Kup zapas świec i tarkę. UE chce, żebyś zużywał mniej prądu
Publicystyka 18:52

Kup zapas świec i tarkę. UE chce, żebyś zużywał mniej prądu

Wysokie ceny energii elektrycznej są obecnie istną kulą u nogi europejskiego przemysłu. Bruksela postanowiła więc rozwiązać problem, który sama stworzyła, a Twoje poświęcenie jest czymś, na co jest gotowa. I wiem, że to wygląda jak narzekanie przeciwnika OZE i eurosceptyka. To jednak tylko pozory: jestem wielkim zwolennikiem odnawialnych źródeł energii oraz olbrzymim euroentuzjastą. Rzecz w tym, że mówimy teraz o problemie stworzonym przez samą Unię Europejską i jej krótkowzroczne działania. Co więcej, jest już tak źle, że Unia sama się do tego pośrednio przyznaje.  [SALE-3883] Drogi prąd w Europie Włodarze UE przed laty uznali, że najlepszą metodą na popularyzację OZE będzie metoda kija i marchewki. To znaczy, liczne ulgi i dotacje do elektrowni tego typu i utrudnienia dla konwencjonalnych metod produkcji prądu, a także konieczność kupowania tak zwanych ETS-ów, czyli zezwoleń na emisję CO₂. I chociaż odnawialne źródła odpowiadają już za naprawdę spory odsetek produkcji energii na terenie UE, to elektrownie węglowe wciąż odgrywają kluczową rolę oraz są gwarantem stabilnej produkcji energii w wielu krajach, szczególnie tam, gdzie nie funkcjonują elektrownie atomowe lub jest ich zbyt mało. Tym samym prąd jest po prostu drogi z powodu licznych opłat nakładanych przez samą Unię Europejską.  Efekt jest taki, że europejski przemysł nie może konkurować z Chinami ani nawet z USA między innymi właśnie z powodu wysokich cen energii elektrycznej. Łyżką miodu w tej beczce dziegciu jest natomiast to, że UE nie tylko zdaje sobie z tego sprawę, ale też zaczyna otwarcie o tym mówić oraz działać w kierunku odwrócenia tej sytuacji. Unia ma plan, taki niezbyt odważny W związku z tym Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej, zapowiedziała, że 19 marca przyjdzie do nas z gotowym pakietem rozwiązań. Dziennikarze Reutersa dotarli do wstępnych szkiców i... widać, że europejscy politycy widzą, gdzie leży problem, ale nie pogodzili się jeszcze z tym, jak go rozwiązać. Otóż plan zakłada, że polityka UE dotycząca energii elektrycznej z konwencjonalnych źródeł energii nie ulegnie zniesieniu. [SALE-3883] Zamiast tego Unia chce, żeby to poszczególne kraje ponosiły przynajmniej częściowo konsekwencje opłat za ETS-y, które są doliczane do cen energii elektrycznej. Te mają natomiast stanowić aż 11% wartości rachunków. Dodatkowo UE ma przyjrzeć się bliżej opłatom przesyłowym, które wynoszą około 18% w skali UE.  A co jeśli plan zawiedzie? A jeśli ten plan zawiedzie? To proste: Unia Europejska będzie zachęcać nas, konsumentów, do zmniejszenia zużycia energii elektrycznej. W jaki sposób? To nie zostało wyjaśnione. Oczywiście tytułowy zakup świec i tarki do robienia prania w rzece jest hiperbolą. Do tego raczej żaden rozsądny polityk by się przecież nie posunął. A przynajmniej taką mam nadzieję.  Z drugiej jednak strony taka zachęta raczej będzie wiązała się z konkretnymi konsekwencjami. Są małe szanse, że będzie się opierała ona jedynie na prośbach, żeby wyłączyć klimatyzatory, rzadziej robić pranie, czy samochód elektryczny wymienić na rower. Same werbalne zachęty nie przyniosą planowanego efektu i konieczne będą działania zniechęcające do korzystania z energii.  Samo zniechęcanie również może budzić wątpliwości przez pryzmat działań Unii. Ta w końcu chce, żebyśmy wszyscy mieli auta elektryczne oraz pompę ciepła, a jednocześnie promując tak energochłonne rozwiązania, oczekuje, że nasze zużycie energii spadnie. Oczywiście nie krytykuję tu samej elektromobilności, czy pomp ciepła, a jednie oczekiwania UE względem zużycia prądu. Proste rozwiązanie, którego Europa raczej nie podejmie Martwi mnie jednak nieco fakt, że UE, znając przyczynę problemu, nie zamierza decydować się na rozwiązanie, które rzeczywiście może przynieść skutek, czyli przynajmniej  czasowe zawieszenie opłat za ETS dla europejskiego przemysłu i produkcji energii.  Oczywiście nie postuluję tu zawieszenia finansowania projektów dotyczących OZE czy energii atomowej. Te wciąż powinny być wspierane. Chodzi mi jednak o to, aby wyrzucić kij i skupić się na marchewce dla czystych i odnawialnych źródeł energii elektrycznej, ponieważ ten kij nie tyle bił po głowie elektrownie węglowe, ile przemysł, który korzysta z ich energii. [SALE-3883] Pamiętajmy przy tym, że Chiny nie przejmują się żadnymi ETS-ami, a mimo to są globalnym liderem w rozwoju OZE. To dowodzi, że zielona transformacja działa nawet bez obciążania energii elektrycznej produkowanej z węgla dodatkowymi opłatami. Nawet jeśli wydłuży to okres przejściowy, w którym właśnie jesteśmy, to ważne jest, aby na końcu tej drogi znajdowała się nie tylko czysta energia, ale także prężnie działający, europejski przemysł korzystający z tej czystej energii.  Oczywiście do tej pory mieliśmy do czynienia jedynie ze szkicem projektu, który ma zostać zaprezentowany za 10 dni. Przed jego wyciekiem nie wierzyłem, że Europa będzie w stanie rozpoznać problem. Możliwe więc, że i jego finalna forma okaże się zaskoczeniem i podjęte zostaną kroki, które faktycznie przyniosą wytchnienie dla przemysłu.

4
PAWEł MARETYCZ
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Wiedźmin 4 będzie jeszcze lepszy. Wszystko dzięki NVIDII
Gry 20:18

Wiedźmin 4 będzie jeszcze lepszy. Wszystko dzięki NVIDII

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
YouTube wypowiada wojnę deepfake'om. Dziennikarze i politycy z nową ochroną
Bezpieczeństwo 19:53

YouTube wypowiada wojnę deepfake'om. Dziennikarze i politycy z nową ochroną

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Google psuje ładowanie w Pixelach. Nowa aktualizacja wkurza użytkowników
Sprzęt 19:23

Google psuje ładowanie w Pixelach. Nowa aktualizacja wkurza użytkowników

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Ceny laptopów o 40% w górę. To koniec tańszych modeli
Sprzęt 18:32

Ceny laptopów o 40% w górę. To koniec tańszych modeli

2
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Zamiast miedzi przyszła stal. Thermal Grizzly padło ofiarą oszustów
Sprzęt 18:07

Zamiast miedzi przyszła stal. Thermal Grizzly padło ofiarą oszustów

2
PAWEł MARETYCZ
1.
Wymuszają 2G i czyszczą konta. Nowa tarcza w Wiadomościach Google
Bezpieczeństwo 17:33

Wymuszają 2G i czyszczą konta. Nowa tarcza w Wiadomościach Google

2
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Miał być zakaz telefonów w przedszkolach, ale trochę przesadzili
Telepolis.pl
Tech 16:35

Miał być zakaz telefonów w przedszkolach, ale trochę przesadzili

0
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Tak będzie wyglądał OnePlus Watch 4. Ma kopertę z tytanu
Sprzęt 15:34

Tak będzie wyglądał OnePlus Watch 4. Ma kopertę z tytanu

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
W Polsce sprzedaje się ich 100 milionów rocznie. Rząd ich całkowicie zakaże
Wiadomości 15:09

W Polsce sprzedaje się ich 100 milionów rocznie. Rząd ich całkowicie zakaże

1
PAWEł MARETYCZ
1.
Jesteś kierowcą? To jedź do Action. Kupisz za 8,39 zł
Sprzęt 15:03

Jesteś kierowcą? To jedź do Action. Kupisz za 8,39 zł

3
PAWEł MARETYCZ
1.
DxOMark testuje aparaty w Galaxy S26 Ultra. Wynik może rozczarować
Sprzęt 14:30

DxOMark testuje aparaty w Galaxy S26 Ultra. Wynik może rozczarować

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Ten pancerny laptop nie potrzebuje ładowarki. Wystarczy mu Słońce
Sprzęt 14:02

Ten pancerny laptop nie potrzebuje ładowarki. Wystarczy mu Słońce

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Biegiem do Action, jutro będzie już za późno. Tylko 49,95 zł
Telepolis.pl
Sprzęt 13:27

Biegiem do Action, jutro będzie już za późno. Tylko 49,95 zł

0
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Apple TV z nowym serialem. Podchodzą do znanego tematu nieco inaczej
Telewizja i VoD 13:10

Apple TV z nowym serialem. Podchodzą do znanego tematu nieco inaczej

1
ANNA KOPEć
1.
Android 17 zyska ważną funkcję. Twoje dane będą bezpieczniejsze
Oprogramowanie 12:19

Android 17 zyska ważną funkcję. Twoje dane będą bezpieczniejsze

1
MARIAN SZUTIAK
1.
Rządowa agencja ostrzega. Na celowniku klienci dużego banku
Bezpieczeństwo 11:47

Rządowa agencja ostrzega. Na celowniku klienci dużego banku

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
x-kom pozamiatał. Było 229 zł, a jest 99 zł
Sprzęt 11:21

x-kom pozamiatał. Było 229 zł, a jest 99 zł

2
PAWEł MARETYCZ
1.
Biedronka wkrótce zmieni format? Wielu klientów czeka na taki krok
Tech 10:52

Biedronka wkrótce zmieni format? Wielu klientów czeka na taki krok

4
ANNA KOPEć
1.
Więcej nowości
Galaxy S26 Ultra kontra beton. Samsungowi to się nie spodoba
Sprzęt 10:46

Galaxy S26 Ultra kontra beton. Samsungowi to się nie spodoba

Samsung Galaxy S26 Ultra przeszedł pierwsze testy wytrzymałości. Zmiana materiału obudowy wpłynęła na odporność urządzenia na upadki. Sprawdzono też układ chłodzenia wewnątrz telefonu. Aluminium zastępuje tytan Nowy model z serii Galaxy ma aluminiową ramkę. Producent zrezygnował z tytanu znanego z poprzedników. Zmodyfikowano też kształt obudowy. Rogi smartfonu są teraz bardziej zaokrąglone, za to wyspy aparatów mocniej wystają ponad tylny panel. Ekran chroni szkło Gorilla Armor 2, a na plecach zastosowano powłokę Gorilla Glass Victus 2. Kanał PBKreviews przeprowadził test upadków nowego flagowca, upuszczając telefon na betonowe podłoże. Pierwszy test z wysokości głowy zakończył się uszkodzeniem rogu aluminiowej ramki. Wyświetlacz przetrwał próbę bez żadnych pęknięć. [PHONE:4481] [SALE-3614] [SALE-3615] [SALE-3616] [SALE-3617] [SALE-3618] [SALE-3619] [SALE-3620] Uszkodzenia modułu aparatu Drugi upadek wymierzono w tylną część obudowy. Spowodował on rozbicie szkła osłaniającego obiektyw aparatu. Moduły fotograficzne w S26 Ultra mają mniejsze osłony ochronne wokół krawędzi. Trzecie zderzenie z ziemią doprowadziło do odpadnięcia uszkodzonego szkła z teleobiektywu. Ostatnia próba polegała na upuszczeniu telefonu na dolną krawędź. Z urządzenia wypadł rysik S Pen. Ekran pozostał w pełni sprawny przez cały czas trwania testu. Aluminiowa ramka zbiera jednak zadrapania łatwiej niż tytan w zeszłorocznym modelu. Zniszczeniu ulega przede wszystkim osłona aparatów. https://www.youtube.com/watch?v=DzPSC9vIKF8 Zaglądamy do wnętrza smartfonu Autor nagrania opublikował również materiał z demontażu obudowy. Wnętrze Galaxy S26 Ultra przypomina układ elementów z modelu Galaxy S25 Ultra. Proces rozebrania telefonu przebiega w ten sam sposób. Płyta główna otrzymała dodatkową ilość pasty termoprzewodzącej na tylnej ściance. Samsung zmienił kształt komory parowej w nowym urządzeniu. Jej rozmiar pozostał bez zmian w stosunku do poprzedniej generacji. Usprawnienia mają na celu lepsze odprowadzanie ciepła. Oceniono również łatwość naprawy sprzętu. Galaxy S26 Ultra otrzymał ocenę 9 na 10 punktów. To identyczny wynik w porównaniu do modelu z 2025 roku. https://www.youtube.com/watch?v=FwFwR8kZwio

2
MARIAN SZUTIAK
1.

Więcej nowości

Bez zadęcia i z genialnymi dialogami. Serial HBO to strzał w dziesiątkę
Telewizja i VoD 09:23

Bez zadęcia i z genialnymi dialogami. Serial HBO to strzał w dziesiątkę

Ta ciepła komedia miała premierę na antenie HBO Max wczoraj o 21:00. Wszystko wskazuje na to, że widzowie będą mieli co oglądać. Serial jest dość nieprzewidywalny, ale też i wciągający. A dialogi bohaterów to istna petarda. Chciałoby się powiedzieć tylko, że szkoda, że pojedynczy odcinek trwa jedynie 30 minut. Rooster - uniwersytet i rożne kryzysy "Rooster" trochę w krzywym zwierciadle przedstawia realia, obowiązujące na kampusie uniwersyteckim. I dobrze, widz może momentami uśmiechnąć się od ucha do ucha. Tak zupełnie na luzie. Szybko orientujemy się, że tytuł serialu to też tytuł książkowej serii bestsellerów pisanych przez bohatera Grega Russo (w tej roli Steve Carell). Serial rozpoczyna się w momencie, kiedy Russo pojawia się z gościnnym wykładem na uniwersytecie, na którym pracuje jego córka. Ojciec postanawia wesprzeć ją po tym, jak mąż rzucił ją dla doktorantki i obecnie znalazła się w kryzysie. I choć pisarz nie do końca pasuje do uniwersyteckiego zadęcia, to szybko zostaje namówiony przez rektora na to, aby został na uczelni nieco dłużej.  "Rooster" czaruje od pierwszej minuty I ten kto się spodziewał po "Roosterze" spokojnej akcji, może czuć się lekko zawiedziony. W serialu wszystko dzieje się niesamowicie szybko, a poszczególne wydarzenia zdają się pędzić na złamanie karku. Jednocześnie, niemal każda scena kipi od charakterystycznego humoru - nieco sytuacyjnego i momentami niezręcznego. A "kręcenie beki" z relacji wykładowca-student jest tu na porządku dziennym. Ale jedno jest niesamowite - serial zaskakuje. A o to jest naprawdę teraz bardzo trudno. "Rooster" jednak jest niebanalny i dość nieprzewidywalny. A to już jest naprawdę spory atut. Dialogi także stanowią jego mocną stronę. Czasem można mieć wrażenie, że uczestniczymy w jakimś stand-upie.  Miejmy nadzieję, że kolejne odcinki będą trzymały poziom. Miło jest odreagować napięcie po całym dniu, przed ekranem telewizora, chociażby przez jedyne 30 minut.  https://www.youtube.com/watch?v=PMKK5Jz7BsM "Rooster" premiera na HBO Max 8 marca, w Polsce 9 marca 2026. Kolejne odcinki (jest ich 10) będą pojawiały się co tydzień. 

0
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

mObywatel niczym Pegasus? Wyjaśnijmy, czy inwigiluje Polaków
Telepolis.pl
Publicystyka 09 MAR 2026

mObywatel niczym Pegasus? Wyjaśnijmy, czy inwigiluje Polaków

W przestrzeni publicznej co chwilę pojawiają się wpisy i komentarze, które sugerują, że rządowa aplikacja mObywatel śledzi Polaków. Niektórzy wręcz porównują ją do niesławnego Pegasusa. Ile w tym prawdy? Niemal pod każdym naszym tekstem o mObywatelu pojawiają się komentarze w tym samym stylu. Wiele osób jak mantrę powtarza, że rządowa aplikacja szpieguje obywateli. Skąd to się wzięło i ile w tym prawdy? Już tłumaczę. Skąd ta panika? Cała panika wzięła się między innymi z jednego wpisu na platformie X (dawniej Twitter). Jego autorem jest Dawid Adamczyk, który sam określa się mianem prawnika, politologa i liberała. To właśnie on opublikował listę uprawnień, do której dostęp ma aplikacja mObywatel. Problem w tym, że o ile na prawie i polityce Pan Adamczyk może się zna, to już niekoniecznie na nowych technologiach. W swoim wpisie wspomina między innymi o tym, że aplikacja mObywatel ma dostęp do kamery, więc w każdej chwili może nagrywać obywateli, a następnie takie materiały przekazywać na zewnętrzne serwery. Czepia się też funkcji biometrii, dostępu do internetu (???) czy nawet NFC. Należy przy tym zaznaczyć, że Pan Adamczyk prawdopodobnie nie opierał się tutaj na własnej wiedzy. Na X opublikował też link do filmu na YouTubie. Jest to materiał Jana Pińskiego, między innymi byłego redaktora naczelnego miesięcznika "Uważam Rze", w którym rozmawia on z Tomaszem Szwejgiertem - dziennikarzem, pisarzem i byłym pracownikiem CBA oraz ABW. To właśnie w tym materiale pojawiają się informacje o rzekomym śledzeniu obywateli przez mObywatela. Autorzy filmu twierdzą, że aplikacja inwigiluje Polaków. Porównują ją wręcz do słynnego Pegasusa, za pomocą którego rzeczywiście śledzono polityków, prawników i dziennikarzy. Piński i Szwejgiert również odnoszą się do listy uprawnień aplikacji, ale robią to bez zrozumienia, jak one w praktyce działają. Zresztą w komentarzach zarówno pod filmem na YouTube, jak i wpisem na X przeważają głosy, które mówią o braku wiedzy autorów. Pomimo tego część osób najwyraźniej w te sensacyjne informacje uwierzyło i do dzisiaj je powtarza, również w komentarzach na TELEPOLIS.PL. Ministerstwo Cyfryzacji reaguje Sprawa poniosła się tak szerokim echem, że postanowiło na nią zareagować również Ministerstwo Cyfryzacji, czyli resort odpowiedzialny za rozwój aplikacji mObywatel. Na rządowej stronie pojawił się artykuł, w którym rozprawiono się z nieprawdziwymi informacjami. Aplikacje mobilne korzystają z różnych funkcji urządzenia, by realizować swoje podstawowe zadania. mObywatel posiada dostęp do kamery aby skanować kody QR podczas weryfikacji tożsamości, aplikacja posiada dostęp do lokalizacji, aby pokazywać precyzyjnie punkty na mapie np. w usłudze umawiania wizyt w ZUS czy Jakości Powietrza. Aplikacja również może posiadać dostęp do plików, ale tych wskazanych przez użytkownika np. w celu pobrania i zapisania potwierdzenia w formacie PDF. napisało Ministerstwo Cyfryzacji. Warto też pamiętać, że aplikacje mobilne nie działają zupełnie niezależnie. Mogą tylko to, na co pozwala im system operacyjny, w tym przypadku Android lub iOS. Oba mają zaawansowane mechanizmy kontroli prywatności. Gdyby aplikacja mObywatel rzeczywiście szpiegowała obywateli, to nie zostałaby dopuszczona do Sklepu Play czy App Store. Czy mObywatel szpieguje? Przejdźmy jednak do konkretów, ponieważ takie doniesienia musiały spotkać się z odzewem ze strony osób, które na tworzeniu aplikacji mobilnych rzeczywiście się znają. Film na ten temat przygotował między innymi Mateusz Chrobok, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa i sztucznej inteligencji. W Androidzie od samego początku ten system był tak pomyślany, żeby każda aplikacja była w oddzielnej piaskownicy. Co to w ogóle oznacza? To oznacza, że pomiędzy sobą [...] jak cokolwiek chcą od systemu operacyjnego, jakiegokolwiek uprawnienia, to muszą o nie grzecznie poprosić [...] Może poprosić o kamerę, o zapis plików na dysku i o inne takie rzeczy. Co jest istotne? Jeśli aplikacja ma jakieś uprawnienia do zapisu, to ona zapisuje sobie te rzeczy tylko i wyłącznie w swojej przestrzeni. Na tym polega cały koncept piaskownicy i oddzielenia aplikacji pomiędzy sobą. mówi Mateusz Chrobok na swoim filmie. Do czego jest to używane? W sytuacjach, gdy aplikacja chce zapisać lokalnie jakieś informacje, które są jej potrzebne. Może to być np. baza danych, certyfikat, prawo jazdy lub po prostu plik PDF, który chcemy z jej pobrać. Nie oznacza to, że mObywatel może odczytać inne informacje na telefonie, np. nasze zdjęcia. Autor krok po kroku rozprawia się z wszystkimi uprawnieniami mObywatela (polecam zapoznać się z materiałem). Odnosi się między innymi do używania przez niej kamery, która służy w tym konkretnym przypadku do odczytywania kodów QR. One z kolei są wykorzystywane np. do logowania na rządowych stronach. Co ważne, to sam użytkownik decyduje, czy taki dostęp do kamery dać. Jeśli się nie zgodzi, to system operacyjny zwyczajnie na to nie pozwoli. Lista uruchomionych aplikacji. To już w najnowszych Androidach w ogóle nic nie zwraca i nie działa. Jest obejściem rzeczy w starych Androidach. Oni nie zobaczą, jakie masz aplikacje uruchomione na telefonie, jak masz Androida nowszego niż 11. Jeżeli chodzi o FireBase'a, czyli zbieranie informacji poprzez Google'a, to on jest skonfigurowany tak, że tam idą przez niego tylko szyfrowane wiadomości push. Żadnej analityki, żadnych danych osobowych. dodaje Chrobok na swoim filmie. Do tematu odniósł się również inny ekspert - Marcin Bunsch, który jest twórcą aplikacji mobilnych. Wspomina między innymi o SENTRY, które - zdaniem Pińskiego i Szwejgierta - ma nagrywać wszystko, co robimy na telefonie. Rzecz w tym, że jest to aplikacja do monitorowania błędów. Rzeczywiście ma funkcję Replay, ale chodzi w niej o to, aby zobaczyć, co działo się w mObywatelu, gdy wystąpił jakiś błąd. Ale po co siać panikę i opowiadać bzdury o rzeczach, których się nie rozumie? pisze Bunsch na platformie X. Dodatkowo należałoby się też odnieść do informacji, że instalując aplikację mObywatel dajemy rządowi dostęp do swoich danych - dowodu osobistego, prawa jazdy itp. Tak, tak absurdalne argumenty również się pojawiają. Nie, nie dajemy rządowi dostępu do takich informacji. On już je od dawna ma. Na tym polega między innymi rola państwa. Jest wręcz przeciwnie. To my na telefonie dostajemy dostęp do danych, które rząd już o nas ma. Podsumowując, aplikacja mObywatel nas nie śledzi. Informacje na ten temat przekazują albo osoby, które nie mają pojęcia o nowych technologiach, albo zwykłe trolle, których celem jest sianie paniki i dezinformacji. Często mogą to być fałszywe konta, które działają na zlecenie obcych, wrogich nam państw. Nie wierzcie ani jednym, ani drugim. Chociaż mam nadzieję, że ten tekst nieco rozjaśni wam sytuację, to jednocześnie jestem pewien, że i tak pojawią się komentarze, które nie będą się z nim zgadzały. Taki niestety mamy klimat.

20
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Popularne porównania