Ta funkcja zmienia wszystko. Roborock F25 ACE Pro sprawi, że polubisz sprzątanie
Sponsorowane 17:45

Ta funkcja zmienia wszystko. Roborock F25 ACE Pro sprawi, że polubisz sprzątanie

Jak pokochać sprzątanie? Roborock F25 ACE Pro bez wysiłku usuwa plamy, które dotąd były uporczywym koszmarem. Wszystko dzięki funkcji aktywnej piany. Choć nadchodząca Wielkanoc kojarzy się nam raczej z myciem okien, to z podłogami też wypadałoby coś zrobić. Podejrzewam, że tak jak większość osób, macie takie zakamarki, gdzie odkurzacz i mop zaglądają rzadko. Już nie wspomnę o co bardziej uporczywych plamach, które nie chcą poddać się bez walki i po przyschnięciu potrafią tygodniami straszyć na kuchennej posadzce.  Bo postawmy sprawę jasno: mycie podłóg szczególnie przyjemne nie jest, a utrzymanie nienagannie czystej posadzki potrafi pochłonąć znaczną część weekendu. Czasem lepiej po prostu odpuścić… albo wybrać trzecią opcję: zakup Roborock F25 ACE Pro. Nowy odkurzacz wet & dry chińskiego producenta ma jedną funkcję, która dosłownie zmienia zasady gry: mycie aktywną pianą. To stosunkowo proste rozwiązanie sprawia, że regularne mopowanie przestaje być udręką, a zaczyna być… przyjemnością? No dobra, z tą przyjemnością może się zagalopowałem, ale uwierzcie mi – różnica na korzyść nowego Roborocka jest naprawdę duża. Gdzie mop nie może, tam pianę pośle Generalnie problem z większością mopów elektrycznych i odkurzaczy wet & dry jest podobny: rolki doskonale radzą sobie z równomiernym i dokładnym czyszczeniem bieżących zabrudzeń, ale kiedy pojawiają się trudniejsze plamy, to nie dają nam wielkiego pola do manewru. Możemy kilka razy przejechać to samo miejsce albo zwiększyć ilość dozowanej wody, ale żadna z tych metod nie jest szczególnie efektywna. Taki przyschnięty brud trzeba zwykle wyszorować, ale do tego potrzebujemy tradycyjnej szmaty i najlepiej jakiegoś mocnego detergentu. Sprzątanie robi się w efekcie strasznie uciążliwe. Funkcja JetFoaming na pokładzie Roborocka F25 ACE Pro rozwiązuje ten problem w bardzo sprytny sposób. Odkurzacz wyposażono w specjalną dyszę, która służy do rozprowadzania spienionego detergentu. Wystarczy 1 ml roztworu, by uzyskać aż 167 milionów mikropęcherzyków. Taka aktywna piana skutecznie wnika w plamę i ją rozpuszcza, dzięki czemu po przejechaniu rolką brud faktycznie znika. Wszystko dzieje się bez szorowania i bez wysiłku – wystarczy jedno naciśnięcie przycisku. Dodatkowymi atutem mycia aktywną pianą jest higiena. Z Roborock F25 ACE Pro podłogi nie tylko wyglądają na czyste, ale faktycznie takie są. Certyfikat TÜV potwierdza, że odkurzacz potrafi usunąć ponad 99,9999 procent niewidocznych gołym okiem bakterii. Oprócz tego zastosowany preparat skutecznie neutralizuje nieprzyjemne zapachy. Gdzie taka funkcja może się przydać? Przypuszczam, że każdy z Was ma swoje pomysły. Przykładowo, u mnie w domu od jakiegoś czasu problemem są plamy z pasty do zębów zostawiane przez moje dziecko. Koszmar dla standardowego mopa – Roborock F25 ACE Pro radzi sobie z nimi znacznie lepiej. Podobnie ma się sprawa z plamami wokół miski z kocią karmą, które pojawiają się bez ostrzeżenia i lubią zostawać na długo, o ile człowiek nie usunie ich zanim przyschną. Także tutaj aktywna piana potrafi zrobić dużą różnicę. Wiadomo, wcale nie trzeba drogiego sprzętu, żeby skutecznie wysprzątać mieszkanie. Roborock F25 ACE Pro potrafi jednak sprawić, że zadanie to staje się dużo łatwiejsze i przyjemniejsze. Odkurzacz do zadań specjalnych A nowy model w ofercie producenta oprócz mycia pianą ma jeszcze kilka konkretnych atutów. Ot, chociażby siłę ssania rzędu 25 000 Pa, co jest naprawdę imponującym wynikiem, szczególnie dla sprzętu do mycia podłóg na mokro. Myślę jednak, że zamiast suchych cyferek, znacznie łatwiej docenić praktyczne rozwiązania, takie jak np. szczotka JawScrapers. Jej specjalna konstrukcja pozwala uniknąć zaplątywania się włosów wokół wałka, eliminując tym samym jeden z bardziej nieprzyjemnych aspektów eksploatacji tego typu sprzętu. Jak obiecuje producent, takie rozwiązanie ma gwarantować 0 zaplątanych włosów na rolce i poradzi sobie z włosami o długości nawet 50 cm. Zresztą bezobsługowość idzie znacznie dalej, bo w zestawie znajdziemy także stację dokującą z funkcją automatycznego samooczyszczania. Odbywa się to w temperaturze aż 95 °C, co gwarantuje nie tylko skuteczność, ale także wysoki poziom higieny. No i nie wspomnę o absolutnych podstawach, takich jak to, że ten odkurzacz faktycznie potrafi wjechać wszędzie. No dobra – prawie wszędzie. Biorąc jednak pod uwagę, jak nieporęczne bywają tego typu urządzenia, Roborock F25 ACE Pro naprawdę wyróżnia się na plus. Nie tylko możemy go położyć na płasko, by wjechać pod meble i dostać się do trudnodostępnych zakamarków, ale producent przewidział nawet funkcję zdalnego sterowania z poziomu aplikacji, zmieniając go niemalże w robota sprzątającego. Wiosenne porządki? Tylko z Roborock F25 ACE Pro Czy potrzebujecie nowego odkurzacza? To już pewnie sami wiecie najlepiej. Jeśli jednak szukacie urządzenia, które faktycznie ułatwia porządki i pozwala zachować czyste podłogi w każdych warunkach, to obok Roborock F25 ACE Pro nie możecie przejść obojętnie. Funkcja mycia pianą zmienia sposób, w jaki będziecie myśleli o sprzątaniu – mopowanie faktycznie może być przyjemne! [SALE-4508] Artykuł sponsorowany na zlecenie firmy Roborock

0
REDAKCJA TELEPOLIS
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Bezgranicznie zaufała nawigacji. Gdyby nie Policja byłoby krucho
Aplikacje 20:17

Bezgranicznie zaufała nawigacji. Gdyby nie Policja byłoby krucho

0
PAWEł MARETYCZ
1.
To może być koniec chińskiej dominacji. Wszystko dzięki plazmie
Tech 19:52

To może być koniec chińskiej dominacji. Wszystko dzięki plazmie

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Sprawdź ustawienia WhatsApp. Ta nowa funkcja zmienia wszystko
Aplikacje 19:27

Sprawdź ustawienia WhatsApp. Ta nowa funkcja zmienia wszystko

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Polacy pokochali ten sprzęt z AliExpress. 128 zł i darmowa wysyłka z kraju
Sprzęt 19:06

Polacy pokochali ten sprzęt z AliExpress. 128 zł i darmowa wysyłka z kraju

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Intel wraca do korzeni. Dostaniemy lepszy system montażu CPU
Sprzęt 18:41

Intel wraca do korzeni. Dostaniemy lepszy system montażu CPU

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Lepiej zobacz te zdjęcia z misji Artemis II. Kosmiczne energie
Kosmos 18:16

Lepiej zobacz te zdjęcia z misji Artemis II. Kosmiczne energie

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Motorola szykuje nocnego łowcę. Edge 70 Pro ujawnia tajemnice
Sprzęt 17:26

Motorola szykuje nocnego łowcę. Edge 70 Pro ujawnia tajemnice

2
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Takie będzie iPhone Ultra. Pierwszy składak Apple bez tajemnic
Sprzęt 16:56

Takie będzie iPhone Ultra. Pierwszy składak Apple bez tajemnic

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Rząd bierze się za wysokie ceny RAM. Polska mogłaby brać przykład
Sprzęt 15:59

Rząd bierze się za wysokie ceny RAM. Polska mogłaby brać przykład

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Masz takiego Samsunga? Należy ci się aktualizacja
Oprogramowanie 15:24

Masz takiego Samsunga? Należy ci się aktualizacja

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Apple Bank chce przejąć bankowość w Europie. Blik może to zatrzymać
Konta 15:04

Apple Bank chce przejąć bankowość w Europie. Blik może to zatrzymać

0
LECH OKOń
1.
Toya świętuje 35 lat. Teraz wszystko jest po 35 zł
Wiadomości 14:44

Toya świętuje 35 lat. Teraz wszystko jest po 35 zł

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Cyfrowe życie uczniów. Prawda zaskakuje nawet badaczy
Wiadomości 14:14

Cyfrowe życie uczniów. Prawda zaskakuje nawet badaczy

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Bank ostrzega w komunikacie: złośliwy kod okrada Polaków
Bezpieczeństwo 13:45

Bank ostrzega w komunikacie: złośliwy kod okrada Polaków

0
ANNA KOPEć
1.
Dyson ogłosił nowy sprzęt. Przyniesie on Ci ulgę w każdym miejscu
Sprzęt 13:13

Dyson ogłosił nowy sprzęt. Przyniesie on Ci ulgę w każdym miejscu

0
PAWEł MARETYCZ
1.
To urządzenie rozwiąże problem zdrowotny, którego nie mieli nasi dziadkowie
Sprzęt 12:12

To urządzenie rozwiąże problem zdrowotny, którego nie mieli nasi dziadkowie

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Apple TV nie da nam całości od razu. Ale na taki hit warto czekać
Telewizja i VoD 11:42

Apple TV nie da nam całości od razu. Ale na taki hit warto czekać

0
ANNA KOPEć
1.
Samsung Galaxy Z Fold8 coraz bliżej. Znamy datę i miejsce premiery
Sprzęt 11:16

Samsung Galaxy Z Fold8 coraz bliżej. Znamy datę i miejsce premiery

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Więcej nowości
YouTube bez litości. Sięgaj po portfel albo masz grzecznie czekać
Aplikacje 09:56

YouTube bez litości. Sięgaj po portfel albo masz grzecznie czekać

YouTube pozostaje bezlitosny dla użytkowników, szczególnie tych, którzy oglądają serwis na telewizorach. Użytkownicy YouTube'a znowu mają powody do narzekania. Serwis pozostaje bezlitosny w kwestii reklam. Najnowsze spoty nie tylko są długie, ale też nie da się ich pominąć. Są uciążliwe szczególnie dla jednych użytkowników. Męczące reklamy na YouTube Użytkownicy Reddita donoszą o nowych, irytujących reklamach w momencie korzystania z YouTube'a na telewizorze. Serwis coraz częściej serwuje aż 90-sekundowe spoty, których w żaden sposób nie da się pominąć. Jedyne co można zrobić to albo zapłacić za Premium, albo grzecznie czekać. Z doniesień użytkowników wynika, że długość filmu nie ma tutaj wielkiego znaczenia. Tak długie reklamy pojawiają się zarówno przy materiałach, które mają 40 minut, jak i takich, które są krótsze niż 20 minut. Nic dziwnego, że coraz więcej osób przerzuca się na nieoficjalne klienty, które oferują blokowanie reklam. Z jednej strony nie można się temu dziwić. YouTube to nie jest serwis charytatywny. Ma za zadanie zarabiać. Jak nie na użytkownikach Premium, to na reklamach. Poza tym nie można zapomnieć, że Google wprowadził niedawno usprawnienia do abonamentu YouTube Premium Lite, który w niższej cenie oferuje znacznie więcej, w tym między innymi możliwość oglądania filmów bez reklam. Pomimo tego wciąż wiele osób chciałoby korzystać z platformy bez opłat, jak za "starych, dobrych czasów". Niestety, to już jest niemożliwe i trzeba się z tym pogodzić.

5
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Więcej nowości

Mocna jedynka Netflixa. To może być kryminał roku 2026
Telewizja i VoD 08:53

Mocna jedynka Netflixa. To może być kryminał roku 2026

Jo Nesbo to jednak gwarancja jakości. A jeśli jeszcze dodamy do tego nazwisko Harry'ego Hole, to mamy przepis na sukces. Przynajmniej, jeśli chodzi o Netflixa. Norweski serial, liczący zaledwie 9. odcinków wyrasta na jedną z najpopularniejszych produkcji 2026 roku.  "Harry Hole" potrafi zmęczyć już w pierwszym odcinku Ale mimo tego faktu, i tak oglądamy dalej. Wciągnięci w fabułę, brniemy w nią, w nadziei, że wszystko się jakoś poukłada i bohater odzyska spokój oraz dobre imię. A trzeba przyznać, że serial jest specyficzny - brutalny od pierwszego odcinka, z alkoholem lejącym się strumieniami. W międzyczasie, widz dostaje przebłyski tego, co się wydarzyło u bohatera, że ostatecznie doprowadziło do takiego stanu, w jakim się znalazł. To właśnie znak typowy dla produkcji "Harry Hole". Charakterystyczne jest także to, że doskonale wiemy, kto jest tu złoczyńcą, ale twórcy każą nam patrzeć, jak tytułowy Harry sam układa poszczególne elementy układanki.  A jednak, skandynawskie kryminały (te od Nesbo są wyjątkowo makabryczne) mają niesłychaną moc przyciągania przed ekrany. W Polsce, szczególnie cieszą się one popularnością. Sam Jo Nesbo, pytany o fenomen, tego typu literatury, odpowiedział: Zaspokaja dwie potrzeby współczesnego człowieka: potrzebę przeżywania napięcia i potrzebę bezpieczeństwa. Wiemy bowiem, że na końcu powieści, zawsze powrócimy do równowagi. I to właśnie jest znamienne dla tego typu seriali - zazwyczaj oglądamy je do końca, a nie porzucamy w trakcie seansu.  12 mln wyświetleń w ciągu 10 dni To całkiem niezły wynik. Nie ma się co dziwić, "Harry Hole" jest lepiej oceniany przez krytyków niż "Pierwszy śnieg". Na razie, mamy do czynienia z opiniami, że to porządny norweski kryminał, który umiejętnie korzysta ze schematów tego typu prozy.  https://www.youtube.com/watch?v=FWnwzzvZhVM "Harry Hole" do obejrzenia na Netflixie od 26 marca 2026. Serial liczy 9 odcinków. 

1
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Zondacrypto: Błąd techniczny, czyli to nie nasza wina
Publicystyka 08 KWI 2026

Zondacrypto: Błąd techniczny, czyli to nie nasza wina

Ciemne chmury zawisły nad Zondacrypto. Rodzime media przekonują, że największa polska giełda kryptowalut może mieć problemy z płynnością. Przedstawiciel biznesu odpowiada, że kłopoty faktycznie są, ale natury technicznej. Niestety, te ostatnie potrafią być prawdziwą zmorą... Od lat słyszę i czytam, że najsłabszym elementem wielu procesów był, jest i będzie "czynnik ludzki". To człowiek popełnia błędy i nierzadko uruchamia kaskadę zdarzeń, która potrafi mieć naprawdę srogie konsekwencje. Rozwiązanie jest proste: ograniczanie zagrożenia przez eliminację czynnika ludzkiego. Pisząc wprost: niech zajmą się tym maszyny i będzie spokój. Ale czy faktycznie można zdecydować się na taki ruch, gdy mnożą się "błędy techniczne". To nie jest brak płynności. To problemy techniczne Przywołana we wstępie Zondacrypto ponownie znalazła się pod lupą dziennikarzy. Tym razem serwis money.pl zasiał wątpliwość w zakresie płynności giełdy krypto. Ponoć jest z nią krucho. Doniesieniom tym zaprzeczył prezes biznesu, Przemysław Kral. W obszernym wpisie opublikowanym w serwisie X.com przekonuje on, że zarzuty są chybione.  https://x.com/przemyslaw_kral/status/2041229323382804500?proportion=1.72 Dziennikarze informują m.in., że użytkownicy giełdy mają kłopot z wypłatą środków, konkretnie tych ulokowanych w bitcoinie. Pojawiła się opinia, że może to wynikać z prostej przyczyny: portfel giełdy jest pusty. Przywołany już Przemysław Kral wskazuje jednak na inną przyczynę: przejściowe problemy techniczne z wypłatami: Zapewnienie bezpieczeństwa Państwa środków jest dla nas priorytetem, który nie podlega żadnym kompromisom. W związku z wdrażaniem nowych, zaawansowanych systemów bezpieczeństwa i monitoringu transakcji, wdrożyliśmy prewencyjnie procedurę manualnej weryfikacji części wypłat. To działanie celowe, wynikające z naszych procedur zarządzania ryzykiem (Risk Management). Obsługa manualna siłą rzeczy wydłuża proces, jednak środki nigdy nie były zablokowane z powodu ich fizycznego braku. Przepraszamy za niedogodności techniczne, ale w świecie kryptowalut wolimy, aby transfer trwał o kilka godzin dłużej, niż narażać infrastrukturę na jakiekolwiek ryzyko. Robimy teraz wszystko aby wypłaty były realizowane maksymalnie w 48 godzin i osiągniemy ten cel w ciągu najbliższych 5 - 6 dni - zapewnił Przemysław Kral. Jaka jest prawda? Nie mnie oceniać, ale nie ukrywam, że będę obserwował wątek z zaciekawieniem. Tym razem zwrócę uwagę na owe "problemy techniczne". Bo nie ukrywam, że stało się to jednym z moich ulubionych zwrotów. Gdy tylko wokół jakiegoś tematu robi się głośno, gdy pojawiają się trudne pytania, nie tylko mediów, często można usłyszeć lub przeczytać, że wszystkiemu winne są kwestie techniczne. Nie korzystałam z AI. To błąd techniczny Pod koniec ubiegłego roku głośno zrobiło się o książce "Teoria spisku, czyli prawdziwa historia świata", która ukazała się nakładem wydawnictwa Harde wchodzącego w skład Grupy ZPR Media. Jej autorka, Karolina Opolska, zderzyła się z zarzutami nieudolnego używania tzw. sztucznej inteligencji. Ta ostatnia po prostu wymyślała przypisy do książki. Wymyślała? Otóż autorka i wydawnictwo twierdzili, że nie – halucynacje AI miały być efektem błędu technicznego. Do tej wersji wydarzeń trudno było kogokolwiek przekonać, więc stanęło na tym, że książkę wycofano ze sprzedaży. A sprawę zamieciono pod dywan. Politycy też często padają ofiarą wszelkiej maści awarii oraz ataków Na błędy techniczne wskazują również politycy. Dotyczy to przedstawicieli przeróżnych opcji i od wielu lat prześladuje ich np. podczas głosowań. Ktoś wciśnie przycisk w kontrze do linii swojej partii, a potem tłumaczy, że to nie było celowe działanie. To ta nieokiełznana technologia znowu wyprowadziła człowieka na manowce. Mechanizm do głosowania niby niezbyt skomplikowany, a wciąż sprawia problemy. Trochę techniki i człowiek się gubi, jak głosi stara prawda życiowa. Osobnym koszykiem są zhackowane konta w mediach społecznościowych. Ktoś umieści na platformie X czy Facebook wpis, który szybko okazuje się dziwny/kontrowersyjny/śmieszny (nie mylić z zabawny) i po jakimś czasie okazuje się, że autorem nie jest właściciel konta. Zostało ono skradzione! Nie można w takich przypadkach wykluczać, że włam był powiązany z błędem technicznym.  Wielkie firmy też nie mają łatwo Z kłopotami tego typu nie mierzymy się tylko nad Wisłą. Wystarczy przypomnieć sprawę Microsoftu, która liczy już sobie kilkanaście lat. W 2013 roku Komisja Europejska nałożyła na amerykańską korporację karę wynoszącą ponad 560 mln euro. W grę wchodziło naruszenie przepisów antymonopolowych. Firma promowała korzystanie ze swojej przeglądarki internetowej, ale w sposób wzbudzający wątpliwości. Jak do tego doszło? Zapewne domyślacie się, że w wyniku błędu technicznego. Akurat ten okazał się dość kosztowny. [SALE-4206] [SALE-4230] [SALE-4203] [SALE-4204] Przypominam sobie również sprawę z Chin z 2022 roku. Z problemem technicznym zmagał się wówczas gigant z branży produkcyjnej – Foxconn. W zakładach molocha doszło do protestów pracowników, którzy przekonywali, że firma nie realizuje obietnic składanych w procesie rekrutacyjnych. Ludziom obiecano wysokie premie (mowa o czasie dużych problemów wynikających z pandemii), ale potem pojawił się kłopot z realizacją zapowiedzi. Zdenerwowanych pracowników miała pacyfikować policja. Kiepska polityka decydentów Foxconn? Nie, wszystkiemu winny błąd techniczny. Ten dał o sobie znać w systemach płatności. To nie chciwość i brak szacunku dla ludzkiej pracy. Zamieszki wywołała nieobliczalna technologia. Algorytmy, nad którymi ciężko zapanować Błędy techniczne dotykają nierzadko platformy społecznościowe. Co jakiś czas robi się głośno o zablokowanym czy usuniętym poście czy profilu np. aktywisty. Pojawiają się oskarżenia o cenzurę ze strony operatora platformy, a ten ostatni przekonuje, że ingerencja nie była celowa. To był po prostu błąd techniczny. Ot, algorytm okazał się przewrażliwiony. Ale usterkę usunięto, post przywrócono, można się rozejść. Emocje wywoływały też aplikacje przewozowe, gdy ceny rosły w dość kontrowersyjnych okolicznościach. Przykładem ataki terrorystyczne. W mieście robiło się gorąco, ludzie chcieli przemieścić się możliwie szybko w bezpieczne miejsce, a ich oczom ukazywały się kosmiczne ceny za przejazd. Temat szybko stawał się medialny, firmy wycofywały się z tych cenników, można było usłyszeć, że zawinił algorytm. Ale już go utemperowano/wyłączono. Ponownie: to nie my. To błąd techniczny.  Afera Cinkciarza też zaczynała się od problemów technicznych Zacząłem od rodzimego fintechu i na polskim fintechu zakończę. Pewnie każdy słyszał o aferze z firmą Cinkciarz w roli głównej. Straty rzeszy klientów liczone są w milionach złotych, prezes podmiotu pozostaje nieuchwytny, a kolejne instytucje rozkładają ręce, gdy pojawia się pytanie, jak doszło do nadużyć. W tym miejscu warto przypomnieć, że o problemach zaczęło się robić głośno w drugiej połowie 2024 roku. Klienci zlecali w aplikacji przelewy, ale nie były one realizowane. Przedstawiciele spółki zapewniali, że nie należy się martwić, a opóźnienia wynikają z… problemów technicznych. Szybko okazało się, że to jednak coś więcej. https://x.com/Piechocinski/status/1952984013699710989?proportion=0.82 Bardzo bawi mnie to przerzucanie winy na kwestie techniczne. Zwrot-wytrych. To bardzo ciekawe, że można zrobić coś naprawdę głupiego lub podejrzanego i stwierdzić, że ludzkiej winy w tym brak. To ta zakichana technologia. Wygodne, ale chyba coraz mniej efektywne. Przejadło się. Wszak z każdej strony słyszymy, że postęp jest oszałamiający, że na błędy właściwie nie ma już miejsca. Część wpadek niebawem naprawdę trudno będzie wytłumaczyć "problemem technicznym". Czas poszukać nowej odpowiedzi na trudne pytania. 

2
MACIEJ SIKORSKI
1.

Popularne porównania