To koniec sportu, jaki znamy. Wszystko przez sztuczną inteligencję
Sponsorowane 17:20

To koniec sportu, jaki znamy. Wszystko przez sztuczną inteligencję

Co łączy sztuczną inteligencję i świat sportu? Bardzo dużo, a widzowie Polsat Box Go  mogą się o tym przekonać na własnej skórze. Sztuczna inteligencja jest wszędzie i zmienia także świat sportu. Co ciekawe, da się to odczuć nie tylko na murawie, ale także przed telewizorami, podczas kibicowania swoim ulubionym zawodnikom. Postanowiliśmy wyszukać kilka przykładów najciekawszych zastosowań AI, które zmieniają definicję sportowej rywalizacji w XXI wieku. Cyber-sędziowie w gotowości Jednym z ciekawszych obszarów, gdzie AI kompletnie zmienia oblicze sportu, jest sędziowanie. Choć z pewnością minie jeszcze dużo czasu, nim ludzie przestaną być w tej roli potrzebni (o ile w ogóle kiedykolwiek to nastąpi), tak sama technologia coraz częściej okazuje się tu dla nich nieocenionym wsparciem. Bodaj sztandarowym przykładem są rozwiązania wdrażane przez UEFA podczas europejskich rozgrywek w piłkę nożną. W kontekście AI bodaj największe znaczenie ma SAOT (Semi-Automated Offside Technology), czyli system, który samodzielnie potrafi zidentyfikować tzw. spalonego. Wykorzystuje on 10 kamer, które rejestrują aktualną pozycję każdego z zawodników, natomiast wbudowane w piłkę sensory dostarczają szczegółowych informacji o jej położeniu, przyspieszeniu i innych istotnych parametrach. Mając komplet tych danych, system samodzielnie potrafi zidentyfikować, kiedy miał miejsce spalony. Ostateczna decyzja o jego uznaniu lub nie nadal należy do człowieka, jednak dokładna analiza zgromadzonych danych wspomagana przez AI pozostawia tutaj dużo mniej miejsca na ewentualne niedomówienia. Czy takie technologie przyniosą koniec kontrowersjom wokół decyzji sędziów? Pewnie nie, ale to na pewno krok w dobrą stronę. Nawiasem, jeśli chcielibyście dowiedzieć się więcej o SAOT oraz innych rozwiązaniach wykorzystywanych w piłce nożnej, zachęcam do lektury naszego materiału o nowoczesnych technologiach stosowanych podczas mistrzostw UEFA 2024. Zobacz: Technologiczne sekrety EURO 2024 Nowe podejście do strategii Żeby jednak była jasność – szczegółowa analiza sytuacji na boisku jest czymś, na czym korzystają także sztaby szkoleniowe i zawodnicy. Tutaj na scenę wkracza m.in. TacticAI, czyli system wspierający decyzje taktyczne opracowany przez Google DeepMind we współpracy z klubem Liverpool FC. Założenia systemu są dość proste, choć stojąca za nimi technologia bynajmniej do prostych nie należy. Celem TacticAI jest przewidzieć, jak w danej sytuacji wyjściowej rozegrany zostanie rzut rożny oraz zaproponować optymalne rozwiązanie dla każdego scenariusza.  Tego typu dane są nieocenione na etapie przygotowań do konkretnego meczu – nie tylko pozwalają trenerowi na opracowanie skutecznej strategii, ale także zawodnikom na przećwiczenie sytuacji, z którymi realnie mogą spotkać się na boisku. Sztuczna inteligencja kompletnie zmienia tu podejście do treningu. Dotyczy to szczególnie obszarów, gdzie trudno polegać wyłącznie na danych historycznych ze względu na zbyt małą próbkę danych lub dużą liczbę zmiennych czynników. Kibicowanie proste jak nigdy A w jaki sposób sztuczna inteligencja wpływa na nas, czyli kibiców? To chyba najciekawszy obszar tego wszystkiego, bo możemy bardzo łatwo doświadczyć go na własnej skórze – szczególnie jeśli mamy wykupioną subskrypcję Polsat Box Go, a konkretnie pakiet Premium Sport. Tryb PRO AI to nowe rozwiązanie, dzięki któremu nasze doświadczenia podczas kibicowania mogą stać się jeszcze ciekawsze. W dużym skrócie, to coś w rodzaju wirtualnego asystenta, który potrafi samodzielnie rozpoznawać najważniejsze fragmenty meczu, automatycznie przygotowywać skróty z najciekawszymi fragmentami spotkania oraz informować na bieżąco o kluczowych momentach za pośrednictwem powiadomień push, nawet jeśli nie ma nas akurat przed telewizorem. W ten sposób cały czas możemy być na bieżąco z sytuacją na boisku i już nigdy nie grozi nam, że przegapimy kluczową akcję. Nowe rozwiązanie dostępne jest dla subskrybentów Premium Sport w Polsat Box Go podczas wybranych spotkań Ligi Konferencji UEFA, Ligi Europy UEFA, PlusLigi oraz Ligi Mistrzów siatkarzy. Żeby z niego skorzystać, wystarczy mieć zainstalowaną na telefonie aplikację oraz aktywne powiadomienia. Świat sportu nigdy nie będzie taki sam – i to dobrze Od sztabów szkoleniowych aż po telefony kibiców – sztuczna inteligencja zmienia obraz sportu. Nie trzeba się tego bać, a wręcz przeciwnie – warto skorzystać z tego, co ma do zaoferowania tryb PRO AI dostępny dla klientów Polsat Box Go. Przyszłość nie będzie czekała, więc warto jej wyjść naprzeciw. [SALE-5634] Artykuł sponsorowany na zlecenie właściciela platformy Polsat Box Go

0
ARKADIUSZ BAłA
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Złoty smartfon Trumpa skrywa tajemnicę. Wnętrze to model z 2024 roku
Sprzęt 18:49

Złoty smartfon Trumpa skrywa tajemnicę. Wnętrze to model z 2024 roku

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Rewolucja w smartfonie. Polacy pokochali tę funkcję w mObywatelu
Aplikacje 18:03

Rewolucja w smartfonie. Polacy pokochali tę funkcję w mObywatelu

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Koniec z fałszywkami w sieci. Unia bierze się za sztuczną inteligencję
Wiadomości 16:39

Koniec z fałszywkami w sieci. Unia bierze się za sztuczną inteligencję

2
MARIAN SZUTIAK
1.
Vectra kusi: dostaniesz za darmo 30 dni telewizji
Telewizja i VoD 16:03

Vectra kusi: dostaniesz za darmo 30 dni telewizji

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Bank Pocztowy i zablokowane 125 tys. zł. Nowe fakty
Publicystyka 15:30

Bank Pocztowy i zablokowane 125 tys. zł. Nowe fakty

17
MARIAN SZUTIAK
1.
Fonia będzie sypać gigabajtami. Jeden gol to 1 GB
Wiadomości 15:02

Fonia będzie sypać gigabajtami. Jeden gol to 1 GB

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Lenovo daje nawet 2000 zł. Wystartowała nowa promocja cashback
Sprzęt 14:29

Lenovo daje nawet 2000 zł. Wystartowała nowa promocja cashback

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Zapomniany serial sci-fi. Właśnie go "odkopano" i robi furorę
Telewizja i VoD 13:51

Zapomniany serial sci-fi. Właśnie go "odkopano" i robi furorę

0
ANNA KOPEć
1.
15-letni haker przyłapany z kapibarą. 109 czynów karalnych
Tech 13:16

15-letni haker przyłapany z kapibarą. 109 czynów karalnych

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Google zepsuł telefony Pixel i wciąż nie wie, jak to sensownie naprawić
Sprzęt 12:44

Google zepsuł telefony Pixel i wciąż nie wie, jak to sensownie naprawić

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Zamiast zwykłej obudowy dali jedwab i gwiazdy. Taka Motorola
Sprzęt 12:13

Zamiast zwykłej obudowy dali jedwab i gwiazdy. Taka Motorola

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Nie tylko smoki. Powróci coś jeszcze, co dobrze znamy z Gry o Tron
Telewizja i VoD 11:39

Nie tylko smoki. Powróci coś jeszcze, co dobrze znamy z Gry o Tron

0
ANNA KOPEć
1.
Dostaniemy nowe rachunki za prąd. Od razu zauważymy jedno
Tech 11:01

Dostaniemy nowe rachunki za prąd. Od razu zauważymy jedno

3
ANNA KOPEć
1.
Apple z mocnymi obniżkami. Otwierają nowy iSpot
Sprzęt 10:27

Apple z mocnymi obniżkami. Otwierają nowy iSpot

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Gwiazda "Stranger Things" powraca na Netflixa. I znów jest genialna
Telewizja i VoD 08:53

Gwiazda "Stranger Things" powraca na Netflixa. I znów jest genialna

0
ANNA KOPEć
1.
YouTube wprowadza wewnętrzny komunikator. Jest nietypowy
Aplikacje 08:14

YouTube wprowadza wewnętrzny komunikator. Jest nietypowy

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Erste Bank Polska właśnie ogłosił. Klientów czekają 3 ciężkie dni
Płatności bezgotówkowe 07:39

Erste Bank Polska właśnie ogłosił. Klientów czekają 3 ciężkie dni

2
ANNA KOPEć
1.
WhatsApp po prostu przestanie działać. Masz czas do listopada
Aplikacje 07:05

WhatsApp po prostu przestanie działać. Masz czas do listopada

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Więcej nowości
Stop telemarketerom. Saily odpala genialną nowość
Aplikacje 10 CZE 2026

Stop telemarketerom. Saily odpala genialną nowość

Masz dość podawania swojego prywatnego numeru w każdym nowym sklepie internetowym? Aplikacja Saily właśnie rozwiązała ten problem. Drugi numer za grosze Saily to aplikacja do obsługi wirtualnych kart eSIM. Do tej pory służyła głównie do kupowania taniego Internetu w podróży za granicę. Teraz firma poszła o krok dalej i uruchomiła funkcję wirtualnych numerów telefonów. Długo wyczekiwana nowość jest już dostępna dla użytkowników na całym świecie. Jak to działa? Numer od Saily został zaprojektowany jako Twój drugi, poboczny kontakt. Jest to pełnoprawny numer amerykański, który pozostaje zawsze aktywny na Twoim urządzeniu. Obsługa całego procesu odbywa się bezpośrednio w aplikacji mobilnej. Nie musisz iść do salonu operatora, wystarczy dosłownie kilka kliknięć na ekranie. Ochrona przed spamem Wszyscy znamy ten uciążliwy problem z prywatnością. Rejestrujesz się w nowej usłudze, a kilka dni później dzwonią do Ciebie garnki i fotowoltaika. Numer Saily powinien się sprawdzić we wszystkich sytuacjach, gdzie nie chcemy podawać swoich prawdziwych danych. Możesz go bezpiecznie wpisywać przy rejestracjach online, wypełnianiu formularzy i odbieraniu powiadomień. Dzięki temu Twój główny, polski numer telefonu zostaje do dyspozycji w sprawach naprawdę ważnych. Udostępniasz go tylko rodzinie, znajomym i zaufanym kontaktom biznesowym. W ten sposób bardzo łatwo i skutecznie oddzielasz życie prywatne od internetowego szumu. Ile kosztuje ta nowość? Saily wyceniło nową usługę bardzo atrakcyjnie. Miesięczna subskrypcja wynosi dokładnie 0,99 USD, a pierwszy miesiąc dostaniesz w promocji za 0,84 dolara. Za mniej niż cztery złote miesięcznie otrzymujesz przypisany do Ciebie amerykański numer telefonu na cały opłacony okres. To dobra cena za spokój i odzyskanie prywatności w sieci. Warto pamiętać, że podstawowa opłata abonamentowa służy do samego utrzymania numeru. Jeśli potrzebujesz z niego aktywnie dzwonić lub wysyłać wiadomości, Saily daje Ci taką możliwość. Minuty rozmów oraz paczki SMS-ów można w dowolnym momencie dokupić jako osobne pakiety. Wybierasz tylko to, z czego faktycznie masz zamiar korzystać. Dodatkowe informacje znajdziesz na stronie saily.com.

2
MARIAN SZUTIAK
1.

Więcej nowości

Nowy Xbox porzuca łatkę „premium”. Microsoft zmienia zasady gry
Gry 10 CZE 2026

Nowy Xbox porzuca łatkę „premium”. Microsoft zmienia zasady gry

Microsoft już tego nie ukrywa: klasyczny model sprzedawania konsol zaczyna się dziś zwyczajnie rozjeżdżać z realiami rynku. Xbox chce odpowiedzieć na ten problem nie tylko nowym sprzętem, ale też nowym pomysłem na to, jak taki sprzęt w ogóle oferować graczom. Koniec starego schematu Asha Sharma, która od lutego stoi na czele Xboxa, mówi wprost, że samo podnoszenie cen nie rozwiąże kryzysu. Podczas Fortune Brainstorm Tech tłumaczyła, że cała branża mierzy się dziś z niedoborem pamięci i nośników, a koszty tych elementów rosną tak mocno, że firma musi szukać innych dróg niż tylko coraz droższa konsola. Stąd pomysł na nowe plany zakupowe, szerszą dystrybucję i partnerstwa, które mają otworzyć Xboxa na więcej osób. Sharma zasugerowała też bardzo wyraźnie, że czasy ścigania się wyłącznie na "najbardziej premium" i najmocniejszą konsolę mogą dobiegać końca, bo masowy odbiorca nie będzie chciał płacić fortuny za całą generację sprzętu. Project Helix Właśnie w tym kierunku ma iść Project Helix, czyli nowa generacja Xboxa. Matthew Ball, nowy chief strategy officer marki, przyznał, że Microsoft przegląda cały model tej konsoli tak, by była bardziej przystępna cenowo i elastyczna, a skutki kryzysu komponentów mogą ciągnąć się jeszcze przez dwa do dwóch i pół roku. Sama Sharma dorzuciła kilka konkretów, które pokazują skalę ambicji. Helix ma pozwolić na uruchamianie gier pecetowych, zachować wsteczną kompatybilność i zaoferować topową wydajność, ale jednocześnie firma już teraz przyznaje, że popyt na obecne konsole przewyższa podaż i przy następcy może być podobnie. Zobacz: Xbox Series X25 w kolorze Translucent Green. Już ostrzę na nią zęby Gry przed AI To nie jest zresztą jedyna korekta kursu. Sharma podkreśla, że Xbox ma wrócić do swoich fundamentów, czyli mocnych gier, wyraźnej tożsamości i bardziej rozsądnej oferty dla graczy, a nie do wizerunku marki, która goni każdy modny trend technologiczny. Dobrze widać to po Game Passie. Po wcześniejszej podwyżce o 50%, usługa zaczęła tracić impet. Microsoft obniżył więc ceny, a według szefowej Xboxa przyniosło to powrót wzrostu i lepsze utrzymanie subskrybentów. Równolegle wraca temat exclusive’ów. Sharma przyznała, że biznes konsolowy Xboxa nie jest dziś w najlepszym zdrowiu, dlatego firma zaczyna od jednego lub dwóch mocnych tytułów na wyłączność. Bez takich magnesów trudno odbudować pozycję platformy. Jest też jeszcze jeden ważny sygnał: Xbox nie zamieni się w "xbox.ai". AI ma tu pomagać twórcom i graczom tylko tam, gdzie faktycznie rozwiązuje problem, a nie być doklejane do wszystkiego na siłę. Nowy plan Microsoftu wygląda dziś bardziej jak powrót do rozsądku niż pogoń za modą. https://www.youtube.com/watch?v=o0hMSekk4XE Zobacz: Xbox Series X: potężna konsola Microsoftu, która nie kłania się konkurencji

0
MARIAN SZUTIAK
1.

Więcej nowości

Dyson Spot+Scrub Ai - bez worków, za to z cyklonami (test)
Telepolis.pl
Testy sprzętu 09 CZE 2026

Dyson Spot+Scrub Ai - bez worków, za to z cyklonami (test)

Przy kwocie 4 tys. zł za robota sprzątającego mam prawo wymagać od sprzętu naprawdę wiele. Dyson, legenda w świecie odkurzaczy pionowych czy suszarek do włosów zwykle podąża własnymi ścieżkami. Przekonajmy się, jakie nieszablonowe rozwiązania zmieścił w najnowszym Dyson Spot+Scrub Ai. Zerknijmy najpierw na specyfikację Dyson Spot+Scrub Ai Moc ssania: 18 000 Pa (wykorzystuje silnik "cyfrowy" z funkcją automatycznego zwiększania mocy nawet 4-krotnie po wjechaniu na dywan). Czas pracy: do 200 minut na jednym ładowaniu. Czas ładowania: 3 godziny (180 minut). Poziom hałasu: 76 dB. Wymiary robota: 37,3 cm (szerokość) x 37,3 cm (długość) x 11 cm (wysokość). Masa robota: 6,6 kg. Pojemnik na kurz (w robocie): 0,25 l. Pojemnik na czystą wodę (w robocie): 0,3 l. Pojemnik na kurz (w stacji): 3 l (bezworkowa oparta na cyklonach Dyson; pozwala na bezobsługowe magazynowanie suchych zanieczyszczeń nawet do 100 dni). Filtracja: Podwójny system filtrów (w robocie i stacji) wychwytuje mikroskopijne cząsteczki kurzu o wielkości zaledwie 0,1 mikrometra. System czujników: Podwójny LiDAR oraz zestaw 24 czujników. Robot skanuje swoje otoczenie 7 razy na sekundę, inteligentnie mapując dom i omijając przeszkody. Mycie gorącą wodą: Zanieczyszczony wałek mopujący jest po skończonej pracy prany w stacji wodą podgrzaną do 60°C, co ułatwia rozpuszczanie uporczywych zabrudzeń. Suszenie ciepłym powietrzem: Po umyciu, wilgotny wałek jest suszony powietrzem o temperaturze 45°C. Eliminuje to wilgoć, namnażanie się bakterii i powstawanie nieprzyjemnych zapachów. Detekcja plam AI: Kamera HD i sztuczna inteligencja rozpoznają ponad 100 rodzajów plam i zabrudzeń (zarówno suchych, jak i mokrych). Robot automatycznie dostosowuje moc i ponawia mycie w jednym miejscu (nawet do 15 przejazdów), dopóki plama nie zniknie. Podświetlenie kurzu: Precyzyjna, zielona wiązka światła (znana z odkurzaczy pionowych Dyson) uwidaczniająca niewidoczny gołym okiem pył na twardych podłogach. Aktywny wałek mopujący: Myje podłogi, samoczynnie oczyszczając się przy każdym obrocie. Automatycznie unosi się po wykryciu dywanu, aby go nie zmoczyć. Czyszczenie krawędzi: Boczna szczotka automatycznie wysuwa się na 40 mm, docierając do samego brzegu ścian i listew przypodłogowych. Szczotka główna: Silikonowy wałek w kształcie Chevronu, zaprojektowany tak, aby minimalizować plątanie się długich włosów i sierści. Prywatność: System AI analizuje obrazy lokalnie w środowisku robota (nie wysyła nagrań z kamery do chmury). Aplikacja MyDyson: Umożliwia śledzenie robota w czasie rzeczywistym, zarządzanie mapami 2D i 3D, ustalanie harmonogramów i sprawdzanie, gdzie system wykrył najcięższe zabrudzenia. Na papierze robot Dyson Spot+Scrub Ai nie bije rekordów. 18 tys. Pa nie robi na nikim wrażenia w 2026 roku — to już wartości znane z robotów w segmencie nawet do 2000 zł. Podobnie jak pranie mopa w 60 stopniach — są roboty zmywające w tej temperaturze, a piorące w aż 100 stopniach Celsjusza. Podobnie jak miało to miejsce w poprzednich modelach, do czynienia mamy przy tym ze sprzętem dużym — wielki jest sam robot, jak i jego stacja. Szczególną uwagę warto zwrócić na wysokość urządzenia wynoszącą 11 cm — nie wjedzie on pod cokoły szafek w popularnych standardach, będzie miał też problem z wjechaniem pod niskie sofy. Na plus zdecydowanie działa oparty na cyklonach system obierania śmieci z robota, który nie wymaga korzystania z worków. To bardzo ekologiczne podejście i przy okazji zerowy koszt eksploatacji. Od razu uprzedzę też, że producent wyciągnął lekcję z niesławnych nawigacyjnie poprzednich konstrukcji i zarówno mapowanie pomieszczeń, jak i zbierane w czasie rzeczywistym aktualizacje położenia mebli i innych obiektów działają w tym modelu wzorcowo. Nie należy przy tym zrażać się suchą specyfikacją, która często ma się nijak do faktycznych osiągów odkurzaczy. Chińskie marki lubią sobie czasem coś tam podkoloryzować, a Dyson ma reputacji firmy, która nie musi się uciekać do naginania rzeczywistości. [SALE-5588] [SALE-5589] [SALE-5590] Najważniejsze, czyli odkurzanie Przejdźmy do najważniejszego: zbierania brudu. Pod tym względem Dyson Spot+Scrub Ai udowadnia, dlaczego marka od lat uchodzi za pioniera w dziedzinie przepływu powietrza. Dzięki potężnemu silnikowi robot generuje w trybie maksymalnym solidne 18 000 Pa mocy ssania — nie jest to może rynkowy rekord, ale już solidna podstawa skutecznego odkurzania. Zapożyczony z pionowych modeli (jak Dyson V15 Detect) moduł z zielonym światłem został zintegrowany na froncie robota. Laser oświetla podłogę pod precyzyjnym kątem, uwidaczniając mikroskopijny kurz, którego nie da się dostrzec gołym okiem. W połączeniu z kamerą HD oraz procesorem AI, sprzęt w czasie rzeczywistym analizuje stopień zabrudzenia podłogi. Jeśli wykryje duże skupisko kurzu, automatycznie zwalnia i zwiększa obroty silnika, upewniając się, że niczego nie ominął. Robot doskonale radzi sobie z drobnym pyłem, okruchami i piaskiem wręcz perfekcyjnie. Odkurzacz automatycznie rozpoznaje miękkie powierzchnie i potrafi zwiększyć siłę ssania nawet czterokrotnie, gdy tylko wjedzie na dywan. Główna szczotka została zaprojektowana tak, aby minimalizować plątanie się włosów. Użytkownicy posiadający zwierzęta domowe (zwłaszcza te długowłose) szybko docenią fakt, że nie trzeba z nożyczkami w ręku wycinać zaplątanej sierści z wałka. Szczotka ma asymetryczną budowę, która transportuje włosy prosto do zbiornika. Aby zabezpieczyć dywany przed zmoczeniem, mechanizm natychmiastowo podnosi moduł mopujący, gdy czujniki wykryją zmianę podłoża. W kwestii czyszczenia krawędzi Dyson zastosował dwie obrotowe szczotki boczne, które dobrze radzą sobie z wygarnianiem zanieczyszczeń z rogów pokoi. Należy jednak pamiętać, że przez swoją grubość i okrągły kształt, urządzenie nie zawsze dotrze w najgłębsze zakamarki geometrycznych kątów. Co warto przy tym podkreślić, szczotki Dysona są ogromne na tle konkurencji i choć robot nie wszędzie wjedzie, to sięga nimi zaskakująco daleko. Potrafił podczas testów np. dostać się pod metalowe stopy biurka z Ikei, co dla innych modeli było często nieosiągalne. Na minus należy zaliczyć natomiast brak szczotki z wysuwanym ramieniem, rozwiązania z powodzeniem stosowanego u konkurentów. Jedynym przeciwnikiem, który zakłopotał Dyson Spot+Scrub Ai była wycieraczka z włókna kokosowego. Robot uparcie ją przesuwał i potrafił się na niej zawiesić piłując w nieskończoność włókna. Podobne zdzieranie wycieraczki odnotowałem w Eufy E28, z kolei Dreame Aqua10 Ultra Roller próbował z niej zeskakiwać podnosząc kółka. Możemy oczywiście oznaczyć wycieraczkę jako strefę bez dostępu dla robota lub zainwestować w coś niższego i trudniej przesuwającego się. Finalnie zadane do posprzątania pomieszczenia były skutecznie pozbawione suchych zabrudzeń, a głośność urządzenia nie dawała się we znaki podczas samego sprzątania (ryknięcie cyklonami podczas przepompowywania kurzu to inna historia). Maszyna faktycznie wykrywa większe zabrudzenia i do nich wraca, gdy zajdzie taka potrzeba. Przezroczysta komora cyklonów (jest ich aż 10) w stacji dokującej pozwala na szybko ocenić poziom wypełnienia zbiornika, ale też czyni nasz nowy „mebel” trochę mniej atrakcyjnym wizualnie. Mnie podczas testów brakowało już ścian na kolejne roboty, więc zerkałem na tę komorę dość często, natomiast w typowym użytkowaniu robot raczej będzie gdzieś schowany i nie będzie się prężyć na środku salonu. To istotne, szczególnie gdy zamierzamy intensywnie używać mopa, by później nie słuchać jego wielogodzinnego suszenia. Mopowanie? Całkiem udane Dyson nie poszedł na skróty. Wiele starszych robotów jedynie ciągnie za sobą wilgotną szmatkę. Tymczasem słowo "Scrub" w nazwie nowego modelu nie jest tylko chwytem marketingowym. Robot został wyposażony w obrotowy wałek myjący z 12 punktami rozprowadzania wody, który oferuje zadowalające rezultaty w czyszczeniu twardych posadzek, płytek czy paneli. Główną gwiazdą tego trybu jest moduł AI odpowiedzialny za detekcję plam. Gdy kamera wykryje na podłodze zanieczyszczenie — czy to wylane wino, plamę po kawie, czy przyklejony i zaschnięty sos — robot nie zadowala się jednym przejazdem. Potrafi podjechać do plamy i wykonać do 15 precyzyjnych przejazdów w różnym kierunku, dopóki oprogramowanie nie upewni się, że podłoga lśni czystością. Co więcej, sprzęt dba o higienę podczas samej pracy. Wałek jest stale zwilżany czystą wodą z wbudowanego zbiornika, podczas gdy wewnętrzna wycieraczka w robocie natychmiastowo ściąga i odsysa brudną ciecz do oddzielnego pojemnika. Dzięki temu unikamy ryzyka rozmazywania brudu na dużych przestrzeniach. Wyróżnia się również wysuwany na 40 mm wałek krawędziowy. Pozwala on na mycie podłogi dosłownie kilka milimetrów od listew przypodłogowych, eliminując charakterystyczny dla wielu robotów suchy margines brudu wzdłuż ścian. Gdy cykl się kończy, robot wraca do bazy. Tam następuje pranie wałka wodą podgrzaną do 60°C, co skutecznie rozpuszcza tłuszcz zebrany w kuchni. Następnie wałek przechodzi cykl suszenia ciepłym powietrzem o temperaturze 45°C. Jest to proces z jednej strony niezbyt głośny, ale dość długi, nieco brzęczący i może przeszkadzać, gdy ktoś np. postanowi się zdrzemnąć w pomieszczeniu, gdzie stoi robot. Czas suszenia możemy ustawić na 3, 4 lub 5 godzin. Podczas testów nie zauważyłem, by z robota wydostawały się jakieś nieprzyjemne zapachy, system działa więc skutecznie. Co warto dodać, jonami srebra dezynfekowana jest też sama czysta woda. Gdzieś to już widziałem Patrząc na niezłe działanie Dyson Spot+Scrub Ai łatwo można dojść do wniosku, że brytyjska firma skorzystała tym razem z pomocy podwykonawcy, by podobnie jak zrobił to iRobot, dogonić rozpędzoną azjatycką konkurencję. W sieci można znaleźć informacje, że konstrukcja Dysona bazuje na rozwiązaniach chińskiego ODM Shenzhen Picea Robotics, a dokładnie na modelu R2 ODM. Choć nie zabrakło tutaj charakterystycznych dla Dysona akcentów (duży filtr powietrza, zielony laser), to już konstrukcja kół czy szczotek bocznych bardzo przypomina te np. w robotach Eufy, a więc firmy, która korzysta z pomocy Picea. W 100% oryginalna wydaje się natomiast stacja, z dominującym centralnie systemem bezworkowym Dysona. W ogólnym rozrachunku skorzystanie z pomocy Picea wyszło w moim zdaniem na plus, a wkład własny producenta jest na tyle duży, by Dyson Spot+Scrub Ai pozostał sprzętem premium. Aplikacja i nawigacja O ile poprzednie modele Dysona miewały problemy z powrotem do stacji, tutaj tego raczej nie doświadczymy, o ile nie wlezie do niej np. kot. Robot porusza się wyjątkowo sprawnie, z gracją przemykając pomiędzy meblami, tak by ich nie zniszczyć. Nie jest to głupa zabawka, która wbije się w stojące na podłodze lustro, ani poddenerwowane Eufy z impetem wjeżdżające w nogi stołów. Jest to przy tym o tyle zaskakujące, że to relatywnie duża maszyna, która z gracją powinna mieć więcej problemów niż mniejsi konkurenci. Aplikacja MyDyson z jednej strony jest kompletna, z drugiej zaś wymaga przyzwyczajenia dla użytkowników innych systemów. Po rozpoznaniu pomieszczeń możemy wybrać kolejność ich sprzątania i ustalić dla każdego, czy ma być to odkurzanie i jednoczesne mycie, samo odkurzanie, samo mycie lub najpierw odkurzanie, a potem mycie. Nie można po prostu zażyczyć sobie odkurzania całego mieszkania, mamy ciągłe przechodzenie przez konfigurator w każdym z pokoi, z dodatkowymi nastawami odkurzania (auto, szybki, cichy, zwiększona wydajność), poziomem wody mopa (niski, średni, wysoka) oraz z przejściami mopa (1 lub 2). Nie zabrakło natomiast istotnego w przypadku mopów ustawienia częstotliwości samoczyszczenia (co 15 minut, co 30 minut lub Tylko w razie potrzeby), a z asystentów do sterowania głosem mamy do wyboru Alexę i Google Home. [gallery][img]255384[/img][img]255383[/img][img]255369[/img][img]255388[/img][img]255371[/img][img]255373[/img][img]255372[/img][img]255376[/img][img]255382[/img][img]255379[/img][img]255389[/img][img]255381[/img][img]255377[/img][img]255391[/img][img]255380[/img][img]255374[/img][img]255375[/img][img]255396[/img][img]undefined[/img][img]255368[/img][img]255394[/img][img]255390[/img][img]255393[/img][img]255386[/img][img]255378[/img][img]255385[/img][img]255387[/img][img]255370[/img][img]255395[/img][/gallery] Podsumowanie Dyson Spot+Scrub Ai to porządny robot mopujący i, uwzględniając jego cenę, dość przeciętny robot odkurzający. Nie znajdziemy tutaj rekordowej mocy ssania, jak miało to miejsce przy premierze Dysona 360 Vis Nav, lecz bardziej dobijanie do rynkowego standardu, mocno zawyżonego produktami konkurencji. Choć niewątpliwie Dyson korzystał z pomocy podwykonawcy, nie można firmie odmówić szerokiego wkładu własnego w produkt. Od zaawansowanej nawigacji, przez zielony laser, filtrację i potężny system cyklonów w stacji dokującej, po rozbudowane funkcje AI, w tym rozpoznawanie zabrudzeń. W większości scenariuszy Dyson Spot+Scrub Ai wywiązywał się z powierzonych mu zadań bardzo dobrze, a podobnie jak w przypadku produktów Narvala urzeka tutaj wychodzenie poza schemat i doczyszczanie większych zabrudzeń do skutku. Z racji gabarytów stacji i samego robota, raczej nowość Dysona widziałbym w domach, a nie w ciasnych mieszkaniach. Szczególnie w takich, w których dodatkowo trzymamy czworonogi. Producent zdążył już skorygować cenę urządzenia i w moim odczuciu jest teraz bardziej adekwatna do jego możliwości. Dużą wygodą okazuje się bezworkowy charakter sprzętu - 10 cyklonów zasysa brud do dużego pojemnika, który przyjdzie nam opróżniać raz na 100 dni. Nie ma tym samym zamawiania w panice worków na Allegro, wystarczy kubeł na śmieci i butelka dedykowanego płynu do podłóg, reszta dzieje się sama. Co warto podkreślić, znane z poprzednika kłopoty z nawigacją to przeszłość. Robot Dysona dorównuje konkurencji, a od niektórych modeli jest wręcz subtelniejszy, stroniąc od niepotrzebnego obijania mebli czy suwania po listwach przypodłogowych. Gdyby tak tylko jeszcze udało się go trochę odchudzić i dołożyć kolejne 10 tys. Pa... Moja ocena końcowa to 7/10. [SALE-5588] [SALE-5589] [SALE-5590]

5
LECH OKOń
1.

Popularne porównania