Testy sprzętu
15:00
Narwal Flow 2 - poprawianie doskonałego (test)
Roboty sprzątające Narwal od lat łączą genialne mopowanie z uczciwą polityką cenową. Teraz jest pranie wrzątkiem, wyrafinowany design, AI i ogrom ułatwień, a cena Narwal Flow 2 pozostała bez zmian. Sprawdźmy, czy i tym razem warto.
Ten mop zmienia wszystko
Lata rozwoju funkcji mopowania w odkurzaczach robotycznych przyniosły więcej przełomów niż ostatnie 20 lat rozwoju smartfonów. To jest jakiś kosmos — przeszliśmy ze szmatki przyklejanej do spodu zbiornika na śmieci do zaawansowanych systemów z 16-dyszowym podawaniem gorącej wody (45 - 60 stopni Celsjusza) przez samego robota, stałego odciskania i stroszenia gąsienicowego mopa, prania w stacji wrzątkiem (aż 100 stopni) i suszenia w 60 stopniach. A wszystko to z automatycznym pobieraniem detergentu. Z kolei sam mop zmienił się niespodziewanie z okrągłych padów w zaawansowany układ z przesuwającą się rolką materiału, która dodatkowo wysuwa się w prawo, by nie zostawiać przerw przy listwach przypodłogowych. To jest jakiś kosmos.
Chyba na start trzeba dodać, że największą zmianą ergonomiczną względem poprzedników jest odejście z gotowych kartridży z detergentem w stronę zbiornika, do którego dolewamy detergent. Otwiera to drogę do stosowania alternatywnych płynów, choć i tak zalecane są te od Narwala, przede wszystkim jednak obniża ceny i ogranicza ew. problemy z kompatybilnością (np. inny kształt zbiornika).
Gdy już jesteśmy w tym miejscu, warto też zwrócić uwagę na alternatywne podejście do umieszczenia worka na śmieci (2,4 l / 120 dni). Postawienie na lity, szklany design frontu urządzenia i wielki pasek LED-ów spowodowało, że worek ze śmieciami jest teraz w komorze pod zbiornikami z czystą i brudną wodą (oddzielony od nich szczelnie), tuż obok zbiornika z detergentem. Ma to swoje zalety, bo zdejmowanie przedniego panelu stacji odkurzacza w innych modelach potrafi się czasem kończyć rysami na nim, a tutaj walory wizualne będą w 100% bezpieczne.
Wracając do mopa — Narwal tradycyjnie już nie oszczędza na wodzie tak jak konkurenci. Tutaj na maksymalnych nastawach faktycznie podłogi są mokre. Dodatkowo to robot, który analizuje poziom zabrudzeń. Gdy tuż po remoncie odpaliłem model sprzed 2 generacji, to aż było mi wstyd, gdy po umyciu mopów wracał kilkukrotnie doczyszczać parkiet. Misją u Narwala nie jest jednak szybkie zrobienie cyklu „na odwal się”, tylko sprzątanie do skutku.
12 N docisku do podłogi, a do tego znacznie większa powierzchnia mopa niż alternatywnych rozwiązań z wałkiem owocuje niezwykle równomiernym zmywaniem bez smug i przerw. Nie mówię, że okrągłe pady zmywające do niczego się nie nadają, ale nieustannie uważam, że system gąsienicowy w Narwalach to najwyższa forma. Teraz dodatkowo rozpuszczająca tłuszcz i zaschnięte zabrudzenia gorącą wodą do 60 stopni Celsjusza.
Jeśli masz w domu dużo podłóg do zmywania, a szczególnie gdy nie są one idealnie płaskie i nowe, mop w Narwal Flow 2 okaże się idealnym kompanem. Owszem, raz na tydzień trzeba ręcznie domyć te milimetry przerw przy listwach czy jakieś trudno dostępne zakamarki, ale to i tak promil pracy, jaką by trzeba było wykonać bez robota.
[SALE-5191]
[SALE-5192]
Narwal Flow 2 to 150% normy ssania
Umówmy się, około 20 tys. Pa to ssanie, które w zupełności wystarcza do uporania się z kurzem na twardych podłogach i wykładzinach. Dopiero dywany przynoszą odkurzaczom większe wyzwania. W Narwal Flow 2 z zeszłorocznych 22 tys. Pa moc ssania wzrosła do imponujących 31 tys. Pa. To prawie 50% wzrost.
Przez większość czasu odkurzacz inteligentnie dobiera przy tym moc ssania, tak by dopasować jego pracę do podłoża i realnych potrzeb, oraz by nie drażnić domowników głośniejszą pracą, niż to konieczne. Gdy jednak trafi na dywan i poczuje brud, zmienia się w demona. O ile jednak intencjonalnie na to pozwolimy.
Na domyślnych nastawach dywany są z premedytacją omijanie przez robota. I o ile nie mamy do czynienia z bardzo niskim dywanem czy wykładziną, nie jest to wcale zły pomysł. Chociaż mop może być podniesiony o 12 mm na czas odkurzania, to jednak przy dłuższym włosiu i mieszanym trybie sprzątania (odkurzanie i mopowanie) będziemy nim niepotrzebnie tarli o dywan. Jeśli masz w domu prawdziwy dywanoland, pewnie bym szedł bardziej w roboty z odczepianymi, okrągłymi padami mopującymy i jak największą mocą ssania. Znajdziesz takie u Dreame czy Roborocka.
Jeśli jednak mop Narwala Flow 2 jest po praniu i suszeniu, krzywdy nie zrobi i wysokim dywanom. Test z wysokim włosiem rozsypaną oraz wbitą w dywan bułką tartą, a do tego z drobniejszym kakaem zakończył się... klęską. Z góry drobiny zdjęte, a głęboko we włosiu obecne po 2 cyklach odkurzania. Było to też jednak zbyt wiele nawet dla pionowego odkurzacza Roborock i eksperyment skończył wizytą z dywanem na trzepaku. Słowem, na podłogach i wykładzinach jest super, z długowłosymi dywanami jak zwykle.
Co warto przy tym dodać, domyślnie robot ma ustawione priorytetowe czyszczenie dywanów, co w praktyce oznacza wysuszenie nakładek i zajęcie się odkurzaniem dywanów, zanim robot zacznie używać wody. Programowalne jest też Intensywne czyszczenie dywanów na dwa razy: wzdłuż i wszerz, by zapewnić jak największą skuteczność, co przy tym nie działa na małych dywanikach.
Kompletna aplikacja i jeszcze lepsza nawigacja
Nie ma co się czarować, w dobie uczenia maszynowego wciskanego na każdym możliwym kroku, odkurzacze robotyczne robią się coraz sprytniejsze, nawet gdy nie jest to główny element komunikacji marketingowej. Nowy Narwal bezbłędnie rozpoznaje nie tylko stałe elementy pomieszczeń, ale też reaguje na różnego rodzaju zmienne pojawiające się z zaskoczenia. Przewody, przestawione doniczki, jakaś zbłąkana skarpetka... robot nie wpada w panikę, tylko cyk robi zdjęcie i informuje, że coś niezwykłego tam leży. Ba, nawet rozpozna, czy to niezwykłe ma większą wartość i np. ostrzeże, że gdzieś przy łóżku leży nasz telefon. Z kolei system Freo Mind sam rozpoznaje, jak mocno trzeba ssać, mopować i jak często powtarzać sprzątanie najbardziej umorusanych miejsc. Również inteligentnie dostosowane może być opróżnianie zbiornika na kurz, jak i regulowana temperatura mopowania (za sprawą DirtSense).
Sama aplikacja nie zmieniła się znacząco od zeszłego roku. Ale to dobrze, bo i po co psuć. To jedna z ładniejszych platform na rynku, z zadowalającą logiką układu parametrów i olbrzymią konfigurowalnością. Bez problemu przestawimy język komunikatów na polski. Jest asystent głosowy własny, jak i obsługa Google Home, Alexa i Siri pod iOS oraz Matter by dopełnić całości. Do tego mamy tryby ułatwiające koegzystowanie ze zwierzakami, z powracaniem do obszarów pominiętych przez śpiącego kota czy psa.
Tradycyjnie już, wzorcowo przygotowany został edytor map, w którym możemy ustanowić kolejność czyszczenia, oznaczyć schody czy swobodnie przekształcać przeskanowane pomieszczenia, oznaczać dywany, ustawiać strefy zakazane, zmieniać charakter pomieszczenia czy zarządzać meblami.
[gallery][img]255847[/img][img]255864[/img][img]255895[/img][img]255892[/img][img]255853[/img][img]255848[/img][img]255850[/img][img]255851[/img][img]255891[/img][img]255884[/img][img]255882[/img][img]255858[/img][img]255879[/img][img]255890[/img][img]255865[/img][img]255875[/img][img]255872[/img][img]255869[/img][img]255852[/img][img]255868[/img][img]255855[/img][img]255859[/img][img]255866[/img][img]255889[/img][img]255857[/img][img]255887[/img][img]255871[/img][img]255876[/img][img]255888[/img][img]255894[/img][img]255870[/img][img]255856[/img][img]255862[/img][img]255877[/img][img]255880[/img][img]255860[/img][img]255874[/img][img]255886[/img][img]255893[/img][img]255849[/img][img]255867[/img][img]255883[/img][img]255878[/img][img]255873[/img][img]255885[/img][img]255881[/img][img]255863[/img][img]255861[/img][img]255854[/img][/gallery]
Godnym odnotowania jest też zastosowanie pojemniejszego akumulatora (7000 mAh), który pozwala na 240 minut nieprzerwanej pracy i ładuje się od zera do pełna w 210 minut. Co ciekawe, producent zapewnił mu szybkie ładowanie podczas oddawania kurzu czy systematycznego płukania mopów, dzięki czemu doładowuje się już podczas pracy.
Podsumowanie
Narwal Flow 2 jest ekscytującym rozwinięciem genialnego, zeszłorocznego modelu. Producent poprawił praktycznie wszystko, nie podnosząc przy tym promocyjnej ceny na start. Nowość mopuje jeszcze lepiej niż do tej pory, przynosząc większą skuteczność dzięki gorącej wodzie w robocie i nawet wrzątkowi podczas prania w stacji. Cieszy odejście od jednorazowych kartridży z płynami do podłóg (Narwal Freo Z10 Ultra je miał, pierwszy Flow w ogóle nie miał dozownika) na rzecz automatycznego dozownika, do którego dolewamy płyn. Robot stał się też znacznie ładniejszy dzięki efektownej stacji dokującej z atrakcyjnym podświetleniem i matowym wykończeniom samej jednostki ruchomej.
To także w dalszym ciągu sprzęt z finezyjnym gestem ściągania włosów ze zmiotki i z jednostronnym, asymetrycznym wałkiem, również odpornym, na splątywanie włosów. Szkoda natomiast, że robot ma tym razem tylko jedną zmiotkę, w dodatku pozbawioną wysuwanego ramienia, które jest standardem u konkurentów. W dalszym ciągu trudno też piać z zachwytu, gdy odkurzacz wjedzie na dywany z długim włosiem — te najlepiej jakby omijał, co ma, zresztą, domyślnie ustawione. Z wykładzinami i niskimi dywanami jest zaś idealnie, za sprawą ssania do aż 31 tys. Pa.
Nieustannie to właśnie Narwal zdaje się najbardziej dopasowanym odkurzaczem do mnie. Stary parkiet, równie wiekowe płytki — tutaj robot czaruje perfekcją. Do tego nie boi się progów (do 3 cm, 3,98 cm dwustopniowo) i przejeżdża przez nie bez niepokojących dźwięków, a całe sprzątanie jest szybkie i hałasuje do góra 56 dB. Robot nie gubi się i nie tłucze po meblach. Skutecznie znajduje każdy kabelek na podłodze, a jak zobaczy leżący telefon, to nawet wyśle alarm. 9,5 cm wysokości? No dla mnie OK, odkurzaczy poniżej 5 cm, które by wjechały mi pod sofę i tak jeszcze nikt nie robi. Właściwie jedyną decyzją, jakiej nie rozumiem, jest usunięcie jednej zmiotki, a pomimo to brak wysuwanego ramienia.
[SALE-5191]
[SALE-5192]
LECH OKOń