Polacy często popełniają ten błąd. Łatwo go uniknąć
Sponsorowane 13:35

Polacy często popełniają ten błąd. Łatwo go uniknąć

Jak najłatwiej chronić swoją prywatność w Internecie? Podpowiadamy, czemu warto skorzystać z sieci VPN. Wymyśliłem właśnie grę. Zasady są proste: każdy wchodzi w historię swojej przeglądarki internetowej, kopiuje całą zawartość i wysyła dziesięciu przypadkowym osobom znalezionym na Facebooku lub innym portalu społecznościowym. W nagrodę nie dostaje się absolutnie nic.  Że kiepska zabawa? Ano. Problem w tym, że w taką grę gra większość z nas, zwykle nie zdając sobie z tego sprawy. [SALE-3408] Prywatność w sieci – fakty i mity  Nic, co robimy w sieci, nie jest anonimowe. Cała nasza aktywność przechodzi przez dostawcę Internetu, który wie dokładnie, jakie strony odwiedzamy, kiedy i z jakich urządzeń. Dzięki takim informacjom bez trudu można ustalić naszą tożsamość, ale nie tylko – to także skarbnica wiedzy, którą niekoniecznie chcemy się dzielić ze światem. Cierpicie na jakąś wstydliwą chorobę? Odwiedzacie strony dla dorosłych? Regularnie korzystacie z pirackich serwisów? Wasz operator prawdopodobnie wie wszystko na ten temat. A to w sumie najlepszy scenariusz, bo niewiele trzeba, by grono osób mających dostęp do takich danych zrobiło się znacznie większe. Przykładowo, jeśli kiedykolwiek korzystaliście z publicznego Wi-Fi – np. w hotelu – to do Waszej aktywności w sieci miał dostęp nie tylko jej właściciel, ale prawdopodobnie także przestępcy, którzy chętnie korzystają z tego typu kanałów, by nasłuchiwać i wykradać cenne dane. W takiej sytuacji naruszenie prywatności staje się najmniejszym z naszych zmartwień, bo niewiele trzeba, by stracić dostęp do skrzynki pocztowej, kont w serwisach społecznościowych, a nawet pieniędzy. VPN – znacznie więcej niż tylko ochrona Na całe szczęście można się przed tym bronić na kilka sposobów. Najprostszym, a przy okazji jednym z najbardziej skutecznych, jest skorzystanie z sieci VPN. Czym jest VPN? Najprościej rzecz ujmując, to taki pośrednik, który pomaga nam zaszyfrować nasze dane i ukryć je przed wścibskimi oczami. W ten sposób nikt – nawet nasz dostawca Internetu – nie wie, na jakie strony internetowe zaglądaliśmy oraz co tam robiliśmy. A prywatność i bezpieczeństwo to tylko jeden z wielu powodów, by sięgnąć po VPN. Równie przydatny – w niektórych sytuacjach nawet bardziej – jest fakt, że dzięki tego typu rozwiązaniu możemy łączyć się z Internetem z dowolnego miejsca na Ziemi, ukrywając naszą prawdziwą lokalizację. W ten sposób możemy korzystać z Internetu tak, jak powinno to wyglądać: bez ograniczeń, bez cenzury i z możliwością szukania materiałów oraz ofert z całego świata. Zmierzam do tego, że VPN to coś, z czego warto korzystać. Dużo podróżujesz? No to z VPN możesz korzystać z hotelowego Wi-Fi bez obaw, że ktoś nieproszony dorwie się do Twoich danych. Będziesz miał też dostęp do wszystkich serwisów, które na co dzień odwiedzasz w kraju. Szukasz najlepszych okazji? Z VPN będziesz mógł robić zakupy na całym świecie, korzystając z najlepszych ofert regionalnych. A może lubisz oglądać filmy i seriale? No to to najprostszy sposób, żeby uzyskać dostęp do zagranicznych wersji serwisów streamingowych, które często mają znacznie bogatszą ofertę niż ich polskie odpowiedniki. Mówiąc krótko, każdy znajdzie jakiś powód, by sięgnąć po VPN i to nawet jeśli zostawimy z boku temat prywatności. [SALE-3409] ExpressVPN – sprawdzone rozwiązanie Nie zmienia to jednak faktu, że prywatność jest jednym z najważniejszych powodów, by sięgnąć po VPN i tu się pojawia dość istotna kwestia. Tego typu usługa jest tylko tak bezpieczna i zaufana, jak bezpieczny i zaufany jest jej dostawca. To oznacza, że warto sięgnąć po sprawdzone rozwiązanie. No i tutaj na scenę wkracza ExpressVPN, który jest jednym z wiodących dostawców tego typu rozwiązań. Dlaczego warto skorzystać akurat z ich oferty? Choćby dlatego, że ExpressVPN kładzie bardzo duży nacisk na prywatność. Nasza aktywność nie jest nigdzie rejestrowana, więc nikt nie ma do niej dostępu. Dodatkowo firma oferuje w ramach swojej usługi kilka innych przydatnych rozwiązań, w tym m.in. blokadę złośliwych stron internetowych oraz reklam. Innymi słowy, jeśli chcecie czuć się bezpiecznie w Internecie, trafiliście pod właściwy adres. Atuty ExpressVPN: Całkowita prywatność gwarantowana przez szyfrowane połączenie i brak dostępu do logów, Szybkie serwery w 105 krajach na cały świecie, Jednoczesna ochrona nawet 14 urządzeń, Wbudowana blokada reklam i złośliwych witryn, a w wyższych pakietach także trackerów i stron dla dorosłych, ExpressMailGuard - ochrona prywatności adresu e-mail, ExpressKeys - opcjonalny menedżer haseł, Atrakcyjna cena - już od niecałych 12 zł miesięcznie. Drugi powód, dla którego warto sięgnąć po ExpressVPN, to opłacalność. Dzięki specjalnej ofercie na subskrypcje roczne i dwuletnie możecie uzyskać dwa lata pakietu Basic już za niecałe 9 zł miesięcznie, czyli nawet o 81 procent taniej niż standardowo. W ten sposób zabezpieczycie nawet 10 swoich urządzeń jednocześnie oraz uzyskacie dostęp do blokady reklam i złośliwych witryn.  Uzyskacie również dostęp do zupełnie nowej usługi ExpressMailGuard – narzędzia do ochrony prywatności poczty e-mail. Pozwala ono utworzyć specjalne aliasy, z których możecie skorzystać zamiast podawania swojego prawdziwego adresu e-mail. W ten sposób ukryjecie swoją prawdziwą tożsamość i unikniecie morza spamu. Jeśli chcecie podejść do tematu jeszcze bardziej kompleksowo, zawsze można sięgnąć po pakiety Advanced lub Pro, w których czekają na Was m.in. wyższy limit urządzeń, bardziej rozbudowane funkcje ochrony, menedżer haseł i karta eSIM od holiday.com.  Jeśli chcecie wiedzieć więcej na temat oferty ExpressVPN, wystarczy kliknąć w link poniżej. Warto to zrobić – to prosty sposób, by uniknąć błędu, który może Was sporo kosztować. [SALE-3410] Artykuł sponsorowany na zlecenie ExpressVPN

4
ARKADIUSZ BAłA
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Nowy Bixby trafia na telefony Polaków. Wciąż ma jeden brak
Aplikacje 14:46

Nowy Bixby trafia na telefony Polaków. Wciąż ma jeden brak

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Netia daje rok Internetu za darmo. W najszybszych opcjach
Wiadomości 14:28

Netia daje rok Internetu za darmo. W najszybszych opcjach

0
MARIAN SZUTIAK
1.
To Polar czy Motorola? Jedno i drugie, Moto watch od dziś w Polsce
Tech 14:05

To Polar czy Motorola? Jedno i drugie, Moto watch od dziś w Polsce

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Nowy bat na kierowców, ale z bystrym okiem unikniesz kary
Moto 13:21

Nowy bat na kierowców, ale z bystrym okiem unikniesz kary

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Pokémon FireRed i LeafGreen już dostępne w przedsprzedaży na Nintendo Switch 1 i 2
Gry 12:55

Pokémon FireRed i LeafGreen już dostępne w przedsprzedaży na Nintendo Switch 1 i 2

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Google odpalił nowość. Twój smartfon właśnie stał się dwa razy mądrzejszy
Aplikacje 12:25

Google odpalił nowość. Twój smartfon właśnie stał się dwa razy mądrzejszy

2
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Biedronka zmienia regulamin. Nowe zasady budzą kontrowersje
Tech 11:52

Biedronka zmienia regulamin. Nowe zasady budzą kontrowersje

0
ANNA KOPEć
1.
Pierwszy taki malware. Wykradnie wszystko, włącznie z kasą z konta
Bezpieczeństwo 11:21

Pierwszy taki malware. Wykradnie wszystko, włącznie z kasą z konta

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Vasco Electronics podbija Azję. Polska firma z sukcesem na skalę światową
Sponsorowane 10:51

Vasco Electronics podbija Azję. Polska firma z sukcesem na skalę światową

0
REDAKCJA TELEPOLIS
1.
Sprzedawali fałszywego mObywatela. Tysiące osób może mieć problem
Aplikacje 09:55

Sprzedawali fałszywego mObywatela. Tysiące osób może mieć problem

5
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
A trzeba było rzucić słuchawką. Rozmowa kosztowała ją dużo za dużo
Bezpieczeństwo 09:41

A trzeba było rzucić słuchawką. Rozmowa kosztowała ją dużo za dużo

0
ANNA KOPEć
1.
Google bez litości. Zutylizował ponad 1,75 mln aplikacji
Aplikacje 09:04

Google bez litości. Zutylizował ponad 1,75 mln aplikacji

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Flagowy hit HBO kończy ze spokojnym Westeros. Akcja nabiera tempa
Telewizja i VoD 08:32

Flagowy hit HBO kończy ze spokojnym Westeros. Akcja nabiera tempa

0
ANNA KOPEć
1.
Santander właśnie ogłosił. Problemy zaczną się już dzisiaj
Fintech 07:20

Santander właśnie ogłosił. Problemy zaczną się już dzisiaj

0
ANNA KOPEć
1.
Wyścig o kontrolę nad mózgiem. Pekin może wyprzedzić Waszyngton
Tech 19 LUT 2026

Wyścig o kontrolę nad mózgiem. Pekin może wyprzedzić Waszyngton

1
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
GeForce NOW obchodzi 6. urodziny. Z tej okazji nowe gry i konkurs
Gry 19 LUT 2026

GeForce NOW obchodzi 6. urodziny. Z tej okazji nowe gry i konkurs

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
200 zł na raz to za mało? W innych bankmatach jest lepiej
Fintech 19 LUT 2026

200 zł na raz to za mało? W innych bankmatach jest lepiej

2
MARIAN SZUTIAK
1.
AMD Olympic Ridge to będzie spory skok. Dostaniemy więcej rdzeni
Sprzęt 19 LUT 2026

AMD Olympic Ridge to będzie spory skok. Dostaniemy więcej rdzeni

6
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Więcej nowości
Wojna o przyszłość. Jedni włączają reklamy, inni je wyłączają
Oprogramowanie 19 LUT 2026

Wojna o przyszłość. Jedni włączają reklamy, inni je wyłączają

Rynek sztucznej inteligencji zmienia się bardzo dynamicznie. A zdania co to tego, jak ma wyglądać przyszłość czatbotów są bardzo podzielone. Przedstawiciele Perplexity przyznali, że pod koniec ubiegłego roku rozpoczęto wygaszanie reklam i obecnie nie są prowadzone rozmowy o nowych umowach z reklamodawcami. To istotny zwrot, bo start-up ten należał do pierwszych firm z sektora generatywnej AI, które otwarcie eksperymentowały z takim źródłem przychodów. Perplexity staje po stronie Anthropic, sprzeciwiając się podejściu OpenAI Według jednego menedżerów problem z reklamami polega na tym, że użytkownicy mogą zacząć podważać wiarygodność każdej odpowiedzi. W świecie, w którym chatbot ma dostarczać obiektywne informacje, nawet cień podejrzenia o promowanie konkretnych produktów może podkopać fundament całego biznesu. Dlatego firma chce dziś skupić się na tworzeniu usług, za które klienci realnie będą gotowi zapłacić. Nowa strategia zakłada mocniejsze wejście w segment profesjonalny. Perplexity celuje w klientów biznesowych oraz wymagających użytkowników - analityków finansowych, prawników, lekarzy czy kadrę zarządzającą. To oni mają stać się głównym źródłem przychodów poprzez płatne subskrypcje i zaawansowane pakiety usług. Decyzja Perplexity wpisuje się w coraz wyraźniejszy podział w świecie sztucznej inteligencji. Część firm stawia na model subskrypcyjny i deklaruje brak reklam, jak choćby Anthropic, twórcy Claude. Z kolei inni gracze otwarcie testują model reklamowy. OpenAI w ostatnich dniach rozpoczęło próby wyświetlania reklam użytkownikom darmowej wersji ChatGPT. Rynek AI stoi dziś przed poważnym dylematem. Z jednej strony koszty rozwoju i utrzymania modeli rosną lawinowo, z drugiej - użytkownicy oczekują neutralności. To czy reklamy okażą się akceptowalnym kompromisem, czy też zostaną uznane za zagrożenie dla wiarygodności, może w najbliższych latach zdefiniować kierunek całej branży.

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.

Więcej nowości

Nowy polski serial Netflixa szturmuje platformę. "Heweliusz" pokonany
Telewizja i VoD 19 LUT 2026

Nowy polski serial Netflixa szturmuje platformę. "Heweliusz" pokonany

Netflix chętnie sięga po polskie seriale. I nic dziwnego. Na tym polu platforma zalicza ostatnio sukces, za sukcesem. Jeszcze nie do końca ucichły zachwyty nad 'Heweliuszem", a platformę szturmem zawojowała inna polska produkcja - "Ołowiane dzieci" z Joanną Kulig w roli głównej.  "Ołowiane dzieci" o tym się teraz mówi Ten polski hit, którego premiera na Netflixie odbyła się 11 lutego 2026 roku. "Ołowiane dzieci" nie tylko zanotowały imponującą oglądalność, ale także sprowokowały prawdziwą dyskusję wśród widzów. A platformy wręcz są zachwycone, kiedy o ich serialach pisze się w mediach i szeroko dyskutuje. Netflix zatem powinien być teraz w raju.  Najwyraźniej, widzowie kochają historie oparte na prawdziwych wydarzeniach. Im więcej dramatyzmu, tym lepiej się to wszystko ogląda. Ale produkcja Netflixa, której akcja przenosi nas do Śląska za czasów Breżniewa i opowiada historię zainspirowaną życiem dr Jolanty Wadowskiej-Król, osiągnęła sukces nie tylko w Polsce, ale szybko stała się hitem globalnym. "Ołowiane dzieci" zajmują drugie miejsce wśród najpopularniejszych na świecie seriali nieanglojęzycznych Netflixa. Aż w 10 krajach, gdzie dostępny jest Netflix, serial zajmuje miejsce w top10 najchętniej oglądanych produkcji. Warto zaznaczyć, że w tym zestawieniu, aż w trzech krajach jest na miejscu nr 1.   W premierowy weekend serial zanotował aż 4,2 miliona wyświetleń. Tym samym, poradził sobie lepiej w statystykach od głośnego "Heweliusza", który premierę zakończył z wynikiem 3,3 miliona wyświetleń.  "Ołowiane dzieci" - hit, czy masówka Netflixa? Serial "Ołowiane dzieci" opowiada nie tylko bliską sercu historię o dzieciach mieszkających w familokach obok Huty Szopienice, dotkniętych ołowicą, ale także wyróżnia się doborową obsadą. Obok Joanny Kulig, zobaczymy tam świetną Agatę Kuleszę, Kingę Preis, Michała Żurawskiego, Zbigniewa Zamachowskiego oraz Mariana Dziędziela. I choć znajdą się w sieci głosy, że to żaden hit, ale kolejna masówka Netflixa, to jednak trzeba przyznać, że większość widzów jest zachwyconych seansem. To solidna produkcja, która sprawia, że trudno się oderwać od ekranu.  Co więcej, "Ołowiane dzieci" spowodowały niemałą burzę w mediach odnośnie samego przedstawienia historii. W sieci pojawiły się krytyczne głosy, a wnuk profesor Bożeny Hager-Małeckiej (w tej roli Agata Kulesza), uważa, że produkcja Netflixa niesprawiedliwie pokazała jego babcię. Serial nazwał "krzywdzącym i niesprawiedliwym". Twórcy serialu odpierają zarzuty tego typu zawsze w ten sam sposób - serial to nie dokument, ale historia inspirowana wydarzeniami. 

0
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Polska firma? Dawno i nieprawda, została tylko nazwa
Publicystyka 18 LUT 2026

Polska firma? Dawno i nieprawda, została tylko nazwa

Polskie firmy czasem bywają polskie wyłącznie z nazwy. Przed przejęciem nie chronią ich ani dekady funkcjonowania na rynku, ani innowacyjność. Po które „nasze” podmioty ręce wyciągnął już obcy kapitał? InPost w tym roku prawdopodobnie zniknie z giełdy w Amsterdamie. Wiadomość o zmianach właścicielskich wywołała spore poruszenie nad Wisłą. Wiele osób zacisnęło zęby, bo polska firma przejdzie w obce ręce. Pisałem już jednak, że InPost nie jest polski od lat. Firma ma tu siedzibę, ma prezesa rodem z Raciborza, zatrudnia wielu Polaków. Ale większość udziałów w tym biznesie należy do podmiotów, których decydenci raczej nie płaczą, gdy słyszą Mazurka Dąbrowskiego. Można przyjąć, że to nieporozumienie dotyczy nie tylko operatora paczkomatów. Liczne jest grono firm/brandów, o których Polacy myślą, że wciąż są nasze. Krótka kwerenda przyniosła mi dziesiątki przykładów. W znacznej mierze dotyczy to produktów spożywczych: napojów, alkoholi, słodyczy czy przypraw. Na liście znaleźć też można np. proszki do prania. Albo sieci sklepów – ich nazwy brzmią polsko, jednak udziały trafiły na eksport. Kilku przypadkom warto przyjrzeć się bliżej. Gdy Telekomunikacja Polska przestała być polska Zacznę od branży telekomunikacyjnej, a powód jest następujący: niedawno zostałem zapytany, jak się ma Telekomunikacja Polska i gdzie można znaleźć jej salon. Autor pytania chciał wrócić do polskiego operatora.  Jeśli ktoś ma podobne plany, spieszę poinformować, że popularną Tepsę zastąpiła francuska marka Orange. Spółkę Telekomunikacja Polska powołano do życia na początku lat 90. ubiegłego stulecia. W tej samej dekadzie podmiot znalazł się na GPW. Udziały trafiały do drobnych inwestorów, ale też do wielkich graczy. Prym wiódł France Télécom, który dzisiaj znany jest pod marką Orange. W XXI wieku polski Skarb Państwa sprzedał Francuzom pakiety akcji, które sprawiły, że przejęli oni pełną kontrolę nad przedsiębiorstwem.  A gdyby ktoś chciał się wybrać po kartę z logo Idea, uprzedzam: może mieć problem z jej znalezieniem. Ten brand telefonii komórkowej należał do Telekomunikacji Polskiej i dzisiaj jest kontrolowany przez Francuzów. Tak, to również jest Orange.  Większość polskiego rynku telekomunikacyjnego nie znajduje się w polskich rękach. Informacja na wypadek, gdyby ktoś chciał skorzystać z usług Ery… Po latach Allegro jest polskie? Arcypolskie musi być Allegro. Dla wielu osób to pewnie synonim zakupów internetowych nad Wisłą. Platforma obecna w naszej części internetu od dekad, od kilku lat spółka notowana jest na warszawskim parkiecie, wchodzi nawet w skład indeksu WIG20. Podmiot współpracuje z WOŚP i promuje się z pomocą reklam, które mają wzruszać. Lata temu materiał z polskim dziadkiem stał się popularny także w innych krajach. Jaki jest status właścicielski tego podmiotu? W tym przypadku można napisać, że sprawa jest skomplikowana. Początki serwisu sięgają końcówki XX wieku i mają charakter "garażowy". Chociaż w tym wypadku bardziej "piwniczny". Biznes był wzorowany na amerykańskim serwisie eBay, a stali za nim Polak i Holender. Szybko jednak pojawił się nowy udziałowiec – brytyjska grupa QXL Ricardo.  W kolejnej dekadzie platforma trafiła do portfela południowoafrykańskiego giganta, firmy Naspers. Ten ostatni po kilku latach sprzedał biznes z zyskiem funduszom inwestycyjnym: Cinven, Permira i Mid Europa Partners. A fundusze, jak to fundusze, zarobiły na inwestycji, wprowadzając Allegro na wspomnianą już giełdę. Tu ciekawostka: akcjonariat spółki jest obecnie dość rozdrobniony. Finalnie mogłoby się okazać, że po wielu latach Allegro stało się polskie. Nie można przy tym wykluczać, że powtórzy się tu scenariusz znany z InPostu i pojawią się podmioty, które postanowią ściągnąć biznes z giełdy. Mało prawdopodobne, by był to rodzimy kapitał. Skoro już jesteśmy przy Allegro, warto przypomnieć serwis ogłoszeniowy Tablica.pl. Swój żywot zaczynał jako Szerlok.pl, ale dość szybko zmianom uległy nazwa (właśnie na Tablica.pl) oraz właściciel – podmiot trafił pod parasol przywołanego potentata e-commerce. A ten należał już wówczas do Naspersa, który postanowił zunifikować nazwy serwisów ogłoszeniowych i postawił na markę OLX. Podsumowując: korzenie polskie, obecny kapitał już niekoniecznie. Comarch znika z giełdy i rusza na podbój świata Zagraniczny kapitał stoi też za firmą Comarch, czyli potentatem na polskim rynku IT. Spółkę z siedzibą w Krakowie zakładał profesor AGH Janusz Filipiak. Stały bywalec na liście najbogatszych Polaków był prezesem Comarchu do swojej śmierci w 2023 roku. Potem biznes czekały spore zmiany, w tym zdjęcie z warszawskiego parkietu. Większościowym udziałowcem spółki jest dzisiaj CVC Capital Partners, a zatem międzynarodowy moloch zarządzający aktywami o wartości setek miliardów dolarów. Na polskim rynku ten gracz zainwestował też m.in. w Żabkę. Z pomocą CVC Comarch ma się rozwijać: nie tylko w Polsce, ale też na świecie. Mają to umożliwić pieniądze funduszu oraz jego doświadczenie i szeroko pojęte kontakty. Firma ma po prostu zmienić skalę działalności. Marki AGD trafiają do muzeum Na uwagę w kontekście zmian właścicielskich z pewnością zasługują też polskie przedsiębiorstwa z rynku AGD.  Niektórzy pamiętają zapewne markę Mastercook. Jej korzeni można się doszukiwać jeszcze w latach 40. XX wieku. W czasach PRL utworzono Wrocławskie Zakłady Metalurgiczne, które potem znane były jako Wrozamet. Dostarczały na rynek przeróżne produkty: od wiader, przez węglowe kuchnie, po pralki wirnikowe. Zapewne miliony Polaków miały styczność np. z kuchenkami gazowymi Ewa, które produkował właśnie Wrozamet. W latach 90. podmiot wprowadza na rynek markę Mastercook, która szybko zdobywa klientów. W tej samej dekadzie nawiązano współpracę w hiszpańską firmą Fagor, która kilka lat później staje się jedynym udziałowcem polskiej firmy. Dwie dekady temu spółka zmieniła nazwę na FagorMastercook. Może i nie była już polska, ale dynamicznie się rozwijała: w kilku fabrykach produkowano przeróżne urządzenia do kuchni i łazienki. Producent umacniał swoją pozycję na rodzimym rynku. Aż przyszedł 2013 rok i upadłość hiszpańskiego właściciela. Piękny sen dobiegł końca. Dzisiaj w tych zakładach są produkowane sprzęty pod markami Bosch i Siemens. Z polskim AGD niektórym pewnie kojarzy się także marka Polar. Tym razem miejscem akcji jest głównie Łódź, w której przez dekady produkowano m.in. chłodziarki czy pralki z logo tej firmy. Lata transformacji ustrojowej przyniosły spółce prywatyzację, a końcówka poprzedniego stulecia także sprzedaż udziałów zagranicznemu podmiotowi. Była też stosunkowo krótka historia giełdowa, a właścicielem biznesu ostatecznie został amerykański Whirlpool. Rozpoczęło się wygaszenia polskiej marki, Amerykanie woleli postawić na swój brand.  [SALE-3365] Jest jeszcze Zelmer. Ktoś stwierdzi: o, ten się ostał. To prawda. Ale tylko częściowo. Bo z dawnego biznesu rozwijanego na Podkarpaciu w rzeczywistości niewiele zostało. Po licznych perypetiach związanych m.in. z prywatyzacją, zakłady trafiły w niemieckie ręce. Obecnie produkuje się w nich AGD, ale pod markami Bosch i Siemens. Brand Zelmer mógł trafić na śmietnik historii, jednak zainteresowała się nim hiszpańska firma B&B Trends. W efekcie nadal można kupić urządzenia z rozpoznawalnym logo. Jednak związki ze starym Zelmerem są iluzoryczne. Nasza Klasa szybko przestała być "nasza" A pamiętacie jeszcze polskiego Facebooka? Nasza Klasa ostatecznie dokonała żywota, ale wcześniej przestała być polska.  Ta historia sięga pierwszej dekady XXI wieku, gdy serwis Zuckerberga nie był zbyt popularny nad Wisłą (w tym miejscu warto dodać, że twórcy Naszej Klasy nie wzorowali się na niebieskim portalu społecznościowym). Sprzedaż udziałów zagranicznym podmiotom zaczęła się właściwie krótko po spopularyzowaniu strony. Stosunkowo szybko większościowym graczem w tym biznesie została zarejestrowana na Łotwie spółka Forticom. Za pakiet kontrolny podmiot zapłacił kilkaset milionów złotych. W kolejnej dekadzie serwis, już pod nazwą nk.pl, został przejęty przez Onet. Niektórzy stwierdzą, że tym samym ponownie stał się polski. Jednak w tym miejscu warto przypomnieć, że sam Onet jest kontrolowany przez zagranicznego potentata. Kolejna zmiana właściciela tchnęła nowe życie w nk.pl? Nie, biznes wyłączono z wtyczki na początku tej dekady. Solaris odjechał do Hiszpanii Głośnym przykładem wyprzedaży „sreber rodowych” był Solaris. To producent autobusów, głównie miejskich. Jego historia sięga lat 90. ubiegłego stulecia, gdy do życia powołano firmę Neoplan Polska. Początkowo podmiot produkował autobusy na zasadzie licencji. Z czasem spółka uniezależniła się od zagranicznego partnera i już pod nazwą Solaris Bus & Coach zaliczyła dynamiczny rozwój. Stojący za sterami przedsiębiorstwa Krzysztof i Solange Olszewscy uczynili z niego gracza o międzynarodowej pozycji. Ostatecznie jednak wysiedli z tego pojazdu – Solaris został kupiony przez hiszpański koncern CAF. Polskie firmy nadal będą trafiać w „obce” ręce Te przykłady można oczywiście mnożyć. Firma Ivona Software stworzyła syntezator mowy Ivona, który swego czasu został doceniony przez ekspertów, a przy okazji nie pozostawał laboratoryjną ciekawostką – narzędzie było szeroko wykorzystywane. W końcu przyszedł Amazon, wyciągnął portfel i zakończył polski etap tej historii. W całkiem innej branży istniała marka Star, pod którą na rynek (nie tylko polski) trafiło kilkaset tysięcy ciężarówek. Zderzenia z kapitalizmem jednak nie przetrwała. Relatywnie niedawno na polskiej scenie politycznej zawrzało, ponieważ właściciela zmienił też Ursus. Legendarna marka trafiła w ręce ukraińskiego inwestora. Wychodzi zatem na to, że kupującym nie musi być podmiot z bogatego kraju Zachodu. Czy wieści o przejęciach polskich biznesów będzie przybywać? Zapewne tak – w ten sposób działa rynek. Solaris trafił w hiszpańskie ręce, bo rozwój firmy wymagał pokaźnych środków. Ten argument pojawia się teraz w odniesieniu do spółki InPost. Część przedsiębiorców po prostu zechce spieniężyć swój biznes i zainwestować środki w inne przedsięwzięcia. Albo przejść na emeryturę, czasem wczesną. Zapewne powtórzą się też historie, w których firma wpada w tarapaty i jest „ratowana” przez obcy kapitał. To dzieje się w wielu krajach.  Warto jednak spojrzeć na drugą stronę medalu: polskie firmy też przejmują podmioty na innych rynkach. Za jakiś czas pewnie przyjrzymy się temu zjawisku. 

25
MACIEJ SIKORSKI
1.

Popularne porównania