Jak wybrać robota sprzątającego? – poradnik
Sponsorowane 17:20

Jak wybrać robota sprzątającego? – poradnik

Na co zwrócić uwagę przy wyborze robota sprzątającego? Podpowiadamy, które parametry są istotne i kiedy warto dopłacić do dodatkowych funkcji. Roboty sprzątające to urządzenia, które potrafią mocno ułatwić życie, jednak wybór właściwego modelu może przyprawić o niezły zawrót głowy. Na rynku znajdziemy dziesiątki, jeśli nie setki różnych modeli, które na pierwszy rzut oka wyglądają bardzo podobnie, a jednak potrafią znacząco różnić się parametrami, oferowaną funkcjonalnością i – co najważniejsze – ceną. Na co zwrócić uwagę przy wyborze takiego sprzętu? Jak interpretować tabelki ze specyfikacją i do których funkcji warto dopłacić? Postanowiliśmy zebrać wszystkie te informacje w jednym miejscu i przygotować garść wskazówek, co zrobić, żeby wybór robota sprzątającego odbył się równie bezproblemowo, co późniejsze porządki. Najważniejsze parametry Sklepowe opisy robotów sprzątających mogą się między sobą mocno różnić, jednak zawsze znajdziemy w nich kilka kluczowych parametrów, które łatwo ze sobą porównać. Choć nie opowiadają całej historii, to dają niezłe wyobrażenie, z jakiej klasy sprzętem mamy do czynienia i stanowią dobry punkt wyjścia do dalszych poszukiwań. Siła ssania to dokładnie to, co sugeruje nazwa. Im wyższa wartość, tym większą moc potrafi wykrzesać z siebie robot podczas tradycyjnego odkurzania i lepiej radzi sobie z usuwaniem sypkich zabrudzeń. Co do zasady im wyższa wartość, tym lepiej. Warto natomiast mieć na uwadze, że to jakiej siły ssania realnie potrzebujemy, zależy w dużej mierze od rodzaju podłóg w naszym mieszkaniu. Jeśli robot ma pracować wyłącznie na parkietach i innych twardych powierzchniach, ok. 10 000 Pa powinno wystarczyć. Nadal warto mieć pewien zapas mocy np. na potrzeby skuteczniejszego usuwania brudu spomiędzy kafelek, ale odkurzacz nie będzie musiał po niego zbyt często sięgać. Jeśli natomiast w domu znajdują się wykładziny i grube dywany, tutaj wysoka siła ssania przestaje być luksusem, a zaczyna być koniecznością – potrzeba sporo mocy, by wyciągnąć wszystkie paprochy spośród gęstego włosia. W takiej sytuacji warto szukać modeli, które będą oferowały co najmniej 20 000 Pa, tak jak np. ECOVACS DEEBOT T30e OMNI. Warto także spojrzeć na czas pracy na jednym ładowaniu. Tutaj w zasadzie nie ma żadnych haczyków – powinien być jak najwyższy. To kluczowe szczególnie na większych metrażach, gdzie ryzyko wyczerpania akumulatora przed ukończeniem pełnego cyklu jest jak najbardziej realne. Trzecia rzecz to wymiary urządzenia oraz wysokość przeszkód, które potrafi pokonać. Jeśli chcemy, by robot wjechał do trudno dostępnych zakamarków, np. pod meble, warto się upewnić, że na pewno się do nich zmieści. Analogicznie, jeśli mamy w mieszkaniu wysokie progi, które odkurzacz powinien być w stanie pokonać, to warto się upewnić, że producent na pewno deklaruje taką możliwość. Część robotów w ogóle nie posiada opcji przejeżdżania przez tego typu przeszkody, podczas gdy np. ECOVACS DEEBOT X12 OmniCyclone dzięki systemowi TruePass bez trudu pokonuje progi o wysokości do 24 mm lub podwójne uskoki do 40 mm. System nawigacji System nawigacji to prawdopodobnie najważniejszy element każdego robota sprzątającego. Prawdopodobnie bardziej istotny od funkcji związanych bezpośrednio ze sprzątaniem, bo to od niego zależy, jak sprawnie odkurzacz porusza się po mieszkaniu, czy dokładnie posprząta wszystkie pomieszczenia i ile czasu mu to zajmie. Współczesne roboty sprzątające korzystają zazwyczaj z kamer oraz czujników LiDAR w różnej konfiguracji. W przypadku najtańszych modeli mamy po prostu pojedynczą kamerę skierowaną w sufit. Pozwala to odkurzaczowi określić swoje położenie na podstawie zarejestrowanego obrazu. Jest to bodaj najstarsze i najbardziej prymitywne rozwiązanie dostępne aktualnie na rynku. Jego zalety to niska cena i kompaktowe rozmiary tego typu robotów, ale ze względu na wysoką zawodność i brak narzędzi do rozpoznawania przeszkód, polecam je omijać. Tym bardziej, że aktualnie nawet w niższych segmentach cenowych bez trudu znajdziemy modele korzystające z technologii LiDAR. Łatwo je rozpoznać po charakterystycznej „kopułce” wyrastającej z obudowy odkurzacza. Tego typu roboty analizują swoje otoczenie, używając do tego wiązki lasera. Promień odbija się od pobliskich obiektów i pozwala stworzyć trójwymiarową mapę okolicy, wraz ze wszystkimi przeszkodami, które są wykrywane w czasie rzeczywistym. To prawdopodobnie najpopularniejsza technologia nawigacji na rynku, charakteryzująca się wysokim stopniem skuteczności i niezawodności. Przykładem modelu korzystającego z takiego systemu nawigacji jest ECOVACS DEEBOT T30e OMNI. Tutaj rozwiązanie wspomaga dodatkowo technologia TrueDetect, która wykorzystuje światło strukturalne i laser podczerwony, by z jeszcze większą precyzją rozpoznawać przeszkody. Pozwala to np. ograniczyć ryzyko zaplątania w kable w porównaniu z robotami korzystającymi z „gołego” LiDARa. Najbardziej zaawansowane systemy nawigacji to w zasadzie powrót do kamer, tyle że wspomaganych sztuczną inteligencją. Roboty wyposażone w tego typu rozwiązania już nie tylko rozpoznają kształty obiektów w otoczeniu, ale także rozumieją, gdzie się znajdują i co widzą. Takie podejście pozwala na znacznie lepszą optymalizację cyklu sprzątania i to bez udziału użytkownika. Przykładem nawigacji na bazie AI jest ECOVACS DEEBOT X12 OmniCyclone wykorzystujący system AIVI 3D 4.0. Jak obiecuje producent, pozwala mu to omijać przeszkody z dokładnością niemal co do milimetra. Mopowanie Mycie na mokro to funkcja, która stała się już praktycznie standardem w przypadku robotów sprzątających. Tu także mamy do wyboru kilka rozwiązań, które nie zawsze radzą sobie z zadaniem równie dobrze. Na pewno z miejsca polecam odpuścić sobie wszystkie modele wyposażone w płaskiego nieruchomego mopa. Szczęśliwie jest to rozwiązanie, które odchodzi powoli do lamusa, ale nadal można je znaleźć w części najtańszych modeli. A dlaczego nie warto kupować takiego robota? Bo funkcja mycia na mokro zakrawa w tym przypadku o fikcję – tego typu podkładki potrafią zmoczyć podłogę, ale skuteczność usuwania zabrudzeń stoi na bardzo niskim poziomie. Zamiast tego do wyboru mamy tak naprawdę dwie opcje. Jedną z nich są roboty wyposażone w obrotowe podkładki mopujące, takie jak ECOVACS DEEBOT T30e OMNI. Rozwiązanie stosunkowo proste, ale bardzo skuteczne – w zdecydowanej większości wypadków spokojnie wystarczy, by zastąpić ręczne mopowanie. Obrotowe pady mają natomiast dwa ograniczenia. Jednym z nich jest kształt podkładek, który utrudnia mycie narożników. Druga rzecz to konieczność ciągłego wracania do stacji bazowej w celu przepłukania i nawilżenia mopów, co – przynajmniej w teorii – potrafi mocno wydłużyć cykl sprzątania. Alternatywą są odkurzacze wyposażone w rolkę lub taśmę myjącą, tak jak ma to miejsce w przypadku modelu ECOVACS DEEBOT X12 OmniCyclone. Taki mop potrafi dojeżdżać w miejsca, które dla obrotowych padów byłyby sporym wyzwaniem. Przykładowo, w połączeniu z możliwością wysunięcia wałka potrafi skutecznie dotrzeć do samych krawędzi podłogi, równo myjąc całą powierzchnię. Przede wszystkim jednak woda jest tutaj dozowana na bieżąco, co zmniejsza ryzyko roznoszenia brudu i zarazków w trakcie sprzątania. Funkcje, do których warto dopłacić Wymienione wyżej parametry i funkcje to kluczowe elementy specyfikacji dla każdego robota sprzątającego. Oprócz tego większość z nich może się pochwalić długą listą mniej lub bardziej zaawansowanych funkcji dodatkowych, które nie pozostają bez wpływu na cenę. Do których warto dopłacić? Poprawną odpowiedzią byłoby „z tych, z których będziecie korzystać”. Nie każdemu przyda się np. funkcja stworzenia mapy dla trzech osobnych kondygnacji, ale są użytkownicy, dla których będzie to funkcja absolutnie fundamentalna. Mówiąc krótko, tutaj nad odpowiedzią każdy musi się zastanowić samodzielnie. Jest natomiast kilka dodatków, które zaprocentują w niemal każdym scenariuszu. Do tej kategorii zaliczyłbym przede wszystkim wszystkie funkcje związane z serwisem urządzenia, a więc samooczyszczające stacje bazowe, ułatwiony dostęp do zbiorników na kurz i wodę, wyjmowalne i łatwe do wyczyszczenia filtry itd. Dobrym przykładem jest stacja OmniCyclone dołączana do  robotów ECOVACS DEEBOT z rodziny modelowej X, gdzie mamy m.in. duży pojemnik na kurz z praktycznym dodatkiem w postaci pierścienia Quick-clean Scraper, pozwalającego na bezkontaktowe usuwanie resztek kurzu. Do tej samej kategorii zaliczyłbym szczotki z systemem zapobiegającym plątaniu włosów, takie jak ZeroTangle 4.0 z ECOVACS DEEBOT X12 OmniCyclone. Oprócz tego bardzo przydatne są wszystkie funkcje, które pomagają pozbyć się trudnodostępnych oraz uporczywych zabrudzeń. Przykładowo, mam tu na myśli chociażby wysuwane szczotki boczne, które od pewnego progu cenowego są już dzisiaj niemalże standardem. Natomiast nieco bardziej unikalnym rozwiązaniem, które potrafi być bardzo przydatne, jest technologia FocusJet, w którą wyposażono model ECOVACS DEEBOT X12 OmniCyclone. Warto dodać, że póki co jest to jedyny robot na rynku z takim rozwiązaniem. Działa ona w ten sposób, że robot został wyposażony w dysze, dzięki którym potrafi spryskać i wstępnie rozpuścić zaschnięte plamy. Dlaczego uważam, że warto coś takiego mieć u siebie? Bo tego typu zabrudzenia dla większości odkurzaczy nadal stanowią przeszkodę praktycznie nie do pokonania i jak dotąd żadnemu innemu producentowi nie udało się tego problemu skutecznie rozwiązać. Wybór robota sprzątającego nie musi być trudny Szukanie idealnego robota sprzątającego może się wydawać przytłaczające, ale wcale nie musi takie być. Jeśli wiecie, co oznaczają poszczególne parametry i do których funkcji warto dopłacić, cała reszta to już tylko wybór sprzętu, który najlepiej wpisuje się w Wasze potrzeby. Jeśli mimo to potrzebujecie wskazówki, od czego zacząć poszukiwania, to śmiało mogę Was pokierować w stronę ECOVACS DEEBOT T30e OMNI i DEEBOT X12 OmniCyclone. Pierwszy to niedrogi model bazujący na sprawdzonych rozwiązaniach, drugi naszpikowany jest najnowszymi technologiami i powinien zaspokoić potrzeby najbardziej wymagających użytkowników. To, co je łączy, to że w swojej klasie obydwa stanowią bardzo atrakcyjną propozycję. [SALE-6418] [SALE-6419] Artykuł sponsorowany na zlecenie firmy ECOVACS

0
ARKADIUSZ BAłA
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Pojawił się tajemniczy procesor AMD. Demon wydajności to nie będzie
Tech 18:34

Pojawił się tajemniczy procesor AMD. Demon wydajności to nie będzie

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Chiny wyciągają miliardy. CXMT planuje budowę kolejnej fabryki
Tech 17:58

Chiny wyciągają miliardy. CXMT planuje budowę kolejnej fabryki

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Action z wakacyjnym hitem 3w1 za 21,90 zł. Wzroku nie oderwiesz
Telepolis.pl
Sprzęt 16:50

Action z wakacyjnym hitem 3w1 za 21,90 zł. Wzroku nie oderwiesz

0
PATRYCJA KORBA
1.
One UI 9.5 już nadchodzi. Samsung nie zakończył jeszcze wdrażania One UI 9
Oprogramowanie 14:24

One UI 9.5 już nadchodzi. Samsung nie zakończył jeszcze wdrażania One UI 9

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Rekordy na warszawskiej giełdzie. Tego nie było od niemal 20 lat
Fintech 13:48

Rekordy na warszawskiej giełdzie. Tego nie było od niemal 20 lat

0
MACIEJ SIKORSKI
1.
Tego laptopa kupisz dziś aż 800 zł taniej. Specyfikacja budzi kontrowersje
Telepolis.pl
Sprzęt 13:18

Tego laptopa kupisz dziś aż 800 zł taniej. Specyfikacja budzi kontrowersje

1
PAWEł MARETYCZ
1.
Koniec problemów z internetem poza miastem. TP-Link ma router z 5G i Wi-Fi 6
Sprzęt 12:47

Koniec problemów z internetem poza miastem. TP-Link ma router z 5G i Wi-Fi 6

4
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Sony zabiera głos w sprawie braku płyt. „Weźmiemy zdanie graczy pod uwagę”
Sprzęt 12:16

Sony zabiera głos w sprawie braku płyt. „Weźmiemy zdanie graczy pod uwagę”

1
PAWEł MARETYCZ
1.
Procesory AMD Zen 6 zadbają o graczy. Cel jest jasny
Sprzęt 11:44

Procesory AMD Zen 6 zadbają o graczy. Cel jest jasny

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Wielkie włamanie do państwowej bazy danych. Powołano sztab kryzysowy
Bezpieczeństwo 11:15

Wielkie włamanie do państwowej bazy danych. Powołano sztab kryzysowy

0
MACIEJ SIKORSKI
1.
Google wyciąga wtyczkę. Jeszcze przed premierą, mimo 800 tys. chętnych
Aplikacje 10:41

Google wyciąga wtyczkę. Jeszcze przed premierą, mimo 800 tys. chętnych

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
AliExpress ma prawdziwą petardę. 263 zł i nie martwisz się o nic
Sprzęt 10:04

AliExpress ma prawdziwą petardę. 263 zł i nie martwisz się o nic

3
PAWEł MARETYCZ
1.
Od dzisiaj w Lidlu. Polacy kochają ten sprzęt, a aż o 33% taniej
Sprzęt 09:17

Od dzisiaj w Lidlu. Polacy kochają ten sprzęt, a aż o 33% taniej

2
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Polacy sami chcą, by rząd im tego zakazał. Tylko co 10 się sprzeciwia
Wiadomości 08:45

Polacy sami chcą, by rząd im tego zakazał. Tylko co 10 się sprzeciwia

1
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Samsung ostrzega: będzie tylko gorzej
Sprzęt 07:45

Samsung ostrzega: będzie tylko gorzej

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Xbox znowu drożeje. Series S już jest w cenie Series X
Sprzęt 07:08

Xbox znowu drożeje. Series S już jest w cenie Series X

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Myślisz, że dużo białka to samo zdrowie? Możesz być w poważnym błędzie
Nauka 02 SIE 2026

Myślisz, że dużo białka to samo zdrowie? Możesz być w poważnym błędzie

2
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
PocketByte to mini–komputerek z funkcją konsoli
Sprzęt 02 SIE 2026

PocketByte to mini–komputerek z funkcją konsoli

0
PATRYCJA KORBA
1.
Więcej nowości
Ta bardzo rzadka choroba dotyczy matek. Może być bardzo niebezpieczna
Nauka 02 SIE 2026

Ta bardzo rzadka choroba dotyczy matek. Może być bardzo niebezpieczna

Trzydziestopięcioletnia była pielęgniarka z Massachusetts stoi przed sądem za zabicie trzech małych dzieci. Jej obrona twierdzi, że działała pod wpływem rzadkiej choroby psychicznej, o której większość ludzi nigdy nie słyszała. Psychoza poporodowa pod lupą Lindsay Clancy miała udusić własne dzieci w wieku pięciu i trzech lat oraz ośmiu miesięcy, a potem próbowała odebrać sobie życie. Do zdarzenia doszło w 2023 roku. Jej prawnicy twierdzą, że słyszała głosy nakazujące jej zabić dzieci i siebie. Prokurator uważa, że czyn był zaplanowany. Psychoza poporodowa to rzadkie i poważne zaburzenie psychiczne, które pojawia się po porodzie. Występuje u jednej lub dwóch osób na tysiąc porodów, mówi Khatiya Moon, psychiatra z Zucker School of Medicine na uczelni Hofstra/Northwell. To zupełnie inna choroba niż znacznie częściej występująca depresja poporodowa, dotykająca nawet co piątą osobę po porodzie. Psychoza poporodowa uwidacznia się w formie urojeń, paranoi, bezcelowych zachowaniach, a także halucynacjach (np.słyszenie głosów, zwidy lub fałszywe poczucie dotyku, którego nie ma). Dochodzą do tego problemy ze snem, jedzeniem i higieną. Chore osoby często tracą tak zwany "wgląd", czyli zdolność rozpoznania, że dzieje się z nimi coś złego. Naukowcy nie znaleźli jednej głównej przyczyny tej choroby. W tym sensie jest to sprawa podobna, jak większości zaburzeń psychicznych - wyjaśnia Veerle Bergink, dyrektorka Women's Mental Health Center w nowojorskim szpitalu Mount Sinai. Podejrzewa się jednak gwałtowne wahania hormonów w ciąży albo zmiany w układzie odpornościowym po porodzie. Badanie tej choroby jest trudne. Jest niezwykle rzadka (1-2 przypadki na 1000 porodów) i formalnie nawet nie została uznana za odrębną jednostkę chorobową, przez co trudno zdobyć pieniądze na jej badanie. Gdy pojawiają się objawy, lekarze traktują to jako stan nagły, więc nie ma czasu na badania krwi czy rezonans magnetyczny. Objawy zmieniają się z dnia na dzień. Choroba może dotknąć każdej kobiety po porodzie, ale niektóre grupy są bardziej narażone. Osoby z chorobą afektywną dwubiegunową mają podwyższone ryzyko (wynosi ono 16%). Żaden lek nie został zatwierdzony przez amerykańską Agencję Żywności i Leków specjalnie do leczenia tej choroby. Lekarze sięgają po środki stosowane w innych rodzajach psychozy, takie jak leki przeciwpsychotyczne, benzodiazepiny (łagodzące stany lękowe i wspomagające sen). Innym często stosowanym lekarstwem jest lit, który właśnie stosuje się w przypadku choroby dwubiegunowej. Niektóre badania pokazują skuteczność elektrowstrząsów, czyli krótkich impulsów elektrycznych podawanych do mózgu. Szybkie rozpoznanie choroby jest kluczowe, bo osoby nią dotknięte mają większe ryzyko samobójstwa niż dzieciobójstwa, które mimo medialnego rozgłosu zdarza się rzadko. Przy odpowiednim leczeniu psychoza poporodowa dobrze rokuje. Wiele kobiet przechodzi ją tylko raz w życiu i nigdy więcej nie choruje.

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.

Więcej nowości

Czemu nie ma Bloodborne na PC? Wypowiada się były szef PlayStation
Gry 02 SIE 2026

Czemu nie ma Bloodborne na PC? Wypowiada się były szef PlayStation

Wiele gier Sony trafiło na PC, w tym największe tytuły z serii Uncharted, Horizon, czy Spider-Man. Jednak jeden z nich - Bloodborne, pozostał jedynie dostępny na PS4 i nawet nie doczekał się remastera. Wielu fanów serii Souls jest tym stanem rzeczy rozczarowanych. Ostatnio na ten temat dorzucił swoje trzy grosze były szef marki PlayStation. On też chciałby wiedzieć, co jest grane Shuhei Yoshida nie tak dawno temu stał jeszcze na czele marki PlayStation (Sony przesunęło go w 2019 na pozycję szefa działu gier indie). Yoshida jest graczem z krwi i kości, a więc często się w temacie gier wypowiadał. Jednym z jego najbardziej ulubionych tytułów był Bloodborne. I właśnie na temat tej gry wypowiadał się na wydarzeniu CEDEC w Japonii. Jego prelekcja dotyczyła gier, które zapadły mu w pamięć w trakcie jego 40-letniej kariery w Sony. Jednym z takich tytułów był Bloodborne. Oto, co miał do powiedzenia na temat gry:  "Ta gra ma masę fanów na całym świecie i nadal nie ma [natywnej wersji] na PS5. PlayStation wydaje masę remasterów - dlaczego nie wydali akurat tej gry? Nie ma jej [też] na PC. Często ludzie mnie pytają, czemu jeszcze tego nikt nie zrobił? Jest to dla mnie totalna zagadka. Może zrobią to w przyszłości, ale [nie ma na to gwarancji]. Może zobaczymy jakąś edycję specjalną, ale [na dwoje babka wróżyła]. Jako ogromny fan gry, mam nadzieję, że zobaczymy [jej wznowienie]. Niestety jedyną wersją Bloodborne jaką wydano jest edycja na PS4 (można odpalić na PS5/Pro, ale z tym samym skutkiem). Na domiar złego, Sony ani From Software nie wydało żadnej łatki na PS4 Pro, a więc gra odpalona nawet na PS5 Pro ma ten sam nierówny framepacing. Nikt nie wprowadził ani 60 FPS, ani grafiki w 4K ani żadnego usprawnienia od momentu premiery w 2015 r. Co gorsza, studio Bluepoint, które stworzyło remake Demon's Souls, zostało zamknięte jakiś czas temu. Trudno teraz będzie znaleźć ekipę, która mogłaby odświeżyć Bloodborne, a szkoda - bo gra na to wyjątkowo zasługuje i okupuje specjalne miejsce w sercach fanów serii Souls. 

3
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.

Więcej nowości

Test Glorious D3 Wireless. To bardzo wyjątkowy model
Testy sprzętu 02 SIE 2026

Test Glorious D3 Wireless. To bardzo wyjątkowy model

Z tak nietypową i innowacyjną myszką już dawno nie miałem do czynienia. Glorious D3 Wireless to gryzoń, który zdecydowanie wyróżnia się na tle konkurencji. W ostatnim czasie testowałem kilka innowacyjnych myszek. Na pewno trzeba tutaj wspomnieć o Logitech Superstrike X2, która wprowadziła nowe przełączniki. Do tego była też Monka Prime G997W, która pozwala na szybką wymianę baterii. Teraz dochodzi do tego jeszcze Glorious D3 Wireless. W niej również można szybko wymienić baterię, ale producent zrobił to jeszcze bardziej pomysłowo, a przede wszystkim lepiej. Specyfikacja Glorious D3 Wireless Na papierze Glorious D3 Wireless to absolutnie topowa myszka. Wyposażona jest a autorski czujnik BAMF 3.0, który oferuje maksymalną czułość 30 tys. DPI, prędkość 750 IPS (ok. 19 m/s) oraz przyspieszenie aż 50G. W praktyce są to wartości, których nie jesteśmy w stanie osiągnąć za pomocą szybkiego ruchu ręki, więc nawet najbardziej dynamiczny flick będzie precyzyjnie odwzorowany przez gryzonia. Poza tym mamy częstotliwość raportowania aż 8000 Hz, więc tak samo, jak najlepsze modele na rynku. Myszka łączy się z komputerem bezprzewodowo, przy czym mamy do wyboru dwie możliwości – Bluetooth lub radiowe (2,4 GHz) za pomocą dołączonego do zestawu odbiornika. Oczywiście jest też możliwość podłączenia gryzonia za pomocą dołączonego do zestawu kabla USB-C na USB-A. Czas pracy na jednym ładowaniu to maksymalnie 130 godzin (Bluetooth) lub 71 godzin (2,4 GHz). Pod przyciskami producent zastosował optycznego przełączniki o żywotności do 130 mln aktywacji. Myszka ma masę zaledwie 69 gramów, więc jest stosunkowo lekka. Na aż 7 przycisków: dwa główne, wciskany scroll, dwa dodatkowe na lewym boku oraz przycisk do zmiany DPI (pod rolką). Ostatni znajduje się na spodzie obudowy i służy do włączania oraz wyłączania myszki (trzeba go przytrzymać). Na spodzie znajdują się ślizgacze w 100-procentach wykonane z PTFE, czyli teflonu. Aktualnie Glorious D3 Wireless można znaleźć za około 570 zł, chociaż początkowo trzeba było za nią zapłacić nawet 700-800 zł. Budowa i jakość wykonania Glorious D3 Wireless to myszka ergonomiczna, dostosowana do osób praworęcznych. Jej wymiary to 124,24 × 61,03-68,05 × 34,86-41,74 mm (długość x szerokość x wysokość). To, co mnie zaskoczyło, to przede wszystkim wysokość. Chociaż w porównaniu do niedawno testowanego modelu Logitech G PRO X2 Superstrike różnica wydaje się niewielka (63,5 mm), to w praktyce jest ona mocno wyczuwalna. Sam producent deklaruje, że D3 Wireless nadaje się przede wszystkim do chwytów typu palm oraz claw. W teorii fingertip-grip też jest możliwy, ale na pewno nie będzie tak komfortowy, jak przy modelach symetrycznych. Jakość wykonania stoi na wysokim poziomie. Myszka sprawia wrażenie solidnej i cięższej niż jest w rzeczywistości. Spasowanie elementów jest bez zarzutu, a zastosowane materiały dobrze rokują na przyszłość. Obudowa wykonana jest z przyjemnego w dotyku, lekko chropowatego plastiku, co pozytywnie wpływa na pewność chwytu. Z kolei rolka i przyciski dodatkowe mają gumowaną powierzchnię, co też może się podobać. Z przodu znajduje się jeszcze złącze USB-C do podłączenia gryzonia przewodowo. Jednak jest ono mocno schowane, przez co niektóre kable mogą nie pasować. Na szczęście w zestawie znajduje się przewód, który sprawdza się doskonale. Kwestie wyglądu musicie ocenić sami, bo to mocno indywidualna kwestia. Glorious D3 Wireless na pewno wyróżnia się na tle konkurencji. Chociaż jestem fanem raczej prostych konstrukcji, to testowany model może się podobać. Podświetlenie RGB LED, przebiegające przez środek obudowy, dodaje jej przyjemnego sznytu.  Największe zarzuty mam do przycisków, chociaż od razu zaznaczę, że to moje indywidualne preferencje, w które nie do końca wpisuje się ich charakterystyka. Głównie dlatego, że są dość miękkie, jakby gumowe. Zdecydowanie wole ostrzejszy, mocniejszy komunikat zwrotny, informujący mnie o wciśnięciu. Tyczy się to zarówno przycisków głównych, scrolla, jak i dodatkowych. Normalnie za minus uznałbym fakt, że dioda informująca o aktualnej czułości znajduje się na spodzie, więc w teorii w momencie zmiany DPI urządzenie trzeba unieść. Rzecz w tym, że to nieprawda, ponieważ zmienia się też kolor diody na odbiorniku, więc bez problemu możemy podejrzeć, jaka ustawiła się czułość sensora. Precyzja Może się wydawać, że sensor BAMF 3.0 to jakiś dziwny wymysł firmy Glorious. W rzeczywistości bazuje on na czujniku PixArt PMW3950, więc prawdopodobnie najlepszym, jaki jest obecnie dostępny na rynku. To daje pewność, że sterowanie będzie tak precyzyjne, jak tylko jest to możliwe. Zresztą moje testy to potwierdzają. Nie odnotowałem ani jitteringu, ani akceleracji, ani interpolacji, ani zauważalnego wygładzania krawędzi. Jest dokładnie tak, jak być powinno. Możecie być pewni, że przy tej myszce nie traficie przeciwnika tylko przez swoje umiejętności lub silnik gry. Gryzoń nie będzie miał z tym nic wspólnego.  Rewolucja, czyli wymienna bateria Celowo nie wspomniałem o jeszcze jednym elemencie w budowie myszki. Chodzi o baterię, która tajemniczo wystaje z tylnej części urządzenia. To autorski system InfinitePlay, który pozwala szybko wymienić akumulator, gdy ten ulegnie rozładowaniu. Działa to tak samo, jak wymiana karty microSD. Wystarczy baterię wcisnąć, aby wyskoczyła, wyjąć, a następnie włożyć nową, naładowaną, która znajduje się w zestawie. Co w tym czasie zrobić z rozładowaną baterią. Wkładamy ją do odbiornika, który nie tylko przechwytuje sygnał radiowy z urządzenia, ale pełni też rolę właśnie ładowarki. To bardzo wygodne rozwiązanie i aż dziwię się, że nikt nie wpadł na to wcześniej. Co prawda testowałem już myszkę Monka Prime G997W, która też ma wymienne baterie, ale nie jest to mechanizm aż tak prosty i wygodny. Firma Glorious zrobiła to po prostu lepiej. Każdy z akumulatorów ma pojemność 200 mAh. Dodatkowo myszka ma wbudowaną własną baterię, która wystarczy nawet na 14 godzin pracy przy raportowaniu 1000 Hz. Wspominane wcześniej 71 godzin pracy na jednym ładowaniu to zsumowany czas dwóch baterii plus tej wbudowanej. Jednak taką wartość uzyskamy na najniższych ustawieniach. Po przełączeniu się na polling rate na poziomie 8000 Hz czas kraca się do koło 27 godzin. W praktyce nie ma to żadnego znaczenia, bo zanim rozładuje nam się drugi akumulator, to ten pierwszy zdąży się w pełni naładować, więc możemy je bez końca wymieniać. To ogromna zaleta Glorious D3 Wireless. Oprogramowanie Do myszki możemy zainstalować oprogramowanie Glorious CORE. Nie zauważyłem, aby obciążało ono system operacyjny. Działa sobie w tle i nie zużywa niepotrzebnie zasobów. Jednocześnie pozwala na zmianę mnóstwa ustawień, w tym wszystkie najważniejsze, jak zmiana DPI, LOD, Polling Rate, oświetlenia RGB czy zmiany przypisania klawiszy. Jednak z oprogramowaniem jest jeden problem – jest ono w połowie przetłumaczone na język polski. Część napisów wciąż jest po angielsku. [gallery][img]259032[/img][img]259028[/img][img]259030[/img][img]259031[/img][img]259027[/img][img]259029[/img][/gallery] Podsumowanie Glorious D3 Wireless to świetna myszka niemal pod każdym względem. Ma topowy sensor, dobrą jakość wykonania, niezłe przyciski (chociaż ich charakterystyka nie trafia w mój gust), a do tego system InfinityPlay, który praktycznie eliminuje problem z ładowaniem gryzonia. Może czas pracy nie imponuje jakość specjalnie, ale w kontekście wymiennych baterii to nieistotna kwestia. Dla wielu problemem może być cena w okolicach 570 zł. Niestety, dzisiaj tyle trzeba płacić za topowe myszki, a do takich zalicza się Glorious D3 Wireless. Cena i tak już spadła o ponad 100 zł, więc było jeszcze gorzej. [gallery][img]259012[/img][img]259023[/img][img]259014[/img][img]259022[/img][img]259026[/img][img]259018[/img][img]259013[/img][img]259016[/img][img]259020[/img][img]259017[/img][img]259024[/img][img]259015[/img][img]259021[/img][img]259025[/img][img]259019[/img][/gallery]

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Popularne porównania