Testy sprzętu
20:40
Huawei Watch GT 7 Pro zachwyca i rozczarowuje (test)
Bardzo udany, a jednocześnie – rozczarowujący. Huawei Watch GT 7 Pro to kolejne uprawienie świetnej serii smart zegarków marki, jednak trudno się oprzeć wrażeniu, że ta premiera to próba podkreślenia pozycji producenta na rynku, a nie odpowiedź na rzeczywiste potrzeby użytkowników.
Kilka lat temu Huawei trzymał się zasady, by wypuszczać kolejne modele z serii Watch GT co dwa lata (Watch GT 2, GT 3, GT 4), później jednak zaczął chyba mocniej walczyć o swoje miejsce na rynku smart zegarków, więc następne generacje trafiały do sprzedaży w odstępach corocznych. Również Huawei Watch GT 7 Pro pojawił się w niecałe 12 miesięcy po szóstej generacji. Co przyniósł nowego? Czy warto się skusić na ten mode, czy czekać do kolejnej edycji? To zależy.
Huawei Watch GT 7 Pro – najważniejsze dane
Wymiary 45,6 x 45,6 x 11,25 mm, masa 55,5 g
Odporność IP69, 5 ATM
Konstrukcja: stop tytanu klasy lotniczej, syntetyczne szkło szafirowe na ekranie
Ekran 1,47" AMOLED (466 × 466, 317 ppi)
Łączność Bluetooth 6.0 (BR+BLE+EDR), NFC z płatnościami zbliżeniowymi
Lokalizacja GPS (dwuzakresowy), GLONASS, Galileo, BDS i QZSS
Czujniki: głębokości i temperatury, żyroskop, akcelerometr, optyczny pomiar tętna, barometr, EKG, światła otoczenia, magnetometr
Głośnik i mikrofon (połączenia głosowe przez Bluetooth)
Pomiary: tętna, stresu, saturacji krwi i temperatury skóry; ćwiczenia oddechowe, monitoring HRV i nastroju, analiza EKG, analiza fali tętna
System HUAWEI TruSense mierzący organizm podczas ćwiczeń
Ponad 100 trybów sportowych, w tym profesjonalne: narciarstwo, kolarstwo, bieganie, golf
Nurkowanie swobodne do 40 metrów
Czas pracy: do 21 dni na jednym ładowaniu
Bateria: 867 mAh
Ładowanie bezprzewodowe 20 W, pełne naładowanie w ok. 95 minut
Huawei Watch GT 7 Pro kosztuje 1699 zł, ale do 18 października 2026 r. zegarek jest dostępny w specjalnej ofercie premierowej z rabatem 200 złotych, czyli za 1499 zł. Niezależnie od promocji kupujący otrzymają również Pakiet Wsparcia Serwisowego, czyli dodatkowa pomoc, gdy zegarek się uszkodzi.
Wygląd i konstrukcja
Gdy pierwszy raz ujrzałem Huawei Watch GT 7 Pro, pomyślałem, że to pomyłka, że tylko kolejna, kolorowa wersja zeszłorocznego Huawei Watch GT 6 Pro. Kształt koperty i rozmieszczenie elementów są identyczne, trudno ma początku dostrzec różnice. Ok, nowością jest detal kolorystyczny podkreślający nowe warianty kolorystyczne – żółty i zielony. Modele te mają półokrągłe malowania w dolnej części ekranu oraz szarosrebrne, matowe koperty. Jest też wersja czarna dla tradycjonalistów, z czarnym wykończeniem obudowy.
Po dłuższym studiowaniu można jeszcze dostrzec nowy, ceramiczny bezel 3D o nieco bardziej finezyjnym wykończeniu, jednak ośmiokątny kształt koperty i skośne ścięcia przy mocowaniu paska, tak charakterystyczne dla modelu Watch GT 6 Pro, znajdziemy i tu. Nie zabrakło obrotowej koronki oraz dodatkowego przycisku na dole z czujnikiem pozwalającym na pomiar EKG.
Podobne wzornictwo, które się jednak zmieniało, Huawei wprowadził w modelu Watch GT 4. Tym razem zmian jest niewiele, a trochę szkoda – aż prosiło się o większe odświeżenie.
Nie zmienia to jednak faktu, że Huawei Watch GT 7 Pro wygląda bardzo atrakcyjnie. Zegarek ma oficjalnie rozmiar 46 mm (a tak naprawdę 45,6 mm, grubość 1,25 mm), jego koperta wykonana jest z wytrzymałego stopu tytanu, powinien więc dobrze leżeć na każdym męskim nadgarstku. Zegarek ma dodatkową powłokę ochronną koperty, zapewnia pyło- i wodoszczelność na poziomie IP69, do tego spełnia standard 5 ATM oraz normę EN13319, co pozwala nurkować z nim na głębokość do 40 m. Niewielka masa 55,5 g (bez paska) pozwala nosić Watcha GT 7 Pro dzień i noc bez większego uczucia zmęczenia.
Duża w tym zasługa paska EasyCross – to kolejna nowość. W standardzie otrzymujemy pasek z fluoroelastomeru, w kolorze zaakcentowanym na kopercie – czyli w przypadku wariantu, który otrzymałem do testów, jest to zgaszony żółty. Nowym rozwiązaniem jest chowana końcówka – wsuwa się ją w specjalną szufladkę, dzięki czemu całość jest bardzo dobrze dopasowana, a końcówka o nic się nie zaczepia.
Na tym jednak nie koniec zmian. Huawei Watch GT 7 Pro ma ekran 1,47 cala, nieco większy niż poprzednik ze średnicą 1,43 cala. Wyświetlacz chroniony jest szkłem szafirowym. Maksymalna, szczytowa jasność wyświetlacza sięga 3000 nitów, więc zawartość ekranu powinna być widoczny w każdych warunkach. Ekran, w połączeniu z barwnym interfejsem, cieszy oczy żywymi kolorami, wysokim kontrastem i szczegółowością.
Unowocześnione wnętrze
Huawei Watch GT 7 Pro ma bogaty zestaw czujników, w tym unowocześniony po raz kolejny system pozycjonowania GNSS (dwuzakresowy GPS, Galileo, BeiDou, GLONASS, QZSS) o nazwie Huawei Sunflower. Już szósta generacja zegarka przyniosła w tym aspekcie duże usprawniania, w tym antenę o większej skuteczności, a teraz producent wprowadził ulepszony algorytm AI-XDR. Razem ma to zapewnić dokładniejsze nawet o 20% śledzenie śladu podczas treningów w trudnych warunkach, w tym np. podczas slalomów na nartach – czyli w sytuacji, gdy użytkownik porusza na kształt linii S z różnymi promieniami skrętu, o różnej sile i nachyleniu. Narciarzom pozwala to na analizę stylu jazdy i jego poprawę.
Poza specyficznymi treningami narciarskimi trudno ocenić większą skuteczność AI-XDR, ale nie ma najmniejszych powodów do narzekania. Zegarek błyskawicznie ustala pozycję i wiernie śledzi treningi, zarówno w terenie zalesionym, jak i w mieście.
Więcej funkcji treningowych
Większa dokładność Watcha GT 7 Pro podczas treningów narciarskich to nie jedyne usprawnienie dla entuzjastów sportów zimowych. Zegarek ma obecnie pięć zaawansowanych trybów w tych dyscyplinach, w tym także snowborading oraz narciarstwo i snowborading halowe, co pozwala na treningi całoroczne dla tych już bardziej profesjonalnych sportowców. Co więcej, Huawei udostępnił dla nich nowy zestaw map ośrodków narciarskich – jest ich ponad 3 tysiące, w tym z Polski. Mapy mają dostarczać pełen przegląd tras i wyzwań, jakie czekają za zimowych sportowców, nie miałem jednak okazji sprawdzić, czy i jak działają.
Są też nowości dla rowerzystów. Już szósta generacja została wzbogacona w rozbudowane funkcje i statystyki kolarskie, w tym np. dane o nachyleniu terenu, a także wirtualny pomiar kadencji i mocy bez potrzeby wykorzystania osobnego miernika. Watch GT 7 Pro dodaje jeszcze kolejne opcje dla profesjonalnych kolarzy.
Nowości dotyczą przede wszystkim jazdy w terenach górskich. Trening z podjazdami pozwala na planowanie jazdy w trudniejszych warunkach. Wcześniej trzeba w tym celu wgrać na zegarek zaplanowana trasę z zaznaczonymi podjazdami. W trakcie treningu zegarek będzie na bieżąco informował, że na trasie znajduje się wzniesienie, o jakim nachyleniu i długości, co pozwala odpowiednio wcześniej się na to przygotować.
Inną z ciekawych nowości jest ostrzeżenie o ostrych zakrętach (też wymaga wcześniejszego wgrania trasy), co przy dużych prędkościach pozwoli uniknąć wypadku.
W Watchu GT 7 Pro wśród ekskluzywnych funkcji, których nie ma w podstawowym modelu Watch GT 7, znalazły się biegi przełajowe, ulepszony tryb golfowy z widokiem pola golfowego oraz funkcje nurkowe. Poza tym do dyspozycji użytkownik otrzymuje ponad 100 różnych dyscyplin sportowych.
Podczas testów miałem okazję sprawdzić głównie dwa rodzaje aktywności – wędrówki górskie w Beskidach i kolarstwo (to już na terenach płaskich). W obydwu tych zastosowaniach zegarek spisywał się bez zarzutu. Jak wspomniałem, szybko i dokładnie podawał pozycje GPS i wiernie zapisywał ślad treningu. W górach precyzyjnie podawał wysokość, co się zgadzało z nawigacją terenową i mapami topo na smartfonie oraz punktami orientacyjnymi.
Niestety, nic się chyba nie zmieniło w samych mapach wyświetlanych podczas aktywności w terenie. Do wyboru są mapy Petal z całego świata (pobiera się je przez smartfon) i to jest plus, ale ich realna przydatność jest ograniczona. W miastach podają sporo szczegółów, ale już w terenie czasami jest kompletna pustka. W trakcie aktywności można skorzystać z uproszczonej nawigacji – trasy powrotnej lub linii prostej. Ewentualnie pozostaje jeszcze opcja importu tras, ale nie można ich tworzyć samodzielnie. Od map topo w zegarkach Garmina czy nawet Amazfita firmę Huawei dzieli przepaść. Szkoda, że producent z jednej strony już wręcz staje na głowie, by za wszelką cenę dodać jakieś nowe funkcje do swojej serii Watch GT, za to nie pomyślał o tym kierunku.
Poza mapami w ekranach aktywności jest też osobno aplikacja Mapy Petal, ale wymaga ona współpracy z aplikacją zainstalowaną na smartfonie. Nie ma możliwości włączenia w niej niezależnej nawigacji bezpośrednio z ekranu zegarka.
Nowością w serii Watch GT 7 jest Gotowość fizyczna – funkcja określająca, czy organizm znajdzie siłę na aktywności i treningi. Jest to część pakietu narzędzi Analiza Zdrowia i pokazuje liczbowo kondycję użytkownika, co jest obliczane na podstawie analizy snu, zmienności rytmu serca, tętna, stresu oraz liczby spalonych aktywnie kalorii poprzedniego dnia.
Dysponując tymi danymi, algorytm ocenia, czy organizm powinien się jeszcze zregenerować przed kolejnym treningiem. Funkcja jest przydatna, jednak trochę za prosta i niewiele tak naprawdę mówi o rzeczywistej gotowości fizycznej, przynajmniej gdy porównamy ją do podobnych aplikacji w zegarkach Garmina. U mnie przez cały czas testów w ogóle nie dała o sobie znać, choć powinna sama podsuwać mi sugestie na zegarku. To jednak nie powinno mieć miejsca w zegarku, który finalnie trafi już do użytkownika.
W oderwaniu od tych bardziej profesjonalnych funkcji treningowych jest też zabawna nowość – mini treningi z pandą, do których można dotrzeć np. przez specjalną tarczę. Panda zachęca do tego, by robić różne ćwiczenia gimnastyczne (na barki, szyję, ramiona, dłonie itd.), co zajmuje tylko minutę czy dwie, a pozytywnie wpływa na ciało, zwłaszcza podczas pracowitego dnia przy biurku.
Pomiary zdrowotne
W tej dziedzinie Watch GT 7 Pro przynosi niewiele nowego, choć przy tej konstrukcji i formie zegarka niewiele też już można zrobić – bo „ma wszystko”. Zegarek monitoruje oczywiście tętno 24/7, a w czasie treningów ostrzega o przekroczeniu wartości progowej. Przez całą dobę mierzy też zmienność rytmu serca (HRV). Użytkownik może też zmierzyć arytmię na podstawie fali tętna, która pozwala zdiagnozować schorzenia serca, np. migotanie przedsionków. Bardziej rozbudowaną analizę pracy serca otrzymamy dzięki EKG – by dokonać pomiaru, trzeba przytrzymać palec na elektrodzie umieszczonej w dolnym przycisku. Użytkownik może też przeprowadzić osobny pomiar sztywności tętnic.
Zegarek analizuje także poziom stresu i stan emocjonalny, nie zabrakło stałego monitoringu nasycenia krwi tlenem, pomiaru temperatury skóry, analizy snu z funkcją śledzenia oddechu. Nowością jest funkcja adaptacji do dużej wysokości, co się przydaje podczas aktywności w wysokich górach. Ma ona jednak sens tylko na wysokościach powyżej 2500 m.
Całość tworzy solidny pakiet funkcji pozwalających zadbać o zdrowie i wstępnie zdiagnozować schorzenia. Podczas testów nie wszystko jednak do końca dobrze działało, ale zakładam, że to efekt niedopracowania softu we wczesnej wersji.
Na przykład trochę nieprzewidywalnie spisywał się pomiar snu, choć w starszych zegarkach Huawei nie zawodził. Na przykład – miałem długą przerwę w śnie w środku nocy, między godziną 3 a 6 (w tym czasie czytałem, czasem na chwilę wstawałem), później udało się zasnąć. Zegarek radośnie obwieszczał mi później, że przespałem 7 godzin od północy do 7 rano, a tę przerwę rejestrował jako lekki sen. I na odwrót – rejestrował sen np. od 2 w nocy, gdy już spałem od 1,5h. Takie kwiatki nie były normą, ale się zdarzały.
Nie do końca udany jest też pomiar dotyczący jednego aspektu aktywności – stanu „na nogach”. Np. o godzinie 15 wyświetla status, że jestem już na nich zalecane 12 godzin, choć nie śpię od 7, a większość czasu spędzam, jadąc pociągiem. Innego dnia po całodniowym tułaniu się po górach i podgórskim miasteczku podaje, że jeszcze mi brakuje dwóch godzin do tej dziennej normy. Jako „na nogach” zaliczany jest też czas, gdy godzinami wrastam w fotel, pracując cały dzień przy komputerze. Nieporozumienie.
Komunikacja i funkcje dodatkowe
Jeżeli chodzi o funkcje komunikacyjne, to niewiele się zmieniło. Tak jak w poprzednim modelu do łączności wykorzystywany jest Bluetooth 6.0, jest też NFC do płatności zbliżeniowych – w tym celu trzeba zainstalować aplikację Curve Pay i w niej skonfigurować kartę płatniczą.
Zegarek wyposażony jest w głośnik i mikrofon, co pozwala prowadzić połączenia głosowe przez Bluetooth. – tu się nic nie zmieniło, bo producent zarezerwował tę funkcję dla zegarków z wyższej półki.
W bocznym menu (na lewo od tarczy) znajduje się ikona asystenta głosowego, któremu można zadawać proste pytania po polsku – na przykład o pogodę – czy wydawać polecenia, np. nastawienie alarmu. Działa to całkiem nieźle, ale zestaw kombinacji jest bardzo ograniczony, nie ma więc porównania z czatbotami AI z telefonów.
W menu lub na widżetach nie brakuje też takich funkcji jak fazy księżyca i zmiany pływów, czas wschodu i zachodu słońca, ostrzeżenia o burzy, barometr i kompas czy sklep AppGallery. Te narzędzia znane są już z poprzednich modeli.
Watch GT 7 Pro pracuje pod kontrolą systemu HarmonyOS 6.1.0. Interfejs użytkownika nie zmienił się nic od zeszłorocznych modeli, czyli jest kolorowo, czytelnie, większość opcji i ustawień jest też intuicyjna nawet dla mniej zaawansowanego użytkownika, chociaż rosnąca liczba funkcji sprawia, że w zakamarkach menu robi się już coraz gęściej.
Bateria i czas pracy
Już Huawei Watch GT 6 Pro mocno podniósł poprzeczkę, jeżeli chodzi o czas pracy – zwiększając ten okres z dwóch do trzech tygodni. Siódemka przynosi kolejne usprawnienia, chociaż nie są to już zmiany tak rewolucyjne. Deklarowany czas pracy na baterii 867 mAh w niezbyt ciężkim wykorzystaniu również wynosi 21 dni, a w standardowym – 12 dni. W Watchu GT 7 Pro producent zastosował baterię warstwową, a do tego unowocześniony moduł komunikacji radiowej, który ma pobierać mniej energii podczas treningów z GNSS (nawet 20% lepsza wydajność) – można liczyć nawet na 51 godzin nieustannego logowania w trybie biegu przełajowego. W trybie rowerowym będą to z kolei 44 godziny.
Podczas testów miałem okazję sprawdzić Watcha GT 7 Pro w naprawdę wymagającej sytuacji – podczas kilkudniowego wyjazdu w góry, z czterema większymi aktywnościami z pomiarem GNSS, trwającymi na ogół do 6 godzin. Zegarek wytrzymał od niedzieli do soboty na jednym ładowaniu, choć po spadku poniżej 20% część funkcji została wyłączona (np. AoD), a pod koniec „jechał już na oparach”. Dotąd porównywalny komfort zapewniał mi Garmin Fenix, 7X, z którym mogłem wyjechać na tydzień w góry bez ładowarki.
Z innych pomiarów – jeden dzień użytkowania z pomiarem GPS na rowerze (ok. 1,5 godziny) rozładował baterię w 6%, co powinno więc wystarczyć na ponad 2 tygodnie takiego wykorzystania. Te trzy tygodnie będą więc możliwe bez logowania GNSS.
Do ładowania służy znana z poprzednich modeli ładowarka bezprzewodowa, a pełne naładowanie trwa ponad 1,5 godziny.
Huawei Watch GT 7 Pro – czy warto?
Huawei Watch GT 7 Pro to bardzo udany model, a jednocześnie – spore rozczarowanie. Zegarek jest solidną kontynuacją popularnej serii, dziedziczy największe zalety świetnego przednika Watch GT 6 Pro, ale jednocześnie niewiele wnosi nowego.
Są oczywiście usprawnienia – nowe, choć raczej niszowe opcje narciarskie i rowerowe, optymalizacja czasu pracy na GPS, dopieszczenie wizualne i nowy pasek. Te i inne nowości w większości można jednak dodać programowo do starszego modelu, podobnie jak zamienić pasek, a usprawnienia czysto sprzętowe pozostaną nawet niezauważone, bo już Watch GT 6 Pro był tak dobry.
A jest przecież kilka aspektów, gdzie Huawei mógł ulepszyć nowy model. Mógł dodać eSIM, solidne mapy topo, niezależną nawigację bez smartfonu, w pełni funkcjonalnego asystenta głosowego, albo nie wiem – może latarkę LED? Oczywiście to wymaga szerszych zmian ekosystemowych Huawei (np. mapy), a część rozwiązań firma świadomie rezerwuje dla wyższych modeli (eSIM). Również wygląd zegarka, choć ogólnie bardzo udany, już się trochę opatrzył.
Rozczarować się więc mogą fani serii, którzy mają już poprzedni model. Dla nowego nabywcy Huawei Watch GT 7 Pro będzie jednak bardzo udanym zakupem, bo w tej chwili jest to ukoronowanie serii Watch GT. Cena w promocji na start, czyli 1499 zł, jest też całkiem przystępna, biorąc pod uwagę możliwości zegarka, więc tym bardziej warto rozważyć. Mam jednak nadzieję, że producent szybko dopracuje te drobne mankamenty oprogramowania, które nękały mnie podczas testów.
MIESZKO ZAGAńCZYK