Zakaz wszedł w życie. Czy nauczyciel może skonfiskować telefon ucznia?
Telepolis.pl
Sprzęt 12:26

Zakaz wszedł w życie. Czy nauczyciel może skonfiskować telefon ucznia?

Od 1 września w polskich szkołach podstawowych obowiązuje zakaz używania smartfonów. Co w sytuacji, gdy uczeń się do tego nie zastosuje? Czy nauczyciel ma prawo skonfiskować urządzenie? Od 1 września w szkołach podstawowych w Polsce obowiązuje zakaz używania smartfonów oraz innych urządzeń, które pozwalają na komunikowanie się na odległość oraz rejestrowanie dźwięku lub obrazu. Są od tego wyjątki, ale zdecydowana większość uczniów ma obowiązek na czas zajęć odkładać telefon do zorganizowanego przez szkołę miejsce przechowywania. Co w sytuacji, gdy tego nie zrobi? Czy nauczyciel może mu skonfiskować telefon? Czy nauczyciel może skonfiskować telefon ucznia? Przede wszystkim każda szkoła, za zgodą rady pedagogicznej i rady rodziców, a także we współpracy z samorządem uczniowskim, może zorganizować miejsce i sposób przechowywania telefonów na czas zajęć. Możliwości są tutaj szerokie. Mogą to być specjalne przegródki, szafki, etui, a nawet pokój nauczycielski. Szkoła może też nakazać uczniom przechowywania smartfonów i innych urządzeń w plecakach. Nie ma jednego, narzuconego od góry sposobu. Ważne, aby pozwalał on na egzekwowanie zakazu korzystania z telefonu. Dodatkowo placówka powinna określić w swoim statusie zasady dotyczące między innymi odkładania i odbierania urządzenia. W takim wypadku uczeń ma obowiązek tych zasad przestrzegać, a nauczyciel ma prawo je egzekwować. Nie oznacza to, że sam może wyznaczać kary. Ma prawo uniemożliwić uczniowi korzystanie z telefonu. Dlatego może poprosić o odniesienie urządzenia do wyznaczonego miejsca, o ile takie zostało w szkole określone lub domagać się jego wyłączenia. Natomiast nie może go rekwirować, ponieważ telefon stanowi prywatną własność ucznia. Nie ma też prawa przeglądać zawartości urządzenia lub wymagać jego odblokowania. Dodatkowo szkoła nie może w swoim statucie wprowadzić zakazu wnoszenia telefonów na jej teren. Nowe przepisy dotyczą tylko i wyłącznie zakazu ich używania. Zakaz wnoszenia utrudniałbym uczniom kontakt z rodzicami, np. w pilnej sytuacji. Co innego przedszkola, w których zakaz przynoszenia urządzeń jest dozwolony. Kluczowe jest też to, że przepisy przewidują tzw. okres przejściowy. Szkoły mają czas do 31 grudnia 2026 roku na dostosowanie swoich statutów do nowych regulacji. Do tego czasu obowiązuje dotychczasowy regulamin szkoły w kwestii korzystania z telefonów i innych urządzeń na jej terenie.

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

T-Mobile się stara, ale dojść nie może. Play za to daje radę
Wiadomości 14:29

T-Mobile się stara, ale dojść nie może. Play za to daje radę

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Płyty CD przeżywają drugą młodość. Klienci ruszyli do sklepów
Sprzęt 13:29

Płyty CD przeżywają drugą młodość. Klienci ruszyli do sklepów

1
MACIEJ SIKORSKI
1.
Chiny są technologicznie w 2004 roku. Nie ma co bić piany
Sprzęt 13:29

Chiny są technologicznie w 2004 roku. Nie ma co bić piany

0
PATRYCJA KORBA
1.
Taksówkarz dostał zapłatę. Po chwili wyciągnęli legitymacje
Moto 13:09

Taksówkarz dostał zapłatę. Po chwili wyciągnęli legitymacje

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Sinsay zabawi się w pchli targ. Odbierzesz w sklepie
Telepolis.pl
Tech 12:49

Sinsay zabawi się w pchli targ. Odbierzesz w sklepie

0
MACIEJ SIKORSKI
1.
Xiaomi kseruje iPhone'a przed premierą. To ostatnia szansa
Sprzęt 12:46

Xiaomi kseruje iPhone'a przed premierą. To ostatnia szansa

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Nowy film z Fassbenderem to Avatar i Transformersi w jednym
Telewizja i VoD 12:46

Nowy film z Fassbenderem to Avatar i Transformersi w jednym

0
ANNA KOPEć
1.
Samsung tylko dla tych, co nie brzydzą się Apple
Sprzęt 12:14

Samsung tylko dla tych, co nie brzydzą się Apple

2
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Smart telewizor ci zamula?  Oto jak możesz go łatwo przyspieszyć
Sprzęt 11:38

Smart telewizor ci zamula? Oto jak możesz go łatwo przyspieszyć

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Więcej czasu na odbiór pieniędzy za butelki. 4 sieci do wyboru
Telepolis.pl
Tech 11:08

Więcej czasu na odbiór pieniędzy za butelki. 4 sieci do wyboru

1
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Trudno o sci-fi bardziej na czasie. 6 sezonów do wciągnięcia
Telewizja i VoD 10:38

Trudno o sci-fi bardziej na czasie. 6 sezonów do wciągnięcia

0
ANNA KOPEć
1.
Nowe przepisy dla kierowców już od jutra. Oto, co się zmieni
Moto 09:45

Nowe przepisy dla kierowców już od jutra. Oto, co się zmieni

1
ANNA KOPEć
1.
Xiaomi szykuje murowany hit. Dziwne, że kosztuje tylko 83 zł
Sprzęt 09:22

Xiaomi szykuje murowany hit. Dziwne, że kosztuje tylko 83 zł

1
LECH OKOń
1.
Fiskus odłączy Polaków. Zacznie się dzisiaj o 13:00
Bezpieczeństwo 09:16

Fiskus odłączy Polaków. Zacznie się dzisiaj o 13:00

0
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Apple iPhone Ultra lepszy niż Samsung, ale cena powala
Sprzęt 08:46

Apple iPhone Ultra lepszy niż Samsung, ale cena powala

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Ritchson wyskakuje z "Reachera", ale zaraz wraca z czymś grubym
Telewizja i VoD 08:22

Ritchson wyskakuje z "Reachera", ale zaraz wraca z czymś grubym

1
ANNA KOPEć
1.
PKO BP z wielką zmianą dla Polaków. To już jutro
Kredyty 08:01

PKO BP z wielką zmianą dla Polaków. To już jutro

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Pekao daje nawet 5000 zł za darmo. Trzeba się spieszyć
Kredyty 07:15

Pekao daje nawet 5000 zł za darmo. Trzeba się spieszyć

0
ANNA KOPEć
1.
Więcej nowości
NVIDIA podała datę DLSS 5. Wydajność dostaje mocno po głowie
Oprogramowanie 01 WRZ 2026

NVIDIA podała datę DLSS 5. Wydajność dostaje mocno po głowie

Nowa technologia Zielonych lada moment oficjalnie trafi w ręce graczy. Na papierze wygląda efektownie, ale darmowego obiadu tutaj nie ma. NVIDIA potwierdziła, że DLSS 5 zadebiutuje 3 września 2026. Pierwszą obsługiwaną grą będzie NBA 2K27, a z nowości skorzystają posiadacze kart graficznych GeForce RTX 5000 oraz abonenci GeForce NOW Ultimate. Konieczna będzie instalacja nowego sterownika Game Ready, który odblokuje w ustawieniach gry opcję "DLSS Neural Rendering". Neural Rendering może obniżać wydajność o około 50-60% Wbrew temu, do czego przyzwyczaiły nas wcześniejsze wersje DLSS, tym razem nie chodzi o zwiększanie liczby FPS. NVIDIA określa to rozwiązanie jako "3D-Guided Neural Rendering". Model AI otrzymuje dane bezpośrednio z silnika gry, m.in. gotową klatkę, wektory ruchu, informacje o oświetleniu i powierzchniach, a następnie wzbogaca obraz o bardziej realistyczne zachowanie światła oraz materiałów. W NBA 2K27 technologia skupia się przede wszystkim na zawodnikach. Ma poprawiać wygląd skóry i włosów czy cienie kontaktowe, jednocześnie zachowując geometrię twarzy skanów prawdziwych koszykarzy. Deweloperzy mogą przy tym kontrolować intensywność zmian i ograniczać działanie modelu tylko do wybranych elementów sceny. Gracz dostaje natomiast prosty przełącznik włącz-wyłącz. https://www.youtube.com/watch?v=58FagrSqC4M Niestety, DLSS 5 jest bardzo wymagające. NVIDIA chwali się, że od marcowej prezentacji udało się przyspieszyć model około pięciokrotnie - pierwotnie potrzebne były dwa GeForce RTX 5090, a obecnie wystarczy pojedynczy układ z rodziny Blackwell. Mimo to włączenie Neural Rendering może obniżać wydajność średnio o około 50-60%. Zieloni pokazali oczywiście znacznie korzystniejsze wykresy. Flagowy GeForce RTX 5090 osiąga w NBA 2K27 do 370 FPS w 4K przy ustawieniach Ultra, a GeForce RTX 5080 około 232 FPS. Są to jednak liczby wraz z Super Resolution oraz Multi Frame Generation 6X. Nie pokazują więc one wydajności samego DLSS 5 i skutecznie maskują jego spory narzut. https://www.youtube.com/watch?v=79D8SVjB3HQ Co ciekawe NVIDIA przyznała, że obecnym priorytetem jest wykorzystanie najnowszych rdzeni Tensor w architekturze Blackwell, ale nie wykluczyła jednoznacznie starszych generacji na przyszłość. Po niedawnym wycieku biblioteki z NBA 2K27 moderzy uruchomili już DLSS 5 na kartach GeForce RTX 4000, RTX 3000, a nawet RTX 2000. Efekty są bardzo różne, bo najstarszych GPU mówimy o spadku nawet do kilku FPS.

1
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.

Więcej nowości

PlayStation robi z graczy idiotów. Przyznali, że piractwo to nie kradzież
Gry 01 WRZ 2026

PlayStation robi z graczy idiotów. Przyznali, że piractwo to nie kradzież

Prawnicy Sony tłumaczą, dlaczego posiadanie gier cyfrowych przez użytkowników nie jest możliwe, a każda zakupiona kopia musi być licencjonowana. Nie wszyscy gracze, tylko narzekają na nową, cyfrową politykę Sony. Niektórzy już planują wnieść pozew zbiorowy. W związku z tym Sony zawczasu złożyło odpowiednie pismo w Sądzie Okręgowym Północnej Kalifornii. Sam pozew zbiorowy ma natomiast dotyczyć tego, że Sony wprowadza graczy w błąd, informując o zakupie gry w cyfrowym sklepie w sytuacji, kiedy sama gra nie staje się ich własnością.  [SALE-6763] Sony twierdzi, że nie da się kupić cyfrowej gry Jak tłumaczy się Sony? No cóż... głupio. Zdaniem firmy nie jest możliwe posiadanie na własność gry cyfrowej, bo w takim przypadku tylko jedna osoba mogłaby mieć cyfrową kopię, a sprzedaż ich większej liczbie osób byłaby niemożliwa, bo wiązałaby się ze sprzedażą tej samej rzeczy kilkukrotnie, a to przecież nie jest możliwe.  Brzmi to dość pokrętnie. W końcu nie chodzi tu o to, aby kopia na serwerach Sony stała się własnością konkretnego gracza, a kopia na dysku jego konsoli nią była. Weźmy takiego GOG-a, który wręcz oferuje każdemu zainteresowanemu możliwość pobrania plików instalacyjnych zakupionych gier i podkreśla na każdym kroku, że te należą do graczy. Jak widać, da się sprzedawać coś więcej, niż licencje, które można utracić za złamanie regulaminu sklepu.  Załóżmy jednak, że Sony ma rację i nie da się kupić cyfrowej kopii, bo ta po zakupie jest wciąż dostępna dla innych na serwerach PlayStation. To przecież oznacza, że nie da się jej także ukraść. W końcu kradzież polega na zabraniu czegoś komuś. A czy pod wpływem piractwa kopia gry znika z serwerów Sony? W żadnym wypadku. I chociaż sam ani nie popieram, ani nie namawiam do piractwa, to zauważam, że PlayStation bardzo wybiórczo podchodzi do kwestii własności i kradzieży. Akurat w taki sposób, aby to firmie zawsze było na rękę. 

0
PAWEł MARETYCZ
1.

Więcej nowości

Biegałem z nowym Samsungiem. To nie dla mnie (test)
Telepolis.pl
Testy sprzętu 01 WRZ 2026

Biegałem z nowym Samsungiem. To nie dla mnie (test)

Samsung Galaxy Watch9 to nowy smartwatch w ofercie koreańskiego producenta. Sprawdzamy, czy warto go kupić. Smartwatche firmy Samsung nigdy nie były tanie, ale zawsze starały się przesuwać granice tego, co można osiągnąć dzięki urządzeniom ubieralnym. Brzmi dramatycznie? Może, ale umówmy się – trudno oczekiwać mniej, kiedy za nowego Samsunga Galaxy Watch9 trzeba zapłacić co najmniej 1749 zł.  Czy warto? Postanowiłem to sprawdzić, biorąc na warsztat wariant 44 mm z łącznością LTE. Taka konfiguracja w oficjalnym sklepie producenta wyceniona została na 2099 zł. Wygląd i wykonanie Jednego nie można zegarkowi Samsung Galaxy Watch9 odmówić: prezentuje się unikalnie. Producent postawił na sportowo-nowoczesną estetykę, która dobrze pasuje do wizerunku marki. Design może się podobać, ale trzeba od razu podkreślić, że nie jest to akcesorium, które nadaje się do noszenia w każdej sytuacji. Koperta jest chyba najciekawszym elementem, przynajmniej od strony czysto wizualnej. Mamy tu dwa wyraźnie oddzielone od siebie elementy: (prawie) kwadratową główną część obudowy oraz wystający ponad jej obręb okrągły wyświetlacz. Prezentuje się to oryginalnie, ale rodzi pewien problem – tak wysunięty ekran wydaje się mocno narażony na przypadkowe uszkodzenie. Szczęśliwie nie miałem okazji potwierdzić tej obserwacji na własnej skórze, ale i tak polecam brać na to poprawkę. Z innych wartych uwagi elementów mamy tu dwa fizyczne przyciski oraz otwory, pod którym ukryto mikrofon oraz głośnik. Od spodu natomiast można dostrzec zestaw diod i czujników używanych do pomiarów biometrycznych. Fabrycznie zegarek sprzedawany jest w zestawie z prostym silikonowym paskiem. Jest miękki, elastyczny i wygodny, ale na pewno nie pasuje do żadnej formalnej stylizacji. Szczęśliwie możemy go bez trudu wymienić, ale tutaj sporym ograniczeniem okazuje się autorskie mocowanie stosowane przez producenta. Standardowe paski na teleskopy niestety nie przejdą. Generalnie o jakości wykonania całości nie mogę powiedzieć złego słowa. Koperta wykonana jest z wysokiej klasy aluminium, spasowanie elementów jest perfekcyjne, a do tego dostajemy wysoki stopień wodoodporności (5 ATM + IP68) oraz odporności na upadki (MIL-STD-810H). Pod tym względem urządzenie bez trudu broni swojej wysokiej ceny. Wyświetlacz Samsung Galaxy Watch9 wyposażony został w okrągły wyświetlacz Super AMOLED o średnicy 1,47” (w wersji 44 mm). Ekran ma rozdzielczość 480x480 i może się pochwalić atrakcyjnymi kolorami, doskonałym kontrastem i wysoką jasnością maksymalną sięgającą 3000 nitów. Do tego producent nie poskąpił na jego ochronie, stosując w tym celu szkło szafirowe. Oprogramowanie Samsung Galaxy Watch9 pracuje pod kontrolą systemu Wear OS 7 z autorską nakładką One UI Watch 9. W porównaniu z większością popularnych smartwatchy, tutejsze oprogramowanie stara się przenieść na nadgarstek pełną funkcjonalność smartfona, co jest zarówno największą zaletą, ale i olbrzymią bolączką testowanego modelu. Zaletą, bo z pomocą bohatera testu możemy robić masę rzeczy, które na większości zegarków są niemożliwe albo obwarowane licznymi ograniczeniami. Przykładowo, nie jesteśmy ograniczeni wyłącznie do sterowania multimediami odtwarzanymi na smartfonie, ale możemy zainstalować aplikację Spotify i uzyskać dostęp do tamtejszej biblioteki, nawet jeśli w pobliżu nie ma żadnego telefonu. Analogicznie mamy pełny dostęp do komunikatorów i naszych rozmów ze znajomymi, a nie jesteśmy ograniczeni wyłącznie do prostych reakcji na otrzymane powiadomienia. Tego typu zaawansowana funkcjonalność potrafi być przydatna, ale… [gallery][img]261926[/img][img]261939[/img][img]261924[/img][img]261936[/img][img]261941[/img][img]261930[/img][img]261933[/img][img]261932[/img][img]261925[/img][img]261931[/img][img]261928[/img][img]261929[/img][img]261938[/img][img]261935[/img][img]261927[/img][img]261940[/img][img]261934[/img][img]261937[/img][img]261942[/img][/gallery] …ale jak pewnie część z Was się już domyśla, korzystanie z nich na małym ekranie smartwatcha nie zawsze jest przyjemne. Co gorsza, tego typu rozbudowany interfejs często odbija się na dostępie do podstawowych funkcji, do których trzeba przebić się przez mocno rozbudowany system menu. Trzeba natomiast oddać Koreańczykom, w przypadku najnowszej wersji zegarkowego One UI i tak wygląda to dużo lepiej niż w starszych modelach z rodziny Galaxy Watch, gdzie zagęszczenie elementów interfejsu potrafiło być naprawdę przytłaczające. Plus muszę przyznać, że jest tu kilka rozwiązań, które naprawdę przypadły mi do gustu. Przykładowo, możliwość przypięcia skrótów do wybranych funkcji w formie widżetów zamiast dodatkowych tarcz, tak jak ma to miejsce u większości rywali. Błahostka, ale mocno upraszcza dostęp do informacji i narzędzi, po które sięgamy najczęściej. Inna rzecz to charakterystyczny dla serii wirtualny pierścień, który ułatwia nawigację i przyspiesza przebijanie się przez rozbudowane opcje. Jedyny minus, że z jakiegoś powodu istnienie tej funkcji nie zostało w żaden sensowny sposób zasygnalizowane – ani na poziomie interfejsu, ani fizycznego designu smartwatcha. Natomiast jedna rzecz, która początkowo mocno mnie frustrowała, to mocne naciski ze strony producenta do korzystania z własnego ekosystemu. Przykładowo, choć zegarek obsługuje płatności Portfelem Google, fabrycznie zainstalowany jest wyłącznie Samsung Wallet. Co więcej, ma on na stałe przypisany swój własny skrót klawiszowy i nawet jeśli byśmy chcieli, to nie możemy go zastąpić inną aplikacją do płatności zbliżeniowych. Podobnych zabiegów pojawia się tutaj więcej. Oprogramowanie działa szybko i płynnie, ale to nie powinno być zaskoczeniem, biorąc pod uwagę, że na pokładzie mamy procesor Qualcomm Snapdragon SW6100 Wear Elite i 2 GB RAM. Dodatkowo dostajemy 32 GB na przechowywanie plików. Zegarek łączy się ze smartfonem z wykorzystaniem protokołu Bluetooth 6.0 oraz aplikacji Samsung Wearable, ale jego obsługa rozbita jest na kilka innych aplikacji, w tym Samsung Health i Samsung Health Monitor. Połączenie jest stabilne, a aplikacje przejrzyste i funkcjonalne, choć ich mnogość nie pomaga. Jest jednak pewien haczyk – niezależnie od wybranej wersji, Samsung Galaxy Watch9 kompatybilny jest wyłącznie z systemem Android, więc posiadacze iPhone’ów muszą obejść się smakiem. Ba, część funkcji (np. EKG i pomiar ciśnienia) dostępna jest wyłącznie w parze ze smartfonami firmy Samsung co dodatkowo wyklucza kolejne grono użytkowników. Z drugiej strony, w przypadku zakupu wersji LTE telefon poza wstępną konfiguracją tak naprawdę nie jest nam nawet szczególnie potrzebny – urządzenie obsługuje karty eSIM, ma funkcje telefoniczne, a oprócz tego potrafi korzystać z Wi-Fi 802.11a/b/g/n. To oznacza, że zegarek jest w dużej mierze samowystarczalny i może skutecznie zastąpić smartfona np. podczas treningu. Funkcje zdrowotne i sportowe Samsung Galaxy Watch9 oferuje wyjątkowo rozbudowany zestaw funkcji zdrowotnych. Poza standardowymi pomiarami, takimi jak puls, saturacja czy poziom stresu, urządzenie posiada wbudowany elektrokardiogram oraz ciśnieniomierz. Zwłaszcza ten ostatni jest czymś rzadko spotykanym i stanowi spory punkt na korzyść bohatera testu. Warto jedynie mieć na uwadze, że funkcja ta wymaga regularnej kalibracji z wykorzystaniem tradycyjnego ciśnieniomierza i zdecydowanie nie jest w stanie go zastąpić. Jeśli chodzi o funkcje sportowe, na pokładzie znajdziemy niemal pełny komplet rozwiązań, jakich można tego typu sprzętu. Urządzenie posiada wbudowany moduł GPS, obsługuje dziesiątki, jeśli nie setki trybów sportowych, potrafi samodzielnie wykryć trening (np. spacer), a nawet ma kilka specjalnych programów treningowych, które mają pomóc nam w osiąganiu lepszych rezultatów np. podczas biegania. Tu jednak pojawia się dość istotny problem – dokładność pomiarów. W toku testów pięciokrotnie biegałem z Galaxy Watch9 na mojej stałej, sprawdzonej trasie o długości 3 km. Podczas jednej z sesji zapis śladu GPS był poprawny, ale zegarek odjął z dystansu około 250 m ze środka treningu – jakby uznał, że przez blisko dwie minuty stałem w miejscu. Nie był to więc problem z ustaleniem trasy: urządzenie zarejestrowało właściwe dane, lecz błędnie przetworzyło je przy wyliczaniu dystansu i pozostałych statystyk. W efekcie wyniki tego treningu nie nadawały się do sensownej analizy. Nie jestem w stanie po krótkim okresie testów przesądzić, czy to błąd powtarzalny. Jednak Galaxy Watch9 jest jedynym testowanym przeze mnie smartwatchem, w którym poprawnie zapisany ślad nie przełożył się na poprawnie policzony trening. W urządzeniu za blisko 2000 zł taki incydent jest trudny do zaakceptowania – szczególnie że tańsze zegarki, z których korzystałem, nie sprawiały podobnego problemu. Bateria Drugim elementem, który mocno ciąży na ocenie Samsunga Galaxy Watch9, jest bateria. Wariant 44 mm posiada ogniwo o pojemności 445 mAh. Podczas testów pozwalało mi to uzyskać 1-1,5 dnia pracy z włączonym AoD oraz ok. pół godziny treningu z GPS dziennie. To oznacza, że nie unikniemy codziennego ładowania, o ile nie zaczniemy sięgać po tryb oszczędzania energii – wtedy jednak musimy się pożegnać z częścią funkcjonalności urządzenia. Problem jest tym bardziej dotkliwy, że pełne ładowanie Samsunga Galaxy Watch9 za pomocą dołączonej ładowarki zajmuje ponad godzinę. Podsumowanie Samsung Galaxy Watch9 faktycznie jest zegarkiem, który potrafi zaimponować… dopóki nie trzeba go samemu używać. Funkcjonalność niemal jak we flagowym smartfonie, spektakularna jakość wykonania i rozbudowane narzędzia do monitorowania zdrowia to rzeczy, które na pewno warto pochwalić, bo zdecydowanie na to zasługują. To, co bohater testu robi dobrze, robi bardzo dobrze. Problem w tym, że jest tu też kilka dotkliwych potknięć i dotyczą one obszarów bardzo istotnych z perspektywy codziennego użytkowania. Brak wsparcia dla iOS, arbitralne ograniczanie dostępu do części funkcji, problemy z dokładnością pomiarów podczas ćwiczeń i krótki czas pracy na jednym ładowaniu to nie są drobne minusy, tylko wady, które takiego smartwatcha potrafią absolutnie zdyskredytować. Jasne, znajdą się klienci, którzy przymkną na nie oko i będą z nowego Galaxy Watcha bardzo zadowoleni. Siląc się jednak na jakąś obiektywność, przy cenie sięgającej blisko 2000 zł trudno ten sprzęt tak po prostu rekomendować. [SALE-6752] [SALE-6753] [SALE-6754] Samsung Galaxy Watch9 - galeria [gallery][img]261943[/img][img]261947[/img][img]261945[/img][img]261944[/img][img]261946[/img][img]261948[/img][img]261949[/img][img]261950[/img][img]261953[/img][img]261954[/img][img]261952[/img][img]261951[/img][/gallery]

0
ARKADIUSZ BAłA
1.

Popularne porównania