Awaria ogrzewania? W ten sposób przetrwasz nagłe mrozy
Poradniki 16:00

Awaria ogrzewania? W ten sposób przetrwasz nagłe mrozy

Ostry mróz towarzyszy nam już od wielu dni i mimo lekkiego ocieplenia, ma powrócić z pełną siłą. Niestety, coraz więcej w sieci widać zgłoszeń z całej polski dotyczących awarii sieci ciepłowniczych, które ewidentnie nie radzą sobie z obecnymi warunkami. Warto więc wiedzieć, co z tym zrobić. Nie zamierzam tutaj dawać porad, które zakładają większą ingerencję w konstrukcje budynków, ponieważ to mija się z celem. Montaż pompy ciepła z funkcją grzania w środku zimy przy obecnych mrozach brzmi raczej jak żart, a nie realne rozwiązanie problemu.  Ubieraj się ciepło, ale nie rezygnuj z wietrzenia Zanim pobiegniesz do sklepu po coś, co podniesie temperaturę, to załóż bluzę i sprawdzaj komunikaty. Mieszkanie może nie zdążyć się porządnie wychłodzić, zanim ogrzewanie nie wróci. Nie ma sensu więc kupować zbędnego sprzętu w takim wypadku. Oczywiście wciąż — o ile jakość powietrza jest na dobrym poziomie — warto jest wietrzyć mieszkanie. I chociaż zabrzmi to mało intuicyjnie, najlepszą metodą nie jest uchylanie, czy rozszczelnianie okien, a otworzenie ich na oścież na kilka minut. W ten sposób uzyskamy najlepsze wyniki z utratą najmniejszej ilości ciepła. Dodatkowo dobrym pomysłem jest picie gorącej herbaty oraz wyciągnięcie koca z szafy. Warto także, aby domownicy przebywali i spali w tym samym pomieszczeniu. Nasze ciała są niezłymi grzejnikami. Nie zapominajcie także o tym, że gotowanie w domu także podnosi temperaturę wewnątrz. Jeśli to jednak jest za mało, to przejdźmy do innych metod ogrzewania. Metody, z których nie korzystaj Wróćmy do pomp ciepła. Zawsze znajdzie się jakiś As, który stwierdzi, że przecież można ją podłączyć się do wentylacji. Jednak osoby korzystające z ogrzewania z sieci ciepłowniczej to zwykle mieszkańcy bloków lub kamienic. W takim wypadku możemy narobić więcej szkody, niż pożytku generując nadciśnienie w przewodach wentylacyjnych. Pod żadnym pozorem tego nie róbcie. Możecie naprawdę zaszkodzić swoim sąsiadom. Gorszym pomysłem jest tylko podłączenie do niej komina piecyka gazowego. Wtedy wszystkie jego spaliny, a więc dwutlenek i tlenek węgla będą rozprowadzane do naszych sąsiadów z powodu wyższego ciśnienia spowodowanego wprowadzeniem gorących spalin bezpośrednio do wentylacji. To jest wręcz śmiertelnie niebezpieczne. Jedyną jeszcze gorszą rzeczą może być tylko wniesienie pieca typu koza i podłączanie go do wentylacji.  Metody dość tanie, skuteczne, acz pełne restrykcji Tu do gry wchodzą piecyki gazowe. Te należy stosować jedynie w pomieszczeniach z wentylacją. Jeśli nie podłączymy ich bezpośrednio do niej, to nie będą stanowiły większego zagrożenia. Oczywiście powinny im towarzyszyć czujniki tlenku węgla. A to dlatego, że niewystarczająca wentylacja może zwiększyć powstawanie tlenku węgla i zakończyć się tragedią. Oczywiście to nie wszystko. Poza samym piecem potrzebna jest nam także butla gazu.  Sęk w tym, że nie w każdym mieszkaniu można z niej korzystać. Jest to kwestia przepisów przeciwpożarowych. Jeśli w danym budynku mamy do czynienia z zakazem, to ta metoda ogrzewania rzecz jasna odpada. Najlepiej w sprawie tej odezwać się do administracji jeszcze przed zakupem piecyka. Plusem tego rozwiązania jest na pewno jego niska cena, zarówno zakupu, jak i jego zasilania. Minusem są ograniczenia w użytkowaniu oraz znacznie niższy poziom bezpieczeństwa, niż w innych zastosowaniach.  [SALE-2949] Kolejną, której  jednak nikt nam już nie zabroni, są piecyki naftowe. W ich przypadku nikt nie może nam zabronić z ich korzystania, ponieważ są zasilane płynną naftą, a nie gazem. Mają jednak dwie dodatkowe wady: śmierdzą naftą na samym początku i na końcu korzystania z nich. Tu także pojawia się konieczność wietrzenia oraz stosowania czujników tlenku węgla.  Tani sprzęt, wysokie rachunki i głośne działanie Mowa tu o termowentylatorach, zwanych potocznie farelkami. Ich działanie jest bardzo proste: wentylator rozprowadza gorące powietrze z nagrzanego drutu oporowego. Efektywność energetyczna tego rozwiązania zbliża się do 100%, co tylko na papierze brzmi jak idealna opcja na ogrzanie mieszkania. W praktyce potrzebujemy kilka kW energii nawet do małego lokalu. Co więcej, po wyłączeniu termowentylatora dość szybko całość się ochładza, ponieważ zyskujemy głównie ciepłe powietrze. Musi on więc działać praktycznie ciągle, co w przypadku termowentylatora o mocy 2 kW, który pracuje przez 12 godzin, daje nam niedogrzane mieszkanie i 24 kWh na rachunku za każdą dobę.  A jaki wybrać? W sumie... najtańszy. Żaden nie wygeneruje więcej energii niższym kosztem, bo przekroczenie sprawności energetycznej na poziomie 100% nie jest możliwe. Jego plusem na pewno jest to, że zajmuje bardzo mało miejsca i łatwo go schować, chociażby w szafie, nawet w małym mieszkaniu. [SALE-2955] Jednak pod żadnym pozorem nie kupujcie miniaturowych konstrukcji o małej mocy, które są określane jako termowentylatory energooszczędne. Fizyki nie oszukacie: do ogrzania pomieszczenia potrzeba określonej energii cieplnej. Jeśli dostarczycie jej mniej, to... będzie chłodniej. W krytycznych wypadkach mieszkanie może się szybciej wychładzać, niż takie urządzenie je dogrzewać. To żadna oszczędność.  Grzejniki elektryczne Jest cicho, jest stosunkowo tanio przy zakupie, jest drogo przy opłacaniu rachunków. Tu mamy dwa typy: konwektorowy i olejowy. Zajmijmy najpierw się konwektorowym: ten jest zdecydowanie lżejszy, oraz znacznie szybciej się nagrzewa, co za tym idzie, szybciej ogrzewa pomieszczenie. Jego zasada działania jest prosta: ogrzewa chłodne powietrze, które dostaje się do niego od dołu i wypuszcza ciepłe górą. Kiedy ten proces wystartuje, to chłodne powietrze zostaje zasysane. W ten sposób mamy cyrkulację ciepłego powietrza w pomieszczeniu. Kiedy go wyłączymy z prądu, natychmiast przestaje grzać. [SALE-2956] Jeśli chodzi o grzejnik elektryczny olejowy, to nagrzewa się on zdecydowanie wolniej, jednak przy okazji znacznie dłużej oddaje ciepło, nawet po jego wyłączeniu. Warto jednak podkreślić, że jego zdolność do akumulacji ciepła nie przekłada się na oszczędności. Zużycie energii w przypadku tych dwóch grzejników jest identyczne, nawet jeśli uwzględnimy to, że olejowy dłużej trzyma ciepło. [SALE-2957] Podsumowanie Jak widać, w każdej bezpiecznej, alternatywnej metodzie potrzebna jest energia elektryczna. Urządzenia niezależne od niej są natomiast potencjalnie niebezpieczne oraz wymagają wielu restrykcji. Otwartym pytaniem pozostaje więc to, co cenicie bardziej: bezpieczeństwo, czy oszczędności?  

4
PAWEł MARETYCZ
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Służby specjalne dostaną twój klucz. Microsoft się tłumaczy
Bezpieczeństwo 16:33

Służby specjalne dostaną twój klucz. Microsoft się tłumaczy

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Masz telewizor tej marki? To jest coś, co musisz zrobić
Sprzęt 15:44

Masz telewizor tej marki? To jest coś, co musisz zrobić

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Tani laptop z 24 GB RAM. To świetna okazja na ciężkie czasy
Telepolis.pl
Sprzęt 15:02

Tani laptop z 24 GB RAM. To świetna okazja na ciężkie czasy

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Taki Grundig w Action to wielkie zaskoczenie. Tylko 33,99 zł
Sprzęt 14:35

Taki Grundig w Action to wielkie zaskoczenie. Tylko 33,99 zł

1
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Widzą wszystko, co oglądasz. Producenci TV w sądzie
Sprzęt 14:10

Widzą wszystko, co oglądasz. Producenci TV w sądzie

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Za ten streaming zapłacisz więcej. Ceny ostro w górę
Telewizja i VoD 13:37

Za ten streaming zapłacisz więcej. Ceny ostro w górę

0
LECH OKOń
1.
Szykuj się na off-roadową wiosnę. Engwe Y1000 daje do pieca
Sprzęt 12:52

Szykuj się na off-roadową wiosnę. Engwe Y1000 daje do pieca

0
LECH OKOń
1.
Apple zaleje iPhone'y reklamami. Padła data
Aplikacje 12:11

Apple zaleje iPhone'y reklamami. Padła data

3
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
149 milionów loginów i haseł w sieci. Na liście Gmail, Netflix i TikTok
Bezpieczeństwo 10:04

149 milionów loginów i haseł w sieci. Na liście Gmail, Netflix i TikTok

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
PKO BP przestrzega ws. 28 stycznia. Dotyczy każdego
Bezpieczeństwo 08:30

PKO BP przestrzega ws. 28 stycznia. Dotyczy każdego

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Intel potwierdza. Seria Nova Lake pojawi się pod koniec roku
Sprzęt 23 STY 2026

Intel potwierdza. Seria Nova Lake pojawi się pod koniec roku

1
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Jesteś fanem Pokemonów? To fotele właśnie dla Ciebie
Sprzęt 23 STY 2026

Jesteś fanem Pokemonów? To fotele właśnie dla Ciebie

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
AMD Ryzen 7 9850X3D zawodzi. Wydajność nie wzrosła
Sprzęt 23 STY 2026

AMD Ryzen 7 9850X3D zawodzi. Wydajność nie wzrosła

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Przełomowa litografia coraz bliżej. Pierwsze firmy testują już układy
Tech 23 STY 2026

Przełomowa litografia coraz bliżej. Pierwsze firmy testują już układy

2
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
To koniec tanich kart graficznych. NVIDIA zamyka OPP
Sprzęt 23 STY 2026

To koniec tanich kart graficznych. NVIDIA zamyka OPP

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
To urządzenie zapewni ciepłą wodę z fotowoltaiki przez cały rok
Sprzęt 23 STY 2026

To urządzenie zapewni ciepłą wodę z fotowoltaiki przez cały rok

2
PAWEł MARETYCZ
1.
Koniec epoki w Gmailu. Google uśmierca integrację kont przez Gmailify
Aplikacje 23 STY 2026

Koniec epoki w Gmailu. Google uśmierca integrację kont przez Gmailify

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Użytkownicy alarmują, ASUS reaguje. Chodzi o umierające układy AMD
Sprzęt 23 STY 2026

Użytkownicy alarmują, ASUS reaguje. Chodzi o umierające układy AMD

1
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Więcej nowości
Zdjęcia Google zrobią z ciebie mema. Nadchodzi funkcja Me Meme
Aplikacje 23 STY 2026

Zdjęcia Google zrobią z ciebie mema. Nadchodzi funkcja Me Meme

Zdjęcia Google wprowadzają nowość, o którą nikt nie prosił, ale każdy pewnie z ciekawości sprawdzi. Funkcja Me Meme wykorzystuje sztuczną inteligencję, generując memy ze zdjęć użytkownika. Sztuczna inteligencja w Zdjęciach Google potrafi już wiele – od magicznej gumki po tworzenie kolarzy czy animacji z AI. Teraz gigant z Mountain View postanowił wykorzystać swoje algorytmy do celów już czysto rozrywkowych. Nowa funkcja o nazwie Me Meme właśnie zaczęła trafiać do użytkowników. Mechanizm działania jest prosty i wykorzystuje algorytmy AI Google. Narzędzie pozwala na szybkie przerobienie własnego selfie na popularny format memowy. Jak czytamy w oficjalnym komunikacie na forum wsparcia Google, funkcja jest obecnie wdrażana dla użytkowników w Stanach Zjednoczonych. Jak działa Me Meme? Proces tworzenia własnego mema został maksymalnie uproszczony, aby każdy mógł to zrobić w kilka sekund bez znajomości obsługi programów graficznych. Na początek należy w aplikacji Zdjęcia Google wybrać opcję Utwórz i następnie Me Meme. W kolejnym kroku użytkownik wybiera szablon mema, z gotowej biblioteki Google lub przesyłając własny obrazek bazowy. Następnie dodaje zdjęcie swojej twarzy, najlepiej wyraźne selfie. Po kliknięciu Generuj, AI dopasowuje twarz użytkownika do wybranego obrazka. Gotowe dzieło można zapisać, wygenerować ponownie (jeśli efekt nie jest zadowalający) lub od razu udostępnić znajomym. Google sugeruje używanie zdjęć, na których twarz jest dobrze oświetlona i skierowana na wprost, aby uzyskać najlepsze rezultaty. Premiera Me Meme nie jest całkowitym zaskoczeniem dla osób śledzących rozwój aplikacji Google. Już w październiku odnalezione fragmenty kodu sugerowały prace nad generatorem memów. Wtedy jedynym widocznym szablonem był słynny pies siedzący w płonącym pokoju z podpisem „This is fine”. Teraz wiemy, że Google udostępni znacznie więcej szablonów, a także pozwoli na wgrywanie własnych wzorów. Choć w internecie istnieje mnóstwo generatorów obrazów AI, które potrafią zrobić coś podobnego, integracja tej funkcji bezpośrednio w galerii zdjęć na smartfonie z Androidem to spory atut w walce o uwagę użytkownika. Obecnie nowa funkcja jest udostępniana w USA. Nie ma jeszcze oficjalnej informacji, kiedy Me Meme trafi do użytkowników na całym świecie, w tym w Polsce, ale biorąc pod uwagę historię wdrażania nowości AI przez Google, zapewne przyjdzie nam na to chwilę poczekać.

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.

Więcej nowości

Kultowe science fiction powraca w nowej odsłonie. Premiera już w lutym
Telewizja i VoD 23 STY 2026

Kultowe science fiction powraca w nowej odsłonie. Premiera już w lutym

Sky Showtime, z początkiem roku, chce zadowolić wszystkich fanów Star Treka. Już 5 lutego na platformie odbędzie się premiera dwóch pierwszych odcinków serialu "Star Trek: Starfleet Academy". Czy świat młodych kadetów okaże się porywający dla fanów galaktycznej polityki? "Star Trek: Starfleet Academy" czego możemy się spodziewać? Przede wszystkim lekkiej odmiany. Będzie mniej o galaktycznej polityce, więcej o ludziach i umiejętnościach ich współpracy. Dwa pierwsze odcinki nowego serialu pojawią się na Sky Showtime już 5 lutego. Kolejne, będą pojawiały się co tydzień. Serial zabierze nas do świata młodych kadetów, który połączeni marzeniami o lepszej przyszłości na własnej skórze przekonują się, czym jest służba w Starfleet. Wymagający instruktorzy oraz mentorzy pomagają im odkryć, na czym polega prawdziwe przywództwo. Kadeci przekonują się także, że świat jest pełen rywalizacji, ale także i nowych przyjaźni oraz pierwszych miłości. Wkrótce przed nimi nieoczekiwane zadanie - będą musieli stawić czoła wrogowi zagrażającemu nie tylko Akademii, ale i całej Federacji. W roli kanclerz Starfleet Academy (Akademii Gwiezdnej Floty), zobaczymy nagrodzoną Oscarem, Holly Hunter.  Recenzje serialu, które spływają do nas zza oceanu, są dość entuzjastyczne (serial już można tam oglądać na platformie Paramount+). Zmiana działa. Właściwie, to dokładnie to, czego potrzebował serial.  twierdzi, Adriana Ruiza. Warto z pewnością przebrnąć przez dwa pierwsze odcinki, które są utrzymane w nieco poważniejszym tonie, niż reszta serii, gdzie pojawia się większa dawka poczucia humoru. https://www.youtube.com/watch?v=X1yKgVLTzb0 Premiera pierwszych dwóch odcinków 5 lutego na Sky Showtime. Kolejne z serii, będą pojawiały się co tydzień. Całość składa się z 10 odcinków. 

2
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Motorola Signature: szybki twardziel w garniturze (test)
Telepolis.pl
Testy sprzętu 22 STY 2026

Motorola Signature: szybki twardziel w garniturze (test)

Motorola Signature weszła już do sprzedaży w Polsce. Smartfon ma wyznaczać nowy etap u producenta, który chce być jeszcze bardziej kojarzony z urządzeniami z wyższej półki. Debiutujący telefon dobrze wygląda, zachęca bardzo dobrym zestawem funkcji, a przy tym nie odstrasza ceną. Motorola Signature dostępna jest w Polsce za 4299 złotych, w wersji pamięciowej 16 + 512 GB. To cena już prawie jak z flagowców, a nowość przedstawiana jest przez producenta jako smartfon „ultra-premium”. Trochę na wyrost, ale tylko trochę.  Po pierwsze to model umieszczony jedno pięterko wyżej od linii smartofnów Edge Ultra, które również miały bardzo dużo do zaproponowania. Ostatni model Edge 50 Ultra kusił na tyle interesującą specyfikacją, że w Signature trudno dostrzec rewolucyjne zmiany, to raczej naturalna ewolucja, z jednym podwyższeniem standardu – układem SoC lepszej klasy. Gdyby Motorola Signature zadebiutowała jako Edge 70 Ultra, nikt by się nie zdziwił.  [PHONE:4455] Wygląd i konstrukcja Mniejsza jednak o te analizy, spójrzmy na Motorolę Signature chłodnym okiem, bez uprzedzeń. Nowy model ma obudowę o grubości 6,9 mm – jest więc bardzo smukły, co pasuje do obecnych trendów, ale nie przesadnie płaski. Szczerze? Jakoś mnie nie przekonuje ta moda na cienkie obudowy, choćby ze względów ergonomicznych. Motorola Signature zachowuje jednak sensowy złoty środek. Smartfon wygląda elegancko, zgrabnie, a jednocześnie stosunkowo dobrze leży w dłoni, a tego się obawiałem – że płaska obudowa będzie się wyślizgiwała. To się zdarza, ale bardzo rzadko i w specyficznych sytuacjach. Motorola już od paru ładnych zachowuje bardzo podobną stylistykę swoich smartfonów, jednocześnie eksperymentując z materiałami wykończenia i kolorami PANTONE. Nie inaczej jest tym razem. Motorola Signature powstała w dwóch wersjach – grafitowej PANTONE Carbon oraz oliwkowej PANTONE Martini Olive. Pierwszy kolor można podciągnąć pod czarny, czyli bezpieczny, drugi wiąże się z pewnym ryzykiem. Chodzi o to, że obydwa warianty mają wykończenie przypominające sploty materiałów (len, twill), a to może w tych kolorach budzić różne skojarzenia. Jednym z zasłyszanych w przypadku wersji zielonej jest „stara kanapa” (nie kojarzy się z luksusem, prawda?), ale to opinia na podstawie zdjęcia, a nie oględzin telefonu. Mnie z kolei ta oliwka bardziej się kojarzy z militariami, choć splot jest delikatny, więc raczej nie przypomina materiału wojskowej kurtki. Jednocześnie dzięki temu w odpowiednim połączeniu taka stylistyka będzie też pasowała do kobiecej torebki.  Matowe, materiałowe plecki efektownie kontrastują z metalową wyspą aparatów i aluminiową ramką okalającą obudowę. Całość może się podobać, jest bardzo oryginalna, różni się od większości smartfonów na rynku, więc w tym szaleństwie jest metoda. Piszę „szaleństwie”, choć oliwkowa Motorola Signature to telefon stworzony dla mnie. Bardzo lubię tę kolorystykę, a dodatkowo mój zachwyt wywołuje wytrzymałość potwierdzona testami MIL-STD-810H oraz certyfikatami IP68/IP69. Do tego otrzymujemy ekran ze szkłem Gorilla Glass Victus 2. Czyli Signature jest trochę jak pancerniak jak telefon dla fana militariów, ale w bardzo „ą ę” wydaniu. Intrygujące, niebanalne, w sumie na plus. Zestaw przycisków na obudowie ro sprawdzony standard, zapewniający wysoką ergonomię, ale dodatkowo z lewej strony znalazł się nowy element – przycisk Moto AI, pozwalający szybko włączyć nowe funkcje Motoroli Signature. W górnej części obudowy wzrok przyciąga dodatkowy wylot głośnika.  W zestawie z Signature nie ma zbyt wielu ciekawych dodatków. Ładowarki oczywiście brak, jest kabelek USB-C, szpilka do szuflady SIM, a do tego sztywne, przezroczyste etui z pierścieniem do ładowania magnetycznego.  Ekran Ekran Signature jest lekko zaokrąglony na brzegach, na wszystkich 4 krawędziach. Przy tak płaskiej obudowie telefon sporo by zyskał, gdyby szkło było jednak całkiem płaskie, estetycznie i ergonomicznie. Co prawda te lekkie zaoblenia sprawiają, że konstrukcja wydaje się smuklejsza, jednak gdy używam Motorola Signature zdarzają mi się sytuacje, że coś się przez przypadek niepotrzebnie uaktywnia – np. rozwija się górny panel szybkich ustawień. Sam wyświetlacz to jednak poezja. To matryca Extreme AMOLED o przekątnej 6,8 cala i rozdzielczości Super HD (1264 x 2780), z odświeżaniem obrazu do 165 Hz. Podobną częstotliwość oferują nowe telefony OnePlus, ale trzeba mieć świadomość, że jest wartość dostępna tylko w grach (w trybie Gametime) oraz tylko w kilku obsługujących ją tytułach. Na co dzień pozostaje więc 120 Hz. Producent obiecuje jasność sięgającą szczytowo 6200 nitów, co jednak jak zawsze należy odnosić tylko do treści HDR. Wyświetlacz zapewnia wsparcie dla Dolby Vision i HDR10+, więc do multimediów jest idealny. Producent chwali się też certyfikacją PANTONE, gwarantującą wierne odwzorowanie kolorów. I w zastosowaniach multimedialnych, i w grach i podczas codziennego używania wyświetlacz cieszy oczy pięknymi, żywymi kolorami, choć bez nadmiernego przesycenia. Do wyboru są trzy tryby kolorystyczne, dodatkowo opcja podbicia dynamiki w filmach – nikt nie powinien narzekać. No dobra, a jak jest z tą jasnością w typowych sytuacjach, nie w HDR? Ekran w ręcznym trybie jasności jest skalibrowany dość dziwnie – osiąga zaledwie ok. 350 nitów, jednak pod wpływem mocniejszego światła już się wyraźnie rozjaśnia, więc jest to bardziej taki tryb pół-ręczny. W pełnym trybie automatycznym zmierzyłem najwięcej 1350 nitów, co jest oczywiście bardzo dobrym wynikiem, zapewniającym świetną czytelność w pełnym słońcu.  Wydajność i łączność Sercem Motoroli Signature jest układ Snapdragon 8 Gen 5, czyli wersja nie Elite znana już z OnePlus 15R. W serii Edge bywały już nawet wyżej pozycjonowane układy jak topowy Snapdragon 8 Gen 2 w Edge 40 Pro, więc nowa linia Signature poza zmianą generacyjną nie wprowadza rewolucyjnej zmiany jakościowej. Oczywiście nie ma co narzekać – to świetny układ. Dostępna w Polsce wersja ma 16 GB pamięci RAM LPDDR5X oraz 512 GB pamięci wewnętrznej w szybkim standardzie UFS 4.1. W sumie więc otrzymujemy optymalne połączenie jak z flagowca. Snapdragon 8 Gen 5 (3 nm) rozpędza się z dwoma szybszymi rdzeniami CPU do 3,8 GHz, a za grafikę odpowiada GPU Adreno 840. Różnica w porównaniu do modelu Elite dotyczy głównie taktowania, a z punktu widzenia użytkownika w większości sytuacji będzie to niezauważalne.  W Motoroli Signature oczywiście wszystko śmiga, smartfon radzi sobie bez problemu z każdą aplikacją czy grą, wysoką wydajność odczujemy też w aparacie czy przetwarzaniu AI. Co jednak ciekawe, w testach syntetycznych Signature nie wypada aż tak dobrze. Na przykład w benchmarku AnTuTu 11 smartfon wykręca 2,87 mln punktów, gdy OnePlus 15R z 12 GB pamięci RAM osiąga 2,97 mln. Różnica nie jest kosmiczna, ale jest – a OnePlus chwali się dodatkową optymalizacją układu, więc coś w tym jest. Co więcej, w przeliczeniach CPU lepiej wypada Signature. Z drugiej strony OnePlus 15R znacznie słabiej wypadł w starszym AnTuTu 10 (patrz tabela). Wydajność ogólna AnTuTu 10 Geekbench 6 AIBenchmark 3D Mark Maksymalnatemperaturaobudowy [°C] Jeden rdzeń Wszystkierdzenie Wild LifeExtreme Wild LifeExtremeStress Test Asus ROG Phone 8 Pro 2167000 2309 7314 3296 5242 92,70% 63,5 ASUS Zenfone 10 1597632 2037 5625 2108 Maxed out 45,80% 46,8 Google Pixel 10 1413309 2306 6345 753 3164 81,40% 44 Google Pixel 10 Pro 1498557 2288 6245 783 3386 67,20% 47,9 Honor Magic6 Pro 2018784 2176 6747 3124 5183 48,50% 51 Honor Magic7 Pro 2631061 3052 9314 10438 6541 46,90% 45 Motorola Edge 50 Pro 821507 1150 3058 555 1456 87,20% 39,3 Motorola Edge 60 653522 1045 2969 577 852 99,30% 38 Motorola RAZR 60 Ultra 1709972 2801 6617 11081 5457 69,50% 59,2 Motorola Signature 2349809 2921 8789 17774 5634 66,10% 45 Nothing Phone (3a) Pro 819910 1174 3288 1248 1057 99,60% 37 Nubia Redmagic 10 Pro 2620653 3081 9627 12112 6514 84.7% 50 Nubia Z60 Ultra 1978425 2191 6881 3051 5097 71,60% 54 OnePlus 13 2631122 3040 9388 10709 6786 65,10% 51,6 OnePlus 15 2808019 3682 11002 20438 6894 70,90% 45 OnePlus 15R 2022401 2838 8073 13940 4978 72,70% 45 Oppo Find X8 Pro 2324903 2500 7599 9667 6298 48,30% 45 Oppo Find X9 2889195 3295 9601 8763 7006 43,70% 48,6 Realme GT 7 Pro 2844283 3069 9329 818 6374 72,40% 49 Realme GT 8 Pro 2920594 3757 11377 21149 7898 33,00% 51,6 Samsung Galaxy S24 Ultra 1950701 2310 7201 3193 5073 57,40% 47,8 Samsung Galaxy S25 Ultra 2398401 3150 10088 10969 7230 48,90% 45,7 Vivo X200 FE 1929468 1975 6924 9437 4661 46,30% 51,1 Vivo X300 Pro 3013358 3468 10230 21296 7195 45,20% 47,2 Xiaomi 14 2024302 2143 6909 3179 5032 75,30% 51,5 Motorola Signature to pierwszy smartfon marki wyposażony w system chłodzenia wykorzystujący miedzianą siatkę i ciekły metal, czyli rozwiązanie jak ze smartfonów gamingowych. Producent deklaruje, że system ten pozwala obniżyć temperaturę układu o ponad 4 stopnie C w porównaniu do poprzednich rozwiązań z komorę parową, a powierzchnia odprowadzania ciepła jest o 20% większa. Mimo takich usprawnień Signature potrafi się nagrzać – nie są to poziomy krytyczne, ale np. podczas grania może się zdarzyć, że smartfon już po 15 minutach zacznie osiągać odczuwalne temperatury około 45 stopni C. Nie ma jeszcze tragedii, ale wrażenia dla użytkownika są niezbyt przyjemne, zwłaszcza że metalowa ramka mocno kumuluje powstające ciepło. OnePlus 15R zachowywał się bardzo podobnie, więc to chyba specyfika układu Snapdragon 8 Gen 5. Signature niezawodnie sprawdzi się jako narzędzie komunikacji. Smartfon ma co prawda tylko jedno gniazdo nanoSIM (drugie jest nieaktywne), ale można też skorzystać dodatkowo z eSIM. Smartfon sprawnie łączy się z 5G w paśmie C, osiągając w pomieszczeniu blisko 700 Mb/s (Orange), a na otwartym terenie ponad 1 Gb/s. Bez zarzutu działają też VoLTE i Wi-Fi Calinng. Z koeli łączność przewodową zapewnia szybki standard USB 3.2. Sound by Bose Widoczne na pudelku z telefonem oznaczenie Sound by Bose od razu obiecuje niezłe doznania dźwiękowe i trzeba przyznać, że nie są to obietnice na wyrost. Mimo płaskiej obudowy, co stanowi ograniczenie dla dobrego brzmienia, jakość dźwięku jest naprawdę dobra. Głośniki stereo aktywują się w trybie poziomym, a tworzona przez nie scena pozwala cieszyć się muzyką, efektami w filmach i dźwiękami w grach. Są nawet lekkie basy, więc całość brzmi nieźle. Oczywiście osobnego głośnika Bluetooth smartfon nie zastąpi, ale można sobie czasem posłuchać muzyki z telefonu, gdy nie ma nic lepszego pod ręką. Jak na Motorolę przystało, w ustawieniach znajdziemy zestaw ustawień Dolby Atmos, które działają także z głośnikami. Jest kilka ciekawych opcji, w tym tryb dodatkowo zwiększający przestrzenność dźwięku, co też może dostarczyć miłych wrażeń odsłuchowych (choć do muzyki średnio się nadaje). Po podłączeniu słuchawek użytkownik ma do dyspozycji kodeki LDAC, aptX HD i aptX Adaptive. Co więcej, Motorola Signature jest zgodna z pakietem Snapdragon Sound, a po połączeniu słuchawek z obsługą bezstratnego kodeku aptX Lossless telefon pozwala na osiągnięcie takiej właśnie jakości sygnału (poprzez kontener aptX Adaptive). Dźwięk przez słuchawki jest bardzo dobry, choć domyślne strojenie Dolby Atmos wydaje mi się nieco zbyt agresywne, sam więc często wyłączałem ten tryb. W razie potrzeby można też skorygować dźwięk 10-pasmowym korektorem graficznym.  System i aplikacje Motorola Signature pracuje pod kontrolą najnowszego Androida 16, a producent obiecuje 7-letni okres gwarantowanych aktualizacji, czyli do 2033 roku. Jak to u Motoroli otrzymujemy „prawie czystego Androida”, czyli Moto UX, choć chyba z wersji na wersję liczba dodatków i modyfikacji sprawia, że system coraz bardziej staje się osobnym bytem, wciąż jednak zachowuje ducha jak z Pixeli. Pierwsze uruchomienie trwa zniechęcająco długo, nie można się szybko przekilikać do pulpitu, a na dodatek producent wciska trochę niekoniecznie potrzebnych aplikacji (Facebook, Instagram, LinkedIn, Opera, katalog z instalatorami głupich gierek), w rezultacie już od początku robi się trochę tłoczno.  W pakiecie dostajemy także zestaw własnych aplikacji Motoroli, a także zaszyty w systemie pakiet zabezpieczeń ThinkShield. Nie zabrakło także dodatków AI, choć Motorola się tu nie narzuca za bardzo. Poza obowiązkowym Gemini czy Circle to search dostajemy pakiet Moto AI, zawierający generator grafik czy narzędzie do tworzenia playlist. Specjalnymi dodatkami są aplikacje Copilot i Perplexity, a w tym drugim przypadku na start otrzymujemy półroczną subskrypcję planu Pro.  Do wywołania funkcji Moto Ai służy wspomniany, dodatkowy klawisz z lewej strony obudowy. W porównaniu do konkurencji, jak Honor, Oppo czy OnePlus, Motorola poszła trochę na skróty, bo zestaw jej funkcji AI jest skromniejszy i bazuje bardziej na zewnętrznych usługach, ale nie zabrakło też bardzo przydanych własnych narzędzi, jak rejestrator dźwięku z automatyczną funkcją transkrypcji, w tym także w języku polskim. Działa to całkiem dobrze, można na bieżąco zapisywać np. wykłady i konferencje, a smartfon zamienia to na tekst. Aparaty Sekcja foto w Motorola Signature to mocny atut tego modelu. Choć otrzymujemy w zasadzie już klasyczne w smartfonach z wysokiej półki połączenie trzech matryc 50 Mpix (plus czwarty selfie, też 50 Mpix), bez żadnych ekstrawagancji jak sensor 200 Mpix, to na konfigurację nie można narzekać.  Główny aparat wykorzystuje matrycę Sony LYTIA 828 (rozmiar 1/1.28", przysłona f/1,68,  24 mm, OIS) – tę samą, która znalazła się w fotograficznych modelach Oppo Find X9 Pro czy Vivo X300 Pro. Do tego otrzymujemy aparat 50 Mpix (Sony LYTIA 600) z teleobiektywem peryskopowym (71 mm, f/2,4) z zoomem optycznym 3x i funkcją 100x Super Zoom Pro, a także aparat 50 Mpix z obiektywem ultraszerokokątnym (122 stopnie, 24 mm, f/2,0, OIS), oferujący również funkcję aparatu makro. W aplikacji aparatu znajdziemy bogaty zestaw trybów i opcji, w tym nieznaną mi dotąd opcję zamiany domyślnego trybu kolorów „Naturalnego” na „Twój retusz” z kolorami Moto oraz opcjonalnym dostrojeniem za pomocą AI.  Premiera Motoroli Signature przypadła akurat na środek ostrej zimy, więc nie miałem jeszcze okazji sprawdzić aparatu w różnych scenariuszach. Mimo tego da się zauważyć, że aparat wyróżnia się precyzyjnym doborem ekspozycji i szerokim zakresem tonalnym HDR. Kolory są naturalne, a balans bieli neutralny, co przekłada się na przyjemny dla oka, realistyczny obraz. Zimowe krajobrazy pozbawione są przebarwień, zwłaszcza częstego w takich sytuacjach zaniebieszczenia. Jednocześnie zdjęcia są niemal pozbawione szumów, nawet w trudniejszych warunkach oświetleniowych, przy jednoczesnym zachowaniu wysokiej szczegółowości tekstur. Aparat główny, zoom 1x i 2x [gallery][img]245016[/img][img]245010[/img][img]245015[/img][img]245011[/img][img]245026[/img][img]245024[/img][img]245017[/img][img]245021[/img][img]245018[/img][img]245012[/img][img]245013[/img][img]245019[/img][img]245022[/img][img]245020[/img][img]245014[/img][img]245023[/img][img]245009[/img][img]245027[/img][img]245025[/img][img]245028[/img][/gallery] Są jednak pewne słabości aplikacji, być może doczekają się poprawki wraz z aktualizacją – w pewnych sytuacjach aparat w trybie automatycznym nieprawidłowo ustawia ekspozycję, przez do kadry są zbyt jasne lub zbyt ciemnie. Być może to tylko specyfika zimowej scenerii. Rozwiązaniem jest ręczne wskazanie punktu ostrości, co zmienia też ekspozycję. Ostrość jest przyzwoita, ale niekiedy widać delikatne rozmycie, w zależności od zoomu lub trybu aparatu.  W trybie nocnym smartfon radzi sobie bardzo dobrze – obrazy są odpowiednio naświetlone, zachowują dynamikę i mają niski poziom zaszumienia. Zdjęcia nocne ze wszystkich aparatów [gallery][img]244979[/img][img]244985[/img][img]244978[/img][img]244988[/img][img]244991[/img][img]244995[/img][img]244994[/img][img]244980[/img][img]244993[/img][img]244990[/img][img]244976[/img][img]244982[/img][img]244984[/img][img]244981[/img][img]244986[/img][img]244987[/img][img]244989[/img][/gallery] W podglądzie aparatu można wybrać pięć opcji przybliżenia – 0,5x, 1x, 2x, 3x oraz 6x, a po rozwinięciu koła zoomu uwidacznia się jeszcze przełącznik 10x. Przeciągając zoom ręcznie, można wejść na poziom 100x. Poziomy zoomu są kuszące, jednak najbezpieczniej chyba pozostać na optycznym 3x i hybrydowym 6x, a już na pewno nie przekraczać 10x. Przy takich zbliżeniach można uzyskać całkiem fajne rezultaty. Przy wyższych poziomach dość szybko obraz traci ostrość, co też może wynikać z tego, że trudno utrzymać stabilny kadr, a stabilizacja OIS nie jest tak skuteczna, jak można oczekiwać. Motorola obiecuje 100x Super Zoom Pro, co sugeruje jakieś mocne algorytmy przetwarzania obrazu, np. AI, co nawet sprawdza się we flagowcach konkurencji. Jednak wygląda na to, że Motorola nie zamierza się ścigać z Honorem, Oppo, Realme czy nawet OnePlusem. Obraz z maksymalnym zoomem jest mocno rozmyty, słabo to wygląda. Aparat z teleobiektywem, 3x, 6x, 10x [gallery][img]245062[/img][img]245044[/img][img]245035[/img][img]245039[/img][img]245060[/img][img]245061[/img][img]245043[/img][img]245036[/img][img]245038[/img][img]245030[/img][img]245032[/img][img]245047[/img][img]245051[/img][img]245046[/img][img]245041[/img][img]245037[/img][img]245048[/img][img]245053[/img][img]245045[/img][img]245050[/img][img]245031[/img][img]245034[/img][img]245033[/img][img]245040[/img][img]245042[/img][img]245049[/img][img]245054[/img][img]245059[/img][img]245056[/img][img]245055[/img][img]245058[/img][img]245052[/img][img]245057[/img][/gallery] Aparat szerokokątny, 0,5x [gallery][img]245065[/img][img]245068[/img][img]245069[/img][img]245067[/img][img]245064[/img][img]245063[/img][img]245066[/img][/gallery] Po przełączeniu się na kamerę zyskujemy możliwość nagrywania wideo w 8K w 40 kl./s, lub 4K w 60 kl./s, w tym drugim przypadku także z HDR w trybie Dolby Vision. Stabilizacja świetnie się sprawdza bez żadnych dodatkowych przełączników, dobrze nagrywany jest dźwięk, można więc myśleć o ciekawych ujęciach filmowych.  Wideo testowe 4K 60 kl./s Dolby Vision https://youtu.be/o_DvQMFQOtM Wideo testowe 4K 60 kl./s https://youtu.be/h2Dtha-3nP4 Wideo testowe 8K 30 kl./s https://youtu.be/pBdTfPmJ6EE Czas pracy Motorola Signature jest płaska, więc akumulator krzemowo-węglowy o pojemności 5200 mAh wydaje się dobrym osiągnięciem, zwłaszcza na tle grubszych modeli z serii Edge (np. Edge 50 Ultra – 4500 mAh). Z drugiej strony na w porównaniu do chociażby wspomnianego OnePlus 15R (7400 mAh), taka pojemność wypada blado. Testując ten ostatni model, przyzwyczaiłem się dobrego, tym razem musiałem wrócić do nawyku częstego ładowania, choć w sumie jednak Motorola Signature się broni. Po całym dniu używania telefonu włącznie z aparatem zostaje jeszcze około 30% baterii. Mniej intensywne używanie zapewnia 1,5 do 2 dni pracy, co jest typowym rezultatem dla akumulatorów o zbliżonej pojemności. Nie można więc narzekać. Gorzej smartfon spisuje się w grach, zwłaszcza gdy się nagrzewa – tu bateria wystarczy na kilka godzin. W naszym teście odtwarzania wideo (4K, jasność 300 nitów) smartfon wypadł całkiem dobrze – przepracował 17,5 godziny, co przy takiej pojemności jest solidnym wynikiem. Wytrzymałość akumulatora Akumulator (mAh) Wyświetlacz Czas pracy (minuty) Przekątna (cale) Rozdzielczość (piksele) Odświeżanie (Hz) Google Pixel 10 4970 6,3" 1080 x 2424 120 857 Google Pixel 10 Pro 4870 6,3" 1280 x 2856 120 748 Honor Magic6 Pro 5600 6,8" 1280 x 2800 120 1345 Honor Magic7 Pro 5270 6,8 1280 x 2800 120 1153 Motorola Edge 50 Pro 4500 6,7" 1220 x 2712 144 796 Motorola Edge 60 5200 6,67" 1220 x 2712 120 906 Motorola RAZR 60 Ultra 4700 7" 1224 x 2992 120 1 093 Motorola Signature 5200 6,8" 1264 x 2780 120 1049 Nothing Phone (3a) Pro 5000 6,77" 1080 x 2392 120 808 Nubia Redmagic 10 Pro 7050 6,85" 1216 x 2688 144 1167 Nubia Z60 Ultra 6000 6,8" 1116 x 2480 120 1018 OnePlus 13 6000 6,82" 1080 x 2376 120 1331 OnePlus 15 7300 6,78" 1272 x 2772 165 1462 OnePlus 15R 7400 6,83" 1272 x 2800 165 1474 Oppo Find X8 Pro 5910 6,78" 1264 x 2780 120 1122 Oppo Find X9 7025 6,59" 1080 x 2374 120 1334 Realme GT 7 Pro 6500 6,78" 1264 x 2780 120 1393 Realme GT 8 Pro 7000 6,79" 1080 x 2352 120 1412 Samsung Galaxy S25 Ultra 5000 6,9" 1080 x 2340 120 1113 Vivo X300 Pro 5440 6.78" 1260 x 2800 120 976 Xiaomi 14 4610 6,36" 1200 x 2670 120 934 Signature obsługuje szybkie ładowanie przewodowe 90 W TurboPower oraz bezprzewodowe 50 W, co daje połączenie jak z flagowca. Jest też ładowanie zwrotne (bezprzewodowe 10 W i przewodowe 5 W). W zestawie nie ma ładowarki, więc sprawdziłem kostki innych marek. OnePlus o mocy 80 W nie chciała szybko ładować, Vivo 90 W została rozpoznana jako TurboPower, ale do pełnego naładowania potrzebowała prawie półtorej godziny. Chyba najlepiej kupić jednak oryginalną ładowarkę. Czy warto postawić na Motorolę Signature? Nowy smartfon Motoroli to w sumie udany model. Fajnie wygląda, ma oryginalne wykończenie, jest solidnie wykonany, cieszy oko pięknym ekranem. Połączenie najnowszego Snadpragona i szybkiej pamięci RAM zapewnia doskonałą wydajność, Signature świetnie sprawdzi się też jako narzędzie komunikacji i odtwarzacz multimedialny. Mocnym atutem jest niemal flagowa konfiguracja aparatów i dobra kamera wideo. Co się może mniej podobać? Niestety wysokiej wydajności towarzyszy szybkie nagrzewanie się obudowy, co z kolei powoduje dławienie termiczne. Traci na tym także czas pracy, bo podczas grania w wymagające gry bateria może się dość szybko rozładować. W mniej intensywnych scenariuszach czas pracy jest zadowalający, więc nie można narzekać. Mnie początkowo zraził też śmietnik aplikacyjny – Motorola wciska podczas instalacji zbędne apki, które na szczęście można odinstalować. Mimo wszystko trochę to nie pasuje do telefonu premium.  Osobna kwestia to cena. Kwota 4299 złotych niebezpiecznie zbliża się już do pełnych flagowców, a porównywalny do pewnego stopnia, choć też trochę słabiej wyposażony OnePlus 15R z tym samym układem kosztuje około 1 tys. zł mniej. Signature jest lepsza, ale w jej cenę jest też wliczony podatek od luksusu. Z drugiej strony porównywalna Motorola Edge 50 Ultra (16 GB/1 TB) w 2024 roku kosztowała aż 4499 zł, a wcale nie oferowała więcej (poza pamięcią masową). Czyli kwota zaproponowana za Signature zaczyna nabierać sensu. Podsumowując – jeżeli Motorola Signature podoba ci się z wyglądu, a kwota nie wydaje się przesadna, zakup tego modelu na pewno będzie udany. [SALE-2986] [SALE-2987]

20
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.

Popularne porównania