Bajzel w fotowoltaice. Pieniądze jeszcze są, zapewnia NFOŚiGW
Publicystyka 16:27

Bajzel w fotowoltaice. Pieniądze jeszcze są, zapewnia NFOŚiGW

Program Mój Prąd 7.0 nie dojdzie do skutku, ponieważ nie był planowany. Obecnie trwa jednak program przejściowy dla osób, które nie zdążyły złożyć wniosku na Mój Prąd 6.0, który jest finansowany z KPO. Jednak w jego ramach można zakupić nie tylko instalację fotowoltaiczną, ale także magazyny energii. Wszystko rozbija się o zakończenie szóstej edycji programu. Ta cieszyła się wyjątkowo wysokim zainteresowaniem, osiągając rekordowy budżet 1,85 mld zł. Dla porównania pięć poprzednich edycji osiągnęło łączny budżet w wysokości przekraczającej miliard złotych. Z tego też powodu uruchomiono program przejściowy z budżetem 335 mln zł, na który przeznaczono środki z KPO.  Mój Prąd 6.0 bił rekordy, ale to za mało, mamy więc program przejściowy W jego ramach możliwe jest dofinansowanie do kwoty 28 tysięcy złotych dla osób, które wcześniej nie brały udziału w programie Mój Prąd, lub do 22 tysiące złotych dla osób, które korzystały z programu. Program pokrywa do 50% wydatków. W przypadku magazynów energii jest to 16 tysięcy złotych i 5 tysięcy złotych w przypadku magazynów ciepła. Różnice dotyczą jedynie instalacji PV: osoby niekorzystające wcześniej z programu mogą wziąć 7 tysięcy złotych na mikroinstalację fotowoltaiczną, a dotychczasowi beneficjenci 1000 zł na rozbudowę już istniejące wedle następujących zasad: Beneficjentami są osoby fizyczne - prosumenci wytwarzający energię elektryczną na własne potrzeby, którzy posiadają umowę regulującą wprowadzanie energii do sieci. Wsparcie obejmuje instalacje fotowoltaiczne o mocy od 2 kW do 20 kW, magazyny energii o pojemności min. 2 kWh oraz magazyny ciepła o pojemności min. 20 dm³. [SALE-4517] I chociaż brzmi to dość prosto, to wchodząc w szczegóły, pojawia się wiele niedomówień. Dobrym przykładem jest tu sprawa czytelnika serwisu Globenergia.pl, który napisał to tamtejszej redakcji następującą wiadomość: Dowiedziałem na infolinii nie mogę skorzystać z dofinansowania na magazyn, bo otrzymałem dofinansowanie na panele już wcześniej, ale w programie Mój Prąd 5.0, a program jest dla tych, którzy otrzymali dofinansowanie na panele w programie Mój Prąd 6.0 lub nie otrzymali go wcale. Wynika z tego, że jedynie beneficjent Mój Prąd 6.0, lub osoby, które wcześniej nie skorzystały z żadnego z programów, mogą dostać dotacje z programu przejściowego i dofinansowania magazynu energii.  NFOŚiGW wyjaśnia, o co chodzi z dotacjami Czy ten problem faktycznie występuje? Aby to zweryfikować, udałem się na Facebookową grupę: Dotacja Przydomowe Magazyny Energii / Mój Prąd 6.0 / 7.0. Okazało się jednak, że jej użytkownicy nie do końca mają pojęcie, jak działają te mechanizmy. Najlepiej oddaje to poniższe pytanie, w przypadku którego ktoś złośliwy mógłby napisać, że zdania ekspertów są ewidentnie podzielone: Jak to jednak wygląda w praktyce? Otóż zapytaliśmy NFOŚiGW, które przesłało redakcji Telepolis.pl następującą odpowiedź: Zgodnie z aktualnymi zasadami z nowego programu mogą skorzystać wyłącznie osoby, które nie zdążyły złożyć wniosku w edycji Mój Prąd 6.0 przed wyczerpaniem jej budżetu w dniu 12.09.2025 r. Oznacza to, że:Beneficjenci wcześniejszych edycji (1.0–5.0) mieli możliwość skorzystania z dotacji w okresie od 2.09.2024 r. do 12.09.2025 r. Program Mój Prąd 6.0 był otwarty również dla nich i trwał ponad rok, dając możliwość ponownego ubiegania się o wsparcie.Nowy, przejściowy program (z budżetem 335 mln zł z KPO) jest skierowany wyłącznie do prosumentów, którzy nie zdążyli złożyć wniosku w Mój Prąd 6.0, mimo kilkukrotnego zwiększania budżetu i wydłużania naboru – aż do 31 października 2025 r.Uprawnione są zatem wyłącznie osoby, które nie otrzymały dofinansowania w MP 6.0 z powodu wyczerpania budżetu przed 31 października 2025 r., a ich inwestycje mieszczą się w wymaganym terminie. Oznacza to więc, że czytelnik serwisu Globenergia albo źle zrozumiał telefoniczną odpowiedź, albo sam został źle zrozumiany. Ponieważ to właśnie osoby, które wzięły udział w edycji Mój Prąd 6.0, nie mogą skorzystać z programu przejściowego.  [SALE-4517] Kluczowa jest tu także kwestia daty: aby dostać refinansowanie, inwestycja musiała zostać ukończona przed 31 października 2025 roku. Oczywiście nawet wtedy osoby korzystające z wcześniejszych edycji mogą zostać odrzucone. Ma to jednak związek, z tym że beneficjenci Mój Prąd 1.0 - 5.0 mogli brać udział w edycji 6.0 programu, co podkreśla NFOŚiGW w przesłanej redakcji Telepolis.pl odpowiedzi: Edycja programu Mój Prąd 6.0 była otwarta dla większości dotychczasowych beneficjentów. Podsumowując, nie wiadomo, jak przebiega sprawa czytelnika serwisu Glob Energia. Pewne jest jednak to, że osoby, które brały udział w edycjach 1.0-5.0 i dokonały inwestycji mieszczącej się w przejściowym programie do 31 października 2025 roku mogą ubiegać się o jej częściowe refinansowanie. Wnioski są przyjmowane od 30.03.2026 roku na stronie projektu. 

0
PAWEł MARETYCZ
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Rząd bierze się za wysokie ceny RAM. Polska mogłaby brać przykład
Sprzęt 15:59

Rząd bierze się za wysokie ceny RAM. Polska mogłaby brać przykład

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Masz takiego Samsunga? Należy ci się aktualizacja
Oprogramowanie 15:24

Masz takiego Samsunga? Należy ci się aktualizacja

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Apple Bank chce przejąć bankowość w Europie. Blik może to zatrzymać
Konta 15:04

Apple Bank chce przejąć bankowość w Europie. Blik może to zatrzymać

0
LECH OKOń
1.
Toya świętuje 35 lat. Teraz wszystko jest po 35 zł
Wiadomości 14:44

Toya świętuje 35 lat. Teraz wszystko jest po 35 zł

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Cyfrowe życie uczniów. Prawda zaskakuje nawet badaczy
Wiadomości 14:14

Cyfrowe życie uczniów. Prawda zaskakuje nawet badaczy

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Bank ostrzega w komunikacie: złośliwy kod okrada Polaków
Bezpieczeństwo 13:45

Bank ostrzega w komunikacie: złośliwy kod okrada Polaków

0
ANNA KOPEć
1.
Dyson ogłosił nowy sprzęt. Przyniesie on Ci ulgę w każdym miejscu
Sprzęt 13:13

Dyson ogłosił nowy sprzęt. Przyniesie on Ci ulgę w każdym miejscu

0
PAWEł MARETYCZ
1.
To urządzenie rozwiąże problem zdrowotny, którego nie mieli nasi dziadkowie
Sprzęt 12:12

To urządzenie rozwiąże problem zdrowotny, którego nie mieli nasi dziadkowie

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Apple TV nie da nam całości od razu. Ale na taki hit warto czekać
Telewizja i VoD 11:42

Apple TV nie da nam całości od razu. Ale na taki hit warto czekać

0
ANNA KOPEć
1.
Samsung Galaxy Z Fold8 coraz bliżej. Znamy datę i miejsce premiery
Sprzęt 11:16

Samsung Galaxy Z Fold8 coraz bliżej. Znamy datę i miejsce premiery

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Ruszyła wielka loteria BLIKA. Do wygrania są 4 miliony złotych
Płatności bezgotówkowe 10:34

Ruszyła wielka loteria BLIKA. Do wygrania są 4 miliony złotych

0
MARIAN SZUTIAK
1.
YouTube bez litości. Sięgaj po portfel albo masz grzecznie czekać
Aplikacje 09:56

YouTube bez litości. Sięgaj po portfel albo masz grzecznie czekać

4
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Miała być paczka DPD. Zamiast niej przyszedł na skrzynkę mail
Bezpieczeństwo 09:28

Miała być paczka DPD. Zamiast niej przyszedł na skrzynkę mail

1
ANNA KOPEć
1.
Mocna jedynka Netflixa. To może być kryminał roku 2026
Telewizja i VoD 08:53

Mocna jedynka Netflixa. To może być kryminał roku 2026

1
ANNA KOPEć
1.
Z Windowsa zniknie charakterystyczny element. Microsoft zdecydował
Oprogramowanie 07:54

Z Windowsa zniknie charakterystyczny element. Microsoft zdecydował

3
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Santander właśnie ogłosił przerwę. Oto, co nie zadziała i kiedy
Konta 07:23

Santander właśnie ogłosił przerwę. Oto, co nie zadziała i kiedy

1
ANNA KOPEć
1.
Apple szykuje mocniejszego MacBooka Neo. Zmiany będą spore
Sprzęt 08 KWI 2026

Apple szykuje mocniejszego MacBooka Neo. Zmiany będą spore

1
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
GoPro w tarapatach. Firma zwalnia zatrzęsienie pracowników
Tech 08 KWI 2026

GoPro w tarapatach. Firma zwalnia zatrzęsienie pracowników

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Więcej nowości
SSD wchodzą w nową erę. To pierwsze takie rozwiązanie na rynku
Sprzęt 08 KWI 2026

SSD wchodzą w nową erę. To pierwsze takie rozwiązanie na rynku

Nie ma wątpliwości, że Korea Południowa jest aktualnym liderem na rynku pamięci. I nie wygląda by miało się to zmienić przy obecnym boomie na AI. Koreański gigant w postaci SK hynix pochwalił się, że rozpoczęto dostawy pierwszego konsumenckiego SSD na bazie 321-warstwowych kości QLC NAND. Początkowo skorzysta z niego Dell, a rozwiązanie to zobaczymy w laptopach i komputerach stacjonarnych. Lista chętnych jest jednak długa i wraz ze zwiększeniem produkcji trafi ono też do innych producentów PC. Szaleństwo na AI oznacza miliardowe przychody Mowa o modelu SK hynix PQC21, czyli rozwiązaniu w formacie M.2 2230. Do wyboru będą wersje o pojemności 1 i 2 TB. Mowa też o pamięci podręcznej typu pSLC. Koreańczycy obiecują "wysoką wydajność przy niskim poborze mocy", ale niestety nie zdradzono żadnych twardych danych. Nawet zastosowany kontroler pozostaje wciąż tajemnicą. Chociaż wielu entuzjastów wciąż preferuje TLC NAND, to według prognoz IDC udział QLC NAND w globalnym rynku konsumenckich SSD ma wzrosnąć z 22% w 2025 roku do aż 61% w 2027 roku. I trudno się temu dziwić, gdy kości w tej technologii są tańsze w produkcji i oferują większe pojemności. A to właśnie tego potrzebują centra danych pracujące ze sztuczną inteligencją. Liderem na rynku NAND jest wciąż Samsung, który bardzo dobrze zarabia na szaleństwie na AI. Firma zanotowała 6,6 miliardów dolarów przychodu i wzrost o 10% kwartał do kwartału. Ale SK Group też nie ma powodów do narzekań, bo ich przychody wzrosły o 47,8%, do ok. 5,2 miliardów dolarów.

2
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.

Więcej nowości

Finałowy sezon tego serialu sci-fi jest naprawdę mocny. Dziś premiera
Telewizja i VoD 08 KWI 2026

Finałowy sezon tego serialu sci-fi jest naprawdę mocny. Dziś premiera

Wiosna w pełni, a seriale - szczególnie te z kategorii science-fiction - rozkwitają jak grzyby po deszczu. To nie tylko emitowany od 27 marca "For All Mankind" na Apple TV i "Daredevil: Odrodzenie" na Disney+. Asa z rękawa wyciągnął także Prime Video i właśnie dziś uraczył nas premierą ostatniego sezonu serialu "The Boys".  "The Boys", sezon 5 (Prime Video) - 8 kwietnia 2026 Premiera pierwszego sezonu "The Boys" odbyła się w 2019 roku i od tamtej pory serial niezmiennie zachwyca ogromną rzeszę widzów. Pokochali go szczególnie miłośnicy czarnych komedii i produkcji o superbohaterach. Fabuła serialu okazała się na tyle prorocza, że aż trudno uwierzyć, że scenarzyści nie mieli gdzieś na zapleczu schowanej tzw. szklanej kuli, przepowiadającej przyszłość. Co nam przyniesie sezon 5. "The Boys"? Wychodzi na to, że lider "The Boys", Billy Rzeźnik (Butcher - w tej roli Karl Urban) i reszta drużyny nadal walczą z psychopatycznymi Superbohaterami z megakorporacji Vought. Bohater, kieruje się także osobistymi pobudkami - wini Homelandera za zniknięcie swojej żony. Teraz, po siedmiu latach, nastąpi wielki finał ich walk. "The Boys" biorą się do pracy 4. sezon "The Boys" zakończył się na tym, że nieobliczalny złoczyńca Homelander (Antony Starr) praktycznie rządzi Stanami Zjednoczonymi. Jego postać to parodia Supermana, jako narcystycznego i niestabilnego emocjonalnie psychopaty, który morduje ludzi dla żądzy krwi. W związku z tym całe jego rządy są autorytarne i wręcz brutalne. Nigdy też nie był tak niestabilny i świadomy swojej śmiertelności, co czyni go jeszcze bardziej nieprzewidywalnym i niebezpiecznym. Jego obsesja na punkcie mleka jest także elementem makabrycznym i humorystycznym jednocześnie. Jak będzie wyglądało jego ostatnie starcie? Dzisiaj na Prime Video odbyła się premiera dwóch pierwszych odcinków 5. sezonu. Kolejne odcinki (jest ich w sumie osiem) będą emitowane na platformie Prime Video w każdą środę.  https://www.youtube.com/watch?v=siyUZhTzI90

0
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Skiny zagrażają dzieciom. Rząd nic z tym nie robi
Publicystyka 07 KWI 2026

Skiny zagrażają dzieciom. Rząd nic z tym nie robi

W Polsce od wielu lat istnieje zjawisko, które jest realnym zagrożeniem dla dzieci i młodzieży. Co gorsze, jest ono promowane przez wielu influencerów, którzy są przez najmłodszych oglądani i podziwiani. Pomimo tego rząd pozostaje w tej kwestii zaskakująco bierny. Wyobrażasz sobie, aby zabrać swoje kilku lub nawet kilkunastoletnie dziecko do kasyna? Odpowiedź na to pytanie wydaje się oczywista. To jedno z tych miejsc, które najmłodsi powinni omijać szerokim łukiem. Żaden rozsądny rodzic nie zabrałbym pociechy do takiego lokalu. A może chciałbyś, aby dziecko za swoje kieszonkowe grało w internetowym kasynie? Tutaj też tylko jedna odpowiedź jest prawidłowa. Pomimo tego w pewien sposób może to robić. Co więcej, jest to aktywnie promowane przez polskich influencerów ze streamerami i youtuberami na czele. Problem w tym, że rząd niewiele w tej kwestii robi. Walka z hazardem wśród młodzieży Niedawno Fundacja Totalizatora Sportowego oraz Fundacja Mentalnie Równi uruchomiły pilotażowy program edukacyjno-profilaktyczny o nazwie „Nie daj się wciągnąć. MÓW DO MNIE – #TokTuMi”. Jego celem jest przeciwdziałanie zagrożeniom hazardowym i okołohazardowym wśród dzieci i młodzieży. Obejmie on około 10 tys. uczniów z około 38 szkół ponadpodstawowych w Polsce. Docelowo program ma dotrzeć do każdego województwa. Skąd taki pomysł? Bo hazard wśród młodzieży jest coraz większym problemem. W badania ESPAD 2024 wynika, że odsetek nastolatków, którzy wykazują potencjalnie szkodliwy profil hazardowy, wzrósł w ciągu 5 lat z 4,7 do 8,5 proc. Jednocześnie aż 23 proc. młodzieży w wieku nastoletnim przyznaje, że w ostatnim roku grało za pieniądze. Totalizator Sportowy konsekwentnie opowiada się za ograniczaniem nielegalnych lub niekontrolowanych form aktywności hazardowej w internecie, zwłaszcza tych, które mogą być łatwo dostępne dla osób niepełnoletnich. Nasze szczególne obawy budzą mechanizmy oparte na losowości i systemach nagród, które funkcjonują w środowisku gier cyfrowych i mogą przypominać klasyczne formy hazardu.Właśnie dlatego w ramach programu edukacyjno-profilaktycznego „Nie daj się wciągnąć. MÓW DO MNIE – #TokTuMi”, realizowanego przez Fundację Mentalnie Równi i Fundację Totalizatora Sportowego, jednym z omawianych zagadnień podczas zajęć z uczniami szkół ponadpodstawowych są nowe zjawiska obecne w świecie cyfrowym – m.in. loot boxy, mikropłatności czy mechanizmy losowe związane z przedmiotami w grach, które mogą przypominać klasyczne formy hazardu. - mówi w rozmowie z TELEPOLIS.PL biuro prasowe Totalizatora Sportowego. Młodzi hazardziści Młodzi Polacy od najmłodszych lat są wystawieni na mechanizmy hazardowe. Dotyczy to zarówno gier, które wprowadzają tzw. lootboxy, czyli skrzynki z nagrodami, jak i osobnych serwisów internetowych pokroju csgo-skins, g4skins lub hellcase, w których można grać za prawdziwe pieniądze i wygrywać przedmioty o realnej wartości pieniężnej. Ich wartość jest zresztą otwarcie prezentowana. Jednocześnie działają one w tzw. szarej strefie. Nie są w żaden sposób kontrolowane. Ich siedziby mieszczą się w rajach podatkowych - na Cyprze, Giblartarze czi Singapurze. Nie mają skutecznej weryfikacji wieku użytkowników, bo sprowadza się ona tylko do zaznaczenia okna "mam 18 lat". Tymczasem w rozmowie z nami przedstawiciele csgo-skins mówili o chęci wprowadzenia takiego zabezpieczenia. Było to około 1,5 roku temu i nic w tej kwestii się nie zmieniło. Mechanizm loot box (skrzynki z łupem), ukryty w grach dla dzieci, nie jest „podobny” do hazardu. On jest hazardem w najczystszej formie. Jego silnikiem psychologicznym jest Nieregularny Harmonogram Wzmocnień (VRRS) – dokładnie ten sam, który napędza automaty do gier i jest uznawany za najsilniej uzależniający mechanizm znany psychologii. Efekt wzmacniają inne techniki, jak iluzja „bliskiej wygranej” (Near-Miss Effect) czy tokenizacja (wymiana realnych pieniędzy na wirtualną walutę).Dowody kliniczne są jednoznaczne: rzadsze, cenniejsze nagrody wywołują mierzalne, silniejsze pobudzenie fizjologiczne (większą reakcję skórno-galwaniczną) i subiektywnie większą potrzebę (urge) otwarcia kolejnej skrzynki. Mechanizmy te w sposób chirurgiczny porywają mezolimbiczny układ nagrody nastolatka, powodując niekontrolowane wyrzuty dopaminy. Mózg adolescenta, z w pełni rozwiniętym „akceleratorem” (emocje, ryzyko) i niedojrzałymi „hamulcami” (logika, kontrola impulsów), jest wobec tego biologicznie bezbronny. - mówi w rozmowie z nami Tomasz Prosiński z Fundacji Mentalnie Równi. Badania pokazują, że młode osoby, które do 12. roku życia są wprowadzane w świat hazardu, są czterokrotnie bardziej narażone na rozwinięcie problemu hazardowego w dorosłym życiu. To dlatego, że – jak przekazuje nam prezes Fundacji Mentalnie Równi – młody mózg nie ma mechanizmów obronnych. Zwykłe gry symulowane są treningiem, który ma wprowadzić czasem młodych ludzi do hazardu za prawdziwe pieniądze. Właśnie na to narażone są polskie dzieci, które oglądają streamerów i youtuberów, którzy regularnie otwierają skrzynki ze skinami, mają swoje kody promocyjne, które dają większe wpłaty i organizują rozdawnictwo skinów dla najbardziej wiernych widzów. Czerpią z tego realne korzyści majątkowe. Nie jest tajemnicą, że dla wielu z nich jest to główne źródło utrzymania. Źródło, które jest szkodliwe dla najmłodszych widzów. Jakby tego było mało, to sami nic nie ryzykują, bo nie grają za swoje pieniądze. Serwisy, które ich sponsorują, regularnie doładowują im konto, aby mogli dalej promować ich usługi. Rząd niewiele robi Problem w tym, że rząd niewiele w tej kwestii robi, a przynajmniej takie można odnieść wrażenie. Istnieje coś takiego jak „Rejestr Domen Służących do Oferowania Gier Hazardowych Niezgodnie z Ustawą”. Część serwisów, które oferują otwieranie skrzynek ze skinami do Counter-Strike’a trafiła do wykazu i dostęp do nich został zablokowany. To między innymi csgobig, cs.fail, csgoroll czy też najgłośniejsza z tych blokad, czyli Key Drop, który miał nawet 4,5 mln użytkowników na całym świecie. Jednak Ministerstwo Finansów, które sprawuje pieczę nad rejestrem, zdaje się tutaj niekonsekwentne. Wspominane już csgoskins, g4skins czy hellcase od wielu lat są dostępne dla polskich użytkowników, chociaż działają w podobnym modelu, jak serwisy, które zostały zablokowane. Po raz kolejny przesłaliśmy w tej sprawie pytania do resortu, ale ponownie otrzymaliśmy odpowiedzi bez konkretów, niemal te same, co 1,5 roku temu, przy okazji pisania wcześniejszego artykułu na ten temat. W Rejestrze domen służących do oferowania gier hazardowych niezgodnie z ustawą (https://hazard.mf.gov.pl) znajdują się obecnie domeny 6 platform oferujących skrzynki z wirtualnymi przedmiotami (tzw. lootboxy), których strony internetowe zostały zablokowane na terytorium Polski. Pozostałe serwisy tego typu są monitorowane i analizowane przez Krajową Administrację Skarbową. Bowiem każda strona internetowa, nawet podobna i funkcjonująca na podobnych zasadach co strona, której domena znajduje się już w Rejestrze, wymaga przeprowadzenia odrębnej analizy pod kątem naruszania przepisów ustawy o grach hazardowych i spełnienia przesłanek wpisu do Rejestru domen, określonych w art. 15f ust. 4 pkt 1 ustawy o grach hazardowych oraz zgromadzenia materiału dowodowego dotyczącego danej strony/serwisu. - przekazał nam Wydział Prasowy Ministerstwa Finansów. Sprawa jest analizowana. To samo stanowisko przedstawiono nam kilka miesięcy temu. Pomimo tego wciąż wiele serwisów ze skinami do gier jest dostępnych na terytorium Polski. Wciąż w grach za realne pieniądze mogą uczestniczyć najmłodsi gracze. Bez żadnej kontroli, bez weryfikacji ich wieku. Są wystawiani na mechanizmy hazardowe, które – jak już ustaliliśmy – trenują ich mózg i dają większe prawdopodobieństwo uzależnienia i problemów w wieku dorosłym. Gdy poprosiliśmy o konkrety i informację, czy jest zbierany materiał dowodowy na konkretne serwisy, to w odpowiedzi usłyszeliśmy, że otrzymaliśmy w tej sprawie już wyczerpującą odpowiedź. Pytania skierowałem też bezpośrednio do Kancelarii Premiera Donalda Tuska, ale zostały one ponownie przekierowane do Ministerstwa Finansów. Ponownie odbiliśmy się od ściany. O bierność rządu zapytaliśmy zarówno Totalizator Sportowy, jak i Fundację Mentalnie Równi. Celem Fundacji są działania profilaktyczne i edukacyjne dedykowane uczniom, rodzicom i nauczycielom. Nie koncentrujemy się w naszych działaniach na procesie zmian legislacyjnych, choć osobiście bardzo byśmy sobie życzyli, aby pewne zmiany w prawie zostały wprowadzone. Nie mieści się to jednak w obszarze koncentracji naszych wysiłków. - mówi w rozmowie z TELEPOLIS.PL Tomasz Prosiński, prezes zarządu Fundacji Mentalnie Równi. Podobne stanowisko przedstawił nam Totalizator Sportowy, który ma w Polsce monopol na kasyna internetowe. Jednak swój serwis w postaci Total Casino prowadzi na podstawie najwyższych standardów Odpowiedzialnej Gry, które są określone przez międzynarodowe organizacje The European Lotteries oraz World Lottery Association, co potwierdzają uzyskane certyfikaty. Dostęp do serwisu dostępny jest tylko po weryfikacji wieku, a użytkownicy mogą sami nałożyć sobie limity nie tylko na czas gry, ale także wydatki. Co więcej, oferowany jest też kontakt ze specjalistą dla osób, które potrzebują wsparcia. Oczywiście nie bronię tutaj hazardu. Nadal jest szkodliwy, ale Totalizator Sportowy przynajmniej działa według określonych przepisów. Kwestie związane z kwalifikacją prawną konkretnych serwisów internetowych oraz decyzje o wpisie do Rejestru Domen Służących do Oferowania Gier Hazardowych Niezgodnie z Ustawą należą do kompetencji właściwych organów państwa, przede wszystkim administracji skarbowej.Z perspektywy systemowej wyzwaniem jest fakt, że część nowych zjawisk znajduje się na styku różnych regulacji prawnych i często działa w międzynarodowym środowisku internetowym. Dlatego problem ten jest szeroko dyskutowany również w innych krajach europejskich.Z punktu widzenia ochrony młodych użytkowników kluczowe znaczenie mają zarówno działania regulacyjne państwa, jak i edukacja oraz profilaktyka. Właśnie w tym obszarze poprzez naszą fundację korporacyjną staramy się wnosić realny wkład poprzez działania edukacyjne skierowane do uczniów, rodziców i nauczycieli. - usłyszeliśmy w odpowiedzi. Inicjatywa wiceministra Michała Gramatyki Z ciekawą inicjatywą w tej sprawie wyszedł wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka. W grudniu złożył poselski projekt ustawy ws. lootboxów. Początkowo został on poparty przez grupę aż 62 posłów z różnych partii od Konfederacji, przez PiS i na Lewicy kończąc. Zakładał on ograniczenie dostępu do skrzynek z wirtualnymi przedmiotami do osób pełnoletnich. Dodatkowo wszelkie lootboxy wymagałyby zgłoszenia, w przypadku puli o wyższej wartości wręcz zezwolenia. Różne mechanizmy stosowane przez twórców gier, które promują i zachęcają graczy do kupowania większej liczby skrzynek, mogą sprzyjać rozwojowi zachowań o charakterze hazardowym. - czytamy w uzasadnieniu projektu. Michał Gramatyka, w rozmowie z Rzeczpospolitą, uważa, że nie ma przeszkód technicznych przed wprowadzeniem tego typu ograniczeń. Jako przykład podaje tutaj Netflixa, którego oferta różni się w zależności od kraju. Podobnie mogłoby być w grach z lootboxami. Zresztą warto też zauważyć, że niektóre kraje wprowadziły już w tej kwestii ograniczenia. Chodzi między innymi o Belgię, która całkowicie ich zakazała. Wyjątek stanowią firmy, które uzyskają odpowiednią licencję. Podobne kroki próbowała podjąć Holandia, ale tam przeciw przepisom wypowiedział się sąd. Pomimo tego Holendrzy aktywnie walczą o wprowadzenie podobnego zakazu i to na poziomie Unii Europejskiej. Niestety, projekt poselski Michała Gramatyki również spotkał się z oporem, w tym przypadku Totalizatora Sportowego. Nie dlatego, że ten nie chce zakazu lootboxów w Polsce. Powodem jest jeden z artykułów, przez który część serwisów mogłaby omijać polskie prawo, oferując gry o dobra wirtualne, a nie realne pieniądze. Projektowane zmiany umożliwią powstanie nowej kategorii kasyn internetowych, z jedną różnicą – zamiast pieniędzmi będą operować dobrami wirtualnymi. Jednak finalnie dobra te będą mogły być kupowane i wymieniane na realne pieniądze, z przelewem na rachunki bankowe graczy włącznie. (...) Tego rodzaju kasyna w Stanach Zjednoczonych funkcjonują pod nazwą »sweepstakes casinos« i służą do obchodzenia zakazu działalności internetowych kasyn, obowiązującego w większości stanów. - napisała w piśmie Beata Stelmach, prezes Totalizatora Sportowego. Szefowa Totalizatora Sportowego postawiła wręcz diagnozę, że projekt powstał pod wpływem lobbingu międzynarodowych grup hazardowych, które w Polsce działają nielegalnie. Proszę pamiętać – w istocie nie chodzi tu o bezpieczeństwo dzieci, lecz o dochody podmiotów, które próbują podważyć status quo na rynku, uderzając w dochody budżetu państwa. - dodała prezes Totalizatora Sportowego. Wiceminister Garamtyka broni się, twierdząc, że jego celem była tylko ochrona dzieci. Zapowiedział też, że złoży autopoprawkę do projektu, która zmieni problematyczne przepisy. Zapewnił też, że jest w tej sprawie w kontakcie zarówno z Ministerstwem Finansów, jak i Totalizatorem Sportowym i zamierza uwzględnić ich stanowisko. Zapytaliśmy go też, czy jego projekt będzie uwzględniał blokadę nie tylko w samych grach, ale dotyczyć będzie też serwisów internetowych, które oferują otwieranie skrzynek ze skinami, głównie do Counter-Strike’a, ale niestety przez kilka tygodni nie doczekaliśmy się odpowiedzi. Nie zmienia to faktu, że przez wspomniane kontrowersje część posłów wycofała swoje wsparcie dla projektu. Jednak nadal znajdują się pod nim podpisy przynajmniej 15 z nich, co jest wymagane do dalszego procedowania. W związku z tym możemy liczyć, że projekt ostatecznie trafi do Sejmu, prawdopodobnie już z autopoprawką, która – miejmy nadzieję znajdzie poparcie Totalizatora Sportowego. PEGI zmienia zasady W kontekście lootboxów i promowania hazardu wśród najmłodszych warto też wspomnieć o PEGI, czyli europejskim systemie klasyfikacji gier. Od czerwca 2026 roku wprowadza on zmiany, które obejmą również mechanizmy otwierania skrzynek i paczek z losową zawartością. Wszystkie tego typu gry automatycznie otrzymają kategorię PEGI 12, czyli rekomendację, że dany tytuł jest dla osób od 12. roku życia. Obniżenie jej do PEGI 7 będzie możliwe tylko w sytuacji, gdy gra zaoferuje opcję wyłączenia takich zakupów. Można w tym miejscu zapytać – czemu PEGI 12, a nie od razu PEGI 18? Taką mają dostać gry, w których komunikacja online nie jest w żaden sposób moderowana. Zatem PEGI uznaje rozmowy graczy za potencjalnie bardziej szkodliwe niż elementy hazardowe. Dodatkowo należy podkreślić, że PEGI nie jest w Polsce unormowane prawnie. To jedynie sugestia dla graczy i rodziców, która nie jest realnym ograniczeniem. Sklep może sprzedać grę oznaczoną jako PEGI 18 osobie, która nie jest pełnoletnia. Nie wiąże się to z żadnymi konsekwencjami. Dla porównania w Niemczech i Wielkiej Brytanii jest inaczej i PEGI jest prawnie usankcjonowane. O podobne przepisy w naszym kraju postulował między innymi Rzecznik Praw Obywatelskich, ale na razie nic się w tej kwestii nie zmieniło. Co dalej? Działanie kasyn internetowych jest w Polsce prawnie unormowane. To samo dotyczy się bukmacherów, którzy muszą mieć odpowiednie zezwolenia. Jednocześnie serwisy ze skrzynkami do Counter-Strike’a, gdzie można wygrywać przedmioty o wartości nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych, nadal działają. Są dostępne dla najmłodszych. Są promowane przez influencerów. Znajdują się całkowicie poza kontrolą państwa. Są szkodliwe dla dzieci i młodzieży. Przez ostatnie lata niemal nic się w tej kwestii nie zmieniło, a od Ministerstwa Finansów ciągle tylko słyszymy, że sprawa jest analizowana. Pozostawiam to do Waszej oceny.

9
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Popularne porównania