Szwedzki design i solidne wnętrze. Tak powinno się to robić (Test)
Testy sprzętu 27 LUT 2026

Szwedzki design i solidne wnętrze. Tak powinno się to robić (Test)

Na zasilaczu nie warto oszczędzać, ale w obecnych czasach trudno też celować w najwyższą półkę. Pewna firma twierdzi, że znalazła złoty środek, który zadowoli każdego. Pora więc rzucić okiem ile w tym jest prawdy. Fractal to jedna z tych firm, których nie trzeba przedstawiać entuzjastom PC. Szwedzi obecni są na rynku podzespołów komputerowych od 2007 roku i zaskarbili sobie uznanie konsumentów za sprawą solidnych i oryginalnych sprzętów w skandynawskiej stylistyce. Ich pierwszymi produktami były wyjątkowo ciche obudowy, ale obecnie oferują oni dużo więcej - mowa o wentylatorach, chłodzeniach wodnych, fotelach, zestawach słuchawkowych czy zasilaczach. I dzisiaj skupimy się na tych ostatnich. Szwedzi są pewni swojego i oferują aż 10 lat gwarancji Wbrew pozorom Fractal ma dość duże doświadczenie na rynku PSU. Pierwszymi jednostkami była seria Tesla w okolicach 2010 roku, później pojawiły się kolejno Integra, Newton i Edison oraz ich wariacje. Jednak na uwagę zasługuje w szczególności okres około 2019 roku, bo wtedy nastąpił prawdziwy skok jakościowy - debiutowała seria Ion+. A dzisiaj na warsztat bierzemy rodzinę Fractal Ion 3 Gold z końcówki ubiegłego roku. Fractal Ion 3 Gold to w pełni modularne zasilacze, dostępne w wersjach o mocy 750, 850 i 1000 W. Postawiono tutaj na najnowsze standardy jak ATX 3.1 czy PCIe 5.1, co pozwala napędzać nawet najwydajniejsze i najbardziej wymagające procesory oraz karty graficzne od AMD, Intela czy NVIDII. Wysoka sprawność potwierdzona jest certyfikatem 80 PLUS Gold. Fractal Ion 3 Gold 1000 W Moc ciągła: do 1000 W Konstrukcja: pojedyncza linia +12 V (do 83 A) Sprawność: do 91%, certyfikat 80 PLUS Gold Zabezpieczenia: SCP, OVP, UVP, OCP, OPP, OTP Wymiary: 150 x 150 x 86 milimetrów Masa: 1780 gramów Gwarancja: 10 lat Inne: modularne okablowanie, półpasywne chłodzenie Cena: ok. 659 złotych Budowa i jakość wykonania Fractal Ion 3 Gold zapakowany został w duży, biały karton zabezpieczony dodatkowo tekturową nakładką. Opakowanie jest minimalistyczne - posiada tylko logo firmy, nazwę modelu i kolorowe zdjęcia na bokach. W środku znajdziemy dwa mniejsze pudełeczka oraz dwie wytłoczki przytrzymujące zasilacz na środku. PSU owinięte folią (to moim zdaniem akurat zbędny element) spoczywa dodatkowo w materiałowym woreczku. Całość sprawia wrażenie obcowania z produktem premium. Warto docenić, że całe okablowanie też jest w białej kolorystyce. Przewody wewnętrzne to elastyczne rozwiązanie taśmowe (o ich ilości i rodzaju będzie dalej). Oprócz tego mowa o standardowej papierologii - instrukcja użytkowania oraz informacje co robić w przypadku otrzymania wadliwej sztuki. Dopełniają to wkręty montażowe, opaski zaciskowe i prosty tester. Zasilacz jest równie schludny, co jego opakowanie. Obudowa wykonana została z grubej blachy pomalowanej proszkowo. Całość jest biała, nazwa i logo producenta są dyskretnie wytłoczone na boku. Brak tutaj zbędnych zdobień czy czarnych akcentów. Grill dla wentylatora jest srebrny, a naklejka z parametrami ukryta z tyłu. Jedyne co się rzuca w oczy to małe oznaczenie 80 PLUS Gold. Parametry techniczne i certyfikacja Fractal Ion 3 Gold to w pełni modularny zasilacz zgodny ze standardem ATX 3.1 oraz PCIe 5.1. W przypadku naszej sztuki mamy do czynienia z jednostką o mocy do 1000 W, co jest wysokim pułapem jak dla komputerów do gier. Podoła to flagowym procesorom i kartom graficznym, nawet po OC i w pełnym obciążeniu. Do wyboru są oczywiście też słabsze wersje. Wykorzystana platforma nie jest autorskim projektem Szwedów - to rozwiązanie lidera rynku, firmy Seasonic. Mamy tutaj do czynienia z lekko zmodyfikowanym projektem znanym z serii Focus GX ATX 3.1. To nowoczesne, sprawdzone i cenione rozwiązanie na bazie pojedynczej linii +12V. Dostajemy topologię half-bridge LLC + SR + DC-DC, japońskie kondensatory Rubycon 105°C i szereg zabezpieczeń. Montaż i użytkowanie Instalacja Fractal Ion 3 Gold jest prosta i szybka. Zasilacz jest zgodny z formatem ATX i kompaktowy (150 mm długości), a więc będzie pasował do wszystkich obudów Mid oraz Full Tower. Ułożenie przewodów jest przyjemne, bo wiązki są bardzo elastyczne. Drobnym minusem jest fakt, że wtyczka 12V-2x6 nie jest rozwiązaniem kątowym. Liczba i rodzaj przewodów będzie zależał od mocy. Nasza wersja oferuje: 1x ATX 24-pin (600 mm), 2x ATX 12V (4+4-pin, 700 mm), 3x PCIe (6+2-pin, 650 mm), 1x 12V-2x6 (16-pin, 700 mm), 1x Molex (650+150 mm), 2x SATA (400+150+150+150 i 650+160 mm). Testy wydajności Fractal wykorzystał własny wentylator Momentum 140. Jest to jednostka 140-milimetrowa z siedmioma wyprofilowanymi łopatkami i łożyskiem FDB, o maksymalnej prędkości 2000 RPM. Przełącznik z tyłu pozwala włączyć tryb Zero RPM, gdzie do 30% obciążenia chłodzenie odbywa się pasywnie. Jednak nawet bez niego to bardzo cichy zasilacz. Do około 500 W mówimy o mniej niż 30 dB(A), a pod maksymalnym obciążeniem zanotowaliśmy 35,1 dB(A). Dowolne chłodzenie GPU czy CPU będzie głośniejsze. Pod względem regulacji napięć wygląda to wzorowo i wszystko mieści się się w normie (ze sporym zapasem). Na najważniejszej szynie, czyli +12 V, mowa o ~24 mV przy maksymalnym obciążeniu. Sprawność też wypada bardzo dobrze - 88,4% przy 10% obciążenia, 91,3% przy 50% i 87,8% przy 100%. Gwarantem jest tutaj certyfikat 80 PLUS Gold. Podsumowanie Zanim Fractal Ion 3 Gold do mnie dotarł to podchodziłem do niego nieco sceptycznie - zasilaczy tej klasy jest już teoretycznie na rynku sporo. Byłem jednak w błędzie, to jeden z lepszych przedstawicieli tego segmentu. Zmiana dotychczasowego partnera (High Power) na firmę Seasonic zdecydowanie się opłaciła. Dostajemy solidny i dopracowany sprzęt, który bez problemu obsłuży procesory AMD Ryzen 9000, Intel Core Ultra 200 czy karty graficzne NVIDIA GeForce RTX 5000 i nowsze. Wnętrze to klasa sama w sobie, a nowoczesnej platformie Focus GX ATX 3.1 trudno cokolwiek zarzucić. Technologia OptiSink robi swoje, lutowania są na najwyższym poziomie i brak tutaj nadmiaru topnika. Układ chłodzenia jest cichy i sprawny. Oczywiście wszystko będzie zależeć od konkretnego PC, ale u nas obudowa PSU nie przekroczyła 50°C. Czy to sprzęt idealny? Zasadniczo tak. Wszystkie "wady" są minimalne - wykorzystanie sześciokątnych wkrętów zamiast klasycznych krzyżakowych czy prosta, a nie kątowa wtyczka 12V-2x6. Szwedzi powinni jednak zdecydowanie zainwestować też w certyfikat Cybenetics. Te testy są dokładniejsze i lepiej dostosowane do 2026 roku niż 80 PLUS. Pozytywnym zaskoczeniem jest też cena. Testowany przez nas Fractal Ion 3 Gold 1000 W (White) kosztuje w Polsce aktualnie ok. 659 złotych. Czyni go to więc jedną z przystępniejszych propozycji. Niżej są tylko mniej renomowane firmy na typowo chińskich podzespołach. A tutaj producent jest pewny siebie, bo daje nam aż 10 lat gwarancji.

1
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Apple czekał lata, ale ma to zrobić lepiej
Sprzęt 10:42

Apple czekał lata, ale ma to zrobić lepiej

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
PlayStation 5 Pro właśnie stało się lepsze. To zasługa AMD
Sprzęt 09:57

PlayStation 5 Pro właśnie stało się lepsze. To zasługa AMD

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Kupujesz w Internecie? Od 19 czerwca idą duże zmiany dla wszystkich
Wiadomości 09:09

Kupujesz w Internecie? Od 19 czerwca idą duże zmiany dla wszystkich

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Ministerstwo informuje. Chodzi o 5 marca
Fintech 08:25

Ministerstwo informuje. Chodzi o 5 marca

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Paramount ma problem. Chcą zablokować przejęcie Warner Bros.
Telewizja i VoD 07:39

Paramount ma problem. Chcą zablokować przejęcie Warner Bros.

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Japonia nie zwalnia. Są kolejne postępy w produkcji półprzewodników
Tech 27 LUT 2026

Japonia nie zwalnia. Są kolejne postępy w produkcji półprzewodników

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Apple straciło pozycję lidera. Nowym ulubieńcem jest kto inny
Tech 27 LUT 2026

Apple straciło pozycję lidera. Nowym ulubieńcem jest kto inny

2
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
OpenAI się rozkręca. Twórcy ChatGPT dostali 110 miliardów
Tech 27 LUT 2026

OpenAI się rozkręca. Twórcy ChatGPT dostali 110 miliardów

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Honor tnie ceny. Zostaje 600 zł, a w gratisie ładowarka 100 W
Sprzęt 27 LUT 2026

Honor tnie ceny. Zostaje 600 zł, a w gratisie ładowarka 100 W

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Intel traci kolejnego specjalistę. Przechodzi do konkurencji
Tech 27 LUT 2026

Intel traci kolejnego specjalistę. Przechodzi do konkurencji

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Zastąpi telewizor i kosztuje grosze. Aurzen rozpieszcza Polaków
Sprzęt 27 LUT 2026

Zastąpi telewizor i kosztuje grosze. Aurzen rozpieszcza Polaków

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
NVIDIA podnosi ceny. Będzie drożej o 2500 złotych
Sprzęt 27 LUT 2026

NVIDIA podnosi ceny. Będzie drożej o 2500 złotych

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
T-Mobile odpala nową promocję. Netflix Premium za pół ceny
Wiadomości 27 LUT 2026

T-Mobile odpala nową promocję. Netflix Premium za pół ceny

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Zielone koguty w prywatnych samochodach trafią na biurko Prezydenta
Moto 27 LUT 2026

Zielone koguty w prywatnych samochodach trafią na biurko Prezydenta

3
PAWEł MARETYCZ
1.
Zegarki Huawei znów zapłacą zbliżeniowo. Curve Pay zastąpi pechowe Quicko
Płatności bezgotówkowe 27 LUT 2026

Zegarki Huawei znów zapłacą zbliżeniowo. Curve Pay zastąpi pechowe Quicko

4
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Raport IDC budzi niepokój. To koniec ery tanich smartfonów
Sprzęt 27 LUT 2026

Raport IDC budzi niepokój. To koniec ery tanich smartfonów

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Masz Revolut? Uważaj na to – klikniesz, stracisz pieniądze
Bezpieczeństwo 27 LUT 2026

Masz Revolut? Uważaj na to – klikniesz, stracisz pieniądze

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Właściciel wież Play i Plusa liczy zyski i straty
Wiadomości 27 LUT 2026

Właściciel wież Play i Plusa liczy zyski i straty

2
MARIAN SZUTIAK
1.
Więcej nowości
Chwile grozy na pokładzie Ryanair. Zapalił się smartfon
Bezpieczeństwo 27 LUT 2026

Chwile grozy na pokładzie Ryanair. Zapalił się smartfon

Na lotnisku Marsylia-Prowansja podróżni przeżyli prawdziwe chwile grozy. Pasażerowie rejsu linii lotniczych Ryanair musieli w pośpiechu opuścić pokład samolotu. Do incydentu doszło na początku tygodnia, 24 lutego, we wtorek.  W Ryanairze doszło do eksplozji smartfona Przyczyną nagłej ewakuacji było coś, czego większość podróżnych obawia się najbardziej, wybuch telefonu komórkowego jednego z pasażerów. Konkretnie, chodziło o baterię tego urządzenia. Lot musiał zostać opóźniony z tego powodu, pasażerowie zaś wysadzeni i zawróceni do terminalu. Ale wszystko dobrze się skończyło. Po około dwóch godzinach, dostali oni samolot zastępczy, którym mogli udać się w dalszą podróż. Kłęby dymu przed samym startem samolotu Do całej tej niebezpiecznej sytuacji doszło na pokładzie samolotu Ryanair FR6011, który miał lecieć do Maroka, do Nadoru. Jednak, kiedy maszyna znajdowała się na płycie lotniska, nastąpił wybuch telefonu jednego z pasażerów. Uruchomiło to cały cykl procedur bezpieczeństwa oraz spowodowało opóźnienie.  Pasażerom wcale nie było do śmiechu, kiedy nagle pojawiły się kłęby dymu. Powodem takiej sytuacji była przegrzana bateria w urządzeniu mobilnym. Oczywiście, obsługa Ryanaira zareagowała profesjonalnie i wdrożyła standardowe procedury.  Całe szczęście, tego typu wybuchające telefony, nie zdarzają się często. Ale warto mieć świadomość, że może dojść do tego typu sytuacji. Baterie litowo-jonowe niosą ze sobą ryzyko przegrzania i w skrajnych przypadkach może dojść do wybuchu. Dlatego też nie powinno nas dziwić skrupulatne kontrolowanie wnoszenia na pokład samolotu elektroniki (głównie powerbanków) oraz prośba o wyłączenie urządzeń w momencie startu samolotu. Obostrzeń wcale nie trzeba daleko szukać. Od 15 stycznia 2026 roku niemiecki przewoźnik Lufthansa zaostrzył przepisy i, co prawda, pozwala na zabieranie ze sobą na pokład powerbanków, ale zabrania ich używać. Chodzi tu o bezpieczeństwo.  Tylko w 2024 roku, Federalna Agencja Lotnictwa odnotowała 89 incydentów z bateriami na pokładach. W 2025 było ich więcej. takie statystyki podaje serwis flyforfree.pl.    

0
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Netflix wyciąga asa z rękawa. Tylko 9 odcinków, ale za to jakich
Telewizja i VoD 27 LUT 2026

Netflix wyciąga asa z rękawa. Tylko 9 odcinków, ale za to jakich

Netflix szykuje dla swoich widzów nie lada gratkę - ekranizację poczytnego norweskiego kryminału, autorstwa Jo Nesbo. Mowa o perypetiach niepokornego policjanta "Harry Hole". Platforma właśnie zaprezentowała pełny zwiastun produkcji. Netflix prezentuje zwiastun "Harry'ego Hole'a" Jakiś czas temu, platforma zaprezentowała krótki teaser, tego serialu, aby już rozpalić apetyty fanów serii. Teraz przyszedł czas na pełny zwiastun kryminału.  "Harry Hole" to serial o poszukiwaniu mordercy, stworzony przez jednego ze współczesnych mistrzów kryminałów. Głównym bohaterem jest kontrowersyjny detektyw, Harry Hole, który jak mało kto zna się na tropieniu zwyrodnialców, ale poza tym, życie mu się nie układa i wciąż nękają go demony przeszłości. czytamy w opisie Netflixa.  I to wystarczy, aby mieć wyobrażenie, o czym będzie serial. Jeśli dodamy do tego zwiastun, to już będziemy wiedzieć, czy ten seans będzie dla nas odpowiedni, czy, w przypadku, jeśli jesteśmy wrażliwcami, to lepiej sobie darować. To produkcja, w której zarówno krew, jak i whiskey, leją się strumeniami.  W tytułowej roli zobaczymy Tobiasa Santelmana, któremy partnerują m.in. Joel Kinnaman oraz Pia Tjelta. Jeśli chodzi o ścieżkę dźwiękową to zwiastun sugeruje, że będzie ona dość atrakcyjna, a już z pewnością przypadnie do gustu fanom Nicka Cave'a.  Przypominamy, że Jo Nesbo jest także jednym z producentów tej produkcji na Netflixie. To daje nam sądzić, że produkcja będzie taka, jaka być powinna. Wszystko wskazuje na to, że miłośników thrillerów skandynawskich i mrocznych zagadek, czeka kawał dobrego kina.  "Harry Hole" trafi na platformę Netflix 26 marca. Serial będzie składał się z 9 odcinków. https://www.youtube.com/watch?v=FWnwzzvZhVM

0
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Kosztuje 14 tys. zł i jest wart tych pieniędzy. Ten laptop firmy ASUS to petarda
Sponsorowane 25 LUT 2026

Kosztuje 14 tys. zł i jest wart tych pieniędzy. Ten laptop firmy ASUS to petarda

ASUS ProArt GoPro Edition to fantastyczny sprzęt do pracy kreatywnej. Przekonaj się, dlaczego.  Są na świecie rzeczy, które po połączeniu po prostu działają – jak pizza z ananasem albo czekolada z miętą. Jedną z takich perfekcyjnych kombinacji są laptopy ASUS ProArt z kamerkami GoPro. Z takim duetem można nie tylko uwieczniać najbardziej emocjonujące chwile swojego życia, ale także w prosty sposób dzielić się nimi ze światem. ASUS ProArt i GoPro – para idealna Tym bardziej zaskakujące jest, że obie marki potrzebowały aż tyle czasu, by wykorzystać tę perfekcyjną synergię w dedykowanym produkcie. Ale nie trzeba dłużej czekać, bo taki sprzęt trafił właśnie do sklepów. O ASUS ProArt GoPro Edition można napisać wiele rzeczy, ale jedna wydaje się najważniejsza: ten laptop naprawdę ma sens! Nie piszę tego jako uszczypliwości pod adresem innych komputerów, a raczej prostą obserwację. Nie trzeba być ekspertem, by zauważyć, że większość tego typu kolaboracji na rynku komputerów to akcje bardzo powierzchowne. Ot, dostajemy ładny wzorek na obudowie, parę ekskluzywnych tapet i może jakiś fajny gadżet w pudełku. Nie ma w tym oczywiście nic złego. Nie da się natomiast ukryć, że głównym atutem ASUS ProArt GoPro Edition jest to, że tutejsza współpraca idzie znacznie dalej. [SALE-3543] Wielka moc w małym wydaniu Nowy laptop Tajwańczyków to nie tylko gadżet dla fanów GoPro – to idealny kompan dla kamerki sportowej, którego specyfikacja i funkcjonalność zostały zaprojektowane tak, by idealnie z nimi współpracować. Zresztą wystarczy spojrzeć na tutejszą specyfikację. ASUS ProArt GoPro Edition to kompaktowy laptop w rozmiarze 13,3”, w którym udało się zmieścić wydajny procesor AMD Ryzen AI MAX+ 395. Do dyspozycji mamy więc 16 rdzeni, 32 wątki, maksymalne taktowanie rzędu 5,1 GHz oraz 80 MB cache. Tłumacząc na ludzki – to maszyna, która spokojnie radzi sobie z obróbką materiału 4K i nawet nie powinna się przy tym za bardzo spocić. To „AI” w nazwie też nie jest tu tylko dla ozdoby. Na pokładzie znajdziemy układ AMD XDNA NPU o wydajności sięgającej 50 TOPS. To oznacza, że spokojnie możemy korzystać z lokalnych narzędzi na bazie sztucznej inteligencji, które stanowią coraz ważniejszy aspekt pracy kreatywnej. Szczególnie podczas pracy w terenie tego typu funkcje potrafią być dużym ułatwieniem, a z ASUS ProArt GoPro Edition mamy je na wyciągnięcie ręki. A jeśli nadal macie obawy, czy ten maluch na pewno wystarczy do pracy z wideo, to dodam tylko, że na pokładzie czeka aż 128 GB pamięci LPDDR5X. W dzisiejszych czasach już samo to wystarczy, by całkowicie uzasadnić jego cenę. Świetny wyświetlacz i masa udogodnień No i kluczowy aspekt każdego sprzętu przeznaczonego do pracy z wideo i zdjęciami: wyświetlacz. Nie w każdym laptopie widuje się panele OLED, a co dopiero panele OLED o takich parametrach! Zastosowany ekran ma przekątną 13,3” oraz rozdzielczość 2880 x 1800, co daje absolutnie perfekcyjną ostrość. Do tego trzeba dodać 100 procent pokrycia przestrzeni DCI-P3, wstępną kalibrację z certyfikatem Pantone Validated, a także fenomenalny kontrast i perfekcyjną czerń. No dobra – to ostatnie to może nie jest jakaś cecha szczególna ASUS ProArt GoPro Edition. OLED-y po prostu tak mają. Nie zmienia to natomiast faktu, że w przypadku pracy z wideo jest to atut absolutnie nie do podważenia. Już nie wspomnę, że zastosowany ekran obsługuje sterowanie dotykiem, a dzięki obrotowym zawiasom, można go używać także w trybie tabletu. A, no i nie wspomniałem jeszcze o bogatym zestawie portów. Na obudowie znajdziemy trzy szybkie porty USB (1x USB-A i 2x USB-C), gniazdo jack 3,5 mm oraz slot na karty microSD. I wiecie, co jest najlepsze? To wszystko dostajemy bez żadnych przejściówek! Luksus, o który w dzisiejszych czasach coraz trudniej. No dobra, ale to wszystko znajdziemy też w innych komputerach dedykowanych do pracy kreatywnej, także tych z oferty firm ASUS. Czym w takim razie wyróżnia się model opracowany we współpracy z GoPro? Nie boi się wyzwań No, jest tego trochę. Rzecz najbardziej oczywista: wyglądem. ASUS ProArt GoPro Edition wyróżnia się unikalnym designem nawiązującym do kultowej linii kamerek sportowych. Obudowa urządzenia posiada grawerowanie CNC nawiązujące do outdoorowej natury marki GoPro, co daje wręcz poczucie obcowania ze sprzętem pancernym. Zresztą nie jest to zwykła pokazówka – ten laptop naprawdę jest mocny. Urządzenie zostało przetestowane przez producenta pod kątem odporności na piasek, pył, wstrząsy i wilgotność, tak, żebyśmy mieli pewność, że nie zawiedzie nawet w trudnym terenie.  No a żebyśmy mieli do reszty spokój ducha, to warto dodać, że jest to jeden z modeli objętych programem ASUS Perfect Warranty. To dodatkowa ochrona na wypadek m.in. zalania lub upadku, oferowana bez żadnych dodatkowych opłat. Wystarczy zarejestrować swój komputer na stronie internetowej udostępnionej przez producenta, by w razie nieszczęśliwego wypadku błyskawicznie otrzymać odpowiednią pomoc. [SALE-3542] Ten laptop ma sens! Wracając jednak do współpracy z GoPro, to równie istotne jest to, że te sprzęty ze sobą… no, współpracują. ASUS ProArt GoPro Edition wyposażono w szereg rozwiązań, dzięki którym sprzęt lepiej radzi sobie z obsługą kamerek GoPro. Przykładowo, znajdziemy tu dedykowany skrót klawiszowy, pozwalający na uruchomienie programu GoPro Player. To chyba najprostszy sposób, by uzyskać dostęp do swoich klipów i zdjęć. Równie przydatna jest aplikacja StoryCube, gwarantująca pełną integrację z GoPro Cloud oraz oferująca szereg praktycznych sztuczek, w tym m.in. przeglądanie materiałów na podstawie miejsca ich utworzenia. Mówiąc krótko, ASUS ProArt GoPro Edition to nie jest po prostu kolejny laptop z doklejonym logo innej marki. To perfekcyjny kompan do sprzętu GoPro, a przy okazji absurdalnie dobry ultramobilny laptop do pracy kreatywnej. Patrząc na jego możliwości, nawet cena rzędu 13 999 zł nie wydaje się taka straszna – ten sprzęt potrafi doskonale przekonać, że serio jest wart tych pieniędzy. [SALE-3543] Artykuł sponsorowany na zlecenie firmy ASUS

4
ARKADIUSZ BAłA
1.

Popularne porównania