Prawdziwy powód, by wybrać ten telefon. Sprawdziłem go samemu
Sponsorowane 16:28

Prawdziwy powód, by wybrać ten telefon. Sprawdziłem go samemu

Czy warto kupić smartfon Motorola Signature wyłącznie ze względu na aparat? Postanowiłem sprawdzić to w praktyce. Kiedy piszemy o aparatach w smartfonach, zwykle skupiamy się na technikaliach: rozdzielczości, zastosowanym sensorze, w jaki sposób oprogramowanie wpływa na wygląd detali, czy po zmroku pojawia się szum itd. To kwestie istotne dla kupujących, ale umówmy się – czy ktokolwiek z nas zastanawia się nad nimi, kiedy przychodzi do samego robienia zdjęć? Nie, liczy się tylko kadr, który udało nam się złapać. Dlatego tym razem postanowiłem podejść do tematu nieco inaczej. Mam u siebie Motorolę Signature, którą zabrałem ze sobą na miasto, żeby zrobić kilka dobrych zdjęć. Nie „dobrych” pod kątem recenzji, gdzie chodzi o wyłapanie wszystkich niuansów i potknięć sprzętu. Dobrych tak po prostu – takich, na które przyjemnie popatrzeć. Przyjrzymy się im razem, by ocenić, czy jeden z topowych modeli w ofercie legendarnego producenta faktycznie sprawdza się w roli klasycznego aparatu. Motorola Signature – fotograficzny mocarz No ale zanim przejdziemy do zdjęć, to o samym telefonie też wypadałoby powiedzieć dwa słowa. Motorola Signature to obecnie topowy „klasyczny” model w ofercie marki – wyżej pozycjonowane są wyłącznie modele składane (przynajmniej przez jakiś czas, bo następca – Motorola Signature 27 – jest już w drodze). W dzisiejszych czasach niesie to ze sobą kilka oczekiwań, takich jak wysoka jakość wykonania, potężny procesor czy wysokiej klasy wyświetlacz. Nasz dzisiejszy bohater wypada bardzo dobrze w każdym z tych obszarów: materiały klasy premium łączą się z wysoką odpornością na uszkodzenia (odporność na upadki klasy MIL-STD-810H i wodoodporność IP68/IP69), procesor to superwydajny Qualcomm Snapdragon 8 Gen 5, a w roli wyświetlacza dostajemy imponujący panel LTPO AMOLED o przekątnej 6,8” i wysokiej rozdzielczości 1264x2780. Prawdziwymi gwiazdami dzisiejszej opowieści są jednak tutejsze aparaty. Na pleckach znajdziemy ich trzy: standardowy szerokokątny, ultraszeroki oraz peryskopowe tele. Każdy ma rozdzielczość 50 Mpix oraz bardzo dobre parametry w swojej klasie. Przykładowo główna jednostka korzysta z dużego sensora 1/1,28” i obiektywu o przysłonie f/1.6, telefoto oferuje trzykrotne optyczne przybliżenie i optyczną stabilizację obrazu (OIS), a moduł ultraszeroki ma pole widzenia rzędu aż 122° i pełnoprawny autofokus. W teorii z takiego sprzętu można wycisnąć bardzo dużo. Jedenasta pozycja w rankingu DXOMark wydaje się to potwierdzać. A jak jest w praktyce? To postanowiłem zweryfikować. Teleobiektyw jak z lustrzanki Główny aparat Motoroli Signature oferuje ogniskową odpowiadającą ok. 23 mm dla pełnej klatki. To klasyczny szeroki kąt, który fajnie sprawdza się przy pejzażach czy reportażu. To także jedna z najpopularniejszych ogniskowych w smartfonach. Muszę natomiast przyznać, że prywatnie nie znoszę z nią pracować i uciekam od niej, kiedy tylko mam taką możliwość. Na szczęście Motorola Signature daje mi sporo innych możliwości. Mój ulubiony spośród tego trio aparatów to moduł tele, który daje trzykrotne zbliżenie optyczne i ogniskową odpowiadającą ok. 71 mm dla pełnej klatki. To rejony klasycznych obiektywów portretowych, które doskonale sprawdzają się także np. do fotografowania detali architektury. Lubię łapać zbliżenia, na których budynki przestają wyglądać jak budynki, a detale przybierają formę abstrakcyjnych geometrycznych wzorów. Normalnie jest to typ zdjęć, do których bezlusterkowca z obiektywem 90, a czasem nawet 200 mm – większość telefonów albo nie pozwala uzyskać takiego zbliżenia, albo ich moduły z teleobiektywem mają na tyle słabe parametry, że „komórkowy” charakter widać na pierwszy rzut oka. Z Motorolą Signature nie ma tego problemu. Fotografie na trzykrotnym zbliżeniu są szczegółowe i mogą się pochwalić naturalną dynamiką. Co prawda na ekstremalnych zbliżeniach widać, że krawędzie są miejscami nieco przeostrzone, ale jest to efekt bardzo subtelny. Jeśli zdjęcia robicie po to, by publikować je w Internecie, to prawdopodobnie nikt nie będzie miał okazji go zauważyć. O ile jednak spodziewałem się, że fotki z trzykrotnym zbliżeniem będą wyglądać dobrze, o tyle miłym zaskoczeniem okazał się fakt, że śmiało można sięgać nawet po sześciokrotne zbliżenie. Jasne, tutaj jakość jest już wyraźnie gorsza, ale takie fotografie nadal są w pełni używalne – szczególnie jeśli zadbamy o odpowiednie warunki oświetleniowe. A czemu to takie imponujące? Bo dostajemy ekwiwalent ogniskowej 142 mm. Powiedzmy, że „prawdziwe” obiektywy o podobnych parametrach nie mieszczą się do kieszeni tak gładko, jak Motorola Signature. Nieograniczone możliwości Nie będę kłamał – na ponad 200 zrobionych przeze mnie zdjęć, tylko kilka było zrobionych innym aparatem niż teleobiektyw. Myślę jednak, że to dobrze obrazuje jeden z głównych atutów Motoroli Signature jako smartfona fotograficznego. To sprzęt bardzo uniwersalny, który sprawdzi się niezależnie od naszych indywidualnych preferencji czy stylu. Bo pozostałe dwa aparaty też robią świetną robotę. Wspominałem, że nie lubię ogniskowej oferowanej przez główny moduł szerokokątny. Ale wiecie co? Uwielbiam kadry, które udało mi się uchwycić z jego pomocą na dwukrotnym zbliżeniu. Jakość tutejszego obrazka jest na tyle dobra, że nawet po zastosowaniu cyfrowego zoomu efekty prezentują się rewelacyjnie, a uzyskana w ten sposób ogniskowa 46 mm sprawdza się w wielu różnych sytuacjach. Z kolei moduł ultraszerokokątny uważam za narzędzie bardzo sytuacyjne. Lubię efektowne kadry, które można uzyskać przy tak szerokim polu widzenia, ale rzadko znajduję okazję do jego użycia. Na szczęście z Motorolą Signature mam pewność, że kiedy przyjdzie co do czego, uzyskany obraz będzie się prezentował bez zarzutu. Nie ma tu spłaszczonej dynamiki czy rozmazanych detali, tak jak zdarza się to w podobnych konstrukcjach konkurencji – tutaj moduł ultraszeroki to pełnoprawny członek doskonałego tercetu. No i warto także wspomnieć o jeszcze jednym – prostocie całego procesu robienia zdjęć Motorolą Signature. Jasne, lubię złapać zdjęcie którymś z moich aparatów systemowych, a potem mieć pełną kontrolę nad finalnym obrazkiem na etapie retuszu. Zresztą początkowo podobnie chciałem podejść do tematu podczas przygotowywania tego tekstu: zrobić kilka zdjęć w formacie RAW, a potem wywołać je na komputerze. Tylko wiecie co? To wcale nie było konieczne. I nie, nie dlatego, że zdjęcia wykonane Motorolą Signature podobały mi się tak od razu po naciśnięciu przycisku. Jeśli mam być szczery, domyślne profile kolorystyczne są na mój gust stanowczo zbyt krzykliwe i przesycone. Ale wystarczyło kilka kliknięć, by za pomocą edytora wbudowanego w aplikację Zdjęcia Google doprowadzić je do stanu, z którego jestem całkowicie zadowolony. Ba, czasem to nawet nie kwestia kilku, a jednego kliknięcia – konkretnie w funkcję „Poprawki AI”, która zaskakująco dobrze radziła sobie z podstawowym retuszem. Jeżeli jednak nie chce się Wam tego powtarzać przy każdej fotce, to zawsze istnieje opcja stworzenia własnego profilu kolorystycznego. Ba, dostajemy nawet do tego bardzo wygodne narzędzie. Furtka do świata fotografii Generalnie refleksja z całego tego mojego eksperymentu jest jedna: świat fotografii jest dziś przystępny jak nigdy dotąd. Nawet kiedy dziesięć lat temu stawiałem pierwsze kroki z aparatem, robienie „dobrych” zdjęć wymagało sporo inwestycji w sprzęt, godzin spędzonych na retuszu i masy niezbędnej wiedzy technicznej. Smartfon klasy Motoroli Signature praktycznie eliminuje wszystkie te punkty tarcia. W naszej kieszeni jest aparat, który w praktycznie każdej sytuacji pozwoli nam zrobić dokładnie taką fotkę, jak sobie zamarzymy. Czy takie zdjęcia będą mogły konkurować jakością z fotografiami zrobionymi profesjonalnym bezlusterkowcem? Pewnie nie, ale w większości sytuacji to absolutnie bez znaczenia. Liczy się to, że w kieszeni pod ręką mamy komplet narzędzi, które pozwolą nam bawić się fotografią, rozwijać swoją kreatywność i dokumentować otaczającą nas rzeczywistość. Uważam, że to naprawdę świetna sprawa – niezależnie od tego, czy Motorla Signature miałaby być naszym jedynym aparatem, czy też wartościowym uzupełnieniem zestawu obok porządnego bezlusterkowca. Jeśli myślicie podobnie, warto sięgnąć po Motorolę Signature samemu.   Motorola Signature - zdjęcia z aparatu [gallery][img]263755[/img][img]263760[/img][img]263757[/img][img]263759[/img][img]263751[/img][img]263756[/img][img]263754[/img][img]263750[/img][img]263753[/img][img]263758[/img][img]263752[/img][/gallery] Artykuł sponsorowany na zlecenie firmy Motorola

0
ARKADIUSZ BAłA
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Google wysyła Gemini w kosmos. Start już za kilka dni
Kosmos 17:40

Google wysyła Gemini w kosmos. Start już za kilka dni

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
TSMC szykuje kolejny skok technologiczny. A14 już robi wrażenie
Tech 16:59

TSMC szykuje kolejny skok technologiczny. A14 już robi wrażenie

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Ekran 12 cali, LTE i 10 000 mAh. Nowy tablet właśnie trafił do Polski
Sprzęt 15:47

Ekran 12 cali, LTE i 10 000 mAh. Nowy tablet właśnie trafił do Polski

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Dostaniesz za darmo 300 GB internetu. Musisz tylko wysłać mejla
Wiadomości 15:14

Dostaniesz za darmo 300 GB internetu. Musisz tylko wysłać mejla

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
DLSS 5 może być mordercą kart graficznych. Testy przerażają
Sprzęt 14:26

DLSS 5 może być mordercą kart graficznych. Testy przerażają

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Nothing idzie na wojnę z Sony i Bose. Znamy wygląd i specyfikację Nothing Headphone (1) Pro
Sprzęt 13:46

Nothing idzie na wojnę z Sony i Bose. Znamy wygląd i specyfikację Nothing Headphone (1) Pro

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Służby testują nową aplikację. Odpali nawet wyciszony telefon
Aplikacje 13:01

Służby testują nową aplikację. Odpali nawet wyciszony telefon

2
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Pancerniak z kamerą jak GoPro wchodzi do Polski. Ulefone podał cenę
Sprzęt 12:14

Pancerniak z kamerą jak GoPro wchodzi do Polski. Ulefone podał cenę

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Duży bank ogłosił. W niedzielę wyłączy BLIKA i kilka innych usług
Płatności bezgotówkowe 11:33

Duży bank ogłosił. W niedzielę wyłączy BLIKA i kilka innych usług

0
ANNA KOPEć
1.
Google Chrome zapisze nawet położenie kursora
Aplikacje 10:42

Google Chrome zapisze nawet położenie kursora

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Będzie nowa Bestia. Netflix potwierdził wielki powrót serialu
Telewizja i VoD 09:59

Będzie nowa Bestia. Netflix potwierdził wielki powrót serialu

0
ANNA KOPEć
1.
19-latek oszukiwał osoby z całej Polski. Był bardzo wiarygodny
Bezpieczeństwo 09:11

19-latek oszukiwał osoby z całej Polski. Był bardzo wiarygodny

1
ANNA KOPEć
1.
Fiskus kontroluje pieniądze Polaków. Taki zakup to kłopoty
Fintech 08:29

Fiskus kontroluje pieniądze Polaków. Taki zakup to kłopoty

3
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Wciągający thriller dla dorosłych dostępny na HBO już za 2 tygodnie
Telewizja i VoD 07:42

Wciągający thriller dla dorosłych dostępny na HBO już za 2 tygodnie

0
ANNA KOPEć
1.
Erste Bank Polska z pilnym komunikatem. Dzisiaj się zacznie
Płatności bezgotówkowe 07:02

Erste Bank Polska z pilnym komunikatem. Dzisiaj się zacznie

1
ANNA KOPEć
1.
ZUS wywali z kont użytkowników. To już dzisiaj
Fintech 06:48

ZUS wywali z kont użytkowników. To już dzisiaj

3
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Tak wygląda współczesne Tamagotchi. Posiada 5G, mikrofony i kamery
Sprzęt 24 WRZ 2026

Tak wygląda współczesne Tamagotchi. Posiada 5G, mikrofony i kamery

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Qualcomm podkręca słuchawki. Oto Snapdragon Sound Elite Gen 2
Sprzęt 24 WRZ 2026

Qualcomm podkręca słuchawki. Oto Snapdragon Sound Elite Gen 2

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Więcej nowości
AMD pomaga Chinom? Analityk mówi wprost o zdradzie
Tech 24 WRZ 2026

AMD pomaga Chinom? Analityk mówi wprost o zdradzie

Amerykanie robią wiele, by utrudnić Chinom dostęp do zaawansowanych półprzewodników. Wygląda jednak na to, że system nie jest szczelny. Chińska firma Puzhi Electronic Technology ma w swojej ofercie PZSDR P047, czyli zaawansowaną platformę SDR produkowaną w Szanghaju. Jej sercem jest AMD Zynq UltraScale+ XCZU47DR, układ podwójnego zastosowania objęty amerykańską kontrolą eksportową. Sprawę nagłośnił Dylan Patel, szef firmy analitycznej SemiAnalysis. AMD zaprzecza. Chip miał kosztować zaledwie 1000 dolarów Najwięcej emocji wzbudza jednak nie sama obecność chipa w Chinach, a jego cena. XCZU47DR kosztuje w USA katalogowo ok. 36 tysięcy dolarów, a duzi odbiorcy płacą od 4000 do 5000 dolarów. Tymczasem w Chinach układ miał być wyceniany na zaledwie 1000 dolarów. Analityk posunął się więc do stwierdzenia, że AMD powinno zostać zbadane pod kątem zdrady. Trzeba jednak podkreślić, że kwota 1000 dolarów pochodzi wyłącznie od Patela. Nie jest to publiczna cena Puzhi. Gotowy PZSDR P047 kosztuje na Crowd Supply 8749 dolarów, a pierwsze zamówienia mają zostać wysłane 6 listopada 2026 roku. Platforma oferuje osiem 14-bitowych przetworników ADC do 5 GSPS oraz osiem DAC do 9,85 GSPS i może znaleźć zastosowanie m.in. w radarach, łączności satelitarnej czy systemach antenowych. AMD zaprzecza, by sprzedawało lub wysyłało te układy do objętego ograniczeniami regionu. Firma zapewnia, że wymaga przestrzegania przepisów eksportowych również od dystrybutorów i klientów, a podejrzane przypadki przekierowania dostaw są przez nią badane. Jeśli potwierdzone zostanie złamanie prawa, producent deklaruje zgłoszenie sprawy odpowiednim organom i zerwanie współpracy z danym podmiotem. Jednak ustalenie, skąd dokładnie Puzhi zdobyło swoje układy, może nie być proste. XCZU47DR znajduje się na rynku od kilku lat i był sprzedawany firmom w różnych częściach świata, więc chipy mogły trafić do Chin z pomocą jednego z wielu pośredników. Na razie nie ma twardych dowodów, że AMD świadomie sprzedało je bezpośrednio chińskiej firmie.

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.

Więcej nowości

PlayStation spietrało? Pyta deweloperów o wydania fizyczne
Gry 24 WRZ 2026

PlayStation spietrało? Pyta deweloperów o wydania fizyczne

PlayStation zapowiedziało, że od stycznia 2028 roku rezygnuje z wydawania gier w formie fizycznej, na płytach. Jednak firma może się z tego wycofać. Na razie zapytała o zdanie deweloperów gier. Kilka miesięcy temu PlayStation zapowiedziało, że całkowicie rezygnuje z fizycznych wydań gier na płytach. Termin ustalono na styczeń 2028 roku. Od tego momentu żadna nowa produkcja nie zostanie wydana na płycie. Spotkało się to z ogromnym sprzeciwem ze strony graczy. Do tego stopnia, że Sony może się ze swoich planów wycofać. Sony pyta deweloperów o zdanie W ostatnim czasie Sony miało przesłać do deweloperów gier na PlayStation ankietę. Jest to standardowa praktyka firmy. Jednak tym razem jest ona wyjątkowo długa. Podobno tylu pytań Japończycy jeszcze nigdy nie mieli. Wiele z nich dotyczy między innymi fizycznych wydań gier. PlayStation chce się dowiedzieć, co sami twórcy gier myślą o pudełkowych wydaniach. Nie oznacza to jeszcze, że Japończycy wycofają się z kontrowersyjnego pomysłu, ale po co zadawać takie pytania skoro decyzja już podobno zapadła. To sugeruje, że jednak coś jest na rzeczy i pojawiło się nikłe światełko w tunelu. Najnowsze dane pokazują, że 23 proc. przychodów ze sprzedaży gry Marvel's Wolverine pochodzi z wydań pudełkowych. Nie jest to może szokujący wynik, ale pokazuje, że wielu graczy wciąż stawia na pudełka.

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Więcej nowości

Tak powinna wyglądać wyprawka każdego gamera. Logitech G pokazał nowości
Sponsorowane 23 WRZ 2026

Tak powinna wyglądać wyprawka każdego gamera. Logitech G pokazał nowości

Co powinno się znaleźć w arsenale każdego gracza? Wśród nowości firmy Logitech G czeka na Was pełny pakiet. Jak coś robić, to porządnie, prawda? Właśnie dlatego jeśli na poważnie myślicie o gamingu, to warto pamiętać, by oprócz wydajnego peceta zaopatrzyć się w komplet wysokiej klasy akcesoriów. No a tak się śmiesznie składa, że firma Logitech G właśnie odświeżyła swoje portfolio i zrobiła to w myśl dokładnie tej samej zasady: raz a porządnie. Co jednak warto podkreślić, nie mówimy tu o premierze kilkunastu losowych produktów. Nie, nie – Szwajcarzy podeszli do tematu kompleksowo, przygotowując kompletne rozwiązania dla graczy o różnym budżecie i różnych priorytetach. Dlatego nie będziemy się skupiać na pojedynczych urządzeniach. Zamiast tego przyjrzymy się, kto i w jaki sposób ma największe szanse wykorzystać pełny potencjał nowości marki Logitech G.  Logitech G Pro – sprzęt klasy e-sportowej Standardowo najbardziej imponujące nowości przygotowano z myślą o najbardziej wymagających użytkownikach. Mam tu na myśli osoby zajmujące się e-sportem na poziomie profesjonalnym, ale także pasjonatów, którzy nie chcą sobie pozwolić na żadne kompromisy. Jedni i drudzy z pewnością docenią sprzęt, który niebawem zasili serię Logitech G PRO. Tutaj osobiście jestem szczególnie pod wrażeniem nowej myszy Logitech G PRO X3 Superstrike. Głównie dlatego, że już poprzednia generacja miała tak wyśrubowane parametry, że ciężko było mi sobie wyobrazić tutaj jakąkolwiek przestrzeń do poprawy. A jednak szwajcarscy inżynierowie dokonali niemożliwego, przygotowując sprzęt lepszy w kilku kluczowych parametrach. Jednym z nich jest lepsza o 50 procent wydajność energetyczna, dzięki czemu nowa mysz ma znacznie dłużej wytrzymywać na jednym ładowaniu. Z kolei podczas grania kluczowym atutem może się okazać zredukowane opóźnienie przy wykonywaniu zarejestrowanych poleceń, co jest zasługą autorskiej technologii HITS. Żeby nie zostawiać niczemu przypadkowi, obok myszy do sklepów trafi także podkładka Logitech G PRO X Control Mousepad, która ma zapewnić optymalne parametry pracy podczas grania w wymagające tytuły. Dodatkowo portfolio sprzętu dla profesjonalistów uzupełnia nowa klawiatura Logitech G PRO X2 RAPID, wykorzystująca autorskie przełączniki magnetyczne, oraz headset Logitech G PRO X3 LIGHTSPEED, którego głównymi atutami mają być materiały klasy premium oraz mikrofon oferujący studyjną jakość dźwięku. Razem dostajemy więc pełny komplet akcesoriów, które potrzebne mogą być podczas rozgrywki na poziomie e-sportowym. Nowości dla twórców Streamujesz? Nagrywasz wideo? Może marzy Ci się własny podcast? W takim razie powinieneś wziąć na celownik kolejną kategorię nowości: rozwiązania dla cyfrowych twórców. Tutaj w zasadzie jeden sprzęt wysuwa się na pierwszy plan: mikrofon Logitech G Yeti 2. Mówimy tu o następcy Blue Yeti, czyli sprzętu-legendy, który pomógł rozpocząć niejedną youtube’ową karierę. Nowa wersja to przede wszystkim garść udogodnień o charakterze funkcjonalnym. Przykładowo, dzięki funkcji wykrywania odległości od mikrofonu urządzenie samo potrafi dobrać parametry equalizera i wzmocnienia w taki sposób, by nasz głos zawsze brzmiał dobrze na nagraniach. Oprócz tego dochodzi wbudowana funkcja redukcji szumów na bazie AI czy praktyczny wyświetlacz, zapewniający podgląd kluczowych funkcji oraz dodatkowe opcje personalizacji. Dzieje się także w kwestii rozwiązań software’owych. Przede wszystkim w ręce graczy już niebawem trafi nowa wersja aplikacji mobilnej Logitech G Streamlabs. Tutaj największą atrakcją ma być funkcja Network Boost, pozwalająca na dynamiczne łączenie Wi-Fi oraz sieci komórkowej w celu uzyskania bardziej stabilnego połączenia o wyższej przepustowości.  Dodatkowo absolutną nowością jest darmowe rozwiązanie Logitech G HUB Replay, które ma umożliwić automatyczne nagrywanie gameplayu oraz identyfikowanie kluczowych fragmentów rozgrywki. Szczególnie to ostatnie powinno znacząco ułatwić późniejszy montaż materiału pod późniejszą publikację. Dla miłośników prawdziwych doznań Miłośnicy symulatorów może i stanowią niszę, ale to nie znaczy, że szwajcarski producent o nich zapomniał. W ofercie producenta już niebawem pojawią się nowe elementy, takie jak samodzielna wersja kierownicy Logitech G923, jednostki bazowej Logitech G RS50 oraz zupełnie nowe pedały Logitech G RS Pedals SE. Wszystkie akcesoria przeznaczone będą wyłącznie dla pecetów, ale w zamian powinny dostarczyć realistyczne doznania, z którymi konkurować może tylko samodzielne zasuwanie tuningowanym Golfem po torze. Wysoka jakość dla każdego Ostatni typ gracza, dla którego firma Logitech G przygotowała komplet nowości, jest chyba tym, do którego większość z nas ma najbliżej. Mowa o osobach, które grają rekreacyjnie, ale chciałyby sprzętu o topowych możliwościach w rozsądnej cenie. No i tutaj także dostajemy pelną wyprawkę. W roli klawiatury mamy model Logitech G316 X 75. Nie jest to całkowicie nowa konstrukcja, a raczej bardziej kompaktowa wersja Logitech G316 X 98 w układzie 75%. Mniejsze wymiary nie oznaczają jednak okrojonych możliwości. Na użytkowników czekają te same możliwości personalizacji, w tym m.in. możliwość wymiany przełączników w stylu hot-swap, atrakcyjny design i rozbudowane podświetlenie. No i jest element, który osobiście uważam za najfajniejszy akcent rodziny G316: przeźroczyste pokrętło wraz z niewielkim wyświetlaczem. Trzeba przyznać, że jak na stosunkowo niedrogi sprzęt to charakteru nowej klawiaturze producenta bynajmniej nie brakuje. Jako że do zestawu przydałaby się także mysz, to do wyboru mamy Logitech G305 X SUPERLIGHT i G502 X PLUS w nowych wersjach kolorystycznych. Dodatkowo modele z serii G502 mają otrzymać wyjątkowo dużą aktualizację firmware’u, która pozwoli m.in. na zwiększenie ich maksymalnej czułości do poziomu 44 000 DPI. Brzmi jak szaleństwo? Może. No ale fajnie, że nawet dotychczasowi użytkownicy sprzętu Logitech G mogą liczyć na darmowy upgrade parametrów – każdą taką akcję mocno popieramy. Jeśli natomiast potrzebujecie headsetu, to już niebawem do zgarnięcia będzie nowa specjalna edycja modelu ASTRO A50 X Mars Red Edition. Co prawda tutaj wchodzimy obiema nogami w segment premium, ale też sam sprzęt jest wyjątkowy. Mało, że mówimy o słuchawkach naprawdę wysokiej jakości, to na dodatek w wydaniu, obok którego nie da się przejść obojętnie. Każdy gracz znajdzie coś dla siebie Mówiąc krótko, niezależnie od tego, jakim typem gracza jesteś, wśród nowości firmy Logitech G nie tylko znajdziesz coś dla siebie, ale będziesz w stanie skompletować pełną gamingową wyprawkę. Jakby na sprawę nie patrzeć, to prawdziwa wygrana dla każdego pasjonata, który z czasu spędzonego przed komputerem chciałby wycisnąć choć trochę więcej. Warto przy okazji wspomnieć, że z okazji Logitech G Days w oficjalnym sklepie producenta czekają na Was wyjątkowe promocje. Więcej szczegółów znajdziecie w linku poniżej. [SALE-6913] Artykuł sponsorowany na zlecenie firmy Logitech

1
ARKADIUSZ BAłA
1.

Popularne porównania