Zegarek na komunię? Tak, ale w nowoczesnym wydaniu
Sponsorowane 30 KWI 2026

Zegarek na komunię? Tak, ale w nowoczesnym wydaniu

Jak wybrać idealny prezent na pierwszą komunię? Wybieramy najlepsze smartfony i zegarki na upominek dla dziecka. Nadchodzi maj, a to oznacza, że już niedługo kolejne pokolenie dzieci przystąpi do pierwszej komunii. Choć jest to wydarzenie przede wszystkim o charakterze religijnym i duchowym, to nie ma co owijać w bawełnę – wielu z nas komunia kojarzy się głównie z prezentami. No i jest w tym jakaś głębsza logika, bo trafiony upominek może się okazać cenną pamiątką rozpoczęcia przez młodego człowieka nowego etapu życia. Ilu z nas pamięta swój pierwszy komputer, który kupili za pieniądze z komunii? A może w Waszym przypadku był to rower lub zegarek? Zmierzam do tego, że najlepszymi prezentami na komunię są często te najbardziej praktyczne. Do tej kategorii zaliczają się także smartfony, tablety i smartwatche.  Idąc za tym tokiem myślenia, postanowiliśmy przygotować listę kilku sprawdzonych sprzętów z oferty Plusa, które powinny idealnie sprawdzić się w roli komunijnego upominku. Powinny doskonale sprawdzić się w roli inspiracji. Huawei Watch Fit 4 Zegarek na komunię to klasyka. Ba, wręcz swego rodzaju symbol. Jeśli chcielibyście wręczyć komuś taki upominek, ale w nieco bardziej nowoczesnym wydaniu, smartwatch może się okazać niegłupim pomysłem. Jeśli natomiast miałbym zaproponować konkretny model, to padłoby na Huawei Watch Fit 4. To typowy zegarek do noszenia na co dzień. Jego sportowy fason powinien podpasować młodszym użytkownikom, podobnie jak duży wyświetlacz o przekątnej 1,82” oraz akumulator, który potrafi wytrzymać nawet 10 dni na jednym ładowaniu. Najważniejsze jest jednak to, że nie mówimy tu o sprzęcie przekombinowanym. To nie jest „smartfon na nadgarstku”, przyciągający uwagę milionem funkcji. Zamiast tego Huawei Watch Fit 4 skupia się na oferowaniu najbardziej praktycznych funkcjonalności, takich jak monitorowanie aktywności, dostęp do kalendarza czy powiadomień z telefonu. To urządzenie funkcjonalne, ale bez popadania w przesadę – podobnie zresztą jak inne zegarki z oferty producenta. Dodatkowym atutem tego typu smartwatcha może być to, że doskonale motywuje do aktywności. Nawet coś tak banalnego jak wbudowany krokomierz może się okazać świetnym sposobem, by nakłonić dziecko do wyjścia na dwór zamiast spędzania całego dnia na kanapie lub przed komputerem. Realme C75 Pomysł kupowania dzieciom smartfonów potrafi wzbudzać sporo kontrowersji i trudno się temu dziwić. Wiele zależy tu nie tylko od samego urządzenia, ale też od podejścia rodziców i opiekunów, którzy powinni wyznaczać jasne zasady korzystania z telefonu. My natomiast możemy doradzić, jaki model najlepiej sprawdzi się w rękach młodszych użytkowników — a jednym z ciekawszych wyborów wydaje się Realme C75. Powodów jest co najmniej kilka, ale gdyby streścić to w jednym słowie, byłoby nim „niezawodność”. Urządzenie posiada wbudowany akumulator o pojemności aż 5828 mAh, więc nie ma ryzyka, że telefon niespodziewanie rozładuje się podczas zajęć albo zabawy. Istotna jest także wzmocniona konstrukcja, wyróżniająca się m.in. wodoodpornością na poziomie IP69. Realme C75 to taki telefon, w którym wydajność schodzi na nieco inny plan – to sprzęt, w którym najważniejsze jest pozostawanie w kontakcie z bliskimi. Nie jest też szczególnie drogi, dzięki czemu jest praktycznie idealnym kandydatem do roli pierwszego telefonu dla dziecka. [SALE-4931] Motorola Moto G77 Motorola Moto G77 idzie natomiast w nieco inną stronę. To model, który mimo niewygórowanej ceny potrafi wyglądać efektownie i prestiżowo, dając niemalże namiastkę korzystania z prawdziwego flagowca. To model, który stoi w dużej mierze designem. Smukła sylwetka i kilka kolorów z palety Pantone do wyboru potrafią zrobić doskonałe wrażenie. Kiedy włączymy tutejszy wysokiej klasy wyświetlacz AMOLED i zobaczymy Androida 16 z wyjątkowo dopracowanym interfejsem, robi się tylko lepiej. To jednak nie oznacza, że Motorola Moto G77 nie może się pochwalić świetną funkcjonalnością czy parametrami. Dość powiedzieć, że mamy tu chociażby duży akumulator 5200 mAh, aparat 108 Mpix czy głośniki stereo z obsługą Dolby Atmos. Po prostu cyferki nie są tutaj główną atrakcją. Zamiast tego chodzi raczej o to, żeby użytkownik mógł się poczuć wyjątkowo – no a o to chyba chodzi w tego typu prezentach, prawda? [SALE-4929] Samsung Galaxy A37 Samsung Galaxy A37 to model nieco droższy od pozostałych propozycji. Płacimy tu jednak nie tylko za prestiżową markę. Przede wszystkim dostajemy bezpieczeństwo, dopracowanie i poziom wsparcia, który przez lata był dla innych producentów niedoścignionym wzorem. I myślę, że zwłaszcza to ostatnie sprawia, że Samsung Galaxy A37 jest tak dobrym kandydatem na komunijny prezent. To jeden z niewielu modeli z tego segmentu, który może się pochwalić obietnicą aż sześciu dużych aktualizacji systemu operacyjnego oraz sześciu lat aktualizacji bezpieczeństwa. Co to oznacza? Ano tyle, że mówimy tu o telefonie naprawdę na lata. Przy odrobinie szczęścia tegoroczny prezent komunijny będzie mógł posłużyć dziecku aż do bierzmowania i to bez większych kompromisów.  A zalet jest tutaj dużo więcej, bo oprócz tego na pokładzie czeka dobry aparat 50 Mpix, wysokiej klasy wyświetlacz AMOLED czy wodoodporna obudowa klasy IP68. Nie jest to może flagowiec, ale zdecydowanie niczego mu nie brakuje. [SALE-4932] Huawei MatePad 11.5 2025 PaperMatte Ale można też pójść w nieco innym kierunku i jako prezent kupić tablet – ot, choćby taki jak Huawei MatePad 11.5 2025 PaperMatte. Pod wieloma względami to chyba nawet lepszy wybór od telefonu. Tablet to nie tylko zabawka – to doskonałe narzędzie, które może pomóc dziecku stawiać pierwsze kroki w cyfrowym świecie, a także rozwijać swoje pasje i zainteresowania. Tutaj Huawei MatePad 11.5 wypada wyjątkowo dobrze m.in. za sprawą dołączonego rysika Huawei M-Pencil. W połączeniu z aplikacją GoPaint daje on niemal nieograniczone możliwości każdemu, kto wykazuje choćby odrobinę zapędów artystycznych – niezależnie od tego, na jakim poziomie aktualnie się znajduje. Drugim powodem, dla którego ten konkretny model stanowi idealny wybór dla dziecka, jest wyświetlacz. Tutejsza matowa powłoka nie męczy wzroku, nie zbiera odcisków palców ani nie sprawia problemów w jasnym słońcu – a przynajmniej nie tak, jak ma to miejsce w przypadku błyszczących ekranów. To oczywiście nie oznacza, że należy przy nim spędzać po 12 godzin dziennie, ale jeśli szukacie sprzętu, który nie będzie niepotrzebnie narażał oczu Waszych pociech, to Huawei MatePad 11.5 2025 w wersji PaperMatte jest bardzo dobrym tropem. [SALE-4933] Elektronika na komunię? To nie musi być zły pomysł! Jeśli chcecie sprawić dziecku niezapomniany prezent na komunię, nowy zegarek, tablet albo smartfon mogą się okazać doskonałym pomysłem. Taki gadżet może pomóc mu stawiać pierwsze kroki w cyfrowym świecie, choć oczywiście warto pamiętać, że nakłada też sporo odpowiedzialności na dorosłych. W końcu to ich rolą jest zadbać o to, by ten kontakt był bezpieczny i przerodził się w coś wartościowego. A co do samych urządzeń, to myślę, że każda z naszych propozycji sprawdzi się w tej roli doskonale. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by wykorzystać je wyłącznie jako inspirację i sięgnąć po coś kompletnie innego. W takiej sytuacji najlepiej samemu sprawdzić pełną ofertę Plusa, która czeka na Was w linku poniżej. W ten sposób przy zakupie urządzenia zyskacie dodatkowo możliwość rozbicia ceny na wygodne raty oraz dobrania od razu abonamentu głosowego (np. oferty L z nielimitowanym Internetem i rozmowami za 60 zł/mies. po rabatach). [SALE-4927] Uzupełnieniem oferty są usługi, które realnie wspierają bezpieczeństwo dziecka na co dzień. Stop Hejt pomaga reagować na hejt i niebezpieczne treści w internecie, a Gdzie Jest Bliski daje rodzicom możliwość sprawdzenia, gdzie znajduje się dziecko – dla większego spokoju i poczucia kontroli. [SALE-4928]   Artykuł sponsorowany na zlecenie operatora sieci Plus

3
ARKADIUSZ BAłA
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Samsung z genialną nowością. Nikt nie czekał, miliony skorzystają
Aplikacje 30 KWI 2026

Samsung z genialną nowością. Nikt nie czekał, miliony skorzystają

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Elon Musk sam to przyznał. Jego dzieło ma sporo za uszami
Oprogramowanie 30 KWI 2026

Elon Musk sam to przyznał. Jego dzieło ma sporo za uszami

1
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
PKO BP. Ostrzeżenie dla klientów, chodzi o pożyczki
Bezpieczeństwo 30 KWI 2026

PKO BP. Ostrzeżenie dla klientów, chodzi o pożyczki

0
MARIAN SZUTIAK
1.
TSMC mocno zwiększa produkcję. Nowe fabryki zmienią rynek
Sprzęt 30 KWI 2026

TSMC mocno zwiększa produkcję. Nowe fabryki zmienią rynek

1
MARIAN SZUTIAK
1.
Intel miażdży AMD. Nowy chip może namieszać na rynku konsol
Sprzęt 30 KWI 2026

Intel miażdży AMD. Nowy chip może namieszać na rynku konsol

6
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Spotify z nową funkcją. Mocno ułatwi słuchanie muzyki
Oprogramowanie 30 KWI 2026

Spotify z nową funkcją. Mocno ułatwi słuchanie muzyki

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Producenci ostrzegają. Drożyzna potrwa do 2027 roku lub dłużej
Tech 30 KWI 2026

Producenci ostrzegają. Drożyzna potrwa do 2027 roku lub dłużej

2
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Chińczycy nie czekają na USA. Własne układy sprzedają się coraz lepiej
Tech 30 KWI 2026

Chińczycy nie czekają na USA. Własne układy sprzedają się coraz lepiej

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Vectra sprzedała Elsat. Start wielkiej przebudowy sieci w Polsce
Wiadomości 30 KWI 2026

Vectra sprzedała Elsat. Start wielkiej przebudowy sieci w Polsce

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Google z przydatną nowością w Polsce. Koniec chaosu
Aplikacje 30 KWI 2026

Google z przydatną nowością w Polsce. Koniec chaosu

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Samsung ma rzucić wyzwanie MacBookowi Neo. Nadchodzą laptopy z Android
Sprzęt 30 KWI 2026

Samsung ma rzucić wyzwanie MacBookowi Neo. Nadchodzą laptopy z Android

2
PAWEł MARETYCZ
1.
UOKiK prześwietlił znaną wypożyczalnię. Jest kara i zarzuty oszustwa
Moto 30 KWI 2026

UOKiK prześwietlił znaną wypożyczalnię. Jest kara i zarzuty oszustwa

0
MARIAN SZUTIAK
1.
W Rosji już był, Niemcy też mają. Vivo X300 FE coraz bliżej Polski
Sprzęt 30 KWI 2026

W Rosji już był, Niemcy też mają. Vivo X300 FE coraz bliżej Polski

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Rekordowe zyski Samsunga. AI oraz smartfony napędzają ogromne wzrosty
Tech 30 KWI 2026

Rekordowe zyski Samsunga. AI oraz smartfony napędzają ogromne wzrosty

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Microsoft pracuje nad projektem K2. Ma to być zrzynka ze SteamOS
Sprzęt 30 KWI 2026

Microsoft pracuje nad projektem K2. Ma to być zrzynka ze SteamOS

2
PAWEł MARETYCZ
1.
OnePlus z nowym flagowcem. Ma baterię 13 380 mAh i topowego Snapdragona
Sprzęt 30 KWI 2026

OnePlus z nowym flagowcem. Ma baterię 13 380 mAh i topowego Snapdragona

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Panel fotowoltaiczny z Action. Ostatnio były kolejki
Telepolis.pl
Sprzęt 30 KWI 2026

Panel fotowoltaiczny z Action. Ostatnio były kolejki

2
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Atak na Cyfrowy Polsat. Koniecznie zastrzeż PESEL
Bezpieczeństwo 30 KWI 2026

Atak na Cyfrowy Polsat. Koniecznie zastrzeż PESEL

2
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Więcej nowości
Sony dementuje plotki, albo się boi przyznać. Gracze chowają widły
Sprzęt 30 KWI 2026

Sony dementuje plotki, albo się boi przyznać. Gracze chowają widły

Pewien wpis na X wywołał prawdziwą burzę wokół marki PlayStation. Przedstawiał on zrzut ekranu, na którym widać było, że gra zakupiona w cyfrowym sklepie ma być zweryfikowana pod kątem legalności za 20 dni.  Wedle doniesień weryfikacja taka miałaby obejmować cyfrowe produkcje i odbywać się raz na 30 dni. Taki DRM miałby zapobiegać piractwu: nawet jeśli gra zostanie zainstalowana z nielegalnych źródeł to po miesiącu i tak firma to odkryje. Graczom ten pomysł się jednak nie spodobał. I trudno się temu dziwić. To, że konsola przynajmniej raz w miesiącu musi być podpięta do sieci to jeszcze pół biedy. [SALE-4970] DRM na cyfrowe gry na PS5 i PS4 Co jednak w przyszłości, kiedy Sony zamknie cyfrowy sklep? Czy gry wtedy przepadną po 30 dniach mimo bycia na dysku? Sam, jako posiadacz bogatej biblioteki tytułów na 3DS-a musiałem zrobić kilka kopii zapasowych karty microSD, aby się zabezpieczyć na wypadek całkowitej śmierci eShopu (wciąż można pobierać wcześniej zakupione tytuły), jednak to przecież nie będzie trwało wiecznie. Gdybym stracił do nich dostęp przez jakiś dziwaczny DRM, to bym się wkurzył. Oczywiście: włożyłbym marynarski kapelusz i opaskę na oko po takim numerze, ale wciąż byłbym wkurzony.  Drugim powodem irytacji jest fakt, że płacąc za grę, nawet cyfrową lubimy myśleć, że ta jest nasza. Bez comiesięcznej weryfikacji tego, czy mamy prawo z niej korzystać. I chociaż firmy wolą twierdzić, że mamy jedynie licencję na granie, a nie samą grę, to i tak traktujemy tytuły, jak naszą własność, bez rozliczania nas z tego miesiąc w miesiąc.  https://x.com/manfightdragon/status/2047928888907669530?proportion=1.4 Sony dementuje plotki Ewentualnie Sony się przestraszyło, kiedy plany wyszły na jaw, a gracze wyciągnęli widły. Sony wydało oświadczenie dla serwisu Game File, w którym podkreśliło, że licencja na produkt jest sprawdzana tylko raz, w momencie zakupu i jest ona wieczysta. Gracze mogą nadal korzystać z zakupionych gier i grać w nie jak zwykle. Po zakupie wymagana jest jednorazowa weryfikacja online w celu potwierdzenia licencji gry. Po tym nie są już potrzebne żadne dalsze weryfikacje. Ma nie podlegać także żadnej weryfikacji oraz nie może zostać cofnięta. Jak się to ma do powyższego screena? No cóż... nijak. Sony również nie skomentowało tego, co się na nim znajduje. Pojawiają się co prawda domniemania, że ma to związek z 15-dniowym czasem na zwroty zakupów. Są to jednak spekulacje na ślepo, a nie coś, co miałoby większy sens.  [SALE-4970] Aktualizacja: Sony udzieliło kolejnego komentarza w tej sprawie w odpowiedzi na zapytanie serwisu GameSpot: Gracze mogą nadal korzystać z zakupionych gier i grać w nie jak zwykle. Wymagana jest jednorazowa weryfikacja online w celu potwierdzenia licencji gry, po czym dalsze weryfikacje nie są już wymagane. Tym samym weryfikacja będzie obecna, jednak nie co 30 dni, a jednorazowo i nastąpi w ciągu wspomnianych 30 dni. Czemu nie może się ona odbywać zaraz po zakupie lub pierwszym ściągnięciu gry na konsolę? Szczerze mówiąc, to nie mam pojęcia. Jednak moja hipoteza o tym, że Sony chciało wprowadzić coś innego, ale przestraszyło się graczy ma się całkiem dobrze pod moją foliową czapeczką. 

3
PAWEł MARETYCZ
1.

Więcej nowości

YouTube usuwa kanał znanego, polskiego patostreamera
Telewizja i VoD 30 KWI 2026

YouTube usuwa kanał znanego, polskiego patostreamera

Po weryfikacji treści YouTube podjął decyzję o usunięciu całego kanału znanego polskiego patostreamera. Wykryto liczne naruszenia. Patostreaming w ostatnich latach stał się niepokojącym zjawiskiem. Rząd szykuje zmiany, które mają ten proceder ograniczyć. Tymczasem YouTube zdecydował się na usunięcie całego kanału jednego z polskich twórców. Mowa o Robercie Pasucie, który przez lata znany był z projektu Abstrahuje. Usunięty kanał Roberta Pasuta YouTube postanowił przeprowadzić weryfikację kanału po reportażu Moniki Gawrońskiej z cyklu "Polsat News Ujawnia". Platforma uznała, że narusza on wytyczne społeczności między innymi pod kątem nagości i treści seksualnych. W wyniku weryfikacji usunęliśmy ten kanał za naruszenie naszych wytycznych dla społeczności. przekazał Deniz Rymkiewicz z Biura Prasowego Google Polska. YouTube podjął też działania wobec trzech innych kanałów, za pomocą których patostreamer miał omijać warunki korzystania z platformy. Sam twórca twierdzi, że nie jest żadną patologią i pracuje na siebie oraz swoją rodzinę. Utrzymuje też, że swoje treści kieruje do osób dorosłych i są one wyraźnie oznaczone. Warto dodać, że za Robertem Pasutem wydano list gończy. Mężczyzna poszukiwany jest za podżeganie do pobicia, za co grozi mu do dwóch lat pozbawienia wolności. Aktualnie przebywa w Azji. Jak sam twierdzi, nie unika odpowiedzialności karnej, bo nie ma żadnych wyroków i nie jest skazany.

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Więcej nowości

Robot koszący STIGA A 8v działa bez kabli. Sprawdziłem go w ogrodzie
Telepolis.pl
Testy sprzętu 29 KWI 2026

Robot koszący STIGA A 8v działa bez kabli. Sprawdziłem go w ogrodzie

Roboty bezprzewodowe rewolucjonizują pielęgnację trawników. Sprawdziłem, jak w praktyce działa autonomiczny model STIGA A 8v. W otaczającej nas rzeczywistości, gdy każda wolna chwila jest na wagę złota, perspektywa spędzania weekendów na monotonnym koszeniu trawnika staje się coraz mniej pociągająca. Inteligentne ogrody zyskują na popularności, a rynek robotów koszących przechodzi potężną ewolucję. Producenci odchodzą od archaicznych, uciążliwych w montażu systemów z wkopanymi w ziemię kablami ograniczającymi. Ich miejsce zajmują zaawansowane nawigacje satelitarne i wizyjne. W awangardzie tej technologicznej rewolucji stoi model STIGA A 8v – autonomiczny robot przeznaczony do trawników o powierzchni do 800 m2. Producent kusi brakiem stacji referencyjnych, intuicyjną aplikacją oraz obecnością sztucznej inteligencji, która precyzyjnie analizuje otoczenie. Jak to połączenie sprawdza się w praktyce i czy faktycznie pozwala całkowicie zapomnieć o obowiązku pielęgnacji murawy? Odpowiedź znajdziesz w poniższej recenzji, do której przeczytania i komentowania zapraszam. Prawdziwa autonomia, czyli koniec z kablami i instalatorami Jeszcze do niedawna zakup robota koszącego wiązał się z koniecznością przeprowadzenia skomplikowanej instalacji, a nierzadko również z opłaceniem zewnętrznej firmy, która zajmowała się układaniem przewodu. Wymagało to rozwinięcia dziesiątek, a czasem setek metrów kabla, który wyznaczał obszar roboczy maszyny. Robot koszący STIGA A 8v rozwiązuje ten problem całkowicie. Urządzenie opiera się na nawigacji satelitarnej i w pełni wirtualnych granicach. Producent zaprojektował proces instalacyjny tak, by był on maksymalnie szybki i bezbolesny. Wystarczy wyjąć sprzęt z pudełka, ustawić w dowolnym miejscu stację ładującą, a następnie z użyciem aplikacji mobilnej STIGA.GO przejechać maszyną wzdłuż krawędzi trawnika, zapisując w ten sposób wirtualny obwód. Ogromnym technologicznym plusem jest także brak konieczności montowania szpecących ogród stacji referencyjnych. Te wciąż bywają wymogiem u konkurencji stosującej systemy RTK. Wszystko zrobisz w aplikacji Do korzystania z robota koszącego potrzebna jest aplikacja STIGA.GO. Możemy ją sami znaleźć w sklepie Google Play czy App Store lub zeskanować kod QR, znajdujący się w instrukcji. Narzędzie to krok po kroku prowadzi nas przez cały proces, zaczynając od sparowania robota ze smartfonem, przez sprawy związane z łącznością (robot korzysta z sieci komórkowej lub Wi-Fi) czy aktualizacją oprogramowania, po konfigurację GPS i – w końcu – mapowanie ogrodu oraz wyznaczenie ścieżki powrotu do stacji dokującej. [gallery][img]252270[/img][img]252271[/img][img]252272[/img][img]252273[/img][img]252274[/img][img]252275[/img][img]252276[/img][img]252277[/img][img]252278[/img][img]252279[/img][img]252280[/img][img]252281[/img][img]252282[/img][img]252283[/img][img]252284[/img][img]252285[/img][/gallery] Wykonując dwie ostatnie czynności, poczułem się jak dziecko, które właśnie dostało zdalnie sterowany samochód. Na początku ciężko mi było trzymać się granic trawnika, jednak im dłużej ćwiczyłem, tym byłem dokładniejszy. A wtedy odkryłem tryb żółwia, dzięki któremu robot jest wolniejszy, a ręczne sterowanie jego ruchem bardziej precyzyjne. Aplikacja STIGA.GO, uhonorowana prestiżową nagrodą Red Dot Award, to swoiste centrum dowodzenia naszym trawnikiem, które oferuje bardzo proste zarządzanie przestrzenią roboczą. Użytkownik ma na przykład możliwość ustawienia aż 50 wirtualnych stref wykluczonych (no-go zones). To rewelacyjne rozwiązanie w sytuacji, gdy rozkładamy na lato basen ogrodowy, wysiewamy świeżą trawę w jednym miejscu lub gdy z drzewa zaczynają spadać owoce. Za pomocą kilku kliknięć możemy odgrodzić ten fragment przed wjazdem robota, bez konieczności fizycznego grodzenia obszaru. Jeśli natomiast zależy nam na najwyższym poziomie prywatności na tarasie lub podczas spotkań w ogrodzie, aplikacja pozwala na wyłączenie pracy kamery w wybranych przestrzeniach wokół domu. Nie zapomniano też o bezpieczeństwie sprzętu. W dobie kradzieży autonomicznych urządzeń ogrodowych, STIGA wdrożyła bardzo rygorystyczny, cyfrowy system własności (App-lock). Uruchomienie robota przez osobę do tego nieuprawnioną jest niemożliwe. System geofencingu natychmiast powiadamia właściciela, jeśli STIGA A 8v zostanie przesunięta o więcej niż 100 metrów poza obszar pracy, umożliwiając jednoczesne śledzenie jej dokładnej lokalizacji za pomocą wbudowanego modułu GPS. [gallery][img]252287[/img][img]252288[/img][img]252289[/img][img]252290[/img][img]252291[/img][img]252292[/img][img]252293[/img][img]252294[/img][img]252295[/img][img]252296[/img][img]252297[/img][img]252298[/img][img]252299[/img][/gallery] Włoski design i solidność konstrukcji Nie bez znaczenia w przypadku sprzętu klasy premium pozostaje jakość wykonania. STIGA podkreśla, że robot A 8v został w całości zaprojektowany, opracowany i wyprodukowany we Włoszech. To rzutuje na nowoczesną, bardzo estetyczną bryłę, która dobrze prezentuje się na tle wypielęgnowanej zieleni. To nie tylko sprzęt do pracy, ale również ozdoba ogrodu. Testowany przeze mnie sprzęt nie przypomina topornych maszyn ogrodniczych. Uwagę też zwraca solidność detali – na przykład w pełni zintegrowana z pływającą obudową kamera jest chroniona bardzo odpornym na zarysowania i uderzenia szkłem Gorilla Glass, świetnie znanym z ekranów flagowych smartfonów. Aluminiowa konstrukcja obiektywu dodatkowo zabezpiecza kluczowy system optyczny przed uszkodzeniami mechanicznymi w gąszczu roślinności. Ważnym elementem zestawu jest stacja bazowa, w której robot koszący uzupełnia energię w swoim akumulatorze. Przykręcamy ją do podłoża za pomocą dołączonych do zestawu wkrętów, podłączamy do prądu i gotowe. Ona również wygląda estetycznie, a dzięki szarej kolorystyce nie rzuca się w oczy i nie przeszkadza w delektowaniu się zadbanym trawnikiem. Technologia VISTA i AGS – mózg całego układu To, co najbardziej imponuje w modelu A 8v, to technologie ukryte pod obudową. Robot może obsłużyć do 10 oddzielnych stref koszenia, co jest doskonałym rozwiązaniem dla posiadaczy rozbudowanych posesji ze skomplikowanym układem ścieżek i trawników. Szerokość robocza to 18 cm, a wbudowany akumulator o pojemności 2 Ah pozwala na skoszenie do 150 m2 trawnika podczas jednego cyklu wyjazdu. Czas ładowania baterii wynosi około 50 minut. [gallery][img]252309[/img][img]252311[/img][img]252310[/img][/gallery] Prawdziwym przełomem jest jednak technologia AGS (Active Guidance System). Nie jest to zwykły, pasywny GPS. System ten inteligentnie uczy się i zapamiętuje orbity satelitów, aktywnie badając siłę sygnału w ogrodzie o różnych porach dnia. Jeśli algorytmy zauważą, że o określonej godzinie sygnał w konkretnym narożniku trawnika może być zagłuszany przez ścianę budynku lub gęste korony drzew, robot automatycznie uaktualni swoją mapę nieba i tak zaplanuje harmonogram pracy, aby ominąć strefę "martwą" w newralgicznym czasie. Pozwala to na nieprzerwane i bardzo precyzyjne koszenie. Współpracuje z nim technologia STIGA VISTA, czyli zaawansowana kamera wspierana sztuczną inteligencją. AI w czasie rzeczywistym analizuje rejestrowany obraz, ucząc się kolorów, tekstur i kształtów otoczenia, skutecznie odróżniając źdźbła trawy od innych powierzchni. To sprawia, że robot pozostaje precyzyjnie na swoim obszarze, a jednocześnie z dużą dokładnością rozpoznaje i omija napotkane przeszkody. Nie straszne mu zmiany pogody czy cienie rzucane w ogrodzie, gdyż obiektyw wyposażono w technologię HDR i globalną migawkę zapewniającą ostrość obiektów w ruchu, a z przodu umieszczono specjalną diodę LED do doświetlania przestrzeni w gorszych warunkach. Jeśli chodzi o reagowanie na przeszkody, są tu dwie możliwości. Robot może je omijać bezdotykowo, „z daleka”, bazując na tym, co widzi jego kamera. Może również dojechać do przeszkody, delikatnie jej dotknąć (sprawdzałem na własnych nogach – rzeczywiście było delikatnie) i ją ominąć. Mulczowanie i system tnący STIGA A 8v wykorzystuje system cięcia w zorganizowanych schematach, co pozwala uzyskać bardzo estetyczny efekt pasów na trawniku. Zamiast chaotycznego jeżdżenia w losowych kierunkach (które znacząco wydłuża czas pracy), urządzenie dokładnie układa ścieżkę obok ścieżki. Bardzo ważnym elementem dbałości o zieleń jest codzienne mulczowanie. Robot ścina minimalne przyrosty trawy, tworząc z nich drobne cząstki, które trafiają z powrotem do gleby. Stanowią one naturalny nawóz, zatrzymują wilgoć w ziemi i chronią przed wysychaniem. Dzięki temu już po kilkunastu cyklach koszenia powinno dać się zauważyć, że trawnik staje się gęstszy, zdrowszy i zyskuje głęboką, intensywną barwę. Zaawansowane możliwości mapowania oraz system tnący pozwalają również na ścinanie trawy przy samych obrzeżach. Zróżnicowany teren to nie problem Nie każdy trawnik jest płaski i prosty w utrzymaniu. Producent deklaruje, że A 8v doskonale radzi sobie z pochyłościami terenu sięgającymi nawet 45% (czyli 24 stopnie nachylenia). Zintegrowane czujniki oraz wyważony układ napędowy pozwalają maszynie na płynną wspinaczkę i bezpieczne, stabilne zjazdy, bez ryzyka utraty trakcji i rozrywania darniny przez koła. Podczas testów robot świetnie sobie poradził z zadaniem skoszenia trawy na pochyłym terenie. Rosnące tam rośliny zyskały taki sam, bardzo dobry wygląd, jak na zupełnie płaskich częściach trawnika. [gallery][img]252315[/img][img]252313[/img][img]252314[/img][/gallery] Bez kabli i bez wysiłku Robot koszący STIGA A 8v udowadnia, że nowoczesna pielęgnacja ogrodu może być całkowicie bezobsługowa. Odejście od fizycznych przewodów ograniczających na rzecz wirtualnych map to ogromna wygoda, która oszczędza mnóstwo czasu i nerwów już na etapie pierwszej konfiguracji urządzenia. Dzięki zaawansowanej nawigacji oraz wsparciu sztucznej inteligencji, sprzęt świetnie odnajduje się w przestrzeni. Algorytmy płynnie adaptują się do specyfiki terenu, pewnie pokonując nierówności, a wizyjny system omijania przeszkód zapewnia w pełni bezpieczną pracę w otoczeniu ogrodowej architektury i pozostawionych na trawie przedmiotów. Regularne i bardzo systematyczne ścinanie darni w połączeniu z mulczowaniem przynosi z czasem wymierne korzyści dla ekosystemu. Murawa staje się wyraźnie gęstsza, zdrowsza i naturalnie odżywiona, a właściciel zyskuje idealnie przystrzyżony zielony dywan, nie kiwając przy tym nawet palcem. Decydując się na ten model, trzeba przygotować się na wydatek rzędu 5276 zł w oficjalnym sklepie STIGA. Choć na pierwszy rzut oka jest to spora kwota, to biorąc pod uwagę brak ukrytych kosztów zewnętrznej instalacji przewodu, wysoką jakość wykonania oraz bezcenny komfort odzyskanego wolnego czasu, stanowi ona bardzo racjonalną inwestycję w letni spokój na długie lata.

0
MARIAN SZUTIAK
1.

Popularne porównania