Super promocja w Media Expert – takich gratisów jeszcze nie było
Publicystyka 09 MAR 2026

Super promocja w Media Expert – takich gratisów jeszcze nie było

Xiaomi 17 Ultra to jeden z najbardziej imponujących smartfonów tego roku. Teraz możesz go mieć z wyjątkowymi gratisami. Xiaomi potrafi robić spektakularne smartfony – w dzisiejszych czasach takie stwierdzenie raczej nie powinno budzić wątpliwości. Najnowszy flagowiec producenta jest prawdopodobnie najlepszym na to dowodem. Hulajnoga lub tablet gratis – wystarczy kupić telefon Xiaomi 17 Ultra ma wszystko, czego oczekiwalibyśmy od smartfona klasy premium w 2026 roku. Potężna specyfikacja, świetna jakość wykonania i – obowiązkowo – spektakularny aparat. Wszystko to już dziś możecie mieć na wyciągnięcie ręki – wystarczy zajrzeć do Media Expert. Co więcej, jeśli zdecydujecie się na zakup do 14 marca 2026 roku, dodatkowo możecie załapać się na rewelacyjną promocję, w której razem z telefonem możecie zgarnąć hulajnogę elektryczną Xiaomi Scooter 5 Max albo tablet Xiaomi Pad 8. Co trzeba zrobić, żeby z niej skorzystać? To proste – wystarczą trzy kroki. Po pierwsze, trzeba odwiedzić stronę Media Expert i kupić smartfon Xiaomi 17 Ultra. Po drugie, należy zarejestrować zakup na oficjalnej stronie akcji. Po trzecie, czekamy na pozytywną weryfikację i… TA-DA! Nowa hulajnoga lub tablet leci w Wasze ręce. Xiaomi 17 Ultra – premium w każdym detalu To teraz wróćmy do znacznie ważniejszego pytania: dlaczego warto wybrać akurat Xiaomi 17 Ultra? Co sprawia, że nowy flagowiec chińskiego producenta jest taki wyjątkowy? Cóż, jest co najmniej kilka dobrych powodów. [PHONE:4485] Najbardziej imponującym jest bez wątpienia tutejszy aparat. Dość powiedzieć, że w tym przypadku Xiaomi nie bawi się w półśrodki. Nowy flagowiec wyposażony został w potrójny aparat i na tym porównania z konkurencją w zasadzie mogłyby się skończyć, bo cała reszta to kompletnie inna liga.  Dostajemy też prawdziwy zoom w postaci modułu tele o rozdzielczości 200 Mpix. Tutejszy obiektyw oferuje zakres ogniskowych rzędu 75-100 mm, co jest znacznie bardziej uniwersalnym rozwiązaniem niż często spotykane dwa obiektywy stałoogniskowe i daje szersze pole do popisu kreatywnym użytkownikom. A to tylko dwa najbardziej imponujące aspekty tutejszego aparatu, na których jego wyjątkowość bynajmniej się nie kończy. Równie dobrze można by wspomnieć o dedykowanym sensorze spektralnym zapewniającym lepsze odwzorowanie kolorów, optyce przygotowanej wspólnie z firmą Leica czy nagrywaniem wideo w rozdzielczości 8K.  Nadal nie jesteście przekonani? To dodam tylko, że poza wybitnymi możliwościami fotograficznymi dostajemy absurdalnie wysoką wydajność za sprawą procesora Qualcomm Snapdragon 8 Elite Gen 5, zawrotne 16 GB RAM i absolutnie spektakularny wyświetlacz LTPO OLED o przekątnej 6,9”. No i olbrzymi akumulator o pojemności 6000 mAh, który sprawi, że mimo tego gigantycznego zapasu mocy telefon nie rozładuje się bez ostrzeżenia, zanim zdążymy wrócić do domu. No i obowiązkowo wszystko to zamknięte zostało w obudowie wykonanej z najwyższej klasy materiałów, w tym m.in. ze wzmocnionego szkła Xiaomi Shield Glass 3.0, aluminium i włókna szklanego. Dodatkowo całość może się pochwalić wodoodpornością klasy IP68. Okazja dla wymagających Mówiąc krótko, Xiaomi 17 Ultra to telefon zaprojektowany nie tylko po to, by imponować mocą, ale także swoją niezawodnością. No i jest to też nie lada gratka dla miłośników fotografii, którzy dostają wszystko to, co współczesna branża mobilna ma do zaoferowania najlepszego. Jeśli taki opis Was przekonuje, to nie zostaje nic innego, tylko wizyta na stronie Media Expert i to najlepiej szybko, żeby załapać się na darmowy tablet lub hulajnogę. A nawet jeśli sami nowego telefonu nie potrzebujecie, to kto wie – może taki zestaw okaże się fajnym upominkiem na Dzień Kobiet? Warto jedynie pamiętać, że promocja ważna jest do 14 marca 2026 r. lub do wyczerpania zapasów. [SALE-3818] Artykuł sponsorowany na zlecenie Media Expert

8
ARKADIUSZ BAłA
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Piekielnie wytrzymały i lżejszy niż myślisz. OnePlus Watch 4 będzie hitem
Sprzęt 15:34

Piekielnie wytrzymały i lżejszy niż myślisz. OnePlus Watch 4 będzie hitem

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
W Polsce sprzedaje się ich 100 milionów rocznie. Rząd ich całkowicie zakaże
Wiadomości 15:09

W Polsce sprzedaje się ich 100 milionów rocznie. Rząd ich całkowicie zakaże

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Jesteś kierowcą? To jedź do Action. Kupisz za 8,39 zł
Sprzęt 15:03

Jesteś kierowcą? To jedź do Action. Kupisz za 8,39 zł

0
PAWEł MARETYCZ
1.
DxOMark testuje aparaty w Galaxy S26 Ultra. Wynik może rozczarować
Sprzęt 14:30

DxOMark testuje aparaty w Galaxy S26 Ultra. Wynik może rozczarować

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Ten pancerny laptop nie potrzebuje ładowarki. Wystarczy mu Słońce
Sprzęt 14:02

Ten pancerny laptop nie potrzebuje ładowarki. Wystarczy mu Słońce

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Biegiem do Action, jutro będzie już za późno. Tylko 49,95 zł
Telepolis.pl
Sprzęt 13:27

Biegiem do Action, jutro będzie już za późno. Tylko 49,95 zł

0
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Apple TV z nowym serialem. Podchodzą do znanego tematu nieco inaczej
Telewizja i VoD 13:10

Apple TV z nowym serialem. Podchodzą do znanego tematu nieco inaczej

1
ANNA KOPEć
1.
Android 17 zyska ważną funkcję. Twoje dane będą bezpieczniejsze
Oprogramowanie 12:19

Android 17 zyska ważną funkcję. Twoje dane będą bezpieczniejsze

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Rządowa agencja ostrzega. Na celowniku klienci dużego banku
Bezpieczeństwo 11:47

Rządowa agencja ostrzega. Na celowniku klienci dużego banku

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
x-kom pozamiatał. Było 229 zł, a jest 99 zł
Sprzęt 11:21

x-kom pozamiatał. Było 229 zł, a jest 99 zł

2
PAWEł MARETYCZ
1.
Biedronka wkrótce zmieni format? Wielu klientów czeka na taki krok
Tech 10:52

Biedronka wkrótce zmieni format? Wielu klientów czeka na taki krok

2
ANNA KOPEć
1.
Galaxy S26 Ultra kontra beton. Samsungowi to się nie spodoba
Sprzęt 10:46

Galaxy S26 Ultra kontra beton. Samsungowi to się nie spodoba

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Składak Apple to nie iPhone Fold. Nadchodzi coś innego
Sprzęt 09:53

Składak Apple to nie iPhone Fold. Nadchodzi coś innego

2
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Bez zadęcia i z genialnymi dialogami. Serial HBO to strzał w dziesiątkę
Telewizja i VoD 09:23

Bez zadęcia i z genialnymi dialogami. Serial HBO to strzał w dziesiątkę

0
ANNA KOPEć
1.
Pekao odpaliło niezłą promocję. Można skorzystać do 17 kwietnia
Fintech 08:44

Pekao odpaliło niezłą promocję. Można skorzystać do 17 kwietnia

4
ANNA KOPEć
1.
ZUS z ważną zmianą. Nie odpuści tak łatwo
Fintech 08:11

ZUS z ważną zmianą. Nie odpuści tak łatwo

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Telewizor za 135 zł? Jedna strona Empiku robi zamieszanie w sieci
Bezpieczeństwo 07:36

Telewizor za 135 zł? Jedna strona Empiku robi zamieszanie w sieci

0
ANNA KOPEć
1.
ING wprowadza limity na BLIKA. Bez paniki
Płatności bezgotówkowe 07:04

ING wprowadza limity na BLIKA. Bez paniki

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Więcej nowości
Ta aplikacja oburzyła wielu. Pozwala grać w gry retro na Androidzie
Oprogramowanie 09 MAR 2026

Ta aplikacja oburzyła wielu. Pozwala grać w gry retro na Androidzie

Każdy z nas ma swoje ulubione tytuły konsolowe sprzed lat, w które chciało by się grać mobilnie. Teraz to możliwe, chociaż moralnie bardzo wątpliwe. W Google Play pojawiła się aplikacja X1 BOX, czyli emulator pierwszego Xboxa dla Androida oparty na projekcie xemu. Program szybko wzbudził kontrowersje, ponieważ jest płatny, mimo że bazuje na darmowym, open source'owym oprogramowaniu. Co więcej, port trafił do sklepu bez udziału ani zgody twórców oryginalnego emulatora. To wciąż nie jest rozwiązanie dla niedzielnych graczy Zespół rozwijający xemu odniósł się już do sytuacji. Deweloperzy potwierdzili, że wiedzą o istnieniu X1 BOX, ale podkreślili, że nie są w żaden sposób związani z tym projektem. Jednocześnie zapowiedzieli, że pracują nad oficjalną wersją emulatora dla Androida, która ma być dostępna bezpłatnie. Na razie nie podano jednak daty premiery. Obecnie użytkownicy Androida mają dwie możliwości. Mogą kupić aplikację X1 BOX w Google Play albo sięgnąć po plik *.APK dostępny na GitHubie. Samo uruchomienie gier nie jest jednak proste. Emulator wymaga wielu własnych plików - m.in. MCPX boot ROM oraz BIOS. Potrzebne są również kopie gier w formacie XISO. Wczesne testy pokazują, że część tytułów działa w grywalnej wydajności, ale inne wciąż cierpią na spadki płynności, błędy graficzne lub zawieszanie aplikacji. W niektórych przypadkach pomocne okazuje się ograniczenie FPS z 60 do 30. Wiele osób jest jednak zgodnych - najlepiej poczekać. Skoro twórcy xemu potwierdzili prace nad oficjalną, darmową wersją emulatora na Androida, płacenie za obecny port z Google Play jest po prostu głupotą.

1
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.

Więcej nowości

Widzowie oglądali z zapartym tchem. Apple TV wypuści zaraz 2. sezon
Telewizja i VoD 09 MAR 2026

Widzowie oglądali z zapartym tchem. Apple TV wypuści zaraz 2. sezon

Kto oglądał, ten doskonale wie, że warto było zasiąść na kanapie i pochłonąć 9 odcinków serialu Apple TV "Znajomi i sąsiedzi". Niepozorny tytuł okazał się prawdziwą petardą oglądalnościową. Ale dobra wiadomość jest taka, że czeka nas po raz kolejny spotkanie z Jonem Hammem. I to już w kwietniu. Seriale z elementami czarnego humoru mają się świetnie Pierwszy odcinek 2 sezonu, Apple TV+, zaplanowało na 3 kwietnia 2026 roku. Kolejne będą pojawiały się na platformie co piątek, aż do 5 czerwca. Razem będzie 10 odcinków (pierwszy sezon liczył sobie ich 9.)  Apple TV+ ma wyjątkowo dobrą rękę do seriali - "Pluribus", "Rozdzielenie", "Kulawe konie", a także "Znajomi i sąsiedzi" to pozycje, które można śmiało polecić do obejrzenia innym.  "Znajomi i sąsiedzi" premiera 2. sezonu już 3 kwietnia "Znajomi i sąsiedzi" to serial, którego twórcą jest Jonathan Tropper, showrunner, scenarzysta i producent wykonawczy. Opowiada on o losach Andrew Coopera (Jon Hamm), który po raz kolejny znajdzie się w centrum niebezpiecznych wydarzeń. W dużej części, ze swojej winy i podjętych przez siebie kontrowersyjnych wyborów.  Przypomnijmy, że Cooper był nowojorskim menedżerem funduszu hedgingowego. Na skutek intrygi, stracił pracę, a że jest rozwodnikiem i musi płacić alimenty, zaczął okradać bogate domy w swojej okolicy. Z czasem okazało się, że branie na celownik osoby z dotychczasowego środowiska sprawia mu przyjemność, a przy okazji odkrywa wiele mrocznych sekretów. Co najważniejsze, produkcję z Jonem Hammem odebrano tak dobrze, że większość widzów z pewnością nie może się doczekać, kiedy Apple TV+ uraczy ich kolejnym rozdziałem z życia bohatera.  Andrew Cooper, którego polubiliśmy w pierwszym sezonie, w dalszym ciągu prowadzi podwójne życie i potajemnie okrada domy swoich bogatych sąsiadów. Jednak, jego sytuacja komplikuje się, kiedy w okolicy pojawia się tajemniczy sąsiad. W tej roli zobaczymy Jamesa Marsdena, którego niektórzy mogą kojarzyć z postaci Scotta Summersa w filmach o X-menie. Warto także dodać, że Apple TV+ oficjalnie już ogłosił, że serial dostanie także trzeci sezon. https://www.youtube.com/watch?v=Eo0StesaFNY

0
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

mObywatel niczym Pegasus? Wyjaśnijmy, czy inwigiluje Polaków
Telepolis.pl
Publicystyka 09 MAR 2026

mObywatel niczym Pegasus? Wyjaśnijmy, czy inwigiluje Polaków

W przestrzeni publicznej co chwilę pojawiają się wpisy i komentarze, które sugerują, że rządowa aplikacja mObywatel śledzi Polaków. Niektórzy wręcz porównują ją do niesławnego Pegasusa. Ile w tym prawdy? Niemal pod każdym naszym tekstem o mObywatelu pojawiają się komentarze w tym samym stylu. Wiele osób jak mantrę powtarza, że rządowa aplikacja szpieguje obywateli. Skąd to się wzięło i ile w tym prawdy? Już tłumaczę. Skąd ta panika? Cała panika wzięła się między innymi z jednego wpisu na platformie X (dawniej Twitter). Jego autorem jest Dawid Adamczyk, który sam określa się mianem prawnika, politologa i liberała. To właśnie on opublikował listę uprawnień, do której dostęp ma aplikacja mObywatel. Problem w tym, że o ile na prawie i polityce Pan Adamczyk może się zna, to już niekoniecznie na nowych technologiach. W swoim wpisie wspomina między innymi o tym, że aplikacja mObywatel ma dostęp do kamery, więc w każdej chwili może nagrywać obywateli, a następnie takie materiały przekazywać na zewnętrzne serwery. Czepia się też funkcji biometrii, dostępu do internetu (???) czy nawet NFC. Należy przy tym zaznaczyć, że Pan Adamczyk prawdopodobnie nie opierał się tutaj na własnej wiedzy. Na X opublikował też link do filmu na YouTubie. Jest to materiał Jana Pińskiego, między innymi byłego redaktora naczelnego miesięcznika "Uważam Rze", w którym rozmawia on z Tomaszem Szwejgiertem - dziennikarzem, pisarzem i byłym pracownikiem CBA oraz ABW. To właśnie w tym materiale pojawiają się informacje o rzekomym śledzeniu obywateli przez mObywatela. Autorzy filmu twierdzą, że aplikacja inwigiluje Polaków. Porównują ją wręcz do słynnego Pegasusa, za pomocą którego rzeczywiście śledzono polityków, prawników i dziennikarzy. Piński i Szwejgiert również odnoszą się do listy uprawnień aplikacji, ale robią to bez zrozumienia, jak one w praktyce działają. Zresztą w komentarzach zarówno pod filmem na YouTube, jak i wpisem na X przeważają głosy, które mówią o braku wiedzy autorów. Pomimo tego część osób najwyraźniej w te sensacyjne informacje uwierzyło i do dzisiaj je powtarza, również w komentarzach na TELEPOLIS.PL. Ministerstwo Cyfryzacji reaguje Sprawa poniosła się tak szerokim echem, że postanowiło na nią zareagować również Ministerstwo Cyfryzacji, czyli resort odpowiedzialny za rozwój aplikacji mObywatel. Na rządowej stronie pojawił się artykuł, w którym rozprawiono się z nieprawdziwymi informacjami. Aplikacje mobilne korzystają z różnych funkcji urządzenia, by realizować swoje podstawowe zadania. mObywatel posiada dostęp do kamery aby skanować kody QR podczas weryfikacji tożsamości, aplikacja posiada dostęp do lokalizacji, aby pokazywać precyzyjnie punkty na mapie np. w usłudze umawiania wizyt w ZUS czy Jakości Powietrza. Aplikacja również może posiadać dostęp do plików, ale tych wskazanych przez użytkownika np. w celu pobrania i zapisania potwierdzenia w formacie PDF. napisało Ministerstwo Cyfryzacji. Warto też pamiętać, że aplikacje mobilne nie działają zupełnie niezależnie. Mogą tylko to, na co pozwala im system operacyjny, w tym przypadku Android lub iOS. Oba mają zaawansowane mechanizmy kontroli prywatności. Gdyby aplikacja mObywatel rzeczywiście szpiegowała obywateli, to nie zostałaby dopuszczona do Sklepu Play czy App Store. Czy mObywatel szpieguje? Przejdźmy jednak do konkretów, ponieważ takie doniesienia musiały spotkać się z odzewem ze strony osób, które na tworzeniu aplikacji mobilnych rzeczywiście się znają. Film na ten temat przygotował między innymi Mateusz Chrobok, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa i sztucznej inteligencji. W Androidzie od samego początku ten system był tak pomyślany, żeby każda aplikacja była w oddzielnej piaskownicy. Co to w ogóle oznacza? To oznacza, że pomiędzy sobą [...] jak cokolwiek chcą od systemu operacyjnego, jakiegokolwiek uprawnienia, to muszą o nie grzecznie poprosić [...] Może poprosić o kamerę, o zapis plików na dysku i o inne takie rzeczy. Co jest istotne? Jeśli aplikacja ma jakieś uprawnienia do zapisu, to ona zapisuje sobie te rzeczy tylko i wyłącznie w swojej przestrzeni. Na tym polega cały koncept piaskownicy i oddzielenia aplikacji pomiędzy sobą. mówi Mateusz Chrobok na swoim filmie. Do czego jest to używane? W sytuacjach, gdy aplikacja chce zapisać lokalnie jakieś informacje, które są jej potrzebne. Może to być np. baza danych, certyfikat, prawo jazdy lub po prostu plik PDF, który chcemy z jej pobrać. Nie oznacza to, że mObywatel może odczytać inne informacje na telefonie, np. nasze zdjęcia. Autor krok po kroku rozprawia się z wszystkimi uprawnieniami mObywatela (polecam zapoznać się z materiałem). Odnosi się między innymi do używania przez niej kamery, która służy w tym konkretnym przypadku do odczytywania kodów QR. One z kolei są wykorzystywane np. do logowania na rządowych stronach. Co ważne, to sam użytkownik decyduje, czy taki dostęp do kamery dać. Jeśli się nie zgodzi, to system operacyjny zwyczajnie na to nie pozwoli. Lista uruchomionych aplikacji. To już w najnowszych Androidach w ogóle nic nie zwraca i nie działa. Jest obejściem rzeczy w starych Androidach. Oni nie zobaczą, jakie masz aplikacje uruchomione na telefonie, jak masz Androida nowszego niż 11. Jeżeli chodzi o FireBase'a, czyli zbieranie informacji poprzez Google'a, to on jest skonfigurowany tak, że tam idą przez niego tylko szyfrowane wiadomości push. Żadnej analityki, żadnych danych osobowych. dodaje Chrobok na swoim filmie. Do tematu odniósł się również inny ekspert - Marcin Bunsch, który jest twórcą aplikacji mobilnych. Wspomina między innymi o SENTRY, które - zdaniem Pińskiego i Szwejgierta - ma nagrywać wszystko, co robimy na telefonie. Rzecz w tym, że jest to aplikacja do monitorowania błędów. Rzeczywiście ma funkcję Replay, ale chodzi w niej o to, aby zobaczyć, co działo się w mObywatelu, gdy wystąpił jakiś błąd. Ale po co siać panikę i opowiadać bzdury o rzeczach, których się nie rozumie? pisze Bunsch na platformie X. Dodatkowo należałoby się też odnieść do informacji, że instalując aplikację mObywatel dajemy rządowi dostęp do swoich danych - dowodu osobistego, prawa jazdy itp. Tak, tak absurdalne argumenty również się pojawiają. Nie, nie dajemy rządowi dostępu do takich informacji. On już je od dawna ma. Na tym polega między innymi rola państwa. Jest wręcz przeciwnie. To my na telefonie dostajemy dostęp do danych, które rząd już o nas ma. Podsumowując, aplikacja mObywatel nas nie śledzi. Informacje na ten temat przekazują albo osoby, które nie mają pojęcia o nowych technologiach, albo zwykłe trolle, których celem jest sianie paniki i dezinformacji. Często mogą to być fałszywe konta, które działają na zlecenie obcych, wrogich nam państw. Nie wierzcie ani jednym, ani drugim. Chociaż mam nadzieję, że ten tekst nieco rozjaśni wam sytuację, to jednocześnie jestem pewien, że i tak pojawią się komentarze, które nie będą się z nim zgadzały. Taki niestety mamy klimat.

19
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Popularne porównania