Wyglądają jak AirPods Max, nieźle grają i kosztują grosze. Test Havit Space S1
Telepolis.pl
Testy sprzętu 16:16

Wyglądają jak AirPods Max, nieźle grają i kosztują grosze. Test Havit Space S1

Czasami warto postawić na mniej znane marki słuchawek. Zamiast wydawać fortunę na modele z najwyższej półki, można cieszyć się dobrym brzmieniem za ułamek takiej kwoty. Havit Space S1 to właśnie taki przykład – niedrogie słuchawki w stylu AirPods Max z mocnymi atutami. Havit to mało znana marka, która u mnie, gdy pierwszy raz się z nią zetknąłem, wywołała skojarzenie – „supermarketowy noname”. Nic bardziej mylnego, to firma z blisko 30-letnim doświadczeniem, założona w 1998 roku w chińskim Kantonie. Ma bogate portfolio sprzętu i akcesoriów dla graczy, drobnej elektroniki domowej, no i także słuchawek, zarówno małych TWS, jak i nausznych.  Jako entuzjasta sprzętu chi-fi wiem, że producenci z Chin potrafią nieźle zaskoczyć jakością urządzeń audio, chociażby w segmencie monitorów IEM czy odtwarzaczy DAP. Havit to nieco inna kategoria, mniej audiofilska, za to bardziej konsumencka, ale firma również mnie zaskoczyła – swoim modelem słuchawek Space S1. Havit Space S1 kosztują od 208 zł za wersję niebieską i srebrną, droższy jest wariant złoty – oznacza wydatek 245 zł. To mocno oblegany, ale też przyjazny dla kieszeni użytkownika segment rynku. Nie zdradzę wiele, gdy od razu powiem – za takie kwoty zakup Havit Space S1 to dobry interes. Havit Space S1 – najważniejsze dane techniczne Typ: słuchawki wokółuszne Konstrukcja: pełnowymiarowe, z obrotowymi muszlami i regulowanym pałąkiem Łączność: Bluetooth: 6.0, jack audio 3,5 mm Kodeki audio: SBC, AAC, LHDC Przetworniki: dynamiczne 40 mm Pasmo przenoszenia: 20–40 000 Hz Impedancja: 32 Ω Czułość: 120 dB ANC: aktywna redukcja szumów do 45 dB Mikrofony: 5 wbudowanych mikrofonów Bateria: 800 mAh Czas odtwarzania muzyki: do 100 godz. bez ANC Masa: 258 g Wymiary: 200,7 × 172,2 × 79,2 mm Kolory: niebieski, srebrny, złoty Wygląd jak Apple AirPods Max Początki ze Space S1 nie były jednak najlepsze. Co prawda słuchawki Havit przyjeżdżają w bardzo ładnym pudełku, jak sprzęt wyższej klasy, a w środku znajduje się miły dodatek – solidne, sztywne etui przenośne, ale chodzi o coś innego. Niestety, zarówno pokrowiec, jak i same słuchawki, na początku mocno zniechęciły dziwnym, chemicznym zapachem. Ze słuchawek wywietrzał na dobre dopiero po jakichś dwóch tygodniach, początkowo musiałem je na dwa dni odłożyć na parapet, by zapach zniknął. Podobnie było z etui. Dalszy kontrakt ze słuchawkami był jednak o wiele lepszy. Choć nazwa modelu Space S1 kojarzy się z inną, chińską marką audio i jej popularną serią, to wyglądem i konstrukcją słuchawki mocno nawiązują do Apple AirPods Max. Nie da się ukryć – inspiracja była bardzo duża, niemal identyczna jest cała konstrukcja, ukształtowanie pałąka czy kształty muszli. Z daleka łatwo się pomylić. Havit Space S1 mają jednak kilka swoich unikatowych cech, więc nie jest to kopia 1:1. Zaokrąglone muszle Havit Space S1 są sztywne, twarde i wyglądają jak pancerzyki. W ich dolnej części uwagę zwracają dość duże kratki mikrofonów odpowiedzialnych za ANC. Na lewej muszli nic już więcej nie znajdziemy, za to na prawej ulokowane są elementy sterujące – przycisk ANC (przełącza się między tłumienie, trybem neutralnym i transparentnym), przycisk zasilania (pozwala stopować i wznawiać odtwarzanie), a także bardzo ciekawy element – pokrętło sterujące.  Pokrętło jest duże, ma nawet wystający dzióbek dla wygodniejszego używania, choć trochę psuje minimalistyczny wygląd muszli. Funkcjonalnie to jednak duże ułatwienie, pokrętłem można wykonać cztery rodzaje operacji zebrane w dwóch zestawach do wyboru – pogłaśniać, ściszać oraz cofać i przesuwać do następnego utworu. Nie ma jednak opcji zmiany tych zachowań (poza wyborem jednego z dwóch schematów). Działa to całkiem fajnie i bardzo ułatwia używanie słuchawek. Pozostałe przyciski mają też dodatkowe opcje, np. przytrzymanie ANC przez 2 sekundy aktywuje tryb dźwięku przestrzennego. Na prawej muszli, na samym dole znalazły się jeszcze dwa porty – USB-C do ładowania oraz wejście audio 3,5 mm. Nauszniki są bardzo miękkie, wykończone pianką z efektem pamięci i miłe dla ucha, w pełni je otaczają. W gorące dni niestety pojawia się problem nadmiernego nagrzewania się, ale nie ma dramatu. Pałąk ma formię wygiętego, chromowanego pręta z miękką, miłą w dotyku opaską ze sztucznej skóry. Zakres regulacji nie jest jednak rekordowy, więc jeżeli ktoś ma dużą głowę, bujną czuprynę lub chce zimą nosić słuchawki na czapce, to najlepiej przed zakupem sprawdzić słuchawki w stacjonarnym sklepie. Niestety, prosta, minimalistyczna konstrukcja uniemożliwia złożenie słuchawek – można je tylko przekręcić o 90 stopni, by się spłaszczyły po zdjęciu z głowy.  Havit Space S1 ważą 258 g, a więc nie są najlżejsze. Pałąk jest dobrze wyprofilowywany, opaska miękka, można używać słuchawek przez parę godzin bez nadmiernego zmęczenia, ale... Przyznam jednak, że co jakiś czas musiałem je zdjąć na minutę czy dwie, bo dla mnie okazały się odrobinę zbyt ciasne. Ten nacisk u bardziej wrażliwych użytkowników może wywołać szybsze zmęczenie. Całość jest solidna, wygląda atrakcyjnie i będzie dobrze wyglądała zarówno na kobiecej głowie, jak i męskiej. Testowany przeze mnie wariant niebieski to raczej wpadający w szarość granat, pozostałe dwa są jasne i bardziej w stylu Apple.  Co siedzi w środku? Havit Space S1 wyposażone w dynamiczne przetworniki 40 mm zapewniające pasmo przenoszenia 20-40 000 Hz. Za łączność odpowiada Bluetooth 6.0 z bardzo interesującym zestawem kodeków. Otóż poza standardowym SBC i AAC otrzymujemy tu LHDC, zarówno w wersji v3, jak i v5. LHDC to hiresowy (przepływność do 990 kbps oraz wsparcie dla gęstych formatów przy próbkowaniu 24 bit / 192 kHz) kodek znany dobrze ze słuchawek chińskich marek jak OnePlus, Oppo, Realme czy Xiaomi. Ciekawostką jest jednak to, że większość słuchawek z LHDC to modele TWS, za to wokółusznych jest niewiele. Wybór Havit Space S1 może być więc dobrą opcją dla posiadaczy smartfonów wspomnianych marek (ale też np. Honor czy Huawei), którzy mają dość dokanałówek, za to szukają czegoś większego. Zgodność z LHDC pozwoli wycisnąć z telefonu i słuchawek najlepszą jakość dźwięku.  W Space S1 zabrakło za to obsługi popularnego kodeka LDAC, dostępnego w każdym smartfonie z Androidem. Szkoda, ale zawsze zostaje w odwodzie AAC. Skromnie: aplikacja i zestaw funkcji Do zarządzania słuchawkami służy aplikacja Havit Life. Na starcie próbuje wymusić zakładanie konta, wyświetla też własne reklamy, funkcjonalnie jednak jest dość skromna. Są jednak najważniejsze opcje jak ustawienia redukcji ANC, włączniki dźwięku przestrzennego i trybu gier, wybór zestawu akcji dla pokrętła, a głębiej w menu – wybór kodeka, opcja połączenia dwóch urządzeń na raz czy aktualizacje OTA. Equalizer podsuwa kilka gotowych schematów korekcji, można też stworzyć własne – tu do dyspozycji otrzymujemy aż 10 pasm. [gallery][img]255705[/img][img]255707[/img][img]255703[/img][img]255704[/img][img]255706[/img][img]255708[/img][/gallery] I to tyle w części słuchawkowej. Prostota aplikacji pokazuje pewne ograniczenia Space S1, które ostatecznie wpływają na ich niższą cenę. Nie ma sterowania słuchawkami za pomocą gestów po muszli (ale od tego jest pokrętło), nie ma funkcji wykrywania zdejmowania i zakładania słuchawek, zabrakło nawet wyłącznika czasowego. Takich rzeczy trzeba więc pilnować ręcznie. Nie jest to zarzut – w tej cenie takie funkcje byłyby miłym, ale nie obowiązkowym dodatkiem. Jak grają Space S1? Ocena brzmienia w Havit Space S1 jest trochę skomplikowana, bo słuchawki mają domyślnie dość dziwne strojenie z krzywą brzmieniową przypominającą poszarpaną sinusoidę. Ten profil charakteryzuje się zmniejszonym basem w 31 Hz, ale mocnym podbiciem w okolicach 62 Hz, wyraźnym zaakcentowaniem średnich tonów przy 500 Hz oraz 2 kHz, a także podbiciem wysokich tonów na poziomie 8 kHz przy jednoczesnym głębokim wycięciu pasma 4 kHz.  Nie wiadomo, czemu ma to służyć, bo takie ustawienie sprawia, że dźwięk staje się bardzo agresywny i nienaturalny. Źle to brzmi, choć w niektórych utworach na początku może pozornie zabrzmieć efektownie. Po dłuższym słuchaniu jednak męczy. Nie polecam tego profilu, problem w tym, że słuchawki nie mają pamięci EQ, więc podłączenie się do każdego nowego urządzenia wymaga zainstalowania aplikacji i dokonania korekcji. Bez tego zawsze uruchamia się ten dziwny profil. Nie jest to wielki problem w smartfonach, ale na innych urządzeniach, jak laptopy, odtwarzacze DAP, domowe systemy audio czy telewizory – już tak. Inne profile EQ są jednak bardziej trafione. Np. pod nazwą Class znajduje się lekka V-ka, z trochę podkręconym basem, wycofaną średnica i nieco mniej podniesionymi sopranami. Mnie osobiście ten profil najbardziej przypadł do gustu, ale można oczywiście zmienić te ustawienia wedle uznania, 10 pasm EQ daje spore możliwości. Po spłaszczeniu krzywej dźwięk będzie naturalny, wciąż miły dla ucha, ale zapewne jednak dla większości słuchaczy okaże się zbyt płaski, więc indywidualna korekta będzie wskazana. Po nałożeniu lekkiej V-ki słuchawki zagrają bardzo atrakcyjnie i rozrywkowo. Bas jest bardzo punktowy, momentami pulsujący, miłośnicy subbasów i najniższych tonów też powinni się w tym odnaleźć, chociaż pełne wzmocnienie najniższego pasma w equalizerze może już powodować lekkie przesterowania, lepiej więc go nie podbijać powyżej połowy górnej części skali (3 dB). Średnicę słychać, choć nie będzie dominować, za to trzeba uważać na soprany – tu również podbicie ich na equalizerze powyżej 3 dB spowoduje niezbyt miłe wrażenia słuchowe, syczenia i sybilanty. Mimo pewnych ograniczeń Havit Space S1 potrafią zagrać bardzo angażująco, z dużą dynamiką. Pod tym względem nie ustępują znacznie droższym słuchawkom. Niezłe wrażenie robi także przestrzenność sceny, dźwięki nie tłoczą się w środku głowy.   Havit Space S1 świetnie zabrzmią w energetycznym popie, pop-rocku, melodyjnej elektronice, lekkim rapie, czyli muzyce z list przebojów. Raczej nie jest to propozycja dla wymagających słuchaczy jazzu czy klasyki, choć i w tych gatunkach Space S1 sprawdzą się na niezłym poziomie. Space S1 działają także w trybie pasywnym po podłączeniu przewodu 3,5 mm. Strojenie jest zupełnie inne, bardziej płaskie i naturalnie, a natężenie dźwięku większe. Brzmi to całkiem dobrze, choć może nie tak kolorowo, jak w trybie aktywnym. Na pewno w sytuacjach awaryjnych to połączenie też się sprawdzi. ANC i rozmowy głosowe Havit Space S1 wyposażone są w system redukcji hałasu ANC z deklarowanym przez producenta poziomem tłumienia do 45 dB. W sumie słuchawki mają aż 5 mikrofonów, w tym dwa na zewnętrznych stronach muszli odpowiadają tylko za tłumienie. Można skorzystać z opcji regulacji ANC w pięciostopniowej skali lub wybrać tryb adaptacyjny, chyba w sumie najlepszy. Efekt jest zaskakująco dobry, co przetestowałem na trwającym pod moim oknem już chyba drugi miesiąc remoncie. Hałas na ulicy jest tak duży, że zakładałem Space S1 bez odtwarzania muzyki, byle zyskać trochę ciszy. I to działało. Słuchawki sprawdzą się też na ulicy, w komunikacji miejskiej. Nie ma co prawda wrażenia całkowitego odcięcia od dźwięków, ale stają się one akceptowalnym tłem, które nie drażni uszu. Można wtedy włączyć muzykę i wtedy nic już nie przeszkadza. Dobrze działa też tryb transparentny, pozwalając zachować świadomość otoczenia bez nieprzyjemnego efektu dźwięku studni. Słuchawki mają jednak pewną dziwną cechę – po nowym uruchomieniu ANC jest w stanie wyłączonym, niezależnie od wybranego wcześniej trybu. Jakość dźwięku podczas rozmów telefonicznych jest przyzwoita, wyraźnie słychać rozmówcę, choć można narzekać na nieco suche brzmienie głosu. Rozmówca z drugiej strony rozumie wszystko bez problemów i zakłóceń, także w warunkach ulicznych.  Tych słuchawek nie zajedziesz Deklarowany przez producenta czas pracy słuchawek Havit Space S1 to nawet 100 godzin bez ANC. Brzmi nieźle, a jeszcze lepsze jest to, że nie ma w tym przesady. Sam słuchałem głównie z ANC (by uniknąć hałasu remontu za oknem), w połączeniach LHDC i w tej konfiguracji, używając Space S1 przez 7-8 godzin pracy, zużywałem dziennie około 10%. Realnie można więc liczyć na co najmniej 9 do 12 dni intensywnego słuchania bez obaw o rozładowanie. Samo ładowanie trwa dość długo, bo 2 godziny, ale robi się to tak rzadko, że to nie problem. Havit Space S1 – czy warto? Havit Space S1 robią niezłe wrażenie i na pewno warto się nimi zainteresować, jeżeli szukamy przystępnych cenowo słuchawek o wyglądzie i konstrukcji Apple AirPods Max. Co prawda dziwny zapach po wyjęciu z pudełka nie przypomina bynajmniej aromatu jabłek, ale później znika i jest coraz lepiej. Space S1 są stosunkowo wygodne, choć u części użytkowników będą zbyt mocno przylegać. Jakościowo konstrukcja jest jednak bez zarzutu, fajnym dodatkiem jest pokrętło, pozwalające bez komplikacji pogłaśniać i ściszać muzykę. Pod względem brzmieniowym Havit Space S1 wypadają bardzo dobrze, ale nie w domyślnym, agresywnym strojeniu. Można je skorygować w smartfonach z zainstalowaną aplikacją, ale już na laptopie czy domowym audio to się nie uda, a słuchawki nie zachowują w pamięci ustawień equalizera. Korekcja dźwięku będzie niezbędna, jednak dzięki 10 pasmom słuchawki można dostroić do swoich potrzeb. W przypadku smartfonów z aplikacją wystarczy zrobić to raz, bo później ustawienia będą ładowane za każdym razem po połączeniu. Havit Space S1 plusują też za skuteczny ANC, można w nich wyjść na ulicę i zatopić się w muzyce. Jakość połączeń telefonicznych jest poprawna, słuchawki sprawdzą się też do filmów i gier, dzięki obniżonej latencji. Mocnym atutem jest bardzo długi czas pracy. Nie są to słuchawki, które bym polecał bez zastrzeżeń, bo mają swoje słabsze strony, jednak kwota około 200 zł to uzasadniona cena.

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Cofanie jaskry już możliwe? Odmładzanie komórek stało się faktem
Nauka 19:44

Cofanie jaskry już możliwe? Odmładzanie komórek stało się faktem

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Dotknąć Słońca i przetrwać. Sonda NASA bije kosmiczne rekordy
Kosmos 19:05

Dotknąć Słońca i przetrwać. Sonda NASA bije kosmiczne rekordy

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Masz taki telewizor? Wkrótce otrzymasz ciekawą nowość w Google Gemini
Aplikacje 18:24

Masz taki telewizor? Wkrótce otrzymasz ciekawą nowość w Google Gemini

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Sekretna funkcja w One UI 9. Samsung posłuchał użytkowników
Oprogramowanie 17:42

Sekretna funkcja w One UI 9. Samsung posłuchał użytkowników

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Gdy to stopnieje, podniesie się CO2. Przyspieszy to ocieplenie klimatu
Nauka 17:01

Gdy to stopnieje, podniesie się CO2. Przyspieszy to ocieplenie klimatu

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Powerbanki wyginą w najbliższych latach, twierdzi szef Ankera
Sprzęt 15:39

Powerbanki wyginą w najbliższych latach, twierdzi szef Ankera

5
PATRYCJA KORBA
1.
iPhone 18 Pro naprawi wielką wpadkę Apple. Koniec z kameleonem w kieszeni
Sprzęt 15:03

iPhone 18 Pro naprawi wielką wpadkę Apple. Koniec z kameleonem w kieszeni

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Z zazdrością patrzę na HarmonyOS 7. Huawei wywraca stolik
Oprogramowanie 14:24

Z zazdrością patrzę na HarmonyOS 7. Huawei wywraca stolik

0
PATRYCJA KORBA
1.
Topowe modele AI "tylko dla zarządu". USA blokuje dostęp innym krajom
Oprogramowanie 13:46

Topowe modele AI "tylko dla zarządu". USA blokuje dostęp innym krajom

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
BOOX Go 6 (Gen II) dodaje rysik do małego czytnika
Sprzęt 13:07

BOOX Go 6 (Gen II) dodaje rysik do małego czytnika

0
PATRYCJA KORBA
1.
Opóźniony lot? Unia opracowała nowe wytyczne
Wiadomości 11:33

Opóźniony lot? Unia opracowała nowe wytyczne

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Zaktualizuj Windowsa 11. System przyspieszył
Oprogramowanie 10:40

Zaktualizuj Windowsa 11. System przyspieszył

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Chcą skanować każdy smartfon, tablet i laptop. W imię bezpieczeństwa
Bezpieczeństwo 09:53

Chcą skanować każdy smartfon, tablet i laptop. W imię bezpieczeństwa

7
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Wojna na rynku kamer. DJI pozywa Insta360
Sprzęt 09:01

Wojna na rynku kamer. DJI pozywa Insta360

2
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
YouTube chce być jak TikTok. Ta zmiana to potwierdza
Aplikacje 08:13

YouTube chce być jak TikTok. Ta zmiana to potwierdza

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Kosmiczne bogactwo stało się faktem. Elon Musk przebił niewyobrażalną barierę
Kosmos 12 CZE 2026

Kosmiczne bogactwo stało się faktem. Elon Musk przebił niewyobrażalną barierę

2
MARIAN SZUTIAK
1.
Google wysłał mnie do Chin. Jeden drobiazg wywołał chaos (aktualizacja)
Felietony 12 CZE 2026

Google wysłał mnie do Chin. Jeden drobiazg wywołał chaos (aktualizacja)

30
MARIAN SZUTIAK
1.
Wielki powrót Google do Samsunga. Ten sojusz zmieni układ sił na rynku AI
Sprzęt 12 CZE 2026

Wielki powrót Google do Samsunga. Ten sojusz zmieni układ sił na rynku AI

2
MARIAN SZUTIAK
1.
Więcej nowości
Zapomnij o laptopie. Vivo X Fold6 zawstydzi klasyczne komputery
Sprzęt 12 CZE 2026

Zapomnij o laptopie. Vivo X Fold6 zawstydzi klasyczne komputery

Vivo zaczyna podgrzewać atmosferę przed premierą modelu X Fold6 w Chinach. Znamy już pierwsze konkrety na temat tego sprzętu. Wygląda na to, że nowy składak będzie prawdziwą bestią do pracy. Koniec ze zwykłym dzieleniem ekranu Zamiast tradycyjnego podziału przestrzeni, Vivo X Fold6 wprowadza system Atomic Workbench. To zupełnie nowe podejście w nakładce OriginOS 6 Fold. Aplikacje nie wyświetlają się już tylko sztywno obok siebie, lecz łączą się w całe, spersonalizowane środowiska pracy zorientowane na konkretny cel. Możesz zapisać gotowe zestawy programów i uruchamiać je jednym kliknięciem. Przykładowo, tryb spotkań od razu otworzy komunikator wideo, podgląd dokumentów i dyktafon AI. Z kolei zestaw inwestycyjny odpali wykresy giełdowe tuż obok kalkulatora i najnowszych wiadomości. Podobnie bez problemu zorganizujesz sobie wygodny panel do planowania podróży i zakupów. Sztuczna inteligencja zawsze pod ręką W zwykłych telefonach sztuczna inteligencja działa jak wyszukiwarka. Otwierasz osobną aplikację, zadajesz pytanie, dostajesz odpowiedź i zamykasz program. Tutaj sprawa wygląda inaczej. Asystent Blue Heart "Little V" działa cały czas w tle, wykorzystując ogromną przestrzeń rozłożonego ekranu. Możesz na stałe przypiąć asystenta w jednej części wyświetlacza, a po drugiej normalnie pracować. Co więcej, da się uruchomić kilka okien AI jednocześnie. Dzięki temu system może od razu przeanalizować twoje polecenie z kilku różnych perspektyw w tym samym czasie. Procesor skrojony pod wielozadaniowość Utrzymanie kilku otwartych aplikacji i zaawansowanego AI to mordercze wyzwanie dla podzespołów. Zazwyczaj kończy się to zacinaniem interfejsu i szybkim drenażem baterii. Dlatego Vivo spędziło dwa lata na współpracy z MediaTekiem. Efektem jest unikalny układ Dimensity 9500 Super Edition, który przeprojektowano od podstaw specjalnie pod ten składany model. Liczby robią wrażenie. Wydajność procesora neuronowego (NPU) wzrosła aż o 111%, podczas gdy zapotrzebowanie na prąd spadło o 56%. Oznacza to potężnego kopa do produktywności. Chiński producent chwali się, że telefon transkrybuje mowę offline aż siedem razy szybciej i nie dławi się przy przerzucaniu plików między wieloma otwartymi oknami. Radzi sobie też o 20% szybciej z analizą i streszczaniem bardzo długich tekstów. Twój nowy, kieszonkowy pecet Vivo bardzo chce, aby X Fold6 stał się pełnoprawnym, lekkim narzędziem biurowym. Pomaga w tym zupełnie nowy, inspirowany komputerami menedżer plików, który pozwala na przypinanie dokumentów prosto do ekranu głównego. Algorytmy AI same poprawiają dziwne i nieczytelne nazwy pobranych plików. System potrafi też inteligentnie podsunąć ci potrzebne notatki na chwilę przed zaplanowanym spotkaniem. Chcesz posprzątać w pamięci urządzenia? Wystarczy komenda głosowa, aby system sam przeszukał dysk i złożył w jednym folderze wszystkie dokumenty z nadchodzącej podróży. Z kolei asystent Little V potrafi nawet przeanalizować całą grupę plików naraz, wyciągając z nich spójne i syntetyczne wnioski bez konieczności otwierania każdego z osobna. A co w sytuacji, gdy 8-calowy ekran to wciąż za mało? Wystarczy podłączyć sprzęt do zewnętrznego monitora albo telewizora. Uruchamia się wtedy klasyczny tryb PC z okienkami, które można swobodnie powiększać i przesuwać na dużym ekranie. Sam smartfon zamienia się w wygodny i bardzo precyzyjny gładzik. Dokładną specyfikację urządzenia i datę jego premiery powinniśmy poznać w nadchodzących dniach. [PHONE:4503] Zobacz: Test Vivo X300 Ultra. Fotograficzny potwór z funkcją telefonuZobacz: Bitwa na zdjęcia. Samsung Galaxy S26 Ultra kontra Vivo X300 Ultra

0
MARIAN SZUTIAK
1.

Więcej nowości

Koniec z drogim sprzętem do gier. GeForce NOW ma promocję na lato
Gry 12 CZE 2026

Koniec z drogim sprzętem do gier. GeForce NOW ma promocję na lato

Nadchodzą wakacje, a wraz z nimi świetna okazja dla fanów elektronicznej rozrywki. Usługa chmurowa Nvidii odpala potężną wyprzedaż. To idealny moment, by zagrać w największe hity bez inwestowania w mocny komputer. Potężny pecet wcale nie jest potrzebny Z każdym rokiem "cloud gaming" (granie w chmurze) zyskuje na popularności i staje się coraz bardziej przystępny. GeForce NOW wychodzi naprzeciw oczekiwaniom graczy z ofertą, którą naprawdę trudno zignorować. Właśnie wystartowała letnia promocja przynosząca jedne z największych obniżek w historii tej chmurowej platformy. Użytkownicy dostają dostęp do wciąż rosnącej biblioteki tytułów i najnowszych technologii za ułamek standardowej ceny. Przez ograniczony czas pakiety subskrypcyjne kupisz aż o 35 procent taniej. Cena promocyjna rocznego planu Ultimate wynosi obecnie 714,35 zł. Z kolei za 12-miesięczny plan Performance zapłacisz tylko 350,35 zł. To świetna okazja, by na własnej skórze przetestować płynną rozgrywkę napędzaną potężną architekturą GeForce RTX. Nie musisz się już martwić o to, czy twoja karta graficzna "uciągnie" nową grę. Grasz na czym chcesz i zapominasz o pobieraniu Sezonowa promocja świetnie zgrywa się w czasie z ciągłym rozwojem samej platformy. GeForce NOW pozwala na uruchomienie tysięcy wspieranych gier bezpośrednio z popularnych cyfrowych sklepów PC. Co w tym wszystkim najlepsze? Całkowicie omijasz żmudne pobieranie gigabajtów danych. Nie musisz też czekać na instalację kolejnych uciążliwych aktualizacji. Oszczędzasz mnóstwo miejsca na dysku i od razu wskakujesz do akcji. Rozgrywką możesz cieszyć się na urządzeniach, z których korzystasz na co dzień. Chmura działa świetnie na starych laptopach, smartfonach, tabletach czy telewizorach. Nvidia regularnie ulepsza swoje serwery, wprowadza usprawnienia techniczne i poszerza listę wspieranych sprzętów. Dzięki temu opłacanie abonamentu z miesiąca na miesiąc staje się po prostu coraz bardziej opłacalne. Guild Wars 3 nadciąga z niespodziankami To jednak nie koniec dobrych wiadomości. Platforma kusi nie tylko zniżkami, ale też świetnymi nowościami dla społeczności. Ogłoszono właśnie, że wyczekiwany hit Guild Wars 3 trafi do usługi GeForce NOW równo w dniu swojej premiery. Fani mogą już teraz dodać grę do swojej listy życzeń. Pozwoli to na bieżąco śledzić najnowsze zapowiedzi z uwielbianego świata Tyrii. Dodatkowo, dla obecnych abonentów przygotowano specjalne bonusy. Gracze bawiący się obecnie w Guild Wars 2 oraz Guild Wars Reforged mogą odebrać unikalne, limitowane nagrody. Wystarczy przypisać je bezpośrednio poprzez usługę GeForce NOW. Jeśli więc kiedykolwiek myślałeś o przesiadce na granie w chmurze, lepszej okazji w tym roku prawdopodobnie już nie będzie. [SALE-5625] [SALE-5626]

0
MARIAN SZUTIAK
1.

Więcej nowości

Bank Pocztowy i zablokowane 125 tys. zł. Nowe fakty
Publicystyka 11 CZE 2026

Bank Pocztowy i zablokowane 125 tys. zł. Nowe fakty

Spór o pełnomocnictwo, blokadę środków i obsługę rachunku seniora w Banku Pocztowym przybrał nieoczekiwany obrót. W tle są dokumenty, reklamacje i pytania o to, jak bank weryfikuje takie sprawy. Konto, pełnomocnictwo i dane Do redakcji TELEPOLIS.PL trafił obszerny pakiet dokumentów dotyczących rachunku ponad 90-letniej seniorki, prowadzonego w Banku Pocztowym. Nasz Czytelnik, pan Grzegorz, od lat pomaga swojej mamie w sprawach finansowych i uważa, że cała sprawa zaczęła się jeszcze na etapie zakładania konta w oddziale banku, co miało miejsce w styczniu 2024 roku. Z przekazanych przez niego informacji wynika, że udał się wtedy ze swoją mamą do oddziału Banku Pocztowego w Przemyślu, przedkładając pracownicy banku dowód osobisty seniorki oraz pełnomocnictwo pocztowe pana Grzegorza, ważne od końca 2023 roku. Pracownica banku (...), która podpisała się pod umową, zapewniła nas, że wszystko jest w porządku i jako pełnomocnik będę mógł zarządzać kontem. Jak się okazało po dwóch latach, Pani (...) dopuściła się niewyobrażalnego niedbalstwa: w umowie przy nazwisku mojej mamy wpisała mój adres zamieszkania zamiast jej adresu. Jako dane kontaktowe (e-mail, telefon) wpisała moje dane, a nie właścicielki konta. Mimo zapewnień, w systemie nie zaznaczono mojego pełnomocnictwa, o co prosiłem przy mamie. przekazał pan Grzegorz Nasz Czytelnik potwierdził swoje słowa kopiami odpowiednich dokumentów. Darowizna i blokada konta W grudniu 2025 roku pan Grzegorz otrzymał od swojej mamy darowiznę w wysokości 125 tysięcy złotych z przeznaczeniem na zakup samochodu osobowego do przewozu osoby niepełnosprawnej, co miało mu pozwolić wozić seniorkę na fizjoterapię. W marcu 2026 roku, po wpłacie tych pieniędzy na konto, Bank Pocztowy wszczął procedurę AML (Anti-Money Laundering) i zablokował wszystkie pieniądze. Wtedy dały o sobie znać błędy popełnione przy zakładaniu konta dwa lata wcześniej. Zamiast naprawić swój błąd (wpisanie błędnych danych adresowych przez pracownika), Bank Pocztowy pod kierownictwem Pani (...) idzie w zapartą. Od ponad miesiąca jestem zbywany, a moje codzienne reklamacje są ignorowane. Bank pyta mnie retorycznie: "To pan nie wiedział, że nie ma pełnomocnictwa?", całkowicie, ignorując fakt, że to ich pracownik (...), sporządziła wadliwą umowę, którą posiadam jako dowód.Obecnie mama przebywa w domu opieki, a ja nie mam dostępu do środków na jej leczenie i wsparcie, bo Bank "więzi" nasze pieniądze, maskując niekompetencję swoich kadr. Sprawę zgłosiłem już do KNF, Rzecznika Finansowego, GIIF oraz Prokuratury. Posiadam pełną dokumentację bankową, która czarno na białym pokazuje poświadczenie nieprawdy w dokumentach przez pracowników banku. napisał pan Grzegorz Co na to Bank Pocztowy? Po otrzymaniu dużej dawki informacji od pana Grzegorza, wysłałem do biura prasowego Banku Pocztowego prośbę o wyjaśnienie sprawy, a także poniższe pytania: Czy Bank może potwierdzić, że sprawa dotycząca tego rachunku została zarejestrowana i jest obecnie prowadzona w trybie reklamacyjnym lub wyjaśniającym? Czy Bank może ogólnie wyjaśnić, jakie okoliczności mogą skutkować czasowym ograniczeniem dostępu do środków lub uruchomieniem procedur bezpieczeństwa, bez odnoszenia się do danych konkretnego klienta? Jakie są ogólne zasady Banku dotyczące ustanawiania i rejestrowania pełnomocnictw do rachunku, w tym jakie dokumenty i oświadczenia są wymagane przy ich przyjmowaniu? Czy Bank może odnieść się do zarzutu, że w dokumentacji rachunku mogły zostać wpisane nieprawidłowe dane adresowe lub kontaktowe, i czy w takich przypadkach przewidziana jest procedura korekty lub weryfikacji danych? Czy Bank może potwierdzić, czy w oddziale w Przemyślu przeprowadzono wewnętrzną weryfikację czynności wykonanych przy zakładaniu rachunku w styczniu 2024 r.? Czy w tego typu sprawach Bank kontaktuje się z klientem lub pełnomocnikiem wyłącznie w oparciu o dane widniejące w systemie, czy również bierze pod uwagę wcześniejszą korespondencję i inne formy kontaktu? Czy Bank może wskazać, jakie są standardowe terminy rozpatrywania reklamacji w sprawach podobnego rodzaju oraz od czego zależy ewentualne przedłużenie terminu odpowiedzi? Czy Bank przewiduje możliwość nadania sprawie priorytetu ze względu na deklarowany przez klienta pilny charakter wydatków związanych z opieką nad osobą starszą, o ile nie narusza to obowiązujących procedur bezpieczeństwa? Czy Bank może wskazać, czy w sprawie podjęto działania wyjaśniające dotyczące ewentualnej pomyłki pracownika lub niezgodności w dokumentacji, bez ujawniania informacji objętych tajemnicą bankową? Czy Bank chciałby przekazać własne stanowisko do publikacji w tej sprawie? W odpowiedzi Banku Pocztowego podkreślono, że bank nie komentuje indywidualnych spraw ze względu na tajemnicę bankową i ochronę danych osobowych, ale ogólnie wskazuje na monitoring transakcji, rygorystyczną weryfikację pełnomocnictw i możliwość czasowego ograniczenia dostępu do środków w razie wykrycia nietypowej aktywności. Bank dodał też, że reklamacje rozpatruje możliwie szybko - standardowo do 15 dni roboczych, a w trudniejszych przypadkach do 35 dni - oraz zapewnił, że wspiera klientów, także seniorów, przy zachowaniu procedur bezpieczeństwa. Pełna treść odpowiedzi poniżej. Z uwagi na obowiązującą tajemnicę bankową oraz przepisy o ochronie danych osobowych nie mogę odnieść się do szczegółów konkretnego przypadku. Wszelkie wyjaśnienia dotyczące indywidualnych spraw przekazujemy zawsze bezpośrednio naszym Klientom.Odnosząc się do Pana pytań o charakterze ogólnym, potwierdzam, że nadrzędnym celem Banku jest ochrona środków Klientów. W tym celu stosujemy zaawansowane systemy monitoringu transakcyjnego. W sytuacjach, gdy systemy te zidentyfikują aktywność nietypową lub mogącą budzić wątpliwości co do bezpieczeństwa, Bank uruchamia odpowiednie mechanizmy, co może skutkować ograniczeniem klienta w dostępie do środków znajdujących się na rachunku. W takich sytuacjach Bank dokłada wszelkich starań, aby jak najszybciej wyjaśnić sprawę i przywrócić dostęp do rachunku, o ile pozwalają na to standardy bezpieczeństwa.Odnosząc się do pełnomocnictwa, wskazuję, że aby mogło one zostać przez Bank uznane, musi zostać złożone przez posiadacza rachunku w obecności pracownika Banku lub dostarczone z podpisem notarialnie poświadczonym. Bank ma obowiązek rygorystycznie weryfikować te dokumenty, aby wykluczyć ryzyko związane np. z nieuprawnionym dostępem osób trzecich do środków zgromadzonych na rachunku Klienta.Standardem w Banku jest również wewnętrzna weryfikacja czynności podejmowanych w placówkach w każdym przypadku, gdy otrzymujemy sygnał o potencjalnych nieprawidłowościach.Odnośnie Pana pytania o terminy rozpatrywania reklamacji – dokładamy starań, by były one rozpatrywane możliwie szybko. Dla reklamacji dotyczących usług płatniczych termin wynosi do 15 dni roboczych od dnia otrzymania reklamacji przez Bank. W szczególnie skomplikowanych przypadkach, uniemożliwiających rozpatrzenie reklamacji i udzielenie odpowiedzi w terminie 15 dni roboczych, Bank może wydłużyć termin rozpatrzenia sprawy do maksymalnie 35 dni roboczych. W takiej sytuacji Bank wyjaśnia Klientowi przyczynę opóźnienia, wskazuje na okoliczności, które muszą zostać ustalone w celu rozpatrzenia sprawy oraz określa przewidywany termin rozpatrzenia reklamacji i udzielenia odpowiedzi.Podkreślam, że jako Bank wykazujemy pełne zrozumienie dla sytuacji szczególnych, w tym dotyczących osób starszych. W takich przypadkach, w ramach obowiązujących przepisów i przy zachowaniu procedur bezpieczeństwa, staramy się wspierać Klientów w sprawnym dopełnieniu niezbędnych formalności. Chcę podkreślić, że w każdej sytuacji warto kontaktować się z Bankiem i korzystać z pomocy, jaką Klientom oferują nasi doradcy. Bartosz Trzciński, Rzecznik Prasowy Banku Pocztowego Śledztwo prokuratury i dowody sprzed dwóch dekad Sprawa wyszła daleko poza ramy zwykłej bankowej reklamacji. Pan Grzegorz złożył zeznania na policji, na zlecenie prokuratury, w ramach prowadzonego postępowania. Dodatkowo, mężczyzna zabezpieczył domowe archiwum seniorki, w którym odnalazł jej odcinki rentowe swojej mamy, dokumentujące jej dochody od marca 2001 do grudnia 2023 roku. Dla naszego Czytelnika to bezsporny dowód na legalne pochodzenie oszczędności, który podważa twierdzenia banku o nieznanym źródle gotówki. W międzyczasie Bank Pocztowy podjął decyzję o usunięciu adresu e-mail oraz numeru telefonu mężczyzny ze swojego systemu komunikacji. Instytucja uznała go za osobę nieuprawnioną do kontaktu i zasugerowała, że 95-latka mogła wpisać te dane przypadkowo przy zakładaniu konta. Pan Grzegorz odbiera te działania jako celową próbę zatarcia śladów korespondencji, w której wytykał placówce błędy. Mobilny czytnik w domu opieki Sytuacja zaostrzyła się pod koniec kwietnia tego roku. Z panem Grzegorzem zaczęła intensywnie kontaktować się kierowniczka oddziału Banku Pocztowego w Przemyślu. Czytelnik TELEPOLIS.PL twierdzi, że dzwoniła do niego kilkukrotnie, wywierając presję na załatwienie sprawy poza oficjalnymi procedurami. Dzisiaj o godzinie 17,00 zadzwoniła do mnie skruszona kierowniczka z oddziału Banku Pocztowego w Przemyślu. Chce teraz naprawić ten błąd i chce przyjechać do domu opieki do mamy, aby podpisała dokument. Ja jej odpowiedziałem, że bardzo późno się zreflektowała mama już nie jest komunikatywna. napisał pan Grzegorz Wtedy pojawił się pomysł przyjazdu do domu opieki z mobilnym urządzeniem, którego celem byłoby pobranie odcisku palca od 95-letniej kobiety. Pan Grzegorz kategorycznie odmówił udziału w tym działaniu i zaznaczył, że jego mama po marcowym ataku jest w stanie niekomunikatywnym. Uznał ten pomysł za barbarzyństwo i próbę zalegalizowania wadliwej dokumentacji stworzonej dwa lata wcześniej przez inną pracownicę. Obiecano mi, że jeśli pozwolę na ten odcisk, "od ręki" dostanę dostęp do konta. To cyniczny handel godnością mamy w zamian za dostęp do jej własnych środków na leki. dodał pan Grzegorz W swojej odpowiedzi do pracownicy Banku Pocztowego, pan Grzegorz napisał: W nawiązaniu do wysłanego przed chwilą maila, niniejszym uzupełniam treść o kluczowy fakt z naszej rozmowy telefonicznej, który ma istotne znaczenie dla toczącego się postępowania. Podczas rozmowy przyznała Pani, że "sama poprawiała" błędy w nazwie ulicy w umowie mojej mamy, (...). Fakt ten jest porażający i rodzi następujące skutki:Potwierdzenie Pani wiedzy: Dokonując korekt w nazwie ulicy, potwierdziła Pani, że doskonale wiedziała o wadliwości i błędach w umowie sporządzonej przez (...).Wybiórcza korekta: Jest dla mnie całkowicie niezrozumiałe i rażące, że korygując nazwę ulicy, zignorowała Pani (lub celowo pozostawiła) błąd dotyczący statusu mojej osoby jako właściciela/pełnomocnika konta. Ta wybiórczość doprowadziła bezpośrednio do zablokowania środków na leczenie mojej 95-letniej mamy.Pytanie o pełnomocnictwo: W świetle Pani przyznania się do ingerencji w treść umowy, Pani pytanie: "czy nie wiedziałem, że nie mam pełnomocnictwa", traktuję jako cyniczną próbę manipulacji i przerzucania odpowiedzialności na klienta za błędy, o których Pani wiedziała i które Pani częściowo "poprawiała" bez udziału mojej mamy.Zawiadomienie Prokuratury: Informuję, że fakt Pani przyznania się do samodzielnego dokonywania zmian w dokumentacji bankowej (bez obecności i podpisu właścicielki konta) zostaje niezwłocznie przekazany do Prokuratury jako dowód na ingerencję w dokumentację i poświadczenie nieprawdy. Żądam zaprzestania jakichkolwiek dalszych manipulacji w systemie informatycznym banku dotyczącym umowy mojej mamy. Każda zmiana w logach systemowych zostanie zweryfikowana przez biegłych sądowych. Odblokowanie systemu jednym kliknięciem? To nie jest już tylko spór o blokadę rachunku, ale o metody działania instytucji finansowej, jaką jest Bank Pocztowy. Pan Grzegorz zaczął publikować informacje o sprawie na bydgoskich grupach dyskusyjnych na Facebooku. Według jego relacji, bank zaczął monitorować te wpisy, a niedługo po publikacjach zablokowane dotąd konto stało się nagle aktywne. Blokadę zdjęto "jednym kliknięciem" w systemie bankowym, bez konieczności dostarczania nowych dokumentów, choć wcześniej bank twierdził, że jest to niemożliwe. Do dziś bank nie wydał mi żadnego pisma uzasadniającego odcięcie 95-letniej kobiety od pieniędzy na leki.Co ciekawe, zaraz po tym, jak opublikowałem posty na grupach bydgoskich i zaprosiłem Panią Kierownik do znajomych na FB, otrzymałem od niej telefon. Bank wyraźnie monitoruje internet i boi się rozgłosu, ale zamiast naprawić błąd, skupiają się na badaniu mojej aktywności w sieci. dodał pan Grzegorz Aktualizacja: Sprawa wciąż nierozwiązana Poprzedni rozdział mógł sugerować, że sprawa znalazła swój "szczęśliwy finał". Nic takiego się jednak nie stało. Z najnowszej wiadomości, którą otrzymałem od pana Grzegorza wynika, że wciąż trwa blokada pieniędzy na koncie 95-latki w Banku Pocztowym. Z kolei Prokuratura Okręgowa w Przemyślu odmówiła wszczęcia śledztwa w tej sprawie. Nasz Czytelnik złożył zażalenie do sądu. Dodatkowo, aby obraz sytuacji był pełny: w tym samym czasie, gdy walczę o pieniądze mamy, padłem ofiarą kolejnego błędu bankowego. Na moim koncie pojawił się komornik w sprawie kredytu firmowego z 2018 roku (dawny Idea Bank, przejęty przez Pekao S.A.), który został dawno spłacony. Po mojej interwencji komornik natychmiast odblokował konto, trwa wyjaśnianie, że wierzytelność nie istnieje. Co ciekawe, jako adres do zwrotu wskazano Lisi Ogon koło Bydgoszczy.Boję się, że Bank Pocztowy próbuje wykorzystać ten zamęt z komornikiem, aby odwrócić uwagę od faktu, że bezprawnie blokują 115 tys. zł mojej mamy. Chcę wyraźnie zaznaczyć: sprawa mojego niesłusznego zajęcia komorniczego została już wyjaśniona, a konto mamy nadal jest blokowane przez Bank Pocztowy bez żadnej podstawy prawnej. uzupełnił pan Grzegorz Aktualizacja 2: Nowe fakty Po tym, jak Prokuratura Okręgowa w Przemyślu odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie działań placówki, syn poszkodowanej kobiety złożył oficjalne zażalenie. Sprawa trafiła do Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Przemyślu, gdzie została zarejestrowana pod sygnaturą 3035-4.Ko.138.2026. Do wniosku dołączono materiały dowodowe, które mają wykazać rażący konflikt interesów na szczeblu lokalnym. Z informacji i dokumentów przekazanych przez Czytelnika wynika, że kierownictwo przemyskiego oddziału Banku Pocztowego posiada silne powiązania z lokalnymi formacjami mundurowymi. Zrzuty ekranu ze stron Międzynarodowego Stowarzyszenia Policji (IPA) potwierdzają, że pracownica odpowiedzialna za pierwotne błędy w umowie – pełniąca funkcję eksperta w banku – jest dedykowanym doradcą finansowym ds. specjalnych warunków kredytowych dla policjantów. To właśnie miejscowa policja, współpracująca z prokuraturą, zajmowała się weryfikacją zgłoszenia o przestępstwie przeciwko bankowi, które szybko odrzucono. Sytuacja dotyczy również samej dyrektor przemyskiego oddziału banku, która według relacji syna poszkodowanej, miała wcześniej przyznać się do ręcznego modyfikowania danych w systemie. Z oficjalnych komunikatów na forum Związku Zawodowego Celnicy PL wynika, że pełni ona funkcję bezpośredniego koordynatora i opiekuna finansowego banku na całe województwo podkarpackie. Obsługuje ona preferencyjne kredyty dedykowane pracownikom Krajowej Administracji Skarbowej oraz funkcjonariuszom Służby Celno-Skarbowej. Poniżej zanonimizowany zrzut ekranu z tej strony: https://celnicy.pl/threads/oferta-bank-pocztowy-luty-2026.19497/. Według pana Grzegorza, syna 95-letniej kobiety, powyższe funkcje pracowników banku tworzą "układ", w którym lokalne organy ścigania mogły świadomie dążyć do zatuszowania afery, aby chronić zaufane doradczynie. Dyrektorka banku i jej najbliższa ekspertka to osoby, które osobiście "opiekują się" prywatnymi finansami, kredytami i kontami lokalnych policjantów, członków IPA i celników na Podkarpaciu. Kiedy złożyłem zawiadomienie o przestępstwie przeciwko bankowi, sprawą zajmowała się przemyska policja i podległa jej Prokuratura Okręgowa.Moje zgłoszenie zostało natychmiast odrzucone. Przekazałem do Sądu twarde dowody (zrzuty ekranu ze stron IPA i forum Celnicy.pl) na to, że w Przemyślu doszło do rażącego konfliktu interesów. Lokalne organy ścigania mogły świadomie dążyć do zatuszowania afery, by chronić zaufane, mundurowe doradczynie finansowe z Banku Pocztowego, kosztem bezbronnej 95-latki. napisał nasz Czytelnik Pozostaje poczekać, co w tej sprawie postanowi sąd. Jeśli otrzymam nowe informacje, podzielę się nimi z Czytelnikami TELEPOLIS.PL.

20
MARIAN SZUTIAK
1.

Popularne porównania