Google Pixel 10a – świetny średniak, który utknął w 2025 roku (test)
Telepolis.pl
Testy sprzętu 08 MAR 2026

Google Pixel 10a – świetny średniak, który utknął w 2025 roku (test)

Koniec zimy przyniósł premierę podstawowego, oczekiwanego przez fanów marki telefonu z serii Pixel – Google Pixel 10a. Tańsza alternatywa dla głównej linii dziesiątek to kusząca propozycja dla tych, którzy chcą mieć czystego Androida w najlepszym wydaniu, ale nie zamierzają przepłacać. Sprawdźmy, czy Pixel 10a rzeczywiście jest wart swej ceny. Google Pixel 10a wszedł już do sprzedaży, także w Polsce. Do wyboru są dwa warianty – wersja z pamięcią 128 GB kosztuje 2349 złotych, a model 256 GB oznacza wydatek 2799 złotych. Dostępne są cztery warianty kolorystyczne: jasnoszary, obsydianowy, malinowy i jasnofioletowy. Do mnie trafił ten trzeci – przy czym jego nazwa jest nieco myląca, bo w oryginale jest to Berry (jagoda), a w rzeczywistości to rześki czerwony, wpadający w odcień koralowy (choć nie do końca to widać na zdjęciach). Jak zwał, tak zwał – ten wariant wydaje się najfajniejszy, będzie pasował do kobiecej torebki, ale też nie będzie raził w męskiej dłoni. [PHONE:4479] Wygląd i wykonanie Pixel 10a z wyglądu przypomina poprzednika, ale przeszedł lekkie zmiany stylistyczne. Najciekawszym zabiegiem jest całkowicie zrównanie modułu aparatów z tylną częścią obudowy. Na tle „dorosłych” modeli z serii Pixel 10, gdzie z tyłu mamy wystającą listwę, taka konstrukcja jest odświeżająca i pod wieloma względami bardziej ergonomiczna. Z drugiej strony tak płaski aparat nie wygląda na demona fotografii, ale nie uprzedzajmy faktów. Google Pixel 10a ma metalową, równo ściętą ramkę, plecki są z solidnego kompozytu, który z daleka wygląda trochę jak matowe szkło. Całość waży 183 g, ma grubość 9 mm – nie jest to więc rekordzista płaskości, ale telefon bardzo dobrze leży w dłoni i może się podobać. Z ergonomicznego punktu widzenia tradycyjnie muszę tylko ponarzekać na typowy dla Pixeli przycisk zasilania nad regulacją głośności, co zwłaszcza utrudnia robienie zdjęć. Plus się liczy za pyło- i wodoszczelność IP68. Ekran  Wyświetlacz Actua Display nie przynosi wielkich zmian. To płaska matryca pOLED o przekątnej 6,3 cala, rozdzielczości 1080 x 2424 i odświeżaniu 120 Hz. Maksymalna jasność zwiększyła się z 2700 do 3000 nitów, ważniejszą zmianą jest za to zastosowanie nowszego i bardziej wytrzymałego szkła Gorilla Glass 7 zamiast mocno przestarzałego Gorilla Glass 3 z poprzednika. Subiektywnie rzecz biorąc, wyświetlacz w Google Pixel 10a cieszy oko bardzo ładnymi, ale naturalnymi kolorami, czystą bielą i zauważalnie wysoką jasnością, dzięki czemu nawet w słońcu będzie wszystko widać. W ustawieniach ekranu jest sporo przełączników wpływających na jakość obrazu – m.in. można wybrać opcję ulepszenia HDR, aktywować nową funkcję dostosowania odcienia wyświetlanego obrazu (na podstawie światła otoczenia) czy zmienić kolory na naturalne. Innym przydatnym narzędziem jest ustawienie czułości dotyku. Jasność zmierzona w trybie ręcznym sięgała około 1200 nitów, po włączeniu trybu automatycznego skoczyła do około 1350 nitów. Wzrost jest niezbyt duży, ale podejrzewam, że w ostrym słońcu smartfon wyciśnie jeszcze więcej. Tak czy inaczej, to bardzo dobre rezultaty, a wyższy poziom luminancji został zapewne zarezerwowany dla HDR. Dobry efekt wyświetlacza może psuć tylko nieco zbyt duże obramowanie, co było już krytykowane w poprzedniku. Co prawda Google przekonuje, że ramki są mniejsze, jednak dla wymagających estetów to nieco zbyt delikatna zmiana. W ekran wkomponowany jest czytnik linii papilarnych. Początkowo miałem problemy z odblokowaniem urządzenia – jak w telefonach sprzed 5 lat. Nawet dodałem drugi raz ślad kciuka, a i tak wciąż zdarzały się błędy. Na szczęście po aktualizacji softu ten problem ustąpił. Wydajność Tu niestety dochodzimy do drażliwiej kwestii. Sercem Google Pixela 10a jest układ Google Tensor G4 (4 nm), ten sam, który w zeszłym roku napędzał całą serię Pixel 9, w tym także model Pixel 9a. Przez analogię wszyscy oczekiwali, że Pixel 10a dostanie nowszy układ SoC, czyli Tensor G5 (3 nm). Do tego smartfon otrzymał 8 GB pamięci RAM oraz takie same rozmiary pamięci masowej UFS 3.1. Działać, działa – w codziennych zastosowaniach na nic nie można narzekać. Niemniej to nie jest do końca fair ze strony Google, że daje nam przysłowiowy odgrzewany kotlet, a smartfon przecież nie kosztuje mało. Starszy układ to potencjalnie mniejsze możliwości w aparacie, funkcjach AI czy krótszy czas sprawnego działania w przyszłości.   Wyniki testów syntetycznych też nie nastrajają optymizmem – smartfon osiąga raczej przeciętne wyniki, porównywalne do zeszłorocznego modelu, a zarazem podobne do niekoniecznie najnowszych średniaków, tańszych o kilkaset złotych. Z drugiej strony – zeszłoroczny topowy model z serii, Google Pixel 9 Pro XL, nie zawsze osiąga lepsze rezultaty, a kosztował przecież znacznie więcej.   AnTuTu 10 Geekbench 6 AI Benchmark 3D Mark Maks. temp. obudowy [°C] Jeden rdzeń Wszystkie rdzenie Wild Life Extreme Wild Life Extreme Stress Test CMF Phone 2 Pro 667605 1007 2957 531 852 99,30% 38 Google Pixel 8a 934740 1627 3349 703 2455 74,10% 45 Google Pixel 9 1041167 1729 4459 771 2570 76,80% 42 Google Pixel 9 Pro XL 1304963 1987 4903 769 2619 74,60% 54,1 Google Pixel 9a 1257023 1757 4551 1151 2651 68,50% 46,5 Google Pixel 10 1413309 2306 6345 753 3164 81,40% 44 Google Pixel 10 Pro 1498557 2288 6245 783 3386 67,20% 47,9 Google Pixel 10a 1158109 1604 4054 1292 2675 84,10% 45 Honor Magic8 Lite 740766 1085 3100 1961 982 99,70% 37 Motorola Edge 60 653522 1045 2969 577 852 99,30% 38 Nothing Phone (3a) 796988 1174 3288 1253 1055 99,70% 37 Nothing Phone (3a) Pro 819910 1174 3288 1248 1057 99,60% 37 OnePlus 15R 2022401 2838 8073 13940 4978 72,70% 45 OnePlus Nord 5 1466848 1963 4981 3875 3280 82,70% 45 Oppo Reno12 Pro 5G 636220 497 2009 381 856 99,30% 40,4 Realme 14 Pro 5G 740996 1007 2879 268 861 98,80% 37 Realme GT 6 1539284 1954 5039 187 3095 52,30% 45 Samsung Galaxy A56 902046 1359 3879 301 1319 99,40% 41,5 Samsung Galaxy S25 FE 1792352 2149 7014 916 4452 51,00% 47 T Phone 3 Pro 550642 1015 2905 382 869 99,30% 38 Vivo V50 829203 1135 3144 1521 1451 99,70% 38 Xiaomi Poco X6 Pro 5G 1430773 1395 4202 1917 2948 67,90% 43 Co też ciekawe, Pixel 10a potrafi się nieźle zagrzać, a w takich modelach ze średniej klasy układami SoC trudno uzyskać taki efekt. Smartfon osiąga nawet 45 stopni C, choć nie zdarzy się to w codziennych zastosowaniach, lecz np. w grach. Łączność i dźwięk Do Pixela 10a można załadować jedną kartę nanoSIM, a także dodać eSIM. Smartfon sprawnie działa w polskich sieciach LTE i 5G, choć wyniki prędkości pobierania w najnowszym standardzie nie były rekordowe – maksymalnie udało mi się osiągnąć około 800 Mb/s w Orange i nieco ponad 500 Mb/s w Play.  Telefon pozwala na prowadzenie wyraźnych rozmów głosowych, w tym z wykorzystaniem Wi-Fi Calling lub VoLTE. Rozmowy można nagrywać, ale druga strona jest o tym ostrzegana głosowo. Niestety, tak jak w poprzedniku, zabrakło Wi-Fi 7, otrzymujemy więc tylko starszy standard Wi-Fi 6E. Wielką nowością w serii a jest system Satellite SOS, czyli możliwość nawiązania komunikacji alarmowej przez satelity, w sytuacji, gdy użytkownik znajduje się poza zasięgiem sieci komórkowej lub Wi-Fi. Działa to tak, że jeśli podczas próby połączenia się z numerem 112 telefon nie znajdzie sieci, na ekranie pojawi się przycisk „Satelitarne połączenie alarmowe”. W kolejnym etapie trzeba będzie odpowiedzieć na kilka krótkich pytań, aby ratownicy wiedzieli, jakiego rodzaju pomocy potrzebujemy (np. wypadek, zagubienie, pożar). Można też dołączyć swoją lokalizację. W kolejnym kroku trzeba wyjść na otwarty teren i nakierować telefon wg wskazówek, a gdy telefon złapie sygnał, zostanie wysłana wiadomość tekstowa do ratowników. Działa to tez w Polsce i w większości państw Europy. Przez pierwsze dwa lata można z tej funkcji korzystać za darmo. Inna z nowości dotyczy współpracy z ekosystemem Apple. Z Pixela 10a do urządzeń tej marki można przesyłać pliki multimedialne, korzystając ze standardu AirDrop. Smartfon zaskakująco ładnie gra na głośnikach – obok głównego na dole scenę stereo tworzy też głośnik od rozmów telefonicznych. Nie brakuje przestrzenności, jest lekki bas, aż dziwne, że to się udało w takiej konstrukcji. Można posłuchać muzyki, choć niekoniecznie na wyższych poziomach głośności, bo wtedy pojawiają się już niewielkie przestery. Do filmów jednak jest idealny. Po podłączeniu słuchawek – przez Bluetooth 6 – możemy skorzystać z bogatego wyboru kodeków, w tym LDAC, aptX i aptX HD oraz Opus. Muzyka brzmi bardzo dobrze, a dodatkowo można skorzystać z opcji dźwięku przestrzennego. Nie ma jednak żadnych dodatkowych ustawień brzmienia, ale w sumie nie jest to potrzebne. System i aplikacje Jak na Pixela przystało, otrzymujemy najnowszego Androida – w tym przypadku 16 z obietnicą 7 lat aktualizacji systemu operacyjnego i poprawek bezpieczeństwa. Do tego stale będą przychodzić rozszerzenia Pixel Drop, z dodatkowymi funkcjami. Dla użytkowników znudzonych chińskimi, kolorowymi i przeładowanymi wersjami Androida, czysty system Google będzie prawdziwą ulgą. Jednocześnie w najnowszym wydaniu interfejsu jest wiele smaczków, które cieszą oko, a nawigowanie po zakamarkach menu przebiega w sposób intuicyjny. Nie zabrakło oczywiście funkcji AI z Gemini z dodatkiem Nano Banana oraz funkcją Zakreśl, aby wyszukać na czele. Wśród kilku zapowiadanych przez Google narzędzi związanych z AI są podsumowania pogody, tworzone przez Gemini Nano, jednak nie działają, gdy język systemu ustawiony jest na polski. Trzeba się przełączyć na przykład na angielski. Mnie osobiście zabrakło narzędzi do tzw. produktywności, jakie znam z telefonów chińskich marek, np. Oppo czy OnePlus. Na przykład natywna aplikacja Dyktafon ma funkcję transkrypcji nagranej rozmowy, ale tylko w kilkunastu językach, wśród których nie ma polskiego. Nie można więc łatwo zamieniać na tekst zarejestrowanych wywiadów czy wykładów, co jest jedną z bardziej przydatnych funkcji AI w smartfonach. Aparaty  Gdyby ktoś chciał ponarzekać na Google Pixela 10a, to kolejnego pretekstu dostarcza sekcja aparatów. Nie dlatego, że fotki są złe, tylko że znów otrzymujemy powtórkę z rozrywki – praktycznie ten sam, raczej skromny zestaw aparatów, co w modelu Pixel 9a. Aparat główny w Pixelu 10a ma rozdzielczość 48 Mpix (sensor 1/2", przysłona f/1.7, 82° pola widzenia) z optyczną i elektroniczną stabilizacją obrazu. Za jego pomocą można robić zdjęcia w trybie Macro Focus (od 5 cm), a także chwytać odlegle obiekty w przybliżeniach Super Res Zoom do 8x. Druga jednostka to aparat ultraszerokokątny o rozdzielczości 13 Mpix (sensor 1/3.1", przysłona f/2.2) zapewniający pole widzenia 120°, a z przodu znalazł się aparat 13 Mpix o 96-stopniowym kącie widzenia. Skromnie jak na możliwości dzisiejszych smartfonów średniej klasy, ale Google jak zawsze czaruje możliwościami oprogramowania. Do znanych już funkcji aplikacji aparatu Google dodał zaawansowane narzędzia  fotograficzne znane z droższy modeli serii Pixel, dotąd niedostępne w serii a. Pierwsza z nich to Fotoasystent, który jednak jest dopiero w wersji testowej i wymaga włączenia w opcjach. Funkcja ta ma pomagać mniej zaawansowanym użytkownikom w najlepszym doborze ujęć i ustawień aparatu, z wykorzystaniem wskazówek AI. W tym celu trzeba nakierowywać obiektyw na interesujący nas obiekt i nacisnąć ikonkę ze znaczkiem aparatu. Wtedy nastąpi chwila analizy, a aplikacja pokaże różne możliwości zrobienia zdjęcia – sposób kadrowania, przybliżenia itd. Ciekawe narzędzie, ale trzeba mieć do tego cierpliwość i sprawne połączenie z siecią, bo funkcja wykorzystuje przetwarzanie w chmurze. [gallery][img]248369[/img][img]248370[/img][img]248360[/img][img]248371[/img][img]248368[/img][img]248367[/img][img]248362[/img][img]248361[/img][img]248364[/img][img]248363[/img][img]248366[/img][img]248365[/img][/gallery] Inne, podobne funkcje, to znane już od czasu Pixela 9 Automatyczne najlepsze ujęcie (system analizuje serie klatek i samodzielnie dobiera najlepsze wyrazy twarzy na zdjęciach grupowych), Dodaj mnie (osoba robiąca zdjęcie może dołączyć do fotografii grupowej – system łączy dwa ujęcia), Panorama, Astro czy Ostrość w trybie makro. Nie zabrakło funkcji Długa ekspozycja, trybu portretowego oraz nocnego. Jak w każdym aparacie Pixela, można w niemal każdej chwili skorzystać z dodatkowych, profesjonalnych ustawień, jak cienie, balans bieli i ekspozycja. Bardzo dużo nietypowych ustawień znajduje się też w menu ustawień aparatu – np. możliwość włączenia formatu Display P3, funkcje Znajome twarze czy głębia w mediach społecznościowych. Dodatkowe narzędzia czekają jeszcze w Galerii. W sumie jest sporo okazji, by poeksperymentować i pobawić się aparatem. Google Pixel 10a pozwala na zrobienie ładnych zdjęć o naturalnych kolorach, o dobrej dynamice i poziomie bieli oraz zadowalającej ostrości. Słabiej radzi sobie w pomieszczeniach czy ciemniejszych sceneriach – ma wtedy problemy z ekspozycją (zdjęcia są za jasne albo za ciemne) i złapaniem ostrości. Domyślny zoom matrycowy 2x w wielu sytuacjach może zastąpić osobny aparat z teleobiektywem. Jednak wykorzystanie pełnego, cyfrowego zoomu do 8x już ujawnia słabości aparatu – pojawiają się już zauważalne rozmycia, obraz jest nieostry, a zdjęcia niezbyt się nadają do czegokolwiek.  Dość zaskakujący jest tryb Macro Focus. Zazwyczaj funkcję makro zapewniają aparaty ultraszerokokątne, ale tu tę rolę przejmuje główna jednostka. Po zbliżeniu telefonu do fotografowanego obiektu aparat sam ostrzy i robi to na tyle skutecznie, że niemal każda fotka wychodzi ostro. Aparat główny (różne poziomy zoomu): [gallery][img]248495[/img][img]248508[/img][img]248494[/img][img]248503[/img][img]248522[/img][img]248513[/img][img]248523[/img][img]248518[/img][img]248521[/img][img]248488[/img][img]248485[/img][img]248484[/img][img]248510[/img][img]248491[/img][img]248492[/img][img]248512[/img][img]248507[/img][img]248499[/img][img]248497[/img][img]248500[/img][img]248496[/img][img]248511[/img][img]248487[/img][img]248509[/img][img]248502[/img][img]248490[/img][img]248506[/img][img]248486[/img][img]248515[/img][img]248504[/img][img]248517[/img][img]248520[/img][img]248514[/img][img]248501[/img][img]248493[/img][img]248489[/img][img]248498[/img][img]248519[/img][img]248516[/img][img]248505[/img][/gallery] Aparat ultraszerokokątny w wielu scenariuszach o dziwo też sobie radzi, a odwzorowaniem kolorów bardzo przypomina główną jednostkę. W ciemniejszych sceneriach jest jednak znacznie gorzej, obraz traci kolory, jest więcej szumów. Mimo wszystko – da się tego używać. Aparat ultraszerokokątny: [gallery][img]248530[/img][img]248531[/img][img]248532[/img][img]248526[/img][img]248527[/img][img]248529[/img][img]248524[/img][img]248528[/img][img]248525[/img][/gallery] Zdjęcia nocne: [gallery][img]248544[/img][img]248540[/img][img]248542[/img][img]248539[/img][img]248541[/img][img]248537[/img][img]248538[/img][img]248536[/img][img]248535[/img][img]248534[/img][img]248543[/img][/gallery] Po przełączaniu się na kamerę można nagrywać wideo w rozdzielczości nawet 4K przy 60 kl./s, korzystając przy tym z zalet standardowej stabilizacji obrazu. Można też włączyć stabilizację aktywną, do cięższych zadań, ale w tym celu trzeba się przełączyć na 1080p i 30 kl./s. Pełna stabilizacja sprawdza się całkiem dobrze, choć ogólna jakość filmów nie robi wielkiego wrażenia. https://youtu.be/92kfjuLOt5w Akumulator i czas pracy Wewnątrz niepozornej obudowy Google Pixela 10a znalazł się akumulator o pojemności 5100 mAh. Czyli znów powtórka z poprzedniego modelu, ale jest progres w ładowaniu – zamiast dotychczasowego 23 W otrzymujemy tym razem moc 30 W oraz 10 W bezprzewodowo w standardzie Qi. Szału nie ma, ale zawsze coś.  Bateria nie jest duża, ale smartfon działa przyzwoicie. W mieszanym cyklu zastosowań można liczyć na 2 dni pracy, a w naszym teście odtwarzania wideo 4K przy jasności 300 nitów smartfon przepracował nieco ponad 20 godzin, co przy tym akumulatorze jest rezultatem bardzo dobrym.   Akumulator(mAh) Wyświetlacz Czas pracy(minuty) Przekątna(cale) Rozdzielczość(piksele) Odświeżanie(Hz) CMF Phone 2 Pro 5000 6,77" 1080 x 2392 120 940 Google Pixel 8a 4492 6,1" 1080 x 2400 120 747 Google Pixel 9 4700 6,3" 1080 x 2424 120 832 Google Pixel 9a 5100 6,3" 1080 x 2424 120 1129 Google Pixel 10 4970 6,3" 1080 x 2424 120 857 Google Pixel 10 Pro 4870 6,3" 1280 x 2856 120 748 Google Pixel 10a 5100 6,3" 1080 x 2424 120 1211 Honor Magic8 Lite 7500 6,79" 1200 x 2640 120 985 Motorola Edge 60 5200 6,67" 1220 x 2712 120 906 Nothing Phone (3a) 5000 6,77" 1080 x 2392 120 851 Nothing Phone (3a) Pro 5000 6,77" 1080 x 2392 120 808 OnePlus 15R 7400 6,83" 1272 x 2800 165 1474 OnePlus Nord 5 5200 6,83" 2800 x 1272 144 1149 Oppo Reno12 Pro 5G 5000 6,7" 1080 x 2412 120 831 Realme 14 Pro 5G 6000 6,77 1080 x 2392 120 918 Realme GT 6 5500 6,78" 1264 x 2780 120 1004 Realme GT 7 7000 6,78" 1264 x 2780 120 1353 Samsung Galaxy A56 5000 6,7" 1080 x 2340 120 953 Samsung Galaxy S25 FE 4900 6,7" 1080 x 2340 120 1024 Sony Xperia 1 VI 5000 6,5" 1080 x 2340 120 1090 T Phone 3 Pro 5000 6,8" 1080 x 2392 120 870 Vivo V50 6000 6,77" 1080 x 2392 120 1205 Sprawa komplikuje się z ładowaniem. Google przygotował dla Pixela 10a własną ładowarkę 45W, której jednak nie miałem. Testowałem za to różne swoje ładowarki o mocy 65 W czy 80 W i żadna nie była w stanie wzbudzić szybkiego ładowania. Udało się to dopiero za pomocą pożyczonej ładowarki 65 W dla telefonów Samsunga (zamiennika). Dzięki niej Google Pixel 10a ładował się od 0 do 100% w ponad 80 minut. Bez aktywnego szybkiego ładowania trwa to wieki. Google Pixel 10a – czy warto? Subiektywnie rzecz biorąc, Google Pixel 10a to bardzo fajny smartfon, który mimo swoich ograniczeń może się podobać. Nie jest to sprzęt dla wymagających użytkowników, ale nawet u nich powinien wzbudzić sympatię. Smartfon ciekawie wygląda, ma wysoką wytrzymałość, ładny ekran, na ogół sprawnie działa, a sekcja aparatów, choć mocno przeciętna, sprawdzi się w wielu zastosowaniach. Na plus zaliczam jakość dźwięku oraz nową funkcję komunikacji satelitarnej. Czas pracy pozostaje na solidnym poziomie. Entuzjazm studzi porównanie Google Pixela 10a z poprzednikiem, Pixelem 9a. Zmiany między wersjami można uznać za kosmetyczne, a starszy model dostępny jest o 450 zł taniej – w oficjalnej sprzedaży Google – lub nawet ponad 600 zł w innych kanałach. Dla posiadacza dziewiątki wybór nowego modelu kompletnie nie ma sensu, użytkownicy starszych generacji lub innych modeli mogą już to rozważać, ale wciąż 9a będzie kuszący. Rok temu różnica między generacjami była bardziej zauważalna, teraz tego zabrakło. Decyzja Google, zapewne nieprzypadkowa i skalkulowana, dziwi i rozczarowuje, a mnie trudno z czystym sumieniem polecać ten model – choć też nie zamierzam nikogo odwodzić od zakupu.

2
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Koniec z opieszałością polskich banków. Unia wali w stół
Bezpieczeństwo 12:11

Koniec z opieszałością polskich banków. Unia wali w stół

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Nawet 8 punktów karnych z winy pasażera. Wzmożone kontrole od dzisiaj
Moto 11:39

Nawet 8 punktów karnych z winy pasażera. Wzmożone kontrole od dzisiaj

1
ANNA KOPEć
1.
Wiadomości Google ze zmianą, na którą wielu czekało. Dużo ułatwia
Aplikacje 10:42

Wiadomości Google ze zmianą, na którą wielu czekało. Dużo ułatwia

2
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Thermomix może się schować. Ten sprzęt kupisz 8 razy taniej
Sprzęt 09:46

Thermomix może się schować. Ten sprzęt kupisz 8 razy taniej

0
DOMINIK KRAWCZYK
1.
HBO z odważnym serialem. Tego typu intrygi wciągają jak żadne inne
Telewizja i VoD 09:22

HBO z odważnym serialem. Tego typu intrygi wciągają jak żadne inne

0
ANNA KOPEć
1.
"Anuluj teraz" może być pułapką. W tej wersji unikaj jak ognia
Bezpieczeństwo 08:56

"Anuluj teraz" może być pułapką. W tej wersji unikaj jak ognia

0
ANNA KOPEć
1.
Unia wpadła na pomysł. Zaserwuje nam wyższe ceny
Sprzęt 08:24

Unia wpadła na pomysł. Zaserwuje nam wyższe ceny

8
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Santander ma do rozdania 250 zł. Oferta ważna tylko do 15 marca
Konta 07:52

Santander ma do rozdania 250 zł. Oferta ważna tylko do 15 marca

0
ANNA KOPEć
1.
mObywatel niczym Pegasus? Wyjaśnijmy, czy inwigiluje Polaków
Telepolis.pl
Publicystyka 07:20

mObywatel niczym Pegasus? Wyjaśnijmy, czy inwigiluje Polaków

17
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Przecieki o OnePlus 16 zwalają z nóg. Szykuje się nowy król flagowców
Sprzęt 08 MAR 2026

Przecieki o OnePlus 16 zwalają z nóg. Szykuje się nowy król flagowców

4
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Honor Power 2 wygrywa w drugiej lidze AnTuTu
Sprzęt 08 MAR 2026

Honor Power 2 wygrywa w drugiej lidze AnTuTu

0
MICHAł ŚWIECH
1.
FiiO znów kusi sprzętem retro. Budżetowi audiofile aż się zajarali
Sprzęt 08 MAR 2026

FiiO znów kusi sprzętem retro. Budżetowi audiofile aż się zajarali

4
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Ten handheld Anbernic zmieści PlayStation 2 w twojej kieszeni
Sprzęt 08 MAR 2026

Ten handheld Anbernic zmieści PlayStation 2 w twojej kieszeni

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Jesteś leworęczny? Nauka ma dla Ciebie świetną wiadomość
Nauka 08 MAR 2026

Jesteś leworęczny? Nauka ma dla Ciebie świetną wiadomość

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Sora 2 za darmo. Teraz każdy stworzy dobrej jakości filmiki AI
Aplikacje 08 MAR 2026

Sora 2 za darmo. Teraz każdy stworzy dobrej jakości filmiki AI

2
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Oto europejski smartfon blokujący chińskie i amerykańskie badziewie
Sprzęt 08 MAR 2026

Oto europejski smartfon blokujący chińskie i amerykańskie badziewie

21
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Podwyżki cen? Nie w tej promocji. 399 zł i masz 5G i 8 GB RAM
Telepolis.pl
Sprzęt 08 MAR 2026

Podwyżki cen? Nie w tej promocji. 399 zł i masz 5G i 8 GB RAM

1
PAWEł MARETYCZ
1.
Miliony poprawiają tak literówki. Wtyczka nadużywa prywatność
Aplikacje 08 MAR 2026

Miliony poprawiają tak literówki. Wtyczka nadużywa prywatność

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Więcej nowości
Było 699,99, a jest 299 zł. Media Expert pozamiatało na weekend
Telepolis.pl
Sprzęt 08 MAR 2026

Było 699,99, a jest 299 zł. Media Expert pozamiatało na weekend

Działkowicze już ruszyli robić porządki po zimie, o czym świadczą gęste i gryzące kłęby dymu. I chociaż takich form sprzątania nie popieramy, tak na pewno umili je muzyka dobiegająca z głośnika Bluetooth. Tak się natomiast składa, że do 9 marca w promocji jest AOC O2, czyli naprawdę potężny głośnik Bluetooth. Sprawdzi się on zarówno na działce, jak i podczas plenerowych imprez. Szczególnie że można ze sobą sparować do 100 takich głośników, które mogą grać ze sobą tak, jakby były jednym systemem muzycznym. [SALE-3850] AOC O2 Mamy tu do czynienia z naprawdę mocnym zawodnikiem. Jest to 65-watowy głośnik w systemie 2.0. Mimo tak dużej mocy producent deklaruje, że jest on w stanie odtwarzać dźwięk nawet do 24 godzin. Co bardzo istotne w plenerze, niestraszne są mu pył, bród, deszcz, ani nawet ulewa. A i wpadnięcie z pomostu do wody nie powinno zrobić na nim wrażenia, jeśli zanurzy się do 1 metra, na co wskazuje certyfikat IP67.  [SALE-3850] Mocna bateria rozszerza jego funkcjonalność o opcję powerbanku, dzięki czemu nie będziemy w sytuacji, w której głośnik ma duży zapas mocy, ale źródło dźwięku się rozładowało. Natomiast obecność mikrofonu pozwala na toczenie za jego pomocą rozmów telefonicznych. A wszystko to za jedyne 299 zł. 

3
PAWEł MARETYCZ
1.

Więcej nowości

Sony kombinuje z cenami gier na PlayStation. Zmieniają się dynamicznie
Gry 07 MAR 2026

Sony kombinuje z cenami gier na PlayStation. Zmieniają się dynamicznie

Sony testuje na PlayStation Store kontrowersyjny model dynamicznego ustalania cen gier, w którym różni użytkownicy widzą inne kwoty za te same tytuły, mimo tego samego regionu. Dynamiczne ceny w PS Store - szatański pomysł staje się prawdą Od kilku miesięcy Sony prowadzi szeroko zakrojone testy A/B, w których część graczy PlayStation trafia do „grupy eksperymentalnej” i widzi obniżone ceny, a reszta – standardowy cennik. Mechanizm obejmuje już około 150 gier w 68 regionach, a różnice sięgają od około 5 do nawet 17,6 procent względem ceny wyjściowej.  Choć w tej fazie eksperymentu chodzi wyłącznie o obniżki, oczywistym jest, że mechanizm posłużyć ma do zwiększenia przychodów platformy, a nie ich obniżenia. Największe hity w eksperymencie Dynamiczne ceny nie dotyczą tylko mniejszych tytułów – w testach znalazły się flagowe gry Sony, takie jak God of War Ragnarök, Marvel’s Spider-Man 2, Gran Turismo 7, Helldivers 2, Stellar Blade czy The Last of Us Part II Remastered. Dla przykładu typowa gra za 79,99 euro bywa oferowana wybranym osobom za 69,99 euro, podczas gdy inni gracze widzą nadal pełną kwotę w tym samym kraju. Podczas większych wyprzedaży pojawiają się też spersonalizowane promocje – niektórzy dostają znacznie większy rabat na ten sam tytuł niż reszta społeczności.​ Obawy graczy są coraz większe Choć obecnie testy sprowadzają się do ukrytych rabatów, wielu graczy obawia się, że to dopiero pierwszy krok do sytuacji, w której algorytm będzie naliczał każdemu „maksymalnie akceptowalną” cenę. Krytycy ostrzegają, że brak transparentności podkopuje zaufanie do PS Store, a ten sam produkt w różnej cenie dla dwóch osób w jednym regionie jest zwyczajnie postrzegany jako nieuczciwy. Podobne praktyki są często spotykane na platformach do bookowania hoteli czy zamawiania wycieczek zagranicznych, przy czym co jakiś czas kończą się karami dla operatorów takich platform. Sony nie komentuje swoich testów i nie mamy pewności, czy nowe mechanizmy zostaną z graczami na dłużej. Sony może zakończyć eksperyment, jeśli uzna, że wizerunkowe koszty przewyższają potencjalne zyski. [SALE-3843] [SALE-3844]

0
DOMINIK KRAWCZYK
1.

Więcej nowości

Czy będzie drożej? Polskie ceny elektroniki w 2026 roku
Publicystyka 07 MAR 2026

Czy będzie drożej? Polskie ceny elektroniki w 2026 roku

Na globalnym rynku ponownie zrobiło się gorąco. Zmieniają się ceny paliw, metali szlachetnych czy walut, co przyciąga uwagę polityków, analityków, ale też nas – klientów. Efektem zawirowań może być nie tylko droższa benzyna, ale też wzrost cen elektroniki. Czy to realne zagrożenie? Zapytaliśmy ekspertów. Od kilku dni kierowcy nerwowo spoglądają na pylony stacji benzynowych – to one są papierkiem lakmusowym, który pokazuje, że ewidentnie coś się dzieje na świecie. A gdy drożeją paliwa, w górę mogą pójść ceny wszystkich innych produktów: od żywności, przez meble, po samochody. Nas najbardziej interesuje jednak sprzęt elektroniczny. O drożyźnie, np. na rynku pamięci, mowa jest już od dłuższego czasu, teraz mogą się na to nałożyć kolejne problemy.  [SALE-3614] [SALE-3615] [SALE-3616] [SALE-3617] [SALE-3618] [SALE-3619] [SALE-3620] Korea Południowa dostrzega problem Niektórzy będą się pewnie dziwić: co sytuacja na Bliskim Wschodzie ma do cen komputerów czy smartfonów? Przecież podzespoły produkuje się zazwyczaj po drugiej stronie Azji. Tam też sprzęt się składa. Atakowany jest dzisiaj Iran, a nie Tajwan czy Korea Południowa. To prawda. Ale trzeba pamiętać, że gospodarka to system naczyń połączonych. Aby to lepiej zobrazować, przytoczę doniesienia z przywołanej Korei Południowej.  Agencja Reutera podała, że deputowany rządzącej Partii Demokratycznej Kim Jung Be ostrzegł, iż zagrożone są dostawy ważnych surowców do produkcji półprzewodników. A trzeba mieć na uwadze, że za dwie trzecie globalnych dostaw tych komponentów odpowiada właśnie Korea Południowa. Warto podkreślić, że polityk odbył wcześniej serię spotkań z szefami firm technologicznych, więc ostrzeżenie nie musi wynikać z jego czarnowidztwa.  Bliski Wschód to nie tylko paliwa W doniesieniach z Korei wskazuje się m.in. na hel. Pierwiastek ten jest używany do chłodzenia w procesach produkcyjnych półprzewodników. Alternatywa? Obecnie brak. Tymczasem drugim największym dostawcą helu na świecie jest Katar. Jego pozycja nie jest dziełem przypadku: większość helu na świecie pozyskuje się niejako przy okazji przetwarzania gazu ziemnego. A jednym z większych graczy w tym biznesie jest właśnie Katar. Państwo to ogłosiło kilka dni temu, że wstrzymuje produkcję surowca z uwagi na ataki przeprowadzane na jego instalacje.  Czy możliwe są dostawy helu z innego kraju? Tak. Globalnym liderem produkcji są Stany Zjednoczone. Przedstawiciele SK hynix, czyli jednego z największych producentów pamięci na świecie, poinformowali już, że posiadają wystarczające zapasy tego pierwiastka, a jego źródła dostaw są zdywersyfikowane, więc nie ma powodów do niepokoju. Pozostali wielcy gracze też deklarują, że monitorują sytuację i na bieżąco reagują. Problem z głowy? Nie do końca. Nawet jeśli duzi producenci deklarują zapasy i dywersyfikację, wzrost premii za ryzyko potrafi podbić ceny kontraktowe i skłonić rynek do "zabezpieczania" dostaw, co relatywnie mocniej pogarsza sytuację mniejszych odbiorców – wyjaśnia Krzysztof Kamiński, analityk OANDA TMS Brokers. Należy dodać, że hel to element znacznie większej układanki. Południowokoreańskie ministerstwo przemysłu ogłosiło, że rodzime firmy sprowadzają z Bliskiego Wschodu kilkanaście produktów istotnych dla branży układów scalonych. Dla części z nich pewnie szybko da się znaleźć nowych dostawców. Wciąż jednak oznacza to zamieszanie i generuje dodatkowe koszty. A to zaledwie czubek góry lodowej. Przez Bliski Wschód biegną ważne szlaki handlowe Zacznijmy od utrudnień logistycznych. Konflikt dotyczy regionu, który jest istotny dla globalnego handlu. Ewentualne utrudnienia w żegludze i konieczność wybrania innych dróg transportu mogą wywołać opóźnienia i zwiększyć koszty (np. z uwagi na większe zużycie paliw czy wyższe ceny ubezpieczenia). Po jakimś czasie może się to uwidocznić w handlu detalicznym. Europa nie będzie wyjątkiem, w Polskę również ten proces uderzy, a efekty będą tym mocniejsze, im dłużej potrwają zawirowania na Bliskim Wschodzie. Jeżeli napięcia utrzymają presję na newralgiczne szlaki, firmy logistyczne i armatorzy mogą częściej wybierać dłuższe trasy lub ograniczać część rezerwacji na wybranych kierunkach, co wydłuża dostawy z Azji do Europy i podnosi łączny koszt przewozu (w tym koszt ryzyka). W praktyce oznacza to, że kolejne partie smartfonów, laptopów, telewizorów czy komponentów PC mogą docierać wolniej i drożej, a część dystrybutorów – szczególnie w segmentach o niższych marżach – będzie bardziej skłonna do rewizji cenników albo ograniczania promocji - dodaje Krzysztof Kamiński. Utrudnienia w transporcie występują, ale nie można, póki co, mówić o jego paraliżu. Maciej Dolega, szef działu PR MediaMarkt Polska, zapewnił nas, że jego sieć dostrzega napięcia w łańcuchu dostaw, lecz rynek elektroniki w Polsce jest dzisiaj stabilny, a dostępność produktów dobra. Łańcuch dostaw urządzeń elektronicznych jest dziś wielowarstwowy: obejmuje produkcję w Azji, montaż w europejskich fabrykach oraz kilka alternatywnych szlaków transportowych, morskich i lądowych, w tym przebiegających przez Polskę. To sprawia, że ewentualne zawirowania na pojedynczej trasie nie przekładają się od razu na półki sklepowe. Duże sieci detaliczne, takie jak MediaMarkt, od dłuższego czasu budują różne scenariusze zabezpieczenia dostaw, co daje nam pewien margines elastyczności – twierdzi Maciej Dolega. Dolar był słaby. Ale to szybko się zmienia Kwestią, obok której nie można przejść obojętnie, są wahania na rynku walutowym. A szczególnie rosnący kurs dolara. Na początku br. jeden dolar kosztował nawet 3,5 zł. Obecnie jest to 3,7 zł i nie brakuje opinii, że to nie jest koniec wspinaczki kursu. Niektórych może to dziwić, bo przecież Amerykanie są stroną w tym konflikcie, mogą się uwikłać w kolejną potężną awanturę na lata. Tymczasem dolar, który słabł w ostatnich kwartałach, nagle odbił. Jak to tłumaczyć? W czasach wzmożonego napięcia rynkowego lub geopolitycznego zarządzający dużym kapitałem sprzedają aktywa z ekspozycją na ryzyko i tymczasowo przechodzą do aktywów "bezpiecznych", za jakie uchodzą m.in. amerykańskie obligacje. Kupowanie amerykańskich obligacji wymaga natomiast dolarów, a większy popyt na walutę podbija jej cenę – przekonuje Kamil Szczepański, analityk XTB. Z kolei Dariusz Nawrot, dyrektor Departamentu Analiz i Doradztwa Noble Securities, zwrócił uwagę, że jego dom maklerski zakładał umocnienie dolara w strategii dotyczącej koniunktury na rynkach finansowych na 2026 rok. Analityk przypomniał, że podobna sytuacja miała miejsce w trakcie pierwszej kadencji Donalda Trumpa: w pierwszym roku prezydentury dolar był słaby, a w drugiej drożał. Dariusz Nawrot także jest zdania, że umocnienie amerykańskiej waluty wynika z faktu, iż USA wciąż są postrzegane jako najsilniejszy gospodarczo i militarnie kraj na świecie, do którego nadal lgnie pokaźna część kapitału. Pierwszą reakcją na atak Izraela i USA na Iran były wzrosty cen złota i srebra. Szybko jednak doszło do korekty notowań, najpierw srebra, następnie złota. Moim zdaniem wynika to przede wszystkim z tego, że wielu inwestorów na świecie miało do realizacji pokaźne zyski na srebrze i złocie (w trakcie poprzednich 12 miesięcy ceny srebra wzrosły o blisko 200 proc., a ceny złota o 80 proc.) i w sytuacji wzrostu napięcia geopolitycznego postanowiło te zyski zrealizować i "uciec" do "taniego i bezpiecznego" dolara – wyjaśnia przedstawiciel Noble Securities. Drożejący dolar oznacza dla Polaków nie tylko droższy urlop w USA (ale też wielu innych krajach). Krótko podsumował to Krzysztof Kamiński: Elektronika i komponenty są w znacznym stopniu powiązane z rozliczeniami w dolarze (bezpośrednio lub pośrednio), więc osłabienie złotego wobec dolara zwykle podnosi koszt importu i zwiększa presję na korekty cen w złotym. Ten wątek tak podsumowuje Paweł Majtkowski, analityk rynków eToro: Umocnienie dolara i osłabienie złotego automatycznie przekłada się na wzrost cen wielu importowanych komponentów. W ciągu ostatniego tygodnia dolar umocnił się wobec złotego o 3,3 proc. i o tyle potencjalnie mogą wzrosnąć ceny importu komponentów wycenianych w dolarach. Dodatkowo zwiększona zmienność kursów walutowych podnosi koszty zabezpieczeń walutowych wykorzystywanych przez importerów sprzętu do ochrony realizowanych transakcji. Do tego dochodzą jeszcze niedyskontowane w cenach produktów znaczące wzrosty cen miedzi, powszechnie wykorzystywanej w elektronice. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy cena miedzi na globalnym rynku wzrosła o prawie 30 proc. – zwraca uwagę Paweł Majtkowski. Azję napędzają paliwa z Bliskiego Wschodu Chociaż w Iranie, Arabii Saudyjskiej czy Katarze nie produkuje się smartfonów i laptopów, które potem w milionach sztuk trafiają na globalny rynek, to region ma przemożny wpływ na kraje, gdzie faktycznie powstaje elektronika: Azja jest szalenie zależna od ropy, gazu i paliw z Zatoki Perskiej, a dziś to w Azji znajduje się środek ciężkości dla wielu gałęzi przemysłu. Wzrost cen w Azji może z czasem dotrzeć do Europy i Ameryki, jednak skalę tego zjawiska na obecnym etapie zbyt trudno oszacować – przewiduje Kamil Szczepański, analityk XTB. Na wzrost cen ropy należy spojrzeć z kilku stron. Jest ona wykorzystywana nie tylko jako paliwo, ale też np. w produkcji tworzyw sztucznych. Czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego, że wiele otaczających nas przedmiotów ma swoje źródło w tzw. "czarnym złocie". Obudowy licznych urządzeń są tego najlepszym przykładem. Osobną kwestią jest transport: jego koszty rosną, gdy drożeją paliwa. I dotyczy to nie tylko transportu lotniczego, ale też morskiego, a oba są przecież powszechnie wykorzystywane do przemieszczania elektroniki. Pojawia się pytanie: jak bardzo może się zmienić sytuacja na rynku paliw? Trudno przewidzieć jak będzie się rozwijać sytuacja w Iranie w najbliższych tygodniach. W bazowym scenariuszu, zakładającym zakończenie czy "wygaszenie" konfliktu w ciągu kilku tygodni, można spodziewać się w tym okresie utrzymania cen ropy i gazu na relatywnie wysokich poziomach. Potem prawdopodobnie dojdzie do korekty cen w dół. Moim zdaniem, nawet jednak w takim scenariuszu, ceny ropy, paliw i gazu za kilka tygodni będą na wyższych poziomach niż na początku br. i przełożą się na wzrost inflacji w większości krajów, w tym w Polsce, UE i w USA. Szoków cenowych nie zakładam, chyba, że sytuacja wokół Iranu rozwinie się w bardzo niesprzyjający sposób – przykładowo skuteczne ataki Irańczyków na statki transportowe – zakłada Dariusz Nawrot z Noble Securities. Inflacja w końcu da o sobie znać. Także w Polsce Kamil Szczepański z XTB również jest zdania, że dalsze wzrosty cen paliw są nieuniknione, ale analityk szybko zaznacza, że pod względem skali nie będzie to zjawisko, jakie obserwowaliśmy w 2022 roku. Wzrost cen paliw powinien się utrzymywać przez kilka-kilkanaście tygodni i ostatecznie przełoży się na inflację. Jednak zdaniem eksperta "skala transmisji inflacji na całość gospodarki nie powinna być zbyt duża". Dariusz Nawrot uważa, że inflacja w Polsce będzie rosła już od marca. Jako pierwsze podrożeją paliwa, a wyższe koszty transportu przełożą się na wzrost cen wielu produktów. Biorąc to wszystko pod uwagę, trochę dziwić może fakt, że Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się na obniżenie stóp procentowych o 25 pkt bazowych do 3,75 proc. Bo chociaż jeszcze kilka tygodni temu taki ruch wydawał się oczywisty, to zaostrzenie sytuacji na Bliskim Wschodzie diametralnie zmieniło sytuację na rynkach. Na tej podstawie można zakładać, że po marcowej obniżce RPP wstrzyma się z dalszymi ruchami w dół. Taki scenariusz zapowiedział m.in. członek Rady, Henryk Wnorowski, w wywiadzie dla agencji Bloomberg. Jego zdaniem do dyskusji o obniżkach będzie można wrócić po zakończeniu konfliktu. Opinię tę podzielił inny członek RPP – Ludwik Kotecki. Najpierw podrożeją smartfony i laptopy Istnieje zatem ryzyko wzrostu cen i raczej nie jest ono niskie. Pojawia się jednak pytanie o to, kiedy podwyżki będą przerzucane na klientów końcowych. Czyli nas. Proces wyjaśnił Krzysztof Kamiński, analityk OANDA TMS Brokers: Na harmonogram zmian warto patrzeć falami. Najszybciej mogą zadziałać kurs walutowy i nastroje rynkowe, co bywa widoczne nawet z dnia na dzień w cennikach online (zwłaszcza w ofertach dynamicznie aktualizowanych). Następnie, w perspektywie kilku tygodni, do gry wchodzi realny koszt dostaw nowych partii towaru – jeśli rosną koszty frachtu, ubezpieczenia i ryzyka, a trasy się wydłużają, importerzy aktualizują ceny wraz z kolejnymi dostawami. Wreszcie, przy dłuższym utrzymaniu konfliktu, rośnie ryzyko bardziej strukturalnej presji na wybrane komponenty, zwłaszcza pamięci – twierdzi Kamiński. Zdaniem eksperta najbardziej wrażliwe na podwyżki mogą być smartfony, laptopy oraz podzespoły PC (zwłaszcza pamięci i nośniki). Podobnie widzi to Paweł Majtkowski z eToro, który do listy dorzuca konsole. Jego zdaniem pod presją znajdzie się też sprzęt AGD, głównie lodówki czy pralki. W ich przypadku istotną część kosztów stanowią tworzywa sztuczne silnie powiązane z rynkiem ropy oraz metale. Produkcja aluminium, stali czy miedzi jest bardzo energochłonna. Wzrost cen ropy często pociąga za sobą droższy gaz i energię elektryczną, co bezpośrednio podnosi koszty wytopu i przetwarzania metali – tłumaczy Paweł Majtkowski i dodaje: Ryzyko dotyczy również samych podzespołów, takich jak chipy, płyty główne i inne elementy elektroniki, ponieważ ich produkcja wykorzystuje petrochemikalia. Ceny mogą wzrosnąć. Ale nie ma co panikować Analityk przewiduje, że podwyżki cen elektroniki mogą się pojawić w ciągu kilku najbliższych miesięcy. Jeśli konflikt szybko wygaśnie, efekt cenowy nie powinien być duży. Jeżeli jednak kryzys będzie się przedłużał ceny elektroniki mogą wzrosnąć globalnie o 5 do 10 proc., a nawet więcej. W przypadku Polski może to wyglądać jeszcze gorzej, jeśli zloty nadal będzie się osłabiał.  Moi rozmówcy zwracają uwagę na jeszcze jeden wątek – obecne zawirowania nakładają się na wcześniejszy problem niedoboru niektórych podzespołów i szybko rosnących cen, co ma związek z dynamicznym rozwojem AI. Osobno każde z tych zdarzeń stanowi problem dla klientów. W pakiecie może to doprowadzić do nieciekawej sytuacji na rynku. Jest się zatem czego obawiać? Maciej Dolega z MediaMarkt Polska dopytywany o to, czy zawirowania na Bliskim Wschodzie i ich skutki ekonomiczne mogą wpłynąć na ceny sprzętu, odpowiedział twierdząco: Tak, to jest możliwe, ale mówimy raczej o procesie rozłożonym w czasie, niż o gwałtownych, nagłych skokach. Dlatego nie widzimy dziś podstaw, by rekomendować klientom zakupy "na wszelki wypadek" czy robienie zapasów elektroniki. Oczywiście nie jest też naszym celem powstrzymywanie klientów przed ich decyzjami zakupowymi. Menedżer zapewnił przy tym, że jego firma na bieżąco analizuje dane z rynku, by wraz z partnerami reagować na zmieniające się otoczenie biznesowe.  Pytanie o ewentualne zmiany cen elektroniki przesłaliśmy także do kilku innych znanych sieci sprzedających RTV i AGD. Ostatecznie nie uzyskaliśmy odpowiedzi, co ich przedstawiciele tłumaczyli np. zbyt dużą zmiennością na rynku i wynikającą z tego niemożnością przewidzenia sytuacji - nawet w krótkiej perspektywie. Wychodzi zatem na to, że klienci nie powinni się bać szoku cenowego w handlu detalicznym. Ale warto jest śledzić to, co dzieje się na sklepowych półkach, bo sprzedawcy mogą nas jeszcze zaskoczyć. 

3
MACIEJ SIKORSKI
1.

Popularne porównania