T-Mobile wyłączy ci zasięg. Znamy datę [aktualizacja]
Telepolis.pl
Wiadomości 09:39

T-Mobile wyłączy ci zasięg. Znamy datę [aktualizacja]

Sieć T-Mobile szykuje się już do historycznej zmiany i stopniowego wygaszania zasięgu swoich nadajników w wybranych pasmach. Starsze telefony przestaną działać. Sieć T-Mobile zabezpiecza się formalnie By nie dawać klientom powodów do rozwiązania umowy, w zapisach regulaminów ofert T-Mobile zaczęły się pojawiać nowe adnotacje. Klienci będą musieli pogodzić się z tym, że w pewnym momencie mogą stracić zasięg na ulubionych sprzętach, które do tej pory działały bez zarzutu. T-Mobile zapewnia, że nie zmniejszy zasięgu technologii 2G do dnia 31 grudnia 2027r. T-Mobile może od 1 stycznia 2028r., ze względu na optymalizację wykorzystania zasobów częstotliwości, stopniowo ograniczać zasięg technologii 2G aż do jej zupełnego wycofania. - czytamy we fragmencie jednego z nowych regulaminów Sieć 2G to pewnik tylko do końca 2027 roku Wyłączanie sieci 2G to szansa na odzyskanie zagospodarowanego na nią zasięgowego pasma częstotliwości. Podobnie jak miało to miejsce w przypadku 3G, pozyskane zasoby zasilić mają sieci nowszej generacji. Takie kroki zostały już podjęte np. w USA przez lokalny oddział tego operatora, przy czym sieć zdecydowała się na odłączenie 2G jako ostatnia. W Polsce T-Mobile dla odmiany pozbył się zupełnie 3G szybciej niż Orange, a teraz zaczyna myśleć o 2G. Ten ostatni standard stał się dla części klientów jedyną opcją łączności w ich telefonach oskalpowanych z zasięgu 3G. Nie oszukujmy się jednak, mowa jest o marginalnej części urządzeń. O wiele bardziej dotkliwą stratą odpięcia 2G może okazać się dla łączności maszynowej, M2M. Zgodnie z zapowiedziami, sieć 2G T-Mobile miała być utrzymywana w Polsce nieco dłużej niż 3G i teraz poznaliśmy termin tego dłużej. Koszty wymiany sprzętu spadną na klientów Brak gwarancji ciągłości zasięgu 2G w praktyce zamyka usta ewentualnym poszkodowanym. Oznacza też, że to klienci końcowi będą musieli sobie sprawić urządzenia zgodne z nowszymi standardami 4G lub 5G, a nie licząc jakichś wyjątków, T-Mobile raczej nie ułatwi im życia. Słowem, stare telefony, w tym szczególnie proste urządzenia dla seniorów mogą nagle stać się bezużytecznymi przyciskami do papieru. Wyłączanie technologii 2G jest skutkiem postępu naukowo-technicznego i idącej za tym ewolucji Sieci. Technologia 2G obsługuje - w zależności od postanowień Umowy - Mobilny Internet, połączenia głosowe, SMS-y, MMS-y lub usługę komunikacji maszyna-maszyna. Wymienione usługi są i będą obsługiwane w ramach technologii 4G (LTE), 5G lub 5G Bardziej, w ich zasięgu i przy użyciu dostosowanych do nich urządzeń. - czytamy w dalszej części regulaminu Warto przy tym zauważyć, że sieć deklaruje stopniowe ograniczanie łączności 2G, a więc tak jak to miało miejsce podczas wygaszania 3G. Zapewne zmianę zacznie od akcji informacyjnej dla klientów, by ci nie obudzili się pewnego dnia odcięci od świata. Aktualizacja: Sieć T-Mobile przesłała nam swoje oficjalne stanowisko w sprawie wygaszania technologii 2G. Obecnie nie mamy konkretnych planów wyłączenia sieci 2G. W warunkach nowych umów z naszymi klientami znajduje się zapis pozwalający na stopniowe wyłączanie sieci drugiej generacji, jednak precyzuje on tylko, że takie wyłącznie na pewno nie nastąpi przed 1 stycznia 2028 roku.Wprowadziliśmy go z uwagi na dynamikę rozwoju technologii, gdzie starsze rozwiązania ustępują miejsca ich nowszym wersjom – szybszym, lepszym, oferującym wyższą jakość i nowe możliwości dla użytkowników. W ostatnich latach widzimy wyraźnie, że użycie sieci drugiej generacji maleje z miesiąca na miesiąc. Jeśli ten trend się utrzyma, 2G będzie musiało zostać zastąpione nowszymi technologiami. Będziemy uważnie śledzić rozwój sytuacji i jeśli zapadnie decyzja o wyłączeniu sieci 2G, poinformujemy o tym naszych klientów z odpowiednim wyprzedzeniem oraz zadbamy o płynne przeprowadzenie ich przez cały proces. - tłumaczy nowe zapisy sieć T-Mobile Dziękujemy KC-Karlos z naszego forum za podesłanie znaleziska.

56
LECH OKOń
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Podszywają się pod pracowników jednej instytucji. Mają "dobrą" ofertę
Bezpieczeństwo 11:49

Podszywają się pod pracowników jednej instytucji. Mają "dobrą" ofertę

0
ANNA KOPEć
1.
Netia zrzuca bombę: Apple TV, Prime Video i SkyShowtime za darmo przez pół roku
Wiadomości 11:19

Netia zrzuca bombę: Apple TV, Prime Video i SkyShowtime za darmo przez pół roku

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Shein rzucił się na Temu. Chińskie marki pogubiły się, kto od kogo kradnie
Tech 10:48

Shein rzucił się na Temu. Chińskie marki pogubiły się, kto od kogo kradnie

0
ANNA KOPEć
1.
Action ma solarne cacko nowego rodzaju. Cena? Tylko 64,95 zł
Telepolis.pl
Sprzęt 10:21

Action ma solarne cacko nowego rodzaju. Cena? Tylko 64,95 zł

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Co za odrodzenie w streamingu. Każdy o nim słyszał, miał 200 odcinków
Telewizja i VoD 10:00

Co za odrodzenie w streamingu. Każdy o nim słyszał, miał 200 odcinków

0
ANNA KOPEć
1.
Tani RAM? To pułapka. Lepiej płacić więcej
Sprzęt 09:16

Tani RAM? To pułapka. Lepiej płacić więcej

2
PAWEł MARETYCZ
1.
Apple poprawia RCS na iPhone, tak je włączysz
Aplikacje 08:16

Apple poprawia RCS na iPhone, tak je włączysz

4
PAWEł MARETYCZ
1.
Koniec z dźwiganiem butelek i puszek. Zabiorą je spod naszych drzwi
Tech 07:42

Koniec z dźwiganiem butelek i puszek. Zabiorą je spod naszych drzwi

3
ANNA KOPEć
1.
Alior Bank zabrał głos. Klienci muszą bardzo uważać na jedno
Bezpieczeństwo 07:15

Alior Bank zabrał głos. Klienci muszą bardzo uważać na jedno

0
ANNA KOPEć
1.
PKO BP alarmuje. To już jutro
Konta 11 MAJ 2026

PKO BP alarmuje. To już jutro

1
DOMINIK KRAWCZYK
1.
AMD szykuje nową kartę graficzną. Ma pozwolić na tanie granie
Sprzęt 11 MAJ 2026

AMD szykuje nową kartę graficzną. Ma pozwolić na tanie granie

2
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
RedMagic 11S Pro jest tuż za rogiem. Oto, co o nim wiemy
Sprzęt 11 MAJ 2026

RedMagic 11S Pro jest tuż za rogiem. Oto, co o nim wiemy

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Intel Razor Lake-AX zaskoczy konstrukcją. Dostaniemy niskie opóźnienia
Sprzęt 11 MAJ 2026

Intel Razor Lake-AX zaskoczy konstrukcją. Dostaniemy niskie opóźnienia

7
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Obiecują zwrot z ubezpieczenia. To pułapka na Twoje pieniądze
Telepolis.pl
Bezpieczeństwo 11 MAJ 2026

Obiecują zwrot z ubezpieczenia. To pułapka na Twoje pieniądze

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Microsoft rozdaje Game Passa przez Discorda. Ale jest haczyk
Oprogramowanie 11 MAJ 2026

Microsoft rozdaje Game Passa przez Discorda. Ale jest haczyk

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Sztuczna inteligencja na torach. Nowy system odstrasza zwierzęta
Bezpieczeństwo 11 MAJ 2026

Sztuczna inteligencja na torach. Nowy system odstrasza zwierzęta

0
MARIAN SZUTIAK
1.
AMD stawia na Samsunga. Konkurencja TSMC rośnie w siłę
Sprzęt 11 MAJ 2026

AMD stawia na Samsunga. Konkurencja TSMC rośnie w siłę

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Kolejny chiński gracz wchodzi na rynek pamięci RAM. Będzie taniej?
Sprzęt 11 MAJ 2026

Kolejny chiński gracz wchodzi na rynek pamięci RAM. Będzie taniej?

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Więcej nowości
Czarna Wołga wraca na ulice. Uber wozi za darmo w Noc Muzeów
Moto 11 MAJ 2026

Czarna Wołga wraca na ulice. Uber wozi za darmo w Noc Muzeów

W w najbliższy weekend mieszkańcy Warszawy tłumnie ruszą na Noc Muzeów. Tego wieczoru na ulicach pojawią się klasyczne samochody z dawnych lat. Będzie można się nimi przejechać bez ponoszenia opłat. Zabytkowe auta zamiast zwykłej taksówki Wydarzenie o nazwie Uber Muzealnie wystartuje w nocy z 16 na 17 maja 2026 roku. Znana platforma przewozowa zrezygnuje na ten krótki czas z nowoczesnych aut hybrydowych, zastępując je pojazdami z ubiegłego wieku. Na stołeczne ulice wyjadą trzy klasyczne modele samochodów. Pasażerowie zobaczą z bliska maszyny znane z historycznych fotografii i materiałów filmowych. Wśród przygotowanych aut znajduje się Warszawa M20 z 1957 roku. To pierwszy samochód osobowy produkowany seryjnie w powojennej Polsce. Na drogi wyjedzie też słynna czarna Wołga, czyli rosyjski GAZ 24 z 1972 roku. Trzecim zapowiedzianym pojazdem jest reprezentacyjna Czajka GAZ 13 z roku 1978. Tym ostatnim modelem w krajach bloku wschodniego podróżowali państwowi oficjele. Trasa łącząca znane placówki Darmowe przejazdy obejmą wyznaczony obszar w centrum miasta. Organizatorzy wybrali trzy bardzo popularne placówki kulturalne. Trasa przejazdu łączy Muzeum Narodowe, Muzeum Sztuki Nowoczesnej oraz Zamek Królewski. Przystanki Ubera zostaną wyraźnie oznakowane na potrzeby tego wydarzenia. Pojawią się one w bliskim sąsiedztwie każdego z wymienionych budynków. Akcja przewozowa rozpocznie się dokładnie o godzinie 18:00 w sobotę. Chętni pasażerowie nie muszą niczego wcześniej rezerwować przez aplikację w smartfonie, a przejazdy są w pełni darmowe. Obowiązuje jednak prosta zasada pierwszeństwa. Pasażerowie muszą zgłosić się do koordynatora na wybranym przez siebie przystanku. Liczba miejsc w starych pojazdach jest mocno ograniczona. Kierowcy z pasją i wiedzą historyczną Za kierownicą klasyków nie usiądą przypadkowi pracownicy. Auta poprowadzą ich prywatni właściciele i miłośnicy dawnej motoryzacji. Tacy kierowcy posiadają dużą wiedzę na temat prowadzonych maszyn. Chętnie podzielą się historią poszczególnych modeli, opowiedzą też pasażerom o trudach renowacji i utrzymania starych samochodów w dzisiejszych czasach. Uber Muzealnie to ciekawa opcja transportu dla osób zwiedzających Warszawę. Akcja ułatwia przemieszczanie się pomiędzy głównymi punktami na mapie miasta. Sam przejazd starym modelem Warszawy czy dawną Wołgą stanowi rzadką okazję na publicznej drodze. Wymaga jedynie odrobiny cierpliwości w oczekiwaniu na wolne miejsce w pojeździe.

0
MARIAN SZUTIAK
1.

Więcej nowości

Ten 6-odcinkowy serial fantasy HBO już jest jednym z najlepszych
Telewizja i VoD 11 MAJ 2026

Ten 6-odcinkowy serial fantasy HBO już jest jednym z najlepszych

Okazuje się, że jednym z najlepszych seriali fantasy HBO nie jest wcale projekt z roku ubiegłego, ale produkcja z 2026 roku. I to w dodatku taka, która doczekała się zaledwie jednego sezonu. Zasługuje na miano najlepszego serialu stacji z co najmniej kilku powodów.  HBO jest świetne, jeśli chodzi o fantasy jednego rodzaju HBO jak mało która platforma, jest tak dobrze zorientowana na tematyce seriali fantasy. W dużej mierze zawdzięcza to słynnej serii "Gra o tron", ale swoje zrobiły także "Mroczne materie" i "Ród smoka". Serial, który zostanie uznany za dobre fantasy musi spełnić kilka kryteriów - akcja musi rozgrywać się w cudownych światach ze złożonymi i niedoskonałymi postaciami, powinien posiadać wciągającą akcję i perfekcyjne efekty specjalne. Widzowie już mają to do siebie, że mają wysokie oczekiwania, szczególnie do spin-offów słynnych serii fantasy. "Rycerz Siedmiu Królestw" nie tylko sprostał zadaniu, ale wręcz przerósł oczekiwania. Serwis Rotten Tomatoes dał mu ocenę 94% od krytyków, a w serwisie IMDb nadal widnieje imponująca ocena 8,7. Zważywszy na fakt, że to było zaledwie 6 krótkich odcinków, jest to ogromny sukces.  "Rycerz Siedmiu Królestw" jednak unikatowe dzieło We wspomnianym spin-offie "Gry o tron", czyli "Rycerzu Siedmiu Królestw" wystąpili bohaterowie nieobecni w żadnej z pozostałych serii. Ale jak widać, adaptacja pierwszej książki z serii "Dunk i Jajo" George'a R. R. Martina opłaciła się twórcom. Pierwszy sezon serialu okazał się jednym z najlepszych seriali HBO zarówno ze względu na podobieństwa, jak i różnice w stosunku do "Gry o tron". Miło było przyjrzeć się Westeros, kiedy jeszcze Targaryenowie nie posiadali smoków. Największą zaś różnicą między "Grą o tron" a "Rycerzem Siedmiu Królestw" jest ton całego fantasy. W drugim przypadku jest on lżejszy, co czyni go przytulną i wręcz zabawną przygodą z barwnymi postaciami. Wszystko to sprawia też, że efekty bitew i innych dramatycznych scen stają się silniejsze i mocniej oddziałują na odbiorcę. Czy twórcy niczego nie zepsują w tym dobrym serialu, przekonamy się jednak dopiero w 2027 roku. To wtedy odbędzie się premiera zapowiedzianego drugiego sezonu tej głośnej serii. 2 sezon zostanie oparty na noweli "Zaprzysiężony miecz". Historia będzie skupiała się w dalszym ciągu na losach ser Duncana Wysokiego i jego giermka - już nie tylko w turniejowej rzeczywistości, ale na tle konfliktu lokalnych rodów i wielkim sporze o ziemię i wodę. Będzie to opowieść zdecydowanie dużo bardziej polityczna, skupiona na relacjach bohaterów oraz dalej na ich wędrówce. Ponownie też zobaczymy tych samych aktorów: Petera Claffey'a (Dunk) oraz Dextera Sol Ansella (Jajo).  Ciekawostką jest także to, że showrunner Ira Parker ma marzenie - chciałby stworzyć 12-15 sezonów "Rycerza Siedmiu Królestw" w ciągu 30 lat. O ile poziom by się utrzymał, produkcja mogłaby nie tylko ugruntować swoją pozycję, ale prześcignąć nawet "Grę o tron".  https://www.youtube.com/watch?v=ruIuMsslG24

3
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Samsung Galaxy Buds 4 Pro. Powrót do dobrego (test)
Telepolis.pl
Testy sprzętu 10 MAJ 2026

Samsung Galaxy Buds 4 Pro. Powrót do dobrego (test)

Z Samsung Galaxy Buds 3 Pro trochę pospieszyłem się z recenzją — firma miała problemy z jakością wykonania. Tym razem recenzja odczekała swoje, by nie było żadnych wątpliwości co do słuszności werdyktu. A ocena jest wysoka. Samsung idzie po audiofili. I to w podskokach Jeszcze do niedawna mariaż słów „audiofilski” i „bezprzewodowy” budził w kręgach purystów co najwyżej pobłażliwy uśmiech. Technologia Bluetooth przez lata była traktowana jako zło konieczne – wygodny, lecz bolesny kompromis, który nieodwracalnie kastrował muzykę z jej detali, dynamiki i emocji. Jednak rynek TWS (True Wireless Stereo) dojrzewa w fascynującym tempie. Przestał być już wyłącznie wyścigiem na miniaturyzację, czas pracy baterii czy skuteczność algorytmów ANC. Dziś to arena poważnych zmagań o bezwzględną wierność reprodukcji dźwięku. W samym centrum tej akustycznej rewolucji staje południowokoreański gigant ze swoim najnowszym flagowcem – modelem Samsung Galaxy Buds 4 Pro. Zapowiedzi producenta są odważne: to sprzęt, który ma ostatecznie zatrzeć granicę między codzienną, konsumencką funkcjonalnością a referencyjnym, studyjnym brzmieniem. Wyposażone w zupełnie nową, dwudrożną architekturę przetworników i wsparcie dla zaawansowanych kodeków Hi-Res, nowe słuchawki Samsunga rzucają rękawicę nie tylko bezpośredniej konkurencji, ale i utartym schematom. [SALE-5110] [SALE-5111] Zabieramy Samsung Galaxy Buds 4 Pro na warsztat. Postanowiliśmy odrzeć je z całego technologicznego blichtru, na chwilę zapomnieć o bajerach pokroju śledzenia ruchów głowy czy dotykowego sterowania, i skupić się wyłącznie na tym, co dla każdego melomana absolutnie najważniejsze. Sprawdzamy, jak najnowsze dzieło Samsunga radzi sobie w bezpośrednim starciu z wielowymiarową, muzyczną materią. Wdech. Boże, jak one grają! Przechodząc do kluczowego aspektu, czyli samej sygnatury brzmieniowej, Samsung Buds 4 Pro serwują nam doznania, które z powodzeniem mogą zadowolić ucho nawet bardzo wymagającego purysty, zazwyczaj stroniącego od bezprzewodowych konstrukcji TWS.  Dół pasma zaskakuje wybitną kulturą i dyscypliną. Zamiast bezkształtnej, dudniącej magmy typowej dla segmentu czysto konsumenckiego, otrzymujemy tu bas niezwykle punktowy, zwarty i o bogatej fakturze. Subbasowe pomruki schodzą z odpowiednim autorytetem i dociążeniem, jednak trzymane są w żelaznych ryzach – atak transjentów jest błyskawiczny, a wybrzmienia wygasają dokładnie wtedy, kiedy powinny. Dzięki temu dół zachowuje sprężystość i absolutnie nie anektuje terytorium niższej średnicy. Środkowe pasmo to z kolei piękny ukłon w stronę organicznej, plastycznej muzykalności. Wokale są odpowiednio nasycone, gęste i wysoce namacalne. Prezentowane są o pół kroku przed linią instrumentów, kreując niezwykle intymną, angażującą prezentację. Czuć tu przyjemne, lekko analogowe ocieplenie, które dodaje muzyce barwy, ale o dziwo nie maskuje przy tym mikrodetali. Instrumenty akustyczne wybrzmiewają z naturalnym pudłowym rezonansem, nie tracąc nic ze swojej rozdzielczości. Góra pasma jest cudownie napowietrzona i perlista. Wysokie tony mienią się wieloma odcieniami, oferując znakomitą separację i bezbłędnie wyciągając z tła nagrań najdrobniejsze smaczki – muśnięcia miotełek na talerzach czy oddechy wokalistów. Co jednak najważniejsze, inżynierom udało się osiągnąć ten poziom analityczności bez wpadania w sterylność. Góra pozostaje jedwabiście gładka, kulturalna i całkowicie wolna od jakiejkolwiek piaszczystości czy ostrych, męczących sybilantów. Na osobne, wręcz owacyjne oklaski zasługuje scena i holografia. Buds 4 Pro zdejmują z dźwięku woal i budują przed słuchaczem wielowymiarową przestrzeń o zaskakującej głębi i szerokości. Separacja poszczególnych warstw na aksamitnie czarnym tle jest wzorowa, a precyzja w pozycjonowaniu źródeł pozornych pozwala z zamkniętymi oczami wskazać palcem każdego muzyka na scenie. To niezwykle dojrzałe, koherentne strojenie, które zaprasza nie tylko do słuchania, ale do głębokiej kontemplacji faktury dźwięku. Chcąc się do czegoś przyczepić, można marudzić na nieco przyciemnione brzmienie i dość szybkie opadanie tonów wysokich, co może przynosić wrażenie lekkiego przytłumienia. W niektórych aranżach zaznacza się też przesadnie dominacja basu, ale można to skutecznie naprawić w 9-pasmowym korektorze. Sporadycznie słuchawki mogą też gubić nieco precyzję w najbardziej złożonych, dynamicznych utworach np. w wieloinstrumentalnym szybki jazzie. Jak oni to zrobili? Sercem każdej ze słuchawek jest radykalnie przeprojektowany, dwudrożny układ przetworników ułożonych w osi koaksjalnej. Zamiast iść na kompromisy, producent zastosował 11-milimetrowy przetwornik dynamiczny ze sztywną membraną, odpowiadający za potężny fundament basowy i mięsistą niższą średnicę. Został on sparowany z dedykowanym, zminiaturyzowanym przetwornikiem planarnym (co w tym segmencie wciąż nie jest częste), który bierze na siebie ciężar reprodukcji najwyższych rejestrów. To właśnie ten duet odpowiada za opisywaną wcześniej referencyjną rozdzielczość i wybitną szybkość transjentów. Nawet najbardziej wyrafinowane przetworniki na nic się zdadzą bez krystalicznie czystego sygnału. Za bezbłędny przesył muzyki odpowiada tu najnowszy protokół Bluetooth 5.4, ściśle współpracujący z autorskim kodekiem Samsung Seamless Codec Ultra. Umożliwia on bezprzewodową transmisję plików Hi-Res Audio w jakości 24-bit/96 kHz z przepływnością gwarantującą przesył bezstratny (lub niemal bit-perfect, w zależności od warunków radiowych). Możecie zapomnieć o irytujących artefaktach kompresji czy „cyfrowym nalocie” na górze pasma — tutaj sygnał trafia do naszych uszu w nieskazitelnej formie. ANC, które nie degraduje muzyki Aktywna Redukcja Szumów (ANC) często bywa zmorą purystów. Potrafi ona wprowadzać sztuczne ciśnienie w kanale usznym, odkształcając scenę i kompresując dynamikę nagrań. W Buds 4 Pro algorytmy oparte na zaawansowanym uczeniu maszynowym działają z chirurgiczną wręcz dyskrecją. Adaptacyjne tłumienie skutecznie odcina nas od miejskiego zgiełku czy niskotonowego szumu w samolocie, nie ingerując przy tym w integralność pasma przenoszenia. Barwa instrumentów pozostaje nienaruszona, a tło muzyczne – wciąż aksamitnie i referencyjnie czarne. Słuchawki działają o niebo lepiej pod względem ANC od Sony WF-1000XM6, a znakomite w swoim segmencie cenowym Huawei FreeBuds Pro 4 pokonują skuteczniejszym odcinaniem tonów wysokich. Dawno nie czułem się aż tak dobrze w samolocie, a miałem kilkanaście godzin podróży w każdą stronę na dokładne testy. Odrębną kwestię stanowi ANC podczas rozmów. O ile jednolity hałas udaje się skutecznie zniwelować, to już duże podmuchy wiatru bywają kłopotliwe dla słuchawek. Zdarza się też, że podczas długich rozmów w cichym otoczeniu słuchawki nagle robią jakiegoś fikołka i słychać nas jakbyś byli w innym pomieszczeniu. W tej sytuacji wracały do etui i po ponownym wyjęciu wszystko już było w porządku. Czas pracy nie zawodzi, ale rekordów nie ma Zasilenie tak wymagającej elektroniki, zaawansowanych kodeków i podwójnych przetworników to nie lada wyzwanie, jednak inżynierom udało się wypracować świetny kompromis między miniaturyzacją kopułek a wydajnością wbudowanych ogniw. Sprzęt pozwala na w pełni komfortowe, wielogodzinne zagłębianie się w dyskografię ulubionych artystów. Z aktywnym systemem ANC i wysoką rozdzielczością dźwięku otrzymujemy do 6 godzin nieprzerwanego, referencyjnego odsłuchu na jednym ładowaniu. Bez systemu ANC czas ten wydłuża się do 7 godzin. To wysokie wartości, choć nie rekordowe, dłuższą pracę oferują Technics EAH-AZ100 czy Googe Pixel Buds Pro 2, a także bezpośredni konkurent z drugiego obozu, czyli Apple AirPods Pro 3 (8 godzin pracy z ANC). Korzystając z zapasu energii w eleganckim, kompaktowym etui, zyskujemy łącznie do 30 godzin pracy (bez ANC) lub około 26 godzin z włączoną redukcją szumów. Zaledwie 5-minutowy pobyt słuchawek w etui dostarcza energii na pełną godzinę słuchania, co jest zbawienne tuż przed niespodziewanym wyjściem z domu. Zarówno samo etui (wspierające ładowanie indukcyjne Qi), jak i słuchawki charakteryzują się znakomitym zarządzaniem energią w trybie czuwania. Podczas testów były stale gotowe do pracy. Aplikacja i funkcje specjalne Aplikacja do zarządzania słuchawkami jest wyjątkowo kompletna, a przy tym bardzo elegancka. Wszystko jest w niej na swoim miejscu i nie wymaga nauki czy przyzwyczajania się. Jedyne, do czego mogę mieć zarzuty to wyjątkowo mocno ukryta opcja włączenia kodeka wysokiej rozdzielczości. Kto to słyszał, by chować ją w dodatkowym podmenu Zaawansowane opcje jakości na dole kategorii Jakość dźwięku i efekty. Przecież nie płacę aż tyle pieniędzy za sprzęt audio, by potem słuchać na kodeku SBC. Podczas warsztatów fotograficznych z Galaxy S26 Ultra poznałem w praktyce ciekawą funkcję transmisji Auracast. Nasz przewodnik po San Francisco opowiadał o odwiedzanych obiektach z użyciem słuchawek, a około 30 osób słyszało wszystko dokładnie na Galaxy Buds 4 Pro. Działało to wyśmienicie, przebijając jakością i zasięgiem typowe zestawy słuchawkowe do zwiedzania. Po sparowaniu z telefonem Samsung dostajemy dostęp do funkcji Galaxy AI, w tym do tłumaczeń rozmów w czasie rzeczywistym. Gratką jest dodatkowo reagowanie na komendy głosowe w języku polskim, takie jak Następna piosenka czy Zwiększ głośność, do których działania nie jest konieczne używanie komendy na start.  [gallery][img]253223[/img][img]253221[/img][img]253224[/img][img]253233[/img][img]253230[/img][img]253226[/img][img]253220[/img][img]253231[/img][img]253225[/img][img]253227[/img][img]253229[/img][img]253222[/img][img]253232[/img][img]253228[/img][/gallery] Podsumowanie Spotkałem się z krzywdzącą recenzją, że Samsung Galaxy Buds 4 Pro to „słuchawki dla nikogo”. Tymczasem w tych niezwykle wygodnych dokanałówkach łatwo zakochać się bez pamięci. Samsung przemyślał sprawę, wrócił do o niebo wygodniejszego, małego etui, przeprojektował też same słuchawki czyniąc je nie tylko jeszcze wygodniejszymi, ale w dodatku piękniejszymi. Chociaż w segmencie cenowym Samsung Galaxy Buds 4 Pro wydawać by się mogło, że jest duża konkurencja, Samsung wychodzi ze starcia obronną ręką. Punktuje genialnym ANC, świetnym zestrojeniem dźwięku z fenomenalną, szeroką sceną muzyczną, lekkością i wygodą obsługi, a także funkcjami AI i pełną integracją z ekosystemem Samsunga.  Ten ostatni aspekt przynosi jednak też mniej pozytywną uwagę, że jedynie posiadacze Samsungów mogą liczyć na wsparcie kodeka Samsung Seamless Codec Ultra. Konkurenci tymczasem często oferują bardziej uniwersalny kodek (LDAC czy aptX) lub nawet kombinację kilku kodeków Hi-Res (np. Huawei). Jeśli nie posiadasz ani Samsunga, ani iPhone'a, a zależy Ci na topowej jakości dźwięku, nieustannie polecam w tym segmencie cenowym Technics EAH-AZ100. Dla posiadaczy Samsungów natomiast prawdopodobnie najlepszym wyborem są właśnie testowane Samsung Galaxy Buds 4 Pro, równie oczywistym, jak Apple AirPods Pro 3 dla posiadaczy iPhone'ów. [SALE-5110] [SALE-5111]

4
LECH OKOń
1.

Popularne porównania