Telefony będą szpiegować jeszcze bardziej. Na własny użytek
Felietony 01:52

Telefony będą szpiegować jeszcze bardziej. Na własny użytek

Nie wierzę w złe intencje Qualcommu, ale co z tymi wszystkimi danymi zrobią inni, strach myśleć. Na drugim krańcu świata dzieje się właśnie przyszłość smartfonów i obawiam się o jej konsekwencje. Piękny wyjazd, 5-gigahercowe procesory i... mówię sprawdzam Qualcomm zafundował nam wyjazd aż na Hawaje, byśmy mogli zobaczyć jego snapdragonowy przełom na Snapdragon Summit 2026. Podejście firmy jest wyjątkowo etyczne, nalega wręcz, by w każdym materiale poinformować Czytelników czy oglądających, że za wyjazd zapłacił właśnie Qualcomm. I bardzo szanuję to podejście, podobnie jak pełną wolność twórczą w kontekście publikacji. Nic tylko naśladować. Pomimo nieprzespanej przez ogromną różnicę czasu nocy, na pierwszej prezentacji oka nie zmrużyłem. Tutaj działo się zbyt wiele, by móc sobie pozwolić na nieuwagę. Bardziej technicznie o Snapdragon 8 Elite Extreme Gen 6 oraz Snapdragon 8 Elite Gen 6 przeczytacie tutaj. Natomiast teraz podzielę się z Wami tym, co wzbudziło moje wątpliwości. Twój prywatny, lokalny agent AI Pod pretekstem zwiększenia prywatności chmurowe modele AI będą stopniowo wtłaczane do naszych urządzeń tak, by w przynajmniej okrojonej wersji działały zupełnie lokalnie, bez dostępu do Internetu. I chociaż cieszyłem się z tego powodu, a możliwe do przetwarzania aż 30 mld parametrów na slajdzie wyglądało imponująco, spokoju przez całą prezentację nie dawała mi jedna myśl. A może tutaj wcale nie chodzi o prywatność? Po wielkim hurraoptymizmie wokół takich modeli jak ChatGPT czy Gemini do naszych głów zaczyna przychodzić refleksja. Czy to aby na pewno ma nam ułatwić życie? Dzisiaj, gdy na scenie pojawił się Rick Osterloh, starszy wiceprezes ds. urządzeń i usług w Google powiedział, że Gemini ma już ponad miliard użytkowników (jak wiele innych usług Google'a). Jak przy tym dodał, był to najszybciej osiągnięty miliard w historii firmy. Pogratulować sukcesu, tylko pytanie, jakim to wszystko kosztem? Internet zalewają kolejne informacje o tym, że Big Techy odkładają swoje plany dotyczące neutralności klimatycznej. Bo przecież te wszystkie centra danych trzeba jakoś zasilić i zamiast wielkich turbin wiatrowych i paneli słonecznych w ruch poszły potężne turbiny spalające gaz ziemny, o konstrukcji zbliżonej do silników odrzutowych. Dopiero nagrania termowizyjne pokazują skalę problemu — dymu z tego nie ma i z pozoru centra danych wydają się czyste. Tymczasem potrafią nawet lokalnie zmienić klimat sąsiednich miejscowości. Zanim powstaną wystarczające dla AI elektrownie atomowe miną dekady, a przecież bańkę SI trzeba nadal jakoś pompować. I tutaj z pomocą przychodzi technologia, którą dysponuje m.in. Bogu ducha winny Qualcomm. Bo przecież można to wielkie zużycie energii rozproszyć na miliardy mieszkańców Ziemi. Niech każdy zużywa trochę więcej energii za pomocą swojego telefonu na potrzeby lokalnego AI, a dramat ekologiczny narastający wraz z rozwojem sztucznej inteligencji stanie się społecznie bardziej akceptowalny, a już na pewno nie będzie można go w łatwy sposób powiązać z Big Techami. Lokalny AI brzmi kusząco, ale prezentacja jego możliwości daleka jest od mojego aplauzu  Kobieta biegnąca przez miasto jest co chwila zaczepiana w słuchawkach przez jej prywatnego asystenta: słuchaj, ten krem do opalania skończył ci się, jesteśmy niedaleko, chcesz wstąpić do sklepu i odebrać nowy? Pani została namówiona. Po chwili widzimy inną scenkę, tym razem smart okulary będące zewnętrzną "czujką" dla AI, namierzają parametry laptopów na półce sklepowej: o ten jest dobry, ma pozytywne recenzje w sieci, zapłacić za niego? I nagle prawie 2000 dolarów zniknęło z konta. Rozejrzałem się po sali i zauważyłem, że moja reakcja była zbieżna z tą gości z innych krajów. Tutaj wcale nie chodzi o naszą wygodę, tylko o jeszcze lepiej spersonalizowane reklamy. Trudno wręcz nie czuć się osaczonym przez AI w takiej postaci. Miała być pomoc, tymczasem mamy prywatnego domokrążcę, który wie o nas wszystko. Oczywiście to tylko koncept, a nie gotowy produkt, ale prezentacja możliwości prywatnych agentów AI chyba poszła trochę za mocno w stronę firm budujących na tym kapitał, a za mało w stronę aspektów bezpieczeństwa i prywatności, której do końca nie gwarantują usługi w chmurze. Ostatni cios padł z niespodziewanego miejsca Po udziale w prebriefingu na temat nowości Qualcommu w głowie utkwiła mi jedna rzecz. Otóż AI jest włączany w kaskadę czynności służących wykonaniu zdjęcia, zanim jeszcze sygnał z matrycy dotrze do procesora obrazu (ISP). Można z tej informacji ulepić jakąś tam górnolotną dramę na temat tego, że prawdziwej fotografii już nie ma i wszystko to jedynie cyfrowy pic na wodę. Ale szkoda na to czasu. Dzisiejsza konferencja przyniosła jednak coś o wiele grubszego. Każde zdjęcie czy wideo będzie miało teraz dodatkowo zakodowany kontekst. Współpracując z Hexagon NPU procesor obrazu będzie otrzymywał teraz dodatkową dawkę informacji na temat każdego piksela. Każdy piksel będzie przenosił teraz 16 bitów danych, 256 razy wyższy poziom szczegółowości, co pozwoli układowi ISP znacznie lepiej analizować rejestrowaną scenę. Będzie wiadomo nie tylko, czy to twarz, włos, jedzenie albo niebo, ale dodane będą nawet dane demograficzne czy informacje o kierunku ruchu każdej postaci w kadrze. I z jednej strony to genialnie, że wszystko to jest zamknięte w telefonie i służy nam tylko prywatnie. Bo tylko prywatnie, prawda? Żadne służby przecież nie dostaną się do naszych telefonów i nie będą wyszukiwać mniejszości narodowościowych na selfies na ulicy i nie zbiorą informacji, w którą stronę poszli przypadkowi przechodnie... prawda? Przypomina to czasy afery wokół jednego z chińskich producentów, który współtworzył systemy do rozpoznawania mniejszości na ulicach, w celu ich wyłapywania. Teraz analogiczne narzędzia na dobrą sprawę będą zaszyte w każdym telefonie i będą służyć tylko do dobrych, zupełnie niemilitarnych celów. W moim odczuciu warto prześledzić czy i na jakich zasadach zewnętrzne firmy mogą uzyskać dostęp do tych wrażliwych informacji. Z całą pewnością zdjęcia wykonywane telefonami z chipami Qualcommu będą teraz lepsze, ale im więcej danych zbiera nasz telefon, tym bardziej łakomym kąskiem staje się dla przestępców. Bez porządnego audytu bezpieczeństwa ani rusz. A tutaj nawet nie chodzi o jakieś szpiegowanie i akcje niczym z Bonda. Wyobraź sobie, że dostajesz kredytu, bo według metadanych ze zdjęć w galerii zadajesz się z marginesem społecznym. Przerażające, prawda? Czas lepiej pilnować naszych telefonów Do tej pory większość pułapek bezpieczeństwa czaiła się na nas po stronie Internetu. Często wystarczyło wyłączyć transmisję, by móc czuć się w pełni bezpiecznym. Teraz zacznie to wyglądać trochę inaczej. Coraz więcej wykalkulować na nasz temat będzie mógł sam telefon czy laptop, a ustrukturyzowane dane będą tylko czekać na chwilę nieuwagi. Nie dam się też przekonać, że sprzęty obciążone tymi dodatkowymi zadaniami będą pracować na baterii równie długo. Demonizując, wygląda to trochę tak, jakby czekały nas jeszcze większe i cięższe smartfony, które będą zadawać miliony pytań, a pod pozorem troski co chwila naciągną nas na jakieś zakupy. O ile Unia Europejska dość skutecznie odcina pozaunijne koncerny od informacji na temat europejskich użytkowników, o tyle temat lokalnych agentów może być trudny do uregulowania. Nie uważam przy tym, że nowe rozwiązania Qualcommu to coś złego. Wręcz przeciwnie. Im więcej jednak słucham o jej potędze, tym mocniej zapala mi się czerwona lampka. Tego trzeba upilnować, zanim pójdzie za daleko.

1
LECH OKOń
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Anthropic znowu podkręca tempo. Claude Opus 5.5 robi wrażenie
Oprogramowanie 22 WRZ 2026

Anthropic znowu podkręca tempo. Claude Opus 5.5 robi wrażenie

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Micron wycofuje popularne pamięci. Gracze mogą to boleśnie odczuć
Sprzęt 22 WRZ 2026

Micron wycofuje popularne pamięci. Gracze mogą to boleśnie odczuć

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
iPhone 18 Pro Max z poważną wadą. To przypomina czasy dyskietek
Sprzęt 22 WRZ 2026

iPhone 18 Pro Max z poważną wadą. To przypomina czasy dyskietek

1
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Oppo Find X10 i Find X10 Pro Max już są i niszczą konkurencję
Sprzęt 22 WRZ 2026

Oppo Find X10 i Find X10 Pro Max już są i niszczą konkurencję

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Microsoft tnie Xboxa. Halo trafia w ręce Activision
Tech 22 WRZ 2026

Microsoft tnie Xboxa. Halo trafia w ręce Activision

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Zniżki do 90% na szpej?  To wyjątkowo perfidna pułapka
Bezpieczeństwo 22 WRZ 2026

Zniżki do 90% na szpej? To wyjątkowo perfidna pułapka

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Raspberry Pi uderza w entuzjastów. Koniec z naprawami i modyfikacjami
Sprzęt 22 WRZ 2026

Raspberry Pi uderza w entuzjastów. Koniec z naprawami i modyfikacjami

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Orange ma nową aplikację. Lepiej ją zainstaluj
Wiadomości 22 WRZ 2026

Orange ma nową aplikację. Lepiej ją zainstaluj

2
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Amazfit T-Rex Dual Solar zaskakuje genialnym pomysłem. Ma dwa panele solarne
Sprzęt 22 WRZ 2026

Amazfit T-Rex Dual Solar zaskakuje genialnym pomysłem. Ma dwa panele solarne

3
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Popularne telewizory do kosza. Samsung chce zrezygnować
Sprzęt 22 WRZ 2026

Popularne telewizory do kosza. Samsung chce zrezygnować

3
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Szwindel na ChatGPT. Jeśli korzystasz, to lepiej uważaj
Bezpieczeństwo 22 WRZ 2026

Szwindel na ChatGPT. Jeśli korzystasz, to lepiej uważaj

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Rowerzysta podjął fatalną decyzję. Zamiast 1000 zł, musi zapłacić 6000
Moto 22 WRZ 2026

Rowerzysta podjął fatalną decyzję. Zamiast 1000 zł, musi zapłacić 6000

2
ANNA KOPEć
1.
PKO BP oddaje Polakom kasę za zakupy na Allegro
Płatności bezgotówkowe 22 WRZ 2026

PKO BP oddaje Polakom kasę za zakupy na Allegro

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Lidl wrzucił za 249 zł. Konkurencja chce prawie tysiaka
Sprzęt 22 WRZ 2026

Lidl wrzucił za 249 zł. Konkurencja chce prawie tysiaka

0
DOMINIK KRAWCZYK
1.
O Grze o tron ciągle głośno. W 2027 powróci ktoś, na kogo wielu czeka
Gry 22 WRZ 2026

O Grze o tron ciągle głośno. W 2027 powróci ktoś, na kogo wielu czeka

0
ANNA KOPEć
1.
Lepiej, aby kierowca pamiętał. Kara w 2026 to nawet 9 tys. zł
Moto 22 WRZ 2026

Lepiej, aby kierowca pamiętał. Kara w 2026 to nawet 9 tys. zł

0
ANNA KOPEć
1.
Konsola naprawi się sama. Taki pomysł ma PlayStation
Sprzęt 22 WRZ 2026

Konsola naprawi się sama. Taki pomysł ma PlayStation

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Nie tylko Reacher. Nowa seria filmów akcji przejmie Prime już za chwilę
Telewizja i VoD 22 WRZ 2026

Nie tylko Reacher. Nowa seria filmów akcji przejmie Prime już za chwilę

2
ANNA KOPEć
1.
Więcej nowości
Huawei ma problem. Ich nowe układy zostają w Chinach
Sprzęt 21 WRZ 2026

Huawei ma problem. Ich nowe układy zostają w Chinach

Huawei ma ambitne plany związane ze sprzętem dla AI, ale brakuje mu mocy produkcyjnych. Dlatego nowe Ascendy nie pojawią się w Europie i USA. Podczas wydarzenia Huawei Connect 2026 Chińczycy potwierdzili, że zainteresowanie ich akceleratorami sztucznej inteligencji jest większe niż obecne możliwości produkcyjne. Eric Xu, rotacyjny przewodniczący Huawei, przyznał w rozmowie z agencją Reuters, że firma nie jest w stanie zaspokoić nawet popytu w Państwie Środka. Tym samym nie ma obecnie planów pełnego wejścia z tym sprzętem na rynki zagraniczne. Huawei nadal nie ma szans w rywalizacji z NVIDIĄ Nie oznacza to jednak problemów pracami nad kolejnymi generacjami. Ascend 960DT ma być dostępny już w pierwszym kwartale 2027 roku, czyli trzy kwartały wcześniej niż pierwotnie zakładano. Ascend 960PR pojawi się w trzecim kwartale, a następnie Huawei zamierza przejść na roczny cykl wydawniczy. Ascend 970 zaplanowano na 2028, a Ascend 980 na 2029 rok. Niestety, Chińczycy nadal nie są w stanie rywalizować z NVIDIĄ wyłącznie wydajnością pojedynczego układu. Odpowiedzią ma być więc skala. Nowy Atlas 960E SuperPoD pozwala połączyć do 4096 jednostek Ascend 960, oferując według producenta wydajność 8 EFLOPS (FP8) i nawet 1 PB HBM. Huawei sięga przy tym po połączenia NPO, czyli optykę umieszczoną blisko układów scalonych. Firma twierdzi, że zastosowanie 5500 modułów Hi-ONE pozwala zastąpić około 48 000 tradycyjnych modułów optycznych 800G i ograniczyć pobór mocy systemu o ponad 550 kW. Problem pozostaje jednak ten sam - produkcja i dostęp do pamięci HBM. Dopóki Huawei nie będzie w stanie dostarczyć wystarczającej liczby własnych akceleratorów na rynek chiński, szeroka ekspansja zagraniczna nie ma większego sensu. Firma przyznaje jednak, że małe partie sprzętu trafiają do wybranych państw, gdzie popyt jest szczególnie wysoki.

2
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.

Więcej nowości

Ten serial to arcydzieło od Prime. Z każdym sezonem coraz lepszy
Telewizja i VoD 20 WRZ 2026

Ten serial to arcydzieło od Prime. Z każdym sezonem coraz lepszy

Prime Video ma dobrą rękę do seriali akcji i thrillerów szpiegowskich. Udowodnił to ostatnio "Special Ops: Lioness" o agencie CIA. Ale nie tylko, ten serial jest wart uwagi - "Jack Ryan" w reżyserii Toma Clancy'ego nie odbiega wcale poziomem. Lioness i Jack Ryan - dwa dobre seriale od Amazona Dlaczego oba seriale się ze sobą porównuje? Chyba dlatego, że obie te produkcje łączy jedno - postać aktora Michaela Kelly'ego, który w obu gra ważną rolę twardego urzędnika agencji. Warto obejrzeć obie pozycje, bo to dwie zupełnie różne historie, które trzymają w napięciu od początku do końca. Jack Ryan to prawdziwe arcydzieło thrillera szpiegowskiego Prime Video ma w swojej ofercie czterosezonową adaptację serii powieści szpiegowskich Toma Clancy'ego z jego najsłynniejszą postacią, agentem CIA Jackiem Ryanem w roli głównej. To niezapomniana rola Johna Krasickiego. To serial, który w odróżnieniu do wielu innych, z każdym nowym sezonem stawał się coraz lepszy. Co istotne, uchodzi za inteligentny thriller szpiegowski, co jest naprawdę sporym komplementem.  John Krasinski w roli głównej to był strzał w dziesiątkę. "Jack Ryan" pozwala swojemu bohaterowi ewoluować, przedstawiając go na początku jako całkiem spokojnego analityka CIA pracującego za biurkiem. W ciągu czterech sezonów łagodna charyzma Krasinskiego idealnie pokazała, jak analityk biurowy zmienił się w doświadczonego agenta terenowego, ostatecznie zastępcy dyrektora CIA. I to właśnie jest główny atut serialu - sprawia on wrażenie, jakby nieustannie ewoluował i rozwijał się, a nie tworzył jedynie kolejne wersje tego samego schematu.  Inną sprawą jest to, że serial dzięki astronomicznemu budżetowi od Amazona, rośnie w siłę i nie musi się w niczym ograniczać. Pozwoliło to ekipie na kręcenie scen w różnych międzynarodowych plenerach i zapewnić spektakularne efekty specjalne. I nawet jeśli kontynuacje Jacka Ryana nie przyniosły ogromnych sukcesów, to serial sam w sobie nadal jest arcydziełem w gatunku thrillerów szpiegowskich. Warto zobaczyć.  https://www.youtube.com/watch?v=8hfUkwl1YIk

6
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Ten telefon to olbrzymia dawka czarów i nostalgii. Sprawdziłem realme 16 Pro Harry Potter Edition
Sponsorowane 21 WRZ 2026

Ten telefon to olbrzymia dawka czarów i nostalgii. Sprawdziłem realme 16 Pro Harry Potter Edition

Firma realme przygotowała wyjątkową limitowaną edycję swoich urządzeń specjalnie dla fanów serii przygód o Harrym Potterze. Przyjrzałem się im z bliska. Wyobraźcie sobie furtkę do magicznego świata, który istnieje tuż obok, ale o jego istnieniu wiedzą tylko nieliczni. Świata, w którym rzeczy niemożliwe dzieją się od ręki, tajemnice pobudzają wyobraźnię, a każda chwila przepełniona jest magią, którą znaleźć można wyłącznie w baśniach. Dla mnie i wielu moich rówieśników taką furtką były książki o Harrym Potterze. Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że w moje ręce trafiły dwa wyjątkowe urządzenia. Smartfon realme 16 Pro Harry Potter Edition i słuchawki realme Buds T500 Pro Harry Potter Edition to sprzęt dla każdego, kto chciałby każdego dnia mieć pod ręką odrobinę tej magii znanej z książek czy filmów. Limitowane edycje obydwu urządzeń przygotowane zostały z myślą o fanach czarodziejskiego świata i dlatego wyjątkowo nie chciałbym tutaj zanudzać nikogo szczegółami technicznymi – to temat dla mugoli. Zamiast tego chciałbym skupić się na detalach, dzięki którym te sprzęty są takie wyjątkowe. Słuchawki, które czarują nie tylko dźwiękiem Jeśli nadal myślicie, że słuchawki bezprzewodowe z definicji muszą być nudne, to realme Buds T500 Pro Harry Potter Edition błyskawicznie potrafią wyprowadzić z błędu. Tutaj już samo pudełko z pozłacanym logo Hogwartu sugeruje, że mamy do czynienia z czymś wyjątkowym. Po jego otwarciu to wrażenie tylko się potęguje. Cała kolekcja utrzymana jest w eleganckiej brązowo-złotej kolorystyce, która doskonale pasowałaby do świata magii i czarodziejstwa. Przede wszystkim jednak sprawia, że same akcesoria wyglądają spektakularnie. Dzięki temu już nawet samo etui ładujące robi tutaj tak dobre wrażenie. Nie dość, że jest obite materiałem imitującym skórę, to jeszcze znajdziemy tu sporo akcentów nawiązujących do marki. Same słuchawki siłą rzeczy prezentują się o wiele „normalniej”, ale i tutaj niecodzienna wersja kolorystyczna i dyskretne logo dają bardzo atrakcyjny efekt. Generalnie to ten typ kolekcjonerskiego gadżetu, który lubię najbardziej: nie trzeba być wcale fanem marki, by docenić jego niecodzienną stylistykę oraz bardziej ekskluzywne wykonanie na tle standardowej wersji. Tylko taki pragmatyzm to nie do końca to, co kojarzy się nam z zaklęciami, tajemniczymi eliksirami i światem czarodziejów, prawda? Dlatego w pudełku razem ze słuchawkami znalazło się coś jeszcze: magnetyczne etui, które wygląda jak skórzany kuferek – wiecie, taki, w którym uczniowie Hogwartu noszą swoje księgi, składniki na eliksiry i inne najważniejsze przybory. Dodatkowo możemy do niego przymocować smycz z garścią dopasowanych tematycznie ozdób. Czy jest to praktyczne? Można się kłócić, ale jedno trzeba przyznać: takie akcesorium dodaje całemu zestawowi masę uroku. Kuferek pełen czarów Jeśli podoba się Wam kuferek dołączony do zestawu ze słuchawkami, to absolutnie zakochacie się w pudełku, do którego zapakowany został realme 16 Pro Harry Potter Edition. W zasadzie „pudełko” nie jest nawet dobrym określeniem – to prawdziwa walizka z uchwytem i metalowymi klamrami. Pierwsze wrażenie jest tutaj naprawdę niesamowite. Prawdziwa magia dzieje się jednak dopiero po jej otwarciu. Oczywiście gwiazdą jest tutaj telefon, ale zanim do niego przejdziemy, to warto wspomnieć o kilku innych drobiazgach, które producent przemycił w ramach zestawu, bo ich widok powinien poprawić humor niejednemu fanowi serii. Przykładowo, znajdziemy tu pocztówki z fotosami z filmów czy zakładki z motywami czterech domów. Najfajniejszym gadżetem jest jednak replika listu otrzymanego przez Harry’ego Pottera w dniu swoich 11 urodzin. Wiecie, nie jest to może to samo, co samemu dostać zaproszenie do Hogwartu, ale skłamałbym, że nie uśmiechnąłem się na widok takiego drobiazgu. Oczywiście mamy tu też „nudne” dodatki, takie jak dopasowane kolorystycznie etui czy ładowarka. Fajnie, że są, ale wiecie – nie one są tutaj najważniejsze 😉 Magia zaklęta w telefonie No dobra, to co z samym telefonem? No na początek wypadałoby wspomnieć o jednym: wygląda naprawdę spektakularnie. Jak już wspomniałem, brązowo-złota kolorystyka nadaje całości bardzo eleganckiego sznytu, co już samo w sobie stanowi moim zdaniem dobry argument za wyborem tej konkretnej wersji. To jednak tylko jedna z wielu różnic względem „mugolskich” wariantów realme 16 Pro. Ba, zaryzykuję stwierdzenie, że nawet nie najważniejsza. Producent naszpikował ten telefon od góry do dołu masą detali, które docenią prawdziwi fani Chłopca, który przeżył. Przykładowo, wielkie logo Hogwartu z tyłu obudowy samo w sobie rzuca się w oczy, ale dopiero z bliska urzeka bardzo przekonującym efektem trójwymiarowości. Co więcej, wykorzystano w nim technologię określaną przez producenta jako “Quadra Light-Sensing Color-changing” – herby domów nabierają kolorów pod wpływem światła słonecznego. A skoro o pleckach jesteśmy, to wpatrując się w złote akcenty łatwo przeoczyć, że tył telefonu pokryto wegańską skórą z kraciastą fakturą. To chyba mój ulubiony aspekt tej limitowanej edycji i nie ukrywam, chętnie zobaczyłbym podobne wykończenie w standardowych edycjach urządzeń producenta. Nie wiem jak Wy, ale ja trzymam kciuki. A idąc dalej tropem rzeczy mniej oczywistych, to czy zwróciliście uwagę na aparat? I nie, nie chodzi mi o to, że ma rozdzielczość aż 200 Mpix. Raczej o to, że wyspa aparatu celowo została zaprojektowana tak, by obiektywy imitowały oczy Hedwigi. Fajny detal, nawet jeśli bardzo subtelny. Co więcej, sporo takich drobiazgów czeka na nas także na poziomie oprogramowania. Na telefonie fabrycznie ustawiony jest motyw mocno inspirowany światem Harry’ego Pottera. Dostajemy pozłacane ikony, gdzie część aplikacji systemowych wprost nawiązuje do elementów znanych z książek i filmów (np. ikona dla galerii przedstawia list gończy ze zdjęciem Syriusza Blacka), klimatyczną tapetę z widokiem na Hogwart, a nawet dopasowaną do kompletu czcionkę zegara. Pomyślano tu praktycznie o wszystkim. Hogwart na wyciągnięcie ręki Słuchajcie, powoli zacząłem się godzić z tym, że jestem mugolem i pewnie nigdy nie dostanę mojego zaproszenia do Hogwartu. Ale wiecie co? Nowa limitowana seria realme to naprawdę fajna opcja na poprawę humoru. Decydując się na realme 16 Pro i realme Buds T500 Pro Harry Potter Edition (do kupienia osobno) dostajemy porządny telefon i równie dobre słuchawki w wersji, za którą moje wewnętrzne dziecko byłoby gotowe rzucić na kogoś jeden z czarów zakazanych. No a najlepsze jest to, że aby je zdobyć, wcale nie trzeba sięgać po tak drastyczne metody. Smartfon realme 16 Pro Harry Potter Edition w wersji 12/256 GB może być Wasz już za 2999 zł, natomiast słuchawki realme Buds T500 Pro Harry Potter Edition to wydatek rzędu 499 zł. Obydwa urządzenia znajdziecie w sklepach Media Expert, RTV Euro AGD, Media Markt, x-kom, Komputronik, Neonet, a także na Allegro i realmeshop.pl oraz u operatorów sieci Play, Plus, Orange i T-Mobile. Artykuł sponsorowany na zlecenie firmy realme

1
ARKADIUSZ BAłA
1.

Popularne porównania