Testy sprzętu
17:00
Ecovacs Deebot Mini - robot sprzątający do małych mieszkań (test)
Deebot Mini ma zaledwie 28,6 cm szerokości i niecałe 10 cm wysokości, dzięki czemu swobodnie wjeżdża pod niskie meble i między ciasno ustawione nogi stołów czy krzeseł. Sprawdzi się w małym mieszkaniu, jak i w większym, ale mocno zagraconym, a do tego niedużo kosztuje.
Gdy klasyczny robot to za duża krowa
Robot sprzątający Ecovacs Deebot mini to odpowiedź na potrzeby osób, które nie były do tej pory w stanie wygospodarować miejsca na klasyczne roboty sprzątające. Mały jest zarówno robot (28,6 cm średnicy), jak i jego stacja dokująca o wysokości 38,5 cm. Ba, robot ma nawet wysuwaną rączkę i można go przenosić po domu niczym torebkę.
Pierwsze wrażenia są absolutnie pozytywne — no uroczy sprzęt, a kolorowy zbiornik na wodę i ścieki umieszczony na górze stacji budzi nieco skojarzenia z dawnymi komputerami iMac. Tak mały kompan codziennego sprzątania nie wymaga oddzielnej przestrzeni do swojego istnienia, można go schować w nieużywanym zakamarku mieszkania czy umieścić pod stolikiem kawowym.
A to wszystko bez, wydawać by się mogło, radykalnych cięć w funkcjonalności. Mamy tutaj zarówno aż 1,8-litrowy worek na kurz w stacji dokującej, są przyczepione magnetycznie dwa obrotowe pady mopujące, jak i suszenie padów powietrzem o temperaturze 45 stopni Celsjusza. Typowa praca nie przekracza głośności 55 dB, a ta krótka chwila odbioru kurzu z odkurzacza do stacji to góra 70 dB.
Za nawigację odpowiada duet LDS Lidar i laser liniowy, dzięki czemu sprzęt z gracją porusza się w najwęższych zakamarkach, nawet gdy jest ciemno. Akumulator o pojemności 3200 mAh pozwala na nawet 150 minut sprzątania. W praktyce na maksymalnym obciążeniu (maksymalna moc ssania, maksymalna dokładność, maksymalne zużycie wody, częste powroty do stacji) sprzęt jest w stanie oczyścić około 60 mkw powierzchni netto, czyli w zależności od zagracenia bez trudu poradzi sobie około 100-metrowym mieszkaniem, a przy lżejszych trybach i z większym.
Na uwagę zasługuje przy tym potężny zbiornik na wodę czystą (2,6 l) i ścieki (1,7 l). Chociaż sam robot jest mały, to jednak stacja dokująca oferuje tym samym dość pełnowymiarowe możliwości i nie wymaga częstego zaglądania do niej.
[SALE-3931]
[SALE-3932]
Testy praktyczne
Szczotki zastosowane w odkurzaczu bazują na technologii Zero Tangle 2.0, z naprzemiennie ułożonym włosiem oraz paskami gumy — jedne i drugie układają się w kształt litery V, co ułatwia rozplątywanie włosów i ogranicza potrzebę częstego zaglądania do nich. Do tego mamy pojedynczą zmiotkę, która przesuwa brud w stronę szczotek.
Pady mopujące nie odczepiają się na czas odkurzania samodzielnie, jak ma to miejsce w najdroższych odkurzaczach Dreame, nie ma też funkcji ich automatycznego podnoszenia na dywanach. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by pady zdjąć i puścić odkurzacz na przemierzanie mieszkania jedynie w misji odkurzania.
Domyślnie aktywny tryb to odkurzanie z jednoczesnym mopowaniem, gdzie proces ten realizowany jest w trybie ciągłym dla obu czynności, a nie naprzemiennie. Pomimo braku dodatkowej kamery (co dla osób ceniących dyskrecję może być wręcz atutem), system nawigacji cechuje się zaskakującą zwinnością, a jedynie pod fotelem komputerowym urządzeniu zdarzało się czasem u mnie zabłądzić na chwilę.
Sprzęt potrafi przejeżdżać nad programi do 1,7 cm, a limit ten wynika głównie z jego niewielkich rozmiarów. Niestety mój próg około 2,4 cm był dla Ecovacs Deebot mini przeciwnikiem nie do pokonania. Zwykle nawet nie próbował go pokonywać, a gdy już mu się zdarzyło, wołał o pomoc w ściągnięciu go ze szczytu. Na plus działa tutaj natomiast wygodna rączka do przenoszenia odkurzacza, jeśli nie pomiędzy pomieszczeniami, to możemy dzięki niej wygodnie przetransportować odkurzacz na inne piętro. W edytorze map możemy też wskazać, gdzie umieściliśmy rampy dla łatwiejszego podjazdu odkurzacza.
Na rynek wchodzą już topowe roboty o mocy ssania nawet 35 tys. Pa, typowe wartości dla górnej półki to okolice 20 tys. Pa, a tutaj mamy tej mocy 9 tys. Pa. I działa to lepiej, niż się spodziewałem. To najzupełniej wystarczająca wartość do poradzenia sobie z twardymi podłogami czy wykładzinami, ale już nie szarżowałbym na dywany, szczególnie te o długim włosiu. Na takie przygody trzeba sprzętu większego kalibru.
Co jednak ciekawe, nawet test z rozsypaną ziemią po przesadzaniu roślin i garścią zaschniętych liści, które potrafią zadławić większe odkurzacze Ecovacs Deebot mini przeszedł obronną ręką. Jestem w szoku, że nie trzeba do tego robota za grube tysiące, tylko wystarczy maluch za 1200 zł.
[DIFF:{"before":"248724","after":"248725","description":""}]
Mopowanie połączone na sztywno z odkurzaniem ma pewne wady. Taki tryb może w specyficznych sytuacjach zwilżyć i rozetrzeć suchy wcześniej brud, robiąc więcej szkody niż pożytku. I tym uważniej przyglądałem się pracy robota z rozsypaną ziemią, ale było ok, a na końcu cyklu na podłodze nie było ani ziemi, ani tym bardziej błota.
Mały robot, wielka aplikacja
Choć robot jest niewielki, to już aplikacja do jego obsługi to dokładnie to samo narzędzie, które zarządza najdroższymi robotami w ofercie producenta. Co ważne, aplikacja jest dobrze spolszczona, a jej struktura nie powinna sprawiać trudności nawet osobom będącym na bakier z technologiami. Jedno co ustawiłem już na start podczas testów to wysoka częstotliwość mycia mopów. Mogą być one płukane co pomieszczenie lub po ustalonym czasie (co 6 / 10 / 12 minut). Na częste ustawiłem też samo opróżnianie pojemnika z kurzem — zapewnia to większą wydajność ssania.
Nie zabrakło możliwości sterowania głosowego za pomocą asystentów Google, Alexa i Siri, swobodnej edycji map, wraz z wirtualnymi granicami i możliwością wskazania dywanów. A w ustalonych godzinach odkurzacz może nam nie przeszkadzać, pomijając automatyczne opróżnianie, zaplanowane zadania czy nie pokazując oświetlenia w stacji.
Chociaż tak jak pisałem wyżej, robot nie potrafi sam porzucić mopów w stacji i zająć się tylko odkurzaniem (trzeba je odczepić ręcznie), to już nic nie stoi na przeszkodzie, by wysłać go na samo tylko mopowanie bez odkurzania, gdy zajdzie taka potrzeba. Ciekawym rozwiązaniem jest też funkcja samoczyszczenia stacji dokującej, w której tacka jest zalewana wodą, mamy minutę na przetarcie jej szczotką, a potem brudna woda jest automatycznie odpompowywana do zbiornika na ścieki.
[gallery][img]248762[/img][img]248761[/img][img]248765[/img][img]248771[/img][img]248766[/img][img]248769[/img][img]248764[/img][img]248772[/img][img]248773[/img][img]248767[/img][img]248768[/img][img]248770[/img][img]248763[/img][/gallery]
Podsumowanie, czyli dla kogo Ecovacs Deebot mini to dobry wybór?
Po tygodniach testów niezmiennie nie mogę wyjść spod wrażenia, jak uroczy jest taki kompaktowy robot sprzątający. Design i wykonanie zdecydowanie są atutem małego Ecovacsa i powinien on zdobyć uznanie osób ceniących stylowy minimalizm. To także szkrab idealny do kawalerki czy niewielkiego domu.
Największym problemem może okazać się natomiast ograniczona zdolność pokonywania progów. 1,7 cm to niewiele. Rączka do podnoszenia robota owszem pomaga, w transporcie, ale nie na tym polegać miała cała ta automatyzacja.
Nie da się też ukryć, że Ecovacs Deebot mini to propozycja dla oszczędnych - 1200 zł to często te maksimum, jakie możemy wydać i uważam, że w przypadku tego modelu będą to dobrze wydane pieniądze. Nie nakręcajmy się jednak na sprzątanie dywanów, szczególnie tych z długim włosiem, z nimi nawet mocarne odkurzacze pionowe miewają problemy. Po twardych podłogach czy wykładzinach Ecovacs Deebot mini porusza się natomiast pewnie i zaskakująco skutecznie.
Pewnie mógłbym narzekać, że propozycja Ecovacsa nie ma szeregu funkcji robotów za 6000 zł, ale pamiętając, że rozmawiamy o sprzęcie za 1/5 tej ceny, uważam, że mamy za co tego minionka chwalić. Skutecznie poodkurza, nie narobi hałasu, nie wytłucze mebli, przetrze na mokro, a przy okazji nie zabierze niepotrzebnie dużo miejsca. Jestem na tak - 9/10.
[SALE-3931]
[SALE-3932]
LECH OKOń