Niechciane połączenia? Wreszcie jest na nie skuteczny sposób
Sponsorowane 16:45

Niechciane połączenia? Wreszcie jest na nie skuteczny sposób

Męczą Cię niechciane połączenia? Nowa funkcja serii Samsung Galaxy S26 zrobi z nimi porządek – a to tylko jedno z praktycznych narzędzi, które czekają na pokładzie. Wyobraź sobie sytuację: jesteś w domu i jesteś zajęty, bo robisz coś, co koniecznie wymaga użycia dwóch rąk. Nie wiem, przygotowujesz obiad albo próbujesz powiesić telewizor na ścianie. Nagle dzwoni telefon. Kurier z paczką? Schorowana mama spadła ze schodów i złamała nogę? Jak ktoś dzwoni, to pewnie coś pilnego. Szybko kończysz to, co robiłeś, a że w pośpiechu łatwo o wypadki, to pewnie mało nie potknąłeś się o dywan. Bierzesz telefon, ale jest za późno – nieznany numer właśnie skończył dzwonić. Oddzwaniasz, a tam wita Cię pozbawiony emocji lektor słowami: „Dzień dobry, kontaktujemy się z Panem w sprawie fotowoltaiki”. Brzmi znajomo? Podejrzewam, że w jakiejś wariacji tej sceny brał udział każdy z nas. Ba, niektórym zdarza się to ciągle, po kilka razy dziennie. Do tej pory byliśmy w walce z marketingiem bezpośrednim na z góry przegranej pozycji. W końcu odrzucanie wszystkich połączeń z nieznanych numerów jest luksusem, na który nie każdy może sobie pozwolić. Wszystko to zmieniło się jednak kilka dni temu za sprawą premiery smartfonów z serii Samsung Galaxy S26. Samsung Galaxy S26 z rewelacyjną funkcją Nowe flagowce Galaxy wyposażone są w całą masę nowych, praktycznych narzędzi. Większość z nich może się pochwalić bardzo kreatywnym zastosowaniem sztucznej inteligencji, a wbudowana poczta głosowa to mój absolutny faworyt w tej właśnie kategorii. Działa to bardzo prosto: kiedy dzwoni do nas nieznany numer, połączenie nie jest od razu odrzucane, tylko odbiera je telefon. Sam. Bez naszego udziału. Nasz wbudowany asystent prosi rozmówcę o przedstawienie się i opisanie, w jakiej sprawie zadzwonił. Brzmi jak klasyczna poczta głosowa, ale jest różnica. W sumie to nawet kilka różnic.  Raz, że takich nagrań nie przechowuje operator na jakimś serwerze, tylko znajdziemy je w pamięci telefonu. Dwa, wbudowany asystent AI może dokonać transkrypcji i podsumowania pozostawionej wiadomości, więc nie musimy nawet nic odsłuchiwać. Trzy, w trakcie połączenia treść rozmowy w czasie rzeczywistym wyświetla się na ekranie, więc jeśli to faktycznie coś ważnego, możemy od razu odebrać telefon i nie bawić się w oddzwanianie. Praktyczne? Jak diabli! Przecież takie narzędzie to idealny sposób na wszystkich spamerów i telemarketerów. A to tylko jedna z nowości, które – przynajmniej na razie – dostępne są wyłącznie w nowych flagowcach z rodziny Samsung Galaxy S26. AI Phone – znacznie więcej niż slogan Nowe modele koreańskiego producenta to już nie są zwykłe smartfony. W oficjalnej komunikacji znajdziemy termin „AI phone” i jest to określenie, które doskonale ten sprzęt opisuje. Sztuczna inteligencja jest tutaj na każdym kroku i faktycznie zmienia sposób, w jaki korzystamy z telefonu. Przykładowo, jedną z nowości na pokładzie jest Now Nudge. To wirtualny asystent, który towarzyszy nam na każdym kroku i sam, bez żadnego wywoływania, potrafi nam podsunąć wygodne akcje na podstawie tego, co akurat wyświetla się na ekranie. Umawiasz spotkanie na WhatsAppie? Smartfon sam znajdzie wśród wiadomości datę i miejsce oraz zaproponuje utworzenie odpowiedniego wydarzenia w kalendarzu. Chwalisz się znajomym udanymi wakacjami? Now Nudge podsunie najlepsze zdjęcia, które udało Ci się zrobić podczas wyjazdu. To taka sztuczna inteligencja, która faktycznie jest… no, inteligentna – czeka na nas wszędzie tam, gdzie faktycznie może się przydać. To ewolucja pomysłów, które Samsung rozwija już od dobrych kilku generacji swoich urządzeń. AI w wydaniu producenta to nie tylko dodatek – to kluczowa funkcjonalność, która ma zmienić sposób, w jaki korzystamy z telefonu. Jeśli takie podejście Was przekonuje, to urządzenia z rodziny Samsung Galaxy S26 pozwolą Wam wkroczyć na zupełnie inny poziom wygody i produktywności. Nie będziecie musieli przejmować się bzdetami, bo smartfon w dużym stopniu zajmie się nimi za Was. Więcej mocy, więcej prywatności  Ale oczywiście nowa generacja flagowców to nie tylko nowe funkcje AI – to także innowacje sprzętowe. Dostajemy choćby nową generację procesorów z wydajnymi NPU (Samsung Exynos 2600 i Qualcomm Snapdragon 8 Elite Gen 5 – zależnie od modelu), która umożliwia szybkie i bezproblemowe działanie tym wszystkim zaawansowanym rozwiązaniom. Dostajemy też absolutny sztos pod postacią funkcji Privacy Display dostępnej w Samsung Galaxy S26 Ultra. No i podejrzewam, że tak jak samemu kocham inteligentne filtrowanie połączeń, tak dla wielu innych osób to właśnie Privacy Display będzie tym rozwiązaniem, za które pokochają nowy topowy model w ofercie producenta. To narzędzie, dzięki któremu nikt stojący obok nie jest w stanie podejrzeć zawartości naszego wyświetlacza. Fenomenalna sprawa do zastosowań biznesowych, ale także na wypadek korzystania z aplikacji bankowej czy zwykłych rozmów z bliskimi. Działa to podobnie do folii prywatyzującej – po włączeniu Privacy Display kąty widzenia wyświetlacza zostają drastycznie zredukowane. Kiedy my wszystko widzimy normalnie, dla osób obok nas obraz jest całkowicie nieczytelny. Różnica jest jednak taka, że jeśli chcemy „wyłączyć” folię, to musimy ją zerwać. Tutejsze rozwiązanie możemy aktywować lub deaktywować w dowolnym momencie. Ba, nic nie stoi na przeszkodzie, by aktywowało się wyłącznie w przypadku określonych aplikacji albo zasłaniało wyłącznie powiadomienia. Bardzo praktyczna sztuczka, a przy tym techniczny majstersztyk. Samsung Galaxy S26 i Galaxy Buds4 – para idealna Tak w dużym skrócie, seria Samsung Galaxy S26 to mniej pogoni za cyferkami, a masa innowacji, które realnie pomagają w życiu. W tym wszystkim wisienką na torcie jest natomiast to, że do korzystania z tych udogodnień wcale nie musimy wyciągać telefonu z kieszeni. Zamiast tego możemy skorzystać z nowych słuchawek Samsung Galaxy Buds4 i Buds4 Pro, które doskonale uzupełniają tegoroczne flagowce, tworząc razem z nimi parę idealną. W ten sposób dostajemy nie tylko dźwięk najwyższej jakości, ale także wygodny dostęp do asystentów AI, doskonałe ANC i wiele, wiele więcej. Taki duet czeka na Was w oficjalnym sklepie producenta, a jeśli się pospieszycie, to macie nawet okazję załapać się na specjalną ofertę premierową. To chyba najlepszy moment, żeby razem z serią Samsung Galaxy S26 zmienić sposób, w jaki myślicie o smartfonach. Jeśli nie jesteś posiadaczem Galaxy i chcesz wypróbować i przetestować, jak działają funkcje Galaxy AI na Twoim telefonie (Android lub iOS), możesz to zrobić w prosty sposób korzystając z aplikacji Try Galaxy. [SALE-3797] Artykuł sponsorowany na zlecenie firmy Samsung.

4
ARKADIUSZ BAłA
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

PlayStation 6 jednak bez opóźnień? Kosztowałyby zbyt dużo
Sprzęt 20:47

PlayStation 6 jednak bez opóźnień? Kosztowałyby zbyt dużo

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
NVIDIA kompletnie dominuje. AMD musi zadowolić się 5% rynku
Sprzęt 20:10

NVIDIA kompletnie dominuje. AMD musi zadowolić się 5% rynku

1
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Popularna gra czytała Twoje wiadomości na Discordzie. Nawet te prywatne
Oprogramowanie 19:29

Popularna gra czytała Twoje wiadomości na Discordzie. Nawet te prywatne

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Apple M5 Max przetestowany. Szybszy niż Ultra poprzedniej generacji
Sprzęt 18:54

Apple M5 Max przetestowany. Szybszy niż Ultra poprzedniej generacji

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Chiny schodzą na dalszy plan. Duże pieniądze są gdzie indziej
Sprzęt 18:20

Chiny schodzą na dalszy plan. Duże pieniądze są gdzie indziej

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
LOT odpala Wi-Fi na pokładzie samolotów. Pomaga w tym Viasat
Wiadomości 17:50

LOT odpala Wi-Fi na pokładzie samolotów. Pomaga w tym Viasat

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Ten producent smartfonów zwija żagle. Dobiły go ceny RAM i konkurencja
Sprzęt 17:25

Ten producent smartfonów zwija żagle. Dobiły go ceny RAM i konkurencja

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Katowice przygotowują SCT. Władze Krakowa: uczcie się
Moto 15:53

Katowice przygotowują SCT. Władze Krakowa: uczcie się

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Właściciel MediaMarkt z nowym prezesem. Poprzedni wytrzymał 9 miesięcy
Tech 15:21

Właściciel MediaMarkt z nowym prezesem. Poprzedni wytrzymał 9 miesięcy

2
MACIEJ SIKORSKI
1.
To już oficjalne. Nowy Xbox uruchomi gry z PC
Sprzęt 14:56

To już oficjalne. Nowy Xbox uruchomi gry z PC

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Action rzucił za 34,99 zł. Na lotnisku kilka razy więcej, a musisz mieć
Sprzęt 14:32

Action rzucił za 34,99 zł. Na lotnisku kilka razy więcej, a musisz mieć

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Lidl wywraca stolik. Promocje dostępne jak nigdy wcześniej
Tech 14:10

Lidl wywraca stolik. Promocje dostępne jak nigdy wcześniej

0
ANNA KOPEć
1.
Sprawdzili stacje ładowania elektryków. Przekłamanie nawet o 37%
Moto 13:38

Sprawdzili stacje ładowania elektryków. Przekłamanie nawet o 37%

1
PAWEł MARETYCZ
1.
Ozempic za 11 zł miesięcznie w zastrzykach i 59 zł w tabletkach. To rewolucja
Nauka 13:02

Ozempic za 11 zł miesięcznie w zastrzykach i 59 zł w tabletkach. To rewolucja

0
ANNA KOPEć
1.
Realme z nowym pogromcą. 7000 mAh, 144 Hz i pancerna obudowa
Sprzęt 12:31

Realme z nowym pogromcą. 7000 mAh, 144 Hz i pancerna obudowa

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
iPhone 15 1050 złotych taniej. Śpiesz się, to nie potrwa długo
Telepolis.pl
Sprzęt 12:02

iPhone 15 1050 złotych taniej. Śpiesz się, to nie potrwa długo

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Bądź czujny. Prywatne firmy podszywają się pod Polskie Sieci Elektroenergetyczne
Wiadomości 11:37

Bądź czujny. Prywatne firmy podszywają się pod Polskie Sieci Elektroenergetyczne

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Metoda na Kaufland grasuje w sieci. Internauci masowo tracą konta
Bezpieczeństwo 11:01

Metoda na Kaufland grasuje w sieci. Internauci masowo tracą konta

0
ANNA KOPEć
1.
Więcej nowości
Google będzie ostrzegał przed takimi aplikacjami. Nie ignoruj
Aplikacje 08:53

Google będzie ostrzegał przed takimi aplikacjami. Nie ignoruj

Sklep Google Play będzie ostrzegał przed określonymi aplikacjami. Lepiej tego komunikatu nie ignorować. Jednym z najważniejszych aspektów dzisiejszych telefonów jest ich czas pracy na baterii. Ciągłe ładowanie smartfonu może być irytujące. Jednak nie zawsze winne jest samo urządzenie. Często to kwestia aplikacji, jakie mamy na nim zainstalowane. Google będzie przed nimi ostrzegać. Ostrzeżenie Google Play Niedługo Sklep Google Play będzie ostrzegał przed aplikacjami, które zużywają nadmierną ilość energii. Komunikat na ten temat pojawi się już na karcie takie apki, więc dowiemy się o tym jeszcze zanim ją zainstalujemy. Google już wcześniej zapowiadał wprowadzenie takiego usprawnienia i jesteśmy coraz bliżej zobaczenia go w praktyce. Firma ujawniła też, jak będzie takie ostrzeżenie wyglądać: Co więcej, takie aplikacje nie tylko będą miały wyświetlone ostrzeżenie na swojej karcie, ale będą też wykluczane z listy polecanych lub podobnych w Sklepie Play.  Poza tym Google wprowadził też zmiany w funkcji Wake Lock, która pozwala aplikacjom utrzymać większe wykorzystanie procesora nawet po wyłączeniu ekranu smartfonu. Prawdopodobnie właśnie aplikacje, które nadmierne korzystają z tego prawa, będą oznaczane jako te, które mocniej drenują baterię urządzenia. [SALE-3783] [SALE-3784]

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Więcej nowości

Będą instalować Disney+ na potęgę. Platforma da kontynuację wielkiego hitu
Telewizja i VoD 08:21

Będą instalować Disney+ na potęgę. Platforma da kontynuację wielkiego hitu

"Opowieści podręcznej" z pewnością zasłużyły na kontynuację. Serial "Testamenty" pojawi się na platformie Disney+ już 8 kwietnia 2026 roku. Pierwszy zwiastun właśnie pojawił się w sieci. Nie tylko umila oczekiwanie, ale także ujawnia wiele istotnych szczegółów.  Serial "Testamenty" narobi zamieszania Dystopijny dramat, oparty na  bestsellerowej powieści Margaret Atwood był największym hitem i fenomenem w historii seriali ostatnich czasów. Doczekał się aż sześciu sezonów, z których ostatni zadebiutował 8 kwietnia 2025 roku na HBO Max. Jego główna bohaterka, grana przez Elisabeth Moss została nagrodzona za rolę w serialu Złotym Globem.  "Testamenty" to nic innego, jak kontynuacja "Opowieści podręcznej". Produkcja skupia się na nowym pokoleniu kobiet, ukazując upadek Gileadu około 15 lat po wydarzeniach z oryginalnej serii. Przypomnijmy, że Republika Gileadzka to było państwo, w którym płodne kobiety były przymuszane do płodzenia dzieci z obywatelami o najsilniejszej pozycji w ramach Ceremonii. Margaret Atwood wydała swoją książkę o tytule "Testamenty" w 2019 roku, czyli zaraz po emisji trzeciego sezonu serialu "Opowieści podręcznej".  "Testamenty" - o czym opowiada nowy serial? Serial przedstawia historię dwóch nastolatek Agnes (Chase Infiniti) oraz Daisy (Lucy Halliday). Pierwsza z nich wychowała się w Gileadzie jako posłuszna i religijna dziewczynka, a druga pochodzi spoza państwa i jest to jej pierwsze zetknięcie się z absurdalnymi zasadami panującymi w tym świecie. Losy obu nastolatek splotą się za sprawą ciotki Lydii (Ann Dowd), która jest nauczycielką w elitarnej szkole dla młodych dziewcząt.  Spójność z oryginałem raczej gwarantowana, bowiem za produkcję odpowiada Bruce Miller, showrunner "Opowieści podręcznej". W rolach głównych tym razem zobaczymy Chase Infiniti, Lucy Halliday oraz Ann Down (ta wcieli się w postać ciotki Lydii).  https://www.youtube.com/watch?v=KpWyxrPqkeA "Testamenty" pojawią się na Disney+ 8 kwietnia 2026 roku. Platforma da widzom od razu trzy odcinki, a kolejne będą publikowane co tydzień. 

1
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

mObywatel śledzi Polaków niczym Pegasus? Wyjaśnijmy to sobie
Telepolis.pl
Publicystyka 05 MAR 2026

mObywatel śledzi Polaków niczym Pegasus? Wyjaśnijmy to sobie

W przestrzeni publicznej co chwilę pojawiają się wpisy i komentarze, które sugerują, że rządowa aplikacja mObywatel śledzi Polaków. Niektórzy wręcz porównują ją do niesławnego Pegasusa. Ile w tym prawdy? Niemal pod każdym naszym tekstem o mObywatelu pojawiają się komentarze w tym samym stylu. Wiele osób jak mantrę powtarza, że rządowa aplikacja szpieguje obywateli. Skąd to się wzięło i ile w tym prawdy? Już tłumaczę. Skąd ta panika? Cała panika wzięła się między innymi z jednego wpisu na platformie X (dawniej Twitter). Jego autorem jest Dawid Adamczyk, który sam określa się mianem prawnika, politologa i liberała. To właśnie on opublikował listę uprawnień, do której dostęp ma aplikacja mObywatel. Problem w tym, że o ile na prawie i polityce Pan Adamczyk może się zna, to już niekoniecznie na nowych technologiach. W swoim wpisie wspomina między innymi o tym, że aplikacja mObywatel ma dostęp do kamery, więc w każdej chwili może nagrywać obywateli, a następnie takie materiały przekazywać na zewnętrzne serwery. Czepia się też funkcji biometrii, dostępu do internetu (???) czy nawet NFC. Należy przy tym zaznaczyć, że Pan Adamczyk prawdopodobnie nie opierał się tutaj na własnej wiedzy. Na X opublikował też link do filmu na YouTubie. Jest to materiał Jana Pińskiego, między innymi byłego redaktora naczelnego miesięcznika "Uważam Rze", w którym rozmawia on z Tomaszem Szwejgiertem - dziennikarzem, pisarzem i byłym pracownikiem CBA oraz ABW. To właśnie w tym materiale pojawiają się informacje o rzekomym śledzeniu obywateli przez mObywatela. Autorzy filmu twierdzą, że aplikacja inwigiluje Polaków. Porównują ją wręcz do słynnego Pegasusa, za pomocą którego rzeczywiście śledzono polityków, prawników i dziennikarzy. Piński i Szwejgiert również odnoszą się do listy uprawnień aplikacji, ale robią to bez zrozumienia, jak one w praktyce działają. Zresztą w komentarzach zarówno pod filmem na YouTube, jak i wpisem na X przeważają głosy, które mówią o braku wiedzy autorów. Pomimo tego część osób najwyraźniej w te sensacyjne informacje uwierzyło i do dzisiaj je powtarza, również w komentarzach na TELEPOLIS.PL. Ministerstwo Cyfryzacji reaguje Sprawa poniosła się tak szerokim echem, że postanowiło na nią zareagować również Ministerstwo Cyfryzacji, czyli resort odpowiedzialny za rozwój aplikacji mObywatel. Na rządowej stronie pojawił się artykuł, w którym rozprawiono się z nieprawdziwymi informacjami. Aplikacje mobilne korzystają z różnych funkcji urządzenia, by realizować swoje podstawowe zadania. mObywatel posiada dostęp do kamery aby skanować kody QR podczas weryfikacji tożsamości, aplikacja posiada dostęp do lokalizacji, aby pokazywać precyzyjnie punkty na mapie np. w usłudze umawiania wizyt w ZUS czy Jakości Powietrza. Aplikacja również może posiadać dostęp do plików, ale tych wskazanych przez użytkownika np. w celu pobrania i zapisania potwierdzenia w formacie PDF. napisało Ministerstwo Cyfryzacji. Warto też pamiętać, że aplikacje mobilne nie działają zupełnie niezależnie. Mogą tylko to, na co pozwala im system operacyjny, w tym przypadku Android lub iOS. Oba mają zaawansowane mechanizmy kontroli prywatności. Gdyby aplikacja mObywatel rzeczywiście szpiegowała obywateli, to nie zostałaby dopuszczona do Sklepu Play czy App Store. Czy mObywatel szpieguje? Przejdźmy jednak do konkretów, ponieważ takie doniesienia musiały spotkać się z odzewem ze strony osób, które na tworzeniu aplikacji mobilnych rzeczywiście się znają. Film na ten temat przygotował między innymi Mateusz Chrobok, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa i sztucznej inteligencji. W Androidzie od samego początku ten system był tak pomyślany, żeby każda aplikacja była w oddzielnej piaskownicy. Co to w ogóle oznacza? To oznacza, że pomiędzy sobą [...] jak cokolwiek chcą od systemu operacyjnego, jakiegokolwiek uprawnienia, to muszą o nie grzecznie poprosić [...] Może poprosić o kamerę, o zapis plików na dysku i o inne takie rzeczy. Co jest istotne? Jeśli aplikacja ma jakieś uprawnienia do zapisu, to ona zapisuje sobie te rzeczy tylko i wyłącznie w swojej przestrzeni. Na tym polega cały koncept piaskownicy i oddzielenia aplikacji pomiędzy sobą. mówi Mateusz Chrobok na swoim filmie. Do czego jest to używane? W sytuacjach, gdy aplikacja chce zapisać lokalnie jakieś informacje, które są jej potrzebne. Może to być np. baza danych, certyfikat, prawo jazdy lub po prostu plik PDF, który chcemy z jej pobrać. Nie oznacza to, że mObywatel może odczytać inne informacje na telefonie, np. nasze zdjęcia. Autor krok po kroku rozprawia się z wszystkimi uprawnieniami mObywatela (polecam zapoznać się z materiałem). Odnosi się między innymi do używania przez niej kamery, która służy w tym konkretnym przypadku do odczytywania kodów QR. One z kolei są wykorzystywane np. do logowania na rządowych stronach. Co ważne, to sam użytkownik decyduje, czy taki dostęp do kamery dać. Jeśli się nie zgodzi, to system operacyjny zwyczajnie na to nie pozwoli. Lista uruchomionych aplikacji. To już w najnowszych Androidach w ogóle nic nie zwraca i nie działa. Jest obejściem rzeczy w starych Androidach. Oni nie zobaczą, jakie masz aplikacje uruchomione na telefonie, jak masz Androida nowszego niż 11. Jeżeli chodzi o FireBase'a, czyli zbieranie informacji poprzez Google'a, to on jest skonfigurowany tak, że tam idą przez niego tylko szyfrowane wiadomości push. Żadnej analityki, żadnych danych osobowych. dodaje Chrobok na swoim filmie. Do tematu odniósł się również inny ekspert - Marcin Bunsch, który jest twórcą aplikacji mobilnych. Wspomina między innymi o SENTRY, które - zdaniem Pińskiego i Szwejgierta - ma nagrywać wszystko, co robimy na telefonie. Rzecz w tym, że jest to aplikacja do monitorowania błędów. Rzeczywiście ma funkcję Replay, ale chodzi w niej o to, aby zobaczyć, co działo się w mObywatelu, gdy wystąpił jakiś błąd. Ale po co siać panikę i opowiadać bzdury o rzeczach, których się nie rozumie? pisze Bunsch na platformie X. Dodatkowo należałoby się też odnieść do informacji, że instalując aplikację mObywatel dajemy rządowi dostęp do swoich danych - dowodu osobistego, prawa jazdy itp. Tak, tak absurdalne argumenty również się pojawiają. Nie, nie dajemy rządowi dostępu do takich informacji. On już je od dawna ma. Na tym polega między innymi rola państwa. Jest wręcz przeciwnie. To my na telefonie dostajemy dostęp do danych, które rząd już o nas ma. Podsumowując, aplikacja mObywatel nas nie śledzi. Informacje na ten temat przekazują albo osoby, które nie mają pojęcia o nowych technologiach, albo zwykłe trolle, których celem jest sianie paniki i dezinformacji. Często mogą to być fałszywe konta, które działają na zlecenie obcych, wrogich nam państw. Nie wierzcie ani jednym, ani drugim. Chociaż mam nadzieję, że ten tekst nieco rozjaśni wam sytuację, to jednocześnie jestem pewien, że i tak pojawią się komentarze, które nie będą się z nim zgadzały. Taki niestety mamy klimat.

16
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Popularne porównania