Organizujesz wyjazd na wydarzenie sportowe? Jest sposób, by zrobić to taniej
Sponsorowane 08 WRZ 2026

Organizujesz wyjazd na wydarzenie sportowe? Jest sposób, by zrobić to taniej

Marzy Ci się wyjazd na wielką imprezę sportową? Sprawdź, jak oszczędzić sobie stresu i pieniędzy, planując ją razem ze Skyscanner! Mundial 2026 przypomniał wielu osobom, ile emocji może nieść ze sobą wspólne kibicowanie i udział w wielkich sportowych wydarzeniach. Dobra wiadomość jest taka, że żeby przeżyć to ponownie, wcale nie trzeba czekać kolejnych czterech lat. Każdego roku na całym świecie odbywa się masa sportowych eventów, które potrafią dostarczyć porównywalnych wrażeń – zwłaszcza, jeśli mamy szansę uczestniczyć w nich na żywo. Marzy się Wam, by na własne oczy zobaczyć wyścig Formuły 1? Albo poczuć emocje towarzyszące finałowi Pucharu Świata w skokach narciarskich? Żaden problem! Dzięki Skyscanner organizacja tego typu zagranicznego wypadu jest łatwiejsza niż kiedykolwiek. Jak znaleźć najtańszy lot? Zakładam, że przygotowując tego typu wyjazd, macie już doskonale zaplanowane, jakie wydarzenie sportowe chcielibyście zobaczyć. W tej sytuacji dwie najważniejsze rzeczy, które należy zorganizować, to transport i nocleg. Jeśli planujemy lot samolotem, najłatwiejszym sposobem na znalezienie odpowiednich połączeń jest wykorzystanie wyszukiwarki w aplikacji Skyscanner. Wystarczy podać lotniska odlotu i przylotu oraz interesującą nas datę, by uzyskać dostęp do informacji o wszystkich dostępnych połączeniach wraz z informacją o cenach biletów. Oczywiście największym plusem takiego rozwiązania jest to, że nie musimy samodzielnie biegać po stronach różnych przewoźników i sprawdzać dostępnych tras w dziesiątkach serwisów. Warto pamiętać, że Skyscanner to wyszukiwarka, która porównuje oferty setek partnerów w jednym miejscu, a sama rezerwacja odbywa się bezpośrednio u wybranego usługodawcy. Oprócz tego jednak Skyscanner daje sporo pola do manewru, jeśli chodzi o zoptymalizowanie naszej podróży.  Przykładowo, opcja wyboru pobliskich lotnisk dla wylotu i przylotu z osobna otwiera przed nami dziesiątki nowych wariantów dla każdej trasy – często tańszych niż bezpośrednie połączenie, które początkowo mieliśmy zaplanowane. Drugim trikiem, który pozwala oszczędzić, jest opcja ustawienia alertów cenowych. W ten sposób po założeniu konta w serwisie natychmiast zostaniemy poinformowani, jeśli dla danej trasy pojawi się tańsza oferta. Warto również dodać, że Skyscanner może okazać się przydatny nie tylko podczas planowania wyjazdu, ale także w dniu samego wylotu. Dostępna w aplikacji funkcja śledzenia lotów w czasie rzeczywistym gromadzi w jednym miejscu informacje takie jak opóźnienia, numery bramek, terminale czy taśmy bagażowe. To wygodne narzędzie, które pozwala zmniejszyć stres w dniu podróży. Co z noclegiem? Znalezienie lotu dopasowanego do terminu i budżetu ze Skyscanner nie powinno być trudne. A co z noclegiem? W tym także pomoże aplikacja Skyscanner, pozwalając na porównanie ofert z ponad 5 milionów obiektów. Plusem takiego rozwiązania jest to, że tak naprawdę nie musimy niczego ręcznie szukać – podczas wyszukiwania lotu wystarczy przełączyć się na kartę z noclegami, a Skyscanner automatycznie dopasuje oferty do terminów naszego wyjazdu. Po naszej stronie zostaje ewentualnie doprecyzować nieco wymagania, np. co do ceny czy liczby pozytywnych opinii dla danego obiektu i wybrać coś dla siebie. Tutaj po raz kolejny sporą przewagą Skyscanner nad samodzielnymi poszukiwaniami jest opcja łatwej optymalizacji poszczególnych parametrów. Przykładowo, jeśli zależy nam na nocowaniu w obiekcie jak najbliżej stadionu, by nie tracić czasu na dojazdy, możemy skorzystać z mapy, by zawęzić poszukiwania wyłącznie do interesującego nas obszaru. Co więcej, nawet z tego poziomu możemy łatwo porównać ceny poszczególnych obiektów, co ułatwia znalezienie idealnego kompromisu między budżetem i lokalizacją. Nie ograniczaj się do głównego wydarzenia Jeśli planujecie wyjazd na sportowe wydarzenie i nie chcecie przepłacić, warto pomyśleć nie tylko o obniżaniu kosztów, ale także o tym, jak wycisnąć z niego jak najwięcej. Mówiąc krótko, jeśli już będziecie na miejscu, nie ograniczajcie się do samej głównej imprezy – zamiast tego spróbujcie odhaczyć jak najwięcej innych atrakcji. Co warto zobaczyć? Odpowiedzi na to pytanie jest pewnie tyle, ilu podróżujących. Jeśli jednak potrzebujecie odrobiny inspiracji, Skyscanner może pomóc również w tym. Narzędzie do planowania podróży samochodem tworzy plan wycieczki na podstawie Waszych priorytetów i preferencji, uwzględniając proponowane atrakcje, harmonogram oraz oferty wynajmu aut najlepiej dopasowane do Waszej trasy. Ale nawet jeśli już macie dokładną wizję co i gdzie chcecie zobaczyć, to i tak warto sięgnąć po Skyscanner, by porównać z wyprzedzeniem oferty wynajmu samochodów. Dzięki temu zyskujecie jaśniejszy obraz całkowitych kosztów, co pomaga uniknąć niespodzianek przy odbiorze auta, takich jak restrykcyjne limity kilometrów czy nieoczekiwane opłaty za paliwo. Sportowe emocje w łatwiejszym wydaniu Wypad na wielką imprezę sportową może być olbrzymim wydarzeniem w Waszym życiu, ale to nie znaczy, że jego organizacja musi być skomplikowana i kosztowna. Korzystając z platformy Skyscanner nie tylko ogarniecie warstwę logistyczną, ale dodatkowo zyskujecie praktyczne narzędzia, które pozwalają skutecznie zoptymalizować koszt wyjazdu. W ten sposób jedyne emocje, na jakie musicie się szykować, to te związane z kibicowaniem na stadionie. Zainteresowani? Jeśli tak, polecamy sprawdzić aplikację Skyscanner – link zostawiamy poniżej. [SALE-6631] Artykuł sponsorowany na zlecenie firmy Skyscanner.

0
ARKADIUSZ BAłA
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Action już wystawił. Tylko 44,95 zł, a to w dodatku Grundig
Telepolis.pl
Sprzęt 08 WRZ 2026

Action już wystawił. Tylko 44,95 zł, a to w dodatku Grundig

2
PATRYCJA KORBA
1.
Gehenna AMD trwa nadal. Jest kolejny uszkodzony procesor
Sprzęt 08 WRZ 2026

Gehenna AMD trwa nadal. Jest kolejny uszkodzony procesor

5
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
OPPO będzie najlepszy? Aż 3 razy 200 Mpix i optyka Hasselblad
Sprzęt 08 WRZ 2026

OPPO będzie najlepszy? Aż 3 razy 200 Mpix i optyka Hasselblad

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Europa taka niezależna, ale zupełnie odciąć się nie chce
Oprogramowanie 08 WRZ 2026

Europa taka niezależna, ale zupełnie odciąć się nie chce

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Samsung straszy klientów. Wystarczy zwykły nacisk palca
Sprzęt 08 WRZ 2026

Samsung straszy klientów. Wystarczy zwykły nacisk palca

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Plus z nową usługą. Skorzystają na przykład służby
Wiadomości 08 WRZ 2026

Plus z nową usługą. Skorzystają na przykład służby

1
MARIAN SZUTIAK
1.
Realme czaruje jak Harry Potter. Nowy smartfon i słuchawki
Sprzęt 08 WRZ 2026

Realme czaruje jak Harry Potter. Nowy smartfon i słuchawki

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Kwantowa bańka pęka po ponad 25 latach. Odchodzi największy
Tech 08 WRZ 2026

Kwantowa bańka pęka po ponad 25 latach. Odchodzi największy

4
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Intel ma plan na większe zyski. Zapłacimy za to wszyscy
Sprzęt 08 WRZ 2026

Intel ma plan na większe zyski. Zapłacimy za to wszyscy

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Wręczają mandacik, ale chyba za przekroczenie piękności
Tech 08 WRZ 2026

Wręczają mandacik, ale chyba za przekroczenie piękności

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Europa z własnym Starlinkiem. Koniec dyktatu USA
Wiadomości 08 WRZ 2026

Europa z własnym Starlinkiem. Koniec dyktatu USA

2
MARIAN SZUTIAK
1.
Nie biegaj ze złomem. Suunto Run 2 i konkurencja ma kompleksy
Sprzęt 08 WRZ 2026

Nie biegaj ze złomem. Suunto Run 2 i konkurencja ma kompleksy

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Audi zrobiło elektryka dla normalnych ludzi. Zasięg robi wrażenie
Moto 08 WRZ 2026

Audi zrobiło elektryka dla normalnych ludzi. Zasięg robi wrażenie

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Apple'a odkleiło. Aktualizacja iPhone'a ma ponad 22 GB
Oprogramowanie 08 WRZ 2026

Apple'a odkleiło. Aktualizacja iPhone'a ma ponad 22 GB

2
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Król ładowarek aresztowany. Masz sporny sprzęt i pewno o tym nie wiesz
Sprzęt 08 WRZ 2026

Król ładowarek aresztowany. Masz sporny sprzęt i pewno o tym nie wiesz

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Stara Nokia warta 18 000 zł. Sprawdź, może wala się w szufladzie
Sprzęt 08 WRZ 2026

Stara Nokia warta 18 000 zł. Sprawdź, może wala się w szufladzie

2
MACIEJ SIKORSKI
1.
Plama na dywanie? Ten odkurzacz piorący jest za grosze i z wysyłką z Polski
Telepolis.pl
Sprzęt 08 WRZ 2026

Plama na dywanie? Ten odkurzacz piorący jest za grosze i z wysyłką z Polski

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Xperia dostaje Androida 17. Sony dorzuca coś od siebie
Oprogramowanie 08 WRZ 2026

Xperia dostaje Androida 17. Sony dorzuca coś od siebie

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Więcej nowości
Nabił system kaucyjny w butelkę i wyniósł 15 tysięcy złotych
Bezpieczeństwo 08 WRZ 2026

Nabił system kaucyjny w butelkę i wyniósł 15 tysięcy złotych

Pracownik sklepu wykorzystał swój dostęp do systemu kaucyjnego i wprowadził do niego ponad 30 tysięcy fałszywych butelek. Liczył, że nikt tego nie zauważy. Brakiem uczciwości i rozsądku wykazał się pewien 24-letni pracownik jednej z sieci sklepów, który zajmował się systemem kaucyjnym w swojej placówce. Otóż wprowadzał on fikcyjne zwroty butelek, a następnie przy pomocy generowanych kodów BLIK wpłacał pieniądze na własne konto bankowe. [SALE-6820] Okradał butelkomat w sklepie, w którym pracował Oczywiście żadnych zwrotów nie było. I chociaż Policja nie podaje, jak dokładnie młody przestępca działał, to wiadomo, że w ciągu jednego dnia potrafił wbić do systemu zwroty na kilka tysięcy butelek. To natomiast przykuło uwagę kierownika, dla którego aż tak duże zwroty wydały się podejrzaną anomalią, więc postanowił przejrzeć monitoring. Można więc powiedzieć, że gdyby nasz złodziej był bardziej cierpliwy i rozsądny, to mógłby sukcesywnie wyprowadzać w ten sposób mniejsze kwoty, nie budząc przy tym podejrzeń. To jednak pokazuje, że system kaucyjny nie został zabezpieczony przed nieuczciwymi pracownikami sklepów. I chociaż niemal na pewno większość z nich podchodzi do tego uczciwie, to wciąż mogą znaleźć się osoby, które wyprowadzają dziennie w ten sposób po kilkadziesiąt złotych i nikt ich nawet nie przyłapał. A to budzi poważne zastrzeżenia co do szczelności całego systemu.

0
PAWEł MARETYCZ
1.

Więcej nowości

Mroczny thriller prosto na Netflix. Fani seriali o FBI dopieszczeni
Telewizja i VoD 08 WRZ 2026

Mroczny thriller prosto na Netflix. Fani seriali o FBI dopieszczeni

Netflix potwierdził, że szykuje już widzom nowy thriller psychologiczny, który ma ogromne szanse dorównać, a nawet przeskoczyć, takie klasyki jak "Mindhunter", czy "Detektyw". Choć z klasykami takimi, jak "Mindhunter" (Łowcy umysłów), czy "Detektyw" naprawdę trudno konkurować, to jednak kolejny thriller psychologiczny Netflixa ma ogromne szanse dorównać tym kultowym dziełom.  Mindhunter. Co to takiego? Mindhunter to popularny amerykański serial kryminalny, wyprodukowany dla Netflixa, którego reżyserem jest David Fincher. Tematyka może i nie należy do łatwych i przyjemnych, ale jest niezwykle wciągająca, a już na pewno stanowi obowiązkową pozycję dla fanów produkcji o FBI. Serial opowiada o początkach nowoczesnego profilowania kryminalnego w FBI, pod koniec lat 70. Dwaj agenci specjalni oraz psycholog, przeprowadzają wywiady z osadzonymi - prawdziwym seryjnymi mordercami. Doczekaliśmy się dwóch sezonów serialu, co daje nam łącznie 19 odcinków. Jest zatem spora przestrzeń na pociągnięcie właśnie takiej tematyki. https://www.youtube.com/watch?v=aZEwix6zvAk Wszyscy grzesznicy krwawią. Kolejny wielki hit? Serial o którym mowa, to nadchodzący "Wszyscy grzesznicy krwawią ("All the Sinners Bleed"). Oparty na powieści S. A. Cosby'ego, płodnego pisarza gatunku noir. Do tej pory Cosby opublikował pięć powieści, z czego "Razorblade Tears" przyniósł mu sławę w 2021 roku i uczynił jednym z najwybitniejszych nazwisk w kryminałach.  Zdjęcia do serialu skończyły się już w maju 2026 i wiemy dokładnie, że Netflix da nam 9 odcinków. Głównym bohaterem będzie Titus Crown, były agent FBI i pierwszy czarnoskóry szeryf. Aby było ciekawiej, rzecz dzieje się w małym religijnym miasteczku w Wirginii. Szeryf jest od razu rzucony na szeroką wodę i musi wytropić mordercę, który od lat terroryzuje mieszkańców.  Serial znajduje się obecnie w fazie postprodukcji, a jego oficjalna premiera została zaplanowana na pierwszą połowę 2027 roku. 

0
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Huawei Watch GT 7 Pro zachwyca i rozczarowuje (test)
Telepolis.pl
Testy sprzętu 05 WRZ 2026

Huawei Watch GT 7 Pro zachwyca i rozczarowuje (test)

Bardzo udany, a jednocześnie – rozczarowujący. Huawei Watch GT 7 Pro to kolejne uprawienie świetnej serii smart zegarków marki, jednak trudno się oprzeć wrażeniu, że ta premiera to próba podkreślenia pozycji producenta na rynku, a nie odpowiedź na rzeczywiste potrzeby użytkowników. Kilka lat temu Huawei trzymał się zasady, by wypuszczać kolejne modele z serii Watch GT co dwa lata (Watch GT 2, GT 3, GT 4), później jednak zaczął chyba mocniej walczyć o swoje miejsce na rynku smart zegarków, więc następne generacje trafiały do sprzedaży w odstępach corocznych. Również Huawei Watch GT 7 Pro pojawił się w niecałe 12 miesięcy po szóstej generacji. Co przyniósł nowego? Czy warto się skusić na ten mode, czy czekać do kolejnej edycji? To zależy. Huawei Watch GT 7 Pro `– najważniejsze dane Wymiary 45,6 x 45,6 x 11,25 mm, masa 55,5 g  Odporność IP69, 5 ATM Konstrukcja: stop tytanu klasy lotniczej, syntetyczne szkło szafirowe na ekranie Ekran 1,47" AMOLED (466 × 466, 317 ppi) Łączność Bluetooth 6.0 (BR+BLE+EDR), NFC z płatnościami zbliżeniowymi  Lokalizacja GPS (dwuzakresowy), GLONASS, Galileo, BDS i QZSS  Czujniki: głębokości i temperatury, żyroskop, akcelerometr, optyczny pomiar tętna, barometr, EKG, światła otoczenia, magnetometr Głośnik i mikrofon (połączenia głosowe przez Bluetooth) Pomiary: tętna, stresu, saturacji krwi i temperatury skóry; ćwiczenia oddechowe, monitoring HRV i nastroju, analiza EKG, analiza fali tętna System HUAWEI TruSense mierzący organizm podczas ćwiczeń Ponad 100 trybów sportowych, w tym profesjonalne: narciarstwo, kolarstwo, bieganie, golf Nurkowanie swobodne do 40 metrów Czas pracy: do 21 dni na jednym ładowaniu Bateria: 867 mAh Ładowanie bezprzewodowe 20 W, pełne naładowanie w ok. 95 minut Huawei Watch GT 7 Pro kosztuje 1699 zł, ale do 18 października 2026 r. zegarek jest dostępny w specjalnej ofercie premierowej z rabatem 200 złotych, czyli za 1499 zł. Niezależnie od promocji kupujący otrzymają również Pakiet Wsparcia Serwisowego, czyli dodatkowa pomoc, gdy zegarek się uszkodzi. Wygląd i konstrukcja Gdy pierwszy raz ujrzałem Huawei Watch GT 7 Pro, pomyślałem, że to pomyłka, że tylko kolejna, kolorowa wersja zeszłorocznego Huawei Watch GT 6 Pro. Kształt koperty i rozmieszczenie elementów są identyczne, trudno ma początku dostrzec różnice. Ok, nowością jest detal kolorystyczny podkreślający nowe warianty kolorystyczne – żółty i zielony. Modele te mają półokrągłe malowania w dolnej części ekranu oraz szarosrebrne, matowe koperty. Jest też wersja czarna dla tradycjonalistów, z czarnym wykończeniem obudowy. Po dłuższym studiowaniu można jeszcze dostrzec nowy, ceramiczny bezel 3D o nieco bardziej finezyjnym wykończeniu, jednak ośmiokątny kształt koperty i skośne ścięcia przy mocowaniu paska, tak charakterystyczne dla modelu Watch GT 6 Pro, znajdziemy i tu. Nie zabrakło obrotowej koronki oraz dodatkowego przycisku na dole z czujnikiem pozwalającym na pomiar EKG. Podobne wzornictwo, które się jednak zmieniało, Huawei wprowadził w modelu Watch GT 4. Tym razem zmian jest niewiele, a trochę szkoda – aż prosiło się o większe odświeżenie.  Nie zmienia to jednak faktu, że Huawei Watch GT 7 Pro wygląda bardzo atrakcyjnie. Zegarek ma oficjalnie rozmiar 46 mm (a tak naprawdę 45,6 mm, grubość 1,25 mm), jego koperta wykonana jest z wytrzymałego stopu tytanu, powinien więc dobrze leżeć na każdym męskim nadgarstku. Zegarek ma dodatkową powłokę ochronną koperty, zapewnia pyło- i wodoszczelność na poziomie IP69, do tego spełnia standard 5 ATM oraz normę EN13319, co pozwala nurkować z nim na głębokość do 40 m. Niewielka masa 55,5 g (bez paska) pozwala nosić Watcha GT 7 Pro dzień i noc bez większego uczucia zmęczenia. Duża w tym zasługa paska EasyCross – to kolejna nowość. W standardzie otrzymujemy pasek z fluoroelastomeru, w kolorze zaakcentowanym na kopercie – czyli w przypadku wariantu, który otrzymałem do testów, jest to zgaszony żółty. Nowym rozwiązaniem jest chowana końcówka – wsuwa się ją w specjalną szufladkę, dzięki czemu całość jest bardzo dobrze dopasowana, a końcówka o nic się nie zaczepia. Na tym jednak nie koniec zmian. Huawei Watch GT 7 Pro ma ekran 1,47 cala, nieco większy niż poprzednik ze średnicą 1,43 cala. Wyświetlacz chroniony jest szkłem szafirowym. Maksymalna, szczytowa jasność wyświetlacza sięga 3000 nitów, więc zawartość ekranu powinna być widoczny w każdych warunkach. Ekran, w połączeniu z barwnym interfejsem, cieszy oczy żywymi kolorami, wysokim kontrastem i szczegółowością. Unowocześnione wnętrze Huawei Watch GT 7 Pro ma bogaty zestaw czujników, w tym unowocześniony po raz kolejny system pozycjonowania GNSS (dwuzakresowy GPS, Galileo, BeiDou, GLONASS, QZSS) o nazwie Huawei Sunflower. Już szósta generacja zegarka przyniosła w tym aspekcie duże usprawniania, w tym antenę o większej skuteczności, a teraz producent wprowadził ulepszony algorytm AI-XDR. Razem ma to zapewnić dokładniejsze nawet o 20% śledzenie śladu podczas treningów w trudnych warunkach, w tym np. podczas slalomów na nartach – czyli w sytuacji, gdy użytkownik porusza na kształt linii S z różnymi promieniami skrętu, o różnej sile i nachyleniu. Narciarzom pozwala to na analizę stylu jazdy i jego poprawę.  Poza specyficznymi treningami narciarskimi trudno ocenić większą skuteczność AI-XDR, ale nie ma najmniejszych powodów do narzekania. Zegarek błyskawicznie ustala pozycję i wiernie śledzi treningi, zarówno w terenie zalesionym, jak i w mieście.  Więcej funkcji treningowych Większa dokładność Watcha GT 7 Pro podczas treningów narciarskich to nie jedyne usprawnienie dla entuzjastów sportów zimowych. Zegarek ma obecnie pięć zaawansowanych trybów w tych dyscyplinach, w tym także snowborading oraz narciarstwo i snowborading halowe, co pozwala na treningi całoroczne dla tych już bardziej profesjonalnych sportowców. Co więcej, Huawei udostępnił dla nich nowy zestaw map ośrodków narciarskich – jest ich ponad 3 tysiące, w tym z Polski. Mapy mają dostarczać pełen przegląd tras i wyzwań, jakie czekają za zimowych sportowców, nie miałem jednak okazji sprawdzić, czy i jak działają. Są też nowości dla rowerzystów. Już szósta generacja została wzbogacona w rozbudowane funkcje i statystyki kolarskie, w tym np. dane o nachyleniu terenu, a także wirtualny pomiar kadencji i mocy bez potrzeby wykorzystania osobnego miernika. Watch GT 7 Pro dodaje jeszcze kolejne opcje dla profesjonalnych kolarzy.  Nowości dotyczą przede wszystkim jazdy w terenach górskich. Trening z podjazdami pozwala na planowanie jazdy w trudniejszych warunkach. Wcześniej trzeba w tym celu wgrać na zegarek zaplanowana trasę z zaznaczonymi podjazdami. W trakcie treningu zegarek będzie na bieżąco informował, że na trasie znajduje się wzniesienie, o jakim nachyleniu i długości, co pozwala odpowiednio wcześniej się na to przygotować. Inną z ciekawych nowości jest ostrzeżenie o ostrych zakrętach (też wymaga wcześniejszego wgrania trasy), co przy dużych prędkościach pozwoli uniknąć wypadku. W Watchu GT 7 Pro wśród ekskluzywnych funkcji, których nie ma w podstawowym modelu Watch GT 7, znalazły się biegi przełajowe, ulepszony tryb golfowy z widokiem pola golfowego oraz funkcje nurkowe. Poza tym do dyspozycji użytkownik otrzymuje ponad 100 różnych dyscyplin sportowych. Podczas testów miałem okazję sprawdzić głównie dwa rodzaje aktywności – wędrówki górskie w Beskidach i kolarstwo (to już na terenach płaskich). W obydwu tych zastosowaniach zegarek spisywał się bez zarzutu. Jak wspomniałem, szybko i dokładnie podawał pozycje GPS i wiernie zapisywał ślad treningu. W górach precyzyjnie podawał wysokość, co się zgadzało z nawigacją terenową i mapami topo na smartfonie oraz punktami orientacyjnymi.  Niestety, nic się chyba nie zmieniło w samych mapach wyświetlanych podczas aktywności w terenie. Do wyboru są mapy Petal z całego świata (pobiera się je przez smartfon) i to jest plus, ale ich realna przydatność jest ograniczona. W miastach podają sporo szczegółów, ale już w terenie czasami jest kompletna pustka. W trakcie aktywności można skorzystać z uproszczonej nawigacji – trasy powrotnej lub linii prostej. Ewentualnie pozostaje jeszcze opcja importu tras, ale nie można ich tworzyć samodzielnie. Od map topo w zegarkach Garmina czy nawet Amazfita firmę Huawei dzieli przepaść. Szkoda, że producent z jednej strony już wręcz staje na głowie, by za wszelką cenę dodać jakieś nowe funkcje do swojej serii Watch GT, za to nie pomyślał o tym kierunku. Poza mapami w ekranach aktywności jest też osobno aplikacja Mapy Petal, ale wymaga ona współpracy z aplikacją zainstalowaną na smartfonie. Nie ma możliwości włączenia w niej niezależnej nawigacji bezpośrednio z ekranu zegarka. Nowością w serii Watch GT 7 jest Gotowość fizyczna – funkcja określająca, czy organizm znajdzie siłę na aktywności i treningi. Jest to część pakietu narzędzi Analiza Zdrowia i pokazuje liczbowo kondycję użytkownika, co jest obliczane na podstawie analizy snu, zmienności rytmu serca, tętna, stresu oraz liczby spalonych aktywnie kalorii poprzedniego dnia.  Dysponując tymi danymi, algorytm ocenia, czy organizm powinien się jeszcze zregenerować przed kolejnym treningiem. Funkcja jest przydatna, jednak trochę za prosta i niewiele tak naprawdę mówi o rzeczywistej gotowości fizycznej, przynajmniej gdy porównamy ją do podobnych aplikacji w zegarkach Garmina. U mnie przez cały czas testów w ogóle nie dała o sobie znać, choć powinna sama podsuwać mi sugestie na zegarku. To jednak nie powinno mieć miejsca w zegarku, który finalnie trafi już do użytkownika. W oderwaniu od tych bardziej profesjonalnych funkcji treningowych jest też zabawna nowość – mini treningi z pandą, do których można dotrzeć np. przez specjalną tarczę. Panda zachęca do tego, by robić różne ćwiczenia gimnastyczne (na barki, szyję, ramiona, dłonie itd.), co zajmuje tylko minutę czy dwie, a pozytywnie wpływa na ciało, zwłaszcza podczas pracowitego dnia przy biurku. Pomiary zdrowotne W tej dziedzinie Watch GT 7 Pro przynosi niewiele nowego, choć przy tej konstrukcji i formie zegarka niewiele też już można zrobić – bo „ma wszystko”. Zegarek monitoruje oczywiście tętno 24/7, a w czasie treningów ostrzega o przekroczeniu wartości progowej. Przez całą dobę mierzy też zmienność rytmu serca (HRV). Użytkownik może też zmierzyć arytmię na podstawie fali tętna, która pozwala zdiagnozować schorzenia serca, np. migotanie przedsionków. Bardziej rozbudowaną analizę pracy serca otrzymamy dzięki EKG – by dokonać pomiaru, trzeba przytrzymać palec na elektrodzie umieszczonej w dolnym przycisku. Użytkownik może też przeprowadzić osobny pomiar sztywności tętnic. Zegarek analizuje także poziom stresu i stan emocjonalny, nie zabrakło stałego monitoringu nasycenia krwi tlenem, pomiaru temperatury skóry, analizy snu z funkcją śledzenia oddechu. Nowością jest funkcja adaptacji do dużej wysokości, co się przydaje podczas aktywności w wysokich górach. Ma ona jednak sens tylko na wysokościach powyżej 2500 m. Całość tworzy solidny pakiet funkcji pozwalających zadbać o zdrowie i wstępnie zdiagnozować schorzenia. Podczas testów nie wszystko jednak do końca dobrze działało, ale zakładam, że to efekt niedopracowania softu we wczesnej wersji.  Na przykład trochę nieprzewidywalnie spisywał się pomiar snu, choć w starszych zegarkach Huawei nie zawodził. Na przykład – miałem długą przerwę w śnie w środku nocy, między godziną 3 a 6 (w tym czasie czytałem, czasem na chwilę wstawałem), później udało się zasnąć. Zegarek radośnie obwieszczał mi później, że przespałem 7 godzin od północy do 7 rano, a tę przerwę rejestrował jako lekki sen. I na odwrót – rejestrował sen np. od 2 w nocy, gdy już spałem od 1,5h. Takie kwiatki nie były normą, ale się zdarzały.  Nie do końca udany jest też pomiar dotyczący jednego aspektu aktywności – stanu „na nogach”. Np. o godzinie 15 wyświetla status, że jestem już na nich zalecane 12 godzin, choć nie śpię od 7, a większość czasu spędzam, jadąc pociągiem. Innego dnia po całodniowym tułaniu się po górach i podgórskim miasteczku podaje, że jeszcze mi brakuje dwóch godzin do tej dziennej normy. Jako „na nogach” zaliczany jest też czas, gdy godzinami wrastam w fotel, pracując cały dzień przy komputerze. Nieporozumienie. Komunikacja i funkcje dodatkowe Jeżeli chodzi o funkcje komunikacyjne, to niewiele się zmieniło. Tak jak w poprzednim modelu do łączności wykorzystywany jest Bluetooth 6.0, jest też NFC do płatności zbliżeniowych – w tym celu trzeba zainstalować aplikację Curve Pay i w niej skonfigurować kartę płatniczą. Zegarek wyposażony jest w głośnik i mikrofon, co pozwala prowadzić połączenia głosowe przez Bluetooth. – tu się nic nie zmieniło, bo producent zarezerwował tę funkcję dla zegarków z wyższej półki. W bocznym menu (na lewo od tarczy) znajduje się ikona asystenta głosowego, któremu można zadawać proste pytania po polsku – na przykład o pogodę – czy wydawać polecenia, np. nastawienie alarmu. Działa to całkiem nieźle, ale zestaw kombinacji jest bardzo ograniczony, nie ma więc porównania z czatbotami AI z telefonów. W menu lub na widżetach nie brakuje też takich funkcji jak fazy księżyca i zmiany pływów, czas wschodu i zachodu słońca, ostrzeżenia o burzy, barometr i kompas czy sklep AppGallery. Te narzędzia znane są już z poprzednich modeli. Watch GT 7 Pro pracuje pod kontrolą systemu HarmonyOS 6.1.0. Interfejs użytkownika nie zmienił się nic od zeszłorocznych modeli, czyli jest kolorowo, czytelnie, większość opcji i ustawień jest też intuicyjna nawet dla mniej zaawansowanego użytkownika, chociaż rosnąca liczba funkcji sprawia, że w zakamarkach menu robi się już coraz gęściej. Bateria i czas pracy Już Huawei Watch GT 6 Pro mocno podniósł poprzeczkę, jeżeli chodzi o czas pracy – zwiększając ten okres z dwóch do trzech tygodni. Siódemka przynosi kolejne usprawnienia, chociaż nie są to już zmiany tak rewolucyjne. Deklarowany czas pracy na baterii 867 mAh w niezbyt ciężkim wykorzystaniu również wynosi 21 dni, a w standardowym – 12 dni. W Watchu GT 7 Pro producent zastosował baterię warstwową, a do tego unowocześniony moduł komunikacji radiowej, który ma pobierać mniej energii podczas treningów z GNSS (nawet 20% lepsza wydajność) – można liczyć nawet na 51 godzin nieustannego logowania w trybie biegu przełajowego. W trybie rowerowym będą to z kolei 44 godziny.  Podczas testów miałem okazję sprawdzić Watcha GT 7 Pro w naprawdę wymagającej sytuacji – podczas kilkudniowego wyjazdu w góry, z czterema większymi aktywnościami z pomiarem GNSS, trwającymi na ogół do 6 godzin. Zegarek wytrzymał od niedzieli do soboty na jednym ładowaniu, choć po spadku poniżej 20% część funkcji została wyłączona (np. AoD), a pod koniec „jechał już na oparach”. Dotąd porównywalny komfort zapewniał mi Garmin Fenix, 7X, z którym mogłem wyjechać na tydzień w góry bez ładowarki. Z innych pomiarów – jeden dzień użytkowania z pomiarem GPS na rowerze (ok. 1,5 godziny) rozładował baterię w 6%, co powinno więc wystarczyć na ponad 2 tygodnie takiego wykorzystania. Te trzy tygodnie będą więc możliwe bez logowania GNSS. Do ładowania służy znana z poprzednich modeli ładowarka bezprzewodowa, a pełne naładowanie trwa ponad 1,5 godziny. Huawei Watch GT 7 Pro – czy warto? Huawei Watch GT 7 Pro to bardzo udany model, a jednocześnie – spore rozczarowanie. Zegarek jest solidną kontynuacją popularnej serii, dziedziczy największe zalety świetnego przednika Watch GT 6 Pro, ale jednocześnie niewiele wnosi nowego. Są oczywiście usprawnienia – nowe, choć raczej niszowe opcje narciarskie i rowerowe, optymalizacja czasu pracy na GPS, dopieszczenie wizualne i nowy pasek. Te i inne nowości w większości można jednak dodać programowo do starszego modelu, podobnie jak zamienić pasek, a usprawnienia czysto sprzętowe pozostaną nawet niezauważone, bo już Watch GT 6 Pro był tak dobry. A jest przecież kilka aspektów, gdzie Huawei mógł ulepszyć nowy model. Mógł dodać eSIM, solidne mapy topo, niezależną nawigację bez smartfonu, w pełni funkcjonalnego asystenta głosowego, albo nie wiem – może latarkę LED? Oczywiście to wymaga szerszych zmian ekosystemowych Huawei (np. mapy), a część rozwiązań firma świadomie rezerwuje dla wyższych modeli (eSIM). Również wygląd zegarka, choć ogólnie bardzo udany, już się trochę opatrzył. Rozczarować się więc mogą fani serii, którzy mają już poprzedni model. Dla nowego nabywcy Huawei Watch GT 7 Pro będzie jednak bardzo udanym zakupem, bo w tej chwili jest to ukoronowanie serii Watch GT. Cena w promocji na start, czyli 1499 zł, jest też całkiem przystępna, biorąc pod uwagę możliwości zegarka, więc tym bardziej warto rozważyć. Mam jednak nadzieję, że producent szybko dopracuje te drobne mankamenty oprogramowania, które nękały mnie podczas testów.

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.

Popularne porównania