Perfekcyjne zdjęcie bez godzin nauki? Huawei znalazł rozwiązanie
Sponsorowane 19:37

Perfekcyjne zdjęcie bez godzin nauki? Huawei znalazł rozwiązanie

Nie trzeba być fotografem, by robić dobre zdjęcia. HUAWEI Pura 90s Pro Max sprawia, że fotografia jest łatwiejsza niż kiedykolwiek. Jak zrobić zdjęcie telefonem? Wystarczy wyjąć go z kieszeni i kilka razy stuknąć w ekran. Jak zrobić dobre zdjęcie telefonem? Tu sprawa jest już nieco bardziej skomplikowana. Dobra fotografia to nie tylko kwestia odpowiedniego sprzętu czy interesującej sceny. To także umiejętność wyczucia momentu, znalezienia dobrej kompozycji, a często także późniejszej edycji, by wyciągnąć z pliku dokładnie ten obraz, który mieliśmy przed oczami w chwili naciśnięcia migawki. Mówiąc krótko, zrobienie dobrego zdjęcia wymaga sporo wprawy i doświadczenia. Ale jest też dobra wiadomość, bo nie jest to problem nie do przeskoczenia. Nowy HUAWEI Pura 90s Pro Max sprawia, że mobilna fotografia staje się łatwiejsza i bardziej przystępna niż kiedykolwiek. Uchwyć świat taki, jakim jest Oczywiście zrobienie dobrego zdjęcia nadal spoczywa na naszych barkach. Nowy smartfon Huawei daje nam jednak mnóstwo potężnych narzędzi, dzięki którym możemy bez wysiłku i bez niespodzianek przenieść na ekran dokładnie to, co widzimy własnymi oczami. Tutaj olbrzymią rolę odgrywa dedykowany sensor spektralny True-To-Colour 2.0. Jego rola jest prosta: zarejestrować dokładnie takie kolory fotografowanego obiektu, jakimi są w rzeczywistości. Bo nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, ale dla klasycznego aparatu fotograficznego nie jest to wcale takie proste. Informacje o kolorach rejestrowane przez samą matrycę nie zawsze są w pełni precyzyjne, a zmienne warunki oświetleniowe i ustawienia czułości dodatkowo zakrzywiają obraz. To jeden z powodów, dla których zdjęcia po zmroku wyglądają często na mdłe i wyprane, a profesjonalni fotografowie potrafią godzinami ręcznie korygować każdy odcień w programach do edycji. W HUAWEI Pura 90s Pro Max informacje o kolorach rejestrowane są za pomocą specjalnego czujnika, niezależnie od sensora, dzięki czemu barwy na ekranie wyglądają dokładnie tak, jak w rzeczywistości. Oczywiście jeśli chcemy, nikt nam nie broni ich nieco podrasować, ale będzie to już nasza decyzja artystyczna, a nie ograniczenia sprzętu. Istotny jest także fakt, że na pleckach urządzenia znajdziemy komplet aparatów, które sprawdzą się w praktycznie każdych warunkach i z każdym rodzajem fotografii. To nawet nie jest wyolbrzymienie. Główny aparat to jednostka wyposażona w dużą matrycę w rozmiarze 1/1,28”, którą sparowano z obiektywem o zmiennej przysłonie f/1.4-4.0. Taka konfiguracja pozwala zgromadzić mnóstwo światła i w efekcie uzyskać doskonałą jakość obrazu także po zmroku. Z kolei w ciągu dnia domknięcie przysłony to prosty sposób na zwiększenie ostrości oraz zarejestrowanie jeszcze większej liczby detali. No i co ważne: jako użytkownicy możecie czerpać z takiego układu korzyści, ale wcale nie musicie się przejmować zastosowaną technologią, bo telefon zajmie się tym za Was. Z pozostałymi dwoma aparatami sprawa wygląda podobnie. Tutaj na szczególną uwagę zasługuje przede wszystkim nowy moduł telefoto o wyjątkowo wyśrubowanych parametrach. Rozdzielczość 200 Mpix, duża matryca i jasna przysłona (jak na tego typu konstrukcję) oraz uniwersalna ogniskowa odpowiadająca 89 mm dla pełnej klatki to konfiguracja, która doskonale uzupełnia możliwości głównego aparatu. Z takim sprzętem zrobimy świetne zdjęcia portretowe, detale architektury albo wykonamy zoom, nie tracąc przy tym na jakości. Najważniejsze jest jednak to, że podobnie jak główna jednostka, także tutejsze tele i aparat ultraszerokokątny wypadają bardzo dobrze od strony technicznej i nawet w trudnych warunkach oświetleniowych można na nich polegać. Dlaczego to wszystko takie istotne? Bo suche liczby nie zrobią za nas zdjęcia, ale aparat o dobrych parametrach technicznych gwarantuje nam solidny fundament, na którym może bazować nasza kreatywność. Z HUAWEI Pura 90s Pro Max możemy być spokojni, że niezależnie od sceny, którą planujemy sfotografować, uzyskamy atrakcyjnie wyglądający obrazek. To z jednej strony podstawa, a z drugiej coś, czego większość telefonów i „poważnych” aparatów sama z siebie nam nie będzie w stanie zapewnić.  Wsparcie przy tworzeniu kompozycji Warto jednak pamiętać, że dobry aparat to dopiero połowa sukcesu. Choć HUAWEI Pura 90s Pro Max to kawał solidnego sprzętu, sam z siebie zdjęcia za nas nie zrobi. Ma natomiast kilka funkcji, które mogą nas przez ten proces poprowadzić. No i tutaj warto wspomnieć przede wszystkim o nowości wprowadzonej w tegorocznym modelu, czyli funkcji Kompozycja AI. To narzędzie, które ma pomóc fotografom – niezależnie od stopnia zaawansowania – w znalezieniu idealnej kompozycji. Telefon potrafi przeanalizować scenę widoczną w obiektywie, a następnie podpowiedzieć drobne zmiany, np. co do kąta czy pozy, które pozwolą na uzyskanie lepszego efektu. To świetny przykład sztucznej inteligencji, która nie próbuje zastąpić człowieka i tworzyć fikcję, a jedynie pomaga mu wyzwolić własną kreatywność. Flagowiec kompletny No i nie wolno zapominać, że wszystko to dostajemy nie w wielkim i nieporęcznym dedykowanym bezlusterkowcu z dodatkowymi obiektywami, tylko w smartfonie, którego możemy mieć zawsze w kieszeni. Maksyma, że najlepszy aparat to ten, który masz zawsze przy sobie, jest może wyświechtana, ale nadal pozostaje aktualna. Tym bardziej, że HUAWEI Pura 90s Pro Max jako smartfon naprawdę nie ma się czego wstydzić – to klasa premium w najlepszym wydaniu. Dostajemy m.in. łączność 5G czy doskonały wyświetlacz LTPO OLED o przekątnej 6,9”, który stanowi idealne płótno do wyświetlania naszych fotografii. Oprócz tego sporym atutem urządzenia pozostaje duży akumulator o pojemności 5270 mAh z szybkim ładowaniem mocą 100 W oraz system EMUI 16.0. Szczególnie temu ostatniemu polecam się bliżej przyjrzeć, bo możecie się pozytywnie zaskoczyć, jak długą drogę przeszło oprogramowanie producenta. Dziś EMUI to kompletne narzędzie, które sprawdzi się w każdej sytuacji, do której potrzebujemy telefonu. Z HUAWEI Pura 90s Pro Max zyskujemy dostęp nie tylko do bogatej bazy aplikacji w AppGallery, ale w razie potrzeby możemy doinstalować sklep Google Play. Najlepsze jest jednak to, że wiele praktycznych rozwiązań – m.in. świetną integrację chmury producenta czy wirtualnego asystenta Celia – znajdziemy już na poziomie samego systemu. Dobre zdjęcia zawsze i wszędzie z HUAWEI Pura 90s Pro Max HUAWEI Pura 90s Pro Max to taki fotograficzny arsenał w kieszeni, ale to akurat nie jest żadnym zaskoczeniem – to samo można powiedzieć o jego poprzednikach. Bardziej istotne jest to, że to sprzęt, który potrafi realnie przybliżyć fotografię każdemu, kto chce robić lepsze zdjęcia, ale trafia na barierę w postaci warsztatu czy ograniczeń sprzętowych. Nowy flagowiec Huawei pomaga się z nimi rozprawić, dzięki czemu po naszej stronie zostaje tylko nacisnąć migawkę i dać upust naszej wyobraźni. Jeśli chcecie skorzystać z takiego wsparcia, to aktualnie macie ku temu wyjątkową okazję. Do 15 listopada 2026 r. trwa sprzedaż premierowa, w ramach której na stronie huawei.pl i u wybranych partnerów telefon można kupić taniej o 1500 zł, czyli za 5499 zł. Podobną ofertę przewidziano także na tańszy wariant HUAWEI Pura 90s Pro, gdzie obniżka wynosi 1000 zł, a sprzęt dzięki temu może być Wasz za 3999 zł. Dodatkowo kupując w sklepie producenta można się załapać na kilka dodatkowych benefitów, w tym rabaty na akcesoria oraz możliwość zakupu w 20 ratach 0%. Artykuł sponsorowany na zlecenie Huawei

0
ARKADIUSZ BAłA
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Szukasz smartfona do 1000 zł? Zostaw 100 zł w kieszeni i bierz ten
Telepolis.pl
Sprzęt 20:56

Szukasz smartfona do 1000 zł? Zostaw 100 zł w kieszeni i bierz ten

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Tak wygląda lista aplikacji dla iPhone Duo. A będzie tylko rosła
Sprzęt 20:23

Tak wygląda lista aplikacji dla iPhone Duo. A będzie tylko rosła

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Były dyrektor Xboxa puka się w głowę. To nie ma sensu
Sprzęt 18:59

Były dyrektor Xboxa puka się w głowę. To nie ma sensu

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Samsung Galaxy Z Fold8 pozamiatał w Europie. Klienci oszaleli
Sprzęt 18:27

Samsung Galaxy Z Fold8 pozamiatał w Europie. Klienci oszaleli

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Wiedźmin Remake zawieszony. Redzi zauważyli, że to był błąd
Gry 17:55

Wiedźmin Remake zawieszony. Redzi zauważyli, że to był błąd

1
PAWEł MARETYCZ
1.
Nowy składak Samsunga zaraz wejdzie na rynek. Taki dla burżujów
Telepolis.pl
Sprzęt 17:23

Nowy składak Samsunga zaraz wejdzie na rynek. Taki dla burżujów

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Wystawili skradzione karty 5090 na OLX. Mają przekichane
Sprzęt 16:19

Wystawili skradzione karty 5090 na OLX. Mają przekichane

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Baterie w serii Galaxy S27 zaczną w końcu gonić Chińczyków
Sprzęt 15:47

Baterie w serii Galaxy S27 zaczną w końcu gonić Chińczyków

2
PAWEł MARETYCZ
1.
PlayStation 6 już wygrało kolejną generację konsol
Sprzęt 15:15

PlayStation 6 już wygrało kolejną generację konsol

3
PAWEł MARETYCZ
1.
mObywatel będzie używany przy wyborach. Popierasz?
Aplikacje 14:14

mObywatel będzie używany przy wyborach. Popierasz?

1
ANTONI PETARDA
1.
3 godziny i nie ma Samsunga. Aktualizacja pułapka
Oprogramowanie 13:15

3 godziny i nie ma Samsunga. Aktualizacja pułapka

0
PATRYCJA KORBA
1.
Flow już w Polsce. Fani kultowego Roborocka z promocjami
Sprzęt 12:47

Flow już w Polsce. Fani kultowego Roborocka z promocjami

0
PATRYCJA KORBA
1.
iPhone Duo dopiero w sklepach, a ci już mówią o następcy
Sprzęt 12:17

iPhone Duo dopiero w sklepach, a ci już mówią o następcy

0
PATRYCJA KORBA
1.
Wymyślili, jak wysłać zapach przez Internet
Nauka 10:53

Wymyślili, jak wysłać zapach przez Internet

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Rynek szoruje po dnie. Wrócił koszmar producentów
Sprzęt 10:20

Rynek szoruje po dnie. Wrócił koszmar producentów

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Absurdalny pomysł Donalda Trumpa. Google powiedział stanowcze nie
Sprzęt 09:47

Absurdalny pomysł Donalda Trumpa. Google powiedział stanowcze nie

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Sony nie chce płyt. To już nie tylko PlayStation
Aplikacje 09:15

Sony nie chce płyt. To już nie tylko PlayStation

2
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Chcieli kupić Xboxa. Cena to kosmos
Gry 08:43

Chcieli kupić Xboxa. Cena to kosmos

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Więcej nowości
Capcom zaatakowany. Wyciekły dane graczy
Bezpieczeństwo 07:36

Capcom zaatakowany. Wyciekły dane graczy

Japońska firma Capcom potwierdziła, że doszło do ataku na jej infrastrukturę. Hakerzy zdobyli dane około 11,7 mln graczy. Wyciek danych w Capcom Capcom potwierdził, że w ręce hakerów trafiło 11,7 mln adresów e-mail, przypisanych do kont graczy. Oprócz tego atakujący uzyskali dostęp do: daty utworzenia konta, daty ostatniego logowania, liczby logowań oraz adresu IP, wykorzystanego przy ostatnim logowaniu. Dodatkowo w przypadku zaledwie 43 kont dochodzą jeszcze: data urodzenia, płeć, pseudonim oraz kraj pochodzenia. Przy kolejnych 196 kontach hakerzy zmienili loginy oraz hasła, aby przejąć konta, ale Capcom je zresetował i przywrócił dostęp prawowitym użytkownikom. Jednocześnie Capcom zapewnia, że w ataku nie wyciekły hasła klientów oraz dane dotyczące płatności, w tym numery kart itp. Dokładna data incydentu nie jest znana, ale japońska firma wykryła go 19 października. Śledztwo wykazało, że doszło do ujawnienia danych klientów, dlatego 2 dni później zgłoszono sprawę na policję oraz do odpowiednich organów. Wyciek nie wydaje się szczególnie poważny, ale pomimo tego firma zaleca szczególną ostrożność w najbliższym czasie. Nawet tak niewiele informacji może zostać wykorzystanych przez oszustów. Capcom zapewnia też, że wykryto słaby punkt w infrastrukturze i wdrożono odpowiednie poprawki, aby sytuacja więcej się nie powtórzyła. Capcom to studio odpowiedzialne za takie gry jak: Resident Evil, Street Fighter, Monster Hunter oraz Mega Man.

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Więcej nowości

Netflix i Disney+ będą tańsze, ale zapłacisz czymś innym
Telewizja i VoD 22 PAŹ 2026

Netflix i Disney+ będą tańsze, ale zapłacisz czymś innym

Wkrótce będziemy mieli szansę zapłacić mniej za Netflixa i Disney+ w Polsce. Jednak nie obejdzie się to bez dodatkowych kosztów. Serwisy streamingowe, po fali podwyżek, chyba zorientowały się, że nie każdy jest w stanie płacić tak wysokie kwoty za dostęp do filmów i seriali, tym bardziej w dobie dużej konkurencji na rynku. Dlatego też zaczęły wprowadzać tańsze plany z reklamami. Na razie nie w Polsce, ale już za chwilę ma się to zmienić. Taniej za Netflixa i Disney+ O planach Disneya w tym zakresie wiemy już od kilku miesięcy. Tańszy plan standard z reklamami ma ruszyć już w listopadzie tego roku, czyli dosłownie za chwilę. Na razie nie znamy jeszcze jego ceny ani panujących zasad, w tym np. jak często będą wyświetlane materiały promocyjne. Podobny plan ma również Netflix, chociaż na jego realizację będziemy musieli poczekać prawdopodobnie do marca 2027 roku. Wtedy też w Polsce ma ruszyć pakiet z reklamami. Ponownie nie znamy szczegółów, w tym ceny. Aktualnie najtańszy pakiet to wydatek 37 zł miesięcznie, więc w mojej ocenie powinniśmy spodziewać się kwoty około 25 zł. Dla wielu osób będzie to sensowna alternatywa, szczególnie przy liczbie streamingów i wciąż rosnącej cenie. Zaoszczędzenie kilkudziesięciu złotych miesięcznie, nawet kosztem oglądania reklam, może skusić wielu użytkowników.

3
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Więcej nowości

Test Huawei Watch 6 Pro Space Edition. Ten zegarek to ewenement
Testy sprzętu 22 PAŹ 2026

Test Huawei Watch 6 Pro Space Edition. Ten zegarek to ewenement

Huawei przez lata udowodnił, że potrafi tworzyć świetne sprzęty. Dotyczy to zarówno smartfonów, jak i smartwatchy. Tym razem na testy trafił do mnie zegarek Huawei Watch 6 Pro, który – już wam mogę zdradzić – jest rewelacyjny. Chociaż nie wszystko mi się w nim podoba. Pewnie nie wszyscy czytelnicy Telepolis mi uwierzą, ale od dłuższego czasu mocno dbam o swoje zdrowie. Liczę kalorie, chodzę na siłownię, staram się codziennie robić 10 tys. kroków. W ten sposób udało mi się zrzucić już 40 kg i zbudować przy okazji trochę mięśni (na deficycie też jest to możliwe, szczególnie na początku). Wciąż daleka droga przede mną do smukłej sylwetki, ale to w końcu maraton, a nie sprint. W tym całym procesie bardzo pomocne okazały się różnego rodzaju smartwatche i opaski, jakie miałem okazję testować w ostatnich miesiącach. Dzięki nim mogę dokładniej pilnować snu, który jest ważny dla regeneracji, ale też mierzyć kroki i kontrolować poziom zmęczenia. Chociaż zazwyczaj sam czuję, że potrzebuję dnia odpoczynku, to jednak wskazania zegarka są dodatkowym sygnałem, że czas trochę zwolnić. Dlatego też właśnie zegarki czy opaski sportowe są w ostatnim czasie kategorią sprzętu, która interesuje mnie znacznie bardziej niż smartfony, tablety czy laptopy. Od jakiegoś czasu noszę na nadgarstku najnowszy model Huawei Watch 6 Pro. Już teraz mogę wam zdradzić, że to w mojej ocenie jeden z ciekawszych smartwatchy na rynku. Możemy jedynie żałować, że firma Huawei dostała od Amerykanów bana, przez co nie może korzystać z usług Google. Zacznijmy od specyfikacji Na testy trafiła do mnie wypasiona wersja Huawei Watch 6 Pro 46 mm Space Edition. Smartwatch ma wymiary 46,4 × 46,4 × 11,4 mm oraz masę 60 gramów (bez paska). Według danych producenta nadaje się na nadgarstki o obwodzie od 140 do 210 mm. Ma czarną, tytanową bransoletę, ale w zestawie znajduje się też czarny pasek fluoroelastomerowy, do którego jeszcze wrócę w tym tekście. Zegarek wyposażony jest w 1,5-calowy ekran LTPO 2.0 AMOLED o rozdzielczości 466 × 466 pikseli (310 ppi) oraz szczytowej jasności 3500 nitów. Jest on zabezpieczony szkłem szafirowym. Przednia część obudowy wykonana jest z tytanu, a tylna – z ceramiki. Po prawej stronie znajdują się przycisk Home z obrotową koronką oraz przycisk boczny. Jeśli chodzi o czujniki, mamy tutaj: czujnik przyspieszenia, czujnik żyroskopowy, kompas, optyczny czujnik tętna, czujnik barometryczny, czujnik oświetlenia otoczenia, czujnik temperatury ciała, czujnik EKG, czujnik głębokości oraz czujnik X-TAP. Huawei obiecuje odporność IP69 oraz 5 ATM. Oznacza to, że smartwatch powinien wytrzymać ciśnienie statyczne wody do 50 metrów przez 10 minut. Producent zaleca przy tym nurkowanie maksymalnie do 40 metrów. Urządzenie wyposażono w moduły nawigacyjne GPS (dwupasmowy L1 + L5), GLONASS, BeiDou (trójpasmowy B1I + B1C + B2a), GALILEO (dwupasmowy E1 + E5a) oraz QZSS (dwupasmowy L1 + L5). Obsługuje też NFC, Bluetooth 5.2, NearLink, a nawet Wi-Fi (2,4 i 5 GHz). Ma wbudowany głośnik, mikrofon i wspiera szybkie, bezprzewodowe ładowanie Huawei Watch Wireless SuperCharger (USB-C 2. generacji). Huawei Watch 6 Pro współpracuje ze smartfonami z Androidem w wersji co najmniej 9.0 oraz iPhone’ami z systemem iOS 13 lub nowszym. Bateria w trybie standardowym ma wytrzymywać do 4,5 dnia typowego użytkowania lub 3 dni przy włączonym AoD (Always-on-Display). Cena tego konkretnego wariantu to aktualnie 2499 zł, przy czym jest to kwota obniżona o 300 zł z okazji premiery. Obowiązuje ona tylko do 8 listopada, a po tym czasie za zegarek zapłacicie 2799 zł. Ależ on jest piękny! Tak po prawdzie, to na zdjęciach doskonale widać, jak prezentuje się Huawei Watch 6 Pro. Powiem szczerze: zegarek absolutnie mnie zachwycił. W połączeniu z tytanową bransoletą wygląda przepięknie. Jest to w tym momencie chyba jeden z najładniejszych smartwatchy na rynku, a połączenie odcieni grafitowego, czarnego i odrobiny miedzianego akcentu to absolutny strzał w dziesiątkę. W takim wydaniu można go śmiało założyć nawet do eleganckiej kreacji na wesele, przyjęcie czy wyjście do teatru bądź opery. Dopasowanie bransolety do obwodu nadgarstka jest bardzo proste – sprowadza się do usunięcia nadmiarowych ogniw. Można sobie przy tym lekko uszkodzić paznokieć, bo to w końcu twarde i trwałe materiały, ale samo rozwiązanie okazuje się szybkie i wygodne. Wymiana paska działa dokładnie w ten sam sposób. Z tytanową bransoletą wiąże się jednak jeden problem – nie nadaje się ona do sportu. Dlatego też producent dorzucił w zestawie czarny, fluoroelastomerowy pasek. Po jego założeniu można już bez obaw udać się na siłownię, ale Watch 6 Pro traci wtedy mniej więcej połowę swojego uroku. Nie jest to coś, czym należy się przejmować podczas treningu, jednak serce trochę boli. Szkoda marnować potencjał tak pięknego sprzętu. O jakości wykonania nawet nie ma sensu się rozpisywać. Tytan i ceramika to absolutna najwyższa półka. Huawei od dawna udowadnia, że umie robić świetne zegarki i nie tylko. Naprawdę żałuję, że producent został zepchnięty na margines przez amerykańskie sankcje. Gdyby miał dostęp do usług Google, jestem pewien, że dzisiaj walczyłby na równi z Samsungiem i Apple o palmę pierwszeństwa na rynku mobilnym. Oprogramowanie i możliwości Ze smartfonem zegarek łączy się za pośrednictwem aplikacji Huawei Zdrowie. Nie znajdziecie jej w Sklepie Play, co jest zrozumiałe, biorąc pod uwagę nałożonego bana – trzeba ją pobrać z innych źródeł. I tu pojawia się pierwszy zgrzyt: wprawdzie nie bez pośredniej winy producenta, ale jednak uciążliwy. Drugi zgrzyt następuje w momencie włączenia samej aplikacji. Baza funkcji jest przeładowana, co z jednej strony cieszy, bo smartwatch oferuje zaawansowany monitoring zdrowia i to się chwali. Z drugiej strony wszędobylskie reklamy i zachęty do mikropłatności są po prostu irytujące. [gallery][img]265630[/img][img]265635[/img][img]265633[/img][img]265631[/img][img]265634[/img][img]265636[/img][img]265632[/img][img]265640[/img][img]265639[/img][img]265637[/img][img]265638[/img][/gallery] Uruchamiam aplikację i od razu wyskakuje banner z promocją Huawei Health+. Wyłączam go i widzę reklamę Huawei Band 11. Przechodzę do zakładki „Ćwicz”, a tam reklama Huawei Watch GT 7. W zakładce „Urządzenie” pojawia się kolejna reklama pakietu premium – i to pomimo faktu, że mam go aktywnego (3 miesiące są przyznawane za darmo wraz z zakupem zegarka). Chcąc zainstalować nową tarczę, znowu trafiam na reklamy pakietu VIP. Pomijam już fakt, że darmowe tarcze umieszczono na samym końcu listy, więc trzeba odpowiednio przefiltrować opcje. Można od tego po prostu oszaleć. Nawet w zakładce „Ja” Huawei atakuje zachętą do dołączenia do programu Pioneer Experience. Użytkownik, płacąc 2499 zł, nie po to wydaje taką kwotę, by potem oglądać reklamy. Jeśli chcielibyście odblokować wszystko, na co pozwala Huawei Zdrowie, szykujcie się na wydatek rzędu 55 zł miesięcznie. Dodatkowe 35 zł kosztuje usługa Health+ z planami treningowymi, muzyką ułatwiającą zasypianie, ćwiczeniami oddechowymi i analizą diety. Kolejne 20 zł to pakiet VIP dający dostęp do lepszej personalizacji, m.in. za sprawą płatnych zazwyczaj tarcz zegarka. Same możliwości aplikacji są jednak ogromne. Huawei Watch 6 Pro śledzi całą masę parametrów, w czym spora zasługa sensora X-TAP, łączącego 12-kanałowy czujnik PPG z czułym czujnikiem nacisku. Huawei twierdzi, że podwaja on dokładność pomiarów. Mam tu jednak pewne zastrzeżenia: podczas treningu siłowego, gdy używałem pasków usztywniających nadgarstki i musiałem przesunąć zegarek nieco wyżej, przestawał on odczytywać tętno. Wpływ mogły mieć też moje tatuaże – w przypadku wielu zegarków stanowi to problem i nie wiem, na ile dobrze Chińczykom udało się go rozwiązać. Huawei Watch 6 Pro mierzy i kontroluje: kroki, sen, spalone kalorie, tętno, zmienność rytmu serca (HRV), temperaturę ciała, natlenienie krwi (SpO2), poziom stresu, sztywność tętnic, a nawet wykonuje badanie EKG (przy czym powiedzmy sobie szczerze – nie jest to diagnostyka medyczna). Urządzenie może wykryć pewne anomalie, więc nie jest bezużyteczne, ale nie zastąpi profesjonalnego sprzętu medycznego. Dodatkowo producent zaoferował funkcję „Zdrowie na oku” (Health Glance), gdzie w 60 sekund zegarek bada 11 kluczowych wskaźników i generuje szybki raport. Zegarek doskonale sprawdza się przy monitorowaniu treningów i spalonych kalorii (choć ma tendencję do lekkiego zawyżania tego parametru, tak jak zresztą większość smartwatchy na rynku). Podczas treningu siłowego brakuje mi jednak funkcji znanych z zegarków marek Garmin czy Amazfit, gdzie można dedykowanym przyciskiem kończyć każdą serię, zapisywać powtórzenia oraz ciężar, a także automatycznie mierzyć czas przerw. Nie jest to niezbędny dodatek, ale dla entuzjastów siłowni bardzo przydaje się do śledzenia progresu. Bateria: jest OK, ale bez szału Bateria to solidny, ale na pewno nie rewelacyjny element testowanego urządzenia. Przy standardowym użytkowaniu – noszeniu praktycznie 24 godziny na dobę i kilku treningach w tygodniu – zapasu energii wystarcza na mniej więcej 4–5 dni. Całkiem nieźle, ale konkurenci radzą sobie znacznie lepiej, w tym przywoływane marki Garmin czy Amazfit. Nawet seria Huawei Watch GT oferuje nieco dłuższy czas pracy. Poza tym trzeba pamiętać, że podany wynik dotyczy pracy z wyłączonym ekranem AoD (Always-on-Display). Po jego aktywacji czas działania skraca się do około 3 dni. Nadal jest to przyzwoity wynik, ale po ładowarkę trzeba sięgać zauważalnie częściej. Alternatywę stanowi tryb oszczędzania energii, który ogranicza wybrane funkcje i przyciemnia ekran – pozwala on wydłużyć pracę nawet do 11 dni, ale przy mniej wymagającym użytkowaniu, np. bez rejestrowania treningów. Podsumowanie Huawei Watch 6 Pro to pod wieloma względami zegarek rewelacyjny. Prezentuje się przepięknie, szczególnie z tytanową bransoletą, i charakteryzuje się absolutnie topową jakością wykonania. Oferuje wiele trybów sportowych, monitoruje mnóstwo parametrów zdrowotnych i sprawdza się świetnie zarówno na oficjalnych przyjęciach, jak i na siłowni. To prawdziwy kombajn, który próbuje być uniwersalny – i wychodzi mu to naprawdę dobrze. Jest zarazem sportowy i elegancki. [gallery][img]265647[/img][img]265651[/img][img]265644[/img][img]265658[/img][img]265649[/img][img]265654[/img][img]265646[/img][img]265645[/img][img]265652[/img][img]265661[/img][img]265663[/img][img]265660[/img][img]265659[/img][img]265648[/img][img]265653[/img][img]265662[/img][img]265650[/img][img]265656[/img][img]265657[/img][img]265655[/img][img]265664[/img][/gallery] Trudno doszukać się w nim istotnych wad poza jedną: aplikacją mobilną. O ile analizowanie poszczególnych parametrów jest proste i intuicyjne, o tyle agresywne reklamy oraz ciągłe zachęty do wyciągnięcia karty płatniczej potrafią mocno poirytować. Kłóci się to z samą konstrukcją urządzenia. Huawei Watch 6 Pro daje poczucie obcowania z produktem premium, jakiego nie powstydziłby się prezes korporacji chodzący na co dzień w garniturze, a po pracy biegnący na siłownię czy basen. Tyle że jego też te reklamy w końcu zaczną drażnić, przez co rzuci zegarek w kąt i wybierze coś mniej inwazyjnego – a przynajmniej tak to sobie wyobrażam.

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Popularne porównania