Odkryj funkcje AI w HONOR 600 Pro, które przeniosą Twoją fotografię na wyższy poziom
Sponsorowane 13 LIP 2026

Odkryj funkcje AI w HONOR 600 Pro, które przeniosą Twoją fotografię na wyższy poziom

Często fotografujesz i nagrywasz wideo smartfonem? Poznaj proste rozwiązania w HONOR 600 Pro, dzięki którym w pełni uwolnisz swoją kreatywność. Współczesne smartfony mają fantastyczne aparaty. Przy odrobinie wprawy można zrobić nimi naprawdę dobre zdjęcie, bez konieczności dodawania usprawiedliwiającej formułki “jak na telefon”. W ciągu minionej dekady mobilna fotografia wykonała gigantyczny skok naprzód. Producentom nie tylko udało się nadrobić większość ograniczeń kojarzonych z telefonami, ale w kilku obszarach wręcz wyprzedzić klasyczne lustrzanki. Profesjonalny aparat, który mieści się w kieszeni Świetnym przykładem takiego urządzenia jest HONOR 600 Pro. Na jego pokładzie znajdziemy zaawansowany aparat, którego główny moduł korzysta z sensora o wielkości aż 1/1,4” i rozdzielczości 200 Mpix, wspieranego przez profesjonalną stabilizację OIS o skuteczności CIPA 6,5. Duża matryca (większa niż w większości popularnych aparatów kompaktowych) wychwytuje mnóstwo światła, co jest podstawą do uzyskania doskonałej jakości obrazu w każdych warunkach. Z kolei ultra wysoka rozdzielczość nie jest tu tylko na pokaz, ponieważ w parze z olbrzymią mocą obliczeniową procesora Snapdragon 8 Elite pozwala wyciągnąć z rejestrowanego kadru niesamowitą ilość szczegółów. A to dopiero początek. Oprócz aparatu głównego, do dyspozycji otrzymujemy pełnoprawny peryskopowy teleobiektyw o rozdzielczości 50 Mpix z 3,5-krotnym zoomem optycznym oraz moduł ultraszerokokątny 12 Mpix z kątem widzenia 112°. Nosimy więc w kieszeni sprzęt niezwykle uniwersalny, który z powodzeniem zastępuje ciężką torbę fotograficzną z obiektywami. Jeśli chcecie robić lepsze zdjęcia, warto w pełni korzystać z potencjału, jaki daje Wasz telefon. Najlepiej zacząć od sprawdzenia tych funkcji. Magiczny Kolor i profesjonalne profile kolorystyczne Krok pierwszy: odpalcie aplikację aparatu i sprawdźcie dostępne style kolorystyczne. Pozornie banalna sprawa, a potrafi nadać fotografiom zupełnie inny charakter i sprawić, że kadry ze smartfona zaczną wyglądać niezwykle profesjonalnie. [DIFF:{"before":"256639","after":"256640","description":""}] HONOR 600 Pro daje w tym przypadku wyjątkowo szerokie możliwości dzięki funkcji Magiczny Kolor. To zaawansowane rozwiązanie pozwala jednym kliknięciem zastosować emulację kolorów inspirowanych legendarnymi, tradycyjnymi kliszami fotograficznymi, ale na tym nie koniec. Prawdziwym hitem jest możliwość stworzenia własnego profilu kolorystycznego na podstawie dowolnego obrazu. Chcecie, aby Wasze zdjęcie wyglądało dokładnie jak kadr z ulubionego filmu kinowego? Wystarczy zapisać w telefonie odpowiedni zrzut ekranu z wybraną sceną i załadować go w aplikacji aparatu jako szablon. Sztuczna inteligencja przeanalizuje tonację barwną i natychmiast zastosuje ją do Waszego kadru, dając wymarzony, iście filmowy efekt bez konieczności ręcznej edycji. Zaawansowana edycja z Agentem zdjęć AI Zrobienie zdjęcia bynajmniej nie kończy się na naciśnięciu migawki. Czasem różnica między fotografią poprawną a wybitną to lekkie przycięcie obrazu albo delikatna korekta ekspozycji. Nie warto tego etapu zaniedbywać, nawet jeśli to „tylko” ujęcie z telefonu. Tym bardziej że edytory zdjęć na pokładzie smartfonów potrafią dziś naprawdę dużo i wcale nie trzeba być ekspertem, aby w pełni wykorzystać ich możliwości. HONOR 600 Pro oferuje funkcję Agent zdjęć AI, która umożliwia edycję za pomocą komend głosowych lub tekstowych. Wystarczy powiedzieć np. „usuń tło” lub „dodaj ciepłe oświetlenie”, a sztuczna inteligencja natychmiast wykona zadanie. Na pokładzie znajdziemy też funkcję Gumka zdjęć w ruchu, która pozwala jednym stuknięciem usunąć niechcianych przechodniów z fotografii lub wideo. Ożyw swoje zdjęcia dzięki AI Image to Video 2.0 Jeśli chcemy pójść o krok dalej, HONOR 600 Pro pozwala na rewolucyjne eksperymenty z wideo. Dzięki unikalnej funkcji AI Image to Video 2.0 możemy przekształcić statyczne zdjęcie w kinowy, kilkusekundowy film. To jedno z najbardziej efektownych narzędzi do tworzenia kreatywnych treści na social media. Cały proces jest niezwykle prosty: otwieramy zakładkę “Tworzenie” w Galerii lub przytrzymujemy dedykowany przycisk AI z boku obudowy, a sztuczna inteligencja zaproponuje konwersję obrazu. Możemy określić za pomocą tekstu, co ma się wydarzyć na filmie, a nawet zdefiniować klatkę początkową i końcową, aby stworzyć spójną historię. Klikamy „Generuj” i po krótkiej chwili nasze zdjęcie ożywa. Wszystkie te narzędzia na pokładzie HONOR 600 Pro dają mnóstwo możliwości, by podejść do fotografii w nieco bardziej kreatywny i unikalny sposób – zdecydowanie warto z nich korzystać. Kreatywność warto wspierać Oczywiście o tym, czy uda nam się zrobić udane zdjęcie, decydują przede wszystkim nasza wyobraźnia i wyczucie chwili. Warto jednak korzystać z technologii, które ułatwiają ten proces. Kreatywność warto wspierać, a funkcje oferowane przez smartfon HONOR 600 Pro sprawdzają się w tym zadaniu idealnie. [SALE-5894] Artykuł sponsorowany na zlecenie firmy Honor

3
REDAKCJA TELEPOLIS
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Koniec problemów z Internetem na wsi. Orange sięga po nową broń
Wiadomości 15:37

Koniec problemów z Internetem na wsi. Orange sięga po nową broń

1
MARIAN SZUTIAK
1.
Sztuczna inteligencja na nadgarstku. Samsung zapowiada rewolucję
Sprzęt 15:07

Sztuczna inteligencja na nadgarstku. Samsung zapowiada rewolucję

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Koszty życia mocno do góry? Takie są skutki rewolucji za oceanem
Wiadomości 14:39

Koszty życia mocno do góry? Takie są skutki rewolucji za oceanem

0
MACIEJ SIKORSKI
1.
Ważna wiadomość odnośnie najskromniejszego spin-offu "Gry o Tron"
Telewizja i VoD 14:08

Ważna wiadomość odnośnie najskromniejszego spin-offu "Gry o Tron"

0
ANNA KOPEć
1.
Xiaomi szoruje po dnie. Nie chcą go nawet Chińczycy
Tech 13:32

Xiaomi szoruje po dnie. Nie chcą go nawet Chińczycy

4
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Setki gigabajtów w prezencie. Fonia tnie ceny i sypie letnimi bonusami
Wiadomości 13:02

Setki gigabajtów w prezencie. Fonia tnie ceny i sypie letnimi bonusami

1
MARIAN SZUTIAK
1.
Huawei wraca do gry. 5G i eSIM w nadchodzącym flagowcu
Sprzęt 12:33

Huawei wraca do gry. 5G i eSIM w nadchodzącym flagowcu

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Wyglądają jak luksusowa biżuteria. Huawei FreeClip 2 S debiutują w Polsce
Sprzęt 12:03

Wyglądają jak luksusowa biżuteria. Huawei FreeClip 2 S debiutują w Polsce

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Apple rozdaje nowe systemy. Otwarta beta iOS 27 już tu jest
Oprogramowanie 11:33

Apple rozdaje nowe systemy. Otwarta beta iOS 27 już tu jest

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Zamieszanie wokół TVN. Wielka fuzja staje pod znakiem zapytania
Telewizja i VoD 11:05

Zamieszanie wokół TVN. Wielka fuzja staje pod znakiem zapytania

1
MACIEJ SIKORSKI
1.
Błysnęło, huknęło i zgasły światła. To nie burza, to awaria w polskim mieście
Wiadomości 10:34

Błysnęło, huknęło i zgasły światła. To nie burza, to awaria w polskim mieście

2
PAWEł MARETYCZ
1.
Wystarczy kilka sekund. Kierowcy grozi za to mandat 500 złotych
Moto 10:05

Wystarczy kilka sekund. Kierowcy grozi za to mandat 500 złotych

0
ANNA KOPEć
1.
Nieśmiertelny klasyk w świetnej cenie. Media Expert wyprzedaje
Sprzęt 09:33

Nieśmiertelny klasyk w świetnej cenie. Media Expert wyprzedaje

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Najlepszy serial komediowy na platformie. Przebija wszystkie inne
Telewizja i VoD 09:02

Najlepszy serial komediowy na platformie. Przebija wszystkie inne

0
ANNA KOPEć
1.
Z zabójcy flagowców już nic nie zostanie. To ma być koniec OnePlus
Sprzęt 08:23

Z zabójcy flagowców już nic nie zostanie. To ma być koniec OnePlus

2
PAWEł MARETYCZ
1.
To już oficjalne: Gwiezdne Wojny: The Mandalorian wracają 31 lipca
Gry 07:52

To już oficjalne: Gwiezdne Wojny: The Mandalorian wracają 31 lipca

0
ANNA KOPEć
1.
Erste z ciekawą nowością. Nie trzeba mieć przy sobie portfela, ani telefonu
Płatności bezgotówkowe 07:16

Erste z ciekawą nowością. Nie trzeba mieć przy sobie portfela, ani telefonu

3
ANNA KOPEć
1.
Chiny gonią USA. CXMT ma się zrównać z Micronem jeszcze w tym roku
Tech 13 LIP 2026

Chiny gonią USA. CXMT ma się zrównać z Micronem jeszcze w tym roku

6
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Więcej nowości
Apple przeskakuje generację. Ten chip ma zawstydzić Intela i AMD
Sprzęt 13 LIP 2026

Apple przeskakuje generację. Ten chip ma zawstydzić Intela i AMD

Wygląda na to, że Gigant z Cupertino też chce zarabiać miliardy na AI. Nie chodzi jednak o centra danych, a domowych entuzjastów z grubymi portfelami. Apple ma dokonać podobno największej zmiany w historii swoich procesorów dla laptopów oraz mini PC. Firma planuje wypuścić podstawowy układ M6, ale zrezygnować z odmian Pro, Max i Ultra. Ich miejsce zajmie następna generacja, czyli rodzina M7, projektowana przede wszystkim z myślą o lokalnej sztucznej inteligencji. Dodatkowo to może być pierwsze CPU od Apple z fabryk Intela Jak donosi agencja Bloomerg, Apple M6 zobaczymy jeszcze w tym roku w 14-calowym MacBooku Pro. Układ ma otrzymać przebudowane rdzenie CPU, wydajniejszy Neural Engine oraz zintegrowaną grafikę z 12 rdzeniami. To wzrost o 20% względem 10-rdzeniowego iGPU zastosowanego w M5. Przepustowość pamięci ma natomiast wzrosnąć ze 153 do około 200 GB/s. Podstawowy wariant Apple M7 ma zadebiutować w pierwszej połowie 2027 roku i oferować około 240 GB/s przepustowości pamięci. Wersje M7 Pro i M7 Max spodziewane są pod koniec 2027 roku, natomiast M7 Ultra ma pojawić się w 2028 roku, prawdopodobnie wraz z nowym Mac Studio. Najmocniejszy wariant M7 może obsługiwać nawet 1,5 TB pamięci zunifikowanej. Byłaby to wartość dwukrotnie wyższa od 768 GB, które Apple testuje obecnie w układzie M5 Ultra. Wprowadzenie konfiguracji z tak ogromną ilością pamięci nie jest jednak jeszcze przesądzone. Wszystko będzie zależeć od jej dostępności oraz cen w 2028 roku. Dodatkowo M7 może być również pierwszym procesorem Apple Silicon produkowanym częściowo przez Intela. Analityk Ming-Chi Kuo informował wcześniej, że Apple może rozpocząć wytwarzanie podstawowych układów z serii M w technologii Intel 18A-P w drugiej połowie 2027 roku. [SALE-6056]

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.

Więcej nowości

Chodzi o 10 milionów. Najważniejsza premiera tygodnia już za 2 dni
Telewizja i VoD 13 LIP 2026

Chodzi o 10 milionów. Najważniejsza premiera tygodnia już za 2 dni

Już za 2 dni, na Apple TV zadebiutuje obiecujący thriller kryminalny z Anyą Taylor-Joy w roli głównej. To siedem zapierających dech odcinków, które są gwarancją tego, że tego lata nuda nam nie grozi. Wręcz przeciwnie, nie zabraknie intryg, zemsty i skoków po dachach ciężarówek.  Lucky. Najważniejsza premiera lipca na Apple TV Niedawno w serwisie zagościł doskonały "Przylądek strachu", a na horyzoncie już widać kolejny serial, który ma ogromne szanse na to, aby stać się kolejnym mega hitem platformy. "Lucky" to siedmioodcinkowy serial kryminalny, który zachwyci fanów Anyi Taylor-Joy. Będzie tam aż "kipiało" od akcji. Skoki po dachach ciężarówek, wślizgiwanie się i wymykanie różnych postaci, z różnych zakątków. Gwiazda "Gambitu królowej" zachwyci ponownie - będzie waleczna i naprawdę bardzo śmiała w swoich akcjach.  Lucky - na platformie już od 15 lipca 2026 To nic innego, jak historia o dziewczynie Lucky. Naszą bohaterkę poznajemy w momencie, kiedy stoi na dachu kasyna w Las Vegas, po tym jak z sukcesem ukradła z niego miliony i wznosi toast za nowe, legalne życie. Ale cały jej sukces okazuje się pozorny. W momencie dzieje się szereg różnych rzeczy, a Lucky zostaje zmuszona do ucieczki i to bez grosza przy duszy. Musi po raz ostatni wykorzystać swoją mroczną naturę w próbie ucieczki przed przeszłością.  Wczesnym świtem budzi ją pukanie do drzwi. Okazuje się, że to FBI, ścigające ją po całym kraju, za to, że ukradła 10 milionów dolarów.  Za całość odpowiadają Jonathan Tropper ("Znajomi i sąsiedzi") i  i Cassie Pappas ("Silos"), którzy zaadaptowali bestsellerową powieść Marissy Stapley.  https://www.youtube.com/watch?v=GAbT5qCTXR8&t=9s

0
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Tęsknisz za Nintendo DS? Ta konsola jest dla Ciebie
Testy sprzętu 11 LIP 2026

Tęsknisz za Nintendo DS? Ta konsola jest dla Ciebie

Anbernic RG DS to retrokonsola wyraźnie inspirowany kultowym Nintendo DS. Czy to wystarczy, by można ją było z czystym sumieniem polecić? Sprawdzamy! Nie będę owijał w bawełnę: Anbernic RG DS to najbardziej frustrujący sprzęt, który miałem okazję testować. Na papierze ta konsolka to spełnienie marzeń sporego grona graczy: retrokonsolka wyraźnie inspirowana Nintendo DS (konkretnie DSi i DSi XL), wyposażona w dwa wyświetlacze dotykowe i pozwalająca na emulację wielu kultowych platform. Do tego można ją kupić na AliExpress za ok. 500 zł, co za tak niszowy sprzęt wydaje się ceną niewiarygodnie wręcz atrakcyjną. No i tu jest pies pogrzebany – jeśli coś wydaje się zbyt piękne, by było prawdziwe, to pewnie takie jest. Kiedy tylko sprzęt dotarł do redakcji, szybko zdaliśmy sobie sprawę, że ta niska cena bynajmniej nie wzięła się z powietrza… Wygląd i wykonanie Wizualnie Anbernic RG DS to w znacznej mierze wierna replika Nintendo DSi. Dostajemy więc przenośną konsolkę z klapką i bez żadnych zdobień. Zamknięte urządzenie wygląda dość kanciasto, ale nie topornie – bardziej „funkcjonalnie”. Po otwarciu naszym oczom ukazuje się natomiast bardzo podobny układ elementów jak w oryginalnej konsoli Japończyków: dwa wyświetlacze umieszczone jeden nad drugim, a po bokach głośniki na górnej i elementy sterujące na dolnej części. Jeśli jednak przyjrzymy się dokładniej, wprawne oko natychmiast wyłapie sporo różnic w porównaniu z pierwowzorem. Przycisków na obudowie jest więcej niż w Nintendo DS, a do tego dostajemy dwie gałki analogowe. Z kolei z tyłu i po bokach urządzenia uwagę zwraca brak miejsca na kartridże, a zamiast tego znajdziemy pojedynczy slot na kartę microSD, dwa gniazda USB-C, zaczep na smycz i gniazdo jack 3,5 mm. Nie ma tu też schowka na rysik, co dla niektórych może się okazać najbardziej bolesnym przeoczeniem. Generalnie Anbernic RG DS wystarczająco mocno przypomina Nintendo DS, by połechtać poczucie nostalgii, ale DS-em zdecydowanie nie jest. Zresztą nawet to powierzchowne wrażenie dużo trudniej uchwycić, jeśli trafi się Wam jeden z nowszych egzemplarzy, gdzie błyszczące wykończenie pokrywy zastąpiono matowym. Szczęśliwie nasz redakcyjny egzemplarz pochodzi ze starszego rzutu, gdzie producent stosował jeszcze połyskliwy lakier. „Szczęśliwie”, bo nadal mamy tu sporo matowych plastików i sprawiają one co do zasady wrażenie materiałów niskiej jakości. Do tego łatwo się brudzą oraz zbierają odciski palców. W skrócie, wykonanie konsoli to pierwszy obszar, gdzie można się domyślić, skąd wzięła się jej niska cena. Łączenia elementów obudowy mocno rzucają się w oczy, górny wyświetlacz ugina się pod naciskiem palca, a tworzywa są twarde i nieprzyjemne w dotyku. Jest poprawnie, ale tanio – i to raczej w tym negatywnym sensie. Na szczęście jedna rzecz wyróżnia się tutaj na plus i jest to zawias. Pracuje płynnie i stabilnie trzyma się w niemal dowolnej pozycji, co już zasługuje na pochwałę. Do tego warto podkreślić, że Anbernic RG DS jest już na rynku od kilku miesięcy i nie pojawiły się jak dotąd masowe zgłoszenia o awariach mechanizmu. To mocna podstawa, by postawić go pod tym względem w ścisłej rynkowej czołówce. Komfort i przyciski Jeśli chodzi o ergonomię, to jej tu nie znajdziecie. Anbernic RG DS to urządzenie bardziej kanciaste od większości współczesnych smartfonów, co odziedziczył bezpośrednio po pierwowzorze Nintendo. Na całe szczęście gabaryty konsolki, w tym przede wszystkim grubość (13 mm po rozłożeniu), pozwalają jej dość dobrze wpasować się w dorosłe dłonie. Granie przez kilka godzin może być nieprzyjemne, ale co do zasady powinno być do zrobienia. Warto podkreślić, że sprzęt jest na tyle dobrze wyważony, że można go bez większego problemu trzymać jedną ręką, także w pozycji pionowej, a drugą używać stylusa. Wszystkie klawisze na pokładzie urządzenia bazują na mikroprzełącznikach. W efekcie krzyżak i klawisze ABXY mają krótką podróż i wyraźny klik. Osobiście odebrałem je jako trochę nieprzyjemne, ale za to precyzyjne. Gorzej wypadają gałki analogowe. Na plus to, że są i działają. Na minus… w zasadzie cała reszta. Na pewno warto wypunktować, są zbyt głęboko osadzone i oferują bardzo mały zakres ruchów. Cierpi na tym i wygoda, i użyteczność. Jeśli planujecie zabrać gdzieś bohatera testu ze sobą, to zdecydowanie lepiej wrzucić go do plecaka niż do kieszeni. Zamykana konstrukcja pomaga chronić ekran i przyciski podczas transportu, ale gabaryty urządzenia są jednak nieco za duże, by można je było nazwać w pełni kieszonkowym. Wyświetlacze i audio Anbernic RG DS został wyposażony w dwa wyświetlacze IPS o przekątnej 4” i rozdzielczości 640x480. Tego typu panele są bardzo popularne w świecie retrokonsol, a pod względem parametrów o lata świetlne wyprzedzają to, co można było znaleźć w oryginalnych DS-ach. Do jakości ekranów nie mam większych zastrzeżeń. Kolory są atrakcyjne, a jasność maksymalna to rozsądne 415 nitów dla każdego z osobna. Najbardziej irytującą wadą są przeciętne jak na IPS kąty widzenia. Jeśli ustawimy wyświetlacze pod kątem, przebarwienia dość mocno rzucają się w oczy. Wyczulone oko łatwo wychwyci także momentami dość wyraźny wyciek światła przy krawędziach. Co by jednak nie mówić, jest to sprzęt budżetowy – jak na tę klasę ekrany wypadają nieźle. Warto natomiast zauważyć, że osoby liczące na stuprocentową wierność oryginalnemu DS-owi mogą być tutejszymi nimi nieco rozczarowane. Przede wszystkim problemem jest rozdzielczość, która wymusza skalowanie niecałkowite. Bez użycia odpowiednich filtrów i/lub shaderów może to prowadzić do powstawania na ekranie nieprzyjemnych artefaktów. Drugim problemem jest fakt, że zastosowano tu zupełnie inną technologię rozpoznawania dotyku. Ekrany w Anbernic RG DS korzystają z technologii pojemnościowej, a nie oporowej. To oznacza, że można korzystać z nich gołymi palcami, ale rysik z konsoli Nintendo nie będzie działał. Zamiast tego w zestawie znajdziemy dedykowany stylus z gumową końcówką. Generalnie sprawdza się to moim zdaniem zupełnie OK, nawet w tytułach wymagających dużej precyzji. Nie da się natomiast ukryć, że wrażenia podczas zabawy mocno różnią się od tego, do czego mogą być przyzwyczajeni użytkownicy Nintendo DS. No i warto w tym miejscu zauważyć, że pierwotnie Anbernic RG DS miał duże problemy z synchronizacją obrazu na obydwu panelach. Na szczęście te zostały w dużej mierze rozwiązane i dziś zarówno oficjalne oprogramowanie, jak i alternatywy przygotowane przez społeczność, radzą sobie na tym polu zadowalająco. Zależnie od wybranego firmware’u niewielkie opóźnienia między wyświetlaczami nadal mogą widoczne, ale nie powinny przeszkadzać w rozgrywce. Głośniki są OK, ale raczej nic ponadto. Potrafią zagrać głośno, klarownie i nie zniekształcają przesadnie dźwięku, ale ze względu na ich konstrukcję praktycznie nie doświadczymy tu niskich tonów. Na całe szczęście mamy alternatywę w postaci gniazda jack 3,5 mm. Interfejs i oprogramowanie A skoro już wspomniałem o oprogramowaniu, to czas na jedną z największych bolączek testowanej konsoli. Fabrycznie Anbernic RG DS pracuje pod kontrolą Androida 14. Jest tu kilka rzeczy, które można pochwalić – np. to, że od razu dostajemy zestaw skonfigurowanych emulatorów spiętych z frontendem producenta, dzięki czemu wystarczy dodać swoje gry i można od razu zabrać się za granie. Problem w tym, że czysty Android 14 nie został przygotowany z myślą o urządzeniach z dwoma ekranami. Ba, uruchamianie go na 3 GB RAM i tutejszym archaicznym procesorze już samo w sobie jest proszeniem się o kłopoty. Całość działa niestabilnie, narzut systemu zabija wydajność emulacji, a przy próbie odpalania gier z Nintendo DS bardzo łatwo zgubić jeden z ekranów. Ogólnie rzecz biorąc, jest to bardzo frustrujące doświadczenie. Już nie mówiąc o tym, że producent nie zadbał nawet o zaimplementowanie takich podstaw jak np. aktualizacje OTA, a zamiast tego każdorazowy update softu wymaga flashowania karty microSD dedykowanym narzędziem. Szczęśliwie nie jesteśmy skazani na standardowe oprogramowanie. Zamiast tego do wyboru mamy jeszcze kilka alternatywnych firmware’ów opartych zarówno na Androidzie, jak i Linuksie. Ze swojej strony polecam przede wszystkim system Rocknix, który, z moich obserwacji, zapewnia najwyższą wydajność i działa najbardziej stabilnie. Jego instalacja również nie powinna sprawić nikomu większych problemów. Normalnie nie brałbym w recenzji pod uwagę czegoś takiego jak alternatywne oprogramowanie, ale w tym konkretnym przypadku wydaje się ono niezbędne, by móc z Anbernika RG DS komfortowo korzystać. Jeśli taka perspektywa Was przeraża, to zdecydowanie nie jest to sprzęt dla Was. Wydajność i emulacja Anbernic RG DS korzysta z procesora Rockchip RK3568. To oznacza cztery rdzenie Cortex-A55 o taktowaniu 2 GHz oraz układ graficzny Mali-G52 2EE. Do tego dochodzi 3 GB RAM i 32 GB pamięci wewnętrznej. Jeśli na papierze te podzespoły nie wyglądają na szczególnie wydajne, to dlatego, że wydajne nie są. Na całe szczęście wystarczą do emulacji Nintendo DS, choć mocy jest tu „na styk” i w praktyce mam do dyspozycji tylko jeden emulator: DraStic. W większości przypadków nie będzie to problemem, ale ogranicza kompatybilność gier i dostępność niektórych funkcji (np. RetroAchievements). Framerate (FPS) GB NES SNES GBA PSX PSP Dreamcast Gambatte FCEUmm SNES9x mGBA PCSX ReARMed PPSSPP Flycast Anbernic RG40XX V 830 157 166 254 192 60 22 Anbernic RG476H 5320 1002 806 744 1564 305 118 Anbernic RG DS 956 185 188 145 212 61 20 Ayaneo Pocket Air Mini 3704 711 555 465 935 220 85 Miyoo Mini+ 490 73 77 143 108 - - Co do innych konsol, to wydajności bez problemu wystarcza do emulacji pierwszego PlayStation. W przypadku bardziej wymagających konsol, takich jak Dreamcast i Nintendo 64, nadal mamy dostęp do części biblioteki, ale niektóre tytuły mogą okazać się niegrywalne ze względu na zbyt niski framerate. Oczywiście o PlayStation 2, GameCube’ie czy Nintendo 3DS na sprzęcie tej klasy możemy zapomnieć. Bateria Anbernic RG DS wyposażono w akumulator o pojemności 4000 mAh. Realistycznie można oczekiwać ok. 4,5 godziny zabawy w przypadku emulacji gier z Nintendo DS. Konsola w toku testów bez problemu ładowała się z dowolnej ładowarki z USB-C, jednak moc ładowania to jedynie ok. 7 W. To oznacza, że naładowanie urządzenia do pełna może zająć ponad dwie godziny. Podsumowanie Anbernic RG DS nie jest konsolą z problemami – w pewnym sensie to jeden wielki problem. Niska cena została okupiona licznymi kompromisami i o ile jestem gotów przyjąć na klatę „tanie” wykonanie, o tyle na użyte podzespoły oraz problemy z działaniem systemu prosto z pudełka już trudno przymknąć oko. I trochę szkoda, bo generalnie to pod wieloma względami świetny sprzęt dla pasjonatów retro, którzy szukają alternatywy dla używanego Nintendo DS. Problem w tym, że trzeba się mocno napracować, żeby doprowadzić go do stanu używalności. Jeśli jesteście gotowi włożyć taki wysiłek, to Anbernic RG DS potrafi sprawić masę frajdy, ale w fabrycznym wydaniu naprawdę trudno go komukolwiek polecić. [SALE-6122]

1
ARKADIUSZ BAłA
1.

Popularne porównania