PKO BP w tarapatach. Aż 80 mln zł kary dla banku
Fintech 10:07

PKO BP w tarapatach. Aż 80 mln zł kary dla banku

PKO BP ma poważny problem. UKOKiK nałożył na bank gigantyczną karę w wysokości aż 80 mln zł.  UOKiK poinformował o zakończonym postępowaniu ws. PKO Banku Polskiego. Urząd uznał  za niedozwolone postanowienia dotyczące zasad zmiany oprocentowania limitu odnawialnego. W związku z tym nałożono na bank gigantyczną karę w wysokości aż 80 mln zł. Dodatkowo PKO BP musi poinformować o tej decyzji na swojej stronie internetowej oraz wszystkich profilach w mediach społecznościowych. UOKiK karze PKO BP Sprawa dotyczy zapisu, który pozwalał bankowi na jednostronną zmianę oprocentowania kredytu w przypadku wystąpienia określonych przesłanek. O ile takie mechanizmy są dopuszczalne przez przepisy, to warunki muszą być sformułowane w sposób jednoznaczny, precyzyjny i możliwy do zweryfikowania przez konsumenta. Zdaniem UOKiK tego właśnie zabrakło. Bank jako silniejsza strona w umowie z konsumentem powinien działać profesjonalnie i transparentnie. Klauzule dotyczące zmiany oprocentowania powinny być sformułowane tak, żeby konsument wiedział, kiedy i w jaki sposób mogą zmienić się koszty kredytu. powiedział Prezes UOKiK Tomasz Chróstny. Dlatego też wszystkie tego typu zapisy uznaje się za nieważne. Konsumenci, którzy mają je w swoich umowach, mogą je traktować jako nieistniejące. UOKiK podkreśla, że nie jest konieczne stwierdzenie ich bezskuteczności na drodze sądowej, ponieważ sądy są związane tutaj decyzją UOKiK w zakresie stwierdzenia niedozwolonego charakteru klauzul. Niedozwolone klauzule były stosowane przez PKO BP od 15 grudnia 2018 roku, więc mają charakter długotrwały. Co więcej, w trakcie trwania postępowania, bank nie zaprzestał ich stosowania. W związku z tym UOKiK nałożył na PKO BP karę w wysokości aż 79 291 800 zł. Decyzja nie jest prawomocna. Bank może odwołać się od niej do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Krajowa Administracja Skarbowa ostrzega. Chodzi o opłatę weryfikacyjną
Wiadomości 14:07

Krajowa Administracja Skarbowa ostrzega. Chodzi o opłatę weryfikacyjną

0
PAWEł MARETYCZ
1.
x-kom ze świetną promocją dla graczy. 99 zł i się nie przejmujesz
Sprzęt 13:33

x-kom ze świetną promocją dla graczy. 99 zł i się nie przejmujesz

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Polak odmienił świat retro PC. Ta płyta główna zmienia wszystko
Sprzęt 12:56

Polak odmienił świat retro PC. Ta płyta główna zmienia wszystko

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Rząd nie odpuszcza ws. cenzury Internetu. Są gotowe nowe przepisy
Bezpieczeństwo 12:24

Rząd nie odpuszcza ws. cenzury Internetu. Są gotowe nowe przepisy

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Komputer tak mały, że go prawie nie widać, a i cenę ma niższą
Telepolis.pl
Sprzęt 11:56

Komputer tak mały, że go prawie nie widać, a i cenę ma niższą

0
PAWEł MARETYCZ
1.
mBank: odcina klientów od BLIKA. Zapisz te daty
Płatności bezgotówkowe 10:56

mBank: odcina klientów od BLIKA. Zapisz te daty

1
ANNA KOPEć
1.
Mapy Google wkrótce nas zaskoczą. Zaczniemy usuwać na potęgę
Aplikacje 10:29

Mapy Google wkrótce nas zaskoczą. Zaczniemy usuwać na potęgę

0
ANNA KOPEć
1.
Czym prędzej usuń to ze swojej przeglądarki. Śledzi i oszukuje
Bezpieczeństwo 09:50

Czym prędzej usuń to ze swojej przeglądarki. Śledzi i oszukuje

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Chciał pomóc, ale się pospieszył. Niedopatrzenie słono go kosztowało
Bezpieczeństwo 09:22

Chciał pomóc, ale się pospieszył. Niedopatrzenie słono go kosztowało

0
ANNA KOPEć
1.
Android 17 wprowadzi zmiany w interfejsie. Nie szukaj okularów
Oprogramowanie 08:48

Android 17 wprowadzi zmiany w interfejsie. Nie szukaj okularów

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
"Rycerz Siedmiu Królestw" sprzeciwia się tradycji. Nie ma 3 charakterystycznych rzeczy
Telewizja i VoD 08:20

"Rycerz Siedmiu Królestw" sprzeciwia się tradycji. Nie ma 3 charakterystycznych rzeczy

0
ANNA KOPEć
1.
Żabka szykuje nowość. Chodzi o płatności przy kasie
Płatności bezgotówkowe 07:52

Żabka szykuje nowość. Chodzi o płatności przy kasie

3
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
BNP Paribas z ważnym komunikatem. Wcale nie chodzi o weekend
Płatności bezgotówkowe 07:24

BNP Paribas z ważnym komunikatem. Wcale nie chodzi o weekend

0
ANNA KOPEć
1.
Oppo Find N6 opuści Chiny szybciej niż myśleliśmy
Sprzęt 25 STY 2026

Oppo Find N6 opuści Chiny szybciej niż myśleliśmy

0
MICHAł ŚWIECH
1.
Pamięci RAM to dopiero początek. Szykuje się koszmar
Sprzęt 25 STY 2026

Pamięci RAM to dopiero początek. Szykuje się koszmar

3
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Beats Studio3  na uszy i kilka stówek w kieszeni, a czasu zostało już mało
Telepolis.pl
Sprzęt 25 STY 2026

Beats Studio3 na uszy i kilka stówek w kieszeni, a czasu zostało już mało

1
PAWEł MARETYCZ
1.
Szybsza bez kabla, niż z kablem. Zaklikaj wrogów na śmierć aż 220 zł taniej
Telepolis.pl
Sprzęt 25 STY 2026

Szybsza bez kabla, niż z kablem. Zaklikaj wrogów na śmierć aż 220 zł taniej

0
PAWEł MARETYCZ
1.
mObywatel: Polacy tłuką się na potęgę. Na liczniku już 10 tysięcy
Aplikacje 25 STY 2026

mObywatel: Polacy tłuką się na potęgę. Na liczniku już 10 tysięcy

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Więcej nowości
Po 100 mln lat przebudziła się. Dziwne zachowanie czarnej dziury
Kosmos 25 STY 2026

Po 100 mln lat przebudziła się. Dziwne zachowanie czarnej dziury

W odległej gromadzie galaktyk nagle pojawił się sygnał, którego nikt się nie spodziewał. Obiekt uznawany za martwy znów zaczął działać. Czarna dziura budzi się po 100 milionach lat W samym sercu niezwykle jasnej gromady galaktyk astronomowie zaobserwowali coś, co wygląda jak kosmiczny wulkan budzący się po 100 milionach lat snu. Supermasywna czarna dziura w galaktyce J1007+3540 – dotąd uważana za wygasłą – ponownie zaczęła wyrzucać w przestrzeń gigantyczny strumień cząstek i gazu. Rozciąga się on na ponad milion lat świetlnych. To niezwykłe zjawisko czyni J1007+3540 jednym z najbardziej spektakularnych przykładów tzw. galaktyk epizodycznych. To takie galaktyki, w których centralna czarna dziura działa jak kosmiczny przełącznik – przez długi czas pozostaje cicha, po czym nagle wybucha potężnymi strugami materii. Naukowcy liczą, że obserwacja tego "restartu" pozwoli lepiej zrozumieć, jak takie galaktyki ewoluują i jak wpływają na swoje otoczenie. Wyrzucane dżety (strugi materii) są efektem działalności aktywnych jąder galaktycznych (AGN). Wiele z nich działa właśnie w trybie epizodycznym — słabną, gdy wyczerpią pobliski gaz i odżywają, gdy pojawi się nowy materiał do "skonsumowania". Ten cykl trwa tysiące lat. Oczywiście w skali kosmicznej jest to zaledwie coś w stylu mgnienia oka, ale dla astronomów stanowi to oczywiście spore wyzwanie obserwacyjne. Dlatego tak cenne są zdjęcia radiowe J1007+3540 wykonane przez radioteleskop LOFAR w Holandii i Giant Meterwave Radio Telescope w Indiach. Uchwycono na nich dwie fazy życia czarnej dziury jednocześnie: a) świeżo narodzony, jasny dżet oraz b) rozległe pozostałości po wcześniejszych erupcjach. W innych galaktykach takie struktury są zwykle trudniejsze do odczytania — tutaj są wyjątkowo wyraźne. Jednym z najbardziej intrygujących elementów jest słaby, poszarpany ogon starego materiału, który ciągnie się daleko w przestrzeń międzygalaktyczną. Jego kształt pokazuje, jak nowe erupcje AGN oddziałują z gazem wypełniającym całą gromadę galaktyk, tzw. ośrodkiem międzygromadowym (ICM). To właśnie tam dżet czarnej dziury jest nieustannie formowany, spowalniany i odkształcany przez napotykany gaz. Astronomowie podkreślają, że relacja między dżetami a otoczeniem jest wyjątkowo dynamiczna — to nie jest strumień swobodnie płynący przez pustkę, lecz struktura stale formowana przez środowisko, w którym się porusza. A tego typu interakcje mogą decydować o tym, czy w galaktyce powstaną nowe pokolenia gwiazd, czy też może procesy gwiazdotwórcze zostaną zahamowane. Badacze przyznają, że wciąż wiele w tym temacie pozostaje do odkrycia. Jednak to właśnie takie "kosmiczne wybryki natury" jak J1007+3540 są dla nich najcenniejsze — pozwalają testować modele, które opisują, jak supermasywne czarne dziury potrafią na nowo rozpalić swoje galaktyki albo doprowadzić je do całkowitego wygaszenia.

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.

Więcej nowości

Gratka dla fanów horroru. Szykuje się powrót legendy
Gry 25 STY 2026

Gratka dla fanów horroru. Szykuje się powrót legendy

Luty 2026 r. będzie ucztą dla miłośników gatunku survival horror. Wtedy to ukaże się wyczekiwany Resident Evil: Requiem. Jednak to nie wszystko, co jest na horyzoncie dla wielbicieli mocnych wrażeń. Remake kultowego Code Veronica coraz bliżej Wygląda na to, że następną grą z serii Resident Evil – w długiej tradycji remake’ów – będzie Resident Evil: Code Veronica. Tytuł ten był wizytówką Dreamcasta i tak naprawdę prawdziwą kontynuacją Resident Evil 2, która z przedziwnych powodów wizerunkowo‑marketingowych nie otrzymała numerku w tytule (a Resident Evil 3 miał być de facto projektem pobocznym). Już w grudniu 2025 r. znany i wiarygodny leaker gier Capcomu – Dusk Golem – ujawnił, że następne rimejki w kolejce to Code Veronica i Resident Evil Zero, planowane odpowiednio na 2027 i 2028 rok. W styczniu 2026 r. ten sam informator dodał, że pierwszej oficjalnej zapowiedzi rimejku Code Veronica możemy spodziewać się jeszcze w tym roku. A teraz do tych doniesień dołożył cegiełkę inny renomowany insider – Nate the Hate. Potwierdził na portalu X: "tak, Code Veronica dostanie remake i jest w zaawansowanym stadium produkcji z datą premiery w pierwszej połowie 2027 r." Oznacza to, że po Requiem fani serii nie będą musieli długo czekać na kolejną odsłonę. Blask Code Veronica mocno wygasł wraz z mijającymi latami, ale to miłe, że Capcom nie zapomniał o grze. To trochę podobny przypadek jak z Resident Evil 1 Remake, który przy ekskluzywności na GameCube’a nie sprzedał się tak, jak chciał tego Shinji Mikami, i dopiero wydanie go na współczesne platformy odmieniło jego los. W Code Veronica wcielamy się w Claire Redfield (a później w Chrisa), a akcja toczy się na wyspie Rockfort, w kompleksie więziennym na południowej części Pacyfiku, a także w stacji badawczej na Antarktydzie. Współczesne rimejki Resident Evil na silniku RE ENGINE cieszyły się ogromną popularnością. RE2 Remake sprzedał się w nakładzie 16,3 mln egzemplarzy, co jest trzecim najlepszym wynikiem w historii Capcomu.

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.

Więcej nowości

Wpadają Polakom do domów i ładują kary. Powód bywa absurdalny
Felietony 24 STY 2026

Wpadają Polakom do domów i ładują kary. Powód bywa absurdalny

Współczesny salon coraz rzadziej potrzebuje kabla antenowego, ale polskie prawo zdaje się tego nie zauważać. Czy sprawny technicznie telewizor, służący wyłącznie jako monitor, obliguje nas do płacenia abonamentu? Wyobraź sobie taką scenę: kupujesz nowoczesny telewizor. Smukły, OLED-owy, z procesorem szybszym niż komputery z NASA z czasów lądowania na Księżycu. Wnosisz go do domu, wieszasz na ścianie i podłączasz do prądu. Nie masz anteny, bo po co? Masz światłowód, Netflixa i konsolę. Telewizja linearna interesuje Cię mniej więcej tak bardzo, jak zeszłoroczny śnieg w Argentynie. I wtedy puka On. Kontroler z Poczty Polskiej. Potencjał zamiast funkcji Zgodnie z polskim prawem – a raczej jego specyficzną, niemal magiczną interpretacją – w Twoim salonie właśnie zmaterializował się „odbiornik”. Fakt, że nie masz anteny i nie zamierzasz jej kupować, nie ma znaczenia. Państwo, ustami sędziów i urzędników, mówi Ci: Masz dziurkę na kabel? Masz. Masz w środku tuner? Masz. To, że nie kupiłeś anteny, to tylko Twój kaprys. Konstrukcja jest gotowa, domniemanie użytkowania aktywowane. Płać. To fascynujący przykład prawnej ekwilibrystyki, w której logika techniczna przegrywa z logiką fiskalną. Z punktu widzenia inżyniera, telewizor bez źródła sygnału jest jak samochód bez kół – niby ma silnik, ale nigdzie nim nie pojedziesz. Jednak dla aparatu państwowego koła to „nieistotny szczegół zewnętrzny”. Ważny jest potencjał. Potencjał do opodatkowania. Prawne przeciąganie liny Problem w tym, że ta dyskusja nie toczy się w próżni. Ona toczy się na fundamencie ustawy z 2005 roku, która mentalnie tkwi jeszcze w epoce kineskopów i trzech kanałów na krzyż. Próba naciągania tych archaicznych definicji na smartfony, tablety czy laptopy (bo przecież „też wyświetlają obraz”) to już nie tylko nadinterpretacja – to prawny surrealizm. Gdzie tkwi źródło tego uporu? Można odnieść wrażenie, że w gmachach sądów i urzędów wciąż straszy duch PRL-u. To ten specyficzny rodzaj mentalności, w którym obywatel jest przede wszystkim „płatnikiem”, natomiast każda wątpliwość w przepisach jest rozstrzygana na korzyść państwowej kasy, a nie jednostki. Zasada in dubio pro tributario (rozstrzyganie wątpliwości na korzyść podatnika) brzmi dumnie w podręcznikach, ale w starciu z abonamentem RTV staje się pustym hasłem. Hybryda zamiast misji Media publiczne w Polsce stały się dziwną hybrydą – trochę misyjne, trochę komercyjne, a w dużej mierze polityczne. I właśnie ta „hybrydowość” sprawia, że płacenie abonamentu „dla zasady” budzi tak silny opór. Nie chodzi o te kilkadziesiąt złotych. Chodzi o poczucie uczestnictwa w systemie, który jest nielogiczny, nieprzejrzysty i oparty na „polowaniu na czarownice”. Dopóki media publiczne nie staną się mediami publicznymi z prawdziwego zdarzenia, finansowanymi prosto i klarownie z budżetu, dopóty będziemy toczyć te absurdalne boje o to, czy kawałek plastiku z ekranem jest już odbiornikiem, czy jeszcze nie. Bo w kraju, w którym każda debata jest skażona polityką, nawet głupia antena staje się symbolem walki o to, czy państwo w końcu zacznie ufać swojemu obywatelowi. Sygnał narastającego absurdu Na razie jednak, patrząc na interpretacje sądów, wniosek jest prosty: w oczach państwa wszyscy jesteśmy posiadaczami odbiorników. Nawet jeśli jedyne, co odbieramy, to sygnał narastającego absurdu.

31
MARIAN SZUTIAK
1.

Popularne porównania