pierwsze były Foldy 8 i Flip8. Zobacz: Samsung Galaxy Z Fold8 nie jest idealny, ale i tak mnie zachwycił (test)Zobacz: Samsung o krok od ideału. Test Galaxy Z Fold8 Ultra Czy warto się zainteresować nowym smartfonem dla fanów Samsunga? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w poniższej recenzji, do której przeczytania i komentowania zapraszam. [PHONE:4543] Do testów otrzymałem Samsunga Galaxy S26 FE w kolorze Pistachio, co w Polsce przetłumaczono na „jasnozielony”. W pudełku to co zwykle – telefon, kabel USB-C, metalowa igła do wysuwania tacki na dwie karty nanoSIM oraz kilka „ulotek”. Niby to samo, a jednak po nowemu Jak już wspomniałem wcześniej, Samsung Galaxy S26 FE wygląda prawie tak samo jak poprzednik. „Prawie” stanowi tu słowo-klucz, ponieważ nowszy smartfon doczekał się jednej wizualnej zmiany z tyłu. O co chodzi? Obiektywy trzech aparatów są teraz „oblane” jedną, wspólną wyspą wykonaną z przezroczystego tworzywa w kolorze tylnego panelu. Poza tym nie zauważyłem żadnych zmian. Nie zmienia to faktu, że telefon wciąż wygląda elegancko. Błyszczące powierzchnie z tyłu i z przodu łatwo jednak zbierają odciski palców i inne zabrudzenia. Te z tyłu na szczęście na ogół nie rzucają się w oczy – przynajmniej w testowanej wersji kolorystycznej. [gallery][img]263019[/img][img]263020[/img][img]263021[/img][img]263022[/img][img]263023[/img][img]263024[/img][/gallery] Galaxy S26 FE ma delikatnie zaokrąglone krawędzie, dzięki czemu nie wrzynają się one w skórę. Smartfon dobrze leży w dłoni. Szklane powierzchnie są jednak dosyć śliskie. Przykładasz palec i telefon odblokowany Do odblokowania Galaxy S26 FE można użyć między innymi biometrii. Samsung wyposażył go w podekranowy czytnik linii papilarnych, który – w przeciwieństwie do innych modeli z rodziny Galaxy S26 – wciąż używa technologii optycznej. Czujnik podczas testów na ogół prawidłowo rozpoznawał przyłożony do niego palec, ale samo odblokowanie trwało zauważalnie dłużej niż w starszych braciach z czytnikiem ultradźwiękowym. Nie zabrakło tu również funkcji rozpoznawania twarzy, która działa równie sprawnie. Jakość obrazu? Świetnia jak zawsze Za wyświetlanie obrazu w najnowszym smartfonie dla fanów Samsunga odpowiada panel Dynamic AMOLED 2x o rozdzielczości FullHD+ (1080 x 2340 pikseli). Przekłada się to na zagęszczenie punktów na poziomie 385 ppi, a w konsekwencji ostry obraz, bez poszarpanych krawędzi rzucających się w oczy. Deklarowana przez Samsunga, szczytowa jasność ekranu sięga 1900 nitów. Gdy zmierzyłem maksymalną jasność przy całym panelu świecącym na biało, otrzymałem 419 nitów dla regulacji ręcznej oraz 1147 nitów dla regulacji automatycznej. W poprzedniku było trochę więcej (421 i 1225 nitów). W połączeniu z doskonałym kontrastem przełożyło się to jednak na świetną czytelność w każdych warunkach, nawet w jasny, słoneczny dzień na zewnątrz. Podczas testów nie mogłem też narzekać na jakość kolorów. Te wyglądają naturalnie i są ładnie nasycone. Również pomiary kolorymetrem pokazują, że wszystko z nimi OK (patrz tabela poniżej). Tryb ekranu Temperatura bieli Pokrycie Gamy Objętość Gamy Średnie ∆E (MAX) Żywy 6993 K 100% sRGB79,5% AdobeRGB87,8% DCI P3 127,9% sRGB88,1% AdobeRGB90,6% DCI P3 0,13 (1,32) Naturalny 6485 K 98,3% sRGB72,9% AdobeRGB76,9% DCI P3 110,6% sRGB76,2% AdobeRGB78,4% DCI P3 0,15 (0,85) [gallery][img]263038[/img][img]263041[/img][img]263046[/img][img]263043[/img][img]263051[/img][img]263047[/img][img]263040[/img][img]263039[/img][img]263045[/img][img]263052[/img][img]263050[/img][img]263049[/img][img]263044[/img][img]263042[/img][img]263048[/img][/gallery] Głośniki stereo dają radę Samsung Galaxy S26 FE, podobnie jak jego poprzednicy, oferuje głośniki stereo do odtwarzania multimediów. Z powierzonym zadaniem radzą sobie one bardzo dobrze, grając czysto w każdym zakresie. Maksymalna głośność zmierzona 60 cm od głośników wyniosła 82,9 dB. Dotyczy to jednak przede wszystkim tonów bardzo wysokich. Oczywiście, nie możemy liczyć na głębokie basy – sposób na nie to w miarę dobre słuchawki lub zewnętrzny głośnik. Podłączymy je przez USB-C lub Bluetooth. W tym drugim przypadku możemy liczyć na charakterystyczny dla Samsunga zestaw kodeków, w tym SSC (Samsung Seamless Codec) oraz LDAC (Low Latency Audio Codec ) firmy Sony. [gallery][img]263053[/img][img]263057[/img][img]263056[/img][img]263054[/img][img]263058[/img][img]263060[/img][img]263059[/img][img]263055[/img][/gallery] Android 17 i nowe funkcje AI Galaxy S26 FE pracuje pod kontrolą systemu Android 17 z interfejsem One UI 9. To pierwszy nieskładany smartfon Samsunga, który fabrycznie dostał finalną wersję tego oprogramowania. Nie należy tu jednak oczekiwać rewolucyjnych zmian, a jedynie ciąg dalszy ewolucji, stawiającej między innymi na rozwój funkcji wspieranych przez sztuczną inteligencję. [gallery][img]263062[/img][img]263061[/img][img]263063[/img][img]263064[/img][img]263066[/img][img]263065[/img][/gallery] Jeśli chodzi o nowości w Galaxy AI, to przede wszystkim jest to debiutująca w lipcu wraz ze składakami Samsunga funkcja My FanCam. Utrzymuje ona obiekty na nagraniach wideo w centrum kadru, niezależnie od tego, jak się poruszają. Wystarczy, że w ogóle będą w kadrze. Pojawiła się również debiutujący z serią Galaxy S26 Now nudge, który sugeruje działania na podstawie zawartości ekranu. Można również liczyć na ulepszenia we wcześniej wprowadzonych rozwiązaniach. Warto w tym miejscu dodać, że kupując testowany smartfon możemy otrzymać 6 miesięcy subskrypcji Google AI Pro o wartości 587 zł. Obejmuje ona między innymi dostęp do Gemini oraz 5 TB miejsca w chmurze. [gallery][img]263067[/img][img]263069[/img][img]263068[/img][img]263070[/img][img]263072[/img][img]263071[/img][/gallery] W łączności po staremu? Prawie Samsung wyposażył swój smartfon „dla fanów” z 2026 roku w taki sam zestaw standardów łączności bezprzewodowej, jak poprzednika. Możemy korzystać z szybkiego Internetu za pośrednictwem łączności 5G lub Wi-Fi 6e (2,4/5/6 GHz), parować smartfon z innymi urządzeniami i przesyłać dane przez Bluetooth 5.4 oraz płacić zbliżeniowo dzięki modułowi NFC. W czasie testów nie doświadczyłem żadnych problemów, podobnie jak z nawigacją satelitarną. Galaxy S26 FE oferuje sloty na dwie karty nanoSIM, a także rozwiązanie eSIM. Do dyspozycji mamy tu również takie technologie, jak VoLTE oraz WiFi Calling, możemy też liczyć na wysoką jakość połączeń głosowych. Do tej pory wszystko jest tak, jak było w Galaxy S25 FE. O co więc chodzi z tym „prawie”? O port USB. W modelu z 2025 roku Samsung zastosował gniazdu USB-C w standardzie 3.2 Gen 1. Galaxy S26 FE obsługuje wielokrotnie wolniejszy standard USB 2.0. Oznacza to przy okazji wycięcie funkcji DisplayPort oraz przewodowego DEX-a (jest tylko bezprzewodowy). Dla przypomnienia – DeX pozwala połączyć smartfon Galaxy z zewnętrznym ekranem, zmieniając go w namiastkę komputera stacjonarnego. Aparaty też takie same Samsung nie zaskoczył fanów i umieścił w Galaxy S26 FE dokładnie te same aparaty, co w poprzedniku. Do wykorzystania mamy więc główną jednostkę o rozdzielczości 50 Mpix z OIS, aparat ultraszerokokątny 12 Mpix oraz teleobiektyw o rozdzielczości 8 Mpix, z OIS oraz zoomem optycznym 3x. Maksymalne cyfrowe powiększenie wynosi 30x. Przedni aparat ma rozdzielczość 12 Mpix. Domyślnie, wszystkie aparaty robią zdjęcia o rozdzielczości 12 Mpix. Do obsługi tego fotograficznego „arsenału” służy aplikacja Aparat. Dla mnie, jako osoby korzystającej z Samsunga na co dzień, jest ona intuicyjna i funkcjonalna. Inni również powinni się w niej łatwo odnaleźć. [gallery][img]263074[/img][img]263077[/img][img]263073[/img][img]263076[/img][img]263078[/img][img]263075[/img][/gallery] Mocna podstawa, słaby zoom Zdjęcia z Galaxy S26 FE wypadają całkiem nieźle, szczególnie przy świetle dziennym. Główny aparat rejestruje szczegółowe, naturalne kadry z szeroką dynamiką i świetnymi kolorami. Dobrze sobie radzi również aparat do selfie, choć czasem brakuje autofocusu. Tego brakuje również w aparacie ultraszerokokątnym, więc o makro możemy zapomnieć. Teleobiektyw nie zachwyca. W przypadku nagrań wideo sytuacja wygląda podobnie. Zdjęcia dzienne: [gallery][img]263098[/img][img]263099[/img][img]263100[/img][img]263101[/img][img]263102[/img][img]263103[/img][img]263104[/img][img]263105[/img][img]263106[/img][img]263107[/img][img]263108[/img][img]263109[/img][img]263110[/img][img]263111[/img][img]263112[/img][img]263113[/img][img]263114[/img][img]263115[/img][img]263116[/img][img]263117[/img][img]263118[/img][img]263119[/img][img]263120[/img][img]263121[/img][img]263122[/img][img]263123[/img][img]263124[/img][img]263125[/img][img]263126[/img][img]263127[/img][/gallery] Zdjęcia nocne: [gallery][img]263128[/img][img]263131[/img][img]263129[/img][img]263130[/img][img]263132[/img][img]263133[/img][img]263134[/img][img]263135[/img][img]263136[/img][img]263137[/img][img]263138[/img][img]263139[/img][img]263140[/img][img]263141[/img][img]263142[/img][img]263143[/img][img]263144[/img][img]263145[/img][img]263146[/img][img]263147[/img][/gallery] Zoom 30x: [gallery][img]263086[/img][img]263087[/img][img]263091[/img][img]263088[/img][img]263089[/img][img]263090[/img][/gallery] Zdjęcia selfie: [gallery][img]263092[/img][img]263094[/img][img]263093[/img][img]263097[/img][img]263096[/img][img]263095[/img][/gallery] Filmy: https://www.youtube.com/watch?v=KRsSUpYjIz8 https://www.youtube.com/watch?v=0vEq5oXQLh8 https://www.youtube.com/watch?v=1LZBzOceCKQ Pod maską Exynos 2500 I 8 GB RAM Wprowadzając smartfony z serii Galaxy S26 na rynek, Samsung przywrócił swoją dawną tradycję. Nie licząc Ultry, na wybrane rynki trafiły urządzenia napędzane topowym Snapdragonem, a pozostali (w tym Polacy) dostali układ Exynos 2600. Do Galaxy S26 FE trafił jednak ubiegłoroczny Exynos 2500. To wciąż bardzo wydajny procesor, zapewniający płynne działanie interfejsu i zainstalowanych na pokładzie aplikacji i gier. Również w benchmarkach wypada lepiej niż poprzednik. Z aktualną czołówką nie może się jednak mierzyć. No i wciąż jest „tylko” 8 GB RAM-u. Wydajnośćogólna Antutu11 Geekbench 6 AIBenchmark Jedenrdzeń Wszystkierdzenie Samsung Galaxy S26 FE 2553331 2402 7912 682 Apple iPhone 17 Pro Max - 3901 10120 - Apple iPhone 17e 2161888 3572 8881 - Google Pixel 11 Pro 1628766 2652 6834 1659 Honor 600 Pro 2584013 2752 6314 17051 Honor Magic8 Pro 3932502 3696 11175 22384 Honor Magic V6 3333935 3550 10071 21880 Motorola RAZR Fold 2993297 2639 9581 17877 Motorola Signature 2866780 2921 8789 17774 OnePlus 15 3686102 3682 11002 20438 OnePlus 15R 2972993 2838 8073 13940 Oppo Find X9 3619954 3295 9601 8763 Realme GT 8 Pro 4030445 3757 11377 21149 Samsung Galaxy S25 FE 2135404 2149 7014 916 Samsung Galaxy S26 Ultra 4032250 3788 11729 23144 Samsung Galaxy Z Fold8 2488528 3640 9200 15477 Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra 3833298 3733 11539 21035 Sony Xperia 1 VIII 3816161 3474 9947 22974 Vivo X300 Pro 3499124 3468 10230 21296 Vivo X300 Ultra 4106842 3701 10996 23399 Wydajnośćw grach 3D Mark Maksymalnatemperaturaobudowy [°C] Wild LifeExtreme Wild LifeExtremeStress Test Samsung Galaxy S26 FE 5522 61,30% 45,7 Apple iPhone 17 Pro Max 5785 66,40% 44,8 Apple iPhone 17e 4262 67,60% 46,5 Google Pixel 11 Pro 3330 60,00% 43 Honor 600 Pro 6445 66,40% 44 Honor Magic8 Pro 8084 51,20% 48,9 Honor Magic V6 6522 przegrzewa się 50 Motorola RAZR Fold 5417 77,20% 51,5 Motorola Signature 5634 66,10% 45 OnePlus 15 6894 70,90% 45 OnePlus 15R 4978 72,70% 45 Oppo Find X9 7006 43,70% 48,6 Realme GT 8 Pro 7898 33,00% 51,6 Samsung Galaxy S25 FE 4452 51,00% 47 Samsung Galaxy S26 Ultra 8261 48,30% 46,7 Samsung Galaxy Z Fold8 5963 47,70% 45 Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra 7955 45,40% 46,3 Sony Xperia 1 VIII 6974 61,70% 51,7 Vivo X300 Pro 7195 45,20% 47,2 Vivo X300 Ultra 7704 60,00% 49,7 Wartym odnotowania jest fakt, że testowany smartfon rozgrzewa się trochę mniej niż poprzednik. Spokojniejsze jest również działanie throttlingu. W czasie jednego z testów obciążeniowych obudowa osiągnęła w najcieplejszym miejscu 45,7°C, a odnotowany spadek wydajności nie przekroczył 39%. W Galaxy S25 FE było 47°C i 49%. Testowałem wariant wyposażony w 128 GB pamięci masowej. Jeśli to dla kogoś za mało, są jeszcze wersje z 256 GB oraz 512 GB przestrzeni na dane. Slotu na kartę pamięci nie ma. Zasilanie? Bez zmian Kolejną rzeczą, która nie zmieniła się w testowanym smartfonie, jest zasilanie. Galaxy S26 FE ma taki sam akumulator, jak poprzednik, o pojemności 4900 mAh. Możemy go naładować przewodowo z mocą do 45 W, co trwa około 55 minut, lub bezprzewodowo z mocą do 15 W. Energii zgromadzonej w baterii powinno wystarczyć na 17,5 h oglądania wideo, przy jasności ekranu ustawionej na 300 nitów. To troszeczkę lepszy wynik niż w poprzedniku. Przy normalnym korzystaniu ze smartfonu, możemy liczyć na dzień lub dwa pracy z dala od ładowarki. Oczywiście, zostawiając telefon w spokoju, możemy osiągnąć znacznie lepszy wynik. Wytrzymałośćakumulatora Akumulator(mAh) Wyświetlacz Czaspracy(minuty) Przekątna(cale) Rozdzielczość(piksele) Odświeżanie(Hz) Samsung Galaxy S26 FE 4900 6,7" 1080 x 2340 120 1051 Apple iPhone 17 Pro Max 4823 6,9" 1320 x 2868 120 1107 Google Pixel 11 Pro 4850 6,3" 1280 x 2856 120 864 Honor 600 Pro 6400 6,57" 1264 x 2728 120 1688 Honor Magic8 Pro 6270 6,71" 1256 x 2808 120 1162 Honor Magic V6 6660 7,95" 2172 x 2352 120 1205 6,52" 1080 x 2420 120 1408 Motorola RAZR Fold 6000 8,09" 2232 x 2484 120 1099 6,6" 1080 x 2520 165 1170 Motorola Signature 5200 6,8" 1264 x 2780 120 1049 OnePlus 15 7300 6,78" 1272 x 2772 165 1462 OnePlus 15R 7400 6,83" 1272 x 2800 165 1474 Realme GT 8 Pro 7000 6,79" 1080 x 2352 120 1412 RugOne Xever 7 Pro 5550 6,67 080 x 2400 120 832 Samsung Galaxy S25 FE 4900 6,7" 1080 x 2340 120 1024 Samsung Galaxy S26 Ultra 5000 6,9" 1080 x 2340 120 1137 Samsung Galaxy Z Fold8 4800 7,6" 1848 x 2448 120 892 5,5" 1248 x 1972 120 1207 Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra 5000 8,0" 2256 x 2504 120 970 6,5" 1080 x 2520 120 1165 Sony Xperia 1 VIII 5000 6,5" 1080 x 2340 120 1252 Vivo X300 Pro 5440 6.78" 1260 x 2800 120 976 Vivo X300 Ultra 6600 6,82" 1260 x 2772 144 1230 [gallery][img]263081[/img][img]263085[/img][img]263083[/img][img]263084[/img][img]263080[/img][img]263082[/img][/gallery] Dobry smartfon z kilkoma zgrzytami Samsung Galaxy S26 FE trudno uznać za smartfon, który wywraca serię Fan Edition do góry nogami. Producent postawił raczej na sprawdzoną konstrukcję i stopniowe poprawki, dzięki czemu całość pozostaje dobrze znaną propozycją dla fanów marki. Najmocniejszą stroną urządzenia jest jego ekran oraz ogólna kultura działania. Smartfon dobrze sprawdza się zarówno podczas codziennego korzystania, jak i multimedialnej rozrywki. Na plus można zaliczyć również oprogramowanie, które przynosi kilka ciekawych funkcji wykorzystujących AI. Fotograficznie Galaxy S26 FE również nie zawodzi, choć trudno mówić o wyraźnym przełomie względem poprzednika. Największe zastrzeżenia może budzić wyposażenie, które w kilku miejscach wygląda bardziej na krok wstecz niż rozwój – szczególnie w przypadku przewodowej komunikacji z innymi urządzeniami. Nie bez znaczenia pozostaje cena. Testowany wariant kosztuje 3499 zł, czyli o 300 zł więcej niż Galaxy S25 FE 8/128 GB w momencie debiutu. Biorąc jednak pod uwagę, jak mocno w ostatnim czasie wzrosły ceny pamięci, nie traktowałbym tej różnicy jako szczególnie dużego problemu. Galaxy S26 FE nadal może więc być ciekawą propozycją dla osób szukających solidnego smartfonu Samsunga bez konieczności sięgania po najdroższe modele serii Galaxy S.

20
MARIAN SZUTIAK
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Zaskakujący skutek uboczny upałów. Zyska na tym... szampan
Nauka 13:33

Zaskakujący skutek uboczny upałów. Zyska na tym... szampan

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Steam Frame VR zrecenzowany. Linus przypadkiem złamał embargo
Sprzęt 12:48

Steam Frame VR zrecenzowany. Linus przypadkiem złamał embargo

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Blizzard zaskakuje. Diablo 5 ujawnione, wraz z nową klasą postaci
Gry 12:03

Blizzard zaskakuje. Diablo 5 ujawnione, wraz z nową klasą postaci

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Powstało 8 lat temu. Sci-fi z Tomem Hardy'm to nadal hit streamingu
Telewizja i VoD 11:18

Powstało 8 lat temu. Sci-fi z Tomem Hardy'm to nadal hit streamingu

0
ANNA KOPEć
1.
Za takie hamowanie mandat gwarantowany. Nie każdy kierowca wie
Moto 10:13

Za takie hamowanie mandat gwarantowany. Nie każdy kierowca wie

0
ANNA KOPEć
1.
Gwiazda "Rodu smoka" potwierdza. To powinno uspokoić fanów serii
Telewizja i VoD 09:09

Gwiazda "Rodu smoka" potwierdza. To powinno uspokoić fanów serii

0
ANNA KOPEć
1.
Bank Millennium kusi klientów. 700 zł w bonusie do października
Konta 08:12

Bank Millennium kusi klientów. 700 zł w bonusie do października

1
ANNA KOPEć
1.
Motorola ma odpowiedź na Galaxy Z Fold8 i iPhone Duo. Wyciekły szkice
Sprzęt 12 WRZ 2026

Motorola ma odpowiedź na Galaxy Z Fold8 i iPhone Duo. Wyciekły szkice

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Z Merkurym dzieje się coś niespodziewanego. Zaskoczyło to naukowców
Kosmos 12 WRZ 2026

Z Merkurym dzieje się coś niespodziewanego. Zaskoczyło to naukowców

2
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Sony walczy z konsumentami o kupno gier. Znaleziono 44 haki na firmę
Wiadomości 12 WRZ 2026

Sony walczy z konsumentami o kupno gier. Znaleziono 44 haki na firmę

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Słuchawki, które nie są elektrośmieciami. Nadciągają modułowe Fairbuds 2
Sprzęt 12 WRZ 2026

Słuchawki, które nie są elektrośmieciami. Nadciągają modułowe Fairbuds 2

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Sony wyjaśnia odejście od Kojimy. Chodzi o następcę Metal Gear Solid
Gry 12 WRZ 2026

Sony wyjaśnia odejście od Kojimy. Chodzi o następcę Metal Gear Solid

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Spóźniłeś się na promocję w x-kom? Euro ma równie ciekawą
Telepolis.pl
Sprzęt 12 WRZ 2026

Spóźniłeś się na promocję w x-kom? Euro ma równie ciekawą

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Apple iPhone 18 Pro za 4749 zł. To się nawet opłaca
Wiadomości 12 WRZ 2026

Apple iPhone 18 Pro za 4749 zł. To się nawet opłaca

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Miał być pogromca Apple A20, a wyjdzie kicha. Qualcomm i Samsung pokłóceni
Sprzęt 12 WRZ 2026

Miał być pogromca Apple A20, a wyjdzie kicha. Qualcomm i Samsung pokłóceni

1
PAWEł MARETYCZ
1.
Największa wada Linuksa odchodzi do lamusa. Gracze będą zachwyceni
Oprogramowanie 12 WRZ 2026

Największa wada Linuksa odchodzi do lamusa. Gracze będą zachwyceni

1
PAWEł MARETYCZ
1.
Ta terapia to przełom. Może naprawić uszkodzone komórki mózgowe
Nauka 12 WRZ 2026

Ta terapia to przełom. Może naprawić uszkodzone komórki mózgowe

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Ten budżetowy monitor jest gamingowy nie tylko z nazwy
Telepolis.pl
Sprzęt 12 WRZ 2026

Ten budżetowy monitor jest gamingowy nie tylko z nazwy

4
PAWEł MARETYCZ
1.
Więcej nowości
Nietypowy eksperyment z muchą. Nie zgadniesz do czego ją wyszkolono
Nauka 12 WRZ 2026

Nietypowy eksperyment z muchą. Nie zgadniesz do czego ją wyszkolono

Naukowcy dokonali nietuzinkowego wyczynu. Wykorzystali mózg muchy i wytrenowali ją do bardzo nietypowych działań. Muszy mózg zdolny do gry w Dooma Naukowcy i inżynierzy z Google zmapowali mózg i ośrodkowy układ nerwowy dorosłej muchy rodzaju męskiego, tworząc jej trójwymiarowe modele neuronowe. Długo nie myśląc, badacze wpadli na pomysł, żeby dać takiej reprezentacji muszego mózgu pograć w Dooma. Google udało się zrekonstruować 166 tysięcy połączeń nerwowych z kilku milionów obrazów mózgu i ośrodkowego układu nerwowego muchy. Na jego podstawie właśnie stworzono model 3D, którym można wykonywać najróżniejsze aktywnosci. Jest to zarazem przełomowe pojęcie w dziedzinie neuronauki. Następnie naukowcy Google'a wyszkolili mózg muchy, aby grała w pierwszego Dooma z 1993 r. Jak ujawnił Alex Wormuth, inżynier oprogramowania zaangażowany w projekt: "każda ramka obrazu gry Doom pobudza neurony czuciowe, a aktywność neuronowa jest następnie przemapowana na ruchy w grze, a obrażenia wzbudzają impulsy w ośrodkach dopaminowych PPL101, aby wzmocnić zaangażowanie". https://x.com/nftechie_/status/2096409780961059119?proportion=2.58 Co ciekawe, można zobaczyć, jak mucha sobie radzi na stronie Wormutha. Pozwala ona na zmianę widoku na perspektywę trzeciej osoby, gdzie widać render muchy, która porusza się po mapach w Doomie. W momencie publikacji, mucha ma za sobą ponad 8100 rund i nie za specjalnie sobie radzi.  Jednak inni się nie poddawali. Projekt Wormutha jest udostępniony publicznie, a więc każdy może z niego skorzystać do dalszych badań. Modderzy byli w stanie nauczyć muchę grać w Beat Saber, gdzie z kolei już szło jej lepiej. Lyra Bubbles wykorzystała model 3D mózgu muchy i potwarzając jej utwory z Beat Saber nauczyła muchę, gdzie dokładnie uderzać i w jakim celu ma to robić, stosując tzw. uczenie przez wzmacnianie. Nie oznacza to, że organicznie reaguje na muzykę, ale otrzymując dane wejściowe - reaguje na bodźce w wypracowany sposób. W dalszych planach jest wytrenowanie jej, aby mogła skutecznie grać bez danych wejściowych od badaczy.  https://x.com/_lyraaaa_/status/2097527368919470162?proportion=1.17 Inne gry, do których wrzucono układ nerwowy i mózg muchy to Super Mario 64 i Minecraft. Prace nieustannie trwają, a Uniwersytet Princeton stworzył Flywire.AI - analogiczny projekt ale używający mózgu samicy muchy.   Ostatnie słowo w tym temacie jeszcze na pewno nie padło, a eksperyment jest fascynującym wglądem w proces tworzenia funkcjonalnych modeli układu nerwowego. 

2
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.

Więcej nowości

Płyty z grami na PlayStation 5 wciąż sprzedają się fenomenalnie
Gry 12 WRZ 2026

Płyty z grami na PlayStation 5 wciąż sprzedają się fenomenalnie

Analityk Rhys Elliot z Alinea Analytic twierdzi, że płyty wciąż stanowią olbrzymią część przychodów Sony, jeśli chodzi o największe hity na PlayStation 5. Jednym a argumentów Sony za odejściem od płyt jest to, że gracze i tak wybierają głównie cyfrę. Rzecz w tym, że w podanych przez Japończyków danych cyfrowe pierdółki indie są zrównywane z największymi hitami. Analitycy postanowili więc sprawdzić, jak sprawa wygląda w przypadku największych hitów na konsolę PlayStation 5. [SALE-6874] Gracze wciąż kochają płyty Okazuje się, że z tej perspektywy płyty wciąż są bardzo popularne. Mimo że wersje cyfrowe można kupić... przepraszam, nabyć licencję na korzystanie z nich w ramach regulaminu PlayStation bez wychodzenia z domu, a przy szybkim internecie pobrać je niezwykle szybko, to gracze wciąż uwielbiają krążki.  I tak w przypadku gry Marvel's Spider-Man 2 aż 35% przychodów pochodziło ze sprzedaży płyt. A mówimy tu o kwocie 1,2 miliarda dolarów. Dla Ghost of Yotei jest to 40% z 400 milionów dolarów. W przypadku takich gier, jak  Astro Bot, Stellar Blade i Death Stranding 2 zakres ten waha się od 32 do 47%.  No dobrze, ale dlaczego piszę o przychodach, a nie o liczbie sprzedanych egzemplarzy? Ponieważ takie dane dali analitycy. A ceny produktów cyfrowych i fizycznych często się od siebie różnią. Tym samym 35% przychodów nie oznacza 35% sprzedaży. Na przykład wspomniany na początku Marvel's Spider-Man 2 kosztuje obecnie w PlayStation Store 339 zł, natomiast wersję pudełkową i to nowy egzemplarz, można kupić już nawet za 170 zł.  Biorąc pod uwagę tę zależność, można przyjąć, że pudełek sprzedało się znacznie więcej, niż te 35%. 

2
PAWEł MARETYCZ
1.

Więcej nowości

Alerty RCB w końcu dochodzą, ale teraz ludzie mają ich dość
Publicystyka 10 WRZ 2026

Alerty RCB w końcu dochodzą, ale teraz ludzie mają ich dość

Alerty RCB wciąż wzbudzają emocje. Obecnie w województwach wschodnich. Najpierw narzekano na to, że komunikaty nie były rozsyłane w momencie zagrożenia, teraz Rządowemu Centrum Bezpieczeństwa zarzuca się, że przesadza z ostrzeżeniami. Rozwiązaniem mają być nowe narzędzia, ale nie zobaczymy ich zbyt prędko. Trwają rosyjskie ataki rakietowe i dronowe na cele w Ukrainie. Skutki tych działań widać także po naszej stronie granicy. Część lotnisk jest wyłączana z ruchu, w powietrzu operuje lotnictwo wojskowe, a obywatele otrzymują alerty RCB. Niestety, na te ostatnie ludzie coraz częściej machają ręką.  Alert RCB dla województw lubelskiego i podkarpackiego Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało dzisiaj do osób na terenie woj. lubelskiego i podkarpackiego alert w związku z atakami Rosji na Ukrainę.  UWAGA! UWAGA! UWAGA! Rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy. Sytuacja jest monitorowana. W przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo. Śledź komunikaty. Po jakimś czasie użytkownicy telefonów w tych dwóch województwach otrzymali kolejny komunikat. Tym razem informował ich o zakończeniu ataku i braku zagrożenia na terytorium RP.  RCB spamuje alertami we wschodniej Polsce? Istotne jest to, że nie był to pierwszy alert w tym tygodniu. Podobna sytuacja miała miejsce 8 września. Komunikat rozesłano wówczas więcej niż raz. Niespokojnie było też w weekend – alerty trafiły do mieszkańców wschodniej Polski w sobotę.  Niektórych odbiorców te komunikaty już denerwują. Bo pojawiają się w nocy, bo są multiplikowane, bo finalnie okazuje się, że nic się nie wydarzyło. Przynajmniej nie w Polsce. I ponownie da się słyszeć oskarżenia o "spamowanie alertami RCB". Ale czy te zarzuty są słuszne? Wcześniej ludzi denerwował brak komunikatów  Przypomnę, że zaledwie kilka tygodni temu RCB zarzucano, iż nie rozsyła komunikatów, gdy pojawia się zagrożenie. Pod koniec lipca mieszkańców Lublina obudziły syreny, ale na ekranie smartfonów próżno było szukać informacji z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Pracownicy tej instytucji mocno się wówczas pogubili i zaczęli rozsyłać SMS-y z linkiem do Poradnika bezpieczeństwa. A to doprowadziło do kolejnej wpadki, bo padł serwis gov.pl. Nie powinno zatem dziwić, że teraz RCB dmucha na zimne i rozsyła SMS-y, gdy tylko za naszą wschodnią granicę coś się dzieje na niebie. Problem polega na tym, że w tej przestrzeni powietrznej niespokojnie może być jeszcze długo. I przez kolejne miesiące, może kwartały albo i lata, mieszkańcy będą dostawać alerty. A jeśli ktoś zobaczy je po raz setny, zapewne przestanie zwracać uwagę. A jeśli dojdzie do tragedii, pojawią się pewnie zarzuty, że wszystko było źle zorganizowane, że częste komunikaty uśpiły czujność. Będą nowe narzędzia. Ale czy będzie spokojniej?  Jak rozwiązać tę sytuację? Obecnie narracja jest taka, że alerty RCB to kiepskie rozwiązanie. Ale pojawią się nowe, lepsze produkty. Jednym z nich ma być aplikacja SOIA (System Ostrzegania i Alarmowania), nad którą prace mają dobiegać końca. Narzędzie pozwoli sprawniej przekazywać informacje od szczebla centralnego do gminnego. W ciągu kilku miesięcy ma też zostać uruchomiona usługa Cell Broadcast. System Cell Broadcast nie kieruje wiadomości do określonych numerów, ale wysyła ją do wszystkich aktywnych urządzeń w zasięgu danej stacji bazowej. Użytkownik nie musi mieć włączonych powiadomień, ostrzeżenie da o sobie znać sygnałem dźwiękowym, wibracjami i komunikatem na ekranie. Rozmowy dot. wdrożenia tego rozwiązania są obecnie prowadzone z operatorami sieci komórkowych. Na efekty trzeba będzie jeszcze poczekać kilka miesięcy.  Dopóki trwa wojna, alerty nie znikną Czy nowe narzędzia uporządkują sytuację i powstrzymają krytykę? W jakimś stopniu pewnie tak. Komunikaty powinny docierać do odbiorców we właściwym czasie i miejscu. Wciąż jednak mogą trafiać na telefony często, co będzie irytować część odbiorców. A inną grupę znieczuli. Bo głównym problemem nie jest niedopracowany system, ale wojna za naszą wschodnią granicą…

6
MACIEJ SIKORSKI
1.

Popularne porównania