Felietony
17:28
Pajacyki, czyli urwało mu bęben, bo prąd z OZE był niekoszerny
W sieci pojawia się coraz więcej doniesień sugerujących, że energia elektryczna z OZE niszczy sprzęt AGD, a w szczególności pralki.
Dlaczego? Wymienia się tu naprawdę dużo argumentów. Od tych bardziej wiarygodnych, po ocierające się o foliowe czapeczki. Zacznijmy od tych pierwszych. Otóż prąd z OZE miałby sprawiać, że energia w sieci energetycznej jest niestabilna. A to dlatego, że czasami chmury przysłonią słońce na panelach, a czasami wiatr wieje słabiej, czasami mocniej, co powoduje wahania napięcia.
[SALE-3649]
OZE niszczy pralki
Dobre kłamstwo często ma w sobie ziarno prawdy. I tak jest również w tym przypadku. Owszem, zmienne warunki wpływają na produkcję energii z OZE i wywołują wahania. Sęk w tym, że energia z paneli fotowoltaicznych, czy turbin wiatrowych nie trafia bezpośrednio do sieci. Najpierw musi on przejść przez inwerter dostosowany do konkretnego źródła energii. Jest to kluczowy element całej instalacji, który dopasowuje parametry prądu do prądu sieciowego.
Dba on o zachowanie odpowiedniej częstotliwości i pozostałych parametrów. Natomiast czas jego reakcji jest liczony w milisekundach. Tym samym wpływ OZE na elektronikę jest praktycznie zerowy. Co jednak ze zbyt wysokim lub zbyt niskim napięciem? No cóż, inwerter w przypadku zbyt wysokiego napięcia się po prostu wyłącza. Jeśli zaś jest ono zbyt niskie, to... nie oddaje go do sieci, ponieważ energia przepływa z ośrodka o wyższym potencjale do ośrodka o niższym potencjalne. Tak jak kamień o wysokiej energii potencjalnej może spaść z góry, tak kamień o niskiej energii potencjalnej na górę nie wskoczy.
[SALE-3649]
Oczywiście, jeśli ktoś zmodyfikuje swój inwerter tak, aby oddawać do sieci więcej energii poprzez podbicie jego napięcia, to rzeczywiście może stwarzać zagrożenie dla urządzeń swoich, jak i swoich sąsiadów. Jest to jednak kwestia nielegalnej modyfikacji, a nie wada OZE. Co więcej, takie działanie wpłynie negatywnie na wrażliwą elektronikę. Jednak pralka to głównie silnik elektryczny, pompa wody i grzałka. Czyli elementy, które naprawdę dużo wybaczają, jeśli chodzi o parametry.
Foliowa czapka w natarciu
Skoro już te bardziej wiarygodne kłamstwa na temat szkodliwości OZE mamy za sobą, to przejdźmy w głębszą sferę. Otóż energia wytwarzana przy pomocy OZE generuje elektrony gorszej jakości, co mieli udowodnić rzecz jasna amerykańscy naukowcy, ale w ramach spisku o tym się nie mówi. Ot, prądnica w turbinie wiatrowej wie, że to zwykły wiatr dmucha, a nie para wodna pod gigantycznym ciśnieniem ją popycha w elektrowni węglowej. Najwidoczniej jest tym stanem rzeczy na tyle oburzona, że generuje gorszej jakości elektrony.
[SALE-3649]
Jeśli powyższy akapit brzmi jak bełkot, to... macie rację. Otóż elektron to elektron. Nie istnieją między nimi żadne różnice. Jednak nawet gdyby foliarze mieli rację i rzeczywiście dostawalibyśmy gorsze elektrony, to... to i tak jest bez znaczenia. A to dlatego, że w sieci mamy prąd przemienny. W jego wypadku elektrony nie biegną od elektrowni do gniazdka. Zamiast tego popychają one wolne elektrony w przewodniku. Raz w jedną, a raz w drugą stronę. Na tym polega jego przemienność. Zasada działania przypomina tu trochę piłę twoja-moja. Tym samym, nawet gdyby istniały gorsze elektrony, to one jedyne co by robiły, to popychały te lepsze.
Coraz większa nagonka na OZE
W sieci można zaobserwować coraz większą nagonkę na OZE, pompy ciepła, czy inne rozwiązania uniezależniające nas od paliw kopalnych. Paulina Hennig-Kloska, minister klimatu i środowiska dość jasno wskazuje źródło tych doniesień:
Każdy fake news o „pralkach psujących się od energii z OZE” to amunicja w wojnie hybrydowej, o której mówił minister Radosław Sikorski. Rosja panicznie boi się naszej niezależności energetycznej, więc karmi ludzi strachem. Dlatego jednoznacznie reagujemy na rosyjską dezinformację. Stawka jest wysoka. Albo wybieramy nowoczesność i bezpieczeństwo, albo zostajemy na krótkiej smyczy eksporterów paliw kopalnych, w tym Rosji. Rosyjska dezinformacja ma zatrzymać budowanie niezależności energetycznej Polski. Jesteśmy odpowiedzialni za przyszłość. Dlatego systemowo musimy walczyć z rosyjską dezinformacją.
https://x.com/hennigkloska/status/2026993932731593208?proportion=1.94
Oczywiście nie można zakładać, że każdy głoszący powyższe tezy to z automatu agent obcego mocarstwa. Wiele osób najzwyczajniej dało się nabrać i powtarza zasłyszane bzdury.
Czemu pralki?
Dlaczego jednak pralki? Ponieważ te są podatne na uszkodzenia. Twarda woda, ciągłe wibracje, duże amplitudy temperatur... to wszystko wpływa negatywnie na żywotność urządzeń. Dochodzi jeszcze celowe postarzanie produktów oraz to niecelowe, czyli stosowanie lutów bezołowiowych, które znacznie gorzej znoszą wstrząsy. Winni są także sami użytkownicy, którzy ładują tyle ubrań do bębna, ile się zmieści, ignorując ograniczenia wagowe.
[SALE-3649]
Prąd z OZE nie jest jednak przyczyną problemów. To nie od niego luty pękają, grzałka i bęben zachodzą kamieniem, filtr się zapycha i guma parcieje. Na pewno jednak jest to świetny sposób na manipulacje. W końcu kto nie miał nigdy problemu z pralką? A wskazanie jako winnego tego paskudnego prądu z OZE świetnie działa na emocje.
PAWEł MARETYCZ