Huawei MatePad Air – rodzinny tablet w nowoczesnym wydaniu
Sponsorowane 14:45

Huawei MatePad Air – rodzinny tablet w nowoczesnym wydaniu

Huawei MatePad Air to więcej niż zwykły tablet – to urządzenie, które spokojnie może stać się wspólnym komputerem całej Twojej rodziny. Kiedy na przełomie tysiącleci komputery masowo wdarły się do mieszkań Polaków, standardem była instytucja komputera domowego. Mowa o jednym sprzęcie, z którego korzystała cała rodzina. To oznacza, że musiał on być wystarczająco uniwersalny, by poradzić sobie z nauką, pracą, rozrywką i tak naprawdę wszystkim pomiędzy. Dziś w dobie laptopów i smartfonów wizja korzystania przez wszystkich domowników z jednego przykutego do biurka komputera wydaje się wręcz niewyobrażalna. Nowy Huawei MatePad Air udowadnia jednak, że sama idea jednego sprzętu, który z powodzeniem potrafi zaspokoić potrzeby całej rodziny, ma się wyjątkowo dobrze. Nawet jeśli nie zrobi wszystkiego, co potrafi pełnoprawny pecet, to pewnie Was zaskoczy, w jak wielu sytuacjach może go zastąpić, a często nawet okazać się lepszy. Poniżej łapcie kilka przykładów typowych scenariuszy, z którymi kiedyś musiał radzić sobie komputer domowy i dlaczego Huawei MatePad Air sprawdza się w nich lepiej. Nauka i odrabianie lekcji Tradycyjnie komputer domowy miał być zwykle sprzętem do nauki. Podobnie wygląda dzisiaj sprawa z kupowanymi dla dzieci tabletami. Jeśli spojrzeć na Huawei MatePad Air wyłącznie z tej perspektywy, to jest to sprzęt, który wypada praktycznie wzorowo. Jego największym atutem jest w tym przypadku wyświetlacz. Jeśli chodzi o wymiary, przekątna 12” przy rozdzielczości 2800x1840 to złoty środek między sprzętem, który nadaje się do jednoczesnej pracy z kilkoma aplikacjami (np. przeglądarką internetową i edytorem tekstu), a jednocześnie może przejąć rolę dużego czytnika ebooków. Ważniejsze jest jednak to, że mamy tu do czynienia z panelem OLED wyposażonym w technologię PaperMatte. Co to oznacza? Przede wszystkim to, że powierzchnia wyświetlacza jest matowa. Podczas korzystania z urządzenia nie będą nam przeszkadzały żadne niechciane odbicia, a praca z MatePadem Air nie męczy wzroku tak bardzo, jak ma to miejsce w przypadku tradycyjnych wyświetlaczy. Potwierdzają to zresztą certyfikaty TÜV Rheinland Full Care Display 3.0 oraz SGS Low Visual Fatigue A+ 3.0 Premium Performance. Druga sprawa to funkcjonalność, która przewyższa tradycyjne tablety. Dołączona do zestawu klawiatura magnetyczna to prosty sposób, by przekształcić tablet w niemalże pełnoprawnego laptopa, z kolei system HarmonyOS 4.3 zapewnia świetne wsparcie dla wielozadaniowości oraz bogatą bibliotekę aplikacji. Przykładowo, na użytkowników czeka darmowy, w pełni funkcjonalny pakiet biurowy WPS Office. A w dodatku jest tu dostęp do wielu popularnych aplikacji, w tym tych od Google. A jeśli ktoś preferuje odręczne notatki? To także żaden problem – z rysikiem M-Pencil Pro po wyświetlaczu MatePada Air można pisać jak po najprawdziwszym papierze. Ba, w połączeniu z aplikacją GoPaint tablet zmienia się w funkcjonalny szkicownik, który może stać się doskonałym narzędziem dla każdego młodego artysty, który chciałby się zmierzyć ze sztuką cyfrowego rysunku. Centrum rozrywki Czy Huawei MatePad Air nadaje się do oglądania filmów? Cóż, jeśli jesteście ze szkoły, że jedynym słusznym sposobem oglądania niektórych produkcji jest seans w sali i formacie IMAX, to ekran o przekątnej 12” może się Wam wydać ździebko za mały. Nie ulega natomiast wątpliwości, że filmy na ekranie tego tabletu prezentują się dużo lepiej niż wątpliwej jakości pliki .avi, na których wychowało się całe pokolenie dzisiejszych Internautów. I to stwierdzenie nawet nie jest czymś, z czym warto dyskutować. Tutejszy panel OLED nie tylko może się pochwalić wysoką rozdzielczością, ale przede wszystkim oferuje nieskończony kontrast i absolutnie spektakularne kolory, dzięki którym każda scena wygląda jak żywa. Jasne, nie jest to może alternatywa dla dużego telewizora z pełnym zestawem kina domowego, ale jeśli lubicie oglądać filmy w podróży albo leżąc w łóżku chcielibyście obejrzeć kilka odcinków ulubionego serialu, Huawei MatePad Air sprawdzi się idealnie. Tym bardziej, że w nowym modelu producent zadbał o aspekt, który w tego typu sprzęcie bywa traktowany po macoszemu: audio. Urządzenie wyposażono w aż sześć głośników, które współpracują, by dostarczyć wysoką jakość dźwięku, w czym dodatkowo pomaga autorska technologia Huawei Sound. W efekcie urządzenie potrafi dostarczyć rewelacyjne wrażenia niezależnie od tego, czy oglądamy film, gramy czy słuchamy muzyki. Przeglądanie Internetu No ale koniec końców podstawowym zadaniem praktycznie każdego komputera, smartfona czy tabletu w dzisiejszych czasach jest po prostu przeglądanie Internetu. No i jeśli chcecie robić to w najwygodniejszy możliwy sposób, to Huawei MatePad Air pozostaje w zasadzie bez konkurencji. Raz, że to kolejny obszar, gdzie wyświetlacz robi gigantyczną różnicę. Matowa powłoka PaperMatte, wysoka rozdzielczość, proporcje 3:2 – wszystko to sprawia, że ulubione strony można oglądać bez zmęczenia praktycznie bez końca. Nie ma tu ani konieczności siedzenia w jednej, niewygodnej pozycji, jak przed komputerem, ani konieczności męczenia się z małymi literkami, jak na smartfonie. Dwa, to my decydujemy, gdzie i w jaki sposób korzystamy z tabletu. Na kanapie? Przy biurku? Na tylnym siedzeniu samochodu? W samolocie? Z Huawei MatePad Air każda z tych opcji może być równie wygodna. Wszystkie podzespoły udało się zmieścić w obudowie o grubości raptem 5,3 mm i masie 509 g. To trochę tak, jakbyśmy mieli w rękach odrobinę większy czytnik ebooków. Taki sprzęt można zabrać ze sobą praktycznie wszędzie, szczególnie że producent nie oszczędzał na wykonaniu i zadbał o to, by urządzenie miało zwiększoną odporność na codzienne uszkodzenia. Trzy, dołączona do zestawu klawiatura i rysik M-Pencil Pro potrafią skutecznie zastąpić myszkę tam, gdzie twórcy witryny nie zadbali o komfortową obsługę dotykiem. To poziom elastyczności, który ciężko znaleźć gdziekolwiek indziej. Tablet na każdą potrzebę Warto też wspomnieć, że nowy Huawei MatePad Air nie jest jedynym tabletem w portfolio producenta. Znajdziemy tu bogaty wybór modeli, przygotowanych pod kątem różnych użytkowników – w końcu każdy z nas ma inne potrzeby. Świetnym przykładem jest nowy Huawei MatePad Pro Max, którego przygotowano z myślą o osobach najbardziej wymagających. W obudowie o grubości raptem 4,7 mm udało się zmieścić m.in. wydajny układ chłodzenia, wysokiej klasy wyświetlacz OLED o przekątnej 13,2”, a nawet wysokiej klasy aparat o rozdzielczości 50 Mpix. A to tylko jedna z wielu opcji. Pełną ofertę tabletów producenta znajdziecie na stronie huawei.pl. Warto tam zajrzeć, bo niektóre z nich kupicie aktualnie w niższych cenach dzięki promocji z okazji powrotu do szkoły. Oferta na start No ale chyba najważniejsze, że Huawei MatePad Air to sprzęt, który można mieć w bardzo atrakcyjnej cenie. Kiedy ceny komputerów i podzespołów osiągają kolejne niechlubne rekordy, nowy tablet producenta można mieć w cenie startującej od 3499 zł za wersję 8 / 256 GB. Za te pieniądze dostajemy sprzęt, który pod względem uniwersalności zostawia alternatywy daleko w tyle. No a na tym nie koniec, bo do 5 października 2026 r. można się załapać na ofertę premierową, w której urządzenie w sklepie huawei.pl oraz u wybranych partnerów oferowane jest z rabatem w wysokości aż 500 zł. Atrakcyjna oferta, szczególnie jeśli zdecydujecie się na zakup przez sklep producenta, gdzie dodatkowo do kompletu można się załapać na zniżkę dla studentów, prawdziwe raty 20x0%, darmową wysyłkę oraz 50 zł rabatu za zapis do newslettera. [SALE-6681] Artykuł sponsorowany na zlecenie firmy Huawei

1
ARKADIUSZ BAłA
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Microduck robi furorę. Ma kamerę, LiDAR i kosztuje mniej niż smartfon
Sprzęt 20:39

Microduck robi furorę. Ma kamerę, LiDAR i kosztuje mniej niż smartfon

1
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Chińczycy przyspieszają. Amerykanie i Koreańczycy mają problem
Tech 20:04

Chińczycy przyspieszają. Amerykanie i Koreańczycy mają problem

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
QLED Samsunga z ekranem 4K za mniej, niż 2000 zł? Tak, to możliwe
Telepolis.pl
Sprzęt 19:29

QLED Samsunga z ekranem 4K za mniej, niż 2000 zł? Tak, to możliwe

1
PAWEł MARETYCZ
1.
Adobe mocno zmienia Photoshopa. Nie wszyscy będą zadowoleni
Oprogramowanie 18:54

Adobe mocno zmienia Photoshopa. Nie wszyscy będą zadowoleni

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Posiadacze Windows 10 z nowym problemem. Czas ucieka
Oprogramowanie 18:19

Posiadacze Windows 10 z nowym problemem. Czas ucieka

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Galaxy A27 kilka stówek taniej. Niemal na pewno nie potrzebujesz nic lepszego
Sprzęt 17:48

Galaxy A27 kilka stówek taniej. Niemal na pewno nie potrzebujesz nic lepszego

1
PAWEł MARETYCZ
1.
Amazon idzie na zakupy. NVIDIA dostarczy miliony akceleratorów
Sprzęt 17:17

Amazon idzie na zakupy. NVIDIA dostarczy miliony akceleratorów

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Ten głośnik ma ukryty trik. MagBuddy zaskakuje
Sprzęt 16:46

Ten głośnik ma ukryty trik. MagBuddy zaskakuje

1
MARIAN SZUTIAK
1.
Samsung Galaxy S26 FE oficjalnie. Pod maską Exynos 2500
Sprzęt 16:14

Samsung Galaxy S26 FE oficjalnie. Pod maską Exynos 2500

2
MARIAN SZUTIAK
1.
30% mieszkańców miast boi się hulajnóg elektrycznych, a ja jestem jednym z nich
Sprzęt 15:46

30% mieszkańców miast boi się hulajnóg elektrycznych, a ja jestem jednym z nich

3
PAWEł MARETYCZ
1.
Polskie służby z nowymi uprawnieniami. Będą podsłuchiwać
Bezpieczeństwo 15:17

Polskie służby z nowymi uprawnieniami. Będą podsłuchiwać

2
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
ScamWatch ma tropić oszustów. Brzoska rzuca wyzwanie Mecie
Wiadomości 14:15

ScamWatch ma tropić oszustów. Brzoska rzuca wyzwanie Mecie

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Play idzie jak dzik w żołędzie. Padł konkretny rekord
Wiadomości 13:23

Play idzie jak dzik w żołędzie. Padł konkretny rekord

3
MARIAN SZUTIAK
1.
Masz takiego samsunga? Wykryto 8 poważnych błędów. Pobierz poprawkę
Bezpieczeństwo 13:19

Masz takiego samsunga? Wykryto 8 poważnych błędów. Pobierz poprawkę

2
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Xiaomi wrzuca do Redmi potężne baterie. Jest też nowy model Pro Max
Sprzęt 13:14

Xiaomi wrzuca do Redmi potężne baterie. Jest też nowy model Pro Max

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Nowa historia z uniwersum "Gry o tron" wypełnia dużą lukę serialu HBO
Rozrywka 12:37

Nowa historia z uniwersum "Gry o tron" wypełnia dużą lukę serialu HBO

0
ANNA KOPEć
1.
Apple potwierdza premierę. iPhone Ultra coraz bliżej
Sprzęt 11:43

Apple potwierdza premierę. iPhone Ultra coraz bliżej

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Aż 8 odcinków. Wbijające w fotel dzieło Stephena Kinga jeszcze w tym roku
Telewizja i VoD 10:44

Aż 8 odcinków. Wbijające w fotel dzieło Stephena Kinga jeszcze w tym roku

0
ANNA KOPEć
1.
Więcej nowości
Wszystko przez popularny znak drogowy. Kierowca ma teraz duże problemy
Moto 09:07

Wszystko przez popularny znak drogowy. Kierowca ma teraz duże problemy

39-letni kierowca nawet nie przypuszczał, że rutynowa kontrola drogowa zakończy się dla niego czymś znacznie poważniejszym niż wysoki mandat. Sprawdzenie danych ujawniło coś, co chciał ukryć. Zignorował znak nakazu jazdy w prawo 39-letni kierowca w Lesznie, zwrócił uwagę funkcjonariuszy drogowych tym, że nie zastosował się do obowiązującego nakazu. Mężczyzna zignorował znak wskazujący to, że należy w tym miejscu pojechać w prawo. Policjanci nie mieli wyboru - zatrzymali kierowcę do rutynowej kontroli.  Weryfikacja danych ujawniła coś zaskakującego Po zweryfikowaniu danych w policyjnych systemach, okazało się, że mężczyzna nie miał prawa prowadzić samochodu. Miał na swoim koncie dwa, prawomocne sądowe zakazy kierowania pojazdami mechanicznymi. Ta sprawa nie mogła zatem zakończyć się jedynie interwencją drogową i upomnieniem. 39-latek został zatrzymany i przewieziony do policyjnego aresztu. Cała sprawa trafiła do sądu.  Konsekwencje takiego lekkomyślnego postępowania można było przewidzieć. Sąd Rejonowy w Lesznie wymierzył 39-latkowi karę siedmiu miesięcy pozbawienia wolności oraz grzywnę w wysokości 10 tysięcy złotych. Pieniądze mają zostać wpłacone na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.  Jak można się również domyślić, mężczyzna dostał kolejny zakaz dotyczący prowadzenia pojazdów mechanicznych. Tym razem, sąd był bezwzględny i ukarał kierowcę dożywotnim zakazem.  Jak widać, w kwestii naruszania przepisów drogowych, władze nie mają zrozumienia. Mężczyzna naruszł kilka zakazów, a prawda wyszła na jaw, w momencie, kiedy nawet się tego nie spodziewał. 

4
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

"Stranger Things" oficjalnie przedstawił następcę Vecny
Telewizja i VoD 07:41

"Stranger Things" oficjalnie przedstawił następcę Vecny

O tym, że serial "Stranger Things" powraca jesienią 2026 roku, pisaliśmy już jakiś czas temu. 17 września na Netflixa wskoczy drugi sezon animowanego spin-offu. Warto też wspomnieć, że pojawi się godny następca Vecny. A wiadomo, że złoczyńców zapamiętuje się najbardziej.  Po pięciu sezonach, pełnych tajemnic i mroku oraz sporej dawki akcji, aktorski serial "Stranger Things" zakończył się w 2025 roku. A finał, trzeba przyznać, był jednym z najbardziej kontrowersyjnych w całej dekadzie. Mimo tego, nie ulega wątpliwości, że serial "Stranger Things" pozostał jednym z najlepszych seriali wszech czasów. Kim był Vecna? Vecna (prawdziwe nazwisko Henry Creel) to najpotężniejszy złoczyńca serialu "Stranger Things", który był niebezpieczny głównie z tego powodu, że atakował psychologicznie i z ukrycia. To potworna humanoidalna istota władająca Drugą Stroną. W 1979 zmanipulował Jedenastkę, by ta usunęła mu implant tłumiący jego nadprzyrodzone moce. Po tym jak je odzyskał, dokonał krwawej masakry dzieci w laboratorium. Jedenastka stawiła mu opór i go wygnała do innego wymiaru, gdzie przekształcił się w potwora. https://www.youtube.com/watch?v=jdpZzhsRV5w Ważne jest to, że piąty sezon zakończył historię Jedenastki (Millie Bobby Brown) i jej przyjaciół oraz rodziny, a także Vecny (Jamie Campbell Bower). Vecna został pokonany, a Druga Strona zniszczona, co miało zakończyć całą historię. Ale okazuje się, że w Hawkins to studnia bez dna, w której jest wciąż wiele zagadek do odkrycia i to jest właśnie powód, z jakiego pojawi się we wrześniu nowy sezon "Stranger Things: Opowieści z '85".  Drugi sezon pojawi się na Netflixie zaledwie kilka miesięcy po debiucie pierwszego. I właśnie w nim pojawi się zastępca Vecny. Ale nie będzie on przypominać żadnej dotyczasowej postaci z Drugiej Strony.  W Stranger Things teraz pojawi się duch złoczyńcy I to jest nowość, która nieco komplikuje fabułę. W głównym serialu nigdy nie było żadnych duchów (jedynie wizje wywoływane przez Vecnę). Pod koniec pierwszego sezonu, dzieciaki z Hawkins pokonały potwora i zamknęły bramę do Drugiej Strony, ale z ciała potwora wyrósł dziwny kwiat przypominający Demogorgona. W zwiastunie drugiego sezonu możemy podejrzeć, następcę Vecny - ducha z Drugiej Strony, którego zlikwidowanie będzie wymagało nowych metod, jakich jeszcze nie używali.  https://www.youtube.com/watch?v=Xt5f3S7shNY

0
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Od 2 miesięcy mam fotowoltaikę na balkonie. Sprzęt ładuję tylko nią
Poradniki 26 SIE 2026

Od 2 miesięcy mam fotowoltaikę na balkonie. Sprzęt ładuję tylko nią

Fotowoltaika na balkonie wymaga bardzo długiej drogi legislacyjnej, jeśli chcemy podpiąć się do sieci, albo... zgody spółdzielni, jeśli panel wystaje poza obrys balkonu, a my stawiamy na instalację off grid. Ja wybrałem drugą opcję. Testowanie fotowoltaiki na balkonie w moim przypadku ma dość długą tradycję w ramach pracy na Telepolis. Wcześniej jednak skupiałem się na panelach z Action. Aż przyszedł czas na porządny, 200-watowy, elastyczny panel stacjonarny, co przy mojej stacji zasilania Anker Solix C300X DC jest sporą nadwyżką, ponieważ ta przyjmuje do 100 W energii z paneli. I szczerze przyznam, że trochę żałuję, że nie mam pojemniejszej stacji, bo czuję, że marnuję masę watogodzin energii każdego dnia, kiedy wszystko mam naładowane na 100%, a słońce wciąż oświetla jasnym światłem panele. Panel fotowoltaiczny na balkonie to istny strzał w dziesiątkę A przynajmniej w moim przypadku. Mam balkon ustawiony na południe i mieszkam na 3 piętrze. Tym samym nawet odrobiny cienia na nim nie ma w ciągu dnia. Tylko rano i wieczorem sąsiednie bloki zasłaniają nieco słońca, jednak nie trwa to zbyt długo. Jak zamontowałem panel do balkonu? No cóż, jest to elastyczna, więc i lekka konstrukcja z 4 otworami montażowymi. Całość nie wystaje poza obrys balkonu, a spoczywa swoją krawędzią na jego powierzchni, która sięga poza barierki. Do tych jest natomiast przytwierdzony ośmioma opaskami ze stali nierdzewnej, które trzymają je przy barierkach.  Czy to wystarczy, żeby utrzymać panel w mocnym wietrze? Jak najbardziej. Swego czasu pracowałem jako drogowiec i podobne opaski służyły nam do mocowania znaków drogowych. Znacznie cięższe znaki są zamocowane do słupów nie ośmioma a dwiema opaskami. I to nie nad trawnikiem, a nad chodnikami, którymi chodzą ludzie. Po ostatnich wichurach widziałem nieco połamanych znaków i w żadnym z nich opaska nie puściła. Jak już, to mocowanie w innym miejscu. Także kwestii bezpieczeństwa jestem pewny jak niczego innego. I tak: panel jest zamocowany pod kątem 90 stopni. Czy jest to optymalne? Oczywiście, że nie. Kiedy zamontowałem go w czerwcu to dawał przez to maksymalnie 50 W w dzień. Jednak teraz, kiedy słońce jest już zauważalnie niżej, to spokojnie daje 100 W na stację. Skąd więc taka decyzja? Żeby nic nie wystawało poza obrys balkonu. Ot, bezpieczeństwo i łatwość montażu to główne przyczyny takiej, a nie innej decyzji.  Jak to działa? Z efektów jestem bardziej niż zadowolony. O tym, jak chłodziłem na balkonie napoje podczas 40-stopniowych upałów, pisałem już jakiś czas temu. Całość sprawdziła się wyśmienicie i miałem wręcz nadwyżki energii. Od tamtego czasu całą elektronikę ładuję... na balkonie. Laptop, a dokładniej MacBook Air, telefon, tablet, czy powerbanki, z których korzystam, kiedy chcę coś naładować w domu — wszystko ląduje na balkonie i ładuje się ze stacji, która w tym samym czasie uzupełnia energię z panelu.  Nawet energożerny kloc, którym jest Lenovo Legion Go S, z którego korzystałem podczas przechodzenia Gothica 1 Remake brał energię tylko ze stacji, lub powerbanku naładowanego stacją i ani razu nie otarłem się nawet o brak energii. Mimo że zdarzały się także pochmurne i deszczowe dni, w które nie wystawiałem stacji na balkon, żeby nie narażać elektroniki w niej na zalanie.  [SALE-6680] Co z zimą? Spodziewam się, że będzie dobrze. Słońce będzie w końcu padało na panel pod jeszcze korzystniejszym kątem, a niższe temperatury będą korzystnie wpływały na sprawność stacji. Oczywiście krótsze dni wpłyną na produkcję energii, jednak przewymiarowany panel sprawia, że niekoniecznie jakoś mocno to odczuję.  Czy to się opłaca? Jeśli chcesz się zabezpieczyć przed blackoutem, to oczywiście, że tak. Jeśli jednak szukasz oszczędności w rachunkach za prąd... to nie bardzo. Ja po prostu mam zajawkę na energię odnawialną. Jednak ani cena panelu, ani stacji zasilania nie zwróci mi się tym, że ładuję elektronikę za darmo i nie ma udawać, że jest inaczej. Oczywiście stacja ma także inne zastosowania jak bycie źródłem prądu na wyjazdach. Tam jest zasilana z gniazdka samochodowego i rozkładanego panelu.  Podkreślę jeszcze, że moja stacja ma 296 Wh i daleko jej do pełnoprawnych konstrukcji w stylu 1 - 2 kWh, z którymi chętnie bym zmierzył swoją instalację balkonową w przyszłości. To jednak raczej forma hobby i udowodnienia, że nawet w bloku fotowoltaika ma sens, a nie sposób na realne oszczędności. Tu musiałbym wybrać bardziej formalną drogę i podłączyć ją do sieci, postawić na większy magazyn energii, oraz rozbudować instalację do maksymalnych dopuszczonych 800 Wp. A na to, jak na razie nie mam ani czasu, ani środków. 

11
PAWEł MARETYCZ
1.

Popularne porównania