Android ogłosił zmiany. Tych aplikacji już nie zainstalujesz tak łatwo
Aplikacje 08:05

Android ogłosił zmiany. Tych aplikacji już nie zainstalujesz tak łatwo

Android zmienia zasady instalowania aplikacji na telefonach i tabletach. Wszystko w imię większego bezpieczeństwa użytkowników. Google już kilka miesięcy temu zapowiedział zmiany w mechanizmie instalowania aplikacji na urządzeniach z Androidem. Początkowo technologiczny gigant chciał całkowicie zablokować apki z nieznanych źródeł. Ostatecznie zasady nieco poluzował, ale nadal dla zwykłych użytkowników będzie to niedostępna opcja. Android z ogromną zmianą Google w końcu podzielił się szczegółowymi informacjami, jak będzie działać nowy system instalowania aplikacji na Androida. Przede wszystkim każdy deweloper będzie musiał się zweryfikować. W tym celu konieczne będzie złożenie odpowiednich dokumentów, wgranie kluczy podpisujących oraz wpłacenie jednorazowej kwoty 25 dolarów. Aplikacje takiego twórcy będą zaufane i każdy będzie mógł je zainstalować. Nieco inaczej wygląda sytuacja w przypadku aplikacji z nieznanych i niezweryfikowanych źródeł. O ile wcześniej Google mówił, że będą one całkowicie zablokowane, tak ostatecznie firma postanowiła trochę poluzować zasady. Zainstalowanie takich aplikacji będzie możliwe, co nie oznacza, że będzie łatwe. Opcja instalowania aplikacji z nieznanych źródeł będzie możliwa do włączenia, ale tylko w opcjach deweloperskich systemu Android. Te normalnie nie są dostępne, ale na szczęście ich aktywowanie nie jest szczególnie trudne i można to zrobić na praktycznie każdym urządzeniu. Jednak na tym lista wymagań się nie kończy. W dalszych krokach konieczne będzie: Potwierdzenie, że nie jesteśmy przez nikogo instruowani, co ma zminimalizować ryzyko działania oszustów, którzy często wywierają presję na swoich ofiarach. Zrestartowanie telefonu i ponownie uwierzytelnienie, co też oznacza konieczność rozłączenia ewentualnej rozmowy telefonicznej z oszustem. Poczekanie jeden dzień aż mechanizm instalowania aplikacji z nieznanych źródeł zostanie aktywowany, co też będzie wymagało kolejnego potwierdzenia, że to my wprowadzamy też zmianę (np. odciskiem palca, skanem twarzy lub PIN-em). Tutaj pojawi się możliwość włączenia tej opcji na czas nieokreślony lub tylko na 7 dni. Dopiero po tym instalowanie aplikacji z nieznanych źródeł i od niezweryfikowanych deweloperów będzie możliwe. Zmiany zostaną wprowadzone w życie we wrześniu 2026 roku. Początkowo tylko w Brazylii, Singapurze, Indonezji oraz Tajlandii, gdzie dochodzi do największej liczby oszustw. Później zasady będą systematycznie rozszerzane na pozostałe rynki. [SALE-1997] [SALE-1998] [SALE-1999] [SALE-2000]

4
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Darmowe GB w T-Mobile na kartę. Zgarnij nawet 200 GB na wiosnę
Wiadomości 11:22

Darmowe GB w T-Mobile na kartę. Zgarnij nawet 200 GB na wiosnę

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Apple TV ujawnia nowy film Scorsese. Zagadka z wąsami DiCaprio rozwiązana
Telewizja i VoD 10:51

Apple TV ujawnia nowy film Scorsese. Zagadka z wąsami DiCaprio rozwiązana

0
ANNA KOPEć
1.
Lidl rzucił Sodastream. Taniej niż Dafi w Biedronce
Sprzęt 10:12

Lidl rzucił Sodastream. Taniej niż Dafi w Biedronce

0
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Fiskus zaciska pętlę. Będą ostrzejsze zasady dla Polaków
Fintech 09:36

Fiskus zaciska pętlę. Będą ostrzejsze zasady dla Polaków

2
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Zapłacił w taki sposób za zakupy. Teraz grozi mu 8 lat więzienia
Bezpieczeństwo 09:06

Zapłacił w taki sposób za zakupy. Teraz grozi mu 8 lat więzienia

0
ANNA KOPEć
1.
Globalny hit Amazona powraca z nowym sezonem. Od razu 6 odcinków
Telewizja i VoD 08:39

Globalny hit Amazona powraca z nowym sezonem. Od razu 6 odcinków

0
ANNA KOPEć
1.
ING Bank Śląski z pilnym komunikatem. Chodzi o najbliższy weekend
Fintech 07:32

ING Bank Śląski z pilnym komunikatem. Chodzi o najbliższy weekend

0
ANNA KOPEć
1.
Trudniej o gotówkę w Polsce. Nawet w banku obejdziesz się smakiem
Fintech 07:00

Trudniej o gotówkę w Polsce. Nawet w banku obejdziesz się smakiem

2
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
To już pewne. Teoria martwego internetu spełni się do 2027 roku
Tech 19 MAR 2026

To już pewne. Teoria martwego internetu spełni się do 2027 roku

9
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Setki milionów iPhone'ów na celowniku nowego wirusa
Bezpieczeństwo 19 MAR 2026

Setki milionów iPhone'ów na celowniku nowego wirusa

1
MARIAN SZUTIAK
1.
Opera GX trafia na Linux. Prośby zostały wysłuchane
Aplikacje 19 MAR 2026

Opera GX trafia na Linux. Prośby zostały wysłuchane

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Arctic znowu ma coś dla fanów ciszy. Wydajności nie zabraknie
Sprzęt 19 MAR 2026

Arctic znowu ma coś dla fanów ciszy. Wydajności nie zabraknie

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
AliExpress rzucił totalny sztos. Za taką cenę weź choćby na próbę
Sprzęt 19 MAR 2026

AliExpress rzucił totalny sztos. Za taką cenę weź choćby na próbę

5
PAWEł MARETYCZ
1.
Ubisoft się sypie. Mowa o kolejnych masowych zwolnieniach
Gry 19 MAR 2026

Ubisoft się sypie. Mowa o kolejnych masowych zwolnieniach

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Orange z potężnym skokiem zasięgu 5G. Nowe częstotliwości robią różnicę
Wiadomości 19 MAR 2026

Orange z potężnym skokiem zasięgu 5G. Nowe częstotliwości robią różnicę

6
MARIAN SZUTIAK
1.
Intel Raptor Lake wiecznie żywe. Ukradkiem pojawił się nowy model
Sprzęt 19 MAR 2026

Intel Raptor Lake wiecznie żywe. Ukradkiem pojawił się nowy model

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Wyszukiwarka Google zaczyna widzieć i słuchać na żywo
Aplikacje 19 MAR 2026

Wyszukiwarka Google zaczyna widzieć i słuchać na żywo

2
MARIAN SZUTIAK
1.
Przenośne granie za niecałe cztery stówki. Znamy ceny i datę premiery
Sprzęt 19 MAR 2026

Przenośne granie za niecałe cztery stówki. Znamy ceny i datę premiery

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Więcej nowości
Eldorado się skończyło. ChatGPT podrożeje i wejdą limity
Oprogramowanie 19 MAR 2026

Eldorado się skończyło. ChatGPT podrożeje i wejdą limity

Chociaż modele sztucznej inteligencji robią się coraz bardziej zaawansowane, to ich obsługa też jest coraz droższa. I niedługo odczują to wszyscy użytkownicy. OpenAI wyraźnie sygnalizuje, że obecny model subskrypcji, w tym pakiety reklamowane jako nielimitowane, nie jest idealny. Nick Turley z ChatGPT przyznał, że cennik usług AI będzie musiał zmieniać się razem z technologią. Jego zdaniem rozwój modeli jest tak szybki, że utrzymanie prostego abonamentu przez dłuższy czas może okazać się nieopłacalne. Każdy będzie płacił za zużycie, jak w przypadku energii elektrycznej Dla przypomnienia, ChatGPT oferuje obecnie cztery abonamenty - darmowy, Go za 34,99 zł, Plus za 99,99 zł oraz Pro za 999,99 zł miesięcznie. I to właśnie ten ostatni jest kłopotliwy, bo oferuje m.in. nielimitowany dostęp do GPT-5.4 i przesyłania plików; nieograniczone, szybsze tworzenie obrazów; rozszerzony dostęp do generowania wideo i maksymalny kontekst. Problem w tym, że obsługa AI kosztuje coraz więcej. Im bardziej zaawansowane modele, tym większe zapotrzebowanie na moc obliczeniową. Turley porównał więc ideę nielimitowanego planu AI do nielimitowanego rachunku za prąd. Innymi słowy, brzmi atrakcyjnie, ale w praktyce na ma większego sensu dla dostawcy. OpenAI nie ukrywa, że obecny system subskrypcji był przypadkiem. ChatGPT początkowo miał być tylko krótkim pokazem możliwości, ale po ogromnym zainteresowaniu firma musiała szybko znaleźć sposób na uporządkowanie dostępu i ograniczenie przeciążenia infrastruktury. Abonament okazał się wtedy najprostszym rozwiązaniem. Teraz jednak firma patrzy dalej. Coraz częściej mówi się o rozliczeniach zależnych od faktycznego zużycia, podobnie jak w przypadku energii elektrycznej czy usług chmurowych. Taki kierunek sugerował niedawno także Sam Altman, który uważa, że AI może być w przyszłości sprzedawana bardziej jak medium niż klasyczna usługa subskrypcyjna. Dla użytkowników oznacza to jedno - era prostego, nielimitowanego ChatGPT może z czasem się skończyć. Zamiast wygodnego abonamentu dostaniemy zapewne bardziej złożoną ofertę, w której cena będzie coraz mocniej zależeć od realnego użycia sztucznej inteligencji. [SALE-3910]

2
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.

Więcej nowości

Nowy zwiastun Spider-Mana rozpala do czerwoności. Kawał dobrej roboty
Rozrywka 19 MAR 2026

Nowy zwiastun Spider-Mana rozpala do czerwoności. Kawał dobrej roboty

Pierwszy zwiastun filmu "Spider-Man: Brand New Day" właśnie pojawił się w sieci. Tom Holland w obsadzie to gwarancja tego, że Peter Parker powróci na wielki ekran w dobrym stylu. Trailer potwierdza datę premiery oraz zaostrza apetyt fanów na wyczekiwany seans.  "Spider-Man" po raz czwarty Premiera "Spider-Mana: Całkiem nowy dzień" w Polsce odbędzie się 31 lipca 2026 roku, czyli w ten sam dzień, kiedy będzie miała miejsce światowa premiera produkcji. Fani już jakiś czas temu ucieszyli się z tego, że film będzie dystrybuowany pod tytułem "Spider-Man: Całkiem nowy dzień", co stanowi dosłowne tłumaczenie oryginalnego. Zatem, obędzie się bez żadnych kontrowersji w tej kwestii. A sami wiemy z doświadczenia, że różnie bywa z tymi tłumaczeniami. Tom Holland i Zendaya powracają na ekrany Ale to nie koniec wielkich nazwisk. Spider-Man to film, w którym obsada jest naprawdę godna uwagi. Obok Hollanda (Peter Parker) i Zendayi (MJ), pojawia się także Mark Ruffalo i Benedict Cumberbatch. Pierwszy powtarza rolę Bruce'a Bannera a drugi wciela się w postać Doktora Strange'a. W tej części Spider-Mana pojawi się też nowa aktorka Sadie Sink i jeśli się dobrze przypatrzymy, dostrzeżemy ją w zwiastunie. Szczegóły fabuły do tej pory nie były znane, ale opublikowany zwiastun daje nam już jakiś ogólny zarys. Ale taka jest rola zapowiedzi - mają one rzucić pierwsze spojrzenie na to, czego fani będą mogli spodziewać się w kolejnym rozdziale przygód superbohatera. Akcja nowej odsłony Spider-Mana rozgrywa się cztery lata po wydarzeniach ze "Spider-Mana: Bez drogi do domu".  Co o produkcji mówi streszczenie, opublikowane przez producentkę, Amy Pascal? Peter Parker jest teraz dorosłym człowiekiem, żyjącym zupełnie samotnie, dobrowolnie wymazując się z życia oraz z pamięci tych, których kocha. Walcząc z przestępczością w Nowym Jorku, który już dawno zapomniał jego imię, poświęca się całkowicie ochronie swojego miasta. Spider-Man ma pełen etat, ale w miarę jak rosną wymagania, presja wywołuje zaskakującą przemianę fizyczną, która zagraża jego istnieniu.  https://www.youtube.com/watch?v=8TZMtslA3UY Premiera kinowa "Spider-Man: Całkiem nowy dzień" została zaplanowana na 31 lipca 2026 roku. 

0
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Kosztowny błąd Play. Operator się pomylił, ale to klientka ma za to płacić
Telepolis.pl
Publicystyka 17 MAR 2026

Kosztowny błąd Play. Operator się pomylił, ale to klientka ma za to płacić

Klientka sieci Play otrzymała wezwanie do zapłaty na ponad 9 tysięcy złotych. System operatora wysyłał faktury na błędny adres e-mail. Mimo pomyłki po stronie firmy sprawa trafiła do windykacji. Dwie umowy i jeden wielki błąd Pani Paulina miała dwie umowy w sieci Play, które powoli dobiegały końca. Nasza Czytelniczka nie korzystała aktywnie z żadnego z tych numerów, nie wiedziała nawet, gdzie znajdują się karty SIM. Podczas rozmowy sprzedażowej przekazała to wyraźnie konsultantce reprezentującą fioletowego operatora. Było jej wszystko jedno, która umowa zostanie przedłużona. Wybór numeru do pozostawienia odbył się całkowicie losowo. Ostatecznie pani Paulina postanowiła zrezygnować z jednego numeru, a drugą umowę przedłużyć na kolejne lata. Wybrała ofertę z nowym telefonem, Samsungiem Galaxy S24 Ultra 1 TB o wartości 6799 złotych. Kwota ta została rozłożona na 36 comiesięcznych rat. [PHONE:4113] Zobacz: Kupiłem Samsunga Galaxy S24 Ultra. Dla mnie to ideał, choć z kilkoma „ale” (test) Dokumenty potwierdzające przedłużenie wpłynęły na jej poprawny adres e-mail. Znajdowało się tam również potwierdzenie wypowiedzenia umowy na drugi numer. Nowa umowa została sporządzona 14 listopada 2024 roku i zawierała poprawne dane, w tym prawidłowy adres e-mail do przesyłania faktur. Ta ostatnia informacja jest kluczowa dla całej sprawy. Wkrótce klientka zaczęła otrzymywać kolejne faktury od operatora, które - jak sama twierdzi - opłacała regularnie. Była w pełni przekonana, że dotyczą one nowej umowy ze smartfonem. Nie weryfikowała drobnego druku, przyjmując, że fioletowy operator wykonał swoje zadanie prawidłowo. Sytuacja uległa diametralnej zmianie po około trzech miesiącach. Nowy telefon pani Pauliny nagle przestał działać. Kobieta całkowicie straciła możliwość wykonywania połączeń, została odcięta od świata. Skontaktowała się niezwłocznie z biurem obsługi klienta Play. Szybko wyszła na jaw przyczyna problemów. Okazało się, że opłacane przez nią faktury wcale nie dotyczyły aktualnej umowy ze smartfonem. Faktury wysyłane "w próżnię" Rezygnacja z pierwszego numeru nie doszła do skutku. Dokumenty nie zostały poprawnie przetworzone w systemie Play i operator nadal wystawiał faktury na podstawie umowy, która powinna zostać zakończona (zgodnie ze złożonym wypowiedzeniem). Klientka płaciła je w ciemno. Faktury za nową umowę były wysyłane "w próżnię", ponieważ w systemie fioletowego operatora wpisano zły adres e-mail. W zasadzie jednak nie wiadomo, czy i do kogo te faktury trafiały. Play twierdzi, że na nieistniejący adres e-mail. Ale czy na pewno nieistniejący? Fioletowy operator nie pokazał na to żadnego dowodu. Jeśli Play wysyłał je na istniejący adres, mogło dojść do naruszenia RODO, na co zwróciła uwagę pani Paulina. Na koncie nowej umowy urosło ogromne zadłużenie. Play uznał, że klientka unika płacenia rachunków i natychmiast zablokował usługi telekomunikacyjne. Następnie operator rozwiązał umowę z powodu... winy abonentki. Fioletowi nałożyli na naszą Czytelniczkę również wysoką karę finansową za zerwanie kontraktu, doliczając do tego opłaty za niespłacony sprzęt. Łączna kwota do zapłaty wyniosła ponad 8700 złotych. Pani Paulina poprosiła o przesłanie zaległych faktur na jej poprawny adres. Dostała je z dużym opóźnieniem, a dodatkowo Play zażądał jednorazowej wpłaty całej sumy. Klientka prosiła o ludzkie podejście, chciała rozłożenia długu lub rozpoczęcia wysyłania faktur od nowa. Jej adres e-mail był już przecież znany. Operator kategorycznie odmówił. Agresywne działania windykacji Sprawa trafiła do zewnętrznej firmy windykacyjnej Taxat. Windykatorzy od razu rozpoczęli swoje procedury, wysyłając do pani Pauliny liczne wezwania do zapłaty. Używali do tego krótkich wiadomości SMS. Pisali też e-maile na poprawny adres klientki. Tym razem nie było żadnego problemu z ustaleniem danych kontaktowych. Pracownicy firmy windykacyjnej domagali się natychmiastowej spłaty całego długu. Próbowałam rozmawiać z Playem, że skoro nie miałam fizycznie tych faktur, to może niech mi tę umowę jakoś zrestrukturyzują, żebym dostawała te faktury od początku, po jednej każdego miesiąca, jak Bozia przykazała - na mojego autoryzowanego przeze mnie maila. Spotkałam się nie dość, że z odmową, to jeszcze przysłali mi w międzyczasie pismo z informacją, że zrywają ze mną umowę Z MOJEJ WINY, dlatego, że opłacałam faktury, które do mnie wysyłali, a faktury na umowę samsungową wysyłali na jakiegoś ze sterty krzaków wyciągniętego maila. napisała pani Paulina Język wiadomości był bardzo stanowczy. W jednym z SMS-ów windykator sugerował kobiecie brak kompetencji czytania ze zrozumieniem. Inny pracownik zachęcał do uczciwego oddania pieniędzy. Straszono też panią Paulinę sądem i grożono osobistą wizytą terenową w jej miejscu zamieszkania. [gallery][img]249372[/img][img]249258[/img][img]249259[/img][img]249260[/img][/gallery] Klientka złożyła kolejne oficjalne reklamacje do operatora. Domagała się pilnego anulowania kary, wskazując wyraźnie na błędy pracowników Play. Chodziło o literówkę w adresie e-mail oraz brak przetworzenia rezygnacji. Pani Paulina domagała się też zwrotu pieniędzy za fałszywe rachunki z wypowiedzianej umowy. Play odrzucał większość jej argumentów. Fioletowa sieć nieustannie twierdziła, że to abonentka odpowiada za całe zamieszanie. Warto tu jeszcze dodać, że pani Paulina po odkryciu, że otrzymuje faktury za wypowiedzianą umowę, przestała je opłacać. To doprowadziło do dość absurdalnej sytuacji. Play zamiast oddać mi te pieniądze, które płaciłam za wypowiedzianą nieistniejącą umowę, to jeszcze zarządził, że tutaj też już za jednym zamachem naliczy mi jakąś karę, bo chyba te 9 tys, to za mało. wyjaśnia pani Paulina Co na to Play? Po otrzymaniu szczegółowych informacji od pani Pauliny, poprosiłem biuro prasowe Play o wyjaśnienie przedstawionej wyżej sprawy. W wysłanej w odpowiedzi wiadomości fioletowy operator przyznał się do błędu przy wypowiedzeniu pierwszej umowy. Rezygnacja faktycznie została złożona, ale z powodu błędu po stronie operatora nie została wprowadzona do systemu. Play zadeklarował anulowanie tych naliczeń, obiecał również wysłanie pani Paulinie wyjaśnienia i przeprosin. Zupełnie inaczej wygląda kwestia drugiej umowy. Play oficjalnie potwierdził błąd pracownika przy wpisywaniu adresu e-mail do systemu. Sytuacja związana z drugą umową jest bardziej skomplikowana. W tym wypadku naliczenia za usługi i sprzęt były prawidłowe. W wyniku błędu przy zawieraniu tej umowy do systemu został wprowadzony niepoprawny adres mailowy klientki. Z tego powodu nie otrzymywała ona faktur. Jednak wiadomość o każdej fakturze wraz z kwotą do zapłaty i numerem rachunku bankowego wysyłaliśmy SMS-em. Oprócz tego, w momencie powstania zaległości, klientka otrzymywała listy z informacją o zaległościach do uregulowania, żeby umowa nie została wypowiedziana. Co ważne, kwoty miesięcznych zobowiązań związanych z tymi umowami wyraźnie się różniły. Zobowiązania te były opłacane nieregularnie i z opóźnieniem.Ponieważ popełniliśmy błąd, będziemy rozmawiać z klientką o możliwych scenariuszach rozwiązania tej sytuacji. Podkreślamy jednak, że kwota, której oczekujemy, jest prawidłowa. przekazała Ewa Sankowska-Sieniek z biura prasowego Play Końca sprawy wciąż nie widać Pani Paulina stanowczo nie zgadza się z oświadczeniem operatora. Kobieta twierdzi, że nigdy nie otrzymywała żadnych SMS-ów z fakturami. W połowie grudnia ubiegłego roku wysłała do Play prośbę o podanie numeru telefonu. Chciała wiedzieć, gdzie trafiały te rzekome powiadomienia. Do dziś nie otrzymała na to odpowiedzi, za to otrzymała taką informację: W jednej z odpowiedzi na reklamację pracownik Play poinformował o drobnej korekcie. Wyniosła ona równe 450 złotych. Potwierdzono też fatalną pomyłkę w adresie e-mail. Pismo kończyło się jednak wezwaniem do zapłaty kwoty 8754,40 zł. Pieniądze miały pokryć raty za urządzenie i odszkodowanie za rozwiązanie umowy z winy klientki. Wszystko to działo się jeszcze w grudniu 2025 roku. Jak jednak napisała do mnie ostatnio pani Paulina, sprawa do dzisiaj pozostaje nierozwiązana. Nasza Czytelniczka twierdzi, że fioletowy operator nie zwrócił dotąd wszystkich pieniędzy za nadpłacone faktury z wypowiedzianej umowy. Za to windykacja na razie na jakiś czas wstrzymała swoje agresywne działania (patrz aktualizacja na końcu). Klientka Play nadal czeka na sprawiedliwe zakończenie całej historii. Uważa zachowanie firmy za próbę zrzucenia winy za własne błędy na konsumenta. Zwraca uwagę, że operator chętnie przekazał jej poprawny numer telefonu windykatorom. Zapomniał go jednak użyć do wysłania samych faktur, czy też powiadomień o nich. Play ma mój numer telefonu, nawet potrafił przekazać go firmie windykacyjnej. Kontakt zarówno ze strony Play, jak i z mojej strony do nich przebiegał za pośrednictwem mojego numeru telefonu. Jest to u nich mój numer kontaktowy. Ale niestety żadnych faktur na ten numer nie dostałam. A może dostałam je na numer, który już dawno u nich wypowiedziałam? I który już wtedy nie powinien istnieć? A przez ich pomyłkę nie został wypowiedziany?Niestety, gdyby to potwierdzili pisemnie, najprawdopodobniej sami by się wkopali, więc może dla tego nie dostałam do tej pory od nich żadnej odpowiedzi? Przedłużając umowę na jeden numer i wypowiadając drugi - jest to wyraźnie w rozmowie sprzedażowej, której nie chcą mi udostępnić - powiedziałam konsultantce, że wszystko mi jedno, którą umowę przedłuży, a którą wypowie, gdyż żadnego z tych numerów i tak nie używam i nawet nie wiem, gdzie mam do nich karty sim. Tak więc to, który numer został przedłużony, a który wypowiedziany padło już na chybił trafił.Rozmowa się nagrała, a mój numer kontaktowy, jest telefonem, który Play dobrze zna, szasta nim po firmach windykacyjnych, ale do powiadomienia mnie o właściwej fakturze wystawionej na dany moment - chwyta ich kolejna digitalowa amnezja, zupełnie jak z tą sytuacją z mailem - czy to zbiór przypadków? Czy Play stosuje takie zagrania, bo czuje się bezkarny? Tak to wygląda po tym, jak nie mogłam się przebić przez ich infolinię i sterty reklamacji, a dopiero udało się to za sprawą Pana interwencji. podsumowała pani Paulina Pozostaje mieć nadzieję, że sprawa jednak znajdzie swój właściwy finał. Zaktualizuję ten artykuł, gdy dowiem się czegoś nowego. Aktualizacja [18.03.2026]: Kilka godzin po opublikowaniu tego artykułu otrzymałem wiadomość od pani Pauliny. Napisała w niej, że dzień wcześniej znalazła w skrzynce na listy pisma świadczące o wszczęciu kolejnego postępowania przez firmę windykacyjną, tym razem B2 Impact S.A. Pierwsze pismo to wezwanie do zapłaty kwoty 9288,38 zł. Na tę kwotę składają się zadłużenie wobec operatora sieci Play w wysokości 8754,40 zł oraz odsetki w wysokości 533,98 zł. Drugie pismo stanowi zawiadomienie o przeniesieniu wierzytelności ze spółki P4, operatora sieci Play, na rzecz Ultimo Portfolio Investment oraz powierzeniu przez ten ostatni podmiot przetwarzania danych osobowych pani Justyny spółce B2 Impact. Z pisma tego dowiadujemy się między innymi, jakie składniki wchodzą w skład długu. Jedna z pozycji to "oszkodowanie za rozwiązanie umowy" w wysokości 1701,40 zł.

95
MARIAN SZUTIAK
1.

Popularne porównania