BLIK się nakręca. Oto, co musisz wiedzieć
Felietony 15:30

BLIK się nakręca. Oto, co musisz wiedzieć

Był taki czas na polskiej scenie biznesowej, gdy zastanawiano się, która polska firma zostanie pierwszym jednorożcem. Kandydatów wskazywano wielu, jednym poszło lepiej, innym gorzej. A w tle tych rozważań rósł BLIK. Początkowo dość niepozorne rozwiązanie płatnicze od kilku banków, dzisiaj moloch, dla którego Polska stała się zbyt mała. Sporo dzieje się ostatnio w sprawie BLIKA. Materiał na jego temat przygotowała stacja BBC (trzeba zaznaczyć, że to kampania, za którą płaci nasze MSZ). Na polskim podwórku media donosiły jeszcze pod koniec ubiegłego roku, że rodzice chcieli dać dziecku na imię BLIK, ale nie zgodził się na to Urząd Stanu Cywilnego.  Są też dobrze znane scenariusze: Rzecznik Finansowy ostrzega przed "oszustwem na BLIKA", a przedstawiciel Ministerstwa Finansów... upomina, by nie stosować tego zwrotu. Bo to uproszczenie, które przerzuca winę za oszustwa z przestępców na sam system płatności. Tymczasem ten ostatni jest bardzo bezpieczny. Pisząc krótko: jest szum. To jednak tylko czubek góry lodowej. Niżej zachodzą znacznie ciekawsze procesy. BLIK przekonał do siebie grube ryby Polski Standard Płatności, czyli operator systemu BLIK, niedawno podsumował swoją działalność w 2025 roku. Okazało się, że jego użytkownicy zrealizowali w ciągu 12 miesięcy 2,9 mld transakcji o wartości ponad 440 mld zł. W każdej sekundzie system przetwarzał przeszło 90 transakcji. Warto dodać, że od początku istnienia usługi (wystartowała na początku 2015 roku) użytkownicy zrealizowali z jej pomocą 10 mld transakcji o wartości 1,4 bln zł.  Za niemal połowę transakcji wciąż odpowiada e-commerce: w ubiegłym roku było ich 1,4 mld. To o 20 proc. więcej niż w 2024 roku. Łączna wartość zakupów wyniosła niemal 220 mld zł, co oznacza wzrost o ponad jedną czwartą względem roku poprzedzającego. Wyniki napędzają m.in. nowe wdrożenia. BLIK jako metoda płatności pojawił się w Airbnb czy serwisie Ryanaira. W rozmowie z serwisem Telepolis.pl Dariusz Mazurkiewicz, prezes Polskiego Standardu Płatności, wskazał, że narzędzia można użyć także m.in. na platformach Vinted, Booking, AliExpress, Google Play czy Temu. Równolegle BLIK pojawia się u rosnącej liczby zagranicznych agentów rozliczeniowych – Adyen, PPRO, czy Stripe, co otwiera drogę do kolejnych wdrożeń. W najbliższym czasie można spodziewać się dalszych integracji – szczególnie na platformach turystycznych, marketplace’ach oraz w usługach cyfrowych – przekonuje prezes Mazurkiewicz. Drużynę BLIKA tworzy 180 osób Nowe wdrożenia nie realizują się oczywiście same – stoi za nimi szereg specjalistów. I tu pojawia się pytanie: ile osób liczy zespół tworzący Blika? Obecnie system rozwija około 180 osób, a część z nich pracuje przy projekcie od pierwszych lat jego funkcjonowania – sam świętowałem ostatnio 11. rocznicę dołączenia do zespołu, a wcale nie jestem "najstarszy" stażem. W naszym zespole są osoby, które dołączyły do Polskiego Standardu Płatności jeszcze przed powstaniem samej marki "BLIK". Wieloletnia obecność tych samych specjalistów miała kluczowe znaczenie dla sposobu, w jaki system ewoluował w ciągu ponad dekady obecności na rynku – deklaruje Dariusz Mazurkiewicz. Prezes PSP przekonuje, że rozwój BLIKA opiera się na współpracy ludzi o zróżnicowanych kompetencjach: od technologii i bezpieczeństwa, przez produkt i analitykę, po obszary biznesowe, prawne oraz operacyjne. Szef tego zespołu jest zdania, że to właśnie połączenie perspektyw osób o różnym doświadczeniu zawodowym, stażu w organizacji oraz specjalizacji umożliwia szerokie spojrzenie na rozwój systemu i ogranicza ryzyko podejmowania decyzji w oderwaniu od realiów rynku. https://x.com/BLIKmobile/status/1692488037022761039?proportion=1.57 Polska jest już za mała dla PSP. Gdzie ruszył na podbój? Z danych operatora wynika, że w ubiegłym roku do systemu dołączyło ponad 2 mln nowych użytkowników. Na koniec grudnia odnotowano 20,7 mln aktywnych kont. To sukces, ale też sygnał, że między Bugiem a Odrą rozwiązanie zbliża się do sufitu. Przedstawiciele spółki podkreślają, że działalność w Polsce pozostaje jej priorytetem, jednocześnie jednak nie jest tajemnicą, że biznes ma się rozwijać także poza naszym krajem.  Od 2024 roku BLIK działa na Słowacji w Tatra banka, a w tym roku zostanie udostępniony także przez mBank. W Rumunii finalizowana jest natomiast integracja z systemem banku centralnego, co otworzy drogę do wdrożeń po stronie lokalnych banków. Rynek rumuński traktujemy strategicznie, ze względu na duży i dynamicznie rosnący e-commerce. Z kolei Słowacja pełni rolę "hubu" w strefie euro, pozwalając nam zdobyć doświadczenie operacyjne w walucie euro i stanowiąc bazę do dalszej ekspansji na kolejne kraje strefy – wyjaśnia prezes Mazurkiewicz. Szef PSP poinformował nas, że podmiot prowadzi prace przygotowawcze do wejścia na osiem rynków Europy Centralnej. Z uwagi na specyfikę systemu jasne jest jednak, że nie uda się tego zrealizować w pojedynkę. Dlatego firma opracowuje nowy model współpracy z międzynarodowymi grupami bankowymi. Przedstawiciele spółki nie ukrywają, że cel na najbliższe lata wygląda następująco: BLIK staje się regionalnym standardem płatniczym i ważnym elementem europejskiego systemu fintechowego. Przelewy na telefon BLIK będą także w euro Aby realizować tę paneuropejską współpracę, PSP w maju ubiegłego roku przystąpił do sojuszu EuroPA (European Payments Alliance), zrzeszającego operatorów m.in. z Włoch, Hiszpanii czy Portugalii. Kilka miesięcy później, podczas wydarzenia Web Summit 2025 zaprezentowano pierwsze przelewy międzynarodowe P2P: z portugalskiego systemu MB WAY na numer telefonu powiązany z rachunkiem w Santander Bank Polska. Z kolei w grudniu wysłany z Portugalii przelew na numer telefonu w euro trafił na konto klienta banku PKO BP. Na początku lutego na konto klienta w największym polskim banku trafiły zaś środki wysłane w ramach P2P przez użytkownika hiszpańskiego systemu płatności Bizum. [SALE-3460] [SALE-3461] [SALE-3462] Testy nie są sztuką dla sztuki – docelowo inicjatywa ma umożliwić natychmiastowe przelewy pomiędzy użytkownikami różnych systemów w Europie. Kiedy usługa stanie się faktem? Według Dariusza Mazurkiewicza istnieje szansa, że już w 2026 roku klienci w Polsce będą mogli wysyłać i odbierać przelewy na telefon w euro. To kwestia kilku-kilkunastu miesięcy. Warto dodać, że w ubiegłym roku użytkownicy BLIK zrealizowali ponad 735 mln przelewów na numer telefonu. To o ponad 20 proc. więcej niż rok wcześniej. Średnio każdego dnia w naszym kraju wykonywano 2 mln takich transakcji, a ich przeciętna wartość wyniosła 167 zł. Dorzucenie do tego opcji z euro mogłoby poważnie podbić wyniki. Na ile realne są szanse, by PSP stał się graczem o międzynarodowym zasięgu? Odpowiedzi na to pytanie udzielił mi Michał Poleszczuk, analityk Domu Inwestycyjnego Xelion. Punktem wyjścia dla PSP jest wyjątkowo silna pozycja w Polsce, bardzo wysoka penetracja rynku, kilkadziesiąt milionów użytkowników, miliardy transakcji rocznie oraz integracja z największymi krajowymi grupami bankowymi poprzez strukturę właścicielską. Spółka nie wychodzi więc za granicę jako start-up z globalnymi ambicjami, lecz jako dojrzały podmiot, który udowodnił skalowalność swojego modelu biznesowego. Warto przy tym zauważyć, że poziom cyfryzacji usług finansowych w Polsce należy do najwyższych w Europie, podczas gdy w części krajów Europy Zachodniej adopcja nowoczesnych rozwiązań płatniczych nie jest równie zaawansowana. To stwarza przestrzeń do transferu sprawdzonego modelu na inne rynki. Kluczowa będzie jednak strategia budowy interoperacyjności z już funkcjonującymi systemami płatności w Europie, a nie próba tworzenia wszystkiego od podstaw. Regulacje prawdopodobnie nie będą główną barierą, większym wyzwaniem może okazać się osiągnięcie tzw. masy krytycznej, czyli odpowiedniej skali użytkowników i akceptantów, która pozwoli uruchomić efekt sieciowy i trwale zakotwiczyć usługę na nowych rynkach - twierdzi Michał Poleszczuk. Kiedy płatności zbliżeniowe Blik na iPhone'ach? Znamy odpowiedź Jedni czekają na P2P o międzynarodowym zasięgu, drudzy dopytują: kiedy pojawią się płatności zbliżeniowe BLIK na iPhone’ach? Prezes PSP ma dobrą wiadomość dla użytkowników sprzętu Apple: wdrożenia w pierwszych bankach planowane są w okolicach połowy tego roku. Użytkownicy urządzeń z Androidem mogą płacić zbliżeniowo BLIKIEM już od kilku lat. Płatności bezstykowe odpowiadają za niemal połowę wszystkich operacji stacjonarnych. A tych ostatnich było w ubiegłym roku ponad 704 mln (wzrost o ponad 20 proc. w ujęciu rocznym). Ich wartość zbliżyła się do 42 mld zł. PSP poinformował, że poza Polską, użytkownicy najczęściej płacili zbliżeniowo w Niemczech (664 tys. transakcji), we Włoszech (291 tys.) oraz w Czechach (283 tys.).  BLIK Płacę Później pojawi się w kolejnych bankach Z informacji podanych przez spółkę wynika też, że pracuje ona nad udostępnieniem usługi BLIK Płacę Później w kolejnych bankach. Obecnie z tych płatności odroczonych mogą korzystać klienci Velo Banku, Millennium, PKO BP oraz banków spółdzielczych SGB. Więcej na temat rozwiązania dowiecie się z tego tekstu. W ubiegłym roku firma odświeżyła też formułę Płatności powtarzalnych BLIK, dzięki której można opłacać abonamenty za media, usługi streamingowe czy rachunki, ale bez każdorazowego wpisywania kodu. PSP i Euronet na wojennej ścieżce W 2025 roku użytkownicy BLIK zrealizowali też 79 mln wypłat gotówki w bankomatach i punktach handlowych. Średnia wartość jednej wypłaty wyniosła 731 zł. Od niedawna zadawane jest pytanie: jak to będzie wyglądało w 2026 roku? Wszystko za sprawą zmian, na jakie zdecydował się Euronet, czyli największy operator bankomatów w Polsce. Otóż wprowadził on dla wypłat realizowanych z kodem BLIK nowy limit. Klienci maksymalnie mogą wypłacić jednorazowo 200 zł. Wcześniej limit wynosił 800 zł. Był zatem zbliżony do kwoty średniej wartości wypłaty. https://x.com/BLIKmobile/status/2024399215313535218?proportion=1.96 Ograniczenie ma obowiązywać bezterminowo i dotyczy urządzeń należących do spółki Euronet (ale już niekoniecznie tych, którymi podmiot zarządza). Co stoi za tą decyzją? Przedstawiciele firmy tłumaczą to trudną sytuacją na rynku bankomatowym. Pisząc krótko: stawki za wypłaty BLIK mają być skandalicznie niskie i transakcje tego typu generują straty.  PSP długo nie czekał z odpowiedzią, firma stwierdziła m.in., że zmniejszenie limitu oznacza dla klientów obniżenie bezpieczeństwa i komfortu. Jednocześnie spółka zaznaczyła, że ograniczeń tego typu nie wprowadziły inne sieci bankomatowe, które kontrolują 13 tys. maszyn w Polsce. Największy rodzimy bank zdecydował się nawet na publikację komunikatu, z którego wynika, że w jego bankomatach można wypłacać gotówkę z pomocą kodów BLIK bez jednorazowych limitów. Dotyczy to zarówno klientów PKO BP, jak i innych banków. Informacja o tyle ważna, że instytucja ma sieć ponad 3 tys. bankomatów. W tym miejscu wypada przypomnieć, że PKO BP jest jednym z udziałowców PSP. Bogatszy o wypowiedzi i deklaracje przedstawicieli największego polskiego banku, a zwłaszcza szefa PSP, poprosiłem o komentarz w tej sprawie firmę Euronet, która na koniec 2025 roku miała w Polsce niemal 7,5 tys. bankomatów. Użytkownicy bankomatów potwierdzą, że Pan Prezes PSP S.A. mija się z prawdą. Odnośnie do kosztów transakcji, publicznie dostępne raporty oraz prace naukowe jednoznacznie wskazują, że krajowe transakcje wypłat gotówki są dla operatorów bankomatów nierentowne. Koszty realizacji takich transakcji nie są pokrywane przez obowiązujące stawki, co oznacza, że operatorzy finansują je poniżej rzeczywistych kosztów świadczenia usługi odpowiedziało Biuro Prasowe Euronet Polska. Jak może się zakończyć ten spór? Zapytałem o to analityka Domu Inwestycyjnego Xelion. Patrząc na precedensy z rynku kartowego, najbardziej prawdopodobny wydaje się kompromis polegający na korekcie modelu rozliczeń lub wprowadzeniu mechanizmu rekompensującego część kosztów po stronie operatora bankomatów. W praktyce oznacza to, że to model ekonomiczny systemu płatniczego będzie musiał zostać dostosowany, ponieważ fizyczna infrastruktura zawsze wymusza bilansowanie jednostkowej rentowności transakcji - przewiduje Michał Poleszczuk. BLIK może trafić na GPW. To wielka szansa dla samej giełdy Skoro pojawił się już temat udziałów, warto przy nim na chwilę zostać. A to za sprawą pogłoski, jaka pojawiła się w przestrzeni medialnej kilka dni temu. Agencja Bloomberga poinformowała, że właściciel BLIKA rozważa giełdowy debiut. Akcjonariuszami PSP są, oprócz wspomnianego już PKO BP, Alior, Millennium, Santander (niebawem Erste), ING, mBank oraz Mastercard. Szybko okazało się, że informacje o możliwym debiucie to dla rynku spora niespodzianka. Przynajmniej z kilku powodów. Zaskoczeni tymi doniesieniami mieli być nawet… niektórzy udziałowcy PSP. Bo podstawowe pytanie brzmi: po co spółka miałaby się decydować na taki ruch? Jedna z opcji brzmi: może któryś z banków (albo Mastercard) chce się wycofać z tego przedsięwzięcia i spieniężyć swoje akcje?  Druga odpowiedź może wskazywać na potrzebę zdobycia środków na międzynarodową ekspansję. Skoro PSP myśli o byciu ważnym graczem w regionie, musi się liczyć z wysokimi kosztami tej ewolucji. Tu jednak pojawiają się kolejne pytania. Bo czy któryś z udziałowców chciałby wyjść z inwestycji właśnie teraz, gdy otwierają się drzwi do mocnego wzrostu biznesu i jego wartości?  https://x.com/business/status/2023634146686374210?proportion=1.47 Należy zaznaczyć, że doniesienia o możliwym IPO to jedynie pogłoska. Być może wypuszczona po to, by sprawdzić reakcje rynków. Decyzje w tej sprawie nie zostały podjęte, a same rozmowy mogą prowadzić donikąd. Warto jednak zwrócić uwagę na wycenę biznesu – wskazano na 2 mld dolarów. Przy wycenach globalnych fintechów nie jest to suma porażająca. Jednak na rodzimym rynku może robić wrażenie. Zwróciłem się do ekspertów z pytaniem, czy taki debiut byłby dużym wydarzeniem dla GPW. Zdecydowanie twierdząco odpowiedział Krzysztof Radojewski z Departamentu Analiz i Doradztwa Noble Securities: Podmiot ma wszelkie przesłanki do udanego IPO – począwszy od wielkości, a co za tym idzie (prawdopodobnie) docelowo wysokiej płynności obrotu, poprzez dynamicznie poprawiające się wyniki finansowe, a skończywszy na tym, że działa w bardzo perspektywicznym obszarze płatności online – zaznaczył Krzysztof Radojewski. Zdaniem analityka obecna sytuacja rynkowa zdecydowanie sprzyja debiutowi. Z jednej strony przemawia za tym bardzo dobra koniunktura giełdowa. Z drugiej strony spółka ma cechy, które "wpłyną na bardzo duże i szerokie zainteresowanie potencjalną ofertą publiczną ze strony zarówno polskich, jak i zagranicznych inwestorów". A co o ewentualnym debiucie w kontekście znaczenia dla GPW sądzi analityk Domu Inwestycyjnego Xelion? Debiut BLIK na warszawskim parkiecie byłby wydarzeniem o znaczeniu strategicznym. Nieoficjalne szacunki wskazują na wycenę rzędu 2 mld dolarów, co plasowałoby tę ofertę wśród największych IPO ostatnich lat na krajowym rynku. Choć w 2024 roku większą transakcją był debiut Żabki, nie dotyczył on sektora nowych technologii. Dla GPW, które od dłuższego czasu poszukuje silnych, rentownych spółek technologicznych, pojawienie się fintechu aspirującego do miana „podwójnego unicorna” byłoby istotnym wzmocnieniem wizerunkowym. Dodatkowo obecność w akcjonariacie największych polskich banków oraz Mastercard podnosiłaby rangę całej oferty. W efekcie IPO mogłoby stać się nie tylko jedną z największych transakcji ostatnich lat, lecz także impulsem odbudowującym atrakcyjność rynku pierwotnego w Polsce i symbolicznym otwarciem nowego cyklu dla krajowego rynku kapitałowego - twierdzi Michał Poleszczuk. To jednak wciąż głównie temat do spekulacji. Dlatego zadałem ekspertom inne pytanie: czy PSP może pozyskać pieniądze na rozwój w inny sposób? Odpowiedź jest oczywista – tak. Ja bym w ogóle inaczej postawił sprawę: spółka prawdopodobnie ma tak dużo możliwości pozyskania finansowania, jeżeli w ogóle go potrzebuje, że największym problemem jest zdecydować się, który wariant wybrać. Oczywiście każda opcja ma swoje wady i zalety – przekonuje Krzysztof Radojewski. Na jedno z rozwiązań wskazał analityk Xelion. Sposobów finansowania rozwoju w tak dużej spółce jest wiele, ale skupmy się na najbardziej klasycznym. Najbardziej naturalnym rozwiązaniem jest finansowanie ze środków własnych, czyli reinwestowanie zatrzymanych zysków. Zarówno CAPEX, jak i OPEX związany z ekspansją mogą być pokrywane z bieżących przepływów oraz zgromadzonej gotówki, co pozwala utrzymać pełną kontrolę właścicielską i uniknąć pozyskiwania kapitału zewnętrznego. To podejście jest tym bardziej uzasadnione, że PSP należy do najbardziej rentownych fintechów w regionie. W 2024 roku spółka wypracowała 205,9 mln zł zysku netto przy 421 mln zł przychodów, co oznacza marżę netto na poziomie około 50 proc. Jednocześnie z roku na rok zwiększa skalę działalności, poprawiając kluczowe wskaźniki, a wysoka pozycja gotówkowa i niskie zobowiązania finansowe przekładają się na bezpieczny bilans i dużą elastyczność. Ograniczeniem takiej ścieżki może być jednak skala planowanej ekspansji zagranicznej. Finansowanie wejścia na nowe rynki wyłącznie z własnych środków mogłoby przy większych projektach wymagać dodatkowego dokapitalizowania przez właścicieli. Oznacza to, że samofinansowanie jest realnym scenariuszem, ale w przypadku ambitnej, przyspieszonej ekspansji może nie wystarczyć - wyjaśnia Michał Poleszczuk. BLIK inspiracją? Polskie rozwiązania są eksportowane Jak już wspomniałem na początku, wokół BLIKA sporo się dzieje. A towarzyszący PSP szum mocno wykracza poza polskie granice. Od prezesa Mazurkiewicza dowiedzieliśmy się, że podmiot coraz częściej prowadzi rozmowy z przeróżnymi graczami z innych państw: od banków, po agentów rozliczeniowych.  Zdarzają się również zapytania ze strony podmiotów, które analizują możliwość stworzenia lokalnych rozwiązań płatniczych inspirowanych modelem BLIKA. Dobrym przykładem zainteresowania polskim know-how w obszarze płatności jest sprzedaż technologii DXC Technology do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, co pokazuje, że rozwiązania tworzone w Polsce są dziś konkurencyjne i atrakcyjne także poza Europą – podsumowuje Dariusz Mazurkiewicz.

0
MACIEJ SIKORSKI
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Europa na ratunek. Produkcja zwiększy się aż o 50%
Tech 20:18

Europa na ratunek. Produkcja zwiększy się aż o 50%

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Lenovo przyznaje: od marca ceny elektroniki wystrzelą w kosmos
Sprzęt 19:47

Lenovo przyznaje: od marca ceny elektroniki wystrzelą w kosmos

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Galaxy A56 5G hitem 2025 roku w Europie. Samsung i Apple wciąż na czele
Sprzęt 19:13

Galaxy A56 5G hitem 2025 roku w Europie. Samsung i Apple wciąż na czele

2
MARIAN SZUTIAK
1.
Przejął kontrolę nad 6700 odkurzaczami. Jak? Niechcący
Sprzęt 18:41

Przejął kontrolę nad 6700 odkurzaczami. Jak? Niechcący

0
PAWEł MARETYCZ
1.
OpenAI kolejny raz pozwane. Tym razem przez Koreańczyków
Tech 18:05

OpenAI kolejny raz pozwane. Tym razem przez Koreańczyków

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Tak wygląda Nothing Phone (4a). Premiera w marcu
Sprzęt 17:30

Tak wygląda Nothing Phone (4a). Premiera w marcu

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Tanio to już było. Chińczycy też chcą nas golić jak owce
Sprzęt 16:55

Tanio to już było. Chińczycy też chcą nas golić jak owce

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
DPD Polska naruszył RODO. Kara liczona jest w milionach (aktualizacja)
Wiadomości 16:44

DPD Polska naruszył RODO. Kara liczona jest w milionach (aktualizacja)

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Już nie kupisz Steam Decka. Problemy z RAM-em go dopadły
Sprzęt 16:24

Już nie kupisz Steam Decka. Problemy z RAM-em go dopadły

3
PAWEł MARETYCZ
1.
Action 44 zł za takie, Xiaomi chce dwie stówy
Sprzęt 15:59

Action 44 zł za takie, Xiaomi chce dwie stówy

1
MARIAN SZUTIAK
1.
Canal+ też chce mieć swoją "Grę o tron". Dziś premiera intrygującego serialu
Telewizja i VoD 15:09

Canal+ też chce mieć swoją "Grę o tron". Dziś premiera intrygującego serialu

0
ANNA KOPEć
1.
Piekło zamarzło. Tanie słuchawki z Action dostały ANC
Telepolis.pl
Sprzęt 14:15

Piekło zamarzło. Tanie słuchawki z Action dostały ANC

1
PAWEł MARETYCZ
1.
Samsung Galaxy S26 Ultra już w sieci. Tuż przed premierą
Sprzęt 13:50

Samsung Galaxy S26 Ultra już w sieci. Tuż przed premierą

9
MARIAN SZUTIAK
1.
Biedronka zaszalała z ofertą. Aż 230 zł taniej, a przyda się każdemu
Sprzęt 13:23

Biedronka zaszalała z ofertą. Aż 230 zł taniej, a przyda się każdemu

0
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Poważne problemy z rakietą. Ponowny podbój Księżyca opóźniony w czasie
Kosmos 12:44

Poważne problemy z rakietą. Ponowny podbój Księżyca opóźniony w czasie

0
PAWEł MARETYCZ
1.
11 milionów domów z dostępem do Vectry. To efekt nowej umowy
Wiadomości 12:08

11 milionów domów z dostępem do Vectry. To efekt nowej umowy

4
MARIAN SZUTIAK
1.
Nietypowy film wojenny to nr 2 Netflixa. Widzowie nie mogą się oderwać
Telewizja i VoD 11:38

Nietypowy film wojenny to nr 2 Netflixa. Widzowie nie mogą się oderwać

0
ANNA KOPEć
1.
Lidl i nowe zasady. Możesz się zdziwić na parkingu pod sklepem
Moto 11:12

Lidl i nowe zasady. Możesz się zdziwić na parkingu pod sklepem

2
ANNA KOPEć
1.
Więcej nowości
NVIDIA szykuje własny procesor. Stanie w szranki z Apple
Sprzęt 10:09

NVIDIA szykuje własny procesor. Stanie w szranki z Apple

NVIDIA szykuje się do wejścia na rynek laptopów. Firma ma szykować wspólnie z partnerami urządzenia, które nie tylko będą miały ich autorski układ graficzny, ale też procesor. NVIDIA najwyraźniej nie chce już być firmą tylko od kart graficznych i rozwiązań do centrów danych. Zieloni chcą mocniej wejść na rynek konsumencki. Firma szykuje własny układ do laptopów. Ten ma być konkurencją dla serii Apple M, używanej w MacBookach. Laptop NVIDIA Z nieoficjalnych doniesień wynika, że NVIDIA pracuje nad autorskim układem SoC, który będzie miał zintegrowany procesor, układ graficzny, a także jednostkę przeznaczoną do obliczeń związanych z AI. Komputery, które będą z niego korzystać, mają być skierowane na rynek konsumencki. Celem NVIDII jest stworzenie sprzętu, który będzie konkurencją dla MacBooków i układów z serii Apple M. Zieloni już podobno współpracują z najważniejszymi producentami laptopów, w tym Dellem i Lenovo. Celem jest stworzenie urządzeń, które nie tylko będą wydajne, ale też efektywne energetycznie. Jednym z najważniejszych aspektów ma być długi czas pracy na baterii. Zunifikowana architektura może nieść za sobą wiele korzyści, co widać po wspominanym już w tekście Apple. Oczywiście problem może stanowić oprogramowanie, czyli Windows, który nie daje tak pełnej kontroli nad sprzętem, jak w przypadku firmy z Cupertino. Pomimo tego propozycja NVIDII może być bardzo ciekawa i postawi Zielonych na równi z AMD, Intelem czy Qualcommem.

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Więcej nowości

Dlaczego Leon się starzeje, a Jill nie? Resident Evil wyjaśnia
Gry 22 LUT 2026

Dlaczego Leon się starzeje, a Jill nie? Resident Evil wyjaśnia

Premiera wyczekiwanej gry Resident Evil Requiem już 27 lutego. Jednym z głównych bohaterów gry jest Leon S. Kennedy, który w uniwersum serii ma 51 lat. Jednak z jakiegoś powodu protagonista wcześniejszych Resident 2 i 4 starzeje się, a jego koleżanki po fachu, czyli Jill Valentine i Claire Redfield - nie. Dlaczego w Resident Evil działa to tak selektywnie? Cóż, jest na to odpowiedź... Jedni się starzeją, a inni nie... Wyjaśnienia należy szukać w animowanym filmie Resident Evil: Death Island, który zawiera dość pokraczne wyjaśnienie. Jego akcja toczy się w Alcatraz i osadzona jest pomiędzy wydarzeniami z Resident Evil 6 i RE7. W animacji pierwsze skrzypce grają Jill Valentine, Claire Redfield i Rebecca Chambers oraz Leon Kennedy i Chris Redfield. Jednak co ciekawe, Jill, Claire i Rebecca wyglądają, jakby były całkowicie odporne na upływ czasu. Ich wizerunek w ogóle nie zmienił się od czasu RE 1–3. Jakie jest tego fabularne uzasadnienie? Oficjalny profil Resident Evil Portal (czyli skarbnica wiedzy o serii prowadzona przez Capcom) na portalu X tłumaczy to zainfekowaniem T-Virusem, które spowolniło proces starzenia się. Mówimy o sytuacji będącej następstwem ataku Nemesisa w Resident Evil 3. Podobny los spotkał też Claire Redfield, która zaraziła się T-Phobos Virusem w Resident Evil: Revelations 2, a Rebecca Chambers została zakażona A-Virusem w filmie Resident Evil: Vendetta. Używając tej samej logiki – wychodzi na to, że Claire i Rebecca również zawdzięczają swój młodzieńczy wygląd kontaktowi ze śmiertelnymi wirusami Umbrelli. Niektórzy fani uważają jednak, że wcale nie musimy akceptować takiej odpowiedzi, a prawda jest zupełnie inna. Ich zdaniem po prostu Capcom recykluje zasoby graficzne albo ma opory przed tym, aby przedstawiać kobiece bohaterki w starszym wieku. Resident Evil Requiem z 51-letnim Leonem (akcja toczy się w 2028 r.) zadebiutuje 27 lutego 2026 r. na PC, PS5, Xbox Series X i Nintendo Switch 2.

3
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.

Więcej nowości

Znany operator nie ogarnął Internetu i straszy mnie sądem
Publicystyka 20 LUT 2026

Znany operator nie ogarnął Internetu i straszy mnie sądem

Dzisiaj opowiem Wam o firmie, która – zdaniem naszego czytelnika – przez wiele miesięcy nie była w stanie rozwiązać jego problemów z Internetem. Natomiast po naszej interwencji zagroziła nam skutkami prawnymi.  Usiądźcie, weźcie popcorn do ręki i posłuchajcie nieco dłuższej historii o pewnej firmie. Owa firma, jak twierdzi jej klient, przez wiele miesięcy nie była w stanie zapewnić mu odpowiedniej jakości łącza internetowego. W tym czasie wielokrotnie zmieniała swoją decyzję, raz twierdząc, że problem jest, a innym razem się tego wypierając. Ostatecznie skończyło się tym, że zagroziła Telepolis.pl pozwem sądowym. Brzmi ciekawie? No to słuchajcie…  Ta firma to Multimedia Capital One Sp. z o.o z siedzibą w Wejherowie. Nie jest to ta znana, duża Multimedia, należąca do grupy Vectra, żeby nie było tutaj żadnych wątpliwości. Nie ma ona żadnego związku ze sprawą. Natomiast w dalszej części tekstu będę odnosił się do firmy, która jest bohaterem tej historii jako po prostu Multimedia, aby było nam wszystkim łatwiej.  Wielomiesięczne problemy z Internetem  Zgłosił się do nas czytelnik, nazwijmy go Piotrem (imię zmienione), który od wielu miesięcy ma problem z Internetem z firmy Multimedia z Wejherowa. Skłoniła go do tego bezsilność, bo pomimo długich walk i próśb nie był w stanie korzystać ze stabilnego połączenia. Uprzedzam, że historia jest długa, a jej zakończenie, które miało miejsce 19 lutego, jest zaskakujące. Właściwa historia zaczyna się na początku 2025 roku. Nasz czytelnik zaczął mieć problemy z łączem Internetowym. Co chwilę mierzył się z ciągłymi utratami pakietów, sięgającymi nawet kilkudziesięciu procent. Działo się to w kompletnie losowych momentach, co uniemożliwiało mu np. granie online ze znajomymi, bo nie miał pewności, że za chwilę nie wyrzuci go z serwerów. Co ważne, nie był to pierwszy taki przypadek. Podobna historia miała już miejsce w 2024 roku, ale wtedy – po około pół roku – problem udało się rozwiązać. Jednak za drugim razem usterka wróciła ze zdwojoną siłą.  Jeszcze w lipcu nasz czytelnik otrzymał informację, że problem leży w utracie sygnału na modemie. W związku z tym umówiono wizytę technika na 16 lipca. Problem w tym, że ten się nie pojawił. Na infolinii klient dowiedział się, że technik odmówił wizyty, bo cyt: „powiedział, że gra pan w gry i ma pan jakieś blokery w komputerze, a sygnał nigdy nie będzie u pana pewnie działał i kolejne wizyty zostaną również anulowanie pewnie”. W tym momencie klient, jak nam przekazał, dostał też informację od konsultantki, że kolejne wizyty techników będą już odpłatne.  Problemy trwały nadal, aż również w lipcu klient otrzymał informację, że problem udało się rozwiązać. Początkowo rzeczywiście tak było. Wydawało się, że Internet działa już stabilnie. Niestety, w sierpniu problemy z utratą pakietów powróciły. Piotr kilkukrotnie zgłaszał problem, ale bez większej reakcji ze strony dostawcy. Dopiero we wrześniu otrzymał informację o pracach modernizacyjnych w Olsztynie. W tym czasie rzeczywiście bywały dni, że nie miał Internetu. Gdy prace zakończono to… problem nie zniknął.  Klient znowu zgłosił problem. Do kolejnych wizyt techników doszło w październiku. W trakcie pierwszej pracownik firmy Multimedia stwierdził telefonicznie, że problem leży gdzie indziej i jest już naprawiany. Początkowo wydawało się, że rzeczywiście udało się usunąć usterkę, bo klient nie miał przez 2-3 dni żadnych problemów. Skontaktował się z infolinią, na której przekazano mu, że oni nadal widzą problem. W związku z tym doszło do umówienia kolejnej wizyty. W jej trakcie technik w progu drzwi powiedział, że jego wizyta nie ma sensu, bo problem leży w skrzynce w innym bloku i zaraz ją naprawi i wszystko wróci do normy. Piotr powiedział mu, że od kilku dni nie jest w stanie już dostrzec problemów, ale na infolinii dowiedział się, że oni nadal widzą, że połączenie nie działa tak, jak powinno. Po tym technik zamknął zlecenie i w notatce napisał, że abonent potwierdził działanie Internetu. Nasz czytelnik twierdzi, że to nieprawda. Nigdy nie potwierdził, że Internet działa, a jedynie przekazał to samo, co w rozmowie z infolinią. Rzecz w tym, że problemy wróciły. Przechodzimy do okresu, w którym olsztyński konserwator był na urlopie, więc zgłoszenie obsługiwał pracownik z innego regionu. Był on u naszego czytelnika w sumie dwa razy. Potwierdził występowanie usterki, nie zamknął kolejnego zlecenia i zapewnił, że przekaże sprawę dalej, bo nie udało mu się problemu rozwiązać.  I tak nastąpił grudzień, a przypominam, że wszystko zaczęło się na początku ubiegłego roku. Klientowi udało się namówić firmę Multimedia do kolejnej wizyty. Przed nią poprosił szefa techników, aby został sporządzony i udostępniony mu protokół interwencji. Zostało mu to obiecane. Pomimo tego jeden z obecnych na miejscu techników odmówił, twierdząc, że nie wystawiają takich dokumentów. Na prośbę telefonu do przełożonego pracownik firmy zaczął podnosić głos i powiedział, że nasz czytelnik nie będzie mu rozkazywał. Natomiast po pytaniu o imię i nazwisko zasłonił się… RODO. Pomimo tego w trakcie wizyty potwierdzono usterkę i stwierdzono, że winny jest modem, który dawno już powinien zostać wymieniony. Modem wymieniono. Przeprowadzono kolejny test i utrata pakietów nadal występowała. Technicy, bo było ich dwóch, przyznali, że na razie nie są w stanie nic zrobić i przekażą sprawę dalej. Ci sami pojawili się u klienta tydzień później. Mieli dokonać poprawek w skrzynce na klatce, ale one również nie przyniosły żadnego skutku. Internet, zdaniem naszego czytelnika, nadal nie działał tak, jak powinien.  Dalsze problemy w 2026 roku  W takiej atmosferze doszliśmy do stycznia 2026 roku. Problemy, jak przekazał nam czytelnik, ciągną się miesiącami. Przez ten cały czas praktycznie nie może w pełni korzystać z Internetu stacjonarnego. Klient dalej zgłasza problemy zarówno telefonicznie, jak i e-mailowo. Od kierownika techników dostaje zapewnienie, że jego sprawa jest priorytetowa.  Po kilku dniach odbywa się niezapowiedziana wizyta techników. Ci ponownie przeprowadzają testy i stwierdzają, że rzeczywiście dochodzi do utraty pakietów. Jednak nic z tym nie robią. Po 2 dniach – konkretnie 16 stycznia – klient otrzymuje telefon, że prace aktualnie są niemożliwe z powodu warunków atmosferycznych (mróz i zamarznięte studzienki). Jednocześnie pracownik firmy informuje go, że według ich wewnętrznych testów łącze spełnia wszystkie standardy umowy. Mocno zirytowany już klient zaczął przekazywać parametry z testów z różnych dni z pytaniem, czy to jest zgodne z parametrami. Technik, jak twierdzi, za każdym razem odpowiada mu, że nie jest. Prosi o kontakt po kilku dniach, gdy poprawią się warunki atmosferyczne.  Jednocześnie w styczniu dochodzi do znaczącego pogorszenia połączenia. Utraty pakietów są jeszcze większe i nie występują już okresowo, a praktycznie przez całe dnie. Dodatkowo pojawia się problem z uploadem, który wcześniej nie występował. Czytelnik w kolejnych dniach (19, 20 i 21 stycznia) kontaktuje się z firmą z prośbą o informacje, co dzieje się z jego zgłoszeniem. Dostaje odpowiedź, że sprawa jest przekazywana do techników, ale nie wiadomo, czemu się z nim nie kontaktują. Natomiast 22 stycznia dostaje e-maila o następującej treści:  Działając w imieniu Multimedia Capital One spółka z o.o. w Wejherowie w odpowiedzi na Pana zgłoszenia informuję, iż w Pana lokalizacji prowadzone są obecnie prace modernizacyjne infrastruktury technicznej.Działania te mają na celu podniesienie jakości oraz stabilności świadczonych przez nas usług. Jednocześnie pragniemy Pana uspokoić, iż na podstawie przeprowadzonych analiz technicznych potwierdzamy, że w Pana przypadku parametry pracy modemu pozostają w granicach normy. Urządzenie komunikuje się z siecią w sposób stabilny, a wartości takie jak poziomy sygnału czy jakość połączenia mieszczą się w normach określonych w obowiązującym regulaminie szczególnym świadczenia usługi Internetu.Z naszej strony nie odnotowaliśmy nieprawidłowości, które mogłyby wskazywać na trwałą awarię po stronie infrastruktury przypisanej do Pana łącza.  Po przeczytaniu wiadomości postanawia kolejny raz zadzwonić do firmy Multimedia. W tym momencie, zdaniem klienta, całkowicie zmienia się narracja firmy. Firma informuje go, że od teraz będzie się z nim kontaktować tylko e-mailowo, a sprawa została przekazana do góry. Tu pojawia się pytanie – czy jest to zgodne z obowiązującym prawem, aby ograniczać kontakt z klientem tylko do wiadomości e-mail? Zapytałem o to UOKiK.  Zgodnie z art. 288 ust. 1 pkt 2 Prawa komunikacji elektronicznej umowa o świadczenie usług komunikacji elektronicznej określa w szczególności dane kontaktowe przedsiębiorcy komunikacji elektronicznej, w tym adres poczty elektronicznej, numery telefonów oraz adres elektroniczny innego środka komunikacji elektronicznej, jeśli dostawca korzysta z innego środka komunikacji elektronicznej, za pomocą których abonent może szybko i efektywnie kontaktować się z przedsiębiorcą komunikacji elektronicznej.W sytuacji, gdy klient zaznaczył, że oczekuje odpowiedzi na reklamację w formie telefonicznej, przedsiębiorca powinien dochować tej formy.  Klient oczywiście nie odpuszcza. W kolejnych dniach codziennie wysyła do Multimedii e-maile z wynikami testów, jednocześnie pytając, czy trwają jakieś prace modernizacyjne, bo systematycznie w godzinach 17:00-23:00 ping wzrasta mu do 130. W odpowiedzi dowiaduje się, że żadne prace nie są prowadzone. W związku z tym prosi o kolejną wizytę technika. Konsultant, z którym rozmawia, znika na 5 minut. Po powrocie informuje Piotra, że wizyta może się odbyć, ale będzie odpłatna. Na pytanie, kto podjął taką decyzję, dowiaduje się, że nie może powiedzieć, ale sprawą „zajmuje się góra”.  Interwencja Telepolis  Dochodzimy do 28 stycznia, kiedy to klient kontaktuje się z nami. Opisuje nam całą sprawę, którą w skrócie opisałem powyżej. Następnego dnia, 29 stycznia, wysyłam pytania do firmy Multimedia Capital One Sp. z o.o z siedzibą w Wejherowie, UOKiK oraz Rzecznika Praw Konsumentów w Olsztynie. Ten ostatni, w związku z naszymi pytaniami, odpowiedział nam:  Miejski Rzecznik Konsumentów w Olsztynie podejmuje (tylko w uzasadnionych przypadkach) interwencję na wniosek konsumenta po wyczerpaniu przez konsumenta drogi postępowania reklamacyjnego/dochodzenia praw i roszczeń. Wniosek do Rzecznika winien obejmować oprócz opisu zdarzenia z uwzględnieniem dat oraz danych konsumenta i przedsiębiorcy również załączoną dokumentację na fakt zaistniałej sytuacji (formularz wniosku o udzielenie pomocy w sprawie konsumenckiej dostępny na stronie https://bip.olsztyn.eu/)  W dniu 5 lutego do sprawy odniósł się również UOKiK. Ten stwierdził, że w przypadku dostępu do Internetu, zgodnie z brzmieniem Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2015/2120 z 25 listopada 2015 r., wszelkie stałe lub regularnie powtarzające się istotne rozbieżności pomiędzy faktycznym wykonaniem usługi dostępu do internetu pod względem prędkości lub innych parametrów jakości usługi ustalone za pomocą mechanizmu monitorowania certyfikowanego przez krajowy organ regulacyjny uznawane są za nienależyte wykonanie i przysługują w takiej sytuacji konsumentowi środki ochrony prawnej przewidziane przez krajowy porządek prawny. Dodatkowo urząd odniósł się do kwestii pobierania przez firmę ewentualnych opłat za kolejne wizyty techników, pomimo dalszego występowania problemów.  Obowiązkiem przedsiębiorcy świadczącego usługi jest bezpłatna weryfikacja zasadności kierowanych do niego zgłoszeń reklamacyjnych. Przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą nastawioną na zysk ponosi również ryzyko gospodarcze związane z tą działalnością, w tym koszty wynikające z obsługi zgłaszanych reklamacji. Nie sposób oczekiwać od konsumenta, że zawsze będzie on w stanie samodzielnie ustalić źródło awarii (w tym po czyjej stronie leży jej przyczyna) i w konsekwencji przewidzieć, czy powinien ponieść koszty wizyty technika, czy nie (z wyjątkiem sytuacji, w których świadomie przyczynił się do powstania awarii). W kontekście tego, o czym piszemy powyżej, warto przytoczyć decyzję nr DOZIK 8/2023 w sprawie Orange Polska S.A., w której uznano, że naliczanie konsumentom opłaty za usługę serwisową asysty technicznej polegającej na diagnozie uszkodzenia zgłaszanego w toku postępowania reklamacyjnego, może stanowić nieuczciwą praktykę rynkową.  Zatem można powiedzieć, że stanowisko urzędników jest w tej kwestii dość jednoznaczne.  Natomiast odpowiedź od firmy Multimedia przyszła do nas 6 lutego o godzinie 14:57. W przesłanym piśmie dostawca usług odpowiedział na wszystkie nasze pytania. Aby uciąć wszelkie spekulacje, wszystkie w niezmienionej formie publikuję poniżej:  Szanowny Panie Redaktorze,W odpowiedzi na przesłane zapytanie prasowe dotyczące świadczenia usługi dostępu do Internetu na rzecz Klienta Multimedia Capital One sp. z o.o. uprzejmie informuje, że wszystkie zgłoszenia oraz reklamacje składane przez abonentów są obsługiwane z zachowaniem należytej staranności, w oparciu o obowiązujące przepisy prawa, postanowienia zawartej umowy, regulamin świadczenia usług, a także zgodnie z wewnętrznymi procedurami operatora.Jednocześnie wskazujemy, że Multimedia Capital One sp. z o.o. jest zobowiązana do przestrzegania tajemnicy telekomunikacyjnej oraz przepisów dotyczących ochrony danych osobowych. W związku z powyższym operator nie jest uprawniony do przekazywania w ramach odpowiedzi na zapytanie prasowe szczegółowych informacji dotyczących indywidualnej umowy, danych abonenta ani szczegółowych danych eksploatacyjnych przypisanych do konkretnej instalacji. W zakresie możliwym do udostępnienia przedstawiamy poniżej ogólne stanowisko odnoszące się do przesłanych pytań.Ad. 1. Dlaczego operator od kilku miesięcy nie jest w stanie usunąć problemu z usługą, mimo że problem miał zostać potwierdzony w trakcie wizyt techników?Multimedia Capital One sp. z o.o. informuje, że w toku obsługi zgłoszeń klienta podejmowano czynności diagnostyczne obejmujące zarówno analizę zdalną, jak i działania serwisowe w miejscu świadczenia usługi.Na podstawie przeprowadzonych pomiarów technicznych, w tym pomiarów realizowanych przez techników przy użyciu niezależnych urządzeń pomiarowych, nie stwierdzono nieprawidłowości w działaniu infrastruktury operatora ani parametrów odbiegających od standardów technologicznych właściwych dla sieci DOCSIS 3.1. Parametry usługi pozostawały zgodne z warunkami umowy oraz regulaminu świadczenia usług.Operator podkreśla, iż nie wszystkie trudności zgłaszane przez abonentów muszą wynikać z przyczyn leżących po stronie operatora. Potencjalne zakłócenia mogą wynikać również z czynników niezależnych, takich jak m.in. konfiguracja urządzeń końcowych abonenta, sieć lokalna (LAN/Wi-Fi), urządzenia pośredniczące, a także funkcjonowanie zewnętrznych serwisów internetowych, na które operator nie ma wpływu.Ad. 2. Dlaczego operator odmawia klientowi dostępu do informacji?Multimedia Capital One sp. z o.o. stanowczo podkreśla, że zarzut o odmowie dostępu do informacji jest nieprawdziwy i całkowicie bezpodstawny.Abonent w każdym czasie uzyskiwał pełne informacje dotyczące zgłaszanych problemów, podejmowanych czynności diagnostycznych oraz przebiegu procedury reklamacyjnej. Operator realizuje swoje obowiązki informacyjne w pełni zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa oraz postanowieniami umowy i regulaminu świadczenia usług.Ponadto wszystkie dokumenty regulujące zasady świadczenia usług, w tym regulaminy, cenniki oraz instrukcje, są publicznie dostępne w oficjalnych kanałach operatora, co zapewnia abonentom nieograniczony dostęp do niezbędnych informacji.Twierdzenia o odmowie udostępnienia informacji są całkowicie niezgodne z faktami i wprowadzają w błąd. Operator działa w sposób przejrzysty, rzetelny i zgodny z obowiązującym prawem.Ad. 3. Dlaczego operator odmawia klientowi kontaktu telefonicznego i komunikuje się wyłącznie drogą mailową?Multimedia Capital One sp. z o.o. w sposób jednoznaczny odrzuca zarzut, jakoby odmawiała abonentowi kontaktu telefonicznego lub ograniczała komunikację wyłącznie do korespondencji elektronicznej. Twierdzenie takie jest całkowicie nieprawdziwe i bezpodstawne.Operator zapewnia abonentom możliwość kontaktu telefonicznego poprzez funkcjonującą infolinię Biura Obsługi Klienta, jak również kontakt drogą elektroniczną. W sprawach technicznych, spornych lub reklamacyjnych komunikacja może być prowadzona również w formie pisemnej lub elektronicznej w celu zapewnienia precyzyjnego i kompletnego przekazu informacji oraz utrwalenia dokumentacji dla celów dowodowych.W żadnym wypadku taka procedura nie stanowi odmowy kontaktu telefonicznego, lecz jest standardową praktyką rynkową mającą na celu prawidłowe i rzetelne prowadzenie sprawy.Ad. 4. Dlaczego operator miał kilkukrotnie zmieniać stanowisko w sprawie, raz twierdząc, że problem istnieje, raz że go nie ma, a innym razem wskazując na abonenta?Multimedia Capital One sp. z o.o. wskazuje, że ocena zgłoszeń technicznych wymaga każdorazowo analizy w oparciu o dane dostępne na danym etapie postępowania, w tym wyniki pomiarów oraz diagnostyki.W przypadku usług telekomunikacyjnych ostateczne stanowisko operatora nie może opierać się wyłącznie na zgłoszeniu klienta, lecz musi uwzględniać weryfikację techniczną. Ewentualne różnice w treści komunikatów przekazywanych w toku sprawy mogą wynikać z rozszerzania diagnostyki oraz analizy kolejnych elementów środowiska sieciowego.Operator podkreśla, iż każdorazowo przekazywane informacje wynikały z aktualnych danych technicznych i nie miały charakteru dowolnego ani sprzecznego. Ad. 5. Dlaczego operator odmawia kolejnych wizyt techników, a jeśli się zgadza, to tylko za opłatą?Multimedia Capital One sp. z o.o. stanowczo podkreśla, że twierdzenie o odmowie realizacji wizyt technicznych jest całkowicie bezpodstawne i niezgodne z faktycznym przebiegiem sprawy.Operator podejmował wszystkie przewidziane procedurami działania serwisowe, w tym wizyty techniczne, zgodnie z potrzebami zgłoszonymi przez abonenta. Zgodnie jednak z postanowieniami umowy oraz regulaminu świadczenia usług, w sytuacjach gdy zgłoszenie problemu technicznego nie wynika z winy operatora lub dotyczy urządzeń, instalacji bądź infrastruktury należącej do abonenta, operator jest zobowiązany poinformować o możliwości naliczenia opłaty za wizytę serwisową.Działanie to nie stanowi odmowy świadczenia usług ani ograniczenia dostępu do serwisu, lecz wynika z obowiązujących przepisów prawa i standardów rynkowych, mających na celu zapobieganie nieuzasadnionym interwencjom. Twierdzenia abonenta o odmowie są więc całkowicie nieprawdziwe i wprowadzają w błąd.Ad. 6. Dlaczego operator odmawia abonentowi rozwiązania umowy za porozumieniem stron?Multimedia Capital One sp. z o.o. w sposób jednoznaczny odrzuca zarzut, jakoby odmawiała abonentowi możliwości rozwiązania umowy za porozumieniem stron. Powyższe twierdzenie jest nieprawdziwe i bezpodstawne.Operator przyjmuje i rozpatruje każdy wniosek o rozwiązanie umowy za porozumieniem stron indywidualnie, z uwzględnieniem postanowień umowy, regulaminu świadczenia usług oraz obowiązujących przepisów prawa. Rozwiązanie umowy za porozumieniem stron wymaga zgody obu stron stosunku prawnego; brak zgody operatora na proponowane warunki nie oznacza odmowy przyjęcia wniosku ani naruszenia praw abonenta.Operator podkreśla jednocześnie, że abonentowi przysługują wszelkie środki ochrony prawnej przewidziane przepisami prawa oraz postanowieniami umowy, w tym uprawnienia reklamacyjne. Do dnia dzisiejszego nie otrzymaliśmy wniosku dotyczącego rozwiązania umowy za porozumieniem stron.Ad. 7. Dlaczego technicy mieli wykazywać lekceważące podejście, nie pojawiać się na wizytach, odmawiać sporządzenia protokołów lub wpisywać informacje niezgodne z rzeczywistością?Multimedia Capital One sp. z o.o. nie posiada informacji potwierdzających zarzuty dotyczące nieprawidłowego zachowania techników lub działań sprzecznych z procedurami operatora. Spółk a nie otrzymała żadnej skargi dotyczącej przebiegu wizyt serwisowych.Operator zapewnia, że personel techniczny oraz podmioty realizujące usługi serwisowe są zobowiązani do przestrzegania standardów obsługi klienta oraz procedur obowiązujących u operatora. Wszelkie zgłoszenia dotyczące jakości obsługi mogą być analizowane w ramach wewnętrznych procedur kontrolnych.Jednocześnie operator wskazuje, iż przebieg wizyt serwisowych oraz podejmowanych czynności jest rejestrowany w systemach wewnętrznych zgodnie z obowiązującymi procedurami.PodsumowanieMultimedia Capital One sp. z o.o. wskazuje, iż zgłoszenia klienta były każdorazowo wnikliwie analizowane, a operator podejmował działania diagnostyczne i serwisowe w celu weryfikacji zgłaszanych problemów.Na podstawie przeprowadzonych pomiarów oraz dostępnych danych technicznych nie stwierdzono nieprawidłowości po stronie infrastruktury operatora, a parametry usługi pozostawały zgodne z warunkami wynikającymi z umowy i regulaminu świadczenia usług.Operator pozostaje otwarty na dalsze działania diagnostyczne w ramach obowiązujących procedur, mające na celu wyjaśnienie wszelkich wątpliwości zgłaszanych przez klienta.  W odpowiedzi na tego e-maila, po zapoznaniu się z jego treścią, postanowiłem zapytać firmę Multimedia, czy są pewni tego stanowiska i czy chcą je przedstawić czytelnikom Telepolis. Nadmieniłem, że klient udostępnił nam Faktury, w których spółka dokonała korekt opłat w związku z występowaniem problemów. Część z nich, zasłaniając dane czytelnika, publikuję poniżej.  Kolejny kontakt nastąpił 16 lutego. Przedstawicielka firmy Chopin Telewizja Kablowa sp. z.o.o Nadmorska Grupa Medialna, mająca siedzibę w tym samym miejscu, co Multimedia Capital One Sp. z o.o, poprosiła mnie o numer telefonu, aby mógł się ze mną skontaktować prezes Bogdan Łaga, Prezes Polskiej Izby Komunikacji Elektronicznej (PIKE). Poproszono również o numer Lecha Okonia, redaktora naczelnego Telepolis, ale po rozmowie z nim uznaliśmy, że nie ma takiej potrzeby. Sam jestem jego zastępcą, więc jestem osobą wystarczającą do kontaktu z firmą.  Pomimo tego przez kolejne 2 dni nie doszło do kontaktu. Nikt do mnie nie zadzwonił. Natomiast 19 lutego doszło do sytuacji z mojej perspektywy absurdalnej. Otrzymaliśmy kolejne pismo od firmy Multimedia. Aby znowu uciąć wszelkie spekulacje, jego treść publikuję w całości, bez jakichkolwiek zmian w treści.  Szanowni Państwo,Działając w imieniu Multimedia Capital One sp. z o.o., w odpowiedzi na Państwa wiadomość informujemy, iż Spółka podtrzymuje dotychczasowe stanowisko – na podstawie przeprowadzonych analiz technicznych oraz danych systemowych nie potwierdzono występowania trwałych awarii ani ciągłych nieprawidłowości w świadczeniu usług telekomunikacyjnych wobec wskazanego Abonenta.Jednocześnie wskazujemy, iż pojedyncze incydenty techniczne, okresowe spadki parametrów lub standardowe działania serwisowe nie mogą być utożsamiane z nienależytym wykonywaniem umowy przez Operatora, a tym bardziej nie stanowią podstawy do formułowania publicznych zarzutów pod adresem przedsiębiorstwa telekomunikacyjnego.Odnosząc się do Państwa twierdzeń, jakoby Spółka „jednoznacznie potwierdzała problem” w korespondencji e-mail oraz poprzez korekty faktur – pragniemy zaznaczyć, że ewentualne działania korygujące, podejmowane w indywidualnych przypadkach, mają charakter prokonsumencki i nie stanowią automatycznego potwierdzenia istnienia awarii systemowej ani winy Spółki w zakresie nienależytego świadczenia usług.Państwa wiadomość zawiera również sugestię, iż stanowisko Spółki powinno zostać zmodyfikowane z uwagi na potencjalną publikację w serwisie Telepolis oraz rzekomą liczbę jego czytelników. Informujemy, iż Spółka nie podejmuje decyzji w oparciu o presję medialną ani groźby publikacyjne, a treść stanowisk opiera wyłącznie o fakty, dane techniczne oraz przepisy prawa.Dodatkowo informujemy, iż jeśli działają Państwo w imieniu Abonenta, prosimy o niezwłoczne przedłożenie stosownego pełnomocnictwa lub upoważnienia do reprezentowania Abonenta w kontaktach ze Spółką, obejmującego w szczególności możliwość uzyskiwania informacji dotyczących rozliczeń oraz świadczenia usług telekomunikacyjnych.W innym wypadku Spółka nie będzie prowadziła merytorycznej korespondencji w zakresie obejmującym dane chronione, w tym informacje rozliczeniowe oraz dane objęte tajemnicą telekomunikacyjną.Jednocześnie stanowczo sprzeciwiamy się formułowaniu insynuacji, jakoby Spółka świadczyła usługi na nienależytym poziomie w sposób trwały lub systemowy. W przypadku publikacji materiału zawierającego informacje nieprawdziwe, nierzetelne lub wprowadzające w błąd, Spółka podejmie stosowne działania prawne.Spółka pozostaje otwarta na wyjaśnienie sprawy w sposób rzeczowy i zgodny z obowiązującymi procedurami, natomiast nie akceptuje prób narzucania tonu komunikacji poprzez groźby publikacyjne.  Zatem firma nie tylko poprosiła nas o przedstawienie oficjalnego pełnomocnictwa w reprezentowaniu klienta, ale zagroziła nam też konsekwencjami prawnymi. Odpowiedzieć na to mogę tylko w sposób jednoznaczny, jednocześnie parafrazując słowa spółki: Decyzję o publikacji tekstu nie podejmujemy w oparciu o presję firm ani groźby prawne. Dlatego Wy, nasi czytelnicy, możecie zapoznać się ze sprawą w taki sposób, jaki została nam ona przedstawiona. Oczywiście mamy tutaj słowo przeciwko słowu. Nie ulega to wątpliwości. Jednak klient przedstawił nam wiarygodne materiały w postaci między innymi korekt faktur oraz zrzutów ekranów z licznymi testami, które potwierdzają występowanie problemów w okresie wielu miesięcy. Dodatkowo zacytuję oficjalny dokument firmy Multimedia, jakim jest przyznanie korekty na fakturze, który w formie zrzutu ekranu udostępniłem powyżej: Przede wszystkim pragniemy wyrazić szczere przeprosiny za wszelkie niedogodności i trudności, które napotkał Pan podczas korzystania z naszych usług. Doskonale rozumiemy, jak frustrujące musiały być wielomiesięczne problemy z dostępem do internetu oraz brak odpowiedniej reakcji z naszej strony. Zapewniamy, że traktujemy Pana zgłoszenia bardzo poważnie i dokładamy wszelkich starań, aby poprawić jakość świadczonych usług. Komentarz jest chyba niepotrzebny. Poprosiliśmy też czytelnika, aby odniósł się do słów firmy. Na kwestię tego, że spółka nie odmawia mu w żaden sposób komunikacji telefonicznej, napisał nam: Jeśli udzielanie informacji według Multimedii to możliwość wykonania połączenia do BOK, żeby dowiedzieć się tam, że pracownik nie może udzielić żadnych informacji, bo wszystko jest obecnie pod analizą "u góry" i mam czekać na maila, bo tylko tak będą się kontaktowali, to faktycznie, mają rację. Nie zmienia to faktu, że nie udzielają mi informacji O MOJEJ SPRAWIE gdy o nie proszę. Resztę pozostawiamy do Waszej indywidualnej oceny. Natomiast z dziennikarskiego obowiązku i rzetelności muszę nadmienić, że po naszym kontakcie z firmą Multimedia Capital One Sp. z o.o. problemy nagle zniknęły. Klient przekazał nam, że od kilku dni Internet działa już bez zarzutów. Oceńcie to sami. Szkoda, że problemów nie udało się naprawić wcześniej, przez wiele miesięcy ich występowania. Jeśli sprawa będzie miała dalszy rozwój to - w miarę możliwości - będziemy Was o tym informować.

43
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Popularne porównania