Dałem w Action 29,90 zł i się zachwyciłem. Stara lampa ma drugie życie
Telepolis.pl
Testy sprzętu 11:25

Dałem w Action 29,90 zł i się zachwyciłem. Stara lampa ma drugie życie

A wszystko dzięki inteligentnemu gniazdku z Action, które pozwala na sterowanie czymś więcej, niż tylko lampą. Co więcej, ma także wbudowany licznik energii i działa z aplikacją LSC. Moje mieszkanie jest ciasne, ale własne, chociaż bank może mieć na ten temat inne zdanie. Kluczowe jest to, że w samym jego rogu stoi lampa. Lampa, która tak stała samotna i niewłączana przez długi czas, bo żeby się dostać do włącznika, konieczne było przeciskanie się między stołem a szafą. I kiedy już myślałem, czy nie lepiej ją wynieść do piwnicy wpadłem w Action na to cudo: inteligentne gniazdko.  LSC Smart Connect, czyli inteligentne gniazdko z Action Podstawową funkcją jest oczywiście włączenie i wyłączenie lampki z poziomu smartfonu. Ot, wystarczy podpiąć włączoną lampkę do inteligentnego gniazdka, gniazdko do gniazdka w ścianie i sparować urządzenie z aplikacją LSC na smartfonie wedle instrukcji, którą znajdziecie w opakowaniu. Sama aplikacja jest o tyle istotna, że to właśnie ona pozwala na zarządzanie innymi smart urządzeniami z Action, jak ta kamera, którą testowałem dla Was przez ponad rok.  Wygląd Jest to niewielka kostka, która po podłączeniu do gniazdka podwójnego zostawia dość miejsca, żeby podłączyć kolejną wtyczkę, o ile ta będzie płaska. Sama wtyczka urządzenia jest kompatybilna zarówno z polskimi, jak i niemieckimi gniazdami uziemienia, jednak gniazdko jest już jedynie w standardzie typowym dla naszego kraju. Cieszy fakt, że ma ono zabezpieczenie przed dziećmi, chociaż i tak nie dawałbym im podchodzić do niego z gwoździem. Jeśli chodzi o wykonanie, to gniazdko jest dobrze spasowane i sprawia wrażenie solidnego.  Parametry Aplikacja działa szybko i stabilnie, nawet jak telefon nie jest podpięty do tej samej sieci Wi-Fi. Sama kostka łączy się z routerem po 2,4 GHz, co ma sens, bo zależy nam na stabilności połączenia, a nie na szybkiej transmisji danych. Niestety, nie ma tu wsparcia dla Bluetooth. Tym samym bez Wi-Fi nie da się sterować urządzeniami, co w pewnych scenariuszach byłoby o wiele wygodniejsze.  Wedle zapewnień producenta gniazdko to jest w stanie przenieść moc do 3680 W lub natężenie do 16 A. Niestety, nie dysponuję tak mocnym obciążeniem. Jednak po podłączeniu termowentylatora o mocy 2000 W nie zauważyłem najmniejszych problemów. I tak: testowałem go na balkonie. Ogrzewanie mieszkania w tak gorące lato nie byłoby najlepszym z pomysłów.  Wiele trybów działania To kolejny plus. Nie tylko możemy zdalnie włączyć i wyłączyć lampkę, ale także ustawić jej harmonogram pracy. A także ustawić timer, czy włączanie i wyłączanie jej losowo w konkretnych godzinach, tak aby tworzyć wrażenie, że ktoś jest w domu. Bardzo użyteczna sprawa podczas wyjazdów. Wszystko to oczywiście możemy ustawić z pozycji aplikacji mobilnej.  Licznik energii Kolejną ciekawą opcją jest wbudowany licznik energii. Ten tworzy harmonogramy jej zużycia, do których mamy dostęp bezpośrednio w aplikacji. Swoimi się nie pochwalę, bo dziś je wyzerowałem podczas zabawy aplikacją. Mój błąd. Jednak pomiary są prawidłowe, co sprawdziłem, podłączając je do innego licznika energii.  Ten jeden element może zepsuć wszystko Gniazdko jest wyposażone w jeden przycisk: włącznik. A w nim ukryta jest lampka, która świeci na czerwono, kiedy nie ma połączenia z siecią i na niebiesko, kiedy je ma. I to świeci naprawdę jasno. Czy da się ją wyłączyć? Teoretycznie tak, jest taka opcja w aplikacji. Sęk w tym, że jej zmiana... nic nie zmienia i gniazdko ciągle świeci w najlepsze.  W moim przypadku to nie problem: gniazdko jest ukryte za stołem i krzesłem, więc go nie widać. Na pewno jest to jednak warte odnotowania.  Podsumowanie gniazdko robi to, do czego zostało stworzone i nie blokuje przy tym całkowicie podwójnego gniazdka, co można uznać za plus. Istnieją jednak konstrukcje, które nie robią tego wcale. Współpraca z LCS to dla mnie duży plus, jednak jeśli korzystacie z innego systemu smart home, to lepiej kupić gniazdko, które jest z nim kompatybilne. Co do działania naprawdę trudno się przyczepić, jednak irytująca lampka sprawia, że dla wielu osób sprzęt ten będzie skreślony.  Oczywiście są też takie kwestie, jak brak Bluetooth, częściowe zasłonięcie drugiego wejścia w podwójnym gniazdku, czy brak niemieckiego uziemienia. Dla mnie to jednak nie problem, bo wolę połączenie przez Wi-Fi, wtyczki mam tylko w naszym standardzie, a dodatkowo w tym miejscu mam aż 6 gniazdek, więc częściowe zablokowanie jednego z nich nie jest dla mnie problemem. Dlatego jako rozwiązanie dla mnie dałbym tu mocne 8/10. Jednak z perspektywy innych osób może to już być prawdziwym problemem, więc końcowa ocena będzie niższa. 

2
PAWEł MARETYCZ
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Samsung pobił własny rekord. Składane Galaxy sprzedają się jak nigdy
Sprzęt 14:24

Samsung pobił własny rekord. Składane Galaxy sprzedają się jak nigdy

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Nowy Galaxy S za miesiąc. W jednym będzie nawet lepszy niż flagowiec
Sprzęt 13:55

Nowy Galaxy S za miesiąc. W jednym będzie nawet lepszy niż flagowiec

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Nintendo zaskakuje. Jest gorzej, ale tak naprawdę dużo lepiej
Sprzęt 13:24

Nintendo zaskakuje. Jest gorzej, ale tak naprawdę dużo lepiej

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Google zamyka jedną z najważniejszych usług. Nastąpi to we wrześniu
Aplikacje 12:56

Google zamyka jedną z najważniejszych usług. Nastąpi to we wrześniu

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Apple idzie na noże z OpenAI. Sprzętowa rewolucja wstrzymana?
Sprzęt 12:25

Apple idzie na noże z OpenAI. Sprzętowa rewolucja wstrzymana?

0
MACIEJ SIKORSKI
1.
Ubijali strony za pieniądze. Chłopaki posiedzą nawet 8 lat
Bezpieczeństwo 11:52

Ubijali strony za pieniądze. Chłopaki posiedzą nawet 8 lat

3
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Biedronka rzuciła promocję na rower elektryczny. Jest w cenie składaka
Sprzęt 10:30

Biedronka rzuciła promocję na rower elektryczny. Jest w cenie składaka

0
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Niby ceny smartfonów poszły w górę, a takie cudo kupicie za 999 zł
Telepolis.pl
Sprzęt 09:59

Niby ceny smartfonów poszły w górę, a takie cudo kupicie za 999 zł

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Lidl wyprzedaje ostatnie sztuki. W MediaMarkt 2 razy drożej
Telepolis.pl
Sprzęt 09:26

Lidl wyprzedaje ostatnie sztuki. W MediaMarkt 2 razy drożej

0
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Gry z Xbox 360 zmierzają na PC, a płyty z obecnej generacji zamienią się w Game Key Cardy
Gry 08:13

Gry z Xbox 360 zmierzają na PC, a płyty z obecnej generacji zamienią się w Game Key Cardy

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Trzęsienie ziemi w Google. DeepMind traci szefa i czołowych ekspertów
Tech 05 SIE 2026

Trzęsienie ziemi w Google. DeepMind traci szefa i czołowych ekspertów

2
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Nowy Snapdragon namiesza w mobilnym gamingu. Tego jeszcze nie było
Sprzęt 05 SIE 2026

Nowy Snapdragon namiesza w mobilnym gamingu. Tego jeszcze nie było

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Xbox zyska nawet 2 TB. Sandisk pokazał nową kartę dla graczy
Sprzęt 05 SIE 2026

Xbox zyska nawet 2 TB. Sandisk pokazał nową kartę dla graczy

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Google Pixel Watch 5 bez tajemnic. Wiemy o nim niemal wszystko
Sprzęt 05 SIE 2026

Google Pixel Watch 5 bez tajemnic. Wiemy o nim niemal wszystko

1
MARIAN SZUTIAK
1.
Microsoft wycofuje się rakiem. Chodzi o wymagania Windows 11
Oprogramowanie 05 SIE 2026

Microsoft wycofuje się rakiem. Chodzi o wymagania Windows 11

2
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
NVIDIA oferuje najlepszy sprzęt. Tak twierdzi najbogatszy człowiek świata
Sprzęt 05 SIE 2026

NVIDIA oferuje najlepszy sprzęt. Tak twierdzi najbogatszy człowiek świata

1
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Internet stacjonarny w Polsce? Jeden operator zdeklasował konkurencję
Wiadomości 05 SIE 2026

Internet stacjonarny w Polsce? Jeden operator zdeklasował konkurencję

1
MARIAN SZUTIAK
1.
Popularny komunikator z ważną zmianą. Użytkownicy od dawna o to prosili
Oprogramowanie 05 SIE 2026

Popularny komunikator z ważną zmianą. Użytkownicy od dawna o to prosili

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Więcej nowości
Samsung zdradza kulisy Galaxy Z. Tak powstawały najnowsze składaki
Sprzęt 05 SIE 2026

Samsung zdradza kulisy Galaxy Z. Tak powstawały najnowsze składaki

Składane smartfony Samsunga zmieniały się przez siedem kolejnych generacji, ale producent przekonuje, że za każdą nową wersją stoją przede wszystkim obserwacje użytkowników. W rozmowie z Samsung Newsroom jeden z szefów działu badań i rozwoju zdradził, jakie rozwiązania trafiły do serii Galaxy Z i dlaczego ich opracowanie było tak dużym wyzwaniem. Użytkownik był ważniejszy niż sama technologia Samsung od początku traktował składane smartfony nie jako ciekawostkę, ale próbę zmiany sposobu korzystania z telefonu. Jak wyjaśnia Sunghoon Moon, Executive Vice President odpowiedzialny za rozwój sprzętu w dziale Mobile eXperience, przez siedem generacji firma analizowała, jak użytkownicy otwierają urządzenia, noszą je i korzystają z nich na co dzień. Z tych obserwacji miały wynikać trzy najważniejsze kierunki rozwoju. Chodziło o większe ekrany, cieńszą i lżejszą konstrukcję oraz najwyższą wydajność bez rezygnowania z zalet składanej formy. Połączenie wszystkich tych elementów w jednym urządzeniu okazało się największym wyzwaniem dla inżynierów. Moon podkreśla również, że w składanym smartfonie nie da się ulepszać pojedynczych elementów w oderwaniu od reszty. Zmniejszenie grubości obudowy wymaga jednoczesnych zmian w zawiasie, ekranie, baterii, układzie chłodzenia i całej konstrukcji wewnętrznej. Dlatego Samsung projektuje takie urządzenia jako jeden spójny system. Flex Titanium i nowa konstrukcja ekranu Jedną z największych nowości w serii Galaxy Z jest technologia Flex Titanium. Samsung wykorzystał tytan nie tylko ze względu na jego wytrzymałość, ale także odporność na odkształcenia. Sam materiał nie wystarczył jednak do osiągnięcia zakładanego efektu. Konieczne było opracowanie nowych metod produkcji i odpowiedniej konstrukcji. System składa się z dwóch elementów. Pierwszy to tytanowa płyta umieszczona pod wyświetlaczem, która odpowiada za sztywność i pochłanianie siły uderzeń. Drugi stanowi niezwykle cienka folia ze stopu tytanu. Ma grubość zaledwie kilkudziesięciu mikrometrów, czyli około jednej trzeciej grubości ludzkiego włosa, a mimo to zachowuje elastyczność potrzebną do wielokrotnego składania. Według Samsunga, takie rozwiązanie pozwoliło zmniejszyć grubość modułu wyświetlacza o około 10%. Uzyskaną przestrzeń wykorzystano na większą baterię, wydajniejsze chłodzenie i rozbudowany aparat. Efektem ma być także mniej widoczne zagięcie ekranu. Większa bateria i szybsze ładowanie Południowokoreański producent poświęcił sporo uwagi również zasilaniu. W Galaxy Z Fold8 Ultra zastosowano baterię o pojemności 5000 mAh z anodą krzemowo-węglową, która zwiększa gęstość energii. Samsung zaznacza jednak, że równie ważne było przeprojektowanie całego systemu zasilania, aby zapewnić stabilność i bezpieczeństwo nowych ogniw. Galaxy Z Fold8 Ultra oraz Galaxy Z Fold8 otrzymały dwutorową architekturę ładowania, która ma sprawniej rozprowadzać energię i ograniczać nagrzewanie się urządzenia. Dzięki temu obsługują ładowanie o mocy 45 W, a model Ultra ma osiągać 67% naładowania w ciągu 30 minut. W przypadku Galaxy Z Flip8 zastosowano inną architekturę, dopasowaną do bardziej kompaktowej konstrukcji. Ponad sto testów przed premierą Samsung zapewnia, że trwałość nowych składanych smartfonów była sprawdzana nie tylko w laboratorium. Przed premierą urządzenia przeszły ponad 100 testów, które miały odwzorowywać codzienne użytkowanie. Obejmowały one między innymi upadki, wielokrotne składanie, nacisk, wilgoć oraz kontakt z różnego rodzaju zanieczyszczeniami. Jak podsumował Sunghoon Moon, wszystkie zmiany w serii Galaxy Z zaczynają się od potrzeb użytkowników. To właśnie one mają wyznaczać kierunek rozwoju kolejnych generacji składanych smartfonów, które z roku na rok stają się cieńsze, wytrzymalsze i bardziej dopracowane. [PHONE:4530] [SALE-6435] Zobacz: Kto powinien kupić Samsunga Galaxy Z Flip8? Odpowiedź jest prostaZobacz: Samsung Galaxy Z Flip8 vs Motorola Razr 70 Ultra - fotopojedynek składaków [PHONE:4529] [SALE-6436] [PHONE:4528] [SALE-6437] Zobacz: Najnowsze Foldy w moich rękach. Już wiem, co kupię

0
MARIAN SZUTIAK
1.

Więcej nowości

Masz takiego Samsunga? Szykuj się na zmiany
Telewizja i VoD 05 SIE 2026

Masz takiego Samsunga? Szykuj się na zmiany

Samsung i Prime Video głośno krzyczą - to nowa era obrazu. Kto skorzysta ze standardu HDR10+ ADVANCED? Potrzebny jest kluczowy parametr urządzenia. HDR+ jest przestarzały, oto HDR10+ ADVANCED Samsung Electronics oraz platforma Prime Video ogłaszają wspólne wprowadzenie zupełnie nowego formatu obrazu: HDR10+ ADVANCED. Przynosi on dwie kluczowe nowości, które lepiej wykorzystują potencjał drzemiący w sprzęcie firmy Samsung. Intelligent Motion Smoothing (Inteligentne Wygładzanie Ruchu) analizuje sceny klatka po klatce i wprowadza unikalne metadane, które pozwalają telewizorowi na precyzyjną optymalizację przetwarzania płynności. A przekładając z technicznego na nasze, Samsung zyskuje właśnie dużą przewagę podczas oglądania dynamicznych transmisji sportowych (tych na Prime to akurat nie ma) czy filmów akcji. Jak podkreślają twórcy standardu, technologia ta zachowuje oryginalny, kinowy charakter produkcji, eliminując niepożądany „efekt opery mydlanej”, z którym borykały się starsze systemy interpolacji. Druga ze zmian z jednej strony wykorzystuje drzemiący w najnowszych sprzętach potencjał, z drugiej zaś grubą kreską oddziela od nowego standardu użytkowników starszych urządzeń.  Mowa o Enhanced Overall Brightness (Ulepszona Ogólna Jasność), standardzie, który z wykorzystaniem dynamicznych metadanych oraz mapowania tonów podbija jasność sceny, bez utraty detali w ciemniejszych, mrocznych sceneriach. Jak już zdążył nas przyzwyczaić Samsung w komunikacji z ostatnich lat, wszystko dzieje się z wykorzystaniem rozwiązań SI, które implementowane są w nowych telewizorach, telefonach i tabletach producenta zarówno lokalnie (chipy NPU), jak i chmurowo (m.in. integracje z Gemini). Komu, komu, bo idę do domu? Zanim zabierzecie się aktualizacji oprogramowania w telewizorach i samej aplikacji Amazon Prime Video, czas na łyżkę dziegciu w tej beczce miodu. Chociaż wdrożenie standardu ruszyło globalnie w tym miesiącu, z nowego standardu skorzystają, na razie jedynie posiadacze telewizorów klasy premium, z najnowszej linii Samsunga na 2026 rok. Koreański producent sprzętu już teraz zapowiada jednak, że technologia ta stanie się standardem w jego przyszłych modelach. Zapewne Samsung będzie ją też forsował w swoich telefonach i tabletach, z linią Galaxy S27 na czele. Niewykluczone przy tym, że na wdrożenie HDR10+ ADVANCED zdecydują się też inni producenci - w przeciwieństwie do zamkniętego ekosystemu Dolby Vision, HDR10+ pozostaje standardem otwartym, wspieranym przez szeroki sojusz technologiczny. Obecnie jednak, poza inicjatorami projektu, brakuje wyraźnych deklaracji innych czołowych producentów sprzętu oraz wiodących dostawców treści.

0
LECH OKOń
1.

Więcej nowości

Trik z szarą taśmą. Polacy nie wiedzą, a ja wygrałem z upałami
Poradniki 05 SIE 2026

Trik z szarą taśmą. Polacy nie wiedzą, a ja wygrałem z upałami

Nadchodzi kolejna fala upałów, wedle prognoz równie paskudna, jak ta poprzednia. Co prawda ostatnim razem miałem klimatyzator, ale warunki w mieszkaniu i tak były dalekie od komfortowych. I nie chodzi tu o to, że uszczelnienie okna zrobiłem z folii NRC, przez co było ciemno w pomieszczeniu, folia szeleściła i się kilka razy odrywała od okna. To akurat moja wina. Problem jest w tym, że klimatyzator mam jeden a pomieszczeń 5, a nie wszyscy śpią w tym samym. Co prawda teoretycznie powinien on sobie poradzić z ich schłodzeniem, bo powinien sobie poradzić z pomieszczeniem o wymiarach 35 metrów kwadratowych, kiedy mieszkanie ma 36 metrów, to nie podołał. W sumie nie miał prawa podołać.  Jedna rura i masa problemów Co jest największym problemem klimatyzatora przenośnego z jedną rurą? Otóż jedna rura, która służy do wyrzucania gorącego powietrza na zewnątrz. Teoretycznie działa to świetnie: chłodzimy powietrze w środku, a potem znowu je chłodzimy i znowu, i znowu... Konstrukcje dwururowe lub bardziej stacjonarne zasysają gorące powietrze z zewnątrz i je chłodzą. A mimo to są o wiele... lepsze.  Wynika to z prostego faktu: generowania podciśnienia w konstrukcji jednorurowej przez rurę wylotową. Ot, wyrzucane jest powietrze i tym samym zasysane nowe, z zewnątrz przez kratki wentylacyjne, szpary w drzwiach i inne nieszczelne miejsca. Oczywiście zasysane jest powietrze gorące, co samo w sobie już stanowi problem i obniża wydajność chłodzenia.  Dodatkowo zimne powietrze nie rozchodzi się po mieszkaniu, bo jest zgarniane przez ciągły napływ tego gorącego z otworów wentylacyjnych. Tym samym mimo otwartych drzwi w jednym pokoju mamy 26 stopni, a w drugim 35 stopni i tak naprawdę niewiele można z tym zrobić, a wierzcie mi: próbowałem przy użyciu szpaleru wentylatorów.  Dodatkowo sama rura odprowadzająca ciepło była... gorąca. Miałem więc element grzewczy w pokoju od podłogi do okna, co również w upalne dni nie było wskazane. Cywilizowane metody nie przyniosły rezultatu Uznałem, że rozwiązaniem będzie wystawienie jednostki wewnętrznej na zewnątrz. Mam klimatyzator z aż czterema trybami pracy, które obejmują osuszanie, wietrzenie, chłodzenie i grzanie. Pomysł był prosty: wystawiam jednostkę na balkon, uruchamiam grzanie i rurę wylotową, z której wypada chłodne powietrze, umieszczam w domu. Efekt? Żaden. Mój klimatyzator da się nastawić na maksymalnie 28 stopni Celsjusza grzania i kiedy jest cieplej, to tryb ten się nie chciał włączyć.  Czas szarej taśmy, torby z Lidla oraz wielu błędów Poddałem się? Co to, to nie. Chwyciłem reklamówkę z Lidla (dowolna inna też się nada) i przykleiłem, ją zasłaniając wylot powietrza. Następnie ją rozerwałem, włożyłem do środka rurę harmonijkową, a tą dałem do mieszkania. Efekt? Strumień powietrza o temperaturze 11 stopni Celsjusza trafiał do środka, zmniejszając temperaturę w pomieszczeniu o... 0 stopni. Przy samej rurze owszem, siedziało się przyjemnie, ale nie taki był przecież mój cel.  No cóż... rura była zbyt długa, bo miała około metra i dwa zagięcia. Dodatkowo rura była ustawiona bezpośrednio pod wylot powietrza z klimatyzatora. Co więcej, stawiając klimatyzator na krześle, zatkałem połowę wlotu powietrza oparciem Efekt? Lód na skraplaczu, masa wody w wiadrze i na folii i ledwie odczuwalny powiew chłodu wewnątrz.  [SALE-6420] Przeróbki ostatniej szansy Uznałem, że czas, aby klimatyzator wrócił do środka, ale najpierw spróbuję czegoś jeszcze: rozdarłem folię i wyjąłem rurę. Następnie nałożyłem na nią zwężkę i ją przykleiłem bezpośrednio do wylotu zimnego powietrza, a dopiero to uszczelniłem resztkami folii. Klimatyzator poszedł na podłogę balkonu, a rura doprowadzająca chłodne powietrze nie ma nawet jednego zagięcia i widać przez nią wylot powietrza klimatyzatora.  Efekt? Chłodne powietrze rozlewa się po całym mieszkaniu. I chociaż nie jest to fenomenalny rezultat, to na wysokości łóżek po kilku godzinach pracy jest zdecydowanie chłodniej. A właśnie o taki efek mi chodziło. Oczywiście najlepszym rozwiązaniem byłby zakup klimatyzatora typu split lub chociaż jednostki dwururowej. Jednak działam z tym, co mam. Zwłaszcza że dzięki uzyskanemu nadciśnieniu chłodne powietrze wypiera gorące przy suficie przez klatki wentylacyjne i rozchodzi się po całym mieszkaniu.  Oczywiście wciąż jest to rozwiązanie czysto chałupnicze. Klimatyzator na zewnątrz musi być chroniony przed słońcem i ewentualnym deszczem, przy jednoczesnym zapewnieniu mu pełnego przewiewu. Estetyka takiego rozwiązania również jest dyskusyjna, a schłodzenie całego mieszkania zajmuje mu bardzo dużo czasu. Mimo to działa, chłodzi całe mieszkanie i eliminuje wady związane z podciśnieniem, a to jest najważniejsze.   [SALE-6420]

20
PAWEł MARETYCZ
1.

Popularne porównania