Soundcore Space 2 – testuję następcę rynkowego hitu. Czy warto wydać 499 zł?
Telepolis.pl
Testy sprzętu 21:04

Soundcore Space 2 – testuję następcę rynkowego hitu. Czy warto wydać 499 zł?

Soundcore Space 2 to najnowsza odsłona bardzo popularnych bezprzewodowych słuchawek wokółusznych, które modelel Space One zdobyły serca fanów marki za świetną jakość brzmienia, dobre wyposażenie i rozsądną cenę. Drugi model wszedł już do Polski, sprawdzamy więc, czy wart jest równie wielkiej uwagi. Słuchawki Soundcore Space 2 miały swoją premierę na targach MWC 2026 w marcu, choć na ich debiut rynkowy musieliśmy jeszcze trochę zaczekać. Teraz jednak są już w ofercie producenta, kusząc sympatyków marki, którzy szukają następcy modelu Soundcore Space One z 2023 roku. Soundcore Space 2 są obecnie dostępne na stronie producenta, na Amazon.pl oraz w Media Expert, gdzie można je dostać za 499 zł. Nie jest to najniższa kwota, nawet wyższa niż cena Space One w chwili debiutu (449 zł), ale wciąż pozostaje w granicach rozsądku. Sprawdźmy więc, czy warto tyle wydać. Soundcore Space 2 – najważniejsze cechy Konstrukcja: wokółuszna, zamknięta, składana Przetworniki: dynamiczne 40 mm z podwójną membraną Pasmo przenoszenia (bezprzewodowo): 20 Hz – 40 kHz (LDAC) Pasmo przenoszenia (przewodowo): 16 Hz – 40 kHz Certyfikaty audio: Hi-Res Audio, Hi-Res Audio Wireless Obsługiwane kodeki: SBC, AAC, LDAC (do 990 kb/s) Wersja Bluetooth: 6.1 Łączność wielopunktowa (Multipoint): tak, jednoczesne połączenie z 2 urządzeniami (z zachowaniem obsługi LDAC) Połączenie przewodowe: gniazdo jack 3.5 mm (kabel w zestawie) Szybkie parowanie: Google Fast Pair Aktywna redukcja szumów (ANC): 4-stopniowy system tłumienia niskich częstotliwości (do -37 dB), tryb przezroczystości Mikrofony do rozmów: układ 3 mikrofonów z algorytmem redukcji hałasu AI Czas pracy na baterii: do 70 godz. Czas pełnego ładowania: ok. 2 godz. przez port USB-C, szybkie ładowanie: 5 min ładowania zapewnia do 4 godz. odtwarzania (przy 50% głośności, bez ANC) Czujnik założenia: tak, automatyczna pauza i wznowienie odtwarzania Sterowanie: fizyczne przyciski na muszlach Waga: 264 g Cena: 499 zł W pudełku ze słuchawkami Soundcore Space 2 znajdziemy etui podróżne (miękki woreczek), przewód do ładowania USB-C oraz kabel audio jack 3.5 mm. Słuchawki oferowane są w 3 wersjach kolorystycznych: czarnej (Jet Black), białej (Linen White) oraz zielonej (Seafoam Green). Do mnie trafiła ta ostatnia – to delikatna, pastelowa zieleń faktycznie przypominająca piane morską. Lekkie, miękkie i wygodne Jeżeli szukasz niedrogich słuchawek, które udają modele ze znacznie wyższej półki cenowej, to Space 2 nie mieszczą się w tej kategorii. Nowość Soundcore od razu zdradza swój budżetowy charakter. Testowana przeze mnie wersja jasnozielona wygląda nawet trochę zabawkowo, choć czarna już nie powinna nasuwać takich skojarzeń. Konstrukcja łączy plastiki muszli oraz piankowe wykończenie nauszników i opaski. Nawet rdzeń pałąka, wyglądający jak stop metalu, po bliższych oględzinach również okazał elementem z plastiku.  Mimo wszystko całość robi dobre wrażenie. Plastiki są solidne, nie ma żadnej tandety, elementy są dobrze dopasowane, nic nie lata. Te słuchawki można polubić – właśnie za to,  że niczego nie udają.  Soundcore Space 2 są stosunkowo lekkie – ważą 263 g, co w połączeniu z bardzo przyjemnymi i dopasowanymi elementami z pianki zapewnia bardzo dużą wygodę noszenia. Słuchawki nie uciskają, mają dość duży zakres regulacji pałąka, dla większości użytkowników będą więc dobrze dopasowane, co przełoży się na długie godziny słuchania. Upalne dni od razu zweryfikowały jednak typowy problem piankowych nauszników – szybko robi się w nich gorąco. Jednak w nieco chłodniejsze naprawdę nie ma na co narzekać. Słuchawki można „złamać” przy mocowaniach muszki i złożyć, dzięki czemu po włożeniu do woreczka dość wygodnie się je przenosi. Zestaw portów i elementów sterujących na muszlach nie przynosi żadnego zaskoczenia. Na lewej muszli jest włącznik i przycisk trybów ANC, znajdziemy tam także wyjście audio 3,5 mm oraz port ładowania USB-C (bez przesyłania dźwięku). Na prawej jest regulacja głośności oraz przycisk odtwarzania. W aplikacji znajdziemy kilka opcji na personalizację dodatkowych akcji, np. wywołania asystenta głosowego po długim przyciśnięciu odtwarzania. Co siedzi wewnątrz? Za przetwarzanie dźwięku w Soundcore Space 2 odpowiada zestaw dynamicznych przetworników o średnicy 40 mm z podwójną membraną. Pasmo przenoszenia w trybie bezprzewodowym mieści się w zakresie 20 Hz-40 kHz, w połączeniu przewodowym schodzi do 16 Hz.  Słuchawki wykorzystują najnowszy standard łączności Bluetooth 6.1 z szybkim parowaniem Google Fast Pair. Poza podstawowymi kodekami SBC i AAC otrzymujemy LDAC, a o jakości sygnału świadczą certyfikaty Hi-Res Audio (w trybie przewodowym) oraz Hi-Res Audio Wireless (w trybie bezprzewodowym). W połączeniach LDAC słuchawki zachowują się stabilnie, nie ma problemu ze szarpaniem dźwięku czy z drugiej strony – ze zbytnim adaptacyjnym obniżeniem przepustowości. Nawet po wymuszaniu pełnego 990 kb/s Space 2 utrzymują odpowiednia jakość. Jak grają Soundcore Space 2? Jak chyba w każdych słuchawkach producenta, po pierwszym włączeniu Space 2 aktywowany jest profil dźwięku o nazwie „Podpis Soundocre”, jak wynika z grafu – całkowicie płaski.  Prosta linia na wykresie nie oznacza jednak, że brzmienie jest całkowicie neutralne – już na start otrzymujemy wyraźną ciepłotę i kolorowanie, które od razu wskazują na charakter słuchawek. W tym ustawieniu mocno zaznacza się bas, neutralna jest tylko średnica, za to wysokie tony – lekko zredukowane. Takie brzmienie może się sprawdzić w niektórych zastosowaniach, jednak brakuje tu większej dynamiki. Nie pozostaje nic, tylko sięgnąć po equalizer i trochę dostroić słuchawki do swoich potrzeb. Pod tym względem Soundcore nie zawodzi – w aplikacji czeka spory zestaw gotowych schematów brzmieniowych, odpowiadających gatunkom muzycznym i zastosowaniom. Można też utworzyć własne brzmienia, korzystając z 8-pasmowego equalizera, a także przejść indywidualne strojenie HearID Sound, które wymaga przeprowadzenia testu słuchu. Niezależnie od ustawień, Soundcore Space 2 zagrają w sposób sygnalizowany w domyślnych ustawieniach. Niezmienne pozostaje ciepłota i miękkość. Bas zaznacza się wyraźnie, ale nie dominuje. Gdy potrzeba, ładnie mruczy, potrafi uderzyć, jest nawet zejście do subbasów, choć w najniższych rejestrach brakuje większej wyrazistości. Można to częściowo skorygować, podbijając pasmo poniżej 100 Hz i redukując średnicę, jednak nie sprawi to, że głowa będzie wibrowała od basów. Zakładam jednak, że większość potencjalnych nabywców Space 2 nie będzie się nastawiać na tak skrajne doznania, a dostarczana przez Space 2 dawka niskich tonów będzie odpowiednia. Niestety, gorzej jest z nieco wyższymi pasmami basów, które trochę za bardzo wchodzą na średnicę, co sprawia, że słuchawki zbyt często brzmią muliście. Można to też skorygować w equalizerze, jednak ustawienia będą się różnić w zależności od gatunku muzyki.  Średnica jest poprawna, wyraźnie słychać wszystkie instrumenty z wyraźną separacją, choć mnie osobiście zdarzało się lekko podkręcać średnicę do góry, na przykład, by uwypuklić gitarowe riffy. Nie jest to jednak niezbędne.  Tony wysokie są lekko schowane, co mnie osobiście trochę przeszkadzało w Space 2. Brakuje mi większej szczególności zaznaczanej przez soprany, zarówno w wokalach, jak i części instrumentów, np. hi-haty i podobne wysokie dźwięki są nieco przytłumione. To jednak rzecz gustu, dla większości użytkowników takie strojenie powinno być jednak wystarczająco atrakcyjne. Utemperowane tony wysokie oszczędzają słuchaczom syczących wokali i innych ostrych dźwięków. Słuchawki robią dobre wrażenie przestrzennością, muzyka nie tłoczy się w środku głowy.  Soundcore Space 2 całkiem nieźle spisują się w pasywnym połączeniu przewodowym. Przede wszystkim, co ważne, podpięcie się pod jacka 3,5 mm nie oznacza pogorszenia jakości dźwięku, co nie zawsze jest oczywiste w słuchawkach BT. Charakterystyka brzmieniowa jest bardzo podobna, choć wyraźnie mocniej zaznacza się bas, który z jednej strony bardziej podąża w stronę subbasów, a z drugiej wydaje się czystszy i nie wchodzi tak na średnicę.  Podsumowując – Space 2 grają ciepło, z mocnym, ale kontrolowanym basem, solidną średnicą i lekko stonowaną górą, choć do wydobycia pełni brzmienia niezbędna będzie korekcja equalizerem. Jak na swój przedział cenowy, trudno oczekiwać więcej.   Jak działa redukcja hałasu? Soundcore Space 2 wyposażone są w system aktywnej redukcji hałasu (ANC). Producent zastosował 4-stopniowy system redukcji szumów niskich częstotliwości z głębokością tłumienia do -37 dB, zestrojony przede wszystkim pod kątem skutecznego odcinania uciążliwego dudnienia i szumów, ograniczając zwłaszcza hałas silników odrzutowych. Choć to -37 dB w teorii nie jest rekordową wartością, efekt jest fantastyczny. Miałem okazję przetestować ANC w kilku scenariuszach podczas podróży – tramwaj, długa jazda pociągiem, a później autobusem. Uciążliwe hałasy są skutecznie redukowane, a gdy jeszcze słucha się muzyki, praktycznie nic z zewnątrz nie słychać. ANC w Space 2 idealnie eliminuje wszystkie szumiące i świszczące dźwięki: wody podczas zmywania naczyń, jazgot młynka do kawy, nie mówiąc już o szumie morza czy wentylatorów. Jest też sprawnie działający tryb przezroczystości, dopuszczający dźwięki otoczenia bez konieczności zdejmowania słuchawek z uszu. Jest bardzo naturalny, nie ma efektu studni czy nieprzyjemnego podbicia dźwięków.  Pracę systemu ANC wspiera układ 3 mikrofonów oraz algorytmy sztucznej inteligencji, izolujący głos użytkownika od hałasów z otoczenia. Słuchawki bardzo dobrze sprawdzają się też podczas telefonicznych połączeń głosowych czy poprzez komunikator. Nie ma efektu studni, wszystko słychać wyraźnie nawet w hałaśliwym otoczeniu, a rozmówcy po drugiej stronie nie są nawet w stronie odróżnić, czy rozmowa jest prowadzona przez słuchawki, czy bezpośrednio przez telefon. Aplikacja i funkcje dodatkowe Aplikacja Soundcore daje dostęp do wielu ważnych ustawień słuchawek. Przede wszystkim warto zacząć od włączenia trybu wysokiej jakości LDAC, schowanego głębiej w ustawieniach. W głównym oknie aplikacji można włączyć ANC czy tryb transparenty. Do redukcji otrzymujemy dodatkowo opcję zmiany mocy siły tłumienia w pięciostopniowej skali. Zabrakło za to opcji dodatkowej redukcji szumu wiatru, która była np. w droższym modelu Space One Pro. [gallery][img]257424[/img][img]257427[/img][img]257425[/img][img]257426[/img][img]257429[/img][img]257428[/img][/gallery] Niżej znajdują się wspomniane efekty dźwiękowe, gdzie znalazł się także dźwięk 3D, który jednak wymaga wyłączenia kodeka LDAC. Osobiście na mnie ten tryb nie robił wrażenia, może jednak sprawdzi się w filmach czy grach. W sekcji o nazwie Sterowniki znalazło się kilka opcji zmiany konfiguracji przycisków na muszlach, można na przykład do klawisza odtwarzania przypisać asystentkę głosową Anka (zamiast systemowego Gemini), włączyć funkcję tłumaczenia AI czy drzemki.  [gallery][img]257432[/img][img]257482[/img][img]257481[/img][img]257434[/img][img]257431[/img][img]257436[/img][img]257435[/img][img]257433[/img][img]257483[/img][/gallery] Tłumaczenie, choć obiecujące, odbywa się za pomocą modułu w aplikacji, co narzuca pewne ograniczenia. Przede wszystkim nie do końca odbywa się to w czasie rzeczywistym, bo przechwycenie mowy (przez mikrofony słuchawek), jej transkrypcja w aplikacji i głosowe tłumaczenie w słuchawkach powoduje kilkusekundowe opóźnienie, czasami nawet znacznie dłuższe. Całość ma jednak spory potencjał – tłumaczenie krótszych fraz, na przykład podczas ulicznej konwersacji z obcokrajowcem (dostępy jest bardzo duży wybór języków, w tym polski), będzie działać niezawodnie, co robi świetne wrażenie. Filmu jednak w ten sposób nie obejrzymy – raz, że pojawia się opóźnienie, dwa, że przy długich dialogach aplikacja nie nadążą z przetwarzaniem mowy i robi sobie co jakiś czas przerwy „na myślenie”. Ten sam problem dotyczy także innych słuchawek Soundcore, więc nie jest to tylko kwestia Space 2. A czym jest Tryb drzemki? Funkcja ta wymusza włączenie ANC, blokuje połączenia przychodzące i uruchamia odtwarzanie białego szumu (np. dźwięki deszczu czy strumienia). Po przytrzymaniu klawisza głośności można się przełączać między dostępnymi czterema ścieżkami szumu. Swoją drogą w aplikacji Soundocre, już poza ustawieniami dla Space 2, jest też zakładka z innymi dźwiękami – szumami, medytacyjnymi itd. Wróżmy jednak do opcji specyficznych dla Space 2. Kolejną opcją w menu słuchawek jest tryb bezpiecznej głośności, który pozwala analizować natężenia dźwięku i nałożyć jego limit, dla ochrony słuchu. W głównej części ustawień Space 2 można też zaplanować bezwzględne wyłączenie słuchawek po określonym czasie. W rozwijanym menu znajduje się jeszcze kilka dodatkowych, ważnych opcji: wykrywanie noszenia (działa bardzo sprawnie, można przeprowadzić kalibrację), Dual device connection, czyli jednoczesne połączenie z dwoma urządzeniami, a także jeszcze jeden tryb wyłączenia słuchawek – automatyczny, po przerwaniu połączenia. Szkoda, że nie ma automatycznego wyłączenia w razie braku odtwarzania – zdarzało się, że odkładałem słuchawki „na chwile”, by odkryć kilak godzin później, że wciąż są aktywne. Czas pracy do 70 godzin Deklarowany przez producenta czas pracy sięga 70 godzin. Choć nie jest to absolutny rekord na rynku, słuchawki przewyższają pod tym względem wiele innych modeli. Maksymalny czas dotyczy jednak sytuacji, gdy ANC jest wyłączony. Redukcja hałasu skraca ten wynik do 50 godzin, a gdy do tego włączony jest czujnik zdejmowania, finalnie zostaje nam 45 godzin. Swoje także robi poziom głośności. Podczas testów używałem słuchawek bez ograniczeń – z LDAC, ANC i aktywnym czujnikiem zdejmowania. Pozwoliło mi to na ponad tydzień słuchania po około 5-6 godzin dziennie (do muzyki i filmów). W sumie, jak obliczyłem, zapewniło to około 42 godziny pracy, co jest dobrym rezultatem, bliskim deklaracjom producenta. Soundcore Space 2 – czy warto? Tak, Soundcore Space 2 to dobra propozycja dla osób poszukujących nieźle grających słuchawek z dobrym ANC i solidnym czasem pracy. Nowy model spodoba się tym, którzy poszukują raczej rozrywkowego brzmienia z mocnym, ale nieprzegiętym basem, za to z bardziej utemperowaną średnicą i zrównoważonymi tonami wysokimi. Szczegółowość nie jest co prawda atutem tego modelu, ale też nie można przesadnie narzekać. Domyślna sygnatura dźwiękowa może co prawda okazać się niezadowalająca, ale spory wybór gotowych profili dźwięku, funkcja HearID Sound czy możliwość stworzenia własnych na 8-pasmowym korektorze sprawiają, że każdy dobierze dla siebie odpowiednie brzmienie. Szkoda tylko, że ustawienia te będą się różnić w zależności od gatunku muzyki, co u słuchaczy o rozległych zainteresowaniach muzycznych oznacza częste zmiany profili. Space 2 plusują także skutecznym tłumieniem hałasu ANC, pozwalającym w komforcie podróżować środkami komunikacji zbiorowej, mocnym atutem jest niezły, choć nie rekordowy czas pracy. Wybór dodatkowych opcji jak wyłączenie odtwarzania po zdjęciu słuchawek czy tryb Dial device connection, też zachęcają do tego modelu. Nie można też zapomnieć o wygodzie i lekkości Soundcore Space 2 – z nich się bardzo wygodnie korzysta, a piankowe wykończenie pozwala myśleć o wielu godzinach odsłuchu. Cena za słuchawki powstrzymuje przed spontanicznym, natychmiastowym zakupem, ale w tym segmencie trudno będzie teraz dostać coś lepszego. 

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Zmęczony udowadnianiem, że nie jesteś robotem? Google ma na to pomysł
Oprogramowanie 20:05

Zmęczony udowadnianiem, że nie jesteś robotem? Google ma na to pomysł

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Wojna o ochłodzenie. Europa podzielona w temacie klimatyzacji
Wiadomości 19:20

Wojna o ochłodzenie. Europa podzielona w temacie klimatyzacji

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Okradają Europę na potęgę. Pokazano skalę unikania podatków big techów
Wiadomości 18:25

Okradają Europę na potęgę. Pokazano skalę unikania podatków big techów

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Skarbówka daje czas tylko do 25 lipca. Lepiej z nią nie zadzierać
Tech 17:37

Skarbówka daje czas tylko do 25 lipca. Lepiej z nią nie zadzierać

0
ANNA KOPEć
1.
Nowy sposób na opakowania kaucyjne. Nie trzeba ruszać się z domu
Aplikacje 16:48

Nowy sposób na opakowania kaucyjne. Nie trzeba ruszać się z domu

0
MACIEJ SIKORSKI
1.
Miał te szczątki w szufladzie. Okazało się, że liczą koło 100 mln lat
Nauka 15:59

Miał te szczątki w szufladzie. Okazało się, że liczą koło 100 mln lat

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Biznes w XXI wieku: firma notuje wielkie straty, kurs akcji rośnie
Felietony 15:15

Biznes w XXI wieku: firma notuje wielkie straty, kurs akcji rośnie

0
MACIEJ SIKORSKI
1.
Słuchawki dla sportowców. Ponad 1000 zł, ale mają funkcję, jakiej próżno szukać u konkurencji
Sprzęt 14:32

Słuchawki dla sportowców. Ponad 1000 zł, ale mają funkcję, jakiej próżno szukać u konkurencji

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Spadły z kosmosu. Tajemnicze obiekty mogą kryć toksyczne pozostałości
Kosmos 13:43

Spadły z kosmosu. Tajemnicze obiekty mogą kryć toksyczne pozostałości

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Nowe flagowce Galaxy? Ceny idą mocno w górę, poza granicę absurdu
Sprzęt 12:52

Nowe flagowce Galaxy? Ceny idą mocno w górę, poza granicę absurdu

3
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Naciekawsza czarna komedia roku już dostępna. Włącz i baw się dobrze
Telewizja i VoD 12:03

Naciekawsza czarna komedia roku już dostępna. Włącz i baw się dobrze

3
ANNA KOPEć
1.
Masz tatuaż? Zwróć uwagę na jedno. Naukowcy już są pewni
Nauka 09:59

Masz tatuaż? Zwróć uwagę na jedno. Naukowcy już są pewni

3
ANNA KOPEć
1.
Orange rozdaje darmowe paliwo i kluczyki do nowej Mazdy. Warunek jest jeden
Wiadomości 08:49

Orange rozdaje darmowe paliwo i kluczyki do nowej Mazdy. Warunek jest jeden

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Najbardziej niedoceniony klejnot fantasy od Apple TV. 8 mega odcinków
Telewizja i VoD 08:02

Najbardziej niedoceniony klejnot fantasy od Apple TV. 8 mega odcinków

1
ANNA KOPEć
1.
Znaleźli drożdże w starożytnych szczątkach. Zrobili z nich chleb
Nauka 04 LIP 2026

Znaleźli drożdże w starożytnych szczątkach. Zrobili z nich chleb

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Ma 144 Hz, HDMI 2.1, Google TV. Aż dziw, że taki tani
Sprzęt 04 LIP 2026

Ma 144 Hz, HDMI 2.1, Google TV. Aż dziw, że taki tani

5
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Opakowania objęte kaucją można oddać kurierowi. To działa
Publicystyka 04 LIP 2026

Opakowania objęte kaucją można oddać kurierowi. To działa

2
MACIEJ SIKORSKI
1.
Nastolatek nabijał Polakom kosmiczne rachunki za komórki. Grozi mu 7 lat
Bezpieczeństwo 04 LIP 2026

Nastolatek nabijał Polakom kosmiczne rachunki za komórki. Grozi mu 7 lat

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Więcej nowości
Samsung szykuje nowy, tańszy model. Wydajności mu nie braknie
Sprzęt 04 LIP 2026

Samsung szykuje nowy, tańszy model. Wydajności mu nie braknie

Czebol lada moment rozszerzy swoją ofertę nośników półprzewodnikowych dla komputerów stacjonarnych, laptopów i konsol. To nie będzie flagowiec. Rynek pamięci DRAM i NAND jest aktualnie wyjątkowo nieciekawy, a wszystko z powodu szaleństwa na sztuczną inteligencję. W efekcie od wielu miesięcy SSD oraz moduły RAM są szalenie drogie. Samsung najwyraźniej chce z tym zawalczyć, a rozwiązaniem ma być nowy, budżetowy model. Do 2 TB pojemności i do 7250 MB/s wydajności Na kanadyjskiej stronie producenta pojawił się (i już zniknął) Samsung 990, bez dopisku Pro czy EVO. Mówimy o nośniku w formacie M.2 2280, który korzysta z interfejsu PCI Express 4.0 x4. Konkrety na temat specyfikacji są szczątkowe - autorski kontroler, kości V-NAND oraz brak pamięci DRAM. Deklarowana wydajność ma sięgać do 7250 MB/s dla odczytu i do 6450 MB/s dla zapisu sekwencyjnego oraz do 850 000 IOPS dla odczytu losowego i do 1 200 000 IOPS dla zapisu losowego. To dobre wartości jak dla tego standardu, ale dalekie od topowych w 2026 roku osiąganych na PCIe 5.0 x4. Do wyboru będą warianty 1 i 2 TB. Koreańczycy zapewnią 3 lata gwarancji ograniczonej współczynnikiem zapisanych danych rzędu 400 i 800 TBW. Limity te wskazują, że będą to raczej SSD na kościach QLC NAND. Samsung 990 pojawił się już w kilku zagranicznych sklepach, bez sugerowanych cena, ale z dopiskiem "entry level" (klasy podstawowej). Premiera więc zapewne nastąpi w ciągu kilku najbliższych tygodni.

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.

Więcej nowości

Nie uwierzycie. Apple uruchomiło stronę do promowania swojego hitu
Telewizja i VoD 04 LIP 2026

Nie uwierzycie. Apple uruchomiło stronę do promowania swojego hitu

"Silos" to serial, który najwyraźniej zasługuje na więcej. Apple uruchomiło nawet specjalną witrynę internetową, która promuje trzeci sezon tego hitu science-fiction.  "Silos" nazwa, która brzmi dumnie "Silos" miał swoją pierwszą premierę na Apple TV, w 2023 roku i niewiele czasu potrzebował, aby stać się jednym z najpopularniejszych seriali w kategorii science-fiction na platformie. Teraz, w związku z premierą 3. sezonu "Silosa" (miała miejsce wczoraj, 3 lipca)media rozpisują się o nim ponownie. Ale to nie wszystko. Apple, właśnie z tej okazji, przygotowało specjalną stronę internetową promującą nowe odcinki hitu. Wizja świata, w którym powierzchnia Ziemi zmieniła się w toksyczne pustkowie, a ostatni ocaleni ludzie żyją w podziemiu, jak widać wzmaga kreatywność nawet samej platformy. A trzeci sezon jest szczególny - chce rzucić światło na historię powstania tytułowego silosu. W związku z tym, osobna witryna internetowa jak najbardziej mu się należy.  Promocyjna strona została utworzona przez Apple i nosi dość oryginalną nazwę howdidwelosethisworld.com. Pozwala ona fanom serialu wczuć się w rolę prawdziwych detektywów, dając im dostęp do wirtualnego komputera. To właśnie w nim znajdziemy, różnego rodzaju dokumenty, pochodzące ze świata serialowego. Znajdziemy w nich także kilka kluczowych informacji odnośnie kolejnych odcinków serii.  Przypomnijmy, że sezon 3 Silos, składa się z 10 odcinków. Premiera pierwszego miała miejsce wczoraj, 3 lipca. Każdy kolejny zasili serwis w piątek.  https://www.youtube.com/watch?v=BLBvbMtjyAQ

0
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

mPay odcina się od starego zarządu. Nowy szef mówi o "braku kultury"
Publicystyka 03 LIP 2026

mPay odcina się od starego zarządu. Nowy szef mówi o "braku kultury"

Spółka mPay nie składa broni i zamierza dojść do porozumienia z Komisją Nadzoru Finansowego. Tak przynajmniej przedstawia to szef firmy – Emiliano Caradonna. Menedżer dość wyraźnie odcina się od starego zarządu i deklaruje nowe otwarcie. Kilka dni temu okazało się, że firma mPay utraciła licencję krajowej instytucji płatniczej. Efekt jest taki, że biznes wpadł w poważne tarapaty, bo nie może świadczyć wielu usług ze swojej oferty. Więcej na ten temat przeczytacie w tym tekście. Jak do sprawy podchodzą przedstawiciele fintechu? mPay miał problemy ze stabilnym zarządzaniem Komisja Nadzoru Finansowego nie podała konkretnych powodów odebrania licencji. W komunikacie napisano, że "spółka nie zapewnia ostrożnego i stabilnego zarządzania działalnością w zakresie usług płatniczych". Szczegółów zabrakło też w oświadczeniu samej firmy. Można się z niego dowiedzieć, że:  Nowe kierownictwo spółki jednoznacznie zidentyfikowało przyczyny problemów, które stały się podstawą decyzji regulatora, i koncentruje się na pełnym zabezpieczeniu interesów użytkowników oraz restrukturyzacji modelu biznesowego. Firma dodała, że "decyzja KNF opiera się na zastrzeżeniach dotyczących stabilnego zarządzania działalnością płatniczą w ubiegłych okresach sprawozdawczych”. Dopytałem o to nowego szefa mPay. Takiej odpowiedzi udzielił Emiliano Caradonna: W firmie widoczny był wyraźny brak kultury zakorzenionej w branży finansowej, co jest obecnie korygowane poprzez powołanie nowych członków zarządu o udokumentowanym i sprawdzonym doświadczeniu w tej dziedzinie. Do tego wprowadziliśmy bardziej rygorystyczne i pełne szacunku podejście do wytycznych KNF, większą przejrzystość w komunikacji oraz stałą i spójną dostępność dla regulatora. Dzisiejszy zarząd doskonale rozumie, że jasna i regularna interakcja z KNF stanowi atut oraz ogromne wsparcie dla podmiotu regulowanego. Z jednej strony nadal brakuje konkretów. Ale z drugiej strony można założyć, że problemem była właśnie komunikacja z przedstawicielami Komisji, skoro tyle uwagi teraz poświęca się temu zagadnieniu. Jednocześnie zadeklarowano, że uruchomiono "precyzyjny harmonogram działań prawnych i operacyjnych". Co to oznacza w praktyce? Czego powinni się spodziewać klienci? Firma nadal będzie sprzedawać bilety Spółka zamierza świadczyć usługę sprzedaży biletów, bo ta może być prowadzona nawet bez licencji KIP. Bardziej rozwinięte usługi finansowe pozostają niedostępne. Pomiot podobno otrzymał wsparcie ze strony innych krajowych instytucji płatniczych, co pozwoliło zabezpieczyć środki klientów we właściwy sposób. Biznes ma też przechodzić "głęboką transformację w zakresie świadczonych usług, procedur oraz struktur finansowych i kapitałowych". Szef mPay deklaruje, że są pieniądze na prowadzenie działalności Pojawi się oczywiście pytanie, czy spółka ma pieniądze, by realizować działania naprawcze? Z komunikatu firmy wynikało, że tak – ponoć dysponuje ona solidnym zapleczem finansowym, o co mieli zadbać akcjonariusze. Dopytywany o to Emiliano Caradonna poinformował mnie, że domykana jest runda finansowania, która przyniesie spółce łącznie 13 mln zł. Mam nadzieję, że niebawem poznamy szczegóły tego procesu. Stary zarząd bez wpływu na nowego szefa Spore emocje w ostatnich dniach wzbudziła cisza ze strony mPay. To media poinformowały jako pierwsze o decyzji KNF i pojawiły się zarzuty, że firma niewłaściwie komunikuje się z rynkiem. A właściwie, że tego kontaktu unika. Szef spółki przekonuje, że zadziałano dopiero wtedy, gdy otrzymano oficjalnie informację z KNF. Firma broni swojej decyzji i deklaruje, że chce prowadzić "komunikację opartą na faktach". Na koniec najciekawszy wątek całej sprawy – Emiliano Caradonna poprosił, aby wyraźnie zaznaczyć, że stary zarząd nie ma wpływu na bieżącą działalność spółki. Biorąc pod uwagę to odcięcie się od byłych decydentów, można zakładać, że jeszcze o nich usłyszymy… 

1
MACIEJ SIKORSKI
1.

Popularne porównania