Odkryj funkcje AI w HONOR 600 Pro, które przeniosą Twoją fotografię na wyższy poziom
Sponsorowane 13 LIP 2026

Odkryj funkcje AI w HONOR 600 Pro, które przeniosą Twoją fotografię na wyższy poziom

Często fotografujesz i nagrywasz wideo smartfonem? Poznaj proste rozwiązania w HONOR 600 Pro, dzięki którym w pełni uwolnisz swoją kreatywność. Współczesne smartfony mają fantastyczne aparaty. Przy odrobinie wprawy można zrobić nimi naprawdę dobre zdjęcie, bez konieczności dodawania usprawiedliwiającej formułki “jak na telefon”. W ciągu minionej dekady mobilna fotografia wykonała gigantyczny skok naprzód. Producentom nie tylko udało się nadrobić większość ograniczeń kojarzonych z telefonami, ale w kilku obszarach wręcz wyprzedzić klasyczne lustrzanki. Profesjonalny aparat, który mieści się w kieszeni Świetnym przykładem takiego urządzenia jest HONOR 600 Pro. Na jego pokładzie znajdziemy zaawansowany aparat, którego główny moduł korzysta z sensora o wielkości aż 1/1,4” i rozdzielczości 200 Mpix, wspieranego przez profesjonalną stabilizację OIS o skuteczności CIPA 6,5. Duża matryca (większa niż w większości popularnych aparatów kompaktowych) wychwytuje mnóstwo światła, co jest podstawą do uzyskania doskonałej jakości obrazu w każdych warunkach. Z kolei ultra wysoka rozdzielczość nie jest tu tylko na pokaz, ponieważ w parze z olbrzymią mocą obliczeniową procesora Snapdragon 8 Elite pozwala wyciągnąć z rejestrowanego kadru niesamowitą ilość szczegółów. A to dopiero początek. Oprócz aparatu głównego, do dyspozycji otrzymujemy pełnoprawny peryskopowy teleobiektyw o rozdzielczości 50 Mpix z 3,5-krotnym zoomem optycznym oraz moduł ultraszerokokątny 12 Mpix z kątem widzenia 112°. Nosimy więc w kieszeni sprzęt niezwykle uniwersalny, który z powodzeniem zastępuje ciężką torbę fotograficzną z obiektywami. Jeśli chcecie robić lepsze zdjęcia, warto w pełni korzystać z potencjału, jaki daje Wasz telefon. Najlepiej zacząć od sprawdzenia tych funkcji. Magiczny Kolor i profesjonalne profile kolorystyczne Krok pierwszy: odpalcie aplikację aparatu i sprawdźcie dostępne style kolorystyczne. Pozornie banalna sprawa, a potrafi nadać fotografiom zupełnie inny charakter i sprawić, że kadry ze smartfona zaczną wyglądać niezwykle profesjonalnie. [DIFF:{"before":"256639","after":"256640","description":""}] HONOR 600 Pro daje w tym przypadku wyjątkowo szerokie możliwości dzięki funkcji Magiczny Kolor. To zaawansowane rozwiązanie pozwala jednym kliknięciem zastosować emulację kolorów inspirowanych legendarnymi, tradycyjnymi kliszami fotograficznymi, ale na tym nie koniec. Prawdziwym hitem jest możliwość stworzenia własnego profilu kolorystycznego na podstawie dowolnego obrazu. Chcecie, aby Wasze zdjęcie wyglądało dokładnie jak kadr z ulubionego filmu kinowego? Wystarczy zapisać w telefonie odpowiedni zrzut ekranu z wybraną sceną i załadować go w aplikacji aparatu jako szablon. Sztuczna inteligencja przeanalizuje tonację barwną i natychmiast zastosuje ją do Waszego kadru, dając wymarzony, iście filmowy efekt bez konieczności ręcznej edycji. Zaawansowana edycja z Agentem zdjęć AI Zrobienie zdjęcia bynajmniej nie kończy się na naciśnięciu migawki. Czasem różnica między fotografią poprawną a wybitną to lekkie przycięcie obrazu albo delikatna korekta ekspozycji. Nie warto tego etapu zaniedbywać, nawet jeśli to „tylko” ujęcie z telefonu. Tym bardziej że edytory zdjęć na pokładzie smartfonów potrafią dziś naprawdę dużo i wcale nie trzeba być ekspertem, aby w pełni wykorzystać ich możliwości. HONOR 600 Pro oferuje funkcję Agent zdjęć AI, która umożliwia edycję za pomocą komend głosowych lub tekstowych. Wystarczy powiedzieć np. „usuń tło” lub „dodaj ciepłe oświetlenie”, a sztuczna inteligencja natychmiast wykona zadanie. Na pokładzie znajdziemy też funkcję Gumka zdjęć w ruchu, która pozwala jednym stuknięciem usunąć niechcianych przechodniów z fotografii lub wideo. Ożyw swoje zdjęcia dzięki AI Image to Video 2.0 Jeśli chcemy pójść o krok dalej, HONOR 600 Pro pozwala na rewolucyjne eksperymenty z wideo. Dzięki unikalnej funkcji AI Image to Video 2.0 możemy przekształcić statyczne zdjęcie w kinowy, kilkusekundowy film. To jedno z najbardziej efektownych narzędzi do tworzenia kreatywnych treści na social media. Cały proces jest niezwykle prosty: otwieramy zakładkę “Tworzenie” w Galerii lub przytrzymujemy dedykowany przycisk AI z boku obudowy, a sztuczna inteligencja zaproponuje konwersję obrazu. Możemy określić za pomocą tekstu, co ma się wydarzyć na filmie, a nawet zdefiniować klatkę początkową i końcową, aby stworzyć spójną historię. Klikamy „Generuj” i po krótkiej chwili nasze zdjęcie ożywa. Wszystkie te narzędzia na pokładzie HONOR 600 Pro dają mnóstwo możliwości, by podejść do fotografii w nieco bardziej kreatywny i unikalny sposób – zdecydowanie warto z nich korzystać. Kreatywność warto wspierać Oczywiście o tym, czy uda nam się zrobić udane zdjęcie, decydują przede wszystkim nasza wyobraźnia i wyczucie chwili. Warto jednak korzystać z technologii, które ułatwiają ten proces. Kreatywność warto wspierać, a funkcje oferowane przez smartfon HONOR 600 Pro sprawdzają się w tym zadaniu idealnie. [SALE-5894] Artykuł sponsorowany na zlecenie firmy Honor

2
REDAKCJA TELEPOLIS
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Chiny gonią USA. CXMT ma się zrównać z Micronem jeszcze w tym roku
Tech 13 LIP 2026

Chiny gonią USA. CXMT ma się zrównać z Micronem jeszcze w tym roku

2
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Apple przeskakuje generację. Ten chip ma zawstydzić Intela i AMD
Sprzęt 13 LIP 2026

Apple przeskakuje generację. Ten chip ma zawstydzić Intela i AMD

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Nintendo Switch 2 doczeka się lepszej wersji. Cena jednak może zaboleć
Sprzęt 13 LIP 2026

Nintendo Switch 2 doczeka się lepszej wersji. Cena jednak może zaboleć

2
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Intel inwestuje 5 miliardów euro w Europie. Jednak nie w Polsce
Tech 13 LIP 2026

Intel inwestuje 5 miliardów euro w Europie. Jednak nie w Polsce

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Najprostszy sposób na Wi-Fi 7, wystarczy USB. TP-Link ma nowe karty
Sprzęt 13 LIP 2026

Najprostszy sposób na Wi-Fi 7, wystarczy USB. TP-Link ma nowe karty

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Nie tylko Warszawa. Polskie miasto bliżej budowy metra
Wiadomości 13 LIP 2026

Nie tylko Warszawa. Polskie miasto bliżej budowy metra

1
MACIEJ SIKORSKI
1.
Ta fajniejsza nawigacja Google z genialnymi nowościami. Mapy do lamusa
Aplikacje 13 LIP 2026

Ta fajniejsza nawigacja Google z genialnymi nowościami. Mapy do lamusa

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Centra danych pożerają prąd. To już nawet 23% krajowego zużycia
Tech 13 LIP 2026

Centra danych pożerają prąd. To już nawet 23% krajowego zużycia

1
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Wielkie zmiany na nadgarstku. Znamy sekrety Galaxy Watch9 i Watch Ultra 2
Sprzęt 13 LIP 2026

Wielkie zmiany na nadgarstku. Znamy sekrety Galaxy Watch9 i Watch Ultra 2

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Ten maluch dopali ci CarPlay i Android Auto w samochodzie, a kosztuje grosze
Sprzęt 13 LIP 2026

Ten maluch dopali ci CarPlay i Android Auto w samochodzie, a kosztuje grosze

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Biedronka zawstydza Lidla. Takiego sprzętu u Niemców nie dostaniesz
Telepolis.pl
Sprzęt 13 LIP 2026

Biedronka zawstydza Lidla. Takiego sprzętu u Niemców nie dostaniesz

0
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Kryzys na rynku smartfonów. Apple i Samsung zacierają ręce
Sprzęt 13 LIP 2026

Kryzys na rynku smartfonów. Apple i Samsung zacierają ręce

1
MARIAN SZUTIAK
1.
Powrót wymiennej baterii. Pancerniak RugOne Xever 8 w Polsce
Sprzęt 13 LIP 2026

Powrót wymiennej baterii. Pancerniak RugOne Xever 8 w Polsce

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Darmowe gigabajty od T-Mobile. Przydadzą się na wakacjach
Wiadomości 13 LIP 2026

Darmowe gigabajty od T-Mobile. Przydadzą się na wakacjach

2
MARIAN SZUTIAK
1.
x-kom wyprzedaje po 69 zł, a wygodniejszego rozwiązania po prostu nie ma
Sprzęt 13 LIP 2026

x-kom wyprzedaje po 69 zł, a wygodniejszego rozwiązania po prostu nie ma

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Chodzi o 10 milionów. Najważniejsza premiera tygodnia już za 2 dni
Telewizja i VoD 13 LIP 2026

Chodzi o 10 milionów. Najważniejsza premiera tygodnia już za 2 dni

0
ANNA KOPEć
1.
Oto polska lokalizacja ważnej instytucji. Gdzie powstanie centrum ESA?
Wiadomości 13 LIP 2026

Oto polska lokalizacja ważnej instytucji. Gdzie powstanie centrum ESA?

0
MACIEJ SIKORSKI
1.
Apple ugnie się przed UE. Ten sprzęt ma dostać wymienną baterię
Sprzęt 13 LIP 2026

Apple ugnie się przed UE. Ten sprzęt ma dostać wymienną baterię

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Więcej nowości
W Action za 79,90 zł. Taki Philips Hue kosztuje 1700 zł
Telepolis.pl
Sprzęt 13 LIP 2026

W Action za 79,90 zł. Taki Philips Hue kosztuje 1700 zł

Philips Hue to marzenie każdego miłośnika inteligentnego oświetlenia. Gdy jednak przychodzi do ceny, marzenia odkładamy na bliżej nieokreślone później. Action pokazuje jednak, że da się uzyskać zbliżony efekt za ułamek ceny. Philips Hue Datura to klasa sama w sobie, gdy jednak masz 1/21 kwoty Action jest jak zbawienie Dokładnie tak, prostokątne lampy sufitowe Philips Hue Datura wyrywają z butów nie tylko jakością oświetlenia i inteligentnymi rozwiązaniami, ale i ceną, która na stronie producenta wynosi aktualnie astronomiczne 1689 zł. I choć zabrzmię trochę jak szarlatan, to wcale nie są źle wydane pieniądze, co sprawdziliśmy testując okrągły wariant. Większość z nas nie ma jednak aż tyle pieniędzy na sufitowe cacko, a choć to może nie 4250 lumenów Philips Hue, lampa z Action oferuje aż 3000 lumenów i już poza promocją kosztuje jedynie 1/21 tej ceny, zaledwie 79,90 zł. Action Brilo dla oszczędnych Umówmy się, jedyne cechy wspólne Action Brillo i Philips Hue Datura to kształt i dodatkowe podświetlenie górne, doświetlające sufit. Cała biała część świeci tutaj jedynie na biało, z regulowaną temperaturą oświetlenia, a dodatkowy pasek ledów RGB do podświetlania sufitu to rzadko rozmieszczone diody ze słabiutkim dyfuzorem. Zapomnijcie więc o precyzyjnym ustawieniu każdego koloru tęczy, jak ma to miejsce w Hue, czy o fenomenalnym odwzorowaniu samej bieli (takiego CRI jak w Hue na bank nie dostajemy). To także taka trochę miniaturka Hue Datura, bo długość lampy to tutaj zaledwie 58 cm, a nie imponujące 120 cm Philipsa. Z drugiej jednak strony, sam biały panel jest wyjątkowo mocny i nie powoduje falowania obrazu, gdy próbujemy w takim oświetleniu zrobić zdjęcie czy nagrać film. Nie jest to więc odpad, jakich wiele na Temu czy AliExpress. Na plus działa odporność na wilgoć (IP54), płynna regulacja jasności i aż 3 lata gwarancji producenta. No i umówmy się, za 80 zł sztuka to można sobie cały sufit nimi wyłożyć, a nie podpiąć tylko jednego Philipsa. Lampa Brilo występuje w 2 wariantach kolorystycznych obudowy — białym i czarnym. Dodatkowo pamięta nasze ostatnie ustawienia, więc można ją skonfigurować raz i podpiąć pod smart-wtyczkę by się włączała automatycznie. Takie wtyczki również znajdziecie w Action - za 29,90 zł. Czy zatem warto lecieć do Action? Moim zdaniem tak, szczególnie że recenzje w sieci są bardzo pozytywne. Użytkownicy stosują Brilo nie tylko jako stałe oświetlenie w domu, ale też w charakterze oświetlenia w kamperze czy na grillu.

0
DOMINIK KRAWCZYK
1.

Więcej nowości

"Niemożliwy do sfilmowania". A jednak Apple TV zrobiło to świetnie
Telewizja i VoD 13 LIP 2026

"Niemożliwy do sfilmowania". A jednak Apple TV zrobiło to świetnie

Jest takie dzieło science fiction, które bardzo długo uchodziło za "niemożliwe do sfilmowania". Mowa o "Fundacji" Isaaca Asimovowa, która dopiero w rękach Apple TV, stała się serialem genialnym.  "Niemożliwe" stało się strzałem w dziesiątkę Wcześniej, podejmowano liczne próby adaptacji tej epickiej sagi (przypomnijmy, że Asimov napisał "Fundację" w 1942 roku), w której występują dziesiątki postaci i niezliczona ilość wątków. I to właśnie ze względu na swą złożoność, "Fundacja" długo uchodziła za niemożliwą do sfilmowania. Aż do momentu, kiedy Apple TV zamówiło 10 pierwszych odcinków. Serial został stworzony przez Davida S. Goyera i Josha Friedmana. Fundacja. Skąd się wziął aż taki sukces? Adaptacja Apple TV przerosła najśmielsze oczekiwania, a sezony 2 i 3 zebrały najwyższe pochwały. Jednak to właśnie sezon pierwszy odegrał najważniejszą rolę w przeformułowaniu głównego założenia serialu science fiction. Pamiętajmy, że Asimov skupił się bardziej na pomysłach, a nie na samych postaciach. Dlatego też największy problem z adaptacją "Fundacji" polegał na skomplikowanej matematyce psychohistorii. To ona właśnie potrafi przewidywać losy ludzkości, ale zawodzi, kiedy stosuje się ją do pojedynczej osoby. I to, samo w sobie, stanowi największe wyzwanie dla każdego rodzaju narracji wizualnej, która opiera się głównie na postaciach. W "Fundacji" nie ma jednego głównego bohatera, a i też niewiele z postaci budzi jakiekolwiek emocje. Bohaterowie służą tylko i wyłącznie jako nośniki idei - nauki, wojny, polityki - łączą się, tylko po to, aby reprezentować Plan Seldona.  Twórcy serialu zmienili nacechowaną abstrakcją narrację powieści, przekształcając główne idee Asimova w całkiem zgrabny dramat. Serial zachował wizję autora, jednocześnie zapewniając widzom rozpoznawalne ludzkie punkty zaczepienia. Co to znaczy w praktyce? A to, że dał widzom kilka wyrazistych postaci, aby nie byli sfrustrowani brakiem, budzących sympatię, głównych bohaterów. I to był właśnie klucz do sukcesu i dokonania tego, co do tej pory uchodziło za "niemożliwe". Ale bez obaw, sporo jest tak, jak w książkach - dużo ważnych postaci pojawia się i znika.  https://www.youtube.com/watch?v=C53xEOdxz70 Wszystkie sezony serialu "Fundacja" są do obejrzenia na Apple TV+. 3. sezon miał premierę w lipcu 2025. Platforma już ogłosiła jakiś czas temu, że serial zostanie ponownie przedłużony i powstanie czwarty sezon. 

0
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Tęsknisz za Nintendo DS? Ta konsola jest dla Ciebie
Testy sprzętu 11 LIP 2026

Tęsknisz za Nintendo DS? Ta konsola jest dla Ciebie

Anbernic RG DS to retrokonsola wyraźnie inspirowany kultowym Nintendo DS. Czy to wystarczy, by można ją było z czystym sumieniem polecić? Sprawdzamy! Nie będę owijał w bawełnę: Anbernic RG DS to najbardziej frustrujący sprzęt, który miałem okazję testować. Na papierze ta konsolka to spełnienie marzeń sporego grona graczy: retrokonsolka wyraźnie inspirowana Nintendo DS (konkretnie DSi i DSi XL), wyposażona w dwa wyświetlacze dotykowe i pozwalająca na emulację wielu kultowych platform. Do tego można ją kupić na AliExpress za ok. 500 zł, co za tak niszowy sprzęt wydaje się ceną niewiarygodnie wręcz atrakcyjną. No i tu jest pies pogrzebany – jeśli coś wydaje się zbyt piękne, by było prawdziwe, to pewnie takie jest. Kiedy tylko sprzęt dotarł do redakcji, szybko zdaliśmy sobie sprawę, że ta niska cena bynajmniej nie wzięła się z powietrza… Wygląd i wykonanie Wizualnie Anbernic RG DS to w znacznej mierze wierna replika Nintendo DSi. Dostajemy więc przenośną konsolkę z klapką i bez żadnych zdobień. Zamknięte urządzenie wygląda dość kanciasto, ale nie topornie – bardziej „funkcjonalnie”. Po otwarciu naszym oczom ukazuje się natomiast bardzo podobny układ elementów jak w oryginalnej konsoli Japończyków: dwa wyświetlacze umieszczone jeden nad drugim, a po bokach głośniki na górnej i elementy sterujące na dolnej części. Jeśli jednak przyjrzymy się dokładniej, wprawne oko natychmiast wyłapie sporo różnic w porównaniu z pierwowzorem. Przycisków na obudowie jest więcej niż w Nintendo DS, a do tego dostajemy dwie gałki analogowe. Z kolei z tyłu i po bokach urządzenia uwagę zwraca brak miejsca na kartridże, a zamiast tego znajdziemy pojedynczy slot na kartę microSD, dwa gniazda USB-C, zaczep na smycz i gniazdo jack 3,5 mm. Nie ma tu też schowka na rysik, co dla niektórych może się okazać najbardziej bolesnym przeoczeniem. Generalnie Anbernic RG DS wystarczająco mocno przypomina Nintendo DS, by połechtać poczucie nostalgii, ale DS-em zdecydowanie nie jest. Zresztą nawet to powierzchowne wrażenie dużo trudniej uchwycić, jeśli trafi się Wam jeden z nowszych egzemplarzy, gdzie błyszczące wykończenie pokrywy zastąpiono matowym. Szczęśliwie nasz redakcyjny egzemplarz pochodzi ze starszego rzutu, gdzie producent stosował jeszcze połyskliwy lakier. „Szczęśliwie”, bo nadal mamy tu sporo matowych plastików i sprawiają one co do zasady wrażenie materiałów niskiej jakości. Do tego łatwo się brudzą oraz zbierają odciski palców. W skrócie, wykonanie konsoli to pierwszy obszar, gdzie można się domyślić, skąd wzięła się jej niska cena. Łączenia elementów obudowy mocno rzucają się w oczy, górny wyświetlacz ugina się pod naciskiem palca, a tworzywa są twarde i nieprzyjemne w dotyku. Jest poprawnie, ale tanio – i to raczej w tym negatywnym sensie. Na szczęście jedna rzecz wyróżnia się tutaj na plus i jest to zawias. Pracuje płynnie i stabilnie trzyma się w niemal dowolnej pozycji, co już zasługuje na pochwałę. Do tego warto podkreślić, że Anbernic RG DS jest już na rynku od kilku miesięcy i nie pojawiły się jak dotąd masowe zgłoszenia o awariach mechanizmu. To mocna podstawa, by postawić go pod tym względem w ścisłej rynkowej czołówce. Komfort i przyciski Jeśli chodzi o ergonomię, to jej tu nie znajdziecie. Anbernic RG DS to urządzenie bardziej kanciaste od większości współczesnych smartfonów, co odziedziczył bezpośrednio po pierwowzorze Nintendo. Na całe szczęście gabaryty konsolki, w tym przede wszystkim grubość (13 mm po rozłożeniu), pozwalają jej dość dobrze wpasować się w dorosłe dłonie. Granie przez kilka godzin może być nieprzyjemne, ale co do zasady powinno być do zrobienia. Warto podkreślić, że sprzęt jest na tyle dobrze wyważony, że można go bez większego problemu trzymać jedną ręką, także w pozycji pionowej, a drugą używać stylusa. Wszystkie klawisze na pokładzie urządzenia bazują na mikroprzełącznikach. W efekcie krzyżak i klawisze ABXY mają krótką podróż i wyraźny klik. Osobiście odebrałem je jako trochę nieprzyjemne, ale za to precyzyjne. Gorzej wypadają gałki analogowe. Na plus to, że są i działają. Na minus… w zasadzie cała reszta. Na pewno warto wypunktować, są zbyt głęboko osadzone i oferują bardzo mały zakres ruchów. Cierpi na tym i wygoda, i użyteczność. Jeśli planujecie zabrać gdzieś bohatera testu ze sobą, to zdecydowanie lepiej wrzucić go do plecaka niż do kieszeni. Zamykana konstrukcja pomaga chronić ekran i przyciski podczas transportu, ale gabaryty urządzenia są jednak nieco za duże, by można je było nazwać w pełni kieszonkowym. Wyświetlacze i audio Anbernic RG DS został wyposażony w dwa wyświetlacze IPS o przekątnej 4” i rozdzielczości 640x480. Tego typu panele są bardzo popularne w świecie retrokonsol, a pod względem parametrów o lata świetlne wyprzedzają to, co można było znaleźć w oryginalnych DS-ach. Do jakości ekranów nie mam większych zastrzeżeń. Kolory są atrakcyjne, a jasność maksymalna to rozsądne 415 nitów dla każdego z osobna. Najbardziej irytującą wadą są przeciętne jak na IPS kąty widzenia. Jeśli ustawimy wyświetlacze pod kątem, przebarwienia dość mocno rzucają się w oczy. Wyczulone oko łatwo wychwyci także momentami dość wyraźny wyciek światła przy krawędziach. Co by jednak nie mówić, jest to sprzęt budżetowy – jak na tę klasę ekrany wypadają nieźle. Warto natomiast zauważyć, że osoby liczące na stuprocentową wierność oryginalnemu DS-owi mogą być tutejszymi nimi nieco rozczarowane. Przede wszystkim problemem jest rozdzielczość, która wymusza skalowanie niecałkowite. Bez użycia odpowiednich filtrów i/lub shaderów może to prowadzić do powstawania na ekranie nieprzyjemnych artefaktów. Drugim problemem jest fakt, że zastosowano tu zupełnie inną technologię rozpoznawania dotyku. Ekrany w Anbernic RG DS korzystają z technologii pojemnościowej, a nie oporowej. To oznacza, że można korzystać z nich gołymi palcami, ale rysik z konsoli Nintendo nie będzie działał. Zamiast tego w zestawie znajdziemy dedykowany stylus z gumową końcówką. Generalnie sprawdza się to moim zdaniem zupełnie OK, nawet w tytułach wymagających dużej precyzji. Nie da się natomiast ukryć, że wrażenia podczas zabawy mocno różnią się od tego, do czego mogą być przyzwyczajeni użytkownicy Nintendo DS. No i warto w tym miejscu zauważyć, że pierwotnie Anbernic RG DS miał duże problemy z synchronizacją obrazu na obydwu panelach. Na szczęście te zostały w dużej mierze rozwiązane i dziś zarówno oficjalne oprogramowanie, jak i alternatywy przygotowane przez społeczność, radzą sobie na tym polu zadowalająco. Zależnie od wybranego firmware’u niewielkie opóźnienia między wyświetlaczami nadal mogą widoczne, ale nie powinny przeszkadzać w rozgrywce. Głośniki są OK, ale raczej nic ponadto. Potrafią zagrać głośno, klarownie i nie zniekształcają przesadnie dźwięku, ale ze względu na ich konstrukcję praktycznie nie doświadczymy tu niskich tonów. Na całe szczęście mamy alternatywę w postaci gniazda jack 3,5 mm. Interfejs i oprogramowanie A skoro już wspomniałem o oprogramowaniu, to czas na jedną z największych bolączek testowanej konsoli. Fabrycznie Anbernic RG DS pracuje pod kontrolą Androida 14. Jest tu kilka rzeczy, które można pochwalić – np. to, że od razu dostajemy zestaw skonfigurowanych emulatorów spiętych z frontendem producenta, dzięki czemu wystarczy dodać swoje gry i można od razu zabrać się za granie. Problem w tym, że czysty Android 14 nie został przygotowany z myślą o urządzeniach z dwoma ekranami. Ba, uruchamianie go na 3 GB RAM i tutejszym archaicznym procesorze już samo w sobie jest proszeniem się o kłopoty. Całość działa niestabilnie, narzut systemu zabija wydajność emulacji, a przy próbie odpalania gier z Nintendo DS bardzo łatwo zgubić jeden z ekranów. Ogólnie rzecz biorąc, jest to bardzo frustrujące doświadczenie. Już nie mówiąc o tym, że producent nie zadbał nawet o zaimplementowanie takich podstaw jak np. aktualizacje OTA, a zamiast tego każdorazowy update softu wymaga flashowania karty microSD dedykowanym narzędziem. Szczęśliwie nie jesteśmy skazani na standardowe oprogramowanie. Zamiast tego do wyboru mamy jeszcze kilka alternatywnych firmware’ów opartych zarówno na Androidzie, jak i Linuksie. Ze swojej strony polecam przede wszystkim system Rocknix, który, z moich obserwacji, zapewnia najwyższą wydajność i działa najbardziej stabilnie. Jego instalacja również nie powinna sprawić nikomu większych problemów. Normalnie nie brałbym w recenzji pod uwagę czegoś takiego jak alternatywne oprogramowanie, ale w tym konkretnym przypadku wydaje się ono niezbędne, by móc z Anbernika RG DS komfortowo korzystać. Jeśli taka perspektywa Was przeraża, to zdecydowanie nie jest to sprzęt dla Was. Wydajność i emulacja Anbernic RG DS korzysta z procesora Rockchip RK3568. To oznacza cztery rdzenie Cortex-A55 o taktowaniu 2 GHz oraz układ graficzny Mali-G52 2EE. Do tego dochodzi 3 GB RAM i 32 GB pamięci wewnętrznej. Jeśli na papierze te podzespoły nie wyglądają na szczególnie wydajne, to dlatego, że wydajne nie są. Na całe szczęście wystarczą do emulacji Nintendo DS, choć mocy jest tu „na styk” i w praktyce mam do dyspozycji tylko jeden emulator: DraStic. W większości przypadków nie będzie to problemem, ale ogranicza kompatybilność gier i dostępność niektórych funkcji (np. RetroAchievements). Framerate (FPS) GB NES SNES GBA PSX PSP Dreamcast Gambatte FCEUmm SNES9x mGBA PCSX ReARMed PPSSPP Flycast Anbernic RG40XX V 830 157 166 254 192 60 22 Anbernic RG476H 5320 1002 806 744 1564 305 118 Anbernic RG DS 956 185 188 145 212 61 20 Ayaneo Pocket Air Mini 3704 711 555 465 935 220 85 Miyoo Mini+ 490 73 77 143 108 - - Co do innych konsol, to wydajności bez problemu wystarcza do emulacji pierwszego PlayStation. W przypadku bardziej wymagających konsol, takich jak Dreamcast i Nintendo 64, nadal mamy dostęp do części biblioteki, ale niektóre tytuły mogą okazać się niegrywalne ze względu na zbyt niski framerate. Oczywiście o PlayStation 2, GameCube’ie czy Nintendo 3DS na sprzęcie tej klasy możemy zapomnieć. Bateria Anbernic RG DS wyposażono w akumulator o pojemności 4000 mAh. Realistycznie można oczekiwać ok. 4,5 godziny zabawy w przypadku emulacji gier z Nintendo DS. Konsola w toku testów bez problemu ładowała się z dowolnej ładowarki z USB-C, jednak moc ładowania to jedynie ok. 7 W. To oznacza, że naładowanie urządzenia do pełna może zająć ponad dwie godziny. Podsumowanie Anbernic RG DS nie jest konsolą z problemami – w pewnym sensie to jeden wielki problem. Niska cena została okupiona licznymi kompromisami i o ile jestem gotów przyjąć na klatę „tanie” wykonanie, o tyle na użyte podzespoły oraz problemy z działaniem systemu prosto z pudełka już trudno przymknąć oko. I trochę szkoda, bo generalnie to pod wieloma względami świetny sprzęt dla pasjonatów retro, którzy szukają alternatywy dla używanego Nintendo DS. Problem w tym, że trzeba się mocno napracować, żeby doprowadzić go do stanu używalności. Jeśli jesteście gotowi włożyć taki wysiłek, to Anbernic RG DS potrafi sprawić masę frajdy, ale w fabrycznym wydaniu naprawdę trudno go komukolwiek polecić. [SALE-6122]

0
ARKADIUSZ BAłA
1.

Popularne porównania