Kto panu to tak spartolił, czyli polskie światłowody od kuchni
Telepolis.pl
Publicystyka 02 MAJ 2026

Kto panu to tak spartolił, czyli polskie światłowody od kuchni

Nawet nie zdajesz sobie sprawy, co dzieje się na trasie między twoim komputerem czy telefonem, a docelowym serwerem. Sam już nie wiem, czy to światłowodowa patologia, czy koloryt lokalny. Potrzebujesz szybszego Internetu — ryczą reklamy Wszystko cacy, najlepsze usługi, my jesteśmy najszybsi, potrzebujesz 10 Gb/s — to masz… Takie hasła słyszą klienci, którzy nakręceni przychodzą do punktów obsługi, nie zdając sobie sprawy, że nigdy tego nie wykorzystają — poza oczywiście profesjonalistami. Problem staje się bardziej skomplikowany, gdy gumką myszką wymażemy z tego marketing i inne hasła bez pokrycia. Obserwując doniesienia serwisów, operatorów, reklamy i inne, można by rzec, że postęp idzie do przodu. Oczywiście idzie, ale nie w samych superlatywach Powinien przenieść się na niezwykłą jakość — taką, że zaczynamy merdać ogonkiem. I rzeczywiście — ktokolwiek korzystał z jakiegoś światełka (np. symetrycznego) przyzna, że jest to naprawdę świetne łącze. Ponad 20 lat temu sieci były konstruowane tak, by zapewnić, jak największą prędkość w pobieraniu danych (download), a na przesyłanie do sieci (upload) prawie nikt nie zwracał uwagi. Nie mówiąc o ofertach zawierających tzw. CIR, czyli gwarantowaną prędkość np. 2/2 Mb/s, które były zaporowo drogie. Z czasem sytuacja się zmieniła i symetryczna prędkość jest dzisiaj marzeniem wszystkich tych, którzy nie tylko odbierają, ale przede wszystkim wysyłają ogromne ilości danych. Powszechnie występuje zjawisko tzw. wzajemnego nakręcania. Znajomy ma łącze 1 Gb/s czy większe to ja też muszę mieć. I nie jest tu istotne czy faktycznie je wykorzysta. Bo prawda jest taka, że posiadając łącze symetryczne 1 Gb/s i mając kilkadziesiąt różnych urządzeń w sieci, trudno jest je wysycić. Gdyby to zmierzyć na przestrzeni miesiąca średnie całkowite obciążenie wyniosłoby może kilka, kilkanaście procent. Oczywiście wliczając w to przesyłanie dużych plików na różnych urządzeniach czy strumieniowanie wideo w 4k.  Jeżeli ktoś musi przesyłać duże ilości danych i zależy mu na czasie to szybkie łącze jest w pełni uzasadnione. Jednak jeśli szybkość nie wchodzi w rachubę to łącze o przepustowości 100 Mb/s jest w zupełności wystarczające. Tym bardziej że strumienie np. takiego Netflixa w jakości 4K zużywają w skrajnych przypadkach do 12-15 Mb/s.  To jest podejście od strony klienta. A jak to wygląda od strony sieci? Miedziane opowieści W teorii jest wyśmienicie. Wszyscy operatorzy chwalą się, jakich to oni nie mają sieci. Swego czasu japońska firma NTT DoCoMo wśród usług, które będą potrzebowały ogromnych przepustowości, wymieniała: teleportację (choć nie jest ona możliwa), zdalne operacje i wiele innych. To prawda, że sieć optyczna jest bardzo szybka — między innymi dlatego Starlink wykorzystuje bezpośrednią komunikację laserową pomiędzy swoimi satelitami. Cały ruch pomiędzy krajami i kontynentami, również podmorski, odbywa się właśnie z wykorzystaniem kabli światłowodowych. Nie ma usług, które by z nich nie korzystały. Warto jednak spojrzeć od zaplecza na to, co się dzieje w sieciach światłowodowych, zwłaszcza w połączeniach tzw. ostatniej mili. Dlaczego? Bo wtedy ostygnie pierwsze hurra.  Pamiętamy fotografie przedstawiające instalacje różnego typu w Azji? Jeśli nie, to wystarczy wspomnieć o tym, że są to instalacje napowietrzne — niezależnie od tego, czy elektryczne, czy telekomunikacyjne. W praktyce oznacza to kłębowiska wszelkiego rodzaju przewodów i szafek wysoko na słupach. Zabezpiecza się w ten sposób choćby przed trzęsieniami ziemi. W krajach europejskich jest inaczej. Kable przeciągane są najczęściej w ziemi pomiędzy studzienkami. W blokach czy kamienicach ukryte są też w piwnicach i tzw. pionach, w których prowadzi się przewody na piętra. Jest tam też miejsce, by zainstalować szafki z urządzeniami (wzmacniacze sygnału, rozgałęźniki/odgałęźniki, konwertery, przełącznice, w których rozszyte są włókna). Teoria brzmi świetnie, praktyka też, bo klient końcowy nie widzi instalacji poza tą, którą ma w mieszkaniu.  Czy sieć powinna być solidnie wykonana? Dobrze zrealizowana instalacja techniczna zawsze procentuje w przyszłości. Do tego jej szczegółowa dokumentacja ułatwi pracę przyszłym instalatorom czy konserwatorom. A jeśli tak nie jest?  Sieci oparte są o kable miedziane telefoniczne lub koncentryczne mają swoje poważne wady. Potrafią korodować od środka, gdy dostanie się wilgoć przez choćby drobną nieszczelność. Do tego dochodzą skończone możliwości przesyłania danych, tłumienie i zakłócenia oraz czynniki zewnętrzne takie, jak uszkodzenie kabla przez szczury lub inną koparkę. Czasami zdarza się, że pracownicy firmy budowlanej czy remontowej przecinają lub wręcz wycinają instalację. Inni potrafią zerwać połączenie układając przyłącze elektryczne do budynku, czy wbijając słup uliczny w ciąg kabli koncentrycznych biegnących pomiędzy studzienkami. To nie do końca światłowód Powszechnie stosowaną praktyką jest realizowanie „ostatniej mili” nie w standardzie FTTH (Fiber To The Home), a po skrętce (Ethernet) lub kablu koncentrycznym (DOCSIS). Z tej ostatniej korzystają najczęściej tzw. kablówki, bo dysponują już wcześniej wykonaną instalacją miedzianą. Dostarczają sygnał optyczny do budynku lub węzła, a ten jest dalej przesyłany w przewodach koncentrycznych. Nazywa się to HFC (Hybrid Fibre-Coaxial). DOCSIS (Data Over Cable Service Interface Specification) ma jednak kilka wad — przynajmniej w starszych wersjach (poniżej 4.0). Pierwszą jest znaczny spadek przesyłania danych do sieci w stosunku do ich odbierania. Różnica w wersji DOCSIS 3.0/3.1 może być nawet 20-krotna (np. 1 Gb/s / 50 Mb/s). Żeby sobie to wyobrazić — dane są pobierane na np. 30 kanałach telewizyjnych, a wysyłane na 6. Połączenie to jest też mniej stabilne niż światłowód i bardziej podatne na obciążenie przez innych klientów. A przy dużych obciążeniach — gdy po południu lub wieczorem ruch w sieci się zwiększy — prędkość może znacznie spadać. Po nieco drugiej stronie jest obecnie Netia, która w wybranych lokalizacjach potrafi ogarnąć nawet FTTR, czyli dociągnięcie światłowodu do poszczególnych pomieszczeń w naszym domu i z każdego z nich odpalić szybkie Wi-Fi 7. (To nie jest materiał sponsorowany przez Netię, czekamy też na wypowiedzi innych operatorów). Jako pierwsi, i dotychczas jedyni, udostępniliśmy też naszym abonentom w budownictwie jednorodzinnym tzw. FTTR (Fiber To The Room), który zapewnia bardzo dobry zasięg Wi-Fi w każdym pomieszczeniu nawet dużego domu. - przekazał redakcji Karol Wieczorek, rzecznik prasowy Netii Optyczne sieci pajęcze Technologia światłowodowa praktycznie może służyć przez lata, a teoretycznie jeszcze dłużej. Żeby zwiększać przepustowość, wystarczy wymienić urządzenia końcowe i można to robić w nieskończoność. Zatem same zalety? Nie do końca. Przy ich układaniu trzeba wziąć pod uwagę m.in. promień zgięcia — w końcu rdzeń jest szklany, a to oznacza, że kruchy. Dotyczy to przede wszystkim patchcordów w mieszkaniach, które są bardziej giętkie i cieńsze niż DAC (Direct Access Cable) doprowadzony do budynku. Nieświadomi tego klienci potrafią je złamać. Do tego dochodzi powszechna rywalizacja pomiędzy sieciami oraz robienie połączeń „na skróty” (byle szybko i byle działało), co powoduje, że w samych instalacjach zaczyna występować chaos. Profesjonalnie wykonane i oddane do użytku przełącznice budynkowe po roku „zarastają” dzikimi krosami (połączeniami). Otwieramy studzienkę na chodniku, a tam gołe włókna w piasku i błocie wyciągnięte z ochronnej kasetki, której już nie ma. Oczywiście włókna te jeszcze pracują — wystarczy nadepnąć lub trochę mocniej szarpnąć, by przestały. Poza tym w studzienkach czy piwnicach można spotkać szczury, a sporadycznie też pluskwy. Atrakcji jest zatem sporo. W innym miejscu z muf światłowodowych wylewa się woda, bo „fachowcy” nie uszczelnili wejść kablowych. W innym miejscu instalator przeplata kabel pomiędzy rurami od wody lub gazu i na końcu nadmiar zwinięty w kłębek pozostawia zawieszony na wysokości wzroku. Gdzieś indziej patchcordy przecinają się w wielu miejscach tworząc coś na kształt pajęczej sieci. Wtedy ktoś złośliwy może pójść do piwnicy z nożyczkami lub po prostu je połamać. Może to zrobić również jakiś lokalny imprezowicz, który taką szafkę traktuje jako podstawkę pod piwo, wysokoprocentowy trunek lub pojemnik na wypalone fajki.  Szafki z instalacjami są nagminnie otwarte i nierzadko wystają z nich jakieś przewody czy inne elementy. Pół biedy, jeśli otworzono je kluczem, gorzej jak zrobiono to na siłę śrubokrętem lub wyłamano zamek. Częstą praktyką jest również korzystanie z czyjejś infrastruktury. Przykładowo, w lokalizacji są doprowadzone światłowody trzech operatorów, natomiast do lokali dochodzą włókna tylko jednego z nich. Instalator „włamując” się do takiej szafki, korzysta (bez pozwolenia i ustaleń) z infrastruktury przy okazji dewastując po części gotową instalację innej firmy.   W niektórych miejscach układane są na własną rękę korytka pomiędzy szafkami różnych operatorów (jest to wtedy najbardziej estetyczne, choć mało legalne rozwiązanie). Zdarza się również wciąganie nowych przewodów przy pomocy starych — potocznie zwanych pilotem. Jeśli taką operację przeprowadza się na działającej sieci, to nietrudno o jej uszkodzenia. Szukając sygnału w kasetce, „fachowcy” potrafią wypiąć działające włókno i zostawić w powietrzu. Wynika to częściowo z faktu, że mają wąskie widełki czasowe i płacone od wykonanych instalacji. Przez to idą na skróty i bardzo się śpieszą. Operatorzy chętnie korzystają z usług podwykonawców, dzięki czemu znacząco obniżają koszty takich montaży — patrząc oczywiście na własne korzyści. Klienci niektórych firm nierzadko słyszą „zostawiam Panu sprzęt i za 10 minut wszystko powinno działać”. Po czym fachowiec ucieka, pędząc na kolejne zlecenie, a usługa czasami nie działa „bo coś po drodze nie zadziałało, lub nie zostało zrobione tak, jak należy”. Zapytaliśmy się kilku polskich operatorów, co robią, by usługi podwykonawców spełniały jakieś standardy przyzwoitości. Mamy już odpowiedź z Netii i dołożymy kolejne do tekstu, gdy tylko do nas dotrą. Tak, podczas instalacji i konserwacji korzystamy także z podmiotów zewnętrznych. Oczywiście wszyscy podwykonawcy mają w umowach zdefiniowane standardy pracy i wykonywania instalacji. Mamy jasno opisane, jak dane zlecenie powinno zostać zrealizowane, w jaki sposób komunikować się z Klientem, jak powinna przebiegać rozmowa (stosowne są skrypty) i jak powinna wyglądać wizyta w lokalu abonenta. Co wolno robić a czego nie oraz jakie rzeczy są bezwzględnie wymagane.Standardy są przez Netię weryfikowane w formie ankiet jakościowych z klientami oraz podczas audytów, gdzie nasz pracownik jedzie na miejsce konkretnego zlecenia i weryfikuje pracę podwykonawcy. Netia oczywiście zapewnia szkolenia z tych standardów. - przekazał redakcji Telepolis Karol Wieczorek, rzecznik Netii Izolacja i oszczędności Na te tzw. oszczędności i jakość wykonania instalacji przekłada się tworzenie bariery pomiędzy klientami a operatorem. Pierwszym problemem jest czas oczekiwania na infolinii, a gdy już uda się połączyć, słyszymy często bota. Jeśli chce się porozmawiać z konsultantem, to trzeba bota umiejętnie pominąć, ale nie wszyscy wiedzą, jak to zrobić. Wtedy może się uda porozmawiać z konsultantem, jeśli chce się nam czekać. Zdarzają się praktyki rozłożenia tych ostatnich obowiązków na pracowników działających zdalnie. Czasami o wiele łatwiej skorzystać z czatu i w ten sposób załatwić sprawę. A wprowadzenie botów sprowadza się do oszczędności — konsultantów może być mniej. No i bot stanowi dla wielu osób naturalną barierę, nie do przejścia. To znacznie wydłuża oczekiwanie i powoduje frustrację lub nawet poirytowanie klienta, skutkujące zniechęceniem. Dla operatora jest to dobre, bo przynajmniej ma spokój i nie musi interweniować, ponosząc dodatkowe koszty. Patrzy z punktu widzenia silniejszego, dyktującego warunki. Zgłoszeń jest mniej, a te, które są przekazywane do realizacji przez działy techniczne, najczęściej nic nie wnoszą, bo są przekazane przez bota, lub konsultanta, który nie ma pojęcia o tym, co zgłasza. Działa tylko i wyłącznie zgodnie z procedurą. Z kolei klient jest związany na dłużej, więc musi płacić. Ma oczywiście wybór, bo potem może skorzystać z usług innego operatora, ale często wpada z deszczu pod rynnę. I tak w kółko. A co ma zrobić klient senior? Gdy usługi przestają działać, a on korzysta z telefonu stacjonarnego, zostaje uziemiony (bo ten ostatni też pracuje przez sieć). Musi pójść do biura obsługi, w którym obsługujący go człowiek stara mu się sprzedać inne usługi, których on nie potrzebuje. Konsultanci już w pierwszych dniach pracy odbywają szkolenia z zakresu budowy sieci, zasad działania internetu światłowodowego, weryfikacji możliwości technicznych, urządzeń wykorzystywanych do świadczenia usług, możliwości wzmocnienia sygnału Wi-Fi w tym FTTR.Szkolenie obejmuje również zakres diagnostyki oraz wstępnych działań mogących doprowadzić do usunięcia niedogodności. Konsultanci są również szkoleni w zakresie rozróżniania, czy ewentualna awaria jest indywidualna, czy może być powiązana ze zdarzeniem masowym. W toku pracy konsultanci regularnie odbywają szkolenia i retreningi, w tym związane z wdrażeniami nowych urządzeń, czy usług. - staje w kontrze rzecznik Netii, zapewniając, że u nich konsultanci wiedzą, co robią i mówią Złapany w „pięknie wyglądającą pułapkę” klient nie jest tak atrakcyjny, jak nowy. Nie trzeba już nic z nim robić. Musi płacić, bo ma zobowiązanie i najlepiej, żeby się nie odzywał ani nic nie zgłaszał. Nie ma dla niego lepszych promocji, nie oferuje się nic w trakcie umowy, żeby go zachęcić, nie czuje się w żaden sposób dopieszczany. Lepszemu, nowemu klientowi daje się preferencyjne oferty, oczywiście do momentu, kiedy zostanie złapany. Potem już tylko podwyżki zawarte w umowie (np. co roku 10 zł więcej) lub takie tłumaczone inflacją. A co jeśli klient nie ma wyboru i jest skazany na jednego operatora? Nic, płaci i płacze. Z drugiej strony sam też jest często „winny” takiej sytuacji, bo niedoinformowany bierze wszystkie usługi, jak leci, a potem z większości z nich nie korzysta. A handlowcy często stosują przekaz „musi Pan wziąć wszystko, bo to jest jeden pakiet”, albo — „inaczej się nie da”. Dzięki temu operator oszczędza na: infolinii, firmach zewnętrznych, spychologii, czy niewielkich przedziałach czasowych, w których instalator lub usuwający uszkodzenie musi się zmieścić. A to przekłada się też potem na utrzymanie odpowiedniej jakości sieci — nie tylko urządzeń, ale też usług. I w końcowej fazie na niezadowoleniu klienta, który i tak musi płacić. A fachowcy, którzy mają zapewnić jakość i odpowiednio wysoki standard nie mają na to czasu, albo mają go tylko na grubsze sprawy, takie jak uszkodzenia występujące na całych obszarach. Szukając dalszych oszczędności można też wydzielić sieć szkieletową i sprzedać firmie zewnętrznej np. z innego miasta.  Łza w oku W latach 90. światłowód był czymś nieosiągalnym w domu. W Polsce dopiero układano pierwsze połączenia i pętle pomiędzy większymi miastami. W okolicach 1995 roku za spawanie jednego włókna (w przypadku uszkodzenia takiego kabla) płacono około 5 tys. złotych, a same spawarki kosztowały kilkaset tysięcy, co sprawiało, że w Polsce było ich niewiele. Po tych 30-tu latach, spaw kosztuje nic i jest elementem montażu, robionym przy okazji - lub w trakcie budowy sieci. Spawarki można kupić za kilka tys. zł, światłowody są często wielokrotnie tańsze od przewodów miedzianych, a praca z nimi związana, coraz mniej przypomina solidnie wykonaną i przejrzystą robotę.  Mamy nowocześniejsze łącza, większe przepustowości, zaawansowane usługi, ale wszystko to zostało osiągnięte kosztem jakości i klienta. W latach 90. ten ostatni był kimś, kogo darzono szacunkiem. Teraz jest zaszufladkowanym produktem, z którego trzeba wycisnąć jak najwięcej. A reklamy krzyczą - “gdy będziesz szybszy, będziesz szczęśliwszy”. Autorem tekstu jest Czytelnik, który z racji pełnionej funkcji poprosił o anonimowość.

19
DOMINIK KRAWCZYK
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Polacy rzucili się na gotówkę. Powód nie jest taki oczywisty
Płatności bezgotówkowe 02 MAJ 2026

Polacy rzucili się na gotówkę. Powód nie jest taki oczywisty

6
PATRYCJA KORBA
1.
Papierosy tylko dla starych ludzi. Śmiały pomysł ministerstwa
Nauka 02 MAJ 2026

Papierosy tylko dla starych ludzi. Śmiały pomysł ministerstwa

4
PATRYCJA KORBA
1.
Każdy zainteresowany Polak musi to wypełnić. Przedłużono do 8 maja
Wiadomości 02 MAJ 2026

Każdy zainteresowany Polak musi to wypełnić. Przedłużono do 8 maja

3
PAWEł MARETYCZ
1.
Genialny sprzęt Bosch za ułamek ceny. Oferta tylko 2 maja
Sprzęt 02 MAJ 2026

Genialny sprzęt Bosch za ułamek ceny. Oferta tylko 2 maja

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Jaki laptop dla ucznia w 2026 roku? Na co zwracać uwagę przy wyborze?
Telepolis.pl
Sponsorowane 02 MAJ 2026

Jaki laptop dla ucznia w 2026 roku? Na co zwracać uwagę przy wyborze?

1
REDAKCJA TELEPOLIS
1.
Microsoft wie, jak wkurzyć graczy. Poznajcie nowe wytyczne dla Windows 11
Oprogramowanie 02 MAJ 2026

Microsoft wie, jak wkurzyć graczy. Poznajcie nowe wytyczne dla Windows 11

1
PAWEł MARETYCZ
1.
Był tani Mac Mini i się zmył. Ostatnie sztuki są w polskich sklepach
Sprzęt 02 MAJ 2026

Był tani Mac Mini i się zmył. Ostatnie sztuki są w polskich sklepach

2
PAWEł MARETYCZ
1.
Google jak w ruskim cyrku. Wpadka z nową aplikacją
Aplikacje 02 MAJ 2026

Google jak w ruskim cyrku. Wpadka z nową aplikacją

4
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Android Auto 16.8 odmienia auto nie do poznania
Oprogramowanie 02 MAJ 2026

Android Auto 16.8 odmienia auto nie do poznania

0
DOMINIK KRAWCZYK
1.
W Action za 64,95 zł. Taki Polaroid przynajmniej 350 zł
Telepolis.pl
Tech 02 MAJ 2026

W Action za 64,95 zł. Taki Polaroid przynajmniej 350 zł

5
PATRYCJA KORBA
1.
Co to, UFO? Nie, to nowy głośnik Harman Kardon Aura Studio 5 Wi-Fi
Sprzęt 01 MAJ 2026

Co to, UFO? Nie, to nowy głośnik Harman Kardon Aura Studio 5 Wi-Fi

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Meta nagrywała sytuacje intymne. Wpadła, więc zwolniła 1108 osób
Bezpieczeństwo 01 MAJ 2026

Meta nagrywała sytuacje intymne. Wpadła, więc zwolniła 1108 osób

0
PATRYCJA KORBA
1.
Tajwańska wyspa pozbawiona internetu. To nie Chiny, to wrak
Wiadomości 01 MAJ 2026

Tajwańska wyspa pozbawiona internetu. To nie Chiny, to wrak

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Action rozbija bank. 38,95 zł za hit wakacji
Telepolis.pl
Sprzęt 01 MAJ 2026

Action rozbija bank. 38,95 zł za hit wakacji

3
PAWEł MARETYCZ
1.
Możemy przestać bać się o pracę. Nvidia przyznaje, że AI jest droższe, niż ludzie
Aplikacje 01 MAJ 2026

Możemy przestać bać się o pracę. Nvidia przyznaje, że AI jest droższe, niż ludzie

6
PAWEł MARETYCZ
1.
Xiaomi odświeży ulubiony sprzęt Polaków. Premiera w maju
Sprzęt 01 MAJ 2026

Xiaomi odświeży ulubiony sprzęt Polaków. Premiera w maju

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Jedno z ostatnich przemówień Tima Cooka nie spodoba się fanom Apple. Będzie drożej
Sprzęt 01 MAJ 2026

Jedno z ostatnich przemówień Tima Cooka nie spodoba się fanom Apple. Będzie drożej

0
PAWEł MARETYCZ
1.
169 zł i masz projektor z szybką dostawą z polskiego sklepu
Telepolis.pl
Sprzęt 01 MAJ 2026

169 zł i masz projektor z szybką dostawą z polskiego sklepu

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Więcej nowości
Action z gadżetem dla każdego Polaka. 38,49 zł, a przyda się do zimy
Telepolis.pl
Sprzęt 01 MAJ 2026

Action z gadżetem dla każdego Polaka. 38,49 zł, a przyda się do zimy

Do oferty Action weszła właśnie intrygująca, sezonowa nowość. Choć dla osób podróżujących to nawet sprzęt na cały rok. Docenią szczególnie rodzice, pomoże im przetrwać trudniejsze momenty. Action wyskoczył ze sprzętem doskonałym na majówkę i wakacje Chociaż w wielu miejscach w Polsce można dojść do wniosku, że komary wymarły, często wystarczy oddalić się na niewielką odległość od miasta i przybywa ta zaraza. A wraz z tymi insektami nieustanne swędzenie, które potrafi doprowadzić do szaleństwa mniej odporne osoby. Medycyna opracowała rozmaite środki zaradcze po ukąszeniach komarów, ale będąc gdzieś w dziczy ze skończoną tubką takiego specyfiku i gromadką pogryzionych z każdej strony dzieci warto poszukać alternatywy. Urządzenie na ukąszenia owadów Silvergear Jak się okazuje, doskonałą alternatywą na chemię i leki jest punktowe rozgrzewanie miejsca ukąszenia. Tego typu urządzenia podgrzewają niewielki obszar skóry do około 50 stopni Celsjusza, blokując przesył sygnału swędzenia do mózgu, a dodatkowo taka ekspozycja może wpływać na strukturę białek w ślinie owada, denaturując je i zmniejszając reakcję odpornościową. Im szybciej po ukąszeniu przyłożymy maszynkę, tym lepszy będzie efekt. Ulga jest niemal natychmiastowa, a dla dostosowania się do prywatnych preferencji mamy tutaj dwa poziomy temperatury - 47 i 50 stopni Celsjusza. Za zasilanie odpowiada duet baterii AAA, które można kupić na miejscu w Action. Uwagę zwraca wyjątkowo mały rozmiar - 9,5 x 3,4 x 2 cm i masa (25 g), tego kompletnie nie czuć w torebce czy nawet kieszeni. Na stronie producenta za 128 zł, w Action za 38,49 zł Regularna cena urządzenia to aż 30 euro, czyli 128 zł, w promocji obniżone na stronie producenta do 85 zł. Tymczasem w Action to o ponad połowę mniejsza kwota. Nie wiem jak Wy, ale ja zamierzam tego spróbować — piszą w sieci, że działa, a w tej cenie grzech nie kupić.

0
DOMINIK KRAWCZYK
1.

Więcej nowości

YouTube usuwa kanał znanego, polskiego patostreamera
Telewizja i VoD 30 KWI 2026

YouTube usuwa kanał znanego, polskiego patostreamera

Po weryfikacji treści YouTube podjął decyzję o usunięciu całego kanału znanego polskiego patostreamera. Wykryto liczne naruszenia. Patostreaming w ostatnich latach stał się niepokojącym zjawiskiem. Rząd szykuje zmiany, które mają ten proceder ograniczyć. Tymczasem YouTube zdecydował się na usunięcie całego kanału jednego z polskich twórców. Mowa o Robercie Pasucie, który przez lata znany był z projektu Abstrahuje. Usunięty kanał Roberta Pasuta YouTube postanowił przeprowadzić weryfikację kanału po reportażu Moniki Gawrońskiej z cyklu "Polsat News Ujawnia". Platforma uznała, że narusza on wytyczne społeczności między innymi pod kątem nagości i treści seksualnych. W wyniku weryfikacji usunęliśmy ten kanał za naruszenie naszych wytycznych dla społeczności. przekazał Deniz Rymkiewicz z Biura Prasowego Google Polska. YouTube podjął też działania wobec trzech innych kanałów, za pomocą których patostreamer miał omijać warunki korzystania z platformy. Sam twórca twierdzi, że nie jest żadną patologią i pracuje na siebie oraz swoją rodzinę. Utrzymuje też, że swoje treści kieruje do osób dorosłych i są one wyraźnie oznaczone. Warto dodać, że za Robertem Pasutem wydano list gończy. Mężczyzna poszukiwany jest za podżeganie do pobicia, za co grozi mu do dwóch lat pozbawienia wolności. Aktualnie przebywa w Azji. Jak sam twierdzi, nie unika odpowiedzialności karnej, bo nie ma żadnych wyroków i nie jest skazany.

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Więcej nowości

Średniak, który drenuje portfele. Test Samsung Galaxy A57
Telepolis.pl
Testy sprzętu 01 MAJ 2026

Średniak, który drenuje portfele. Test Samsung Galaxy A57

Samsung Galaxy A57 to najnowsza generacja bestsellera firmy Samsung. Sprawdzamy, jak sprawdza się w akcji. Volkswagen Passat to dla wielu osób synonim samochodu idealnego. Może i trochę nudny, ale za to solidny, niezawodny, a i ma w sobie trochę luksusu, który kojarzymy z niemieckimi limuzynami. Dodajmy do tego, że finansowo co do zasady pozostaje w zasięgu typowego Kowalskiego i nie powinno dziwić, że w swoim czasie był to jeden z częstszych widoków na naszych ulicach.  W świecie smartfonów takimi Passatami jest seria Samsung Galaxy A5x. Czy budzą emocje? Ani trochę. Mają natomiast wszystko to, czego można wymagać od telefonu ze średniej półki cenowej. Stoi za nimi rozpoznawalna marka, a od czasu do czasu na pokładzie znajdzie się nawet jakaś funkcja zapożyczona z flagowych modeli producenta. Żadne zaskoczenie, że cieszą się dużą popularnością. W tym kontekście nowy Samsung Galaxy A57 wydaje się wręcz murowanym hitem. Pytanie jednak, czy powtórzy sukces poprzedników? [PHONE:4495] Nie ma co ukrywać, przy oficjalnej cenie rzędu 2299 zł stoi przed nim dość niewdzięczne zadanie – jeszcze niedawno za takie pieniądze można było upolować modele z linii Galaxy S. Wygląd i wykonanie Widzieliście kiedyś smartfon Samsunga? No to wiecie, jak wygląda Samsung Galaxy A57. W ogólnym zarysie telefon praktycznie nie różni się od swojego poprzednika i, idąc za ciosem, innych urządzeń w ofercie producenta. To ten sam nudny minimalizm, który widzieliśmy wielokrotnie. Ale jeśli przyjrzeć się detalom, jest tu kilka różnic. Boczny „garb” z przyciskami nie jest tak mocno uwydatniony jak w Galaxy A56, a boczna ramka straciła swoją nieprzyjemną fakturę. W wersji granatowej (czarnej?) pojawił się dodatkowo delikatny gradient wokół wyspy aparatów na pleckach. No i te pół milimetra różnicy w grubości wbrew pozorom potrafi sprawić, że nowy model wydaje się smuklejszy. Tak, to drobiazgi, ale serio – oryginalność nie jest mocną stroną Koreańczyków, a o czymś napisać trzeba. Na całe szczęście jest też pozytywny aspekt tej samsungowej konsekwencji – jakość wykonania stoi na równie wysokim poziomie, co u poprzedników, a poniekąd także we flagowcach producenta. Znajdziemy tu szkło Gorilla Glass Victus+ z obydwu stron obudowy, solidną aluminiową ramę oraz fenomenalne spasowanie wszystkich elementów. Całość wydaje się jednocześnie solidna i ekskluzywna, a do tego może pochwalić się wodoodpornością na poziomie IP68. W kontekście wygody trudno napisać coś odkrywczego. Przy wyświetlaczu o przekątnej 6,7” telefon da się obsługiwać jedną ręką, ale trudno to nazwać komfortowym używanie. Poza tym jednak ciężko się do czegoś przyczepić. Bohater testu pewnie leży w dłoni, jest poprawnie wyważony, a niewielka grubość obudowy sprawia, że nawet po włożeniu etui pozostaje smukły i bez trudu mieści się w kieszeni. Wyświetlacz Samsung Galaxy A57 wyposażony został w wyświetlacz Super AMOLED+ o przekątnej 6,7”, rozdzielczości 1080 x 2340 oraz odświeżaniu 120 Hz. Zagęszczenie pikseli to ok. 385 PPI, co gwarantuje ostry, szczegółowy obraz. Dla formalności warto zauważyć, że coraz więcej urządzeń w tym segmencie cenowym korzysta z paneli o wyższej rozdzielczości, jednak różnica z perspektywy użytkownika jest praktycznie niedostrzegalna. Ta ostrość to jednak dopiero początek jego zalet. Ekran na żywo prezentuje się atrakcyjnie: kolory są ostre, kontrast nieskończony, a czerń perfekcyjna – jak na AMOLEDa przystało. W pomiarach również wygląda to nieźle. Jasność maksymalna w trybie automatycznym bez trudu potrafi przekroczyć 1100 nitów, pokrycie gamutów to 100 i 86,4 procent odpowiednio dla sRGB i DCI-P3, a do tego mamy obsługę HDR10+. Dla urządzenia tej klasy to w zasadzie standard, ale nie zmienia to faktu, że w akcji prezentuje się fantastycznie. Interfejs i funkcjonalność Bohater testu pracuje pod kontrolą Androida 16 z interfejsem One UI 8.5. Dodatkowo producent zapowiedział nawet sześć dużych aktualizacji systemu, co w dalszym ciągu stanowi mocny atut na korzyść telefonów Koreańczyków względem konkurencji. Nakładka Samsunga mocno odbiega od „czystego” Androida, co nie każdemu przypadnie do gustu. Mimo to pozostaje jednym z bardziej dopracowanych i kompletnych interfejsów na rynku. Autorskie aplikacje producenta bardzo skutecznie łączą czytelny, estetyczny interfejs z rozbudowaną funkcjonalnością. Do tego na pokładzie znajdziemy sporo opcji personalizacji, np. pod postacią kreatora tapet mocno inspirowanego iPhonem. [gallery][img]252629[/img][img]252633[/img][img]252617[/img][img]252610[/img][img]252621[/img][img]252613[/img][img]252625[/img][img]252632[/img][img]252620[/img][img]252631[/img][img]252616[/img][img]252623[/img][img]252626[/img][img]252612[/img][img]252618[/img][img]252624[/img][img]252614[/img][img]252627[/img][img]252622[/img][img]252619[/img][img]252628[/img][img]252630[/img][img]252615[/img][img]252611[/img][/gallery] Moim jedynym zastrzeżeniem po stronie programowej jest fakt, że Samsung bardzo mocno forsuje swój ekosystem i autorskie rozwiązania. Nie musimy z nich korzystać, ale są na tyle mocno zakorzenione w interfejsie, że ciężko je w pełni zignorować. Dotyczy to w szczególności rozwiązań na bazie AI, które od pewnego czasu są oczkiem w głowie Koreańczyków. Jeśli chodzi o funkcje łączności, telefon radzi sobie z 5G, a do tego ma miejsce na dwie karty SIM oraz obsługę eSIM. Oprócz tego dostajemy Wi-Fi 6e, Bluetooth 6.0 i NFC. Niestety po kablu prędkości transferu ograniczają się do standardu USB 2.0. Nie zabrakło także funkcji lokalizacji. Wykorzystuje ona technologie GPS, GALILEO, GLONASS, BDS i QZSS. Podzespoły i wydajność Wewnątrz Samsunga Galaxy A57 drzemie nowy Samsung Exynos 1680. To procesor wykonany w litografii 4 nm. Składa się na niego osiem rdzeni: 1x Cortex-720 2,9 GHz, 4x Cortex-720 2,6 GHz i 3x Cortex-520 1,95 GHz. Całość uzupełnia układ graficzny Xclipse 550, 8 GB RAM i 128 lub 256 GB pamięci wewnętrznej UFS 3.1. Pod względem wydajności skok wydajności względem poprzednika jest raczej symboliczny, ale to akurat nic złego – bohater testu nadal doskonale radzi sobie z praktycznie wszystkimi codziennymi zadaniami. Wydajność ogólna Antutu 10 Geekbench 6 3D Mark Maksymalna temperatura obudowy [°C] Jeden rdzeń Wszystkie rdzenie Wild Life Extreme Wild Life Extreme Stress Test Apple iPhone 15 1456386 2547 6396 2932 78,50% 43,7 Apple iPhone 16e 1401162 3385 8192 3389 71,90% 40,5 CMF Phone 2 Pro 667605 1007 2957 852 99,30% 38 Google Pixel 8a 934740 1627 3349 2455 74,10% 45 Google Pixel 9a 1257023 1757 4551 2651 68,50% 46,5 Google Pixel 10a 1158109 1604 4054 2675 84,10% 45 Motorola Edge 40 745703 1113 3608 1267 99,10% 47,5 Motorola Edge 40 Neo 526405 1049 2544 699 99,20% 49,8 Motorola Edge 50 Neo 694308 1061 3002 863 99,60% 40,5 Motorola Edge 60 653522 1045 2969 852 99,30% 38 Nothing Phone (2a) 693102 1142 2614 1160 99,60% 42,6 Nothing Phone (3a) 796988 1174 3288 1055 99,70% 37 Nothing Phone (3a) Pro 819910 1174 3288 1057 99,60% 37 Nothing Phone (4a) 882786 1266 3379 1120 99,10% 28,6 Nothing Phone (4a) Pro 1142812 1336 4217 2098 89,90% 45,7 OnePlus Nord 3 1041870 1570 4301 2393 56,20% 45,6 OnePlus Nord 5 1466848 1963 4981 3280 82,70% 45 Oppo Reno12 Pro 5G 636220 497 2009 856 99,30% 40,4 Realme 16 Pro 5G 668970 997 2874 863 99,50% 34,5 Realme 16 Pro+ 5G 1033383 1330 4289 2112 99,40% 45,9 Samsung Galaxy A15 383821 723 1871 342 98,60% 37,9 Samsung Galaxy A34 5G 566496 - 2165 641 99,50% 42 Samsung Galaxy A36 653033 1011 2959 897 99,20% 37,6 Samsung Galaxy A55 740618 1167 3452 962 98,20% 33 Samsung Galaxy A56 902046 1359 3879 1319 99,40% 41,5 Samsung Galaxy A57 1005653 1380 4393 1690 99,40% 42,3 Samsung Galaxy S23 FE 1158642 1613 4030 2380 66,00% 45,2 Samsung Galaxy S24 FE 1658371 2119 6644 4150 58,40% 47,9 Samsung Galaxy S25 FE 1792352 2149 7014 4452 51,00% 47 Vivo X200 FE 1929468 1975 6924 4661 46,30% 51,1 Jeden obszar, gdzie różnica jest nieco bardziej klarowna, to wydajność układu graficznego. Co prawda Samsungowi Galaxy A57 daleko pod tym względem do flagowców (i to nawet tych kilkuletnich), ale w pomiarach radzi sobie wyraźnie lepiej od Galaxy A56 i nie powinien mieć problemów z większością produkcji ze Sklepu Play. Pod względem kultury pracy telefon wypada w porządku. Nie odnotowałem w toku testów oznak throttlingu termicznego, ale maksymalna temperatura obudowy dobijająca do 42,3 °C to nieco więcej niż oczekiwałbym od sprzętu tej klasy. Aparat Z tyłu telefonu znajdziemy trzy „oczka”: aparat główny o rozdzielczości 50 Mpix, ultraszeroki 12 Mpix i makro 5 Mpix. Najlepsze rezultaty można oczywiście uzyskać z pomocą tego pierwszego. Zdjęcia wykonane główną jednostką Samsunga Galaxy A57 charakteryzują się wysoką szczegółowością, świetną kontrolą wad optycznych i bardzo ładnym naturalnym rozmyciem. Mają też bardzo żywe kolory i jest to coś, co albo się pokocha, albo znienawidzi. Wszystkie telefony Koreańczyków idą w stronę nienaturalnych, nieco przejaskrawionych barw i Samsung Galaxy A57 nie jest tutaj wyjątkiem. Muszę przyznać, w większości sytuacji wychodzi to całkiem zgrabnie, ale jednak daleko fotografiom od pełnego realizmu, a i w przypadku późniejszej obróbki może to być nieco uciążliwe. Zdjęcia przykładowe - aparat główny [gallery][img]252637[/img][img]252651[/img][img]252656[/img][img]252681[/img][img]252640[/img][img]252661[/img][img]252674[/img][img]252672[/img][img]252664[/img][img]252685[/img][img]252643[/img][img]252676[/img][img]252682[/img][img]252689[/img][img]252670[/img][img]252647[/img][img]252669[/img][img]252652[/img][img]252649[/img][img]252646[/img][img]252641[/img][img]252657[/img][img]252680[/img][img]252686[/img][img]252684[/img][img]252683[/img][img]252659[/img][img]252675[/img][img]252660[/img][img]252653[/img][img]252645[/img][img]252650[/img][img]252638[/img][img]252644[/img][img]252677[/img][img]252666[/img][img]252636[/img][img]252665[/img][img]252679[/img][img]252648[/img][img]252662[/img][img]252642[/img][img]252654[/img][img]252663[/img][img]252688[/img][img]252658[/img][img]252655[/img][img]252667[/img][img]252678[/img][img]252671[/img][img]252639[/img][img]252673[/img][img]252687[/img][img]252668[/img][/gallery] Muszę natomiast przyznać, telefon z nawiązką rekompensuje to po zmroku. Duża matryca, jasny obiektyw i optyczna stabilizacja (OIS) sprawiają, że spadek jakości w słabym oświetleniu jest niewielki i nadal możemy cieszyć się bardzo dobrą ostrością oraz kontrastem. Bohater testu radzi sobie w tych warunkach na tyle dobrze, że paradoksalnie najlepiej unikać dedykowanego trybu nocnego, który nadmiernie rozjaśnia obraz i zabija naturalną dynamikę. Zdjęcia przykładowe - aparat ultraszerokokątny [gallery][img]252694[/img][img]252697[/img][img]252692[/img][img]252698[/img][img]252696[/img][img]252699[/img][img]252701[/img][img]252700[/img][img]252702[/img][img]252712[/img][img]252711[/img][img]252706[/img][img]252708[/img][img]252695[/img][img]252707[/img][img]252705[/img][img]252693[/img][img]252691[/img][img]252710[/img][img]252703[/img][img]252704[/img][img]252690[/img][img]252709[/img][/gallery] Jeśli chodzi o pozostałe aparaty, to jestem bardzo zadowolony z rezultatów oferowanych przez tryb ultraszerokokątny, jednak sporym ograniczeniem jest tutaj brak autofokusu. Z kolei makro… cóż, jest w porządku, ale lepsze rezultaty daje cyfrowy zoom z głównego modułu. Zdjęcia przykładowe - aparat makro [gallery][img]252718[/img][img]252714[/img][img]252717[/img][img]252720[/img][img]252715[/img][img]252713[/img][img]252716[/img][img]252719[/img][/gallery] Kamerka do selfie ma rozdzielczość 12 Mpix. Jakość obrazu nie jest zła, ale mocno rozczarowuje brak autofokusu. Szkoda, bo cierpią przez to zarówno tryb portretowy, ale także nagrywanie wideo. Zdjęcia przykładowe - aparat przedni [gallery][img]252721[/img][img]252724[/img][img]252723[/img][img]252722[/img][/gallery] A skoro o tym mowa, to Samsung Galaxy A57 rejestruje obraz w rozdzielczości maksymalnie 4K przy 30 kl./s. Nie jest to może czołówka smartfonów filmowych – choćby przez brak nagrywania w 4K przy 60 kl./s. i HDR – ale sam zarejestrowany materiał spokojnie nadaje się do wykorzystania np. w mediach społecznościowych, a nawet w nieco bardziej ambitnych projektach wideo. Bateria Bateria na pokładzie Samsunga Galaxy A57 ma pojemność 5000 mAh. Na dzisiejsze standardy to nie powala, ale trzeba przyznać, że telefon robi z niej dobry użytek – w naszym teście wytrzymał ponad 17 godzin odtwarzania wideo, co jest bardzo dobrym rezultatem. Dwa czy nawet trzy dni pracy wydają się zupełnie w zasięgu. Wytrzymałość akumulatora Akumulator (mAh) Wyświetlacz Czas pracy (minuty) Przekątna (cale) Rozdzielczość (piksele) Odświeżanie (Hz) CMF Phone 2 Pro 5000 6,77" 1080 x 2392 120 940 Google Pixel 8a 4492 6,1" 1080 x 2400 120 747 Google Pixel 9a 5100 6,3" 1080 x 2424 120 1129 Google Pixel 10a 5100 6,3" 1080 x 2424 120 1211 Motorola Edge 50 Neo 4310 6,36" 1200 x 2670 120 709 Nothing Phone (2a) 5000 6,7" 1080 x 2412 120 706 Nothing Phone (3) 5150 6,67" 1260 x 2800 120 1014 Nothing Phone (3a) 5000 6,77" 1080 x 2392 120 851 Nothing Phone (3a) Pro 5000 6,77" 1080 x 2392 120 808 Nothing Phone (4a) 5080 6,78" 1224 x 2720 120 904 Nothing Phone (4a) Pro 5080 6,83" 1260 x 2800 144 1043 OnePlus Nord 5 5200 6,83" 2800 x 1272 144 1149 Oppo Reno12 Pro 5G 5000 6,7" 1080 x 2412 120 831 Realme 16 Pro 5G 6500 6,78" 1272 x 2772 144 991 Realme 16 Pro+ 5G 7000 6,8" 1280 x 2800 144 1251 Samsung Galaxy A15 5000 6,5" 1080 x 2340 120 775 Samsung Galaxy A36 5000 6,7" 1080 x 2340 120 780 Samsung Galaxy A35 5000 6,6" 1080 x 2340 120 811 Samsung Galaxy A55 5000 6,6" 1080 x 2340 120 914 Samsung Galaxy A56 5000 6,7" 1080 x 2340 120 953 Samsung Galaxy A57 5000 6,7" 1080 x 2340 120 1022 Samsung Galaxy S24 FE 4700 6,7" 1080 x 2340 120 851 Samsung Galaxy S25 FE 4900 6,7" 1080 x 2340 120 1024 Vivo X200 FE 6500 6,31" 1216 x 2640 120 1127 Niestety, jeśli chodzi o ładowanie, uczucia są nieco bardziej mieszane. Z jednej strony mamy obsługę USB Power Delivery i mocy 45 W, czego Koreańczycy skąpią nawet w części swoich „flagowych” modeli (pozdrowienia dla użytkowników bazowego Galaxy S26). Z drugiej – o ładowaniu bezprzewodowym możemy zapomnieć.  Podsumowanie Czy Samsung Galaxy A57 jest dobrym telefonem? Ba, jest bardzo dobrym telefonem! Niewiele jest na rynku urządzeń równie dopracowanych i zbalansowanych, szczególnie na poziomie wykonania czy oprogramowania. Tu się wiele nie zmieniło na przestrzeni generacji, co akurat stanowi doskonałą wiadomość. Tym bardziej frustruje fakt, że tak samo nie zmieniło się wiele w kwestii ograniczeń, którymi producent wydaje się celowo obarczać swoje telefony – np. w zakresie funkcji foto/wideo czy ładowania. Nie żeby przekreślało to świetne wrażenie zostawione po sobie przez bohatera testu, ale jednak z roku na rok tego typu kompromisy doskwierają coraz bardziej – szczególnie kiedy trzeba wysupłać z kieszeni kwotę jak za używanego Passata. [SALE-4991] [SALE-4992]

8
ARKADIUSZ BAłA
1.

Popularne porównania