Testy sprzętu
08 SIE 2026
Engwe Zip to elektryczny rower nowej kategorii (test)
Na ten rower czekałem długo, bo zniknął błyskawicznie z magazynów. Było warto – 16,9 kg i zasilanie z powerbanka 90000 mAh? Bardziej zaciekawić się nie dało.
Engwe wgryza się w segment Bromptona
Lekkie, łatwe do składania i transportu metrem czy pociągiem miejskie rowery elektryczne były przez długi czas domeną brytyjskiego Bromptona i oznaczały wydatek rzędu 12–15 tys. zł. Firma Engwe, znana przede wszystkim z potężnych rowerów klasy enduro (tzw. fat bike'i) i klasycznych rowerów miejskich, postanowiła w tym sezonie spróbować swoich sił i w tym segmencie. Engwe Zip to pierwszy szkrab w rodzinie, który nie tylko dorównuje brytyjskiej legendzie, ale też deklasuje ją cenowo. 4649 zł to kwota, za którą Brompton nie daje nawet wariantu bez elektryki. Tymczasem u Engwe to kompletny rower elektryczny.
W tej dość przystępnej cenie dostajemy sprzęt z zasięgiem do 120 km na pierwszym stopniu wspomagania, standardowym udźwigiem 120 kg i geometrią odpowiednią dla osób o wzroście od 155 do 190 cm. Jest to przy tym sprzęt tak kompaktowy, że nie musiałem go składać, by wszedł bez pionowania do niewielkiej windy i pierwszy raz zapakowałem składaka Engwe do auta.
Choć producent ma całe mnóstwo składanych rowerów, to jednak wrzucenie przeszło 30 kg do bagażnika to operacja z sercem na ramieniu. W końcu nikt nie chce porysować lakieru w aucie na poczet zachcianki pojeżdżenia sobie rowerem za miastem. Łatwe zapakowanie rowerów typu fat bike wchodzi też tylko w grę, gdy mamy kombi czy SUV–a, do mniejszych bagażników złożony rower zwyczajnie może nie wejść, zostaje więc składanie foteli i delikatne wkładanie ciężkiego sprzętu przez drzwi boczne. Albo – no właśnie – zakup czegoś znacznie mniejszego, jak testowany Engwe Zip.
[SALE-6498]
[SALE-6499]
[SALE-6500]
Górala ani roweru terenowego nie zastąpi, ale nie musi
Myślisz rower i masz od razu obraz urządzenia z jednej czy innej kategorii. Przy Engwe Zip musisz jednak zresetować myślenie – to zupełnie inny segment, o unikalnych własnościach.
[gallery][img]259771[/img][img]259773[/img][img]259772[/img][/gallery]
Przede wszystkim rower wygląda nieco jak dziecięcy z racji swoich rozmiarów oraz małych kół i na dobrą sprawę mógłby za taki robić, z potężnym zapasem regulacji na rosnący wzrost naszego nastolatka. Formalnie jednak urządzenie przygotowane zostało z myślą o osobach dorosłych, poszukujących miejskiego środka transportu, który można potem schować pod biurkiem w biurze, jak i nie zagraci nam wynajmowanej mikro–kawalerki.
[gallery][img]259776[/img][img]259775[/img][img]259774[/img][/gallery]
Zaskakuje jednostronny widelec, zaskakuje też amortyzowane siodło w samej sztycy. Jeszcze bardziej rozbraja mechanizm ściągający rower do siebie i odciągający łańcuch, inicjowany przez wciśnięcie dolnej części sztycy siodła ku dołowi. Kilka ruchów i koła sczepiają się magnesem z jednej strony, a przed nimi lądują małe kółeczka, by sprzęt mógł wygodnie stać bez wysuwania stopki, jak i by można było go prowadzić w formie złożonej po chodniku. A do tego możemy błyskawicznie odczepić pedały i zamontować je na uchwytach przy tylnym kole, przez co całość robi się jeszcze mniejsza i nie będzie nas drapać po kostkach przy chwili nieuwagi. To jest jakiś kosmos – jedno rozwiązanie inżynieryjne goni kolejne, a wszystko to, w imię miniaturyzacji i wygody.
[gallery][img]259777[/img][img]259778[/img][img]259779[/img][/gallery]
Oddzielnego akapitu wymaga przednia sakwa, z blokadą na kluczyk. To w tym niewielkim plecaczku umieszczamy nasz potężny powerbank, który zasila cały system. Można ją łatwo odczepić, wyjąć pasek na ramię i pchać złożony jeszcze lżejszy rower. Ba, ten powerbank 90 000 mAh z dwoma portami USB–C naładuje też laptopa czy smartfon i to ekstremalnie szybko, bowiem nie tylko sam ładuje się z mocą 100 W (ładowarka w zestawie), ale też taką moc może oddać.
W sakwie nie zabrakło separatora, oddzielającego akumulator od górnej części, dzięki czemu stanowi ona też pojemny plecak na inne przedmioty i ma nawet wygodną zaślepkę portu USB–C, by wyprowadzić sobie przewód bez wyjmowania powerbanka. Podczas testów z powodzeniem zasilałem tą olbrzymią pojemnością przez kilka godzin projektor, a uniwersalny charakter rozwiązania nie tylko usuwa konieczność pamiętania o specjalnej, wielkiej ładowarce, ale też za sprawą USB–C jest furtką to niezliczonych zastosowań domowych i terenowych.
Co warto zauważyć, rower jest na tyle lekki, że jeździ się nim wygodnie nawet i bez całego tego wspomagania i doczepionego powerbanku. Nie ma więc sytuacji, że przy braku naładowanego akumulatora nie wyjdziemy z domu. To nie 35 kg, tylko 16,9 kg, nie ma więc miejsca na wymówki. W tym miejscu należy jednak dodać, że producent podaje masę bez akumulatora, który podnosi ją brutto do wciąż akceptowalnych 19,4 kg.
Jak się tym jeździ?
Nie jest to rower, który odpalamy kluczykiem, aplikacją w telefonie czy tagiem NFC. Aplikacja potrzebna jest co najwyżej do zarejestrowania produktu i korzystania z podstawowych funkcji aplikacji (np. planowanie tras, zapis dystansów etc.), generalnie można bez niej żyć. Z kolei kluczyk to jedynie blokada akumulatora w specjalnej stacji dokującej. Bez kluczyka nie wyjmiemy akumulatora z sakwy, ani też nie odczepimy sakwy od roweru.
[gallery][img]259784[/img][img]259785[/img][img]259783[/img][/gallery]
Rower stworzony jest do jazdy w pozycji wyprostowanej, zapomnijcie tutaj o jakiejś sportowej geometrii, jeździ się nim jak popularnymi miejskimi damkami z koszem – rekreacyjnie, bez pośpiechu. Nie znaczy jednak, że powoli, bowiem moment obrotowy 40 Nm i 250 W silnik z czujnikiem momentu obrotowego pozwalają na błyskawiczne rozpędzenie się do 25–26,5 km/h. Przy najcięższej z tylnych przerzutek, właśnie taka jest typowa, rekreacyjna prędkość jazdy, zanim wspomaganie zostanie odpięte. Absolutnie nie ma więc tutaj mowy, że mniejszy rower oznacza mniejszą dynamikę jazdy. Wręcz przeciwnie, przemierzając ścieżki rowerowe pojezierza łęczyńsko–włodawskiego wielokrotnie obserwowałem zmianę podejścia obserwujących rower z początkowego lekkiego politowania, na absolutny szok, jak szybki i zwinny jest to sprzęt.
Jest to przy tym rower krótki, o małych 16–calowych kołach, co przekłada się na inną niż do tej pory kulturę jazdy. To takie doświadczenie nieco z pogranicza ogromnej hulajnogi i małego roweru. Sprzęt nie wyrywa nam się może spod nóg jak niektóre "hulajki", ale promień łuku skrętu czy reakcja na nierówności podłoża mają coś włąśnie z hulajnogi. Większe progi i wyjątkowo strome podjazdy przy 3. biegu wspomagania mogą zaowocować tutaj podniesieniem przedniego koła. Z kolei silne hamowanie przy zjeżdżaniu ze wzniesienia powoduje dociśnięcie siodła w dół i zapadnięcie się go (amortyzator w sztycy). Były to dla mnie nowe doświadczenia w kontekście jazdy rowerami elektrycznymi, które mogą nieco zaskoczyć niespodziewających się niczego użytkowników. Wystarczy jednak leśne ścieżki pokonywać spokojniej, na 1–2 biegu i problem znika, z kolei na amortyzację siodła po kilku dniach przestajemy zwracać uwagę.
Nie jest, nie był i nikt nie obiecywał, że będzie to rower na leśne wertepy, ale pojeździłem w ramach eksperymentu nim trochę i w takich warunkach. Piaszczysty odcinek drogi zwykle udawało się pokonać bez schodzenia z roweru i co do zasady było znacznie lepiej niż się spodziewałem.
Z kolei pełnowymiarowe hamulce tarczowe 160 mm, prosty dzwonek, przedni reflektor 30 Lux i tylne światło czerwone wraz z odblaskiem sprawiają, że jeździmy pewnie i przepisowo. Dużym atutem jest też łatwa możliwość regulacji łączeń, bez użycia narzędzi. Zaskrzypiała kierownica? Odsuwam łapkę, dokręcam palcami śrubę, dociskam łapkę i gotowe. Pomimo aż tak skrajnie składanej i kompaktowej konstrukcji, wszystko jest tu sztywne i bezgłośne, dając nadzieję na długą, bezawaryjną eksploatację.
[gallery][img]259789[/img][img]259791[/img][img]259790[/img][/gallery]
Mieć ciastko i zjeść ciastko, czyli zasięg i ładowanie
Zastosowany akumulator ma deklarowaną pojemność aż 360 Wh (na obudowie 332,1 Wh) / 90 000 mAh, a zastosowane w nim ogniwa dostarczyła firma LG. Pomimo ogromnej mocy ładowania 100 W (PD), zderzenie z równie ogromną pojemnością przynosi realny czas ładowania od zera do pełna na poziomie 6,5 godziny.
[DIFF:{"before":"259792","after":"259793","description":"Takie 100–watowe ładowarki PD to nie są tanie rzeczy"}]
Engwe ma już w ofercie rowery ładowane w zaledwie 2 godziny, o zbliżonych zasięgach. Jednak ładowarki do nich są ogromne, ciężkie i nie używają one złącza USB–C. Dla roweru terenowego lepszą opcją byłoby szybkie ładowanie, pozwalające naładować rower podczas obiadu w przydrożnej karczmie i jechać dalej. Tutaj z kolei mamy rower, który naładujemy podczas pracy w biurze ładowarką od laptopa. I też jest to zwycięstwo, innej kategorii, ale nadal zwycięstwo.
[gallery][img]259796[/img][img]259795[/img][img]259794[/img][/gallery]
Poza tym nie oszukujmy się, mało kto dojeżdża rowerem więcej niż 20 km do pracy, tymczasem testowany sprzęt na jednym ładowaniu daje do 120 km zasięgu na 1. biegu, do 85 km na dwójce i do 60 km na pełnym wspomaganiu (3. bieg). Przy mojej wadze powyżej 90 kg dla samego 3. biegu realny zasięg wynosił pomiędzy 45 a 50 km, w zależności od ilości wzniesień, był więc zgodny z oczekiwaniami.
[gallery][img]259799[/img][img]259801[/img][img]259797[/img][img]259798[/img][img]259800[/img][img]259803[/img][/gallery]
Warto zauważyć, że na polskim rynku popularnością cieszą się dyskontowe, niewiele tańsze rowery elektryczne o dwukrotnie większej masie i 40 km maksymalnego zasięgu na jedynce. W przypadku Engwe Zip lepiej jest nawet na pełnym wspomaganiu i jestem w stanie uwierzyć w ponad 100 km przy oszczędnej jeździe na 1. biegu.
Podsumowanie
Przez ostatnie 3 lata sprawdziłem elektryki w wielu kategoriach konstrukcyjnych i wagowych, ale tak niezwykłego sprzętu, jakim okazał się Engwe Zip u siebie nie miałem. To zajadle skupione na swojej misji maleństwo gromadzi w sobie całą mozaikę przemyślanych rozwiązań konstrukcyjnych, które, współgrając ze sobą, tworzą ekstremalnie kompaktowy i lekki pojazd. Składający się w razie potrzeby do jeszcze mniejszego, walizkowego formatu.
Źródłem zasilania jest tutaj powerbank o astronomicznej pojemności 90 000 mAh, który śmiało można wręcz nazwać stacją zasilania, gotową dostarczyć energię nie tylko rowerowi, ale i spokojnie wydajnemu laptopowi z użyciem Power Delivery 100 W. Sam podłączałem na długie godziny projektor, a to tylko początek niekończącej się listy zastosowań.
Nie jest to może pancerny, terenowy rower i nie jest też błyskawiczna szosówka, ale w swojej nowej i wciąż mało zagospodarowanej kategorii kompaktowych, lekkich rowerów miejskich Egwe Zip błyszczy wyjątkowo jasno. Producentowi nie brakowało odwagi, zaryzykował i opłaciło się. Wciąż są momenty, gdy nie wyrabia z dostawami. Na dołączonej poniżej liście wad i zalet, wady wynikają z kategorii produktowej, a nie z uchybień producenta. Wymieniam je jedynie dla lepszej świadomości kupujących. Na koniec dnia bowiem ten rower to czysty miód, godny rekomendacji redakcji, szczególnie przy jego rozsądnej cenie.
[SALE-6498]
[SALE-6499]
[SALE-6500]
LECH OKOń