Jeden trik i 45 zł zostaje w kieszeni. Aż żal nie skorzystać
Telepolis.pl
Sponsorowane 17:31

Jeden trik i 45 zł zostaje w kieszeni. Aż żal nie skorzystać

Dzięki prostej sztuczce klienci sieci Plus mogą każdego miesiąca oszczędzić aż 45 zł. Podpowiadamy, jak skorzystać. Lubicie oszczędzać? Bo my bardzo. Dlatego postanowiliśmy się podzielić z Wami prostą sztuczką, dzięki której każdego miesiąca możecie oszczędzić nawet 45 zł. Tym sposobem w ciągu roku w Waszych kieszeniach może zostać aż  540 zł, więc zdecydowanie jest o co powalczyć. Omawiana sztuczka jest przeznaczona dla klientów Plusa i dotyczy oferty streamingów. Jeśli lubicie oglądać filmy i seriale, zdecydowanie warto z niej skorzystać. Streamingi w Plusie – czysta oszczędność Większość z nas każdego miesiąca płaci za jedną lub więcej usług streamingowych. Takie wydatki po zsumowaniu potrafią osiągnąć rząd kilkuset złotych miesięcznie. Nie wszyscy wiedzą natomiast, że za dostęp do tych samych serwisów można płacić u swojego operatora telefonicznego lub internetowego. Często takie rozwiązanie wychodzi korzystniej finansowo. Szczególna gratka czeka na klientów Plusa i Polsat Box, którzy mogą w ten sposób uzyskać dostęp do pięciu spośród najważniejszych serwisów streamingowych: Amazon Prime, Apple TV, Disney+, HBO Max i SkyShowtime. Oprócz tego czeka na nich także rodzimy Polsat Box Go Premium i Polsat Box Go Sport. To jednak drobiazg – bardziej istotne jest to, że dostęp do tych wszystkich platform można uzyskać na wyjątkowo korzystnych warunkach. Najbardziej podstawowa opcja to zakup pojedynczych streamingów w cenie 25 zł/mies. Już to w przypadku niektórych serwisów potrafi być atrakcyjną propozycją. Przykładowo, w przypadku Disney+ płacąc bezpośrednio w aplikacji za najtańszy plan, Disney+ Standard, trzeba zapłacić 34,99 zł/mies. Wykupując dostęp za pośrednictwem Plusa oszczędzamy więc 10 zł/mies. Prawdziwa gratka zaczyna się jednak dopiero w momencie, kiedy spojrzymy na ofertę pakietów streamingów. Idea jest prosta: wykupując dostęp do kilku serwisów jednocześnie, zapłacimy za nie mniej, niż gdybyśmy brali dostęp do każdego z nich osobno. Logiczne, prawda? Do wyboru mamy kilka wariantów. W pierwszym uzyskujemy dostęp do trzech streamingów – Amazon Prime, Apple TV i SkyShowtime – za 40 zł/mies. W drugim za tę samą kwotę dostajemy “tylko” dwa serwisy, ale za to możemy wybierać ze znacznie dłuższej listy, która obejmuje Apple TV, Disney+, HBO Max, SkyShowtime, Polsat Box Go Premium i Polsat Box Go Sport. W trzecim natomiast, w ramach kwoty 80 zł/mies. możemy mieć dostęp do czterech serwisów. Najlepsze jest jednak to, że pakiety te możemy ze sobą łączyć. W ten sposób można uzyskać dostęp do nawet pięciu streamingów w cenie 80 zł/mies. Jeśli jesteście dobrzy z matematyki, to pewnie szybko wyliczyliście, że w porównaniu z opłacaniem każdego osobno mówimy tu o oszczędności rzędu 45 zł/mies. W porównaniu z płaceniem bezpośrednio w odpowiednich aplikacjach wygląda to jeszcze bardziej atrakcyjnie. Abonament bez limitu w ludzkiej cenie Tak jak wspomniałem, opisane pakiety przeznaczone są dla klientów Plusa. Co więcej, świetnie łączą się z ofertą telefoniczną tego operatora. Wszystko dlatego, że w Plusie abonament bez limitu można mieć już za 60 zł/mies. Mówimy tu o cenie na 24 miesiące po rabatach. Wystarczy podczas zakładania lub przenoszenia numeru (albo po prostu podczas przedłużania umowy) wybrać abonament L, by korzystać z Internetu mobilnego bez żadnych ograniczeń. Świetnie spina się to z ofertą streamingów, ponieważ oznacza, że dostęp do ulubionych filmów i seriali możemy uzyskać absolutnie wszędzie: w domu, na wakacjach, podczas przerwy obiadowej w pracy, na sali wykładowej przed zajęciami itd. Jedynym ograniczeniem jest nasza wyobraźnia. Gratka dla kinomanów Jeśli znacie lepszy sposób, by oszczędzić na subskrypcjach za serwisy streamingowe, to chętnie go poznam. Póki co jednak pakiety oferowane przez Plusa to jeden z lepszych trików, jakie znam, by bez przepłacania cieszyć się ulubionymi filmami i serialami bez ograniczeń oraz bez wyrzeczeń. Dodajmy do tego promocję na abonament no limit i… czego chcieć więcej? Żeby skorzystać z promocji, wystarczy zajrzeć na stronę operatora. Tam też znajdziecie więcej szczegółów zarówno na temat oferty abonamentowej oraz dostępnych pakietów streamingów. [SALE-4846] [SALE-4847] Artykuł sponsorowany na zlecenie operatora sieci Plus

0
ARKADIUSZ BAłA
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Orange: ponad 100 tys. gospodarstw już w zasięgu światłowodu z KPO
Wiadomości 19:06

Orange: ponad 100 tys. gospodarstw już w zasięgu światłowodu z KPO

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Nothing nawet z pijanego zrobi poetę. Wystarczy, że powiesz
Aplikacje 18:43

Nothing nawet z pijanego zrobi poetę. Wystarczy, że powiesz

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Samsung sparaliżowany. 30 000 pracowników wyszło na ulice
Tech 18:22

Samsung sparaliżowany. 30 000 pracowników wyszło na ulice

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Zagrywki USA odbijają się czkawką. Chiny stanęły okoniem
Tech 17:53

Zagrywki USA odbijają się czkawką. Chiny stanęły okoniem

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Control Ultimate Edition trafił na smartfony. Kupisz taniej, niż na Steam
Gry 16:41

Control Ultimate Edition trafił na smartfony. Kupisz taniej, niż na Steam

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Kto ma najszybszy internet mobilny? W tym roku rządzi jeden operator
Wiadomości 16:09

Kto ma najszybszy internet mobilny? W tym roku rządzi jeden operator

5
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Koniec z przepisywaniem kodów. Google zmienia logowanie na Androidzie
Aplikacje 15:39

Koniec z przepisywaniem kodów. Google zmienia logowanie na Androidzie

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Olej Action, w IKEA z pilotem za 49,99 zł
Sprzęt 15:02

Olej Action, w IKEA z pilotem za 49,99 zł

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Pożar w grajdole próżności. Instagram odmówił posłuszeństwa
Aplikacje 14:32

Pożar w grajdole próżności. Instagram odmówił posłuszeństwa

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Wyrzuć PC, bo jest już Ci zbędny. Gothic 1-3 z przedsprzedażą na konsole
Telepolis.pl
Gry 14:14

Wyrzuć PC, bo jest już Ci zbędny. Gothic 1-3 z przedsprzedażą na konsole

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Alior Bank z apelem. Nie lękajcie się, to tak miało być
Konta 13:45

Alior Bank z apelem. Nie lękajcie się, to tak miało być

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Korzystasz z tych serwisów? Taka wiadomość może trafić także do ciebie
Bezpieczeństwo 13:18

Korzystasz z tych serwisów? Taka wiadomość może trafić także do ciebie

0
ANNA KOPEć
1.
Połączył Windows 95 i Linuxa. Zero emulacji, czy wirtualizacji. Ruszy i na kartoflu
Oprogramowanie 12:48

Połączył Windows 95 i Linuxa. Zero emulacji, czy wirtualizacji. Ruszy i na kartoflu

1
PAWEł MARETYCZ
1.
mObywatel z kolosalną zmianą. Teraz wystarczy telefon
Aplikacje 12:18

mObywatel z kolosalną zmianą. Teraz wystarczy telefon

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Drogie paliwo? Mamy alternatywę za 699 zł z MediaExpert
Telepolis.pl
Sprzęt 11:52

Drogie paliwo? Mamy alternatywę za 699 zł z MediaExpert

0
PAWEł MARETYCZ
1.
T-Mobile rozdaje pieniądze na zakupy. Kody czekają w aplikacji
Wiadomości 11:20

T-Mobile rozdaje pieniądze na zakupy. Kody czekają w aplikacji

0
MARIAN SZUTIAK
1.
W przyszłym roku pierwszy, latający samochód. No tak jakby...
Moto 10:53

W przyszłym roku pierwszy, latający samochód. No tak jakby...

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Ostatnia przerwa Santander Bank Polska. Zacznie się jutro
Płatności bezgotówkowe 10:25

Ostatnia przerwa Santander Bank Polska. Zacznie się jutro

0
ANNA KOPEć
1.
Więcej nowości
Ministerstwo Finansów z komunikatem. Zostało już tylko 7 dni
Tech 09:44

Ministerstwo Finansów z komunikatem. Zostało już tylko 7 dni

To już ostatni dzwonek, na rozliczenie PIT. W związku z tym, Ministerstwo Finansów wystosowało pilny komunikat, mówiący o tym, aby nie odkładać na ostatnią chwilę tej ważnej czynności. W tym roku termin mija 30 kwietnia 2026.  W życiu są pewne tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki. I jak w każdym tego typu powiedzeniu, coś w tym jest. Niektóre osoby lubią odkładać rzeczy na ostatnią chwilę i do nich właśnie Ministerstwo Finansów zwraca się z apelem: Pamiętaj, aby rozliczyć PIT do 30 kwietnia. Nie odkładaj rozliczenia na ostatnią chwilę. Już dziś skorzystaj z udogodnień w usłudze Twój e-PIT. czytamy w komunikacie Ministerstwa Finansów.  https://x.com/MF_GOV_PL/status/2046553097523134553?proportion=1.93?s=20 Rozliczenie PIT 2025. Ważne przypomnienie Zostało już tylko 7 dni, czyli dokładnie tydzień na dopełnienie wszystkich formalności. Jak podaje Wprost, z danych resortu finansów wynika, że z fiskusem nie rozliczyło się jeszcze ok. 45 procent podatników. Tymczasem, czas biegnie nieubłaganie i ani się obejrzymy, zastanie nas koniec miesiąca.   Ministerstwo podkreśla, że najprostszy sposób na rozliczenie podatku to Twój e-PIT. Dostęp do usługi jest możliwy przez e-Urząd Skarbowy. Aż 6 milionów podatników skorzystało, póki co, z tej usługi. Resort zachęca wszystkich pozostałych, a w szczególności tych, którzy się wahają.  Zachęcam wszystkich, którzy jeszcze nie rozliczyli PIT, do skorzystania z usługi Twój e-PIT. To najprostszy sposób na rozliczenie się z urzędem skarbowym. powiedział wiceminister finansów Szef KAS, Marcin Łoboda. Ministerstwo także podkreśla, że każdy rozliczający się podatnik może skorzystać ze wsparcia Infolinii Krajowej Administracji Skarbowej (KAS), czynnej do godziny 18. Resort przypomina także, że w ostatnim tygodniu kwietnia działa dodatkowa kolejka obsługi akcji zeznań i usługi Twój e-PIT na infolinii KAS. 

0
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Zapowiada się mega widowisko. Serial fantasy wróci szybciej, niż przypuszczano
Telewizja i VoD 08:42

Zapowiada się mega widowisko. Serial fantasy wróci szybciej, niż przypuszczano

Fani produkcji Amazon Prime Video mogą skakać z radości - serial "Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy" według najnowszych doniesień ma powrócić jeszcze w tym roku. Oznacza to, że na nowe odcinki przyjdzie nam czekać krócej niż podawano do tej pory w niektórych doniesieniach. Przygotujcie się na wielki powrót do Śródziemia Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że trzeci sezon serialu "Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy" powróci na platformę Prime Video jeszcze w tym roku. To znacznie szybciej niż sugerowały dotyczasowe spekulacje mówiące o roku 2027. Czyżby platforma postanowiła "kuć żelazo, póki gorące?" Jeśli utrzymałby się dotyczasowy trend, oznaczałoby że premiera "Pierścieni Władzy" mogłaby mieć miejsce nawet w sierpniu 2026. Czy to jest możliwe? W trzecim sezonie "jeszcze więcej wojny" Dla wielu osób serial nie ma zbyt wiele wspólnego z oryginałem, ale stanowi naprawdę dobrą rozrywkę, ze spektakularnymi scenami bitew, o czym pisaliśmy już jakiś czas temu. O fakcie, że serial jest chętnie oglądany, świadczy też fakt, że doczekał się on trzeciej serii. Warto też podkreślić, że akcja serialu rozgrywa się przed wydarzeniami znanymi z filmów Petera Jacksona, tym samym stanowiąc jej idealne uzupełnienie. "Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy"w 2026 na Prime Video Nowa, trzecia już, odsłona historii przeniesie nas kilka lat wcześniej względem wydarzeń z drugiego sezonu. Twórcy nie ukrywają, że zaplanowali tym razem wyraźny przeskok czasowy oraz ukazanie konfliktu znanego jako Wojna Elfów z Sauronem. To właśnie wtedy Mroczny Władca podejmie się próby stworzenia Jedynego Pierścienia, który umożliwi podbój Śródziemia.  Przeskakując o kilka lat od wydarzeń z sezonu 2., sezon 3. rozgrywa się w szczytowym momencie Wojny Elfów z Sauronem, kiedy Mroczny Władca usiłuje stworzyć Jedyny Pierścień, który da mu przewagę potrzebną do wygrania wojny. czytamy w oficjalnym streszczeniu.  https://www.youtube.com/watch?v=lvAonY7rNz4

0
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Engwe Engine Pro 3.0 Boost - najpotężniejszy rower elektryczny (test)
Telepolis.pl
Testy sprzętu 22 KWI 2026

Engwe Engine Pro 3.0 Boost - najpotężniejszy rower elektryczny (test)

Gdy już wydawało mi się, że złapałem Pana Boga za nogi podczas testów Engwe Engine Pro 2.0, magle wjechał on, Engine Pro 3.0 Boost, z jeszcze większą mocą, jeszcze większym zasięgiem, jeszcze lepszą amortyzacją i ładowaniem od zera do pełna w 2 godziny. Engwe Engine Pro 3.0 Boost Podczas testów Engwe Engine Pro 2.0 niespodziewanie producent zapowiedział swój nowy wiodący rower elektryczny Engwe Engine Pro 3.0 Boost. Testowy egzemplarz dojechał do mnie jeszcze zimą i czekał w spokoju na wiosnę. Oczywiście da się korzystać z rowerów Engwe też zimą, mają odpowiednie certyfikaty odporności, ale z pomysłem tym wygrały problemy z zatokami. Chociaż z pozoru Pro 2.0 i Pro 3.0 Boost to bardzo zbliżone rowery, już na start można mówić o istnym przełomie. Poprawiony został praktycznie każdy z parametrów konstrukcji. Tak różnice opisuje na swojej stronie sam producent: Jako użytkownik kolejnego już roweru elektrycznego zwracam tutaj uwagę przede wszystkim na kwestię czasu ładowania. Engwe zdecydował się na wprowadzenie do świata fatbike'ów swojej wiedzy uzyskanej przy konstruowaniu roweru miejskiego Engwe N1 Pro. Podobnie jak w we wspomnianym modelu, czas ładowania został skrócony z typowych 5-6 godzin do zaledwie 2 godzin. A przypomnijmy, że rozmawiamy o akumulatorze 720 Wh firmy Samsung (48V, 15Ah, ogniwa Samsung 21700, z BMS), który daje zasięg wspomaganej jazdy wynoszący rekordowe 130 km. Tych rekordów jest jednak więcej. [SALE-4782] [SALE-4783] [SALE-4784] Zupełnie nowa konstrukcja ramy i aż 90 Nm! O ile centralny amortyzator w Engine Pro 2.0 robi swoje, to już w ten w Engine Pro 3.0 Boost sprawia wrażenie większej symbiozy z całą ramą. Co warto podkreślić, punkty styku są łożyskowane i cała amortyzacja jest cichutka, wystarczy tylko ze dwa razy w sezonie nasmarować amortyzatory odpowiednim preparatem. Producent wyliczył, że skuteczność amortyzacji wzrosła o 55%, dla mnie to tak naprawdę zupełnie nowy poziom, niezależnie od jakichś procentów. Jazda jest wyjątkowo miękka i stabilna, a potężne wspomaganie pozwala nawet zapomnieć o blokowaniu przedniego amortyzatora na utwardzonych drogach. Amortyzowane jest też siodło, które jest szerokie i odpowiednio miękkie — zapomnijcie o kontuzji tyłów pierwszego tygodnia jazdy, tak częstej na początku sezonu rowerowego. Choć muszę przyznać, że trochę szkoda otworu znanego z Engine Pro 2.0 - poprawiał on wentylację i dodatkowo ułatwiał prowadzenie roweru. Wśród różnic warto też zauważyć, że tym razem pedały nie składają się na czas transportu czy przechowywania. Choć nie licząc transportu autem w Engine Pro 2.0 pedałów nie składałem. Samo zwinięcie roweru w kłębek wystarczało mi do wygodnego przechowywania roweru w domu. Engine Pro 3.0 Boost to również rower ze składaną ramą i kierownicą na czas przechowywania. Przesunięcie miejsca przechowywania akumulatora z ramy na okolice pod siodłem zmienia przy tym sposób pracy z rowerem. W Engine Pro 3.0 sama już masa ramy nie powoduje szybkiego złożenia zawiasów, a ich mechanizm wykonano jeszcze solidniej. Trzeba więc nieco więcej siły, by rower złożyć i np. pomóc sobie kolanem. W dalszym ciągu nie jest natomiast problemem wciśnięcie roweru do ciasnej windy, bez konieczności pionowania. Jest to o tyle istotne, że masa urządzenia wzrosła do 34,7 kg, w stosunku do 31,6 kg Engine Pro 2.0. Czy czuje się to w praktyce? Nie bardzo, natomiast linia urządzenia jest teraz o wiele bardziej drapieżna i harmoniczna. Czuć siłę i solidność oraz widać wysiłek konstruktorów, by rower nie wyglądał jak sprzęt adaptowany do roli pojazdu elektrycznego, tylko jak urządzenie finezyjnie zaplanowane od pierwszej śrubki. Realny zasięg, polskie prawo i o co chodzi z Boostem Maksymalne obciążenie nowego modelu to aż 150 kg. Możemy tym samym dociążyć bagażnik (do 25 kg), jak i pozwolić sobie na duży plecak turystyczny, bez ryzyka, że zadławimy potencjał roweru. Na 1. poziomie wspomagania producent deklaruje nawet 130 km zasięgu i jestem skłonny uwierzyć w tę obietnicę. Podczas równoległych testów inne sprzętu na rowerze śmigał zawodnik o wadze 65 kg, który wspomaganie włączał, gdy tylko musiał, trzymając się biegów 1-3 i z kalkulacji wynika, że przy takim stylu jazdy z powodzeniem mógłby pokonać 200 km na pojedynczym ładowaniu. Sam ważąc około 90 kg i jednak chcąc się nacieszyć dodatkową mocą wyciągałem bez trudu zasięgi rzędu 65 km na trudnym terenie (wspomaganie 3-5), a jeżdżąc głównie po ścieżkach rowerowych i asfaltem do zrobienia było ponad 80 km. To nie są dobre wyniki, to wręcz wybitne parametry, nieosiągalne dla zdecydowanej większości konkurentów. Co warto przy tym podkreślić, rower jest w 100% zgodny z polskimi przepisami prawa drogowego. Maksymalna prędkość wspomagania jest limitowana do 25 km/h (szybciej jeździ się już siłą własnych mięśni), nie ma manetki samodzielnej jazdy roweru (nie działa jak skuter), ma mocne przednie i tylne oświetlenie, a do tego donośny elektroniczny dzwonek. Podczas testów nie próbowałem ściągać blokad z roweru, patrząc jednak na poprzednie modele, jakaś metoda pewnie się na to znajdzie. Co przy tym zauważyłem, rower nieco inaczej wydatkuje energię wspomagania niż Engine Pro 2.0. Typowa prędkość jazdy oscyluje w okolicy 20-22 km/h, a dopiero naciśnięcie przycisku Boost na kierownicy daje dodatkowego kopa i docieramy do 25 km/h. Przycisk przydaje się szczególnie przy stromych podjazdach i nierównościach terenu, w pozostałych sytuacjach dynamika jazdy jest bardziej rekreacyjna. No a jest tu czym boostować, bo maksymalny moment obrotowy wzrósł z imponujących 75 Nm do absurdalnych wręcz 90 Nm. Jeśli ktoś zdecyduje się na zdjęcie blokady poza drogami publicznymi, będzie miał pod sobą niezwykle narowistego rumaka. W przeciwieństwie do dotychczasowych konstrukcji, kluczyk nie musi być stale wciśnięty w "stacyjkę" roweru. Służy on jedynie do wyjmowania akumulatora i poza tym może siedzieć gdzieś w plecaku. Akumulator naładować możemy zarówno rowerze, jak i po wyjęciu go. Ta druga opcja to błogosławieństwo, ale jeszcze większym jest czas ładowania, który został skrócony z 5,5 godziny do zaledwie 2 godzin. To nie ewolucja, to prawdziwa rewolucja, dzięki której z łatwością naładujemy rano baterie, nie tracąc pięknej pogody na czekanie. Zarządzanie rowerem — są wreszcie procenty Engwe Engine Pro 3.0 Boost to kolejne już urządzenie producenta oferujące dodatkowe usługi oparte na aplikacji Engwe. Podobnie jak w bardziej szosowym Engwe N1 Pro, dostajemy tutaj łączność 4G i wbudowany w ramę GPS, pozwalający śledzić lokalizację urządzenia. Jest też alarm uruchamiany przy próbie przesuwania zablokowanego sprzętu. Możemy przeglądać opublikowane trasy innych użytkowników, jak i planować własne, wraz ze wskazówkami wyświetlanymi na ekranie. To za pośrednictwem aplikacji można też pobierać aktualizacje dla roweru i instalować je nawet podczas trasy. Ten ostatni aspekt zapewnia dostosowanie sprzętu do zmieniających się regulacji rynkowych, a także pozwala na dalszy rozwój urządzenia i optymalizację jego parametrów. W przeciwieństwie do testowanej przez nas ostatnio hulajnogi Engwe Y1000, producent nie zdecydował się tutaj na zastosowanie tagów NFC do odblokowania roweru. Mamy tradycyjny kod PIN, automatycznie odblokowanie, gdy rower połączy się przez Bluetooth ze sparowanym telefonem lub swobodne blokowanie i odblokowywanie w samej aplikacji. Dodatkowo Engwe N1 Pro miał jeszcze antykradzieżową blokadę hamulców, tutaj producent nie zdecydował się na to rozwiązanie. Nie zmienia to faktu, że obsługa roweru jest bardzo prosta. A menu ustawień wyświetlane na ekranie samego sprzętu to miejsce, do którego właściwie nie trzeba zaglądać. Włączenie oświetlenia to przytrzymanie przez 2 sekundy przycisku "+", z kolei przytrzymanie przycisku "-" pozwala wywołać tryb wspomaganego prowadzenia roweru (do 6 km/h). Przyciskiem "i" możemy zaś szybko zmienić informacje na ekranie, takie jak długość pojedynczej wycieczki i łączne przebyte kilometry. Prościej się nie da. Sam ekran jest wystarczająco czytelny i producent wręcz chwali się poprawą kontrastu względem poprzednika. Ale sam nie wiem, czy TFT to odpowiedni kierunek. Wolałbym tutaj albo monochromatyczny ekran LCD, albo jakiś ultra-jasny OLED, który oferuje większy kontrast. Nie jest źle, ale wciąż pozostaje przestrzeń do poprawek. Filmów na tym nie oglądamy, kontrast jest najważniejszy. Bardzo przy tym cieszy mnie zastosowanie dokładnego, procentowego wyświetlania poziomu naładowania akumulatora - niby głupota, a pozwala o wiele wygodniej planować trasy i ewentualnie doładować baterię przed wycieczką. Najlepszy Fat Bike na rynku? Engwe Engine Pro 3.0 Boost to jeden z najlepszych rowerów typu Fat Bike, jakie są dostępne na polskim rynku. Miażdży konkurencję realnym zasięgiem (do 130 km), absurdalnym momentem obrotowym sięgającym 90 Nm, innowacyjnym zawieszeniem, prostotą obsługi, wbudowanym GPS-em i łącznością 4G, a do tego systemem zasilania, który zmienia wszystko. Nie umknie Ci już przez sklerozę piękna pogoda. Nie musisz zostawiać ładowania na noc, bo potrzebny czas to zaledwie 2 godziny, a nie dotychczasowe 5,5 godziny. Z takimi parametrami rower jest praktycznie zawsze gotowy na wakacyjną przygodę i odpada jedno z ograniczeń dotychczasowych rowerów elektrycznych. Engine Pro 3.0 Boost to doskonała, w pełni legalna w Polsce (!) propozycja dla miłośników najwyższego komfortu jazdy rowerem. Praktycznie znikają pod nim krawężniki, a strome podjazdy pokonujesz jak płaskie odcinki, bez nawet kropli potu. Gdy potrzebujesz nieco większego kopnięcia, pod kciukiem znajdziesz przycisk Boost, dający błyskawiczną akcelerację. Właściwie jedynym istotnym ograniczeniem jest tutaj cena. Choć te około 7000 zł, patrząc na parametry konkurentów w tej cenie, absolutnie nie jest skokiem na kasę. To wręcz pstryczek w nos konkurencji, że da się w tym budżecie zaoferować klientom znacznie więcej. Po ocenie 9/10 dla Engwe Engine Pro 2.0 nie pozostaje mi nic innego, jak ocena maksymalna. Engwe Engine Pro 3.0 Boost to rower, który bije się na rekordy właściwie już tylko sam ze sobą i nowa definicja jakości w świecie Fat Bike'ów. [SALE-4782] [SALE-4783] [SALE-4784]

1
LECH OKOń
1.

Popularne porównania