Sunseeker S4 to robot koszący, który zmienia udrękę w raj (test)
Telepolis.pl
Testy sprzętu 25 CZE 2026

Sunseeker S4 to robot koszący, który zmienia udrękę w raj (test)

Sunseeker to marka robotów koszących, która po sukcesach na innych rynkach zawitała w końcu do Polski. Opisując Sunseeker S4 w dwóch słowach byłyby to: wygoda i cisza. Słowem, wartości deficytowe w obecnym świecie. Sunseeker S4 to taki robot w sam raz Już na etapie rozpakowywania z pudełka, Sunseeker S4 daje jasno do zrozumienia, że mamy do czynienia ze sprzętem klasy premium. W potężnym dobrze zabezpieczonym kartonie znajdziemy samo urządzenie, stację ładowania wraz z mocowaniami (8 sztuk), zasilacz, zestaw dodatkowych ostrzy (12 sztuk) i śrub, a także niezwykle miły dodatek: specjalną szczotkę do czyszczenia LiDAR-u, ręcznik oraz osłonę ochronną dla systemu LiDAR. Tej szczotki czyszczącej wieżyczkę kosiarki początkowo nie zauważyliśmy w pudle — warto upewnić się, czy jest wyjęta, zanim pozbędziemy się makulatury. Producent zadbał tym samym o to, by użytkownik miał wszystko, co niezbędne na start, bez konieczności dokupowania podstawowych akcesoriów w pierwszych dniach użytkowania. Warto też docenić, że w stacji znalazło się miejsce do przechowywania gumowej osłony LiDAR-u i na zapasowe ostrza. Słowem, wszystko jest pod ręką. Design urządzenia to połączenie agresywnego, sportowego charakteru z nowoczesną, wręcz futurystyczną bryłą. S4 wygląda masywnie i solidnie, choć przy tym jest dość kompaktowy, patrząc na konkurencyjne modele. Na górze obudowy wyraźnie odznacza się „wieżyczka”, w której ukryto serce nawigacyjne robota – system laserowy. Cała konstrukcja wykonana jest z wysokiej jakości, odpornych na zarysowania tworzyw sztucznych, które nie blakną pod wpływem promieniowania UV. Ogromnym plusem w kontekście budowy jest certyfikat wodoodporności IPX6. Robota nie tylko nie przerażają ulewne deszcze, ale przede wszystkim można go bez najmniejszych obaw myć bezpośrednio strumieniem wody z węża ogrodowego pod średnim ciśnieniem. Biorąc pod uwagę, że na spodzie kosiarki zawsze gromadzą się resztki wilgotnej trawy i ziemi, możliwość szybkiego spłukania całości to ogromna wygoda w kwestii konserwacji. Warto również podkreślić kulturę pracy. Sunseeker S4 generuje hałas na poziomie poniżej 60 dB. W świecie maszyn ogrodowych to niemal szept. Robota można zaprogramować tak, aby pracował wcześnie rano, w niedzielne popołudnie czy wręcz w nocy, bez ryzyka wzbudzenia gniewu sąsiadów. Jeśli ktoś myślał, że taka kosiarka będzie szumieć przynajmniej jak robot sprzątający, to był w błędzie. Trawa się kosi, a ty na tarasie pijesz kawę w niemal absolutnej ciszy. https://www.youtube.com/shorts/dY6MZKkfrII [SALE-5918] [SALE-5919] [SALE-5920] Nie musisz niczego przekopywać, nie trzeba też nadajnika na dachu Głównym powodem, dla którego Sunseeker S4 dystansuje wiele starszych urządzeń na rynku, jest jego układ nerwowy. Zamiast polegać wyłącznie na niedokładnym sygnale GPS czy zapętlonym w ziemi przewodzie miedzianym, ten robot „widzi” świat za pomocą technologii zaadaptowanej z autonomicznych samochodów. System AllSense 3D Fusion Laser to prawdziwy potwór technologiczny. Oparty na 172-kanałowym laserze (LiDAR), sprzęt w każdej sekundzie trwania pracy generuje ponad 210 000 chmur punktów. Aby w pełni docenić te liczby, warto wiedzieć, że starsze typy radarów skanują przestrzeń w oparciu o zaledwie kilkanaście linii. S4 ma kąt widzenia wynoszący 360° w poziomie i aż 70° w pionie, ze skutecznym zasięgiem detekcji do 50 metrów. Do przetwarzania takiego ogromu informacji zaprzęgnięty został chip SI o mocy obliczeniowej aż 10 TOPS. To z jego pomocą robot tworzy trójwymiarową mapę ogrodu w czasie rzeczywistym, nie ograniczając się do samego zarysu trawnika, ale też analizując głębię przestrzeni. Oznacza to absolutną niezależność od warunków oświetleniowych. Model S4 może pracować w pełnym, oślepiającym słońcu, w głębokim cieniu pomiędzy domem a żywopłotem, w gęstym mroku w nocy, a także w wąskich przejściach bocznych (nawet tych o szerokości zaledwie 80 cm), gdzie sygnał GPS tradycyjnie całkowicie zanika. Dzięki tej technologii instalacja sprzętu rzeczywiście przebiega pod hasłem „Postaw i Zapomnij”. Proces, który kiedyś zajmował pół weekendu, teraz sprowadza się do ulokowania bazy przy gniazdku, połączenia z siecią Wi-Fi i uruchomienia wstępnego skanowania. Mapowanie na autopilocie System Truepilot 3D AutoMapping, wspomagany przez AI, odpowiada za błyskawiczne uczenie się otoczenia. Producent deklaruje, że mapowanie standardowego trawnika zajmuje zaledwie 15 minut. Podczas tego procesu kosiarka przejeżdża przez ogród, tworząc niezwykle precyzyjną wirtualną siatkę w aplikacji na smartfonie. W praktyce natomiast lepiej złap telefon i wyznacz sobie granice koszenia ręcznie, przejeżdżając kosiarką wzdłuż granic działki. Chociaż automat potrafi wiele, szczególnie przy dużych powierzchniach mapowanie może trwać i trwać. W praktyce tradycyjna metoda, z kosiarką pracującą jako zdalnie sterowany pojazd, pomaga uniknąć frustracji. [gallery][img]256727[/img][img]256728[/img][img]256730[/img][img]256731[/img][img]256729[/img][/gallery] W aplikacji z łatwością zaznaczymy strefy wykluczone z procesu koszenia. Czy to delikatne kwiaty, czy wyciągnięty sezonowo basen dla dzieci. Co więcej, możemy nawet wybrać inteligentne wzory koszenia. Użytkownik może bowiem wymusić cięcie w równoległe pasy, w klasyczną szachownicę, na krzyż lub w linie spersonalizowane. Skutkuje to pięknym efektem „pasów na murawie” niczym na profesjonalnych boiskach piłkarskich. Nie będzie męczyć psa czy kota, ominie też zabawki Sunseeker S4 nie bazuje jedynie na zderzaku uderzeniowym jak starsze kosiarki robotyczne. Zamiast tego do roboty zaprzęgnięty został LiDAR 3D, kamery wizyjne AI i fizyczne czujniki. Tym sposobem robot rozpoznaje natychmiast statyczne przeszkody, jak donice czy pnie młodych drzewek i omija je płynnie, bezdotykowo z odpowiednim wyprzedzeniem. Natychmiastowo działa też korekta jazdy i unikanie kolizji, gdy na trawnik wbiegnie nagle pies czy bawiące się dziecko. Co więcej, rozpoznawane są też przeszkody zawieszone. Radar zamontowany na wieżyczce wychwytuje obiekty wiszące nad trawnikiem, na przykład nisko opadające gałęzie wierzby czy linki od suszarki ogrodowej, zapobiegając zaklinowaniu się kosiarki. No i jakby wszystko to zawiodło, dopiero wtedy w ruch idą mechaniczne bumpery, czyli czujniki uderzeniowe, jako kolejna warstwa zabezpieczeń. No dobrze, a jak to kosi? Sunseeker S4 został wyposażony w opatentowany, pływający system tnący. Oznacza to, że tarcza wraz z nożykami nie jest sztywno przytwierdzona do podwozia. Tym sposobem proces cięcia jest dynamicznie dostosowywany do zastanych warunków, a system płynnie unosi się i opada, dostosowując się do podłoża. Nie mamy dzięki temu skalpowania trawnika do gołej ziemi, gdy robot wpadnie w koleinę czy najedzie na kretowisko. Z bajerów warto wspomnieć o Edge Cutting, czyli możliwości wysłania robota na idealne docinanie brzegów trawnika wzdłuż kostki brukowej, jak i koszenie punktowe, gdzie z poziomu telefonu wysyłamy urządzenie w pojedyncze miejsce wymagające docięcia. W urządzeniu zastosowano tradycyjny dla tego segmentu napęd na tylne koła, z możliwością pokonywania zboczy o nachyleniu do 42% (około 22 stopni). Sprzęt też bez trudu przejeżdża po korzeniach czy wężach ogrodowych do 3,5 cm. W opcji jest możliwość dokupienia specjalnych kół terenowych z kolczastym bieżnikiem, ale w moim odczuciu lepiej przy takich warunkach zainwestować w sprzęt dedykowany, z napędem na obie osie. Miłym akcentem jest fakt, jak inteligentnie robot wraca do stacji. Jeśli podczas pracy pojemność akumulatora spadnie poniżej 30%, robot automatycznie weryfikuje swoją pozycję, wyznacza najkrótszą inteligentną ścieżkę powrotu. Dzieje się to np. wzdłuż krawędzi lub bezpośrednio najkrótszą drogą, aby nie rozjeżdżać centralnego trawnika. Robot podłącza się do stacji, po czym po naładowaniu samoczynnie wznawia pracę w dokładnie tym punkcie, w którym ją przerwał. Na trawniku brata jeden cykl koszenia około 200 mkw zajmował 2 godziny i 6 minut. Od czasu do czasu trzeba przy tym przebiec się z podkaszarką, bo martwa strefa przy murkach potrafi zostawić od 5 do nawet 10 cm nieskoszonej trawy, szczególnie jeśli robot wykryje dodatkowo jakąś przeszkodę. Nie ma natomiast problemu z dokaszaniem na płasko okolic krawężników. Bez zarzutu działają też harmonogramy koszenia, dzięki którym realizowane było ono automatycznie do drugi dzień. Nie zabrakło czujnika deszczu, ale musi już naprawdę lać, by robot pozostał w stacji — mżawka czy poranna rosa nie stanowią najmniejszego problemu. Pracę robota przez pewien czas próbował sabotować Jack Russell terrier, uparcie przynoszący mu piłkę do zabawy. Robot omijał zwierzę i nie mordował jego drogocennych piłeczek, a potem wracał i dokaszał ominięte obszary. Aplikacja początkowo może wystraszyć procedurami Dla wielu osób to sprawa oczywista, innych może natomiast zaskoczyć — zanim skonfigurujemy robota trzeba skosić trawnik po staremu — do długości nie wyższej niż 6 cm, a z jego granic należy usunąć ewentualne chwasty. Roboty nie koszą trawy rzadko i nisko, zamiast tego ścinają codziennie zaledwie kilka milimetrów, a powstające ścinki są tak drobne, że nie wymagają grabienia — działają jak naturalny nawóz (tzw. mulczowanie). Pierwsze uruchomienia robota sprawiają wrażenie, jakbyśmy odpalali jakiś pojazd kosmiczny, a nie kosiarkę. Pojawia się 6-pumktowa lista parametrów, które są sprawdzane i dopiero gdy wszystko gra rozpoczyna się proces mapowania, czy później właściwego koszenia. Kod pin urządzenia wprowadzamy przy tym na samym robocie, pod specjalną pokrywą. Choć może się to wydawać uciążliwe, nie chcemy przecież, by sąsiad dokonał zuchwałego porwania kosiarki :D. Aha — stacja dokująca kosiarki nie powinna być umieszczona pod głębokim dachem, bo może rodzić to zakłócenia w komunikacji. Jeśli zależy nam na lepszym osłonięciu urządzenia od deszczu, można dokupić moduł daszku, doczepianego do stacji dokującej.  Aplikacja Sunseeker Smart App, dostępna na Androida i iOS, nie była żadnym wyzwaniem dla mojego brata, na którego trawniku rozstawiliśmy robota. Nie ma co się frustrować, trzeba na spokojnie — skwitował. Szybko mnogość ustawień okazała się nie tyle udręką, ile pewnością, że wszystko działa dokładnie tak, jak byśmy sobie życzyli. Podczas regulacji wysokości ostrzy wybrana została wysokość 25 mm i okazała się optymalna. Co przy tym istotne, nie skonfigurujemy kosiarki bez dostępu do Wi-Fi, podobnie jak ma to miejsce w przypadku autonomicznych odkurzaczy. Za łączność odpowiada tutaj sam robot, stacja dokująca jest pasywna. Przynajmniej do pierwszej konfiguracji warto zainstalować się bliżej domu, by zapewnić idealną komunikację. U mojego brata testy kosiarki złożyły się ze zmianami w konfiguracji domowej sieci pod kątem kamer do monitoringu i już po chwili do budynku gospodarczego trafił punkt dostępowy mesh, przez co robot dostał wręcz idealny sygnał. [gallery][img]256742[/img][img]256740[/img][img]256752[/img][img]256743[/img][img]256750[/img][img]256741[/img][img]256751[/img][img]256754[/img][img]256747[/img][img]256749[/img][img]256745[/img][img]256753[/img][img]256746[/img][img]256744[/img][img]256748[/img][/gallery] Warto przy tym dodać, że producent przewidział też rozwiązanie dla ogrodów z ograniczoną łącznością. Możliwy jest zakup dodatkowego modułu 4G w cenie 749 zł (zgodny z modelami V3, S3, S4 i S5). Oprócz nieprzerwanej łączności moduł 4G zapewnia też dodatkową ochronę przeciwkradzieżową. Nie mieliśmy go jednak w zestawie z robotem, by sprawdzić ów moduł w praktyce. Podsumowanie Sunseeker S4 był moim pierwszym dłuższym kontaktem z robotem koszącym i w dodatku wyjątkowo udanym. Podczas testów sprawdziliśmy zarówno wielki trawnik w ulokowanym nieopodal nadleśnictwie, jak i zainstalowaliśmy robota w typowym ogrodzie. Instalacja i pierwsza konfiguracja nie przysparzają problemów nawet laikowi, to poziom skomplikowania zbliżony do konfigurowania domowego robota sprzątającego. Ważne jest przy tym zapewnienie dostatecznej jakości łączności Wi-Fi w okolicy stacji robota. Nie trzeba tutaj ani wkopywać przewodów na granicy trawnika, ani stosować dodatkowych anten. Robot rozpozna wszystko sam lub możemy wyznaczyć mu przestrzeń rundką ze zdalnym pilotem. Sunseeker S4 to przy tym wyjątkowo kompaktowy robot, znacznie mniejszy od wielu modeli dostępnych na rynku. Z jednej strony przynosi to lepsze dopasowanie do małych przestrzeni, z drugiej zaś ostrza rozstawione na szerokości 18 cm wymagają większej liczby rundek w koszeniu niż u dużych braci. Deklarowane ograniczenie wielkości ogrodów do 1000 mkw należy traktować tutaj poważnie, zresztą — większe powierzchnie zabrałyby temu sprzętowi już bardzo dużo czasu i wymagałyby kilkukrotnego doładowywania energii. Wielkim plusem jest prosta konserwacja i możliwość po prostu przemycia spodu robota wężem ogrodowym z wodą o średnim ciśnieniu. Kopułka lidaru czyści się sama po wjechaniu do stacji, ale nie zabrakło w zestawie też ściereczki do jej przecierania. Gdy o nawigacji mowa, nie jest to robot jeżdżący na ślepo tylko potężny sprzęt uzbrojony w laserowy radar, kamery i czujniki, obsługiwane przez chip AI o mocy obliczeniowej 10 TOPS. Na przekór kampaniom obrońców zwierząt, ta kosiarka jeża po prostu ominie, zarówno za dnia, jak i nocą. Co warto przy tym podkreślić, Sunseeker S4 dedykowany jest do standardowych ogrodów, bez ekstremalnych stromizn i z przeszkodami do 3,5 cm, na które tylny napęd będzie wystarczający. Niestraszne są mu jednak niespodziewane kopce kretów czy jakieś koleiny, bo ma pływający system tnący, zapobiegający goleniu trawnika do zera. Gdy kosiarka wjechała na trawnik mojego brata stwierdził, że 7 tys. zł to by za nią nie dał, ale 4 tysiące byłyby już bardzo uczciwe. I właśnie do takiej kwoty spadła teraz cena robota. Jeśli masz już dość biegania z kosiarką, a do tego nie chce Ci się przekopywać ogrodu pod kable, Sunseeker S4 może okazać się strzałem w dziesiątkę. [SALE-5918] [SALE-5919] [SALE-5920]

0
LECH OKOń
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

To koniec patostreamingu? Został tylko podpis prezydenta
Wiadomości 09:52

To koniec patostreamingu? Został tylko podpis prezydenta

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Shorty na YouTube po nowemu. Zmian jest dużo
Aplikacje 09:20

Shorty na YouTube po nowemu. Zmian jest dużo

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
PKP Intercity z ważną zmianą dla pasażerów. Wszystko z powodu upałów
Tech 08:49

PKP Intercity z ważną zmianą dla pasażerów. Wszystko z powodu upałów

0
ANNA KOPEć
1.
To fantasy zasługuje na kolejną szansę. Miało być flagowym serialem
Telewizja i VoD 08:18

To fantasy zasługuje na kolejną szansę. Miało być flagowym serialem

1
ANNA KOPEć
1.
Polacy zatrzymali cybergangsterów. Współpracowali z FBI i HSI
Wiadomości 07:37

Polacy zatrzymali cybergangsterów. Współpracowali z FBI i HSI

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Pekao nie żartuje. Jeszcze przez 4 dni można dostać 4200 zł
Konta 07:14

Pekao nie żartuje. Jeszcze przez 4 dni można dostać 4200 zł

0
ANNA KOPEć
1.
Microsoft znowu podnosi ceny. Konsole mocno podrożeją
Tech 25 CZE 2026

Microsoft znowu podnosi ceny. Konsole mocno podrożeją

4
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
IBM schodzi poniżej 1 nm. Tak ma wyglądać kolejna rewolucja
Tech 25 CZE 2026

IBM schodzi poniżej 1 nm. Tak ma wyglądać kolejna rewolucja

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Zdjęcie ze świadectwem? To nie tylko niewinna pamiątka
Bezpieczeństwo 25 CZE 2026

Zdjęcie ze świadectwem? To nie tylko niewinna pamiątka

1
MARIAN SZUTIAK
1.
Światłowód zmienia Polskę. Najwięcej danych zużywają przedmieścia
Wiadomości 25 CZE 2026

Światłowód zmienia Polskę. Najwięcej danych zużywają przedmieścia

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Ford przejechał się na AI. Gigant zatrudnia starych pracowników
Moto 25 CZE 2026

Ford przejechał się na AI. Gigant zatrudnia starych pracowników

1
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Google przegrywa wyścig. Specjaliści odchodzą do konkurencji
Oprogramowanie 25 CZE 2026

Google przegrywa wyścig. Specjaliści odchodzą do konkurencji

1
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Apple podjęło decyzję. To ostatnia szansa na zakup taniego MacBooka
Telepolis.pl
Sprzęt 25 CZE 2026

Apple podjęło decyzję. To ostatnia szansa na zakup taniego MacBooka

3
PAWEł MARETYCZ
1.
Tani smartfon w ciele flagowca? Nothing Phone (4b) nadchodzi
Sprzęt 25 CZE 2026

Tani smartfon w ciele flagowca? Nothing Phone (4b) nadchodzi

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Samsung Galaxy A27 5G zmierza do Polski. Większy ekran i więcej AI
Sprzęt 25 CZE 2026

Samsung Galaxy A27 5G zmierza do Polski. Większy ekran i więcej AI

1
MARIAN SZUTIAK
1.
Leć do Action. Ledwie 79,99 zł, a przyda się przez cały rok
Sprzęt 25 CZE 2026

Leć do Action. Ledwie 79,99 zł, a przyda się przez cały rok

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Orange wzmacnia sieć na wakacje. Tłumy na plaży nie zerwą połączenia
Wiadomości 25 CZE 2026

Orange wzmacnia sieć na wakacje. Tłumy na plaży nie zerwą połączenia

4
MARIAN SZUTIAK
1.
Rewolucja w warszawskich kranach. T-Mobile z umową na 100 milionów.
Wiadomości 25 CZE 2026

Rewolucja w warszawskich kranach. T-Mobile z umową na 100 milionów.

4
MARIAN SZUTIAK
1.
Więcej nowości
Jeśli te dwa słowa padną w rozmowie, rozłącz się. Nic innego nie wymyślisz
Bezpieczeństwo 25 CZE 2026

Jeśli te dwa słowa padną w rozmowie, rozłącz się. Nic innego nie wymyślisz

"Zagrożone pieniądze" te dwa słowa powinny od razu spowodować włączenie się lampki ostrzegawczej w głowie każdego, kto odebrał tego typu telefon. Mieszkanka regionu Gorlice straciła właśnie w ten sposób 32 tysiące złotych. Ofiar tego typu oszustwa wciąż przybywa. Użył dwóch słów: zagrożone pieniądze Policja ostrzega przed kolejnym przypadkiem oszustwa na pracownika banku. Kolejna kobieta uwierzyła w historyjkę o zagrożonych środkach na koncie. Jak wynika ze zgłoszenia, oszust skontaktował się z kobietą i przedstawił się jej jako pracownik banku. W trakcie uprzejmej rozmowy, nieznajomy poinformował ją, że jej pieniądze są zagrożone i wymagają natychmiastowego zabezpieczenia. Obiecał pełną pomoc i wsparcie w tej kwestii. W ten oto prosty sposób, mężczyzna nakłonił kobietę do wykonania szeregu operacji bankowych. Czy ochroniła w ten sposób swoje zgromadzone na koncie środki? Oczywiście, że nie. Stało się coś dużo gorszego. W rzeczywistości, jej działania doprowadziły do utraty pieniędzy z konta. Pokrzywdzona straciła 32 tysiące złotych. Cała sprawa trafiła na policję, która usiłuje teraz ustalić kim jest sprawca oszustwa oraz czy istnieją jakiekolwiek szanse na odzyskanie pieniędzy. Jak zachować się w takiej sytuacji? Kiedy rozmówca przedstawia nam się jako pracownik banku i informuje nas o zagrożonych środkach na koncie, nie działajmy pochopnie. Wykażmy się ostrożnością i zweryfikujmy podane informacje bezpośrednio w banku.   

1
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Conan Barbarzyńca w nowej odsłonie. Prime Video ma na niego pomysł
Telewizja i VoD 25 CZE 2026

Conan Barbarzyńca w nowej odsłonie. Prime Video ma na niego pomysł

Conana Barbarzyńcy chyba nikomu nie trzeba jakoś szczególnie przedstawiać. To jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci lat 80. Teraz Conan powróci na ekrany w nowym wydaniu. Prime Video chce stworzyć serial animowany. Jest duża szansa, że dla dorosłych widzów.  Conan Barbarzyńca. Widowisko dla dorosłych, czy film familijny? Część z nas, z pewnością od razu robi się sceptyczna po usłyszeniu hasła "serial animowany", ale spokojnie - jeszcze nie ma powodów do zmartwień. Nazwisko jego twórcy - Genndy'ego Tartakovsky - gwarantuje widowisko pełne akcji i przemocy. To może być udane połączenie Samuraja Jacka, Laboratorium Dextera oraz Wojen Klonów. A biorąc pod uwagę, że Conan Barbarzyńca jest jednym z najlepszych filmów akcji tej dekady, to produkcja może okazać się sukcesem. Postać Conana ma już 94 lata i pierwotnie powstała na podstawie opowiadania Roberta Howarda z serii "Weird Tales" z 1932 roku. Kiedy trafił na ekrany w 1982 roku, z Arnoldem Schwarzeneggerem w roli głównej, momentalnie został okrzyknięty hitem. Obsadzony w roli Conana Jason Momoa w 2011 roku, również poradził sobie całkiem dobrze, ale rzecz jasna, nie przyćmił sukcesu Schwarzeneggera.  https://www.youtube.com/watch?v=Nok-jOYn6Dg Nowy pomysł na Conana Teraz na Conana mają nowy pomysł. Nie będzie aktora, który ma tym razem chwycić za miecz, ani też nie zobaczymy wyczerpujących wyczynów kaskaderskich, które stały się wręcz znakiem rozpoznawczym aktorów grających Conana Barbarzyńcę do tej pory. Seria oficjalnie zmienia format. Prime Video potwierdziło, że Conan powróci jako animowany serial telewizyjny. Projekt już wszedł w fazę realizacji, ale jeszcze nie ujawniono zbyt wielu szczegółów na jego temat. Teraz widzowie zastanawiają się, czy serial będzie skierowany tylko do dorosłej widowni. Bo jak inaczej poradzić sobie ze scenami walki, wątkiem miłosnym i pełnym nagości Conanie?  Jedno jest pewne, nadchodzący projekt na Prime Video będzie pierwszym animowanym serialem Conana od 34 lat i właśnie dlatego to, co zrobi z tym Tartakovsky jest takie interesujące.  https://www.youtube.com/watch?v=Z3gvZYddTVI

1
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Już prawie rok mojego mieszkania pilnuje kamera z Action, a teraz jest w promocji
Telepolis.pl
Testy sprzętu 24 CZE 2026

Już prawie rok mojego mieszkania pilnuje kamera z Action, a teraz jest w promocji

Kiedy w ubiegłym roku dostałem w swoje ręce kamerę wewnętrzną z Action, to moja pierwsza myśl była następująca: no fajnie, ale tak właściwie, to po co mi to? Teraz już wiem: dla spokoju ducha.  Mieszkam w niewielkim mieszkaniu. Ot, ciasne, ale własne, chociaż na hipotekę. Ot, dwa pokoje, kuchnia, łazienka i przedpokój, za to z konkretnym balkonem. Monitoring wewnętrzny brzmi więc jak coś równie użytecznego, jak podnośnik nożycowy samochodowy dla osoby, która co prawda ma auto, ale stawia je pod blokiem, codziennie gdzie indziej i często na zakazie. A jednak zmieniłem nastawienie do tego typu urządzeń o 180 stopni. Jak to działa? Zacznijmy od tego, co to w ogóle skrywa w sobie. A jest tego sporo, zaczynając od przetwornika 1080p, który rejestruje obraz w jakości akceptowalnej. Nie tylko widać, że coś jest na nagraniu, ale także widać co na nim jest. Ba.... można rozpoznać na nim człowieka i to nie na zasadzie: no tak, to ewidentnie jest człowiek, ale wręcz widać jego twarz, cechy charakterystyczne i takie tam, a ruch nie zamienia obrazu w sieczkę. Krótko mówiąc: filmu tym raczej nie nagramy, ale jako monitoring się sprawdzi.  https://youtu.be/hCK2Mn7zrF4 A co kiedy będzie ciemno już i zgasną wszystkie światła? Wtedy kamera odpali diody IR. I albo ja jestem mutantem z nadludzką czułością na spektrum elektromagnetyczne, albo te diody IR mocno wpadają w spektrum światła widzialnego, bo dość wyraźnie nocą widać czerwonawe punkty dookoła obiektywu. Na szczęście nie rzucają one widocznej poświaty. Co jednak najważniejsze, to obraz, chociaż oczywiście w kolorach szarości, wciąż jest ostry i wyraźny. Mam wręcz wrażenie, że nieco przepalony, co sugeruje, że kamera poradzi sobie także z większymi pomieszczeniami.  Jeśli zaś chodzi o zużycie energii, to jest ono dosłownie symboliczne. Kamerę możecie śmiało podłączyć do najbardziej lichej ładowarki, jaką macie w domu a ona i tak sobie poradzi. Co jest ważne, ponieważ sama w sobie ładowarki w komplecie nie ma. W ramach testu podłączałem ją nawet bezpośrednio do panelu fotowoltaicznego o mocy 1-2 W i kamerka poprawnie działała w dzień. Oczywiście nocnych prób tego typu zasilania już nie robiłem, raczej z dość oczywistego powodu. A jak wygląda realny pobór energii? Niestety, mój miernik nie potrafi zejść poniżej 1 W poboru. A tyle wskazuje i za dnia i w nocy i z włączonym głośnikiem. Jest więc bardzo oszczędnie. Jeśli chodzi o montaż, to kamerkę możemy zarówno powiesić na ścianie — odpowiednie kołki są w zestawie, jak i postawić, na co ja się zdecydowałem, ponieważ docelowa ściana to żelbeton w wielkiej płycie. Do obsługi natomiast wykorzystuje ona aplikację LCS, która obejmuje wiele urządzeń z kategorii smart home obecnych w sklepach Action. Po co to działa? W moim przypadku? Dla spokoju ducha. Dzięki tej kamerce podczas wyjazdów, czy po prostu bycia poza domem mogę sprawdzić w dowolnym momencie, czy coś się w mieszkaniu nie dzieje. Doceniam to szczególnie w święta, gdzie mieszkania i domy osób, które wychodzą do rodziny, są łatwym łupem, oraz podczas dłużej nieobecności. Ot, mogę sobie włączyć podgląd z aplikacji w smartfonie i widzieć co się dzieje.  A dzięki detekcji ruchu i dźwięku dostaję powiadomienia. To akurat testowałem na swojej rodzinie, która została w domu, kiedy ja miałem jednodniowy wyjazd służbowy. Mogłem ich podglądać oraz dzięki wbudowanemu mikrofonowi podsłuchiwać. Wbudowany mikrofon pozwolił mi natomiast ich zagadywać. Oczywiście za ich wcześniejszą wiedzą i zgodą.  Jednak i to ma wady Czy to mnie uchroni przed włamywaczem? Ogarniętego nawet bym nie nagrał. Taki na wejściu wyłączyłby bezpieczniki i odciął kamerę od zasilania i internetu. Tu jednak można postawić na duży powerbank z ładowaniem przelotowym oraz router mobilny z obsługą 4G/5G, również do takiego powerbanku podłączony. Da się więc przygotować kamerę pod brak sieci, jednak to wymaga dodatkowych inwestycji.  Jakość dźwięku również tyłka nie urywa i to w żadną ze stron. Da się jednak zrozumieć każdą z nich bez problemu. Grunt to żeby się nie bawić funkcją mówienia, samemu będąc w pomieszczeniu z kamerą. Sprzężenie akustyczne jest wtedy więcej niż pewne. A gwarantuję Wam: to nie jest przyjemne doświadczenie.  [SALE-5863] Podsumowanie: Standardowo kamerka ta w Action kosztuje 44,90 zł, jednak przez najbliższy tydzień będzie do kupienia za 31,99 zł. I właśnie przez pryzmat tej ceny należy ją... no cóż, oceniać. I tu wypada bardzo dobrze: obraz jest przyzwoitej jakości, widoczność w nocy wypada naprawdę nieźle tak jak i wykrywanie ruchu i dźwięku. Dodatkowo pozwala ona na swobodną rozmowę, chociaż dźwięk jest dość płaski. Nie pobiera ona przy tym zbyt dużo energii i raz skonfigurowana działa bez zastrzeżeń. Warto jednak mieć na uwadze, że to najtańsza chińczyzna, którą podłączamy do naszego Wi-Fi. I chociaż nie mam powodu, aby twierdzić, że do tego dojdzie, to nie byłbym zbyt zszokowany tym, że moja kamerka brała udział w ataku DDoS. W końcu urządzenia o wiele bardziej rozpoznawalnych marek bywają przejmowane i wykorzystywane do tego celu. 

0
PAWEł MARETYCZ
1.

Popularne porównania