Samsung Galaxy Z Fold8 nie jest idealny, ale i tak mnie zachwycił (test)
Telepolis.pl
Testy sprzętu 17:00

Samsung Galaxy Z Fold8 nie jest idealny, ale i tak mnie zachwycił (test)

Samsung Galaxy Z Fold8 nie za bardzo pasuje do mojej dłoni, ale i tak jestem zachwycony. To bardzo oryginalny, przyjemny w codziennym użytkowaniu smartfon, który daje dużo frajdy i trudno wskazać w nim jakieś znaczące wady. Podkreślam – znaczące, bo jednak parę jest. I gdyby tylko kosztował mniej... Samsung Galaxy Z Fold8 wraz ze swoim bratem Galaxy Z Fold8 Ultra są już w pełnej sprzedaży, a fani rozkładanych smartfonów wreszcie dostali coś całkiem nowego, oryginalnego i nieoczywistego. O ile Ultra to kontynuacja dotychczasowo formatu Foldów, to podstawowy Galaxy Z Fold8 przyciąga wzrok szerszą konstrukcją i wewnętrznym ekranem w tabletowym stylu. Ceny za Galaxy Z Fold8 zaczynają się od 8749 zł za wariant 12 + 256 GB, za model 12 + 512 GB trzeba już zapłacić 9599 zł, a topowy wariat 16 GB + 1 TB kosztuje 11 299 zł. To trochę taniej niż kosztują wersje Ultra, ale wciąż kosmicznie drogo. Są co prawda promocje, można też zdecydować się na raty lub opcję wynajmu, ale nawet z tymi ułatwieniami cena będzie pierwszym czynnikiem, wstrzymującym decyzje o zakupie. Co jednak poza ceną? Sprawdźmy to. [PHONE:4529] Samsung Galaxy Z Fold8 przychodzi w płaskim, minimalistycznym pudełku, w którym znajduje się tylko kabelek USB, szpilka do SIM i mikro instrukcją. Standard u Samsunga, ale kupując telefon za tyle pieniędzy, można oczekiwać trochę więcej.  Czy proporcje Galaxy Z Fold8 mają sens? Zanim przejdę do technicznych aspektów telefonu, jego funkcji i możliwości, skupię się na najważniejszej kwestii – jak nowe proporcje Folda sprawdzają się w praktyce? To duża zmiana, wręcz fundamentalna, ale to czy się przyjmie?  Złożony Samsung Galaxy Z Fold8 ma wymiary 81,9 x 123,9 mm i takie proporcje, że porównywany jest do paszportu. I faktycznie, jest to bardzo dobre skojarzenie, smartfon jest tylko odrobinę węższy. W świecie smartfonów to tak duża zmiana, że dla wielu użytkowników przyzwyczajonych do tradycyjnych konstrukcji, taki paszport będzie nie do przyjęcia.  U mnie było tak. Na początku, zanim dostałem telefon do testów, zapaliłem się, że to rewolucja, rewelacja i w ogóle coś nowego. Gdy Galaxy Z Fold8 już trafił w końcu w moje ręce, trochę zwątpiłem. Uznałem, że zamknięty telefon jest nieco za szeroki, a jednocześnie za krótki – w efekcie mały palec dłoni zawsze spadał z obudowy, a mój chwyt nie był zbyt pewny. Nie ma co się oszukiwać, wąskie smartfony lepiej leżą w dłoni.  Po jakimś czasie jednak znów mi się odmieniło, co jednak wynikało już z obycia z taką konstrukcją. Jednym zdaniem – polubiłem ją. Galaxy Z Fold8 ma 9,7 mm grubości, więc można go jednak w miarę pewnie objąć, bardziej płaska obudowa wyleciałaby z ręki. Cały czas ucieka mi ten palec, zwłaszcza podczas rozmów telefonicznych, ale w końcu używanie takiej konstrukcji weszło mi w krew. Da się, choć czasem trzeba sobie pomóc drugą ręką.  W tym wszystkim jest jeszcze jeden aspekt. Okładkowy ekran ma 5,5 cala. W tradycyjnym  smartfonie uznałbym, że to za mało. Zmiana proporcji na 10:16 sprawiła jednak, że ekran wydaje się większy, gdybym nie znał wymiarów, powiedziałbym na oko – to jest 6,5 cala. Powierzchnia używkowa wydaje się całkiem duża i bez problemu można na niej korzystać z równych aplikacji – czytać mejle, strony internetowe czy przewijać media społecznościowe. Po rozłożeniu jest już sama bajka. Ekran 7,6 cala w połączeniu z proporcjami 4:3 zapewniają w pełni tabletowe wrażenia. W tradycyjnych Z Foldach i składakach innych marek, z wyświetlaczami 1:1, duże ekrany często się marnowały – na przykład podczas oglądania filmów. Te w formacie kinowym miały także duże czarne pasy na bokach, że równie dobrze można było odpalić film na zewnętrznym ekranie.  Galaxy Z Fold8 zmienia sytuację – fajnie się na nim ogląda filmy (choć produkcje w bardziej kinowym formacie wciąż mają spore pasy) i przegląda zdjęcia, na tabletowym poziomie komfortu korzysta się też z innych, codziennych aplikacji. Tabletowe proporcja to w większości przypadków również większa użyteczność trybu podzielonych okien, przynajmniej gdy odpalimy dwie aplikacje na raz. Aplikacje zazwyczaj dobrze się skalują na ekranach w każdym położeniu – i szerszym tabletowym i pionowym – ale małe problemy pojawiają się podczas przechodzenia z dużego ekranu na okładkowy. Domyślnie wiąże się to ze zminimalizowaniem aplikacji w tle, co można wyłączyć, ale wtedy otwarte okno nie zawsze wyświetla się prawidłowo. Są też na przykład ograniczenia dotyczące dodawania ikon na pulpit w trybie pionowym dużego ekranu. Drobiazgi, ale podobnych niedogodności jest więcej, więc wszystko to składa się na ogólny obraz. Jest też pewne ograniczenie, którego bardzo brakuje mi w Galaxy Z Fold8. Nie ma standardowego trybu Flex, która pozwala w innych modelach pracować na smartfonie złożonym do połowy, z dużym wyświetlaczem podzielonym na dwie części, w sposób przypominający laptop. Brak tej opcji wynika z mechaniki nowego zawiasu, który nie utrzymuje stabilnie uchylonego ekranu pod wybranym kątem, lecz zmierza do jego pełnego rozłożenia.  Co prawda poniżej 90 stopni rozwarcia zawias zachowuje konstrukcję w niemal dowolnym położeniu, ale dla użytkownika niewielka z tego pociecha (wyświetlacz jest pod kątem niewidoczny). Na upartego można ustawić ekran w kącie 90 stopni, może nawet trochę większym, około 100 stopni, ale to wciąż nie jest to. Ekran wcześniej czy później opada w tył, wystarczy lekko go dotknąć. Można próbować, ale zawsze kończy się to pełnym otwarciem. O tak, jak poniżej: [DIFF:{"before":"259996","after":"259997","description":""}] Na szczęście nie jesteśmy tak całkowicie pozbawieni zalet połowiczego rozłożenia konstrukcji. Można na przykład w ten sposób korzystać z zewnętrznego ekranu podczas nagrywania wideo aparatem selfie lub połączenia w komunikatorze. Z tej drugiej orientacji smartfon dość stabilnie utrzymuje się w rozłożeniu powyżej 90 stopni.  Jeszcze inna opcja to możliwość robienia zdjęcie selfie głównym aparatem z podglądem na ekranie okładkowym. Telefon musi być wtedy rozłożony w całości, aktywne są dwa ekrany, choć jako wizjer działa tylko ten zewnętrzny. Ekrany jasne i niezawodne Przejdźmy już do konkretów technicznych. Zewnętrzny wyświetlacz w Galaxy Z Fold8 to 5,5-calowa matryca Dynamic AMOLED 2X o rozdzielczości WUXGA+ (1248 x 1972), dająca niezłe zagęszczanie 428 ppi. Dzięki wykorzystaniu rozwiązania LTPO można liczyć na pełne odświeżanie od 1 do 120 Hz. Zabezpieczenie przed zarysowaniami i uderzeniami zapewnia solidne szkło Gorilla Glass Ceramic 3. Jakościowo do tego połączenie nie można się nic przyczepić – obraz jest odpowiednio ostry, kolory żywe, jasność wysoka, nawet w pełnym słońcu. W moich pomiarach udało mi się uzyskać maksymalnie około 750 nitów w trybie ręcznym i blisko 1500 nitów w trybie automatycznym. Wewnętrzny ekran 7,6 cala to również matryca Dynamic AMOLED 2X w rozdzielczości QXGA+ (1848 x 2448), co daje wciąć dobre zagęszczenie 403 ppi. Tu również możemy liczyć na adaptacyjną częstotliwość odświeżania 1-120 Hz. Maksymalna jasność szczytowa w HDR ma sięgać nawet 3000 nitów, a w typowych scenariuszach dla całego ekranu będzie to, jak wykazały pomiary, 795 nitów w trybie ręcznym i 1240 nitów w trybie automatycznym. Można więc bez problemu korzystać z wyświetlacza w jasne dni. W nowej serii Samsung wykorzystał technologię Flex Titanium. Producent zachwala, że połączenie folii ze stopu tytanu z udoskonaloną płytą tytanową wzmacnia konstrukcję podtrzymującą wyświetlacz, pochłania nacisk i uderzenia oraz, co ważne, wraz z upływem czasu zmniejsza widoczność zagięcia. Trzeba to brać na słowo, ale dobrą wiadomością jest, że linia zagięcia ekranu praktycznie nie istnieje. No dobra, gdy się spojrzy pod światło przy zgaszonym ekranie, to ją bardzo widać, ale podczas codziennego używania telefonu nie widać jej i nie wyczuwa się jej placami. Dla porównania w testowanym ostatnio przeze mnie Honorze Magic V6 rysa jest jednak trochę bardziej widoczna. Tył Galaxy Z Folda8 wykonany jest ze szronionego, matowego szkła, obudowę okalają ramki z wytrzymałego stopu aluminium, Zawias płynnie chowa się między dwoma częściami telefonu, szkoda tylko, że całość zapewnia ochronę na poziomie zaledwie IP48, czyli z niewielką ochroną przed pyłem. Mimo kolejnej generacji Samsung nic się nie posunął w tej dziedzinie, aż strach używać tego telefonu w trudniejszych warunkach. Dla porównania wspomniany rozkładak Honora oferuje już pełne IP68 i IP69.  Co siedzi pod maską? Moc do pracy Galaxy Z Fold8 dostarcza Snapdragon 8 Elite Gen 5 dla Galaxy, czyli specjalna wersja z rdzeniami Oryon Gen 3 Prime o maksymalnym taktowaniu zwiększonym do 4,75 GHz. Otrzymujemy więc dodatkowy zapas mocy i tak już mocarnego układu. Standardowo 8 Elite Gen 5 rozkręca się do 4,6 GHz. Większą wydajność 1,3 GHz ma także procesor grafiki, zoptymalizowane dla Samsunga zostały również funkcje przetwarzania obrazów i AI. W topowym wariancie Galaxy Z Folda8 można otrzymać do tego 16 GB pamięci RAM i 1 TB pamięci masowej do mnie trafił bazowy model 12 GB + 256 GB. Takie połączenie nawet w najskromniejszej wersji sprawia, że kwestii wydajności nie ma sensu analizować, bo Galaxy Z Fold8 działa w każdym zastosowaniu bardzo sprawnie i trudno sobie wyobrazić sytuację, gdy się przytka. Jednak nie wszystko wygląda tak dobrze, problemem jest oczywiście kultura pracy i nagrzewanie się telefonu.  Galaxy Z Fold8 potrafi zwiększyć temperaturę już podczas standardowych czynności, jak rozmawianie przez telefon czy odtwarzanie muzyki (sic!), nie mówiąc już o robieniu zdjęć. Nie są to jednak temperatury krytyczne, te jednak smartfon osiąga podczas intensywnego przetwarzania grafiki oraz funkcji AI. Gorąca robi się zwłaszcza boczna ramka z metalu, więc trudno się trzyma telefon. Problem dotyczy jednak głównie sytuacji, gdy smartfon jest złożony, za to po otwarciu szybciej się chłodzi. To typowa słabość rozkładanych smartfonów, dwudzielna konstrukcja sprawia, że układ chłodzenia jest mocno ograniczony.    AnTuTu 10 Geekbench 6 AI Benchmark 3D Mark Maks. temp. obudowy [°C] Jeden rdzeń Wszystkie rdzenie Wild Life Extreme Wild Life Extreme Stress Test Asus ROG Phone 8 Pro 2167000 2309 7314 3296 5242 92,70% 63,5 Honor Magic8 Pro 2314158 3696 11175 22384 8084 51,20% 48,9 Honor Magic V6 2637112 3550 10071 21880 6522 n.d. 50 Motorola RAZR Fold n.d. 2639 9581 17877 5417 77,20% 51,5 Motorola Signature 2349809 2921 8789 17774 5634 66,10% 45 Nubia Redmagic 10 Pro 2620653 3081 9627 12112 6514 84.7% 50 OnePlus 15 2808019 3682 11002 20438 6894 70,90% 45 OnePlus Open 1541410 1982 5280 2051 3707 66,40% 49,5 Oppo Find X9 2889195 3295 9601 8763 7006 43,70% 48,6 Realme GT 8 Pro 2920594 3757 11377 21149 7898 33,00% 51,6 Samsung Galaxy S26 Ultra 3023747 3788 11729 23144 8261 48,30% 46,7 Samsung Galaxy Z Flip7 1811139 2416 8153 1058 5401 44,20% 46,8 Samsung Galaxy Z Fold5 1486849 2008 5249 2095 3720 52,70% 48,4 Samsung Galaxy Z Fold6 1776772 2259 6623 3243 5054 81,30% 47,3 Samsung Galaxy Z Fold7 1879650 2442 8752 11656 5009 52,60% 43 Samsung Galaxy Z Fold8 2170419 3640 9200 15477 5963 47,70% 45 Sony Xperia 1 VII 2315497 3048 9309 12692 6603 65,80% 51,3 Vivo X300 Pro 3013358 3468 10230 21296 7195 45,20% 47,2 Vivo X300 Ultra 2801677 3701 10996 23399 7704 60,00% 49,7 W rezultacie szybko daje się zauważyć dławienie termiczne, a w testach syntetycznych Galaxy Z Fold8 wypada wyraźnie słabiej niż inne smartfony z układem Snapdragon 8 Elite Gen 5. I tak na przykład w AnTuTu 11 urządzenie rozpędza się do maksymalnie 2,48 mln punktów, czyli jest to poziom Snapdragona 8 Gen 3. W innych benchmarkach różnice nie są mniejsze, ale zauważalne.  Spadek mocy w dużym obciążeniu jest bardzo wyraźny – w stress teście 3D Mark Wild Life smartfon zachował tylko 47,7% początkowej wydajności, to jeden z najgorszych wyników wśród flagowców. Obniżenie wydajności układu powala zachować temperaturę smartfonu na akceptowalnych poziomach około 40-55 stopni. To wciąż sporo, ale nie są to wartości absolutnie krytyczne.  Łączność i dźwięk Galaxy Z Fold8 wyposażony jest w jedno gniazdo nanoSIM, dodatkową kartę można włączyć jako eSIM.  Do dyspozycji otrzymujemy pełen arsenał najnowocześniejszych standardów, a więc 5G, Wi-Fi 7, VoLTE, Wi-Fi Caliing, Bluetooth 6.0 i NFC, a do tego komunikację UBW, służącą m.in. do lokalizowania przedmiotów czy jako cyfrowy kluczyk. Nie zabrakło też takich rozwiązań jak Samsung DeX, które przekształca smartfon w komputer. Wystarczy podłączyć się przez USB do huba lub bezpośrednio do TV, a automatycznie otwiera się widok komputerowy z możliwością sterowania za pomocą wirtualnej myszki. Podłączając słuchawki, tradycyjnie dla Samsunga otrzymujemy ograniczony zestaw kodeków – z tych lepszych tylko podstawowy aptX (nawet bez wersji HD), a także LDAC oraz oczywiście własny producenta Samsung Scalable Codec (SSC). Nic nowego, firma chce promować swoje słuchawki, ale niezmiennie mnie to deprymuje. We flagowym, bardzo drogim smartfonie z najlepszym układem Qualcomma powinna znaleźć się obsługa standardu Snapdragon Sound z kodekiem aptX Lossless włącznie. Niestety, w efekcie topowe słuchawki Sennheisera czy Beyerdynamic pracują na Galaxy Z Fold8 jak na chińskim smartfonie za 1200 zł. W testach musiałem się więc głównie zadowolić modelami z LDAC, choć oczywiście nawet podstawowy aptX zapewnia dobrą jakość dźwięku i telefon pod każdym względem sprawdzi się do słuchania muzyki. Z plusów – Galaxy Z Fold8 obsługuje też standard LE Audio, co pozwala na emisję dźwięku poprzez Auracast (nadawanie do wielu urządzeń jednocześnie), w podobny sposób można odbierać sygnał. Służy do tego osobna sekcja w ustawieniach. Kolejna ciekawa opcja muzyczna to Music Share, która pozwala na szybkie dzielenie się dostępem do głośnika lub słuchawek Bluetooth z innymi osobami. Galaxy Z Fold8 działa w tej konfiguracji jak bezprzewodowy most, dzięki czemu znajomi mogą puszczać własną muzykę ze swoich telefonów bez konieczności przełączania i ponownego parowania sprzętu audio. System i aplikacje Galaxy Z Fold8 dostarczany jest już z najnowszym Androidem 17 oraz nakładką One UI 9. Smartfon objęty jest 7-letnim wsparciem aktualizacji systemu i poprawek bezpieczeństwa. Możliwości i działanie One UI 9 to temat rzeka, trudny do ujęcia w krótkiej recenzji. Od strony wizualnej producent kontynuuje to, co znamy z poprzedniej edycji, jest więc kolorowo, z efektami i animacjami. [gallery][img]260036[/img][img]260035[/img][img]260034[/img][img]260040[/img][img]260038[/img][img]260039[/img][img]260024[/img][img]260032[/img][img]260030[/img][img]260027[/img][img]260031[/img][img]260037[/img][img]260033[/img][img]260028[/img][img]260025[/img][img]260026[/img][img]260029[/img][/gallery] Dla mnie osobiście część rozwiązań jest wątpliwa i niepraktyczna, na przykład panel sterowania jak zawsze jest przeładowany, nie korzysta z pełnego ekranu po rozłożeniu, ikony w domyślnych ustawieniach są słabo czytelne, ale z drugiej strony część tych niedogodności można zminimalizować, korzystając z opcji personalizacji. One UI 9 w niektórych miejscach wręcz przytłacza nadmiarem opcji i ustawień, choć wiem, że to kwestia przyzwyczajenia. Na co dzień nie używam jednak urządzeń Samsunga, maiłem więc wiele sytuacji, że błąkałem się w opcjach, nawet gdy ułatwiałem sobie życie wyszukiwarką w menu. Oczywiście nie mogło zabraknąć bogatego pakietu Galaxy AI. Wśród narzędzi wykorzystujących sztuczną inteligencję znajdziemy m.in. Asystenta połączeń, Asystenta pisania, Tłumacza, Asystenta notatek, Asystenta transkrypcji, Asystenta zdjęć, Kreatywne studio, Usuwanie dźwięku czy Now Brief oraz Now Nudge. W większości są to narzędzia znane już np. z serii Galaxy S26. Nowy model zyskał także dogłębną integrację z Google Gemini. [gallery][img]260006[/img][img]260018[/img][img]260007[/img][img]260011[/img][img]260015[/img][img]260017[/img][img]260013[/img][img]260016[/img][img]260019[/img][img]260020[/img][img]260012[/img][img]260010[/img][img]260008[/img][img]260023[/img][img]260022[/img][img]260021[/img][img]260009[/img][img]260014[/img][/gallery] Plusem jest to, że można włączyć opcję przetwarzania AI bezpośrednio na urządzeniu, co gwarantuje większe bezpieczeństwo. Przydatność tych wszystkich funkcji jest różna, ale co kto lubi. Np. Now Brief wydaje mi się kompletnie zbędne, ale np. sprawdziłem, jak Galaxy Z Fold8 poradzi sobie z tym, co mnie interesuje zawodowo. Smartfon nieźle spisał się z nagraniem za pomocą dyktafonu i szybką transkrypcją zarejestrowanego tekstu – zarówno po polsku, jak i po angielsku. Nie jest co prawda w stanie dokonać transkrypcji na żywo w czasie nagrywania (a możliwe jest to np. w smartfonach OnePlus czy Oppo), ale robi to szybko po zakończeniu rejestrowania głosu. Tekst w innym języku można szybko też przetłumaczyć na polski. „Test dyktafonu” zaliczony. Aparaty  Jeżeli można na coś narzekać w Galaxy Z Fold8, to aparaty. Nie, nie chodzi o to, że są złe, tylko dziwi trochę zastosowana kombinacja. Inaczej niż model Ultra czy zeszłoroczny Galaxy Z Fold7 nowa ósemka ma tylko dwa tylne aparaty – główny (50 Mpix, ISOCELL GN3, f/1,8, 23 mm, OIS) i ultraszerokokątny (50 Mpix, f/1.9, 120˚, 13 mm). W ekranowych wycięciach znalazły się niemal bliźniacze jednostki 10 Mpix (f/2.2) do selfie, różniące się tylko ogniskowymi 24 mm (okładka) i 18 mm (tablet). W tej konfiguracji zabrakło oczywiście aparatu z teleobiektywem, który jest w modelu Ultra i był w poprzedniej generacji. Technicznie nie powinno być chyba problemu, by dać pełen zestaw, chociaż możliwe, że jest to ograniczenie wynikające z krótszej obudowy.  Aplikacja aparatu ma sporo opcji, choć jej interfejs z pełną przezroczystością i wysuwanymi mikro ikonkami to jakieś nieporozumienie. Trudno się tym operuje, co bywa kłopotliwe np. na dworze w pełnym słońcu, na szczęście nie trzeba tam zbyt często sięgać.  [gallery][img]260045[/img][img]260043[/img][img]260046[/img][img]260044[/img][img]260041[/img][img]260042[/img][/gallery] W głównym oknie aplikacji smartfon ma tylko cztery zakładki: tryb porterowy, zdjęcie i wideo, a czwarta to Więcej, gdzie znajdziemy my tryby Expert Raw, Pro i Pro wideo, ale nigdzie nie ma trybu nocnego, ani np. makro. Te opcje włączają się automatycznie podczas fotografowania. Zdjęcia z głównego aparatu Galaxy Z Fold8 w ciągu dnia charakteryzują się świetnym kontrastem, rozpiętością tonalną, żywymi kolorami oraz stabilnym balansem bieli, choć czasami trochę brakuje im ostrości i szczegółowości. Zdjęcia z HDR są mocno nasycone, zwłaszcza gdy spojrzymy na trawę czy niebo, ale nie przekraczają tej cienkiej granicy, gdy stają się nienaturalne. Nie ma problemu przepalania zdjęć, aparat jest w stanie ładnie uchwycić bez spłaszczania obiekty o skomplikowanej strukturze, np. chmury. Tryb portretowy dobrze radzi sobie z wykrywaniem obiektów i rozmyciem tła. Aparat główny 23 mm i 46 mm (1x i 2x) [gallery][img]260096[/img][img]260110[/img][img]260082[/img][img]260106[/img][img]260094[/img][img]260095[/img][img]260098[/img][img]260101[/img][img]260093[/img][img]260089[/img][img]260086[/img][img]260109[/img][img]260104[/img][img]260107[/img][img]260085[/img][img]260105[/img][img]260103[/img][img]260108[/img][img]260081[/img][img]260078[/img][img]260092[/img][img]260111[/img][img]260102[/img][img]260079[/img][img]260099[/img][img]260083[/img][img]260087[/img][img]260091[/img][img]260090[/img][img]260084[/img][img]260097[/img][img]260080[/img][img]260100[/img][img]260088[/img][/gallery] Aparat ultraszerokokątny sprawdza się zaskakująco dobrze, zarówno w mocnym słońcu, jak i w ciemniejszych pomieszczeniach, a dodatkowym atutem jest obecność autofocusu. Ten sam obiektyw odpowiada za zdjęcia makro i bliskie ujęcia – ich jakość jest niezła, chociaż mnie osobiście nie udało się zrobić idealnie ostrych zdjęć z ręki – ale to może wina ręki, a nie aparatu. Aparat ultraszerokokątny 13 mm [gallery][img]260072[/img][img]260075[/img][img]260067[/img][img]260074[/img][img]260073[/img][img]260069[/img][img]260071[/img][img]260068[/img][img]260065[/img][img]260070[/img][img]260066[/img][img]260058[/img][img]260063[/img][img]260062[/img][img]260050[/img][img]260051[/img][img]260064[/img][img]260053[/img][img]260052[/img][img]260076[/img][img]260055[/img][img]260059[/img][img]260077[/img][img]260056[/img][img]260061[/img][img]260054[/img][img]260060[/img][img]260057[/img][/gallery] Brak aparatu z teleobiektywem częściowo rekompensuje zbliżenie matrycowe 2x w głównym aparacie, co pozwala uzyskać stosunkowo dobre efekty. W trudniejszych warunkach oświetleniowych główny aparat czasami wprowadza lekkie zaszumienie w cieniach i zmiękczenie kadru, chociaż odwzorowanie barw pozostaje na dobrym poziomie. Tryb nocny skutecznie rozjaśnia ciemne partie i poprawia ostrość detali bez sztucznego rozjaśniania nieba. Zdjęcia są szczegółowe, również te robione szerokim kątem. Tryb nocny [gallery][img]260117[/img][img]260113[/img][img]260114[/img][img]260115[/img][img]260122[/img][img]260112[/img][img]260118[/img][img]260120[/img][img]260123[/img][img]260119[/img][img]260116[/img][img]260124[/img][img]260121[/img][/gallery] Po przełączeniu się na kamerę wideo zyskujemy możliwość nagrywania wideo nawet do 8K w 30 kl./s lub UHD w 30 lub 60 kl./s. Poza standardowym OIS otrzymujemy włączany w opcjach EIS oraz dodatkowo jeszcze dwa tryby zwiększonej stabilizacji elektronicznej: Dużą stabilność oraz stabilność z blokadą poziomą. W opcjach można wybrać forma nagrywania HEVC, co daje też wybór HDR i LOG, lub prostszy format H.264. Dodatkowo jest też opcja nagrywania wideo w kinowym formacie APV (Advanced Professional Video), zapewniająca bezstratną wizualnie kompresję kadrów i wysoki bitrate. Zestaw jest więc całkiem bogaty. Nagrania dzienne z głównej kamery wyróżniają się żywymi kolorami, bardzo dobrym kontrastem oraz szerokim zakresem dynamicznym. Można też bez obaw pokusić się o wykorzystanie zoomu 2x, a zniekształcenie obrazu jest minimalne. Tryb ultraszerokokątny również się dobrze sprawdza, zapewniając jakość bardzo zbliżoną do głównego aparatu. https://youtu.be/TKBsa0OztcA Po zmroku jest już nieco gorzej, obydwa aparaty generują nieco mniej ostry obraz z lekkim szumem, jednak kolory są oddane naturalnie, nie ma efektu nadmiernego rozjaśnienia. https://youtu.be/sYQW-vgpFyk Stabilizacja obrazu spisuje się znakomicie, skutecznie niwelując wstrząsy podczas chodzenia czy jazdy, a uaktywniając dodatkowe tryby stabilności, można pokusić się o naprawdę ciekawe nagrania. Podczas marszu można się jednak bez nich obejść. Akumulator i czas pracy Akumulator o pojemności 4800 mAh w dzisiejszych czasach nie robi wrażenia, a na myśl znów przychodzi porównanie z rozkładanym Honorem Magic V6, w którym udało się zmieścić aż 6660 mAh. Dlaczego Samsung nie potrafi dać więcej? Plusem jest przynajmniej to, że otrzymujemy baterię krzemowo-węglową nowej generacji. Czas pracy  jest zadowalający, ale trzeba się liczyć z ograniczeniami. Używany jako zwykły smartfon bez otwierania przepracuje w porywach do dwóch dni, ale już, gdy zacznie się korzystać z trybu tabletu, osiągnięcie jednego dnia będzie wyzwaniem. Przeglądanie stron pozwoli dotrwać od rana do wieczora bez ładowania, ale już np. granie w gry rozładowuje sprzęt w tempie 12-13% na godzinę.  Nasz standardowy test odtwarzania wideo 4K przy jasności 300 nitów, na dużym ekranie, rozładował smartfon po prawie 15 godzinach. Dla porównania Honor Magic V6 w tym samym teście przepracował około 20 godzin. Tyle przepracował Galaxy Z Fold8 na zewnętrznym ekranie, co jest całkiem dobrym wynikiem przy tej pojemności akumulatora.     Akumulator (mAh) Wyświetlacz Czas pracy (minuty) Przekątna (cale) Rozdzielczość (piksele) Odświeżanie (Hz) Honor Magic V2 5000 7,92" 2156 x 2344 120 717 Honor Magic V5 5820 7,95" 2172 x 2352 120 906 Honor Magic V6 (wewn.) 6660 7,95 2172 x 2352 120 1205 Honor Magic V6 (zewn.) 6660 6,52 1080 x 2420 120 1408 Motorola RAZR Fold (zewn.) 6000 6,6" 1080 x 2520 165 1170 Motorola RAZR Fold (wewn.) 6000 8,09" 2232 x 2484 120 1099 Samsung Galaxy S26 Ultra 5000 6,9" 1080 x 2340 120 1137 Samsung Galaxy Z Flip6 4000 6,7" 1080 x 2640 120 773 Samsung Galaxy Z Flip7 FE 4000 6,7" 1080 x 2640 120 869 Samsung Galaxy Z Flip7 4300 6,9" 1080 x 2520 120 993 Samsung Galaxy Z Fold6 4400 7,6" 1856 x 2160 120 821 Samsung Galaxy Z Fold7 4400 8,0" 1968 x 2184 120 872 Samsung Galaxy Z Fold8 (zewn.) 4800 5,5" 1248 x 1972 120 1207 Samsung Galaxy Z Fold8 (wewn.) 4800 7,6" 1848 x 2448 120 892 Galaxy Z Fold8 może być ładowany z mocą 45 W przewodowo i 20 W bezprzewodowo. W zestawie tradycyjnie nie ma ładowarki, więc trzeba jeszcze dokupić odpowiednią. Ładowarki od innych smartfonów nie zawsze się sprawdzą, sam użyłem uniwersalnej kostki zgodnej z wymogami Samsunga i po godzinie ładowania telefon miał 90% energii. Na pełen 100% trzeba było zaczekać w sumie 75 minut.  Samsung Galaxy Z Fold8 – czy warto? Z punktu widzenia użyteczności nowy Fold to strzał w dziesią..., no dobra, powiedzmy w dziewiątkę. Szeroki format nie jest idealny do codziennego użytkowania, wygodniej jednak trzyma się w dłoni tradycyjne smartfony. Sam używałem Z Folda8 z dużą obawą, że się na przykład wyślizgnie z dłoni na ulicy. Jednak nie jest to coś, co może zniechęcać. To lekka niedogodność, za to szerszy format ekranu z powodzeniem sprawdzi się do wszystkich zdań, jakich oczekujemy do flagowego smartfonu. Wszystko wynagradza świetny ekran po rozłożeniu – jak w małym tablecie, o idealnych proporcjach. Można na nim pracować, można buszować w internecie, można oglądać filmy bez czarnych pasów – bajka.  Samsung Galaxy Z Fold8 jest szybki, ma świetny zestaw narzędzi komunikacyjnych, dobrze gra na słuchawkach (ale minusik należy się za brak lepszych kodeków) i przyzwoicie na głośnikach, aparaty nie są może szczytem flagowych możliwości, ale się dobrze sprawdzą w wielu sytuacjach. Plus należy się też za bogaty system z pełnią funkcji, w tym narzędziami AI, choć subiektywnie mnie zniechęcają na siłę wciskane mało czytelne przezroczystości, na przykład w interfejsie aparatu, czy też przeładowany panel sterowania, ale taka już jest uroda One UI, a nie akurat tego modelu. Szkoda, że Samsung nie pokusił się o większy akumulator, skoro już wykorzystuje ogniwa krzemowo-węglowe, ale czas pracy jest przyzwoity, a ładowanie 45 W, choć też nie rekordowe, nie nadszarpnie cierpliwości użytkownika. Wadą jest wciąż słaby stopień ochrony przed pyłem IP48 – skoro Honor może (IP68 i IP69), to dlaczego nie Samsung? Czy warto wybrać nowego Folda? Jeśli możesz odłożyć odpowiednią kwotę (lub np. kupić sprzęt na raty), a szukasz oryginalnego, wielofunkcyjnego składaka, który po otwarciu wreszcie przypomina tablet, to Galaxy Z Fold8 będzie dobrym wyborem. Smartfon ustępuje wariantowi Ultra w sekcji aparatów, można też doszukać się mankamentów na tle innych flagowców, ale jako całość to świetny sprzęt, który daje ogromną satysfakcję z używania. A to jest przecież jeden z ważniejszych czynników w osobistych urządzaniach, jakimi są smartfony.

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Nadmiar ekranów przeszkadza w nauce? Zdania naukowców są podzielone
Nauka 18:31

Nadmiar ekranów przeszkadza w nauce? Zdania naukowców są podzielone

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Europa otwiera kasę na nowe technologie. Pierwsza inwestycja już jest
Tech 17:46

Europa otwiera kasę na nowe technologie. Pierwsza inwestycja już jest

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Bębny wracają do samochodów. Unia zmienia hamulce
Moto 16:08

Bębny wracają do samochodów. Unia zmienia hamulce

1
MARIAN SZUTIAK
1.
Gracze na Linux wkrótce mocno zyskają. Niedługo będzie nowy launcher
Oprogramowanie 15:28

Gracze na Linux wkrótce mocno zyskają. Niedługo będzie nowy launcher

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Action za 56,98 zł sprzedaje specjalne kaski do rowerów elektrycznych
Telepolis.pl
Sprzęt 14:45

Action za 56,98 zł sprzedaje specjalne kaski do rowerów elektrycznych

0
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Xiaomi zaćmiło Słońce niczym Holecka w TV Republika
Sprzęt 13:57

Xiaomi zaćmiło Słońce niczym Holecka w TV Republika

3
LECH OKOń
1.
Niebezpieczne skutki braku błonnika. Organizm zaczyna się wyniszczać
Nauka 13:05

Niebezpieczne skutki braku błonnika. Organizm zaczyna się wyniszczać

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Te łaziki będą samodzielnie myśleć. Plan NASA na eksplorację Księżyca
Nauka 11:32

Te łaziki będą samodzielnie myśleć. Plan NASA na eksplorację Księżyca

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Windows 11 z długo wyczekiwaną zmianą. Koniec ze śmietnikiem
Oprogramowanie 10:42

Windows 11 z długo wyczekiwaną zmianą. Koniec ze śmietnikiem

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Biedronka wyprzedaje za 49,99 zł. Unikaj jak ognia
Sprzęt 09:58

Biedronka wyprzedaje za 49,99 zł. Unikaj jak ognia

3
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Crucial przyjął gwarancję, a teraz nie chce zwrócić RAM-u
Sprzęt 08:20

Crucial przyjął gwarancję, a teraz nie chce zwrócić RAM-u

6
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Koniec płyt oznacza tańsze gry - przekonuje były pracownik Square Enix
Gry 07:27

Koniec płyt oznacza tańsze gry - przekonuje były pracownik Square Enix

5
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Fałszywe Wi-Fi w samolocie. Pasażerowie mogli stracić dane
Bezpieczeństwo 15 SIE 2026

Fałszywe Wi-Fi w samolocie. Pasażerowie mogli stracić dane

1
MARIAN SZUTIAK
1.
Apple ma plan dla Chin. To może zmienić iPhone’a 18
Sprzęt 15 SIE 2026

Apple ma plan dla Chin. To może zmienić iPhone’a 18

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Podatek za odchudzanie? Tylko bogaci oszczędzą na wydatkach po terapii
Nauka 15 SIE 2026

Podatek za odchudzanie? Tylko bogaci oszczędzą na wydatkach po terapii

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Takiego typu czarnej dziury jeszcze nie było. Niebywałe odkrycie
Kosmos 15 SIE 2026

Takiego typu czarnej dziury jeszcze nie było. Niebywałe odkrycie

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Masz taki dysk SSD? Jest zła wiadomość, chodzi o gwarancję
Sprzęt 15 SIE 2026

Masz taki dysk SSD? Jest zła wiadomość, chodzi o gwarancję

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Google odpuszcza. Koniec utrudnień dla alternatywnych sklepów
Aplikacje 15 SIE 2026

Google odpuszcza. Koniec utrudnień dla alternatywnych sklepów

2
MARIAN SZUTIAK
1.
Więcej nowości
W Action za 38,90 zł. Taki Grundig kiedyś kosztowałby krocie
Sprzęt 15 SIE 2026

W Action za 38,90 zł. Taki Grundig kiedyś kosztowałby krocie

Action nie przestaje zaskakiwać miłośników taniej elektroniki ciekawymi nowościami w ofercie. Ten Grundig niedość, że kosztuje grosze, to przyda się w każdym domu i na wyjeździe. Po co się zastanawiać, skoro to sprzęt 4 w 1? Adapter do gniazdka elektrycznego Grundig Zostawiłeś dodatkowe gniazdka na kiedyś, albo zaskoczył cię ich brak w domku letniskowym? Ta mała kostka to wielkie zaskoczenie w ofercie sieci sklepów Action, która rozwiązuje wiele bolączek współczesnego, cyfrowego życia. Mowa o adapterze marki Grunding, który wpinamy do gniazdka elektrycznego. O ile większość tego typu urządzeń to po prostu ładowarki, które łapczywie blokują nam bezcenne gniazda, o tyle tym razem do czynienia mamy z innym, świeżym podejściem. Za 38,90 zł dostajemy bowiem niewielką wtyczkę, która na wyjściu ma nie tylko dwa gniazda USB-C z Power Delivery i maksymalną mocą wyjściową 45 W, ale też złącze USB-A i do tego - no właśnie - normalną wtyczkę 230 V. Dokładnie tak, to taka ładowarka, która nie blokuje nam bezcennego gniazda 230 V i pozostawia je dostępnym dla innych urządzeń. Bardzo to sprytne, a przy tym malutkie — łatwiej spakować do bagażu niż klasyczny przedłużacz. No i pełni też funkcję ładowarki spokojnie wystarczającej do ładowania smartfonów Apple, Samsung czy Google Pixel. Adapter trafił do katalogu nowości sklepów Action i jego obecna cena 38,90 zł jest ceną regularną, która może za jakiś czas dodatkowo zostać objęta promocją. Co więcej, producent deklaruje, że sprzęt wykonany został w minimum 50% z surowców pochodzących z recyklingu, co czyni go nie tylko pomysłowym, ale i odpowiedzialnym zakupem.

3
DOMINIK KRAWCZYK
1.

Więcej nowości

Więcej nowości

Roomba jest tylko jedna. Przekonaj się, czemu warto postawić na oryginał od iRobot
Sponsorowane 14 SIE 2026

Roomba jest tylko jedna. Przekonaj się, czemu warto postawić na oryginał od iRobot

Jak powinien wyglądać idealny robot sprzątający? Sprawdź trzy powody, dla których warto wybrać nowy model iRobot Roomba Plus 415 Combo. iRobot to marka-instytucja. Roomba – sprzęt tak popularny, tak przełomowy, że jego nazwy potocznie używa się wobec wszystkich robotów sprzątających, które znajdziemy w polskich sklepach i mieszkaniach Polaków. No ale właśnie – w dzisiejszych czasach odkurzaczy automatycznych mamy bez liku. Dlaczego w takim razie warto postawić na oryginał i wybrać model iRobot Roomba Plus 415 Combo? Krótka odpowiedź: bo to kawał dobrego sprzętu. Jeśli jednak chcecie nieco bardziej szczegółowo, to znalazłyby się co najmniej cztery dobre powody. Skuteczność sprzątania na najwyższym poziomie Strzelam, że jeśli planujecie zakup robota sprzątającego, to nie robicie tego dla technologicznych fajerwerków, tylko po to, żeby mieć w domu czyste podłogi. To taki fundament. No i ten fundament jest czymś, co firma iRobot ma dopracowane niemal do perfekcji, a Roomba Plus 415 Combo jest na to doskonałym dowodem. Robot może się pochwalić wysoką siłą ssania sięgającą 20 000 Pa. To bardzo istotne, szczególnie kiedy macie w domu wykładziny i grube dywany. Normalnie tego typu podłoża stanowią dla robotów sprzątających duże wyzwanie, ale w tym konkretnym przypadku możemy być spokojni, że zostaną one dobrze wysprzątane. Pomaga w tym funkcja Carpet Boost, która automatycznie podnosi moc ssania w razie wjechania na dywan. Ale odkurzanie to tylko jedna strona medalu. Równie istotne jest to, że Roomba Plus 415 Combo świetnie radzi sobie z myciem podłóg na mokro. Dzięki systemowi DualClean wykorzystującemu obrotowe pady mopujące robot skutecznie usuwa wszystkie plamy. W przypadku tych najbardziej uporczywych pomaga funkcja aktywnego szorowania SmartScrub. Żaden brud się nie uchowa, tym bardziej że dzięki wysuwanemu mopowi robot potrafi wymyć podłogę dosłownie przy samej krawędzi. Wjedzie w każdy kąt Nawigacja to jeden z kluczowych elementów dla każdego robota sprzątającego. Firma iRobot zamiast ślepo podążać za trendami, zawsze szukała w tym obszarze własnych rozwiązań. W efekcie Roomba Plus 415 Combo może się pochwalić na tym polu pewnym olbrzymim atutem. Urządzenie wykorzystuje technologię LiDAR, by stworzyć inteligentną mapę każdego pomieszczenia. To znane i sprawdzone rozwiązanie, które pozwala na sprawne poruszanie się po mieszkaniu oraz wykrywanie przeszkód w czasie rzeczywistym. W efekcie robot praktycznie nie wymaga naszego nadzoru podczas pracy i spokojnie dojedzie wszędzie tam, gdzie mu każemy. O ile jednak w większości robotów sensor LiDAR przybiera formę niezbyt zgrabnej kopułki „doklejonej” do obudowy, o tyle w modelu iRobot Roomba Plus 415 Combo czujnik został umieszczony na froncie urządzenia. Efekt? Robot ma poniżej 9 cm wysokości i może wjechać w wiele miejsc, które dla konkurencji stanowią przeszkodę nie do pokonania, np. pod kanapę czy meble łazienkowe. Wygodna obsługa Choć roboty sprzątające potrafią mocno ułatwić życie, to od czasu do czasu trzeba im zafundować mały serwis: wymienić wodę, wyrzucić zużyty worek na kurz itd. Inżynierowie z firmy iRobot włożyli sporo wysiłku, żeby wszystkie tego typu czynności były jak najmniej problematyczne. Spora w tym zasługa stacji bazowej AutoWash, która nie tylko ładuje odkurzacz, ale zajmuje się także praniem i suszeniem padów mopujących i automatycznym opróżnianiem pojemnika na kurz robota. O ile jej funkcjonalność nie jest czymś szczególnie unikalnym, o tyle przemyślana konstrukcja pozytywnie wyróżnia się na tle konkurencji. Przykładowo, zamiast chować pojemniki na wodę gdzieś pod grubą warstwą plastiku, tutaj są one na wierzchu. Dzięki temu jako użytkownik doskonale wiemy, ile wody jeszcze zostało w stacji i kiedy trzeba ją uzupełnić. Dzięki temu jako użytkownik nie musimy się bawić w żadne zgadywanki. A to tylko jeden z wielu drobiazgów, które ułatwiają bieżącą obsługę. Równie dobrze można by wspomnieć o dopracowanej aplikacji Roomba Home czy workach AllergenLock, które docenią głównie alergicy, ponieważ potrafią zatrzymać aż 99 procent alergenów i pleśni. W codziennym używaniu takie detale potrafią czasem zrobić znacznie większą różnicę niż suche parametry z karty produktowej. Cena na każdą kieszeń Największym atutem nowych produktów firmy iRobot jest jednak ich opłacalność. Choć marka na przestrzeni lat dorobiła się renomy producenta premium, to najnowsze modele potrafią pod tym względem pozytywnie zaskoczyć. No a to tylko jedna cegiełka bogatego portfolio, w którym znajdziemy roboty z praktycznie wszystkich segmentów cenowych, często o unikalnej funkcjonalności. Za model Roomba Plus 415 Combo zapłacimy 1599 zł w sklepie producenta, co na tle konkurencji stanowi bardzo atrakcyjną ofertę. Za te pieniądze dostajemy produkt, który nie tylko nie ustępuje rywalom pod względem funkcjonalności, ale stoi za nim doświadczenie jednego z pionierów branży, który nie boi się robić rzeczy po swojemu.  W skrócie: Roomba jest tylko jedna, a teraz macie co najmniej kilka dobrych powodów, by stanęła także w Waszych domach. [SALE-6543] Artykuł sponsorowany na zlecenie firmy iRobot

0
ARKADIUSZ BAłA
1.

Popularne porównania