Huawei Watch GT 7 Pro zachwyca i rozczarowuje (test)
Telepolis.pl
Testy sprzętu 20:40

Huawei Watch GT 7 Pro zachwyca i rozczarowuje (test)

Bardzo udany, a jednocześnie – rozczarowujący. Huawei Watch GT 7 Pro to kolejne uprawienie świetnej serii smart zegarków marki, jednak trudno się oprzeć wrażeniu, że ta premiera to próba podkreślenia pozycji producenta na rynku, a nie odpowiedź na rzeczywiste potrzeby użytkowników. Kilka lat temu Huawei trzymał się zasady, by wypuszczać kolejne modele z serii Watch GT co dwa lata (Watch GT 2, GT 3, GT 4), później jednak zaczął chyba mocniej walczyć o swoje miejsce na rynku smart zegarków, więc następne generacje trafiały do sprzedaży w odstępach corocznych. Również Huawei Watch GT 7 Pro pojawił się w niecałe 12 miesięcy po szóstej generacji. Co przyniósł nowego? Czy warto się skusić na ten mode, czy czekać do kolejnej edycji? To zależy. Huawei Watch GT 7 Pro – najważniejsze dane Wymiary 45,6 x 45,6 x 11,25 mm, masa 55,5 g  Odporność IP69, 5 ATM Konstrukcja: stop tytanu klasy lotniczej, syntetyczne szkło szafirowe na ekranie Ekran 1,47" AMOLED (466 × 466, 317 ppi) Łączność Bluetooth 6.0 (BR+BLE+EDR), NFC z płatnościami zbliżeniowymi  Lokalizacja GPS (dwuzakresowy), GLONASS, Galileo, BDS i QZSS  Czujniki: głębokości i temperatury, żyroskop, akcelerometr, optyczny pomiar tętna, barometr, EKG, światła otoczenia, magnetometr Głośnik i mikrofon (połączenia głosowe przez Bluetooth) Pomiary: tętna, stresu, saturacji krwi i temperatury skóry; ćwiczenia oddechowe, monitoring HRV i nastroju, analiza EKG, analiza fali tętna System HUAWEI TruSense mierzący organizm podczas ćwiczeń Ponad 100 trybów sportowych, w tym profesjonalne: narciarstwo, kolarstwo, bieganie, golf Nurkowanie swobodne do 40 metrów Czas pracy: do 21 dni na jednym ładowaniu Bateria: 867 mAh Ładowanie bezprzewodowe 20 W, pełne naładowanie w ok. 95 minut Huawei Watch GT 7 Pro kosztuje 1699 zł, ale do 18 października 2026 r. zegarek jest dostępny w specjalnej ofercie premierowej z rabatem 200 złotych, czyli za 1499 zł. Niezależnie od promocji kupujący otrzymają również Pakiet Wsparcia Serwisowego, czyli dodatkowa pomoc, gdy zegarek się uszkodzi. Wygląd i konstrukcja Gdy pierwszy raz ujrzałem Huawei Watch GT 7 Pro, pomyślałem, że to pomyłka, że tylko kolejna, kolorowa wersja zeszłorocznego Huawei Watch GT 6 Pro. Kształt koperty i rozmieszczenie elementów są identyczne, trudno ma początku dostrzec różnice. Ok, nowością jest detal kolorystyczny podkreślający nowe warianty kolorystyczne – żółty i zielony. Modele te mają półokrągłe malowania w dolnej części ekranu oraz szarosrebrne, matowe koperty. Jest też wersja czarna dla tradycjonalistów, z czarnym wykończeniem obudowy. Po dłuższym studiowaniu można jeszcze dostrzec nowy, ceramiczny bezel 3D o nieco bardziej finezyjnym wykończeniu, jednak ośmiokątny kształt koperty i skośne ścięcia przy mocowaniu paska, tak charakterystyczne dla modelu Watch GT 6 Pro, znajdziemy i tu. Nie zabrakło obrotowej koronki oraz dodatkowego przycisku na dole z czujnikiem pozwalającym na pomiar EKG. Podobne wzornictwo, które się jednak zmieniało, Huawei wprowadził w modelu Watch GT 4. Tym razem zmian jest niewiele, a trochę szkoda – aż prosiło się o większe odświeżenie.  Nie zmienia to jednak faktu, że Huawei Watch GT 7 Pro wygląda bardzo atrakcyjnie. Zegarek ma oficjalnie rozmiar 46 mm (a tak naprawdę 45,6 mm, grubość 1,25 mm), jego koperta wykonana jest z wytrzymałego stopu tytanu, powinien więc dobrze leżeć na każdym męskim nadgarstku. Zegarek ma dodatkową powłokę ochronną koperty, zapewnia pyło- i wodoszczelność na poziomie IP69, do tego spełnia standard 5 ATM oraz normę EN13319, co pozwala nurkować z nim na głębokość do 40 m. Niewielka masa 55,5 g (bez paska) pozwala nosić Watcha GT 7 Pro dzień i noc bez większego uczucia zmęczenia. Duża w tym zasługa paska EasyCross – to kolejna nowość. W standardzie otrzymujemy pasek z fluoroelastomeru, w kolorze zaakcentowanym na kopercie – czyli w przypadku wariantu, który otrzymałem do testów, jest to zgaszony żółty. Nowym rozwiązaniem jest chowana końcówka – wsuwa się ją w specjalną szufladkę, dzięki czemu całość jest bardzo dobrze dopasowana, a końcówka o nic się nie zaczepia. Na tym jednak nie koniec zmian. Huawei Watch GT 7 Pro ma ekran 1,47 cala, nieco większy niż poprzednik ze średnicą 1,43 cala. Wyświetlacz chroniony jest szkłem szafirowym. Maksymalna, szczytowa jasność wyświetlacza sięga 3000 nitów, więc zawartość ekranu powinna być widoczny w każdych warunkach. Ekran, w połączeniu z barwnym interfejsem, cieszy oczy żywymi kolorami, wysokim kontrastem i szczegółowością. Unowocześnione wnętrze Huawei Watch GT 7 Pro ma bogaty zestaw czujników, w tym unowocześniony po raz kolejny system pozycjonowania GNSS (dwuzakresowy GPS, Galileo, BeiDou, GLONASS, QZSS) o nazwie Huawei Sunflower. Już szósta generacja zegarka przyniosła w tym aspekcie duże usprawniania, w tym antenę o większej skuteczności, a teraz producent wprowadził ulepszony algorytm AI-XDR. Razem ma to zapewnić dokładniejsze nawet o 20% śledzenie śladu podczas treningów w trudnych warunkach, w tym np. podczas slalomów na nartach – czyli w sytuacji, gdy użytkownik porusza na kształt linii S z różnymi promieniami skrętu, o różnej sile i nachyleniu. Narciarzom pozwala to na analizę stylu jazdy i jego poprawę.  Poza specyficznymi treningami narciarskimi trudno ocenić większą skuteczność AI-XDR, ale nie ma najmniejszych powodów do narzekania. Zegarek błyskawicznie ustala pozycję i wiernie śledzi treningi, zarówno w terenie zalesionym, jak i w mieście.  Więcej funkcji treningowych Większa dokładność Watcha GT 7 Pro podczas treningów narciarskich to nie jedyne usprawnienie dla entuzjastów sportów zimowych. Zegarek ma obecnie pięć zaawansowanych trybów w tych dyscyplinach, w tym także snowborading oraz narciarstwo i snowborading halowe, co pozwala na treningi całoroczne dla tych już bardziej profesjonalnych sportowców. Co więcej, Huawei udostępnił dla nich nowy zestaw map ośrodków narciarskich – jest ich ponad 3 tysiące, w tym z Polski. Mapy mają dostarczać pełen przegląd tras i wyzwań, jakie czekają za zimowych sportowców, nie miałem jednak okazji sprawdzić, czy i jak działają. Są też nowości dla rowerzystów. Już szósta generacja została wzbogacona w rozbudowane funkcje i statystyki kolarskie, w tym np. dane o nachyleniu terenu, a także wirtualny pomiar kadencji i mocy bez potrzeby wykorzystania osobnego miernika. Watch GT 7 Pro dodaje jeszcze kolejne opcje dla profesjonalnych kolarzy.  Nowości dotyczą przede wszystkim jazdy w terenach górskich. Trening z podjazdami pozwala na planowanie jazdy w trudniejszych warunkach. Wcześniej trzeba w tym celu wgrać na zegarek zaplanowana trasę z zaznaczonymi podjazdami. W trakcie treningu zegarek będzie na bieżąco informował, że na trasie znajduje się wzniesienie, o jakim nachyleniu i długości, co pozwala odpowiednio wcześniej się na to przygotować. Inną z ciekawych nowości jest ostrzeżenie o ostrych zakrętach (też wymaga wcześniejszego wgrania trasy), co przy dużych prędkościach pozwoli uniknąć wypadku. W Watchu GT 7 Pro wśród ekskluzywnych funkcji, których nie ma w podstawowym modelu Watch GT 7, znalazły się biegi przełajowe, ulepszony tryb golfowy z widokiem pola golfowego oraz funkcje nurkowe. Poza tym do dyspozycji użytkownik otrzymuje ponad 100 różnych dyscyplin sportowych. Podczas testów miałem okazję sprawdzić głównie dwa rodzaje aktywności – wędrówki górskie w Beskidach i kolarstwo (to już na terenach płaskich). W obydwu tych zastosowaniach zegarek spisywał się bez zarzutu. Jak wspomniałem, szybko i dokładnie podawał pozycje GPS i wiernie zapisywał ślad treningu. W górach precyzyjnie podawał wysokość, co się zgadzało z nawigacją terenową i mapami topo na smartfonie oraz punktami orientacyjnymi.  Niestety, nic się chyba nie zmieniło w samych mapach wyświetlanych podczas aktywności w terenie. Do wyboru są mapy Petal z całego świata (pobiera się je przez smartfon) i to jest plus, ale ich realna przydatność jest ograniczona. W miastach podają sporo szczegółów, ale już w terenie czasami jest kompletna pustka. W trakcie aktywności można skorzystać z uproszczonej nawigacji – trasy powrotnej lub linii prostej. Ewentualnie pozostaje jeszcze opcja importu tras, ale nie można ich tworzyć samodzielnie. Od map topo w zegarkach Garmina czy nawet Amazfita firmę Huawei dzieli przepaść. Szkoda, że producent z jednej strony już wręcz staje na głowie, by za wszelką cenę dodać jakieś nowe funkcje do swojej serii Watch GT, za to nie pomyślał o tym kierunku. Poza mapami w ekranach aktywności jest też osobno aplikacja Mapy Petal, ale wymaga ona współpracy z aplikacją zainstalowaną na smartfonie. Nie ma możliwości włączenia w niej niezależnej nawigacji bezpośrednio z ekranu zegarka. Nowością w serii Watch GT 7 jest Gotowość fizyczna – funkcja określająca, czy organizm znajdzie siłę na aktywności i treningi. Jest to część pakietu narzędzi Analiza Zdrowia i pokazuje liczbowo kondycję użytkownika, co jest obliczane na podstawie analizy snu, zmienności rytmu serca, tętna, stresu oraz liczby spalonych aktywnie kalorii poprzedniego dnia.  Dysponując tymi danymi, algorytm ocenia, czy organizm powinien się jeszcze zregenerować przed kolejnym treningiem. Funkcja jest przydatna, jednak trochę za prosta i niewiele tak naprawdę mówi o rzeczywistej gotowości fizycznej, przynajmniej gdy porównamy ją do podobnych aplikacji w zegarkach Garmina. U mnie przez cały czas testów w ogóle nie dała o sobie znać, choć powinna sama podsuwać mi sugestie na zegarku. To jednak nie powinno mieć miejsca w zegarku, który finalnie trafi już do użytkownika. W oderwaniu od tych bardziej profesjonalnych funkcji treningowych jest też zabawna nowość – mini treningi z pandą, do których można dotrzeć np. przez specjalną tarczę. Panda zachęca do tego, by robić różne ćwiczenia gimnastyczne (na barki, szyję, ramiona, dłonie itd.), co zajmuje tylko minutę czy dwie, a pozytywnie wpływa na ciało, zwłaszcza podczas pracowitego dnia przy biurku. Pomiary zdrowotne W tej dziedzinie Watch GT 7 Pro przynosi niewiele nowego, choć przy tej konstrukcji i formie zegarka niewiele też już można zrobić – bo „ma wszystko”. Zegarek monitoruje oczywiście tętno 24/7, a w czasie treningów ostrzega o przekroczeniu wartości progowej. Przez całą dobę mierzy też zmienność rytmu serca (HRV). Użytkownik może też zmierzyć arytmię na podstawie fali tętna, która pozwala zdiagnozować schorzenia serca, np. migotanie przedsionków. Bardziej rozbudowaną analizę pracy serca otrzymamy dzięki EKG – by dokonać pomiaru, trzeba przytrzymać palec na elektrodzie umieszczonej w dolnym przycisku. Użytkownik może też przeprowadzić osobny pomiar sztywności tętnic. Zegarek analizuje także poziom stresu i stan emocjonalny, nie zabrakło stałego monitoringu nasycenia krwi tlenem, pomiaru temperatury skóry, analizy snu z funkcją śledzenia oddechu. Nowością jest funkcja adaptacji do dużej wysokości, co się przydaje podczas aktywności w wysokich górach. Ma ona jednak sens tylko na wysokościach powyżej 2500 m. Całość tworzy solidny pakiet funkcji pozwalających zadbać o zdrowie i wstępnie zdiagnozować schorzenia. Podczas testów nie wszystko jednak do końca dobrze działało, ale zakładam, że to efekt niedopracowania softu we wczesnej wersji.  Na przykład trochę nieprzewidywalnie spisywał się pomiar snu, choć w starszych zegarkach Huawei nie zawodził. Na przykład – miałem długą przerwę w śnie w środku nocy, między godziną 3 a 6 (w tym czasie czytałem, czasem na chwilę wstawałem), później udało się zasnąć. Zegarek radośnie obwieszczał mi później, że przespałem 7 godzin od północy do 7 rano, a tę przerwę rejestrował jako lekki sen. I na odwrót – rejestrował sen np. od 2 w nocy, gdy już spałem od 1,5h. Takie kwiatki nie były normą, ale się zdarzały.  Nie do końca udany jest też pomiar dotyczący jednego aspektu aktywności – stanu „na nogach”. Np. o godzinie 15 wyświetla status, że jestem już na nich zalecane 12 godzin, choć nie śpię od 7, a większość czasu spędzam, jadąc pociągiem. Innego dnia po całodniowym tułaniu się po górach i podgórskim miasteczku podaje, że jeszcze mi brakuje dwóch godzin do tej dziennej normy. Jako „na nogach” zaliczany jest też czas, gdy godzinami wrastam w fotel, pracując cały dzień przy komputerze. Nieporozumienie. Komunikacja i funkcje dodatkowe Jeżeli chodzi o funkcje komunikacyjne, to niewiele się zmieniło. Tak jak w poprzednim modelu do łączności wykorzystywany jest Bluetooth 6.0, jest też NFC do płatności zbliżeniowych – w tym celu trzeba zainstalować aplikację Curve Pay i w niej skonfigurować kartę płatniczą. Zegarek wyposażony jest w głośnik i mikrofon, co pozwala prowadzić połączenia głosowe przez Bluetooth. – tu się nic nie zmieniło, bo producent zarezerwował tę funkcję dla zegarków z wyższej półki. W bocznym menu (na lewo od tarczy) znajduje się ikona asystenta głosowego, któremu można zadawać proste pytania po polsku – na przykład o pogodę – czy wydawać polecenia, np. nastawienie alarmu. Działa to całkiem nieźle, ale zestaw kombinacji jest bardzo ograniczony, nie ma więc porównania z czatbotami AI z telefonów. W menu lub na widżetach nie brakuje też takich funkcji jak fazy księżyca i zmiany pływów, czas wschodu i zachodu słońca, ostrzeżenia o burzy, barometr i kompas czy sklep AppGallery. Te narzędzia znane są już z poprzednich modeli. Watch GT 7 Pro pracuje pod kontrolą systemu HarmonyOS 6.1.0. Interfejs użytkownika nie zmienił się nic od zeszłorocznych modeli, czyli jest kolorowo, czytelnie, większość opcji i ustawień jest też intuicyjna nawet dla mniej zaawansowanego użytkownika, chociaż rosnąca liczba funkcji sprawia, że w zakamarkach menu robi się już coraz gęściej. Bateria i czas pracy Już Huawei Watch GT 6 Pro mocno podniósł poprzeczkę, jeżeli chodzi o czas pracy – zwiększając ten okres z dwóch do trzech tygodni. Siódemka przynosi kolejne usprawnienia, chociaż nie są to już zmiany tak rewolucyjne. Deklarowany czas pracy na baterii 867 mAh w niezbyt ciężkim wykorzystaniu również wynosi 21 dni, a w standardowym – 12 dni. W Watchu GT 7 Pro producent zastosował baterię warstwową, a do tego unowocześniony moduł komunikacji radiowej, który ma pobierać mniej energii podczas treningów z GNSS (nawet 20% lepsza wydajność) – można liczyć nawet na 51 godzin nieustannego logowania w trybie biegu przełajowego. W trybie rowerowym będą to z kolei 44 godziny.  Podczas testów miałem okazję sprawdzić Watcha GT 7 Pro w naprawdę wymagającej sytuacji – podczas kilkudniowego wyjazdu w góry, z czterema większymi aktywnościami z pomiarem GNSS, trwającymi na ogół do 6 godzin. Zegarek wytrzymał od niedzieli do soboty na jednym ładowaniu, choć po spadku poniżej 20% część funkcji została wyłączona (np. AoD), a pod koniec „jechał już na oparach”. Dotąd porównywalny komfort zapewniał mi Garmin Fenix, 7X, z którym mogłem wyjechać na tydzień w góry bez ładowarki. Z innych pomiarów – jeden dzień użytkowania z pomiarem GPS na rowerze (ok. 1,5 godziny) rozładował baterię w 6%, co powinno więc wystarczyć na ponad 2 tygodnie takiego wykorzystania. Te trzy tygodnie będą więc możliwe bez logowania GNSS. Do ładowania służy znana z poprzednich modeli ładowarka bezprzewodowa, a pełne naładowanie trwa ponad 1,5 godziny. Huawei Watch GT 7 Pro – czy warto? Huawei Watch GT 7 Pro to bardzo udany model, a jednocześnie – spore rozczarowanie. Zegarek jest solidną kontynuacją popularnej serii, dziedziczy największe zalety świetnego przednika Watch GT 6 Pro, ale jednocześnie niewiele wnosi nowego. Są oczywiście usprawnienia – nowe, choć raczej niszowe opcje narciarskie i rowerowe, optymalizacja czasu pracy na GPS, dopieszczenie wizualne i nowy pasek. Te i inne nowości w większości można jednak dodać programowo do starszego modelu, podobnie jak zamienić pasek, a usprawnienia czysto sprzętowe pozostaną nawet niezauważone, bo już Watch GT 6 Pro był tak dobry. A jest przecież kilka aspektów, gdzie Huawei mógł ulepszyć nowy model. Mógł dodać eSIM, solidne mapy topo, niezależną nawigację bez smartfonu, w pełni funkcjonalnego asystenta głosowego, albo nie wiem – może latarkę LED? Oczywiście to wymaga szerszych zmian ekosystemowych Huawei (np. mapy), a część rozwiązań firma świadomie rezerwuje dla wyższych modeli (eSIM). Również wygląd zegarka, choć ogólnie bardzo udany, już się trochę opatrzył. Rozczarować się więc mogą fani serii, którzy mają już poprzedni model. Dla nowego nabywcy Huawei Watch GT 7 Pro będzie jednak bardzo udanym zakupem, bo w tej chwili jest to ukoronowanie serii Watch GT. Cena w promocji na start, czyli 1499 zł, jest też całkiem przystępna, biorąc pod uwagę możliwości zegarka, więc tym bardziej warto rozważyć. Mam jednak nadzieję, że producent szybko dopracuje te drobne mankamenty oprogramowania, które nękały mnie podczas testów.

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Kultowy program zmienia się nie do poznania. To wreszcie XXI wiek
Oprogramowanie 19:13

Kultowy program zmienia się nie do poznania. To wreszcie XXI wiek

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Polacy pokochali ten sprzęt. Powraca w nowej wersji
Sprzęt 18:21

Polacy pokochali ten sprzęt. Powraca w nowej wersji

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Zapłać poniżej 10 zł za 8 sztuk i koniec problemów z kablami
Telepolis.pl
Sprzęt 17:01

Zapłać poniżej 10 zł za 8 sztuk i koniec problemów z kablami

2
PAWEł MARETYCZ
1.
Takiego powerbanku jeszcze nie było. W jego środku płynie ciecz
Sprzęt 16:13

Takiego powerbanku jeszcze nie było. W jego środku płynie ciecz

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Flagowy Samsung za 3 zł dziennie. W tej ofercie to fakt
Sprzęt 15:32

Flagowy Samsung za 3 zł dziennie. W tej ofercie to fakt

3
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Sztuczna inteligencja dokonała sabotażu. Chciała pozbyć się ograniczeń
Bezpieczeństwo 14:41

Sztuczna inteligencja dokonała sabotażu. Chciała pozbyć się ograniczeń

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Płyty CD w cieniu sensacji. Niesamowite, że to dzieje się w 2026 roku
Wiadomości 13:55

Płyty CD w cieniu sensacji. Niesamowite, że to dzieje się w 2026 roku

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Zaktualizuj Google Chrome. Nowa funkcja to totalny sztos
Aplikacje 13:35

Zaktualizuj Google Chrome. Nowa funkcja to totalny sztos

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
NVIDIA ma problem z Chinami. Odezwał się w nich patriotyzm
Tech 13:01

NVIDIA ma problem z Chinami. Odezwał się w nich patriotyzm

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Czekasz na serię Galaxy S27? Dobre wieści, Samsung się rozpędza
Sprzęt 12:25

Czekasz na serię Galaxy S27? Dobre wieści, Samsung się rozpędza

2
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Osiem liter, nie cztery. To może być przełom w medycynie
Nauka 11:17

Osiem liter, nie cztery. To może być przełom w medycynie

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Oto smartfon z baterią 9300 mAh. Do sprzedaży trafi w październiku
Sprzęt 10:51

Oto smartfon z baterią 9300 mAh. Do sprzedaży trafi w październiku

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Polaku, płacisz kartą? Pilny komunikat gruchnął w piątek
Bezpieczeństwo 10:12

Polaku, płacisz kartą? Pilny komunikat gruchnął w piątek

0
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Ruski gigant uruchamia sieć komórkową. Jest dziwnie
Wiadomości 04 WRZ 2026

Ruski gigant uruchamia sieć komórkową. Jest dziwnie

26
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Spróbuj zgadnąć, co to za sprzęt. Potem sprawdź
Sprzęt 04 WRZ 2026

Spróbuj zgadnąć, co to za sprzęt. Potem sprawdź

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Windows 11 ogarnięty. Jedna z najpopularniejszych aplikacji naprawiona
Oprogramowanie 04 WRZ 2026

Windows 11 ogarnięty. Jedna z najpopularniejszych aplikacji naprawiona

0
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Płacą za ChatGPT, a zostali z kwitkiem. Szef firmy przeprasza
Oprogramowanie 04 WRZ 2026

Płacą za ChatGPT, a zostali z kwitkiem. Szef firmy przeprasza

2
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
AliExpress wyprzedaje za 9,52 zł. Dokup do swojej ładowarki
Telepolis.pl
Sprzęt 04 WRZ 2026

AliExpress wyprzedaje za 9,52 zł. Dokup do swojej ładowarki

3
PAWEł MARETYCZ
1.
Więcej nowości
Android Auto 17.6 już jest. Zmianę zobaczysz z marszu
Oprogramowanie 04 WRZ 2026

Android Auto 17.6 już jest. Zmianę zobaczysz z marszu

Google zaczyna od drobiazgu, który łatwo przeoczyć. Za niewielką zmianą kryje się jednak zapowiedź znacznie większej przebudowy. Android Auto 17.6.663424 zaczął trafiać do użytkowników, a najbardziej widoczną nowością jest odświeżone logo. Dotychczasowy niebieski kolor ustąpił miejsca zieleni, a sam znak doczekał się bardziej zaokrąglonych kształtów. Poza tym nie ma jednak co liczyć na rewolucję. Oficjalna lista zmian wspomina tylko o poprawkach błędów i innych usprawnieniach. Android Auto czeka znacznie większa metamorfoza Nowej ikony na razie nie zobaczymy wszędzie. Pojawia się m.in. w przełączniku aplikacji po wejściu do ustawień Android Auto, a same ustawienia otrzymały również zielone akcenty. W części miejsc nadal można natknąć się na starszy, niebieski wariant. Zmiana pojawia się jednak w ciekawym momencie. Google już w maju zapowiedziało gruntowne odświeżenie Android Auto, które ma przenieść do samochodów stylistykę Material 3 Expressive. Oznacza to nowe fonty, płynniejsze animacje, tapety oraz interfejs lepiej wykorzystujący nietypowe ekrany - od bardzo szerokich paneli po okrągłe wyświetlacze. Do tego dojdą widżety działające również podczas aktywnej nawigacji. Google wymienia pogodę, skróty do ulubionych kontaktów czy przycisk pozwalający jednym dotknięciem otworzyć bramę garażową. Dużo większe zmiany czekają Mapy Google. Funkcja "Immersive Navigation" ma wprowadzić szczegółowy widok 3D z budynkami, wiaduktami i ukształtowaniem terenu. Mocniej wyróżniane będą również pasy ruchu, sygnalizacja świetlna i znaki STOP, co ma ułatwiać wykonywanie trudniejszych skrętów oraz włączanie się do ruchu. Niestety, Google nie podało jeszcze konkretnej daty udostępnienia całego nowego interfejsu. Android Auto 17.6 jest więc tylko przedsmakiem tego, co Amerykanie szykują dla kierowców na całym świecie.

2
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.

Więcej nowości

GTA 6 rozbija związek. Głos zabrała dyplomowana terapeutka
Gry 04 WRZ 2026

GTA 6 rozbija związek. Głos zabrała dyplomowana terapeutka

Znana TikTokerka stwierdziła, że nie pozwoli swojemu facetowi grać w GTA 6. Powód jest jej zdaniem prosty - to była zdrada. Gracze na całym świecie czekają na premierę GTA 6. Wiele osób złożyło nawet wnioski urlopowe na 19 listopada. Jednak wśród nich jest jeden pechowiec, któremu dziewczyna zabroni grać. Dlaczego? Bo uważa, że byłaby to zdrada. GTA 6 to zdrada Mowa i Shelby Haas, która kilka dni temu opublikowała wideo, w którym tłumaczy, że nie pozwoli swojemu facetowi grać w GTA 6. Znana tiktokerka, którą obserwuje ponad milion osób, przekonuje, że byłaby to z jego strony zdrada. Dlaczego? Ponieważ GTA 6 umożliwia graczom utrzymywanie relacji z jedną z głównych bohaterek gry, czyli Lucią. Produkcja pozwala na SMS-owanie z fikcyjną partnerką, a ta może być nawet zła, gdy jej nie odpisujemy. Nie brakuje też randek, czy bardziej intymnych, łóżkowych relacji. Do tego Shelby zwróciła też uwagę na obecność w grze klubów ze striptizem oraz społeczności nudystów.  Nie pozwól, żeby twój chłopak, narzeczony lub mąż grał w GTA 6. Nie ma takiej mowy. stwierdziła tiktokerka. Shelby nie jest w swoich przekonaniach odosobniona. Wiele innych dziewczyn i kobiet opublikowało filmy, w których stwierdziły, że granie w GTA 6 to dla nich zdrada. Jedną z nich jest natalitovarr, która uznała nową grę Rockstar Games za interaktywną pornografię. Co na to terapeutka? O sprawę została zapytana Ilana Grines, która zajmuje się terapią par. Przyznała ona, że nie ma jednej definicji zdrady i każda para musi na własną rękę ustalić granice. Jednocześnie uznała, że filmy tiktokerek to prawdopodobnie tzw. internetowy bait, który miał im przysporzyć popularności. Jej zdaniem wcale nie musi chodzić też o zdradę. Skoro facet w grze odpisuje wirtualnej dziewczynie i kogoś to złości, to może problem leży gdzie indziej. Może problemem jest fakt, że partner często nie odpisuje na wiadomości swojej partnerki w realnym życiu i tu tak naprawdę jest pies pogrzebany. Zwróciła też uwagę na inny aspekt - całkowicie nowe terytorium, na które wchodzimy w związku z rozwojem technologii. Nie chodzi już tylko o gry, ale też rozmowy ze sztuczną inteligencją czy VR. Dlatego uważa ona, że partnerzy powinni o takich sprawach rozmawiać.

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Więcej nowości

Polacy jakby o tym sprzęcie zapomnieli. Nie uwierzysz, ile można zyskać
Sponsorowane 03 WRZ 2026

Polacy jakby o tym sprzęcie zapomnieli. Nie uwierzysz, ile można zyskać

Prowadzisz firmę? Próbujesz rozkręcić biznes prosto ze swojego domu? Sprawdź, dlaczego warto wybrać drukarkę laserową HP LaserJet Pro 3202dw. Z jednej strony żyjemy w czasach, kiedy teoretycznie wszystko da się załatwić przez Internet. Z drugiej, praktyka udowadnia, że bez porządnej drukarki ciężko prowadzić jakikolwiek biznes. Ta część raczej nie ulega wątpliwości. Jest jednak inne pytanie, przed którym stają często właściciele mniejszych firm: wybrać droższą drukarkę laserową czy może wystarczy atramentowa? Jeśli stanęliście przed tego typu dylematem, to prawie na sto procent poprawną odpowiedzią będzie ta pierwsza opcja. Tym bardziej, że porządna drukarka laserowa wcale nie musi być jakąś gigantyczną inwestycją – HP LaserJet Pro 3202dw kosztuje ok. 1200 zł, a w zamian ma do zaoferowania bardzo dużo. Co dokładnie? Wydajność i niezawodność Biznes nie lubi niepotrzebnych przestojów. Nawet jeśli drukarka w biurze nie pracuje na okrągło, możliwość szybkiego wydrukowania kilkunastu, kilkudziesięciu lub nawet kilkuset arkuszy potrafi być na wagę złota. No i to jest chyba najbardziej oczywista przewaga modeli laserowych nad atramentówkami – HP LaserJet Pro 3202dw potrafi drukować z szybkością 25 str./min. To oznacza, że fakturę czy pakiet etykiet adresowych mamy w ręku raptem kilka sekund po naciśnięciu przycisku „Drukuj”. Co więcej, mówimy tu o automatycznym druku dwustronnym, więc nawet kiedy zależy nam na czasie, nie trzeba niepotrzebnie marnować papieru. Ale oczywiście kwestie związane z wydajnością i niezawodnością wykraczają daleko poza samą szybkość wydruku. To także spora oszczędność kosztów – zwłaszcza w dłuższej perspektywie. HP LaserJet Pro 3202dw w sklepach kosztuje 1199 zł, a więc trochę więcej niż typowa drukarka atramentowa, ale różnica wcale nie jest duża. Tym bardziej, że potrafi szybko się zwrócić – pojedynczy toner wystarczy nie na 300 stron, a 3200. Lekko licząc, to jakieś dziesięć razy więcej niż w przypadku typowego kartridża z tuszem. W tym duchu świetną sprawą jest też funkcja samoleczącego Wi-Fi. W przypadku skonfigurowania w drukarce łączności bezprzewodowej urządzenie samo pilnuje tego, by korzystać z optymalnego pasma Wi-Fi, a w razie utraty połączenia automatycznie jest ono wznawiane. To oznacza mniej przestojów i mniej czasu poświęconego na rozwiązywanie problemów, a więc w praktyce więcej zrobionej pracy. Bezpieczeństwo Warto także pamiętać o bezpieczeństwie. Drukarka to sprzęt, przez który przechodzi sporo wrażliwych materiałów – dokumenty opisujące wewnętrzne firmowe procedury, informacje o kontrahentach czy dane osobowe. Gdyby ktoś niepowołany zyskał do nich dostęp, mógłby wyrządzić sporo szkody. A tak się składa, że niestety bardzo często to właśnie podłączone do sieci drukarki są jednym ze słabszych elementów architektury sieciowej, więc cyberprzestępcy naturalnie biorą je w swój celownik. HP LaserJet Pro 3202dw to sprzęt klasy biznes, który od początku do końca został zaprojektowany ze świadomością tego typu zagrożeń. Dołączony do drukarki pakiet bezpieczeństwa HP Wolf Security znacząco minimalizuje ryzyko skutecznego ataku, chroniąc firmowe dane i pozwalając tym samym na niezakłócone funkcjonowanie biznesu. Sprzęt gotowy na rozwój Twojej firmy Część osób może się w tym momencie zastanawiać, na co to wszystko? W końcu jeśli ktoś prowadzi jednoosobową firmę z jakiegoś kąta w swoim mieszkaniu, większość opisanych funkcji może się wydawać przesadą. W końcu mówimy tu o sprzęcie dla biznesu operującego na kompletnie innej skali… prawda? Trochę tak, ale nie do końca. Jeśli ktoś prowadzi małą jednoosobową działalność, zakup nawet niedrogiego lasera może się wydawać lekką przesadą. Ale wiecie co? Biznes nie lubi stania w miejscu. W momencie, kiedy firma zacznie się rozrastać, drukarka szybko potrafi stać się wąskim gardłem.  Z HP LaserJet Pro 3202dw coś takiego Wam nie grozi – a w każdym razie nieprędko. To urządzenie zaprojektowane pod kątem intensywnego używania i pracy w zespole. Oprócz wysokiej prędkości wydruku, która w takiej sytuacji mocno zyskuje na znaczeniu, dochodzi bezproblemowa obsługa nawet siedmiu użytkowników. Każdy może korzystać z urządzenia bezprzewodowo, i bez ryzyka niepotrzebnych przestojów. Ale zanim nadejdzie moment, gdzie tego typu funkcje zaczną mieć znaczenie, też tak naprawdę nic nie tracimy. HP LaserJet Pro 3202dw jest niewiele większa od porządnej drukarki atramentowej, a do tego pozwala na druk w kolorze, więc w razie potrzeby do użytku domowego także powinna się nieźle sprawdzić. Więcej możliwości dzięki aplikacji Warto także pamiętać, że wraz z drukarką HP LaserJet Pro 3202dw zyskujemy dostęp do aplikacji HP dla systemów Android i iOS. Warto ją zainstalować, bo rozszerza możliwości urządzenia m.in. przez wygodne narzędzia do zdalnej konfiguracji czy wbudowaną funkcję skanowania dokumentów z pomocą aparatu naszego smartfona. Prosty wybór – masa korzyści Czy warto kupić drukarkę laserową? Jeśli prowadzisz biznes, odpowiedź jest prosta: tak. Nawet w przypadku najmniejszych firm benefity w postaci niezawodności czy zwiększonego bezpieczeństwa są czymś, do czego warto dopłacić. A kiedy uznasz, że czas rozwinąć skrzydła i zacząć działalność na większą skalę, to możesz być pewny jednego: z HP LaserJet Pro 3202dw będziesz gotowy na każde wyzwanie. [SALE-6675] Artykuł sponsorowany na zlecenie HP

15
ARKADIUSZ BAłA
1.

Popularne porównania