Tysiące Polaków mają takie telewizory. Podglądają i podsłuchują nawet po wyłączeniu
Sprzęt 10:21

Tysiące Polaków mają takie telewizory. Podglądają i podsłuchują nawet po wyłączeniu

Wyłączony telewizor nasłuchuje za pomocą mikrofonu, analizuje obraz na ekranie i skanuje sieć Wi-Fi. Chodzi o znanego producenta. Serwis Gamer Nexus przeprowadził szokujący test telewizorów LG OLED, które na całym świecie sprzedały się w sumie w liczbie 216 mln egzemplarzy. Okazuje się, że dosłownie śledzą one użytkowników, a zebrane dane wysyłają na serwery Koreańczyków. Telewizory LG OLED śledzą użytkowników Testy okazały się naprawdę szokujące. Okazuje się, że telewizory LG OLED, nawet gdy są wyłączone, nadal mają aktywny mikrofon. Cały czas nasłuchują rozmowy użytkowników, a następnie transkrypcje oraz obraz z kamery internetowej wysyłają na serwery Koreańczyków. Nie pomoże nawet odłączenie telewizora od sieci, bo dane są zapisywane lokalnie i wysyłanie od razu po przywróceniu połączenia. Jednak na tym problemy się nie kończą. Telewizory koreańskiego producenta dodatkowo regularnie skanują sieć, do której są podłączone. Zapisują adresy IP, dane lokalizacyjne, siłę sygnały, adresy MAC innych urządzeń, a także częściowo ich aktywność.  Jeszcze wam mało? Telewizory LG wykorzystują też technologię ACR, czyli Automatic Content Recognition. Dzięki niej są w stanie analizować wszystko, co dzieje się na ekranie, także przesyłane przez HDMI. Zebrane w ten sposób dane telemetryczne są co kilkadziesiąt sekund wysyłane na zewnętrzne serwery. Tak agresywne zbieranie danych pozwala firmie LG oraz reklamodawcom na dokładniejsze profilowanie użytkowników i precyzyjnego targetowania reklam. Serwis Gamer Nexus, który testy przeprowadził we współpracy z ekspertami ds. cyberbezpieczeństwa, rekomenduje odłączenie telewizorów LG od sieci i korzystanie z zewnętrznych rozwiązań do Smart TV. Dziennikarze podkreślają też, że w podobny sposób działają też inne firmy, w tym Samsung. Cały film możecie obejrzeć na kanale Gamer Nexus, ale uprzedzam, że ma on ponad 2 godziny długości. https://www.youtube.com/watch?v=6IFVTcM28KA

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Gnał hulajnogą po autostradzie A1. Bezmyślnie zaufał nawigacji
Moto 11:22

Gnał hulajnogą po autostradzie A1. Bezmyślnie zaufał nawigacji

0
PAWEł MARETYCZ
1.
AliExpress zmienia strategię. Koniec z badziewiem i długim czekaniem
Wiadomości 10:57

AliExpress zmienia strategię. Koniec z badziewiem i długim czekaniem

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Biedronka odcina starocie. Bez tego zapomnij o aplikacji
Aplikacje 10:22

Biedronka odcina starocie. Bez tego zapomnij o aplikacji

0
PAWEł MARETYCZ
1.
To nie pomyłka. Polsat dziś wyemituje ulubiony hit filmowy Polaków
Telewizja i VoD 10:16

To nie pomyłka. Polsat dziś wyemituje ulubiony hit filmowy Polaków

0
ANNA KOPEć
1.
Lidl z nowymi zasadami. Teraz masz nawet 100 dni
Tech 09:12

Lidl z nowymi zasadami. Teraz masz nawet 100 dni

0
ANNA KOPEć
1.
Biedronka rzuciła prawdziwy kombajn. Cena? Raptem 99 zł
Sprzęt 08:51

Biedronka rzuciła prawdziwy kombajn. Cena? Raptem 99 zł

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
HBO zmienia zdanie. Wielki zwrot w drugim sezonie
Telewizja i VoD 08:29

HBO zmienia zdanie. Wielki zwrot w drugim sezonie

0
ANNA KOPEć
1.
Kiedy GTA 6 na PC? Są dobre wieści
Gry 07:51

Kiedy GTA 6 na PC? Są dobre wieści

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Bank Pekao wydał pilny komunikat. Dotyczy posiadaczy kart
Bezpieczeństwo 07:31

Bank Pekao wydał pilny komunikat. Dotyczy posiadaczy kart

0
ANNA KOPEć
1.
Lidl walczy o miejsce. Ikoniczny element zniknie spod sklepów
Wiadomości 07:00

Lidl walczy o miejsce. Ikoniczny element zniknie spod sklepów

1
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Garmin z nową kategorią sprzętu. Samsungowi już przeszło
Sprzęt 06:30

Garmin z nową kategorią sprzętu. Samsungowi już przeszło

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Żabka wielkości Stokrotki. Do Biedronki jeszcze daleko
Telepolis.pl
Tech 06:01

Żabka wielkości Stokrotki. Do Biedronki jeszcze daleko

1
MACIEJ SIKORSKI
1.
WhatsApp się złamał. Wywali ograniczenie, które miał od początku
Wiadomości 07 WRZ 2026

WhatsApp się złamał. Wywali ograniczenie, które miał od początku

3
PIOTR URBANIAK
1.
Japończycy ostrzegają. To nie koniec podwyżek cen w sklepach
Sprzęt 07 WRZ 2026

Japończycy ostrzegają. To nie koniec podwyżek cen w sklepach

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Tego w polskiej energetyce jeszcze nie było. Krytycy OZE będą wściekli
Nauka 07 WRZ 2026

Tego w polskiej energetyce jeszcze nie było. Krytycy OZE będą wściekli

3
MACIEJ SIKORSKI
1.
Sony wskrzesza legendę. Powrót najlepszych słuchawek z ANC
Sprzęt 07 WRZ 2026

Sony wskrzesza legendę. Powrót najlepszych słuchawek z ANC

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Tego głośnika nie stawiasz na biurku. Trafia za twoją głowę
Sprzęt 07 WRZ 2026

Tego głośnika nie stawiasz na biurku. Trafia za twoją głowę

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Samsung poddaje, Huawei się rozpędza. Nowy trifold zatyka rozmachem
Sprzęt 07 WRZ 2026

Samsung poddaje, Huawei się rozpędza. Nowy trifold zatyka rozmachem

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Więcej nowości
Samsung już nie ukrywa. Teraz liczy się tylko to
Tech 07 WRZ 2026

Samsung już nie ukrywa. Teraz liczy się tylko to

Boom na AI całkowicie zmienia priorytety producentów półprzewodników. Koreańczycy właśnie pokazali, co jest dla nich obecnie najważniejsze. Samsung coraz bardziej zwiększa produkcję HBM4 przeznaczonych dla najwydajniejszych akceleratorów do pracy ze sztuczną inteligencją. Według informacji z Korei Południowej firma skierowała już ponad połowę swoich mocy produkcyjnych w litografii klasy 4 nm na jeden konkretny element - bazowe matryce nowych pamięci. Główne cele nowych pamięci to obniżenie zużycia energii i opóźnień Mowa o procesie Samsung SF4 wykorzystywanym w zakładach Pyeongtaek P2 i P3, na liniach S5 oraz S6. Całkowite możliwości produkcyjne w 4 nm szacowane są aktualnie na około 30 000 wafli miesięcznie, a mniej więcej 15 000 z nich ma trafiać właśnie na potrzeby HBM4. Źródła zaznajomione z sytuacją mówią o udziale wynoszącym od 50 do 60%. Nie jest to przypadek. Samsungowe HBM4 korzysta z kości DRAM 1c oraz bazowego układu logicznego produkowanego w litografii 4 nm. To właśnie on odpowiada za komunikację stosu pamięci z GPU. Wraz z kolejnymi generacjami jego znaczenie rośnie, bo producenci chcą przenosić do niego coraz więcej dodatkowych funkcji. Pozwala to odzyskać cenne miejsce w układzie obliczeniowym, a przy okazji ograniczyć pobór mocy i opóźnienia. Samsung szybko dogania SK hynix Rosnąca produkcja już przekłada się na sytuację rynkową. W drugim kwartale 2026 roku Samsung odpowiadał za 33% globalnych przychodów z HBM, podczas gdy rok wcześniej było to zaledwie 15%. Liderem nadal pozostaje SK hynix z wynikiem 50%, ale jeszcze rok temu kontrolował aż 64% rynku. Micron zajmuje trzecie miejsce z udziałem 18%. Koreańczycy nie zamierzają przy tym zwalniać. Samsung rozpoczął masowe dostawy HBM4 już w lutym, a od maja wysyła klientom próbki HBM4E. Jeśli popyt na akceleratory AI się utrzyma, połączenie własnych pamięci, zaawansowanej litografii i możliwości produkcji niestandardowych matryc bazowych może być dla czebola sporą przewagą nad konkurencją.

3
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.

Więcej nowości

Najlepsze sci-fi wcale się nie kończy. Nowe odcinki wbiją w fotel
Telewizja i VoD 07 WRZ 2026

Najlepsze sci-fi wcale się nie kończy. Nowe odcinki wbiją w fotel

Apple TV długo nie trzyma ważnych informacji w tajemnicy. Platforma właśnie zdradziła datę premiery czwartego - ostatniego już - sezonu serialu Silos (Silo). Równocześnie z finałem 3. sezonu, do sieci wleciał zwiastun czwartej serii.  Silos po raz czwarty, czyli wielki finał serii Kolejny zwiastun i kolejne intrygujące momenty, ujrzały światło dzienne. Nie zabraknie powrotów do początków Silos, ani także kluczowej sceny, w której główna bohaterka Juliette (Rebecca Ferguson) celuje do Daniela z broni. W sezonie czwartym nieco więcej uwagi dostanie też Helen Drew, bystra reporterka z Waszyngtonu, z czasów przed powstaniem schronów (wciela się w nią Jessica Henwick). To właśnie ona działa u boku młodego kongresmena Daniela, w którego wymierza broń Juliette. Zwiastun wyraźnie sugeruje, że będzie niezwykle dynamicznie, a los Helen po wybuchu bomby zostanie w końcu wyjaśniony. Nudy nie będzie, wręcz przeciwnie sezon finałowy zapowiada się bardzo energicznie i wręcz wybuchowo.  Jedno jest pewne, wraz z finałem sezonu trzeciego, który pojawił się w piątek 4 września 2026, wkroczyliśmy w ostatni etap serialu. Premiera ostatniego sezonu została zaplanowana na 9 lipca 2027. Silos - co warto wiedzieć? Silos to udany serial science fiction od Apple TV, który został oparty na książkach Hugh Howeya. Opowiada on historię Juliette Nichols, która zadaje trudne pytania i ostatecznie podejmuje niewyobrażalne ryzyko, aby odkryć tajemnice swojego silosu w dystopijnej przyszłości.  Pod koniec sezonu 3. widzowie są świadkami, jak Helen zostaje podstępem wciągnięta do Silosu 18, a Daniel zostaje porwany do innego, w trakcie eksplozji nuklearnej. W tym całym natłoku nieoczekiwanych wydarzeń, fani mogą zapoznać się z zapowiedzią czwartego i ostatniego już sezonu serii. Trzeba przyznać, że trudniej by było o lepszy moment na wypuszczenie zwiastuna. Showrunner Graham Yost jest pełen radości, że widzowie tak szybko mogą się zapoznać z zapowiedzią czwartego sezonu. Zapytany w jednym z wywiadów, czy czyta recenzje, odpowiedział: Nie czytam. Z powodu starego powiedzenia: 10 dobrych recenzji nie zrekompensuje jednej złej. Skończyliśmy cały serial cztery miesiące temu, nic więcej nie możemy zrobić.  I to podejście nas przekonuje. Robić swoje, nie przejmować się pojedynczymi głosami krytyki. A tych, w przypadku, tego serialu i tak jest naprawdę bardzo mało.  Sezony 1-3 serialu "Silo" są do obejrzenia na Apple TV. Do lipca 2027 roku, mamy naprawdę masę czasu, aby nadrobić ewentualne zaległości.  https://www.youtube.com/watch?v=8Yq7dvVINpY&t=4s

0
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Huawei Watch GT 7 Pro zachwyca i rozczarowuje (test)
Telepolis.pl
Testy sprzętu 05 WRZ 2026

Huawei Watch GT 7 Pro zachwyca i rozczarowuje (test)

Bardzo udany, a jednocześnie – rozczarowujący. Huawei Watch GT 7 Pro to kolejne uprawienie świetnej serii smart zegarków marki, jednak trudno się oprzeć wrażeniu, że ta premiera to próba podkreślenia pozycji producenta na rynku, a nie odpowiedź na rzeczywiste potrzeby użytkowników. Kilka lat temu Huawei trzymał się zasady, by wypuszczać kolejne modele z serii Watch GT co dwa lata (Watch GT 2, GT 3, GT 4), później jednak zaczął chyba mocniej walczyć o swoje miejsce na rynku smart zegarków, więc następne generacje trafiały do sprzedaży w odstępach corocznych. Również Huawei Watch GT 7 Pro pojawił się w niecałe 12 miesięcy po szóstej generacji. Co przyniósł nowego? Czy warto się skusić na ten mode, czy czekać do kolejnej edycji? To zależy. Huawei Watch GT 7 Pro `– najważniejsze dane Wymiary 45,6 x 45,6 x 11,25 mm, masa 55,5 g  Odporność IP69, 5 ATM Konstrukcja: stop tytanu klasy lotniczej, syntetyczne szkło szafirowe na ekranie Ekran 1,47" AMOLED (466 × 466, 317 ppi) Łączność Bluetooth 6.0 (BR+BLE+EDR), NFC z płatnościami zbliżeniowymi  Lokalizacja GPS (dwuzakresowy), GLONASS, Galileo, BDS i QZSS  Czujniki: głębokości i temperatury, żyroskop, akcelerometr, optyczny pomiar tętna, barometr, EKG, światła otoczenia, magnetometr Głośnik i mikrofon (połączenia głosowe przez Bluetooth) Pomiary: tętna, stresu, saturacji krwi i temperatury skóry; ćwiczenia oddechowe, monitoring HRV i nastroju, analiza EKG, analiza fali tętna System HUAWEI TruSense mierzący organizm podczas ćwiczeń Ponad 100 trybów sportowych, w tym profesjonalne: narciarstwo, kolarstwo, bieganie, golf Nurkowanie swobodne do 40 metrów Czas pracy: do 21 dni na jednym ładowaniu Bateria: 867 mAh Ładowanie bezprzewodowe 20 W, pełne naładowanie w ok. 95 minut Huawei Watch GT 7 Pro kosztuje 1699 zł, ale do 18 października 2026 r. zegarek jest dostępny w specjalnej ofercie premierowej z rabatem 200 złotych, czyli za 1499 zł. Niezależnie od promocji kupujący otrzymają również Pakiet Wsparcia Serwisowego, czyli dodatkowa pomoc, gdy zegarek się uszkodzi. Wygląd i konstrukcja Gdy pierwszy raz ujrzałem Huawei Watch GT 7 Pro, pomyślałem, że to pomyłka, że tylko kolejna, kolorowa wersja zeszłorocznego Huawei Watch GT 6 Pro. Kształt koperty i rozmieszczenie elementów są identyczne, trudno ma początku dostrzec różnice. Ok, nowością jest detal kolorystyczny podkreślający nowe warianty kolorystyczne – żółty i zielony. Modele te mają półokrągłe malowania w dolnej części ekranu oraz szarosrebrne, matowe koperty. Jest też wersja czarna dla tradycjonalistów, z czarnym wykończeniem obudowy. Po dłuższym studiowaniu można jeszcze dostrzec nowy, ceramiczny bezel 3D o nieco bardziej finezyjnym wykończeniu, jednak ośmiokątny kształt koperty i skośne ścięcia przy mocowaniu paska, tak charakterystyczne dla modelu Watch GT 6 Pro, znajdziemy i tu. Nie zabrakło obrotowej koronki oraz dodatkowego przycisku na dole z czujnikiem pozwalającym na pomiar EKG. Podobne wzornictwo, które się jednak zmieniało, Huawei wprowadził w modelu Watch GT 4. Tym razem zmian jest niewiele, a trochę szkoda – aż prosiło się o większe odświeżenie.  Nie zmienia to jednak faktu, że Huawei Watch GT 7 Pro wygląda bardzo atrakcyjnie. Zegarek ma oficjalnie rozmiar 46 mm (a tak naprawdę 45,6 mm, grubość 1,25 mm), jego koperta wykonana jest z wytrzymałego stopu tytanu, powinien więc dobrze leżeć na każdym męskim nadgarstku. Zegarek ma dodatkową powłokę ochronną koperty, zapewnia pyło- i wodoszczelność na poziomie IP69, do tego spełnia standard 5 ATM oraz normę EN13319, co pozwala nurkować z nim na głębokość do 40 m. Niewielka masa 55,5 g (bez paska) pozwala nosić Watcha GT 7 Pro dzień i noc bez większego uczucia zmęczenia. Duża w tym zasługa paska EasyCross – to kolejna nowość. W standardzie otrzymujemy pasek z fluoroelastomeru, w kolorze zaakcentowanym na kopercie – czyli w przypadku wariantu, który otrzymałem do testów, jest to zgaszony żółty. Nowym rozwiązaniem jest chowana końcówka – wsuwa się ją w specjalną szufladkę, dzięki czemu całość jest bardzo dobrze dopasowana, a końcówka o nic się nie zaczepia. Na tym jednak nie koniec zmian. Huawei Watch GT 7 Pro ma ekran 1,47 cala, nieco większy niż poprzednik ze średnicą 1,43 cala. Wyświetlacz chroniony jest szkłem szafirowym. Maksymalna, szczytowa jasność wyświetlacza sięga 3000 nitów, więc zawartość ekranu powinna być widoczny w każdych warunkach. Ekran, w połączeniu z barwnym interfejsem, cieszy oczy żywymi kolorami, wysokim kontrastem i szczegółowością. Unowocześnione wnętrze Huawei Watch GT 7 Pro ma bogaty zestaw czujników, w tym unowocześniony po raz kolejny system pozycjonowania GNSS (dwuzakresowy GPS, Galileo, BeiDou, GLONASS, QZSS) o nazwie Huawei Sunflower. Już szósta generacja zegarka przyniosła w tym aspekcie duże usprawniania, w tym antenę o większej skuteczności, a teraz producent wprowadził ulepszony algorytm AI-XDR. Razem ma to zapewnić dokładniejsze nawet o 20% śledzenie śladu podczas treningów w trudnych warunkach, w tym np. podczas slalomów na nartach – czyli w sytuacji, gdy użytkownik porusza na kształt linii S z różnymi promieniami skrętu, o różnej sile i nachyleniu. Narciarzom pozwala to na analizę stylu jazdy i jego poprawę.  Poza specyficznymi treningami narciarskimi trudno ocenić większą skuteczność AI-XDR, ale nie ma najmniejszych powodów do narzekania. Zegarek błyskawicznie ustala pozycję i wiernie śledzi treningi, zarówno w terenie zalesionym, jak i w mieście.  Więcej funkcji treningowych Większa dokładność Watcha GT 7 Pro podczas treningów narciarskich to nie jedyne usprawnienie dla entuzjastów sportów zimowych. Zegarek ma obecnie pięć zaawansowanych trybów w tych dyscyplinach, w tym także snowborading oraz narciarstwo i snowborading halowe, co pozwala na treningi całoroczne dla tych już bardziej profesjonalnych sportowców. Co więcej, Huawei udostępnił dla nich nowy zestaw map ośrodków narciarskich – jest ich ponad 3 tysiące, w tym z Polski. Mapy mają dostarczać pełen przegląd tras i wyzwań, jakie czekają za zimowych sportowców, nie miałem jednak okazji sprawdzić, czy i jak działają. Są też nowości dla rowerzystów. Już szósta generacja została wzbogacona w rozbudowane funkcje i statystyki kolarskie, w tym np. dane o nachyleniu terenu, a także wirtualny pomiar kadencji i mocy bez potrzeby wykorzystania osobnego miernika. Watch GT 7 Pro dodaje jeszcze kolejne opcje dla profesjonalnych kolarzy.  Nowości dotyczą przede wszystkim jazdy w terenach górskich. Trening z podjazdami pozwala na planowanie jazdy w trudniejszych warunkach. Wcześniej trzeba w tym celu wgrać na zegarek zaplanowana trasę z zaznaczonymi podjazdami. W trakcie treningu zegarek będzie na bieżąco informował, że na trasie znajduje się wzniesienie, o jakim nachyleniu i długości, co pozwala odpowiednio wcześniej się na to przygotować. Inną z ciekawych nowości jest ostrzeżenie o ostrych zakrętach (też wymaga wcześniejszego wgrania trasy), co przy dużych prędkościach pozwoli uniknąć wypadku. W Watchu GT 7 Pro wśród ekskluzywnych funkcji, których nie ma w podstawowym modelu Watch GT 7, znalazły się biegi przełajowe, ulepszony tryb golfowy z widokiem pola golfowego oraz funkcje nurkowe. Poza tym do dyspozycji użytkownik otrzymuje ponad 100 różnych dyscyplin sportowych. Podczas testów miałem okazję sprawdzić głównie dwa rodzaje aktywności – wędrówki górskie w Beskidach i kolarstwo (to już na terenach płaskich). W obydwu tych zastosowaniach zegarek spisywał się bez zarzutu. Jak wspomniałem, szybko i dokładnie podawał pozycje GPS i wiernie zapisywał ślad treningu. W górach precyzyjnie podawał wysokość, co się zgadzało z nawigacją terenową i mapami topo na smartfonie oraz punktami orientacyjnymi.  Niestety, nic się chyba nie zmieniło w samych mapach wyświetlanych podczas aktywności w terenie. Do wyboru są mapy Petal z całego świata (pobiera się je przez smartfon) i to jest plus, ale ich realna przydatność jest ograniczona. W miastach podają sporo szczegółów, ale już w terenie czasami jest kompletna pustka. W trakcie aktywności można skorzystać z uproszczonej nawigacji – trasy powrotnej lub linii prostej. Ewentualnie pozostaje jeszcze opcja importu tras, ale nie można ich tworzyć samodzielnie. Od map topo w zegarkach Garmina czy nawet Amazfita firmę Huawei dzieli przepaść. Szkoda, że producent z jednej strony już wręcz staje na głowie, by za wszelką cenę dodać jakieś nowe funkcje do swojej serii Watch GT, za to nie pomyślał o tym kierunku. Poza mapami w ekranach aktywności jest też osobno aplikacja Mapy Petal, ale wymaga ona współpracy z aplikacją zainstalowaną na smartfonie. Nie ma możliwości włączenia w niej niezależnej nawigacji bezpośrednio z ekranu zegarka. Nowością w serii Watch GT 7 jest Gotowość fizyczna – funkcja określająca, czy organizm znajdzie siłę na aktywności i treningi. Jest to część pakietu narzędzi Analiza Zdrowia i pokazuje liczbowo kondycję użytkownika, co jest obliczane na podstawie analizy snu, zmienności rytmu serca, tętna, stresu oraz liczby spalonych aktywnie kalorii poprzedniego dnia.  Dysponując tymi danymi, algorytm ocenia, czy organizm powinien się jeszcze zregenerować przed kolejnym treningiem. Funkcja jest przydatna, jednak trochę za prosta i niewiele tak naprawdę mówi o rzeczywistej gotowości fizycznej, przynajmniej gdy porównamy ją do podobnych aplikacji w zegarkach Garmina. U mnie przez cały czas testów w ogóle nie dała o sobie znać, choć powinna sama podsuwać mi sugestie na zegarku. To jednak nie powinno mieć miejsca w zegarku, który finalnie trafi już do użytkownika. W oderwaniu od tych bardziej profesjonalnych funkcji treningowych jest też zabawna nowość – mini treningi z pandą, do których można dotrzeć np. przez specjalną tarczę. Panda zachęca do tego, by robić różne ćwiczenia gimnastyczne (na barki, szyję, ramiona, dłonie itd.), co zajmuje tylko minutę czy dwie, a pozytywnie wpływa na ciało, zwłaszcza podczas pracowitego dnia przy biurku. Pomiary zdrowotne W tej dziedzinie Watch GT 7 Pro przynosi niewiele nowego, choć przy tej konstrukcji i formie zegarka niewiele też już można zrobić – bo „ma wszystko”. Zegarek monitoruje oczywiście tętno 24/7, a w czasie treningów ostrzega o przekroczeniu wartości progowej. Przez całą dobę mierzy też zmienność rytmu serca (HRV). Użytkownik może też zmierzyć arytmię na podstawie fali tętna, która pozwala zdiagnozować schorzenia serca, np. migotanie przedsionków. Bardziej rozbudowaną analizę pracy serca otrzymamy dzięki EKG – by dokonać pomiaru, trzeba przytrzymać palec na elektrodzie umieszczonej w dolnym przycisku. Użytkownik może też przeprowadzić osobny pomiar sztywności tętnic. Zegarek analizuje także poziom stresu i stan emocjonalny, nie zabrakło stałego monitoringu nasycenia krwi tlenem, pomiaru temperatury skóry, analizy snu z funkcją śledzenia oddechu. Nowością jest funkcja adaptacji do dużej wysokości, co się przydaje podczas aktywności w wysokich górach. Ma ona jednak sens tylko na wysokościach powyżej 2500 m. Całość tworzy solidny pakiet funkcji pozwalających zadbać o zdrowie i wstępnie zdiagnozować schorzenia. Podczas testów nie wszystko jednak do końca dobrze działało, ale zakładam, że to efekt niedopracowania softu we wczesnej wersji.  Na przykład trochę nieprzewidywalnie spisywał się pomiar snu, choć w starszych zegarkach Huawei nie zawodził. Na przykład – miałem długą przerwę w śnie w środku nocy, między godziną 3 a 6 (w tym czasie czytałem, czasem na chwilę wstawałem), później udało się zasnąć. Zegarek radośnie obwieszczał mi później, że przespałem 7 godzin od północy do 7 rano, a tę przerwę rejestrował jako lekki sen. I na odwrót – rejestrował sen np. od 2 w nocy, gdy już spałem od 1,5h. Takie kwiatki nie były normą, ale się zdarzały.  Nie do końca udany jest też pomiar dotyczący jednego aspektu aktywności – stanu „na nogach”. Np. o godzinie 15 wyświetla status, że jestem już na nich zalecane 12 godzin, choć nie śpię od 7, a większość czasu spędzam, jadąc pociągiem. Innego dnia po całodniowym tułaniu się po górach i podgórskim miasteczku podaje, że jeszcze mi brakuje dwóch godzin do tej dziennej normy. Jako „na nogach” zaliczany jest też czas, gdy godzinami wrastam w fotel, pracując cały dzień przy komputerze. Nieporozumienie. Komunikacja i funkcje dodatkowe Jeżeli chodzi o funkcje komunikacyjne, to niewiele się zmieniło. Tak jak w poprzednim modelu do łączności wykorzystywany jest Bluetooth 6.0, jest też NFC do płatności zbliżeniowych – w tym celu trzeba zainstalować aplikację Curve Pay i w niej skonfigurować kartę płatniczą. Zegarek wyposażony jest w głośnik i mikrofon, co pozwala prowadzić połączenia głosowe przez Bluetooth. – tu się nic nie zmieniło, bo producent zarezerwował tę funkcję dla zegarków z wyższej półki. W bocznym menu (na lewo od tarczy) znajduje się ikona asystenta głosowego, któremu można zadawać proste pytania po polsku – na przykład o pogodę – czy wydawać polecenia, np. nastawienie alarmu. Działa to całkiem nieźle, ale zestaw kombinacji jest bardzo ograniczony, nie ma więc porównania z czatbotami AI z telefonów. W menu lub na widżetach nie brakuje też takich funkcji jak fazy księżyca i zmiany pływów, czas wschodu i zachodu słońca, ostrzeżenia o burzy, barometr i kompas czy sklep AppGallery. Te narzędzia znane są już z poprzednich modeli. Watch GT 7 Pro pracuje pod kontrolą systemu HarmonyOS 6.1.0. Interfejs użytkownika nie zmienił się nic od zeszłorocznych modeli, czyli jest kolorowo, czytelnie, większość opcji i ustawień jest też intuicyjna nawet dla mniej zaawansowanego użytkownika, chociaż rosnąca liczba funkcji sprawia, że w zakamarkach menu robi się już coraz gęściej. Bateria i czas pracy Już Huawei Watch GT 6 Pro mocno podniósł poprzeczkę, jeżeli chodzi o czas pracy – zwiększając ten okres z dwóch do trzech tygodni. Siódemka przynosi kolejne usprawnienia, chociaż nie są to już zmiany tak rewolucyjne. Deklarowany czas pracy na baterii 867 mAh w niezbyt ciężkim wykorzystaniu również wynosi 21 dni, a w standardowym – 12 dni. W Watchu GT 7 Pro producent zastosował baterię warstwową, a do tego unowocześniony moduł komunikacji radiowej, który ma pobierać mniej energii podczas treningów z GNSS (nawet 20% lepsza wydajność) – można liczyć nawet na 51 godzin nieustannego logowania w trybie biegu przełajowego. W trybie rowerowym będą to z kolei 44 godziny.  Podczas testów miałem okazję sprawdzić Watcha GT 7 Pro w naprawdę wymagającej sytuacji – podczas kilkudniowego wyjazdu w góry, z czterema większymi aktywnościami z pomiarem GNSS, trwającymi na ogół do 6 godzin. Zegarek wytrzymał od niedzieli do soboty na jednym ładowaniu, choć po spadku poniżej 20% część funkcji została wyłączona (np. AoD), a pod koniec „jechał już na oparach”. Dotąd porównywalny komfort zapewniał mi Garmin Fenix, 7X, z którym mogłem wyjechać na tydzień w góry bez ładowarki. Z innych pomiarów – jeden dzień użytkowania z pomiarem GPS na rowerze (ok. 1,5 godziny) rozładował baterię w 6%, co powinno więc wystarczyć na ponad 2 tygodnie takiego wykorzystania. Te trzy tygodnie będą więc możliwe bez logowania GNSS. Do ładowania służy znana z poprzednich modeli ładowarka bezprzewodowa, a pełne naładowanie trwa ponad 1,5 godziny. Huawei Watch GT 7 Pro – czy warto? Huawei Watch GT 7 Pro to bardzo udany model, a jednocześnie – spore rozczarowanie. Zegarek jest solidną kontynuacją popularnej serii, dziedziczy największe zalety świetnego przednika Watch GT 6 Pro, ale jednocześnie niewiele wnosi nowego. Są oczywiście usprawnienia – nowe, choć raczej niszowe opcje narciarskie i rowerowe, optymalizacja czasu pracy na GPS, dopieszczenie wizualne i nowy pasek. Te i inne nowości w większości można jednak dodać programowo do starszego modelu, podobnie jak zamienić pasek, a usprawnienia czysto sprzętowe pozostaną nawet niezauważone, bo już Watch GT 6 Pro był tak dobry. A jest przecież kilka aspektów, gdzie Huawei mógł ulepszyć nowy model. Mógł dodać eSIM, solidne mapy topo, niezależną nawigację bez smartfonu, w pełni funkcjonalnego asystenta głosowego, albo nie wiem – może latarkę LED? Oczywiście to wymaga szerszych zmian ekosystemowych Huawei (np. mapy), a część rozwiązań firma świadomie rezerwuje dla wyższych modeli (eSIM). Również wygląd zegarka, choć ogólnie bardzo udany, już się trochę opatrzył. Rozczarować się więc mogą fani serii, którzy mają już poprzedni model. Dla nowego nabywcy Huawei Watch GT 7 Pro będzie jednak bardzo udanym zakupem, bo w tej chwili jest to ukoronowanie serii Watch GT. Cena w promocji na start, czyli 1499 zł, jest też całkiem przystępna, biorąc pod uwagę możliwości zegarka, więc tym bardziej warto rozważyć. Mam jednak nadzieję, że producent szybko dopracuje te drobne mankamenty oprogramowania, które nękały mnie podczas testów.

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.

Popularne porównania