UE chciała obniżyć rachunki za prąd. Polska powiedziała stanowcze nie
Sprzęt 29 PAŹ 2026

UE chciała obniżyć rachunki za prąd. Polska powiedziała stanowcze nie

Unia Europejska chciała obniżyć rachunki za prąd poprzez wprowadzenie zasady, że energia nie może być poddana wyższym opłatom, niż gaz ziemny. Polska się jednak sprzeciwia tej decyzji. Tu warto dodać, że to właśnie nasz kraj ma najwyższe opłaty i podatki za energię dla przedsiębiorców w całej wspólnocie. Celem Unii Europejskiej jest zmniejszenie zapotrzebowania na gaz ziemny i zwiększenie na energię elektryczną. Powód jest dość oczywisty: Europa nie ma wystarczających złóż gazu, ale jest w stanie wytwarzać dość energii elektrycznej na swoje potrzeby. Chodzi więc o niezależność i bezpieczeństwo energetyczne wspólnoty i to osiągnięte niższymi podatkami, a nie przykazami i nakazami dla firm i użytkowników prywatnych. Polska jest przeciwna Jak podkreślił wiceminister energii Wojciech Wrochna: Takie zapisy nie powinny znaleźć się w tym prawie. W sprawach podatkowych obowiązuje zasada jednomyślności dlatego ten zapis nie ma podstaw, by znaleźć się w tym rozporządzeniu. No dobrze, ale co jest w tej decyzji nie tak, że Polska jest przeciwko? Zwłaszcza że nikt nie proponuje tu stałej stawki dla wszystkich krajów w UE, nawet w ujęciu procentowym, a jedynie proponowane jest utrzymanie niższych opłat za energię, niż za gaz ziemny. Nikt też nie mówi o narzucaniu konkretnej ceny surowca.  [SALE-7250]

35
PAWEł MARETYCZ
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Może nie wygląda, ale to elekroodpad. Pomyśl, zanim wyrzucisz
Tech 14:39

Może nie wygląda, ale to elekroodpad. Pomyśl, zanim wyrzucisz

0
ANNA KOPEć
1.
Netflix ma swój plan. Właśnie ogłosił w sprawie "Dyplomatki"
Telewizja i VoD 14:02

Netflix ma swój plan. Właśnie ogłosił w sprawie "Dyplomatki"

1
ANNA KOPEć
1.
Możesz wyrzucić pendrive'a. Twój komputer już go nie potrzebuje
Oprogramowanie 13:35

Możesz wyrzucić pendrive'a. Twój komputer już go nie potrzebuje

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Zaktualizuj Gemini na Androidzie. Teraz może dużo więcej
Aplikacje 13:04

Zaktualizuj Gemini na Androidzie. Teraz może dużo więcej

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Fantasy od Disney+. Jest klonem Wednesday, ale to całkiem dobry serial
Telewizja i VoD 12:36

Fantasy od Disney+. Jest klonem Wednesday, ale to całkiem dobry serial

0
ANNA KOPEć
1.
Chcą postawić automaty w szkołach. To pomysł znanej sieci
Tech 12:00

Chcą postawić automaty w szkołach. To pomysł znanej sieci

1
ANNA KOPEć
1.
88 lat temu Marsjanie zaatakowali Ziemię. Tak jakby
Wiadomości 11:27

88 lat temu Marsjanie zaatakowali Ziemię. Tak jakby

2
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Chodzi o wpłaty środków. Przestępcy znów mają używanie
Bezpieczeństwo 10:53

Chodzi o wpłaty środków. Przestępcy znów mają używanie

0
ANNA KOPEć
1.
Apple nie rezygnuje. Nikt go nie chce, ale i tak powstanie
Sprzęt 10:27

Apple nie rezygnuje. Nikt go nie chce, ale i tak powstanie

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Gwiazda "Pierścieni Władzy" zdradza coś ważnego. O tym się teraz mówi
Telewizja i VoD 09:59

Gwiazda "Pierścieni Władzy" zdradza coś ważnego. O tym się teraz mówi

0
ANNA KOPEć
1.
Masz przeglądarkę Google Chrome? Natychmiast usuń te wtyczki
Aplikacje 09:29

Masz przeglądarkę Google Chrome? Natychmiast usuń te wtyczki

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Zdarza ci się tak parkować pod blokiem? Może cię to sporo kosztować
Moto 08:58

Zdarza ci się tak parkować pod blokiem? Może cię to sporo kosztować

0
ANNA KOPEć
1.
PlayStation nie zrezygnuje z wydań fizycznych gier, ale o płytach zapomnij
Sprzęt 08:33

PlayStation nie zrezygnuje z wydań fizycznych gier, ale o płytach zapomnij

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Bank Pekao kusi dodatkową kasą. Promocja tylko do 18 listopada 2026
Płatności bezgotówkowe 08:02

Bank Pekao kusi dodatkową kasą. Promocja tylko do 18 listopada 2026

0
ANNA KOPEć
1.
Atak na największą giełdę kryptowalut. Nawet 6,3 mld dol. straty
Bezpieczeństwo 07:31

Atak na największą giełdę kryptowalut. Nawet 6,3 mld dol. straty

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Reddit stawia sprawę jasno. Zaloguj się albo spadaj
Wiadomości 07:01

Reddit stawia sprawę jasno. Zaloguj się albo spadaj

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Nie żyje Sir Patrick Stewart. Miał 86 lat
Telewizja i VoD 06:34

Nie żyje Sir Patrick Stewart. Miał 86 lat

4
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Telefon z tarczą zmienił w głosowego asystenta. Łezka w oku się kręci
Sprzęt 04:18

Telefon z tarczą zmienił w głosowego asystenta. Łezka w oku się kręci

0
ANTONI PETARDA
1.
Więcej nowości
Za tego laptopa do gier zapłacisz aż 9500 zł mniej
Telepolis.pl
Sprzęt 29 PAŹ 2026

Za tego laptopa do gier zapłacisz aż 9500 zł mniej

Zwykle polecając laptopy do gier, skupiałem się na tych jak najtańszych. Jednak ta promocja sprawia, że postanowiłem uderzyć do zagadnienia z drugiej strony. Zwłaszcza że tu można oszczędzić aż 9500 zł. Skoro tak wysokie są oszczędności, to ile kosztuje sam laptop? Otóż standardowo 27 999 zł, jednak w ramach promocji Asus ROG Strix G18 Ultra może być Wasz za 18 499 zł. Obniżka jest więc konkretna. A parametry? Rzecz jasna wybitne.  [SALE-7254] Asus ROG Strix G18 Ultra, czyli gamingowy potwór Od czego zaczniemy? Standardowo, od ekranu. A jest to 18-calowa matryca mini-LED o rozdzielczości 2560 × 1600 pikseli i z odświeżaniem 240 Hz. Dodatkowo ma ona jasność do 500 nitów i 100% pokrycia palety DCI-P3.  Sercem urządzenia jest 24-rdzeniowy i 24-wątkowy układ Intel Core Ultra 9 290HX Plus, którego wspiera 32 GB RAM DDR5 5600 MHz, które można rozbudować do 64 GB. Na dane przeznaczono natomiast 2 TB miejsca. Oczywiście najważniejsza jest tu karta graficzna. Mamy tu GeForce RTX 5080 z 16 GB vRAM.  [SALE-7254] Jeśli chodzi o łączność i złącza, to oczywiście mamy tu Wi-Fi 7 i Bluetooth 5.4. Dodatkowo znajdziemy także 3 złącza USB-A USB 3.2 Gen. 2, dwa Thunderbolt 5 (USB-C), HDMI 2.1, LAN, ComboJack i złącze zasilania. Bateria oferuje 90 Wh, czyli niemal górną granicę i jeszcze 10 Wh i nie pozwoliliby wnieść tego laptopa do samolotu. Całość natomiast waży 3,2 kg, co biorąc pod uwagę olbrzymią matrycę i potężne chłodzenie jest raczej spodziewane. A wszystko to za 18 499 zł. 

0
PAWEł MARETYCZ
1.

Więcej nowości

Czy to nowa wersja E.T.? Nietypowe science fiction już w listopadzie
Telewizja i VoD 29 PAŹ 2026

Czy to nowa wersja E.T.? Nietypowe science fiction już w listopadzie

Netflix właśnie pokazał zwiastun swojej nietypowej, aczkolwiek bardzo uroczej, produkcji, której premiera została zapowiedziana na 12 listopada 2026. Dla tych, którzy tęsknią za filmem Allena o E. T. powinna być to pozycja obowiązkowa. Netflix właśnie zaprezentował zwiastun filmu "Allen", który jest zupełnie nową produkcją science fiction i to nie amerykańską, ale australijską, od Ludo Studio.  Allen. O czym opowiada film Netflixa? Główny bohater, Petey, jest już dorosły, ale wciąż nie może zapomnieć jednego - 20 lat temu, jego przyjaciel z dzieciństwa, kosmita Allen, zniknął bez śladu. I ciężko się tu nie zgodzić, że brzmi to jak kontynuacja "E.T." - kultowego amerykańskiego filmu science fiction z 1982, nakręconego przez Stevena Spielberga. Ale to nie jest żadna druga część. To zupełnie odrębna historia. Teraz, tytułowy kosmita, nagle powraca na Ziemię, co początkowo jest spełnieniem wszystkich marzeń Peteya. Ale niestety, nie wszystko jest takie idealne. Allen skrywa sekret, który może zmienić nie tylko życie Peteya, ale cały ludzki świat. Trailer rozpoczyna się sceną, w której dorosły Petey wysyła sygnał satelitarny z nadzieją, że Allen wróci na Ziemię. Nieoczekiwanie, jego marzenia stają się rzeczywistością. Allen powraca w świecącym statku kosmicznym. Ale tylko na początku jest radośnie. Muzyka i cały klimat filmu szybko stają się złowrogie i coraz bardziej mroczne. Czy Allen faktycznie powrócił na Ziemię tylko po to, aby utorować drogę do inwazji obcych? https://www.youtube.com/watch?v=P8G5Y25W3eA Allen pojawi się na Netflixie 12 listopada 2026. 

0
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Inne telefony tego nie potrafią. Chodzi o zdjęcia
Sponsorowane 28 PAŹ 2026

Inne telefony tego nie potrafią. Chodzi o zdjęcia

Vivo X500 Pro Max to telefon dla osób, którym flagowe smartfony nie wystarczają. Przekonaj się, dlaczego warto po niego sięgnąć. Szukacie nowego telefonu? W takim razie zasada jest prosta: jeśli zależy Wam na najlepszej możliwej specyfikacji, wybieracie jednego z flagowców. A co w sytuacji, kiedy nawet ten flagowiec nie spełnia wymagań? Wtedy trzeba sięgnąć o oczko wyżej – konkretnie po Vivo X500 Pro Max. Nowy model w ofercie producenta przesuwa granice tego, co urządzenia mobilne mogą zaoferować – szczególnie w zakresie fotografii. Co jednak bardziej istotne, nie jest to sztuka dla sztuki, a usprawnienia, z których użytkownicy faktycznie mogą skorzystać. Fotografia bez kompromisów W dzisiejszych czasach większość smartfonów, zwłaszcza tych z górnej półki, robi naprawdę dobre zdjęcia. Mimo to tylko nieliczne potrafią z powodzeniem zastąpić profesjonalny aparat z wymienną optyką. I nie, to nawet nie jest kwestia jakości, a raczej uniwersalności – są w życiu scenariusze, z którymi żaden smartfon sobie nie poradzi. No dobra – prawie żaden. Tu na scenę wjeżdża Vivo X500 Pro Max i jego wyjątkowy aparat przygotowany wspólnie z firmą Zeiss. Standardowo najlepszymi parametrami może się pochwalić główna jednostka, która bazuje na nowym sensorze Sony LYTIA L910. Mówimy tu o dużej matrycy w rozmiarze 1/1,28” o rozdzielczości 50 Mpix. Dzięki technologii LOFIC aparat może się pochwalić niespotykanym wręcz zakresem dynamiki rzędu 17 EV. To oznacza, że z nowym superflagowcem Vivo zarejestrujecie dużo więcej szczegółów w cieniach i doświetlonych partiach kadru. Nawet najbardziej wymagające, kontrastowe oświetlenie nie będzie tutaj problemem – nie mówiąc już o tym, że ta sama technologia gwarantuje świetną jakość zdjęć po zmroku i duże pole do manewru, jeśli chodzi o późniejszy retusz. Jeszcze bliżej akcji Jakość obrazu uzyskanego za pomocą Vivo X500 Pro Max jest wybitna, ale, tak jak wspomniałem, wiele smartfonów potrafi zrobić ładne zdjęcia. Prawdziwy problem pojawia się w sytuacji, kiedy trzeba sięgnąć po dłuższe ogniskowe. Fotografia koncertowa, zdjęcia dzikiej przyrody… ba, nawet klasyczne portrety – to tylko kilka obszarów, gdzie przepaść dzieląca telefony i profesjonalne aparaty systemowe staje się oczywista. To także obszary, gdzie nowy superflagowiec Vivo najbardziej imponuje. Vivo X500 Pro Max „w standardzie” może się pochwalić aparatem tele o doskonałych parametrach. I nie, nie mówię tu o wysokiej rozdzielczości sensora. 200 Mpix, owszem, robi wrażenie i potrafi się przydać, ale samo w sobie znaczy niewiele. Co innego rozmiar matrycy. Ta tutaj ma 1/1,4”, czyli jest większa niż sensory stosowane w głównych modułach większości flagowców. W połączeniu z peryskopowym teleobiektywem o ogniskowej odpowiadającej 85 mm dla pełnej klatki i skutecznym systemem optycznej stabilizacji obrazu (OIS) pozwala to na robienie doskonałych zdjęć przy dużym przybliżeniu oraz jeszcze lepszych portretów. Ale to dopiero fundament. Prawdziwa zabawa zaczyna się, kiedy do tego zestawu dorzucimy akcesoria w postaci dedykowanego gripu z przyciskiem migawki i wielofunkcyjnym pokrętłem oraz dedykowane telekonwertery. W ten sposób smartfon, który na co dzień nosimy w kieszeni, zmienia się w pełnoprawny aparat systemowy, nie tracąc praktycznie nic na swojej wygodzie i uniwersalności. Takich telekonwerterów mamy do wyboru dwa: ZEISS Gen 2 i ZEISS Gen 2 Ultra. Pierwszy pozwala uzyskać ogniskową odpowiadającą 200 mm, a drugi 400 mm dla pełnej klatki. Dzięki temu przed użytkownikiem otwierają się zupełnie nowe możliwości. Taki zestaw doskonale sprawdzi się np. przy fotografii koncertowej, sportowej czy zdjęciach dzikiej przyrody. Z trybun bez trudu zrobimy zdjęcia zawodników na murawie, które będą wyglądały, jakbyśmy stali tuż obok. Co więcej, taki efekt uzyskamy bez utraty jakości charakterystycznej dla malutkich sensorów i zoomu cyfrowego, na których polegają inne smartfony. Nie wiem, jak na Was, ale na mnie robi to olbrzymie wrażenie. Kinowy obraz prosto z telefonu No i warto pamiętać, że od dobrego aparatu oczekujemy dzisiaj znacznie więcej niż po prostu ładnych zdjęć. Równie istotna jest możliwość nagrywania dobrze wyglądającego wideo. Myślę też, że nikogo nie zaskoczy fakt, że także tutaj Vivo X500 Pro Max wypada naprawdę imponująco. Telefon bez trudu rejestruje obraz w rozdzielczości 4K i 240 kl./s. W praktyce oznacza to szczegółowy obraz i olbrzymie pole do manewru, jeśli chodzi o efekty typu slow motion. Te rzeczy łatwo docenić nawet w sytuacji, kiedy nagrywanie wideo traktujemy po prostu w ramach zabawy. Jeśli natomiast chodzi o bardziej profesjonalne zastosowania, tutaj warto wspomnieć chociażby o wbudowanym profilu logarytmicznym, który pozwala uzyskać lepszą jakość obrazu i łatwiejsze dopasowanie kolorów w bardziej złożonych projektach. Jeśli natomiast miałbym wskazać jedną rzecz, która moim zdaniem stanowi absolutny gamechanger w kontekście nagrywania filmów, to byłoby to połączenie zaawansowanej stabilizacji obrazu (producent chwali się skutecznością na poziomie CIPA 7.0, czyli porównywalnym z gimbalami) i dedykowanego gripu. Jakość obrazu jakością obrazu, ale żadna inna sztuczka nie daje niskim kosztem równie profesjonalnego efektu, co stabilny kadr, zwłaszcza w dynamicznych ujęciach. Z Vivo X500 Pro Max uzyskacie go bez trudu. Vivo X500 Pro – mniejszy, ale nadal wariat Przy okazji warto wspomnieć, że jeśli „przepych” i wymiary Vivo X500 Pro Max Was odstraszają, ale nadal chcielibyście sprzęt o zbliżonym DNA, to w sklepach towarzyszyć mu będzie Vivo X500 Pro. Czym się różnią? Przede wszystkim ceną i gabarytami. Vivo X500 Pro jest od swojego „super” krewnego tańszy i, co bardziej istotne, mniejszy. Dzięki zastosowaniu ekranu o przekątnej 6,36” urządzenie doskonale mieści się w dłoni, a mimo to udało się w nim zmieścić większość tych samych podzespołów, które znajdziemy w topowym modelu. Mamy więc świetny ekran LTPO AMOLED, akumulator o pojemności 6510 mAh (jak na te gabaryty to nadal bardzo dużo) i wdajny procesor MediaTek Dimensity 9600 Pro. Przede wszystkim nadal mamy doskonały aparat z tym samym modułem głównym o rozdzielczości 50 Mpix i modułem ultraszerokim. Trzeba natomiast liczyć się z tym, że nie znajdziemy tu najbardziej imponującego atutu wariantu Max, czyli nowego teleobiektywu z obsługą dodatkowych telekonwerterów. W efekcie Vivo X500 Pro to rewelacyjny telefon, ale nadal „tylko” telefon, podczas gdy jego większy brat ma ambicje, by być czymś znacznie więcej. Vivo X500 Pro Max – smartfon dla osób, które potrzebują czegoś więcej Nie będę oszukiwał – nie uważam, by Vivo X500 Pro Max był smartfonem dla każdego. Jeśli zależy Wam po prostu na doskonałej specyfikacji i świetnym aparacie, prawdopodobnie lepszym wyborem okaże się mniejszy i tańszy standardowy Vivo X500 Pro. Są jednak osoby, dla których „dobry” telefon to za mało. Jestem w stanie wyobrazić sobie milion sytuacji, w których Vivo X500 Pro Max będzie nie tylko smartfonem, ale dzięki swojemu wyjątkowemu aparatowi stanie się nieodzownym narzędziem pracy. Zajmujesz się nagrywaniem koncertów? Może pracujesz w marketingu i zdarza ci się robić fotorelacje z różnych eventów? Taki telefon w połączeniu z dedykowanymi akcesoriami doskonale zastąpi osobny aparat. Ba, często będzie od niego lepszy ze względu na mniejsze wymiary, dyskrecję i stały dostęp do sieci oraz bogatej bazy aplikacji. Sam jestem jedną z osób, dla których taki sprzęt okazałby się nieocenioną pomocą. Wyobrażacie sobie, że jadąc na event, wystarczyłoby zabrać grip i telekonwerter do telefonu, zamiast dedykowanego aparatu z kompletem szkieł? Marzenie – i to w sumie takie całkiem w zasięgu. Jeśli Was także to przekonuje, warto skorzystać z oferty na start, w której można zaoszczędzić nawet 2250 zł. Najbardziej kusząco wygląda zestaw fotograficzny Special Edition, w którym oprócz Vivo X500 Pro Max dostaniecie telekonwerter Vivo Zeiss Gen 2 Ultra (400 mm), grip fotograficzny, etui i ładowarkę 90 W w cenie 8999 zł zamiast 10 649 zł. Co więcej, osoby, które zapisały się na powiadomienia o premierze, mogą skorzystać ze specjalnego kodu rabatowego, który dodatkowo zbija cenę całości do 8399 zł. Oprócz tego w okienku premierowym czekają na Was: Vivo X500 Pro Max 12/512 GB w cenie 7799 zł zamiast 7999 zł (lub 7599 zł z kodem rabatowym) z opcją dokupienia telekonwertera Vivo Zeiss Gen 2 (200 mm) za jedyne 200 zł,  Vivo X500 Pro Max 12/256 GB za 6999 zł (6799 zł z kodem rabatowym) – tutaj również z opcją dokupienia telekonwertera za 200 zł, Vivo X500 Pro 12/256 GB za 5999 zł (5799 zł z kodem rabatowym). [gallery][img]266034[/img][img]266024[/img][img]266025[/img][img]266023[/img][img]266027[/img][img]266028[/img][img]266029[/img][img]266026[/img][img]266022[/img][img]266032[/img][img]266030[/img][img]266033[/img][img]266031[/img][/gallery] Artykuł sponsorowany na zlecenie firmy Vivo

4
ARKADIUSZ BAłA
1.

Popularne porównania