Publicystyka
09:51
Edward Warchocki to ściemniacz. Nie dajcie się nabrać na kocie ruchy
Edward Warchocki szturmem wziął Polskę. To jeden z nielicznych przypadków postaci powszechnie lubianej. Taki mechaniczny Adam Małysz. Albo Robert Makłowicz. O ile jednak dwaj ostatni mają polski paszport, o tyle Edward jest przebierańcem. Pochodzi z Chin i ma niewiele do zaoferowania.
Pewnie zabrzmi to niewiarygodnie, ale o humanoidalnym robocie, który podbija nasz kraj, usłyszałem zaledwie kilka dni temu. Znajomy zapytał, czy widziałem robota, który gonił dziki na ulicach Warszawy. Po upewnieniu się, że to nie jest sen i stwierdzeniu, że obaj jesteśmy trzeźwi, sprawdziłem "hit" sprzedany przez rozmówcę. Szybko okazało się, że to znacznie większa akcja. Możliwe, że każdy człowiek między Bugiem a Odrą zbił już piątkę, zatańczył i zaśpiewał z Edwardem Warchockim, a ja w tym czasie byłem zamknięty w skrzyni. Być może tej samej, w której przyjechał do nas Edward.
Polacy oszaleli na punkcie robota
Po obejrzeniu filmu, na którym Edward Warchocki przepędza dziki, trafiłem bez większego trudu na kolejne popisy robota. Gdzie on nie był, czego nie robił… Tu wizyta w sejmie, tam w śniadaniówce, tu zabawa z kibicami, tam pląsy w popularnym telewizyjnym show, tu zakupy, tam śpiewanie, do tego konferencje prasowe, randkowanie, chwalenie się zegarkiem, próba zostania patoinfluencerem – sporo się tego uzbierało przez te kilka tygodni.
https://x.com/edwardwarchocki/status/2043303117765120224?proportion=1.5
Maszynie uwagę poświęcają media, w interakcje wchodzą z nim ludzie spotkani w różnych okolicznościach, sława rośnie. Na stronie projektu można znaleźć informację, że w miesiąc materiały z udziałem Edwarda wygenerowały 500 mln wyświetleń w mediach społecznościowych. Pogratulować. Serio. Ekipie, która za tym stoi, udało się wywołać spory szum. Zakładam, że na Edwardzie zarobią – kiedyś na urodziny do dzieci przychodził klown, teraz może przyjść Edward. Pewnie wystąpi w reklamach, wypromuje jakiś film, pojawi się w teledysku. Ale na tym chyba jego możliwości się kończą.
Zmierzch epoki człowieka? Nie tak szybko, panie Edwardzie
Niektórym może się wydawać, że Edward jest już ostatecznym potwierdzeniem tezy, iż nadciąga zmierzch ludzkości. Oto namacalny dowód rzeczywistości rodem z Terminatora. Za chwilę podobne mu maszyny będą nam masowo odbierać pracę. W najlepszym przypadku. Pesymistyczny scenariusz zakłada anihilację. Efekt jest taki, że kolejny raz czytam i słucham o robotach, które będą magazynierami, pielęgniarzami, ochroniarzami, sprzątaczami, piekarzami czy kelnerami. Gdzie nie spojrzysz, tam pociotki Edwarda.
https://x.com/edwardwarchocki/status/2043943315360395554?proportion=1.5
Jedni się ekscytują, drudzy są zaniepokojeni, może nawet przerażeni. Ale prawda jest taka, że oglądamy zabawkę. To nie jest maszyna, która może realnie coś zmienić na rynku pracy. Należy ją postrzegać w kategoriach rozrywki. Jednorazowo dość mocno ograniczonej w czasie – zajrzałem do specyfikacji tej maszyny i okazało się, że na jednym ładowaniu robot może pląsać do 2 godzin. Obecnie więcej czasu spędzam w kinie na pojedynczym seansie.
Warchocki nie jest pionierem. To kolejna odsłona tej samej zabawy
Akcja marketingowa jest udana, póki co, ale przypomnę, że byliśmy już świadkami podobnych happeningów. Niespełna dekadę temu świat wstrzymał oddech, bo na scenę wkroczyła Sophia. Maszyna udzielała wywiadów, w których odpowiadała np. na pytania o to, czy chciałaby posiadać rodzinę. A w 2017 roku obywatelstwo przyznała jej Arabia Saudyjska. Nie wykluczam, że robot ma więcej praw, niż Saudyjki. W kolejnym roku Sophia pojawiła się w Polsce i ponownie grzany był temat wielkiej zmiany, w której roboty humanoidalne stają się częścią naszej rzeczywistości. Pewnie nie ma wśród nas osoby, która nie posiada dzisiaj w domu robota z tej serii...
https://x.com/RealSophiaRobot/status/2008959615086538955?proportion=1.61
Sophia nie była oczywiście wyjątkiem. Przypominam sobie np. Peppera, który kilka lat temu rozczulał nawet największych twardzieli. Jeden egzemplarz stanął w sklepie z obuwiem, inny w oddziale banku, plotka głosi, że jakiś zamieszkał w Opolu. Można było zrobić zdjęcie, machnąć wpis w społecznościówce i… zapomnieć. A, jeśli komuś mało, to dorzucę do listy jeszcze Kerfusia. Starszy kolega Edwarda też miał swoje pięć minut nad Wisłą. Wówczas byłem zaskoczony tym, w ilu kontekstach pojawiła się ta maszyna. Czasem naprawdę zastanawiających.
Możliwe, że o jakiejś maszynie zapomniałem, ale już te kilka przykładów pokazuje, że my chyba bardzo potrzebujemy ziomala-robota. Albo ktoś chce nam wmówić, że tak jest. Zakładam, że o Edwardzie zrobi się cicho za kilka miesięcy, ale minie parę wiosen i pojawi się nowy bohater naszej wyobraźni. Może tym razem będzie miała żeńskie personalia? Wróżę jej karierę: występ z Sanah na stadionie, rola w filmie Teściowie 5, kącik technologiczny w śniadaniówce i prowadzenie nocy kabaretowej. Może nawet randkowanie z jakimś influencerem?
Czekam na robota, który będzie coś potrafił...
Ktoś może oczywiście stwierdzić, że tu nie ma co śmieszkować, trzeba podziwiać. Bo polski robot robi furorę nie tylko nad Wisłą, głośno zrobiło się o nim także poza granicami kraju. Przecież cały świat już mówi o tym, jak gonił te dziki! Super. Ale on jest mniej więcej w takim stopniu polski, w jakim świnka jest morska. To maszyna rodem z Chin. I nie trzeba mieć wujka w Komitecie Centralnym Komunistycznej Partii Chin, by takiego robota zdobyć – wystarczą pieniądze. Mogą być nawet złotówki, produkt jest do kupienia w naszych marketach z elektroniką. Przy czym u źródła będzie taniej, zapewne uda się zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Zainteresowanym podpowiadam, że należy szukać modelu Unitree G1.
https://x.com/edwardwarchocki/status/2041948159765512412?proportion=1.5
Oczywiście w tym miejscu może się pojawić zarzut, że przecież zakupiony robot nie będzie taki, jak Edward. Bo ten ma już "polską duszę", za którą odpowiadają rodzimi programiści. Mam zatem propozycję dla innych programistów: stwórzcie Edwarda 2.0, który będzie się nadawał do czegoś więcej niż tańce i wywrotki w śniadaniówce. Może być ciężko? W takim razie pozostaje odczekać przynajmniej kilka miesięcy i zrobić akcję podobną do tej z Warchockim. Ale bardziej. Zakładam, że TikTok podrzuci sporo pomysłów.
MACIEJ SIKORSKI