Vivo X Fold6 - po nim zwykły smartfon już nie wystarcza
Sponsorowane 02 PAŹ 2026

Vivo X Fold6 - po nim zwykły smartfon już nie wystarcza

Przez długi czas składane smartfony kojarzyły się przede wszystkim z drogimi gadżetami dla entuzjastów technologii. Od kilku lat korzystam z kolejnych generacji modeli typu „fold” i po kilkunastu dniach spędzonych z vivo X Fold6 wiem jedno – powrót do klasycznego smartfonu byłby dla mnie dużym krokiem wstecz. Jeszcze kilka lat temu sam sceptycznie podchodziłem do „składaków”. Uznawałem, że jest to przede wszystkim demonstracja możliwości producenta. Telefon można złożyć, rozłożyć, pokazać znajomym i przez chwilę cieszyć się tym, że wygląda inaczej niż wszystkie pozostałe urządzenia. Z czasem jednak okazało się, że dla mnie składany smartfon ma niewiele wspólnego z drogim gadżetem. Jednak od 2022 roku wybieram składany smartfon praktycznie co rok. I robię tak nie dlatego, że interesują mnie nowinki dla samych nowinek. Wręcz przeciwnie – smartfon jest dla mnie przede wszystkim narzędziem. Nie gram na nim, filmy oglądam rzadko, a jego najważniejsze zadania to praca, komunikacja, czytanie, robienie zdjęć i załatwianie codziennych spraw. I właśnie w takim zastosowaniu duży, składany ekran zaczął mieć dla mnie więcej sensu niż klasyczna konstrukcja. Zwykły smartfon jest dobry, ale Fold jest lepszy Najłatwiej zauważyć różnicę wtedy, gdy telefon służy nie tylko do przeglądania krótkich wiadomości. Po rozłożeniu vivo X Fold6 dostaję przestrzeń roboczą, która bardziej przypomina mały tablet niż typowy smartfon. Wewnętrzny ekran ma 8,02 cala, a jego proporcje sprawiają, że tekst, strony internetowe czy dokumenty nie są upchnięte na wąskim wyświetlaczu. Dla mnie ma to również bardzo praktyczne znaczenie podczas czytania. Przy większym ekranie mogę ustawić większą czcionkę, nie muszę tak bardzo mrużyć oczu, a jednocześnie na ekranie nadal mieści się sporo treści. To jedna z tych cech, które trudno docenić po pięciu minutach zabawy telefonem w sklepie. Dopiero po kilku dniach regularnego korzystania okazuje się, jak często człowiek sięga po dużą powierzchnię roboczą. Różnicę widać również przy pisaniu. Na dużym ekranie klawiatura jest znacznie wygodniejsza. Łatwiej jest pisać dłuższe wiadomości, odpowiadać na e-maile czy wprowadzać tekst. Palce mają więcej miejsca. To drobiazg, ale takich w ciągu dnia zbiera się naprawdę sporo. I jest jeszcze jedna rzecz, którą doceniam szczególnie: wielozadaniowość. W vivo X Fold6 można wyświetlić obok siebie kilka aplikacji, a danych układy można zapisywać jako presety. W moim przypadku nie jest to funkcja, którą uruchamiam tylko po to, żeby pokazać komuś możliwości telefonu. Korzystam z niej na co dzień. Na przykład porównuję ceny w dwóch sklepach, mam otwartą aplikację bankową i jednocześnie widzę potrzebne informacje i miejsce, gdzie mogę je wpisać. Z kolei podczas pracy mogę zestawić ze sobą dwie strony internetowe. W jeszcze bardziej zaawansowanych zastosowaniach Fold potrafi zastąpić tablet, a czasem nawet laptop. Mogę mieć jednocześnie otwarte nawet cztery aplikacji i okna wszystkich widzieć na podzielonym ekranie. Przy pracy w podróży jest to bardzo wygodne, bo zamiast zabierać ze sobą kolejne urządzenie, mam je w kieszeni. Vivo X Fold6 nie wygląda jak kompromis Jednym z argumentów, które przez lata działały przeciwko składanym telefonom, była ich konstrukcja. Pierwsze sprzęty tego typu były na ogół grube i ciężkie, co zmniejszało ich wygodę podczas codziennego używania. Vivo X Fold6 pokazuje, jak bardzo zmieniła się sytuacja. W wersji Prism Black po rozłożeniu ma ono tylko około 4,4 mm grubości i waży 228 g. Robi to wrażenie szczególnie wtedy, gdy pamięta się, że wewnątrz trzeba jeszcze zmieścić mechanizm zawiasu oraz pojemną baterię. Po złożeniu X Fold6 zachowuje się przy tym jak normalny smartfon. Dzięki zaokrąglonym krawędziom sprzęt dobrze leżą w dłoni, a kiedy potrzebuję większej przestrzeni, wystarczy jeden ruch i urządzenie zmienia się w coś zupełnie innego. Zawias działa płynnie, a telefon można również rozłożyć mniej więcej do połowy i ustawić jak mały laptop. To przydatne choćby wtedy, gdy chcę mieć urządzenie częściowo oparte o blat. Ciekawie rozwiązano również kwestię ekranów. X Fold6 ma zewnętrzny wyświetlacz o przekątnej 6,51 cala oraz duży, wewnętrzny panel 8,02 cala. Oba wykorzystują technologię 8T-LTPO i oferują odświeżanie od 1 do 120 Hz. Co ważne, producent podaje lokalną szczytową jasność sięgającą aż 5000 nitów, a minimalną na poziomie zaledwie 1 nita. Najbardziej podoba mi się jednak nie sama liczba nitów, ale jakość obrazu i jego czytelność. Podczas pierwszych chwil urządzeniem zwróciłem uwagę na bardzo dobrą jakość obu ekranów, wysoki kontrast i czytelność w różnych warunkach. Po kilkunastu dniach nadal uważam je za jeden z najmocniejszych elementów tego urządzenia. 6900 mAh i smukła obudowa? Tego się nie spodziewałem Składany smartfon ma jeszcze jedną potencjalną słabość: baterię. Dwa ekrany, w tym jeden bardzo duży, oznaczają przecież większe zapotrzebowanie na energię. Vivo poszło tutaj w przeciwnym kierunku. X Fold6 otrzymał akumulator BlueVolt o pojemności 6900 mAh. Co szczególnie ważne, udało się połączyć tak dużą baterię ze smukłą obudową. Do tego dochodzi szybkie ładowanie przewodowe 80 W oraz bezprzewodowe 40 W. Producent zastosował również piątą generację technologii anody krzemowej, która pozwoliła zwiększyć gęstość energii. Jest to dla mnie ważne z bardzo prozaicznego powodu: nie chcę przez cały dzień zastanawiać się, gdzie jest ładowarka. Smartfon ma pracować wtedy, kiedy go potrzebuję. Pojemna bateria daje tutaj dodatkowy komfort, zwłaszcza że korzystanie z rozłożonego ekranu może być bardziej intensywne niż używanie klasycznego smartfonu. Aparat, którego nie trzeba traktować ulgowo Nie każdy składany smartfon może być jednocześnie pełnoprawnym flagowcem fotograficznym. Vivo X Fold6 podchodzi do tego tematu bardzo poważnie. Na pokładzie znalazł się główny aparat ZEISS 200 Mpix z dużym sensorem Samsung HPB, powłoką ZEISS T* i optyczną stabilizacją obrazu. Towarzyszy mu teleobiektyw ZEISS APO z 3-krotnym zoomem optycznym, ogniskową odpowiadającą 70 mm i możliwością fotografowania makro. Zestaw uzupełnia 50-megapikselowy aparat ultraszerokokątny. Za przetwarzanie zdjęć odpowiada układ vivo Imaging Chip V3+. Nie mamy tu więc do czynienia z sytuacją, w której wybierając składany telefon trzeba pogodzić się z aparatem „trochę gorszym niż we flagowcu”. Vivo dołożyło do tego jeszcze możliwość wykorzystania telekonwertera vivo ZEISS Telephoto Extender Gen 2, który pozwala uzyskać ogniskową odpowiadającą 200 mm. Rozwiązanie to znane jest również ze „zwykłych” flagowców marki, w tym X300 Ultra, i zdecydowanie nie jest typowym dodatkiem do składanego smartfonu. Podczas pierwszego kontaktu ze zdjęciami z vivo X Fold6 nie miałem powodów do narzekania. Już wtedy kadry wyglądały bardzo dobrze, choć oczywiście pełna ocena aparatu wymaga znacznie dłuższego użytkowania. X Fold6 pasuje do mojego sposobu korzystania z telefonu Po kilkunastu dniach z vivo X Fold6 mam wrażenie, że to jeden z tych telefonów, do których bardzo szybko można się przyzwyczaić, a później trudno zaakceptować powrót do mniejszego ekranu. Składana konstrukcja przestaje być tutaj ciekawostką i staje się czymś, co realnie zmienia komfort codziennych zadań. Dużą zaletą jest też dopracowanie samego urządzenia. Vivo udało się połączyć smukłą obudowę z dużymi ekranami, pojemną baterią i rozbudowanym zestawem fotograficznym. Nie ma przy tym wrażenia, że któryś z tych elementów został potraktowany po macoszemu tylko dlatego, że mamy do czynienia ze składanym smartfonem. Na plus trzeba zapisać również ekrany – zarówno zewnętrzny, jak i wewnętrzny. Są jasne, czytelne i oferują bardzo dobrą jakość obrazu. Dzięki temu X Fold6 dobrze sprawdza się zarówno przy szybkich zadaniach po złożeniu, jak i podczas dłuższego korzystania z dużego wyświetlacza. Do tego dochodzi aparat, który jest pełnoprawnym elementem flagowego wyposażenia, a nie dodatkiem do efektownego ekranu. Współpraca z ZEISS, mocny główny sensor i rozbudowane możliwości teleobiektywu sprawiają, że fotograficznie X Fold6 ma czym się bronić. Vivo X Fold6 jest dla mnie przykładem tego, jak powinien wyglądać współczesny składany smartfon. Nie chodzi w nim wyłącznie o możliwość złożenia ekranu, ale o to, co ta konstrukcja daje poza samym efektem „wow”. Co więcej, aktualnie możecie go dostać w promocji z okazji rozpoczęcia sprzedaży. Kupując telefon w wybranych sklepach w prezencie lub za symboliczną złotówkę dostaniecie słuchawki bezprzewodowe vivo Buds Ultra. Ich normalna cena to 799 zł. Promocja potrwa do 26 paźdzniernika 2026. Artykuł sponsorowany na zlecenie firmy vivo

3
MARIAN SZUTIAK
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

W Action za 14,99 zł dostaniesz. Oryginalny Grundig!
Telepolis.pl
Sprzęt 02 PAŹ 2026

W Action za 14,99 zł dostaniesz. Oryginalny Grundig!

0
DOMINIK KRAWCZYK
1.
W x-kom za grosze. Takie Ray-Bany 2 tysiące
Telepolis.pl
Sprzęt 02 PAŹ 2026

W x-kom za grosze. Takie Ray-Bany 2 tysiące

1
PAWEł MARETYCZ
1.
Niby RAM taki drogi, a gracze skupują jak szaleni. 16 GB odchodzi w niepamięć
Sprzęt 02 PAŹ 2026

Niby RAM taki drogi, a gracze skupują jak szaleni. 16 GB odchodzi w niepamięć

2
PAWEł MARETYCZ
1.
Z takim telewizorem kino to strata czasu, a dziś jest 1000 zł tańszy
Telepolis.pl
Sprzęt 02 PAŹ 2026

Z takim telewizorem kino to strata czasu, a dziś jest 1000 zł tańszy

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Okulary od Facebooka wycofane. Za dużo smrodu wokół nich
Sprzęt 02 PAŹ 2026

Okulary od Facebooka wycofane. Za dużo smrodu wokół nich

0
ANTONI PETARDA
1.
Każdy kierowca powinien mieć. W Action jak za półdarmo i spokojna głowa
Telepolis.pl
Sprzęt 02 PAŹ 2026

Każdy kierowca powinien mieć. W Action jak za półdarmo i spokojna głowa

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Google wypuszcza miliony komarów. Są jak zombie
Nauka 02 PAŹ 2026

Google wypuszcza miliony komarów. Są jak zombie

0
PATRYCJA KORBA
1.
Biedronka odpala petardę. 79,90 zł a każdy student musi mieć
Telepolis.pl
Sprzęt 02 PAŹ 2026

Biedronka odpala petardę. 79,90 zł a każdy student musi mieć

0
ANTONI PETARDA
1.
Tyle kosztuje wymiana warstwy ochronnej w iPhone Duo. Nie tego się spodziewałem
Sprzęt 02 PAŹ 2026

Tyle kosztuje wymiana warstwy ochronnej w iPhone Duo. Nie tego się spodziewałem

1
PAWEł MARETYCZ
1.
Kolejna wpadka Microsoftu. Konto X firmy zostało zhakowane
Sprzęt 02 PAŹ 2026

Kolejna wpadka Microsoftu. Konto X firmy zostało zhakowane

0
PAWEł MARETYCZ
1.
x-kom wyprzedaje za aż 3000 zł taniej. Zostały ostatnie sztuki
Telepolis.pl
Sprzęt 02 PAŹ 2026

x-kom wyprzedaje za aż 3000 zł taniej. Zostały ostatnie sztuki

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Rasperry Pi znowu w górę. Było tanio, zostało luksusowo
Sprzęt 02 PAŹ 2026

Rasperry Pi znowu w górę. Było tanio, zostało luksusowo

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Pilnie do Action i w te pędy oddaj. To są jaja
Telepolis.pl
Nauka 02 PAŹ 2026

Pilnie do Action i w te pędy oddaj. To są jaja

0
ANTONI PETARDA
1.
Xiaomi lepsze? Jeśli tak myślisz, to ta promocja Cię zainteresuje
Telepolis.pl
Sprzęt 02 PAŹ 2026

Xiaomi lepsze? Jeśli tak myślisz, to ta promocja Cię zainteresuje

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Drogi RAM? Nic dziwnego. Ten producent ma aż 88% marży
Sprzęt 02 PAŹ 2026

Drogi RAM? Nic dziwnego. Ten producent ma aż 88% marży

1
PAWEł MARETYCZ
1.
ZUS udostępnił wszystkim Polakom. Tak jest znacznie łatwiej
Płatności bezgotówkowe 02 PAŹ 2026

ZUS udostępnił wszystkim Polakom. Tak jest znacznie łatwiej

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Czy nowe sci-fi Disney+ przerwie złą passę Marvela? Chyba tak
Telewizja i VoD 02 PAŹ 2026

Czy nowe sci-fi Disney+ przerwie złą passę Marvela? Chyba tak

0
ANNA KOPEć
1.
Znaleźli sposób, aby jeździć za 1 zł dziennie. Od listopada mniej za bilet
Tech 02 PAŹ 2026

Znaleźli sposób, aby jeździć za 1 zł dziennie. Od listopada mniej za bilet

0
ANNA KOPEć
1.
Więcej nowości
Action częstuje za 29,95 zł. Jak pistolet od masażu co roztrzepie jajka
Sprzęt 02 PAŹ 2026

Action częstuje za 29,95 zł. Jak pistolet od masażu co roztrzepie jajka

Lubisz gotować? To czas wybrać się do Action. Sklep kusi promocją na sprzęt, który potrafi wiele w kuchni ułatwić, a kosztuje tylko 29,95 zł. Gotowanie to trudna, ale jednocześnie bardzo ważna czynność. Sama codziennie przygotowuje wszystkie swoje posiłki, aby dostarczyć do organizmu odpowiednią ilość makro i mikroskładników. Jednym z moich najczęstszych wyborów są jajka, które są bardzo zdrowe. Mają białko z niezbędnymi aminokwasami, mnóstwo witamin (A, D, E, K i z grupy B) i składników mineralnych (żelazo, fosfor, selen i cynk). To tego zawierają też cholinę oraz luteinę i zeaksantynę, które są zdrowe dla naszych oczu oraz mózgu. Najczęściej trafiają do omletów. Jednak ubicie białek bywa męczące. Dlatego korzystam z prostego, ale zarazem skutecznego urządzenia, które w Action możecie kupić za 29,95 zł. To ogromne ułatwienie w kuchni. Bezprzewodowe narzędzie wielofunkcyjne TMC Home Tym urządzeniem jest bezprzewodowe narzędzie wielofunkcyjne TMC Home. Na pierwszy rzut oka wygląda jak pilot do masażu, ale w rzeczywistości służy do mielenia, mieszania i miksowania. Kosztuje tylko 29,95 zł, a można nim szybko i łatwo ubić jajka, posiekać składniki lub wymieszać ciasto, np. na naleśniki czy wspomniany omlet. W zestawie znajdują się 4 akcesoria oraz kabel USB-C, który służy do ładowania wbudowanej baterii. To bardzo prosty gadżet, ale dla mnie stanowi istotne ułatwienie w codziennym gotowaniu. Ogromną zaletą są niewielkie rozmiary. Dzięki temu nie muszę wyciągać z szafy dużych i ciężkich robotów kuchennych. 

0
PATRYCJA KORBA
1.

Więcej nowości

Już sam tytuł sprawi, że Polacy na pewno włączą. Dziś premiera na HBO
Telewizja i VoD 02 PAŹ 2026

Już sam tytuł sprawi, że Polacy na pewno włączą. Dziś premiera na HBO

"Zmora" i Magdalena Cielecka? Takie zestawienie intryguje już na samym starcie. Jedno jest pewne, wiele osób, z pewnością włączy pierwszy odcinek nowego serialu na HBO po to, aby przekonać się, co tym razem wymyślili twórcy, aby przebić słynną Netflixową "Lalkę". "Zmora" premiera na HBO już dziś (2 październik 2026) Już dzisiaj, na HBO ma swoją premierę najnowszy serial z Magdaleną Cielecką w roli głównej - "Zmora". To nic innego, jak ekranizacja powieści Roberta Małeckiego. Po lubianej Chyłce, Magdalena Cielecka znów powraca na ekrany i to w roli głównej.  Na co możemy liczyć, jeśli chodzi o "Zmorę"? Już sam tytuł sugeruje coś mocnego i kontrowersyjnego. I tak jest w rzeczywistości. Serial ten jest pełen mrocznych sekretów, które przetrwały dekady i po dziś nie pozwalają o sobie zapomnieć. Jednym słowem, "Zmora" to bardzo obiecujący serial, dla wszystkich tych, którzy lubią w weekend odpalić telewizję.  https://www.youtube.com/watch?v=cQpHicjXCvo Jednak nie dostaniemy wszystkich odcinków naraz. Przyjemność będziemy mogli sobie dawkować, co tydzień. Już dziś, w piątek, na HBO zadebiutuje pierwszy odcinek "Zmory". Magdalena Cielecka tym razem nie jest prawniczką, ale kontrowersyjną dziennikarką - Kamą Kossowską. W pierwszym odcinku, wraca do rodzinnego Torunia, a jej nagłe pojawienie się uruchamia lawinę wspomnień i nieoczekiwanych wydarzeń. Dziennikarka angażuje się w śledztwo zaginięcia sprzed lat i tak zaczyna się cała historia. Stosunkowo szybko, dociekliwość kobiety, przeradza się w prawdziwą obsesję. Kama jest w stanie poświęcić naprawdę wiele, by dokopać się do prawdy. 

0
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

GOODRAM Core to złoty środek. Tej okazji lepiej nie przespać (Test)
Testy sprzętu 01 PAŹ 2026

GOODRAM Core to złoty środek. Tej okazji lepiej nie przespać (Test)

Szaleństwo na AI sprawiło, że ceny pamięci wystrzeliły w kosmos i cały czas rosną. A każdy z nas chciałby zapłacić jak najmniej. Czy w sklepach da się jeszcze znaleźć wydajny i dobrze wyceniony sprzęt? Tak, o ile wiemy czego szukać. GOODRAM to polska marka należąca do Wilk Elektronik, firmy założonej w 1991 roku. Producent z Łazisk Górnych oferuje moduły RAM, karty pamięci, pendrive'y oraz nośniki półprzewodnikowe. W ich katalogu znajdują się zarówno tańsze konstrukcje do codziennego użytku, jak i sprzęt dla entuzjastów oraz do pracy. Dzisiaj pochylimy się nad tą pierwszą grupą. Dostajemy wydajność do 10,3 GB/s przy cenach od 599 złotych Tym razem na warsztat bierzemy model GOODRAM Core. Jest to SSD w najpopularniejszym formacie M.2 2280, korzystający z interfejsu PCI Express 5.0 x4 oraz protokołu NVMe 2.0, który debiutował kilka miesięcy temu. Do wyboru są cztery warianty pojemności - 500 GB oraz 1, 2 i 4 TB. Polacy nie chwalą się podzespołami, ale analiza PCB ujawnia zastosowanie znanych i markowych części. Mówimy o czterokanałowym kontrolerze Phison PS5031-E31T wykonanym w litografii klasy 7 nm oraz kościach 3D TLC NAND, a dokładniej 218-warstwowy pamięciach Kioxia BiCS8. To sprawdzone połączenie, które używa też konkurencja - m.in. PNY CS2150, Corsair MP700 Elite, Kioxia Exceria Plus G4 czy MSI Spatium M560. [SALE-6944] [SALE-6945] [SALE-6946] Producent deklaruje dla testowanego przez nas wariantu 2 TB prędkości do 10 300 MB/s podczas odczytu i do 8700 MB/s przy zapisie sekwencyjnym. W przypadku operacji losowych jest to kolejno 1 300 000 i 1 500 000 IOPS. Należy jednak pamiętać, że transfery różnią się pomiędzy pojemnościami. Całość dopełnia 5-letnia gwarancja ograniczona limitem zapisanych danych. Platforma testowa i procedura testowa W skład redakcyjnej platformy testowej Telepolis wchodzą podzespoły przygotowane prawie na wszystko, co producenci serwują dla rynku konsumenckiego. Komputer oparty został o topowy model procesora Intel Arrow Lake. Dokładna specyfikacja prezentuje się następująco: Procesor: Intel Core Ultra 9 285K Płyta główna: GIGABYTE Z890 UD WIFI6E RAM: Lexar Ares RGB DDR5 (2x 16 GB, 6000 MHz, CL 30) Karta graficzna: GIGABYTE AORUS GeForce RTX 4080 16 GB MASTER Zasilacz: Cooler Master MWE Gold V2 1050 W Obudowa: Fractal North XL Chłodzenie: Arctic Liquid Freezer III Pro 360 A-RGB Pasta termoprzewodząca: SilentiumPC Pactum PT-4 Testy przeprowadzamy na aktualnym systemie Windows 11. Programy działające w tle są ograniczane do minimum, a aplikacje do zarządzania podzespołami wyłączone. Ma to na celu zapewnienie stałych warunków pomiarowych i wyeliminowanie zmiennych. Każdy test przeprowadzany jest od 5 do 10 razy, a następnie wyciągamy średnią wartość. Do pomiarów używamy popularnych i sprawdzonych programów w najnowszych wersjach, mowa o CrystalDiskMark, PCMark 10 oraz 3DMark. Prócz tego nie brakuje testów praktycznych, z wykorzystaniem specjalnie przygotowanych przez nas paczek plików. Pomiar odczytu i zapisu sekwencyjnego Pierwszy test ma na celu sprawdzenie deklaracji producenta dotyczących prędkości odczytu i zapisu. Przeprowadzany jest przy przy użyciu CrystalDiskMark. Pomiary miały miejsce nie na ustawieniach domyślnych, a w profilu pod SSD typu NVMe. Sprawdzone zostały trzy różne paczki - 16 MiB, 1 GiB oraz 32 GiB. Każdy pomiar wykonany został pięciokrotnie w trzech seriach. Następnie całość została zsumowana by obliczyć średnią. W przypadku operacji sekwencyjnych GOODRAM Core bardzo dobrze wykorzystuje nowszy interfejs. Zmierzyłem średnio 10 396 MB/s dla odczytu i 8693 MB/s dla zapisu, czyli wynik zgodny z deklaracjami producenta w granicach typowej zmienności pomiarowej. To daje nam również przewagę około 48 i 36% względem testowanego niedawno Lexara Play X, a więc różnica wobec propozycji PCIe 4.0 x4 jest wyraźna. Pomiar odczytu i zapisu losowego Kolejna seria testów dotyczy znowu odczytu i zapisu, ale losowego. Tutaj sporo testowanych SSD zalicza duże spadki. I to właśnie tego typu prędkości będzie obserwować większość użytkowników na co dzień. GOODRAM CORE wypada też znacznie lepiej także w operacjach losowych: średnio 5767 MB/s dla odczytu oraz 5433 MB/s dla zapisu. Wspomniany wcześniej Lexar Play X kończył nie przekraczał 4000 i 3000 MB/s. Trzeba jednak uważać na duże paczki plików, przy próbce o wielkości 32 GB - pojawiały się spadki poniżej 4000 MB/s. Innymi słowy przy krótkich zadaniach i pracy na niewielkich porcjach danych Core potrafi być bardzo szybki. Pod dłuższym obciążeniem zapisu przewaga nad słabszymi/starszymi SSD maleje, chociaż to nadal są prędkości, na które nikt nie będzie narzekał. Ba, sporo osób nie zobaczy nawet różnicy bez stopera w dłoni.  Testy syntetyczne - PCMark 10 i 3DMark Benchmarki często są określane jako "puste cyferki". Prawda jest jednak taka, że o ile część z nich faktycznie nie ma większego sensu, tak na rynku nadal jest kilka sprawdzonych rozwiązań posiadających powtarzalne scenariusze. Jednym z nich jest PCMark 10 z testem "Full Drive Benchmark". Zapisuje on około 204 GB danych, mierzy prędkości i czasy dostępu. Kolejny z wybranych przez nas programów testowych również pochodzi od firmy UL Benchmarks. Mowa o znanym i cenionym 3DMarku z mniej znanym scenariuszem "Storage Benchmark". Jest on zauważalnie krótszy niż w przypadku PCMark 10 i nastawiony bardziej pod graczy. Obejmuje siedem różnych testów w skład których wchodzi: Ładowanie gry Battlefield V; Ładowanie gry Call of Duty: Black Ops 4 Ładowanie gry Overwatch; Kopiowanie folderu z grą Counter Strike: Global Offensive; Nagrywanie materiału wideo z gry (OBS, 1080p, 60 FPS); Instalowanie gry The Outer Worlds; Zapis stanu gry w The Outer Worlds. Według obu naszych syntetyków GOODRAM Core jest dobrym nośnikiem do gier i typowej pracy. Zdobył 3490 punktów w 3DMark Storage Benchmark oraz 3620 punktów w PCMark 10 Storage Benchmark. Nie są to jednak jakieś kolosalne różnice w porównaniu do PCIe 4.0 x4, bo momentami mówimy o przewadze rzędu 9-12%. Nie powinno to być jednak zaskoczeniem, bo w wielu zadaniach liczy się czas dostępu, który pozostaje zbliżony. Test praktyczny - kopiowanie plików Pora skończyć ze sztucznymi testami, a przejść do testów praktycznych. Na start bierzemy scenariusz z kopiowaniem małych plików. Posłużyła nam do tego paczka składająca się z 12 500 zdjęć w formacie *.jpg. Mowa o różnych rozdzielczościach i rozmiarach (od 72 KB do 50 MB), acz większość to standardowe grafiki o wielkości od 1 do 5 MB. Jak w każdym przypadku test przeprowadzany był kilkukrotnie, a następnie wyciągana była średnia. Przy kopiowaniu 12 500 zdjęć GOODRAM Core potrzebował 23,6 sekundy. Lexar Play X kończył po 25,1 sekundy, a więc różnica jest niewielka, choć powtarzalna. Polski SSD lokuje się blisko amerykańskiego Patriota PV593 i przed większością starszych konstrukcji z naszego zestawienia.  Podczas kopiowania średnich plików mowa o folderze z trzema filmami w formacie *.mkv, co daje nam łącznie 50 GB. Przy sprawdzaniu wydajności dla jednego dużego pliku mówimy o archiwum *.7z o wielkości 100 GB. Przy większych paczkach GOODRAM potrafi rozwinąć skrzydła, lokując się między innymi SSD PCIe 5.0 x4, ale wszystko będzie zależeć od kilku czynników. Jest to niestety konstrukcja typu DRAM-less, a więc im większe zapełnienie dysku i wolniejsze moduły RAM, tym gorsze będą wyniki. Pomiary temperatur Znamy już osiągi, ale jak wyglądają temperatury? W końcu to one wpływają na żywotność sprzętu. Nie jest tajemnicą, że wydajne SSD lubią się grzać. Zwłaszcza w ciasnych miejscach jak laptop czy konsola. Pomiary wykonano przy długotrwałym kopiowaniu plików w dobrze wentylowanej, zamkniętej obudowie komputerowej. Żaden z nośników nie znajdował się pod kartą graficzną. Temperatura w pomieszczeniu wynosiła 25°C. GOODRAM Core nie posiada własnego radiatora, co niestety rzutuje na temperatury. Szczytowo zanotowaliśmy 81°C, chociaż podczas grania i zwykłej pracy wskazania utrzymywały się bliżej 70°C. Nie są to tragiczne wartości, ale w ciasnej obudowie bez wentylatorów czy laptopie mogą pojawić się problemy przy długim stałym, obciążeniu. Jeśli Wasza płyta główna ma fabryczny odpromiennik ciepła dla SSD to warto go założyć. Podsumowanie GOODRAM Core 2 TB to ciekawa propozycja "dla każdego" na bazie sprawdzonych podzespołów. W testach omawiany SSD osiąga deklarowane prędkości, wyprzedzając starsze i tańsze propozycje. Pięcioletnia gwarancja oraz limit 1200 TBW także nie dają powodów do narzekań.  Oszczędności konstrukcyjne są jednak widoczne. Brak pamięci DRAM z czasem będzie odczuwalny, a zwykła naklejka nie pomaga w odprowadzaniu ciepła. Szczytowe 81°C i spadki poniżej 4000 MB/s to sygnały, że to raczej SSD do komputera domowego czy maszyny gamingowej, a nie stacji roboczej. Polacy tego jednak nie ukrywają, sugerując już to samą nazwą. [SALE-6944] [SALE-6945] [SALE-6946] Największym problemem jest dostępność. Wersji 2 TB nie ma praktycznie w regularnej sprzedaży, a 500 GB to pojedyncze oferty. Model 1 TB kosztuje ok. 679 zł, zaś 4 TB to wydatek ok. 1999 zł. Pozornie brzmi drogo, ale jak na aktualne warunki rynkowe to atrakcyjna wycena. Konkurencja każe sobie płacić więcej, nawet za starsze i wolniejsze SSD. Oczywiście każdy chciałby, aby było taniej, ale to się raczej nie stanie, póki nie pęknie bańka AI.

7
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.

Popularne porównania