Kosztowny błąd Play. Operator się pomylił, ale to klientka ma za to płacić
Telepolis.pl
Publicystyka 17 MAR 2026

Kosztowny błąd Play. Operator się pomylił, ale to klientka ma za to płacić

Klientka sieci Play otrzymała wezwanie do zapłaty na ponad 9 tysięcy złotych. System operatora wysyłał faktury na błędny adres e-mail. Mimo pomyłki po stronie firmy sprawa trafiła do windykacji. Dwie umowy i jeden wielki błąd Pani Paulina miała dwie umowy w sieci Play, które powoli dobiegały końca. Nasza Czytelniczka nie korzystała aktywnie z żadnego z tych numerów, nie wiedziała nawet, gdzie znajdują się karty SIM. Podczas rozmowy sprzedażowej przekazała to wyraźnie konsultantce reprezentującą fioletowego operatora. Było jej wszystko jedno, która umowa zostanie przedłużona. Wybór numeru do pozostawienia odbył się całkowicie losowo. Ostatecznie pani Paulina postanowiła zrezygnować z jednego numeru, a drugą umowę przedłużyć na kolejne lata. Wybrała ofertę z nowym telefonem, Samsungiem Galaxy S24 Ultra 1 TB o wartości 6799 złotych. Kwota ta została rozłożona na 36 comiesięcznych rat. [PHONE:4113] Zobacz: Kupiłem Samsunga Galaxy S24 Ultra. Dla mnie to ideał, choć z kilkoma „ale” (test) Dokumenty potwierdzające przedłużenie wpłynęły na jej poprawny adres e-mail. Znajdowało się tam również potwierdzenie wypowiedzenia umowy na drugi numer. Nowa umowa została sporządzona 14 listopada 2024 roku i zawierała poprawne dane, w tym prawidłowy adres e-mail do przesyłania faktur. Ta ostatnia informacja jest kluczowa dla całej sprawy. Wkrótce klientka zaczęła otrzymywać kolejne faktury od operatora, które - jak sama twierdzi - opłacała regularnie. Była w pełni przekonana, że dotyczą one nowej umowy ze smartfonem. Nie weryfikowała drobnego druku, przyjmując, że fioletowy operator wykonał swoje zadanie prawidłowo. Sytuacja uległa diametralnej zmianie po około trzech miesiącach. Nowy telefon pani Pauliny nagle przestał działać. Kobieta całkowicie straciła możliwość wykonywania połączeń, została odcięta od świata. Skontaktowała się niezwłocznie z biurem obsługi klienta Play. Szybko wyszła na jaw przyczyna problemów. Okazało się, że opłacane przez nią faktury wcale nie dotyczyły aktualnej umowy ze smartfonem. Faktury wysyłane "w próżnię" Rezygnacja z pierwszego numeru nie doszła do skutku. Dokumenty nie zostały poprawnie przetworzone w systemie Play i operator nadal wystawiał faktury na podstawie umowy, która powinna zostać zakończona (zgodnie ze złożonym wypowiedzeniem). Klientka płaciła je w ciemno. Faktury za nową umowę były wysyłane "w próżnię", ponieważ w systemie fioletowego operatora wpisano zły adres e-mail. W zasadzie jednak nie wiadomo, czy i do kogo te faktury trafiały. Play twierdzi, że na nieistniejący adres e-mail. Ale czy na pewno nieistniejący? Fioletowy operator nie pokazał na to żadnego dowodu. Jeśli Play wysyłał je na istniejący adres, mogło dojść do naruszenia RODO, na co zwróciła uwagę pani Paulina. Na koncie nowej umowy urosło ogromne zadłużenie. Play uznał, że klientka unika płacenia rachunków i natychmiast zablokował usługi telekomunikacyjne. Następnie operator rozwiązał umowę z powodu... winy abonentki. Fioletowi nałożyli na naszą Czytelniczkę również wysoką karę finansową za zerwanie kontraktu, doliczając do tego opłaty za niespłacony sprzęt. Łączna kwota do zapłaty wyniosła ponad 8700 złotych. Pani Paulina poprosiła o przesłanie zaległych faktur na jej poprawny adres. Dostała je z dużym opóźnieniem, a dodatkowo Play zażądał jednorazowej wpłaty całej sumy. Klientka prosiła o ludzkie podejście, chciała rozłożenia długu lub rozpoczęcia wysyłania faktur od nowa. Jej adres e-mail był już przecież znany. Operator kategorycznie odmówił. Agresywne działania windykacji Sprawa trafiła do zewnętrznej firmy windykacyjnej Taxat. Windykatorzy od razu rozpoczęli swoje procedury, wysyłając do pani Pauliny liczne wezwania do zapłaty. Używali do tego krótkich wiadomości SMS. Pisali też e-maile na poprawny adres klientki. Tym razem nie było żadnego problemu z ustaleniem danych kontaktowych. Pracownicy firmy windykacyjnej domagali się natychmiastowej spłaty całego długu. Próbowałam rozmawiać z Playem, że skoro nie miałam fizycznie tych faktur, to może niech mi tę umowę jakoś zrestrukturyzują, żebym dostawała te faktury od początku, po jednej każdego miesiąca, jak Bozia przykazała - na mojego autoryzowanego przeze mnie maila. Spotkałam się nie dość, że z odmową, to jeszcze przysłali mi w międzyczasie pismo z informacją, że zrywają ze mną umowę Z MOJEJ WINY, dlatego, że opłacałam faktury, które do mnie wysyłali, a faktury na umowę samsungową wysyłali na jakiegoś ze sterty krzaków wyciągniętego maila. napisała pani Paulina Język wiadomości był bardzo stanowczy. W jednym z SMS-ów windykator sugerował kobiecie brak kompetencji czytania ze zrozumieniem. Inny pracownik zachęcał do uczciwego oddania pieniędzy. Straszono też panią Paulinę sądem i grożono osobistą wizytą terenową w jej miejscu zamieszkania. [gallery][img]249257[/img][img]249258[/img][img]249259[/img][img]249260[/img][/gallery] Klientka złożyła kolejne oficjalne reklamacje do operatora. Domagała się pilnego anulowania kary, wskazując wyraźnie na błędy pracowników Play. Chodziło o literówkę w adresie e-mail oraz brak przetworzenia rezygnacji. Pani Paulina domagała się też zwrotu pieniędzy za fałszywe rachunki z wypowiedzianej umowy. Play odrzucał większość jej argumentów. Fioletowa sieć nieustannie twierdziła, że to abonentka odpowiada za całe zamieszanie. Warto tu jeszcze dodać, że pani Paulina po odkryciu, że otrzymuje faktury za wypowiedzianą umowę, przestała je opłacać. To doprowadziło do dość absurdalnej sytuacji. Play zamiast oddać mi te pieniądze, które płaciłam za wypowiedzianą nieistniejącą umowę, to jeszcze zarządził, że tutaj też już za jednym zamachem naliczy mi jakąś karę, bo chyba te 9 tys, to za mało. wyjaśnia pani Paulina Co na to Play? Po otrzymaniu szczegółowych informacji od pani Pauliny, poprosiłem biuro prasowe Play o wyjaśnienie przedstawionej wyżej sprawy. W wysłanej w odpowiedzi wiadomości fioletowy operator przyznał się do błędu przy wypowiedzeniu pierwszej umowy. Rezygnacja faktycznie została złożona, ale z powodu błędu po stronie operatora nie została wprowadzona do systemu. Play zadeklarował anulowanie tych naliczeń, obiecał również wysłanie pani Paulinie wyjaśnienia i przeprosin. Zupełnie inaczej wygląda kwestia drugiej umowy. Play oficjalnie potwierdził błąd pracownika przy wpisywaniu adresu e-mail do systemu. Sytuacja związana z drugą umową jest bardziej skomplikowana. W tym wypadku naliczenia za usługi i sprzęt były prawidłowe. W wyniku błędu przy zawieraniu tej umowy do systemu został wprowadzony niepoprawny adres mailowy klientki. Z tego powodu nie otrzymywała ona faktur. Jednak wiadomość o każdej fakturze wraz z kwotą do zapłaty i numerem rachunku bankowego wysyłaliśmy SMS-em. Oprócz tego, w momencie powstania zaległości, klientka otrzymywała listy z informacją o zaległościach do uregulowania, żeby umowa nie została wypowiedziana. Co ważne, kwoty miesięcznych zobowiązań związanych z tymi umowami wyraźnie się różniły. Zobowiązania te były opłacane nieregularnie i z opóźnieniem.Ponieważ popełniliśmy błąd, będziemy rozmawiać z klientką o możliwych scenariuszach rozwiązania tej sytuacji. Podkreślamy jednak, że kwota, której oczekujemy, jest prawidłowa. przekazała Ewa Sankowska-Sieniek z biura prasowego Play Końca sprawy wciąż nie widać Pani Paulina stanowczo nie zgadza się z oświadczeniem operatora. Kobieta twierdzi, że nigdy nie otrzymywała żadnych SMS-ów z fakturami. W połowie grudnia ubiegłego roku wysłała do Play prośbę o podanie numeru telefonu. Chciała wiedzieć, gdzie trafiały te rzekome powiadomienia. Do dziś nie otrzymała na to odpowiedzi, za to otrzymała taką informację: W jednej z odpowiedzi na reklamację pracownik Play poinformował o drobnej korekcie. Wyniosła ona równe 450 złotych. Potwierdzono też fatalną pomyłkę w adresie e-mail. Pismo kończyło się jednak wezwaniem do zapłaty kwoty 8754,40 zł. Pieniądze miały pokryć raty za urządzenie i odszkodowanie za rozwiązanie umowy z winy klientki. Wszystko to działo się jeszcze w grudniu 2025 roku. Jak jednak napisała do mnie ostatnio pani Paulina, sprawa do dzisiaj pozostaje nierozwiązana. Nasza Czytelniczka twierdzi, że fioletowy operator nie zwrócił dotąd wszystkich pieniędzy za nadpłacone faktury z wypowiedzianej umowy. Za to windykacja na razie wstrzymała swoje agresywne działania. Klientka Play nadal czeka na sprawiedliwe zakończenie całej historii. Uważa zachowanie firmy za próbę zrzucenia winy za własne błędy na konsumenta. Zwraca uwagę, że operator chętnie przekazał jej poprawny numer telefonu windykatorom. Zapomniał go jednak użyć do wysłania samych faktur, czy też powiadomień o nich. Play ma mój numer telefonu, nawet potrafił przekazać go firmie windykacyjnej. Kontakt zarówno ze strony Play, jak i z mojej strony do nich przebiegał za pośrednictwem mojego numeru telefonu. Jest to u nich mój numer kontaktowy. Ale niestety żadnych faktur na ten numer nie dostałam. A może dostałam je na numer, który już dawno u nich wypowiedziałam? I który już wtedy nie powinien istnieć? A przez ich pomyłkę nie został wypowiedziany?Niestety, gdyby to potwierdzili pisemnie, najprawdopodobniej sami by się wkopali, więc może dla tego nie dostałam do tej pory od nich żadnej odpowiedzi? Przedłużając umowę na jeden numer i wypowiadając drugi - jest to wyraźnie w rozmowie sprzedażowej, której nie chcą mi udostępnić - powiedziałam konsultantce, że wszystko mi jedno, którą umowę przedłuży, a którą wypowie, gdyż żadnego z tych numerów i tak nie używam i nawet nie wiem, gdzie mam do nich karty sim. Tak więc to, który numer został przedłużony, a który wypowiedziany padło już na chybił trafił.Rozmowa się nagrała, a mój numer kontaktowy, jest telefonem, który Play dobrze zna, szasta nim po firmach windykacyjnych, ale do powiadomienia mnie o właściwej fakturze wystawionej na dany moment - chwyta ich kolejna digitalowa amnezja, zupełnie jak z tą sytuacją z mailem - czy to zbiór przypadków? Czy Play stosuje takie zagrania, bo czuje się bezkarny? Tak to wygląda po tym, jak nie mogłam się przebić przez ich infolinię i sterty reklamacji, a dopiero udało się to za sprawą Pana interwencji. podsumowała pani Paulina Pozostaje mieć nadzieję, że sprawa jednak znajdzie swój właściwy finał. Zaktualizuję ten artykuł, gdy dowiem się czegoś nowego.

50
MARIAN SZUTIAK
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Nowa polska aplikacja już na rynku. Pobierzesz za darmo
Aplikacje 10:20

Nowa polska aplikacja już na rynku. Pobierzesz za darmo

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
mBank zwrócił się do klientów. Chodzi o aplikację
Bezpieczeństwo 09:55

mBank zwrócił się do klientów. Chodzi o aplikację

0
ANNA KOPEć
1.
Pędź do Lidla. Promocja na użyteczny sprzęt już dostępna
Sprzęt 09:22

Pędź do Lidla. Promocja na użyteczny sprzęt już dostępna

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Nowość od Apple TV to jedna z najciekawszych premier tej wiosny
Telewizja i VoD 08:49

Nowość od Apple TV to jedna z najciekawszych premier tej wiosny

0
ANNA KOPEć
1.
Bank Millennium z ważnym komunikatem. Klienci muszą uważać
Bezpieczeństwo 08:12

Bank Millennium z ważnym komunikatem. Klienci muszą uważać

0
ANNA KOPEć
1.
Gigant chce zbudować w Polsce fabrykę. Nawet 40 tys. miejsc pracy
Wiadomości 07:38

Gigant chce zbudować w Polsce fabrykę. Nawet 40 tys. miejsc pracy

2
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
ZUS uprzedza Polaków. Tego już nie zrobisz
Fintech 07:16

ZUS uprzedza Polaków. Tego już nie zrobisz

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Intel rozpieszcza mobilnych graczy. Dostaliśmy dwóch nowych mocarzy
Sprzęt 17 MAR 2026

Intel rozpieszcza mobilnych graczy. Dostaliśmy dwóch nowych mocarzy

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Google wyłącza medyczne AI. Koniec porad z internetowych forów
Aplikacje 17 MAR 2026

Google wyłącza medyczne AI. Koniec porad z internetowych forów

1
MARIAN SZUTIAK
1.
Bethesda w ogniu krytyki. Twórcy się tłumaczą
Gry 17 MAR 2026

Bethesda w ogniu krytyki. Twórcy się tłumaczą

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
AliExpress znowu to zrobił. Hit za grosze, w dodatku z Polski
Telepolis.pl
Sprzęt 17 MAR 2026

AliExpress znowu to zrobił. Hit za grosze, w dodatku z Polski

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Klienci zwracają Galaxy S26 Ultra. Innowacja Samsunga sprawia problemy
Sprzęt 17 MAR 2026

Klienci zwracają Galaxy S26 Ultra. Innowacja Samsunga sprawia problemy

2
MARIAN SZUTIAK
1.
T-Mobile zaprasza do wielkanocnej zabawy. Ocal jajo i zgarnij nagrodę
Wiadomości 17 MAR 2026

T-Mobile zaprasza do wielkanocnej zabawy. Ocal jajo i zgarnij nagrodę

1
MARIAN SZUTIAK
1.
Samsung gotowy na rewolucję. Nowe pamięci w każdym segmencie
Sprzęt 17 MAR 2026

Samsung gotowy na rewolucję. Nowe pamięci w każdym segmencie

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Apple dało ciała. Nowy MacBook z M5 Pro się przegrzewa
Sprzęt 17 MAR 2026

Apple dało ciała. Nowy MacBook z M5 Pro się przegrzewa

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
NVIDIA stawia na kosmos. Pokazano układy do pracy na orbicie
Sprzęt 17 MAR 2026

NVIDIA stawia na kosmos. Pokazano układy do pracy na orbicie

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Samsung gasi światło. Tego flagowca już nie kupisz, następcy może nie być
Sprzęt 17 MAR 2026

Samsung gasi światło. Tego flagowca już nie kupisz, następcy może nie być

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Zapomnij o kablach tylko biegnij do Action. Twój smartfon będzie wdzięczny
Sprzęt 17 MAR 2026

Zapomnij o kablach tylko biegnij do Action. Twój smartfon będzie wdzięczny

2
PAWEł MARETYCZ
1.
Więcej nowości
Najlepsze telefony do 2000 zł? Xiaomi POCO X8 Pro i Pro Max nie biorą jeńców
Sprzęt 17 MAR 2026

Najlepsze telefony do 2000 zł? Xiaomi POCO X8 Pro i Pro Max nie biorą jeńców

Firma Xiaomi zaprezentowała dziś długo oczekiwane, dobrze wyposażone smartfony – POCO X8 Pro Max, POCO X8 Pro oraz specjalną edycję POCO X8 Pro – Iron Man Edition. Nowości wkraczają już do sprzedaży w Polsce. O nowej serii smartfonów Xiaomi mówiło się już od dawna i oto w końcu są. Na globalnych rynkach zadebiutowały trzy urządzenia z serii POCO X8 Pro, a ich polskie ceny są zaskakująco korzystne. Zapowiada się na rynkowy hit.  Nowe smartfony z serii POCO X8 Prro współdzielą minimalistyczny design z relatywnie niewielkimi wyspami aparatów, które według producenta mają przypominać tor wyścigowy. Dodatkowym elementem jest pierścień świetlny RGB, który wizualnie reaguje na powiadomienia, gry czy proces ładowania.  Nowości z serii POCO X8 Pro charakteryzują się wysoką wytrzymałością – wyświetlacze chroni w nich szkło Corning Gorilla Glass 7i, a obudowy zapewniają odporność na pył i wodę w standardzie IP68. POCO X8 Pro Max uzyskał także 5-gwiazdkowy certyfikat SGS Premium Performance. POCO X8 Pro Max Wyżej pozycjonowany model Max ma metalową ramkę i tył z włókna szklanego. Smartfon   został wyposażony w ekran AMOLED o przekątnej 6,83 cala, rozdzielczości 1.5K (2772 x 1280) i odświeżaniu 120 Hz, z jasnością szczytową sięgającą 3500 nitów. W ekran wkomponowany jest ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych.  Sercem X8 Pro Max jest nowy układ MediaTek Dimensity 9500s (rdzenie do 3,73 GHz) wykonany w 3-nanometrowym procesie technologicznym, współpracujący z szybką pamięcią RAM LPDDR5X i przestrzenią na dane UFS 4.1. Producent chwali się wysokim wynikiem 3 085 998 punktów w AnTuTu. Telefon dysponuje bogatym zapleczem dodatków, obejmującym sieć 5G, Wi-Fi 7, obsługę kart eSIM, moduł do komunikacji offline bez zasięgu sieci Xiaomi Offline Communication oraz symetryczne głośniki z Dolby Atmos i trybem podbicia głośności o 400 procent. Sekcja fotograficzna składa się z aparatu głównego 50 Mpix z matrycą Light Fusion 600 i optyczną stabilizacją obrazu (OIS). Pomaga mu aparat ultraszerokokątny 8 Mpix, a z przodu znalazła się jednostka selfie 20 Mpix.  Atutem POCO X8 Pro Max jest bez wątpienia potężny akumulator o pojemności 8500 mAh, oferująca szybkie ładowanie 100 W HyperCharge i funkcję ładowania zwrotnego z mocą 27 W.  Smartfon pracuje pod kontrolą najnowszego systemu Xiaomi HyperOS 3, dostarczającego rozbudowane funkcje sztucznej inteligencji, w tym takie jak Google Gemini i Circle to Search. [PHONE:4494] POCO X8 Pro Niżej pozycjonowany model POCO X8 Pro wyposażony jest w 6,59-calowy wyświetlacz AMOLED 1.5K 120 Hz, który również osiąga jasność do 3500 nitów.  Za moc obliczeniową odpowiada w nim układ MediaTek Dimensity 8500-Ultra, działający w duecie z pamięciami LPDDR5X oraz UFS 4.1. Użytkownicy mogą korzystać z modemu 5G, Wi-Fi 6, łączności NFC, technologii Xiaomi Offline Communication oraz stereofonicznych głośników wspierających format Hi-Res Audio i Dolby Atmos.  Z tyłu obudowy umieszczono główny aparat 50 Mpix z sensorem Sony IMX882 wspartym optyczną stabilizacją obrazu (OIS) i aparat ultraszerokokątny 8 Mpix, natomiast na froncie znalazła się jednostka 20 Mpix.  Długi czas pracy gwarantuje krzemowo-węglowe ogniwo o pojemności 6500 mAh, które również można naładować z mocą 100 W lub wykorzystać jako powerbank, ładując inne sprzęty z mocą 27 W. Wszystkim dyryguje system operacyjny Xiaomi HyperOS 3. [PHONE:4493] Edycja Iron Man Specjalny wariant POCO X8 Pro – Iron Man Edition powstał w ramach bliskiej współpracy z marką Marvel, wyróżniając się czarno-złotą kolorystyką mocno nawiązującą do charakterystycznej zbroi Stark Industries.  Fani mogą liczyć na wbudowaną lampę błyskową ucharakteryzowaną na słynny reaktor łukowy oraz specjalnie przygotowany, tematyczny interfejs użytkownika. Całość jest też sprzedawana w efektownym zestawie. Ceny i oferta premierowa POCO X8 Pro trafia do sprzedaży w wariantach 8+256 GB oraz 12+512 GB, w kolorach White, Black i Mint Green. W trakcie trwania oferty premierowej (17-31 marca 2026), ekskluzywny dla mi.com wariant POCO X8 Pro 8+256 GB dostępny jest w cenie 1399 zł (standardowa cena: 1699 zł), a POCO X8 Pro 12+512 GB – w cenie 1599 zł (standardowa cena: 1899 zł).  POCO X8 Pro Max trafia do sprzedaży w wariantach 12+256 GB oraz 12+512 GB, w kolorach Black, White i Blue. W trakcie trwania oferty premierowej (17-31 marca 2026), ekskluzywny dla mi.com wariant POCO X8 Pro Max 12+256 GB dostępny jest w cenie 1799 zł (standardowa cena: 2099 zł), a POCO X8 Pro Max 12+512 GB – w cenie 1999 zł (standardowa cena: 2299 zł). Specjalny wariant POCO X8 Pro – Iron Man Edition 12+512 GB trafia do sprzedaży w cenie 1749 zł (standardowa cena: 1999 zł). Dodatkowo, decydując się na zakup któregokolwiek modelu z serii POCO X8 Pro w trakcie oferty premierowej można dołożyć do koszyka Xiaomi 100W HyperCharge Combo TypeA w cenie promocyjnej 49 zł (standardowa cena: 99 zł).

5
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.

Więcej nowości

Nr 1 Netflixa to genialny serial sprzed 3 lat. Historia wstrząsnęła Ameryką
Telewizja i VoD 17 MAR 2026

Nr 1 Netflixa to genialny serial sprzed 3 lat. Historia wstrząsnęła Ameryką

Najpierw był na HBO Max, a teraz trafił na Netflixa. "Miłość i śmierć" to serialowy kryminał, liczący 7 odcinków. Wszystko na to wskazuje, że cały ten transfer wyszedł produkcji na dobre - w momencie stała się numerem 1 na liście najchętniej ogladanych seriali Netflixa.  "Miłość i śmierć" historia oparta na faktach Serial HBO z Elisabeth Olsen, został oparty na prawdziwej historii romansu i brutalnej zbrodni, do jakiej doszło w 1980 roku, w Teksasie. Produkcja bazuje na książce autorstwa Johna Blooma i Jima Atkinsona oraz na głośnych artykułach z lokalnej prasy. Nie jest to też pierwsza ekranizacja tej historii - w 2022 roku powstał serial "Candy: Śmierć w Teksasie" z Jessicą Biel w roli głównej, który zebrał pozytywne recenzje. Zatem, na pierwszy rzut oka ma wszystko, co pozwala przykuć widza do ekranu i jednocześnie w szybkim czasie podbić listę top10. W wielu przypadkach, seriale kryminalne, które bazują na faktach, stają się z miejsca hitami i lądują na "jedynce" w rankingach. Produkcji pomaga także to, że została stworzona przez jednego z najważniejszych amerykańskich scenarzystów - Davida E. Kelleya. Ci, którzy do tej pory o serialu nie słyszeli, mają szczęście - znajdą go w ofercie Netflixa. Ci, którzy już go widzieli (premiera odbyła się w 2023 roku) mają okazję, aby na nowo się nim zachwycić.  "Miłość i śmierć" o czym opowiada serial? Akcja serialu przenosi widza na pozornie spokojne przedmieścia Dallas, gdzie dwie rodziny prowadzą sielankowe życie. Mamy rok 1978. Candy i Pat Montgomery oraz Betty i Allan Gore są częścią lokalnej społeczności, przyjaźnią się ze sobą, z gorliwością uczęszczają do kościoła oraz na próby chóru, i sprawiają wrażenie, że ich życie jest idealne. Sytuacja ulega zmianie, kiedy Candy (Elisabeth Olsen) i Allan (Jesse Plemons) wdają się ze sobą w romans, który z czasem doprowadzi do tragedii. Powoli życie każdego z nich wymyka się spod kontroli - a widz dostaje do rozwikłania sprawę o morderstwo i to nie byle jakie, bo ofiara została zaatakowana siekierą i zmarła na skutek zadanych 41 ciosów.  Historia, która wstrząsnęła Ameryką Serial to idealny przykład produkcji true crime, z elementami psychologicznymi. Został oparty na prawdziwej historii Candy Montgomery, która została oskarżona o zabójstwo swojej przyjaciółki Betty Gore. Głośnym procesem żyła cała Ameryka. Ostatecznie, kobieta została uniewinniona przez radę przysięgłych, gdyż utrzymywała, że działała w obronie własnej. Wyrok ten także wywołał ogromne poruszenie.  Całe szczęście, serial nie chce tylko i wyłącznie szokować. Zamiast tego stopniowo buduje napięcie, które pokazuje, że nie wszystko jest takie, jak nam się wydaje.  https://www.youtube.com/watch?v=FlbNJJwc4jA

0
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

700 zł czeka do wzięcia. Wystarczy jeden krok
Telepolis.pl
Sponsorowane 16 MAR 2026

700 zł czeka do wzięcia. Wystarczy jeden krok

Motorola rozpieszcza klientów. Przez cały marzec możecie zgarnąć cashback w wysokości 700 zł. Wystarczy kupić nowy model Motorola edge 70. Wiecie, co jest fajnego w wiośnie? Że to doskonała okazja, by coś zmienić w swoim życiu – na przykład wymienić swój stary, wysłużony smartfon na nowy model.  A może to wcale nie jest kwestia wiosny? Może po prostu szukam wymówki, by skorzystać z nowej promocji Motoroli? Bo jedno trzeba przyznać – to jedna z tych okazji, obok których nie można przejść obojętnie. W ramach akcji Motomarzec 2026 do zgarnięcia czeka aż 700 zł cashbacku. Wystarczy kupić model Motorola edge 70 i wypełnić formularz dostępny na stronie producenta. Zadanie dziecinnie proste, a jak je zrobicie, to cieplejsze dni przywitacie ze świetnym telefonem i gotówką w kieszeni. Same plusy! Motorola edge 70 – telefon pełen niespodzianek Dlaczego to taka dobra oferta? Spora w tym zasługa samego telefonu. Motorola edge 70 to najnowszy model w ofercie producenta, który łączy atrakcyjną cenę z rozwiązaniami klasy premium znanymi z doskonale przyjętej Motoroli Signature. To oznacza chociażby elegancki design z ultrasmukłą obudową i nietypowym wykończeniem. Telefon dostępny jest w kilku różnych odcieniach przygotowanych wspólnie z Pantone, dzięki czemu zdecydowanie przykuwa wzrok. Jeszcze większe wrażenie robi fakt, że choć obudowa ma raptem 6 mm grubości, to może się pochwalić zwiększoną odpornością na wodę i upadki, spełniając normy IP68/IP69 oraz MIL-STD-810H. [PHONE:4440] Lekki szok, nie? Motorola edge 70 pokazuje, że szukając telefonu dla siebie, wcale nie trzeba wybierać między doskonałym designem a wytrzymałą, niezawodną konstrukcją. Tutaj znajdziecie jedno i drugie. Doskonałe wrażenie robi również to, co czeka na Was w środku. Nawet jeśli specyfikacja urządzenia nie jest aż tak imponująca – od zwalania z nóg jest Motorola Signature – to zdecydowanie ciężko się tutaj do czegoś przyczepić. Wyświetlacz? Dobrej klasy panel P-OLED o przekątnej 6,7” i wysokiej rozdzielczości schowany za zakrzywioną taflą szkła Gorilla Glass 7i. Procesor? Qualcomm Snapdragon 7 Gen 4, łączący wysoką wydajność z bardzo dobrą kulturą pracy. Pamięć? 12 GB RAM i 512 GB pamięci wewnętrznej – w dzisiejszych czasach wartości absolutnie luksusowe. Warto też chwilę pochylić się nad akumulatorem, bo choć ma pojemność „tylko” 4800 mAh, to przypominam, że takie ogniwo udało się zmieścić w obudowie o grubości raptem 6 mm. Co więcej, telefon obsługuje szybkie ładowanie mocą 68 W oraz ładowanie bezprzewodowe – to więcej niż mają do zaoferowania niektórzy „flagowi” konkurenci. Podoba mi się też podejście producenta do fotografii. Co prawda na pleckach znajdziemy tylko dwa aparaty, ale za to obydwa wyposażono w duże sensory o rozdzielczości 50 Mpix, jasną optykę oraz autofokus z detekcją fazy. Z perspektywy wprawionego fotografa to dużo lepszy układ niż pakowanie miliona byle jakich modułów, byle tylko liczba oczek na pleckach się zgadzała. W efekcie mimo kompromisów względem modelu Signature, Motorola edge 70 nadal powinna być doskonałym narzędziem dla osób z artystycznym zacięciem. Motomarzec 2026 – okazja, której nie można przegapić Mówiąc krótko, to bardzo dużo bardzo dobrego telefonu jak na sprzęt, którego premierowa cena wynosi 3499 zł. Za tyle Motorolę edge 70 znajdziemy w polskich sklepach i już to byłoby zupełnie przyzwoitą ofertą. Jeśli dodamy do tego cashback w wysokości 700 zł… cóż, powodzenia w szukaniu telefonu, który za ok. 2800 zł będzie miał więcej do zaoferowania. Gwarantuję, że nie ma wielu kandydatów. Jeśli chcecie skorzystać z oferty, wystarczy w dniach od 1 do 31 marca 2026 roku kupić Motorolę edge 70 u jednego z autoryzowanych partnerów marki biorących udział w promocji, operatorów lub w Showroomie Lenovo i Motorola w Warszawie, a następnie wypełnić formularz online zamieszczony na stronie producenta. W akcji może wziąć udział każdy konsument oraz przedsiębiorca, a szczegółowe warunki oferty wraz z regulaminem znajdziecie na stronie cashback.motopromocja.pl. Warto się spieszyć, bo taką okazję szkoda byłoby przegapić. Myślę, że to wystarczający powód, by zainteresować się Motorolą edge 70, a jeśli nie… cóż, tak jak mówiłem – dużo fajniej wchodzi się w wiosnę z nowym telefonem w kieszeni 😉 [SALE-3764] [SALE-3765] §Artykuł sponsorowany na zlecenie firmy Motorola

9
ARKADIUSZ BAłA
1.

Popularne porównania