Test Creative XF1 - więcej niż głośniki komputerowe
Telepolis.pl
Testy sprzętu 22:34

Test Creative XF1 - więcej niż głośniki komputerowe

W świecie audio najłatwiej jest pójść w maksymalizm. W końcu, gdy portfel tłusty, nie ma tutaj górnej granicy wydatków ani rozmiarów. Co jednak, gdy potrzebujesz czegoś małego i eleganckiego? Głośniki Creative XF1 przykuły uwagę wyglądem, zatrzymały dźwiękiem Przeciwieństwie do ekstremalnie popularnych głośników Creative Pebble, które producent ma w niezliczonej liczbie kulistych wersji, tym razem dostajemy minimalistyczną klasykę. W dodatku dość miniaturową, bo wymiary kolumienek to 155 x 99,7 x 191 mm. Choć używam biurka o szerokości 160 cm (Mark Adler Leader 9.3), to jednak umieszczone na nim 3 monitory (42, 32 i 16 cali), obudowa komputera i trochę innego, drobniejsze sprzętu sprawiają, że jakoś specjalnie z miejscem na głośniki już nie poszaleję. Nowe Creative XF1 wpasowały się tak dobrze, jakby od zawsze już tutaj stały. Co warto dodać, w zestawie z nimi nie zabrakło korkowych podstawek pozwalających celniej kierować dźwięk w stronę słuchacza. Już na pierwszy rzut oka rzuca się pokrętło sterowania głośnością na prawym z głośników, jeśli więc nie macie jego odpowiednika na klawiaturze czy innym sprzęcie sterującym mediami, jest zawsze na wyciągnięcie ręki. [SALE-7223] [SALE-7224] Zerkam w specyfikację i tutaj też jest na czym zawiesić oko Moc RMS aż 72 W, Bluetooth 6.0 z Hi-Res audio w standardzie LDAC, parametryczny equalizer (10-pasmowy) dostępny na urządzeniach mobilnych i na komputerze - fiu fiu. Obudowę wykonano z płyty MDF średniej gęstości, a za sprawą bi-ampingu każdy głośnik ma swój własny, dedykowany kanał wzmacniający. 3-calowe przetworniki nie zostały tutaj niczym osłonięte i co wygląda może surowo, ale też bardzo estetycznie. Układ magnetyczny i zawieszenie zoptymalizowano metodą elementów skończonych (FEA), co powinno przynieść dynamiczny bas. Gdy o tym zaś mowa, dolny skraj pasma zaczyna się w tym modelu od 55 Hz, a jeśli chcemy więcej, w opcji jest podłączenie aktywnego subwoofera. Póki co producent nie przygotował dedykowanego modelu dla nowej serii, ale to pewnie kwestia czasu. Pod względem złączy mamy rzekłbym wystarczająco, w relacji do przeznaczenia zestawu. AUX IN, wyjście subwoofera, USB-C, przewodowy łącznik między głośnikami (4-pinowy) i wejście zasilania 24V/2A. Jest jeszcze suwak oszczędzania energii i przycisk parowania Bluetooth. Grają tak dobrze, że zrezygnowałem z YouTube Music na rzecz Qobuz YouTube Music może nie wyparowało zupełnie z listy moich usług, bo mam ofertę rodzinną, którą opłacam nie tylko za siebie, ale różnica jakości dźwięku na rzecz dostępnej od niedawna oficjalnie w Polsce platformy Qobuz okazała się ogromna. Słowem, te głośniki nie tylko wyglądają, ale też świetnie grają. Pod pewnymi jednak warunkami. Fundament basowy charakteryzuje się tutaj doskonałą sprężystością, zróżnicowaną fakturą i szybkością. Nawet bez korkowych podstawek nie uświadczymy przeciągnięć, odbarwień i drażniącego buczenia powierzchni roboczej, choć warto je sprawdzić, bo faktycznie dodatkowo podbijają izolację, odsprzęgając głośniki od podłoża. Zewnętrzny zasilacz działa tutaj na korzyść zestawu, bo nie marnujemy miejsca wewnątrz kompaktowych kolumn na dodatkowy balast. Prawa fizyki są jednak nieubłagane i 3-calowe przetworniki w tak małych obudowach nie są w stanie przepompować wystarczającej ilości powietrza, by wygenerować najniższy, kinowy subbas. Zatrzymujemy się tutaj na uczciwych 55 Hz, co jest i tak wynikiem zadowalającym. I jest to poniekąd dla mnie trochę zaletą w zastosowaniu ich jako głośniki komputerowe przy montażu wideo. Filmy edytuję do odtwarzania potem na telefonach i dostaję bardziej realne brzmienie u użytkownika końcowego, z wrażeniem nieco skompresowanego basu. Nie zmienia to jednak faktu, że trochę z dołu może niektórym osobom brakować, co producent przewidział, dodając złącze dla opcjonalnego subwoofera. Średnice są neutralne, z delikatnym dociążeniem dołów. Wokale są pięknie wysunięte do przodu, bezpośrednie i pełne oddechu oraz ciała, bez niepożądanego wzmocnienia sybilantów czy drażniących wyostrzeń. Mocno tutaj na jakość pracują niezależne końcówki mocy dla poszczególnych sekcji przetworników. Niezależność wzmacniacza wysokotonowego od wszelakich przeciążeń prądowych sekcji niskotonowej to nie tylko teoria, tylko faktycznie słyszalny zabieg. Średnica jest dzięki temu nieskompresowana nawet przy wysokich mocach, gdzie basy docierają do swoich limitów i DSP zaczyna je ciąć. Tony wysokie rozciągają się aż do 40 kHz, wygląda więc na to, że certyfikacja Hi-Res Audio to nie żarty. Góra pasma jest otwarta, krystaliczna i pełna powietrza. Nie zaznamy tutaj cyfrowych zniekształceń, jakiegoś metalicznego nalotu i kłujących igieł. Zdecydowanie sposób ujarzmienia średnicy i tonów wysokich pozytywnie zaskakuje i sprawia, że odróżnienie niższej jakości plików i strumieni audio jest bardzo proste na tym zestawie głośników. Odbiór sceny muzycznej mocno zależy od geometrii propagacji fal, którą łatwiej tutaj uporządkować za pomocą podstawek korkowych z odchyłem 15 stopni ku górze. Po skierowaniu fal bezpośrednio w stronę uszu i zogniskowaniu dźwięku zaczyna się magia. Taki zabieg minimalizuje pierwsze odbicia od powierzchni blatu i w rezultacie otrzymujemy szeroką, precyzyjnie wyrysowaną scenę ze znakomitym ogniskowaniem źródeł pozornych, prosytym lokalizowaniem instrumentów w płaszczyźnie poziomej i satysfakcjonującą separacją planów wgłąb sceny. Korektor i kierunkowość Przed oceną zestawu warto przy tym pobrać aplikację z 10-pasmowym korektorem parametrycznym. To niezwykle precyzyjne narzędzie, z niekończącą się listą presetów i nieograniczoną przestrzenią twórcą dla własnych korekt. Sami decydujemy, czy zależy nam na sterylnej laboratoryjnej liniowości, czy idąc skrajnie w drugą stronę, na ciepłym, wieczornym strojeniu. Fabryczny profil, szczególnie w trybie muzycznym ma tendencję do grania lekką V-ką, a przy gorzej zrealizowanych utworach górne średnie tony mogą okazać się nieco napastliwe, wszystko to jednak z łatwością ogarniemy w aplikacji. [gallery][img]266072[/img][img]266071[/img][img]266073[/img][img]266070[/img][/gallery] Odrębnego akapitu wymaga temat kierunkowości. Tak jak pisałem wyżej, te podstawki korkowe nie są tutaj tylko dla wyglądu, a o poszukiwanie tzw. słodkiego punktu warto powalczyć i precyzyjnie skierować lalę dźwiękową w stronę uszu słuchacza. Gdy raz to usłyszymy, wizja głośników skierowanych gdzieś w pustkę wielkiego pokoju zdaje się marnotrawstwem i póki producent nie zacznie oferować dodatkowego subwoofera, jakoś nie widzę zastosowań innych niż komputerowe. Potencjał jest, ale trzeba mu jeszcze pomóc. Podsumowanie - głośniki dla prosumenta Firmy Creative nie trzeba nikomu przedstawiać. To właśnie z nią przez lata kojarzona była topowa jakość dźwięku z komputerów. I wygląda na to, że nowe głośniki komputerowe Creative XF1 atakują rynek z wysokiego C. Mijają tygodnie testów, a ja coraz częściej łapię się na tym, że zostawiam muzykę grającą na komputerze i rzadziej przełączam się na kino domowe. Łatwo przyzwyczaić się do tego wartkiego, lekko tylko ocieplonego brzmienia.  Nie są to może giganty, które zrobią z domu wypełnioną basem dyskotekę, ale sprzęt wyjątkowo zdyscyplinowany, nie do końca analityczny, może tak troszkę V-kowy bez korekt, taki w sam raz. Jednocześnie dopieszczony skutecznym, parametrycznym equalizerem, wsparciem dla LDAC, pracą nie tylko przez JACK, ale i z użyciem portu USB-C, no i wyjściem na aktywny subwoofer, oznaczającym możliwość rozbudowy tam, gdzie z racji gabarytów kończą się fizyczne możliwości kolumn. Przy używanych przeze mnie na co dzień głośnościach nie sposób było zauważyć kompresję dźwięku, odpalaną przez DSP dopiero przy maksimach mocy. Tutaj drzemią aż 72 W RMS, producent musiał więc zadbać, by nie uszkodzić tych maleństw. Przy cenie 729 zł Creative XF1 wbijają się w segment, w którym można uzyskać też większe kolumny konkurentów, co może potęgować rozterki zakupowe. Mnie jednak minimalistyczna forma Creative'ów przekonała i we wnęce pokoju dostałem nie tyle namiastkę, ile w pełni funkcjonujący zestaw audio, skrojony idealnie do moich potrzeb i dostępnego miejsca, a do tego zwyczajnie ładny. [SALE-7223] [SALE-7224] [gallery][img]266158[/img][img]266157[/img][img]266156[/img][img]266163[/img][img]266166[/img][img]266151[/img][img]266154[/img][img]266159[/img][img]266165[/img][img]266160[/img][img]266153[/img][img]266152[/img][img]266162[/img][img]266155[/img][img]266164[/img][img]266161[/img][/gallery]

0
LECH OKOń
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Trump postanowił - to koniec AI. Ma lepszy pomysł
Tech 21:10

Trump postanowił - to koniec AI. Ma lepszy pomysł

0
PATRYCJA KORBA
1.
GTA 6 zeżre dyski naszych konsol. Wiemy już, ile zajmie miejsca
Tech 20:36

GTA 6 zeżre dyski naszych konsol. Wiemy już, ile zajmie miejsca

0
PATRYCJA KORBA
1.
Procesory Apple M6 od teraz w MacBook Pro 14" i iMac
Sprzęt 18:44

Procesory Apple M6 od teraz w MacBook Pro 14" i iMac

0
PATRYCJA KORBA
1.
To będzie rekordowy debiut na giełdzie. W grze 2 biliony dolarów
Oprogramowanie 16:34

To będzie rekordowy debiut na giełdzie. W grze 2 biliony dolarów

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Jaki VPS wybrać? Nie tylko RAM i liczba rdzeni mają znaczenie
Sponsorowane 16:31

Jaki VPS wybrać? Nie tylko RAM i liczba rdzeni mają znaczenie

0
REDAKCJA TELEPOLIS
1.
Twierdzi, że telewizory Samsunga podsłuchują bez naszej zgody
Sprzęt 15:52

Twierdzi, że telewizory Samsunga podsłuchują bez naszej zgody

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
4 sezony, a zagadka wciąż wciąga. HBO gotowe na halloweenowy maraton
Telewizja i VoD 15:11

4 sezony, a zagadka wciąż wciąga. HBO gotowe na halloweenowy maraton

0
ANNA KOPEć
1.
Jeden błąd i mandat. 1 listopada przy cmentarzu nie będzie wyjątków
Moto 14:30

Jeden błąd i mandat. 1 listopada przy cmentarzu nie będzie wyjątków

4
ANNA KOPEć
1.
Zostały tylko 2 miesiące. Wielki hit powróci w całkiem nowej wersji
Telewizja i VoD 13:52

Zostały tylko 2 miesiące. Wielki hit powróci w całkiem nowej wersji

0
ANNA KOPEć
1.
Polacy pokochali. Ale teraz to będzie już zupełnie inny serial
Telewizja i VoD 12:30

Polacy pokochali. Ale teraz to będzie już zupełnie inny serial

0
ANNA KOPEć
1.
Dostał przelew przez pomyłkę. Odmówił oddania pieniędzy
Bezpieczeństwo 11:51

Dostał przelew przez pomyłkę. Odmówił oddania pieniędzy

1
ANNA KOPEć
1.
Uderzają w hulajnogi elektryczne. Czy będzie nowy znak drogowy?
Moto 11:12

Uderzają w hulajnogi elektryczne. Czy będzie nowy znak drogowy?

0
ANNA KOPEć
1.
Koniec przywileju bogatych. Revolut szykuje nowość
Konta 10:38

Koniec przywileju bogatych. Revolut szykuje nowość

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Co wspólnego ma The Last of Us z Godzillą? Nowy hit w drodze
Telewizja i VoD 10:01

Co wspólnego ma The Last of Us z Godzillą? Nowy hit w drodze

0
ANNA KOPEć
1.
Masz aplikację Instagram w telefonie? Zbliża się gigantyczna zmiana
Aplikacje 08:45

Masz aplikację Instagram w telefonie? Zbliża się gigantyczna zmiana

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Bank Pekao daje niezły procent. Ale promocja niebawem się skończy
Kredyty 07:42

Bank Pekao daje niezły procent. Ale promocja niebawem się skończy

2
ANNA KOPEć
1.
Żabka uruchomi w listopadzie. Rusza system płatności na kreskę
Fintech 07:04

Żabka uruchomi w listopadzie. Rusza system płatności na kreskę

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Microsoft wywali co 4. pracownika? List dostało 60 tys. osób
Tech 26 PAŹ 2026

Microsoft wywali co 4. pracownika? List dostało 60 tys. osób

0
PATRYCJA KORBA
1.
Więcej nowości
Xiaomi za grosze. 16 kuli do wymasowania
Sprzęt 26 PAŹ 2026

Xiaomi za grosze. 16 kuli do wymasowania

Xiaomi nie przestaje zaskakiwać mnie i moich obolałych pleców. Ich pistolet do masażu okazał się lepszy niż te ich wszystkie śmieszne telefoniki. Ale dzisiaj to rozbili bank. Aż 16 kul! Xiaomi Mijia Multi-Head Fascia Gun 3C to aż 16 głowic pracujących jednocześnie zmaiast pojedynczej końcówki Klasyczne pistolety do masażu przyzwyczaiły nas do jednego, wymiennego elementu uderzającego punktowo w spięte ciało. Nowość od Xiaomi idzie w zupełnie inną stronę. Zamiast żonglowania końcówkami, otrzymujemy matrycę 16 kulistych głowic wykonanych z miękkiej i elastycznej pianki EVA, które zamocowano na stałe. Po co komu aż tyle głowic? Odpowiedzią jest zasięg działania. Według wyliczeń producenta, przy głębokości uderzenia i nacisku na poziomie 4 mm, urządzenie obejmuje obszar aż 14 070 mm². Sprawia to, że nowy model ma być nawet 16-krotnie bardziej wydajny niż starsze, jednogłowicowe masażery tej marki. Sam projekt urządzenia z założenia dedykowany jest większym partiom mięśniowym, jak dolny odcinek pleców, biodra, uda czy łydki. No a co całkiem praktyczne, w ogóle nie musimy trzymać sprzętu w rękach - konstrukcja pozwala położyć masażer płasko na kanapie lub oprzeć o fotel, a następnie po prostu położyć na nim zmęczone nogi bądź oprzeć plecy. Siła nacisku? 25 kg! Nowość Xiaomi nie ustępuje klasycznym rozwiązaniom pod względem mocy - siła nacisku to aż 25 kg! Tryb stałej częstotliwości (1400, 2000 lub 2500 obr./min) utrzymuje równy rytm idealny do regeneracji po treningu. Z kolei tryb zmienny (w zakresach od 1400 do 2500 obr./min) płynnie przeplata lżejsze i mocniejsze uderzenia, co świetnie sprawdzi się podczas codziennego relaksu po pracy. Za zasilanie odpowiada akumulator o pojemności 1900 mAh ładowany przez port USB-C. Na pierwszym biegu wystarczy on na około 120 minut pracy, co przy 10-minutowych sesjach daje niemal dwa tygodnie działania bez szukania ładowarki. To śmiesznie tani sprzęt W Chinach sprzęt wyceniono w przedsprzedaży na 299 juanów, co w przeliczeniu daje zaledwie około 165 złotych. Już nie mogę doczekać się europejskiej premiery.

1
ANTONI PETARDA
1.

Więcej nowości

Pogarda dla Netflix narasta. Nawet jak płacą, to nie oglądają
Telewizja i VoD 26 PAŹ 2026

Pogarda dla Netflix narasta. Nawet jak płacą, to nie oglądają

W ostatnich miesiącach Netflix, największa platforma streamingowa na świecie, boryka się z licznymi problemami. Ruszyły masowe zwolnienia, a akcje firmy są na ogromnej stracie. No i teraz dochodzi jeszcze to... Baza użytkowników wolniej, ale rośnie. Natomiast oglądają coraz mniej Choć baza subskrybentów Netfliksa stale rośnie, firma zmaga się z nowym wyzwaniem: pojedynczy użytkownicy spędzają w aplikacji coraz mniej czasu. Jak wynika z doniesień agencji Bloomberg, klienci uruchamiają platformę przez mniejszą liczbę dni w miesiącu niż jeszcze dwa lata temu. Wewnętrzny wskaźnik używany przez firmę, określany jako „kwalifikowane dni odtwarzania”, wykazuje wyraźny spadek w przeliczeniu na jedną osobę. W pierwszym półroczu 2026 roku widzowie obejrzeli łącznie ponad 97 miliardów godzin treści, co oznacza wzrost o 2% rok do roku. Wynika to jednak wyłącznie z napływu nowych subskrybentów, a przeciętny widz ogląda dziś mniej. Netflix sam sobie to zgotował Trend ten zaczął się po tym, jak w 2022 roku Netflix rozpoczął walkę ze współdzieleniem kont. Zarząd zakładał początkowo, że spadek zaangażowania będzie chwilowy i wynika z faktu, że z jednego profilu korzysta teraz mniej osób. Tendencja jednak się utrzymuje, co rodzi obawy, że widzowie czerpią z serwisu mniej korzyści lub poświęcają więcej czasu konkurencji. Podczas rozmowy z analitykami współdyrektor generalny Ted Sarandos przyznał, że oglądalność w USA rośnie wolniej, niż życzyłaby sobie firma. Wśród potencjalnych przyczyn szefostwo wymienia przebudowany interfejs, silniejszą konkurencję, słabszą ofertę programową oraz skromny marketing poza samym serwisem. Czyli wiedzą, że puszczają coraz gorsze treści. [ANKIETA:1685] Mniejsze zarobki, ale baza wciąż rośnie Mimo że akcje Netfliksa spadły w tym roku o około 29%, klienci nie rezygnują masowo z subskrypcji. Według firmy badawczej Antenna, wskaźnik rezygnacji (tzw. churn) w USA utrzymuje się na poziomie 2%, co jest najlepszym wynikiem w branży. W odpowiedzi na problem spadającego zaangażowania firma zdecydowała się na odważne kroki. W październiku ogłoszono redukcję globalnego zatrudnienia o około 6% (blisko 1000 miejsc pracy). Ze stanowiskami pożegnali się także dyrektor ds. treści Bela Bajaria oraz szef działu filmowego Dan Lin, a pieczę nad strategią programową przejął Peter Rice, były menedżer Disneya i 21st Century Fox. Równocześnie gigant zwiększa wydatki na nowe produkcje i coraz śmielej wchodzi w świat podcastów oraz transmisji sportowych na żywo.

14
PATRYCJA KORBA
1.

Więcej nowości

Masz telefon komórkowy? Sprawdź, co zawdzięczasz Plusowi
Sponsorowane 25 PAŹ 2026

Masz telefon komórkowy? Sprawdź, co zawdzięczasz Plusowi

Sieć Plus działa w Polsce już 30 lat. Sprawdź, jak dużo rozwiązań wprowadziła do świata telefonii komórkowej – bez większości z nich trudno wyobrazić sobie dziś codzienne życie. Może nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, ale rok 1996 był dla naszego kraju przełomowy. To wtedy ruszyły w Polsce pierwsze sieci GSM, co stało się wstępem do prawdziwej cyfrowej rewolucji. To także wtedy na rynku zadebiutował Plus GSM. Mówiąc krótko, 30 lat temu nastąpił prawdziwy przełom. Nie był to jednak ostatni raz, kiedy Plus stanął na czele technologicznej rewolucji. To właśnie zielony operator na przestrzeni minionych trzech dekad wprowadził nad Wisłą wiele rozwiązań i technologii, które dziś wydają się nam oczywiste. Postanowiliśmy wybrać kilka najciekawszych przykładów. Wiadomości SMS Dziś telefony komórkowe i SMS-y wydają się nam praktycznie nierozłączne. Nawet jeśli nie używamy ich już do rozmów ze znajomymi, to poczciwe wiadomości tekstowe nadal stanowią ważny element naszej codzienności – używamy ich do potwierdzania logowania w różnych serwisach, śledzenia przesyłek i dostaw jedzenia czy odbierania alertów RCB. Nawet jeśli dziś wydają się nam nieco archaiczne, SMS-y przez wiele lat były i poniekąd nadal są filarem naszej komunikacji. No i można powiedzieć, że ten filar w Polsce został postawiony właśnie przez Plusa. 3 marca 1997 roku wysłano w Polsce pierwszego SMS-a i to właśnie Plus był pionierem, który udostępnił tę usługę swoim abonentom. Oferta na kartę Są tacy, którzy preferują abonament, ale są też osoby, które prędzej oddałyby ostatnią parę butów niż zrezygnowały ze swojego telefonu na kartę. Oferty prepaid stały się ważnym elementem naszego krajobrazu telekomunikacyjnego i trudno się dziwić – w końcu zapewniają elastyczność oraz większą kontrolę nad własnymi wydatkami. Można się pokusić o stwierdzenie, że to właśnie one najmocniej przysłużyły się gwałtownej popularyzacji komórek na początku XXI wieku. Okazuje się jednak, że gdyby nie Plus, to polscy klienci mogliby prepaidów zbyt szybko nie zakosztować. To właśnie zieloni jako pierwsi wprowadzili tego typu usługę na rynek. Simplus wystartował w 1998 roku i szybko stał się jedną z najbardziej popularnych ofert na polskim rynku telekomunikacyjnym.  Co więcej, choć po drodze usługa doczekała się kilku rebrandingów, to jest z nami do dziś – obecnie jest oferowana po prostu jako Plus na Kartę. Nielimitowane rozmowy Wiecie, dlaczego te 25 lat temu SMS-y były tak popularne? Między innymi dlatego, że tradycyjne rozmowy telefoniczne były dużo droższe. Liczba minut w abonamencie czy pakiecie dla oferty na kartę była zwykle mocno ograniczona, a po jej przekroczeniu koszt każdej kolejnej minuty potrafił nieprzyjemnie szarpnąć po portfelu. Dziś praktycznie nie musimy się o to martwić, bo standardem stały się oferty typu no limit. Mało kto jednak wie, że zawdzięczamy je w znacznej mierze właśnie Plusowi. To właśnie Plus jako pierwszy wprowadził ofertę bez limitu minut na polski rynek.  Usługa Plusnieskończoność oznaczała dla klientów prawdziwą wolność, bo wreszcie mogli rozmawiać z kim chcieli (tj. o ile ich rozmówcy też byli w Plusie) i ile chcieli, bez nerwowego spoglądania na zegarek. Dziś to standard, ale 20 lat temu była to prawdziwa rewolucja. 5G, LTE i internetowa rewolucja Dzisiejsze smartfony to już nie jest sprzęt „tylko do dzwonienia”. To furtka, która dzięki stałemu dostępowi do Internetu zapewnia nam ciągły kontakt ze światem. Najnowsze wiadomości z kraju i ze świata, media społecznościowe, zakupy online czy nawet takie błahostki, jak rozkład jazdy autobusów – wszystko to czeka na nas na wyciągnięcie ręki; przez całą dobę i gdziekolwiek jesteśmy. Żeby jednak dojść do tego punktu, trzeba było wykonać wiele mniejszych kroków i praktycznie zawsze na czele internetowej rewolucji stał Plus. To właśnie Plus jako jeden z pierwszych polskich operatorów w 1999 roku uruchomił usługę WAP. Była to jedna z pierwszych, pod wieloma względami bardzo uproszczona wersja mobilnego Internetu, ale… no, mówimy o Internecie mobilnym w czasach, kiedy w większości polskich domów nie było nawet modemu. To była rewolucja, nawet jeśli dla większości użytkowników WAP służył najwyżej do pobierania dzwonków czy gier Java z gazet. Ale za tym pierwszym krokiem szybko poszły kolejne. Żeby nie szukać daleko, w 2011 to Plus staje się pierwszym operatorem obsługującym transmisję danych LTE. Ba, operator ma na swoim koncie nawet światowy rekord: jako pierwszy w skali globalnej zaoferował LTE w paśmie 1800 MHz z transferami sięgającymi 150 Mbps. Kiedy przyszło do wdrażania technologii 5G, tutaj również Plus przyjął rolę pioniera. Jako pierwszy operator w Polsce zaoferował „prawdziwe” 5G na paśmie 2600 MHz, dzięki czemu jego klienci mogli zobaczyć transfery sięgające 600 Mbps i to nie tylko na papierze, ale także w rzeczywistości. 30 lat na czele innowacji Plus funkcjonuje na polskim rynku już 30 lat. Przez ten czas mocno się przysłużył nie tylko branży telekomunikacyjnej, ale przede wszystkim nam – użytkownikom, którzy z wprowadzonych przez operatora innowacji korzystają. Pozostaje tylko trzymać kciuki, by podobny trend utrzymał się przez co najmniej kolejne trzy dekady. Artykuł sponsorowany na zlecenie operatora sieci Plus

24
ARKADIUSZ BAłA
1.

Popularne porównania