Wiadomości
16:47
Atak na elektrownię w Berlinie. Stoją za nim lewicowi ekstremiści
Niedziela wieczór dla mieszkańców części Berlina nie była zbyt udana.
Słynny mem o niedzieli wieczur (pisownia oryginalna) dla mieszkańców części Berlina okazał się znacznie mroczniejszy. I to dosłownie. Otóż w południowej części miasta zgasły światła. Zasilanie straciło ponad 45 tysięcy gospodarstw domowych i ponad 2 tysiące firm. Wszystko z powodu ataku na elektrownię gazową, która znajduje się w dzielnicy Lichterfelde.
Atak na elektrownię w Berlinie
Za ten akt terroru odpowiadają lewicowi ekstremiści o nazwie Vulkangruppe. Ta wysłała organom ścigania następujące oświadczenie:
Wczoraj wieczorem skutecznie sabotowaliśmy elektrownię gazową w Berlinie-Lichterfelde. Spowodowało to przerwy w dostawie prądu w bogatszych dzielnicach Wannsee, Zehlendorf i Nikolassee. Celem akcji nie było odcięcie zasilania, lecz uderzenie w przemysł paliw kopalnych. […] Atak na elektrownię gazową jest aktem samoobrony i międzynarodowej solidarności ze wszystkimi, którzy chronią Ziemię i życie. To dowód, że infrastrukturę sprzyjającą niszczeniu Ziemi można sabotować, a produkcję energii z paliw kopalnych – zatrzymać
Warto podkreślić, że jeszcze we wtorek znaczna większość domów i firm była pozbawiona zasilania. A mówimy przecież o środku zimy, kiedy temperatury spadają mocno poniżej zera stopni Celsjusza. Mowa więc o sytuacji potencjalnie niebezpiecznej, zwłaszcza że w dzisiejszych czasach niemalże każda forma ogrzewania w pewnym stopniu wykorzystuje energię elektryczną.
Energia do odciętej części miasta ma wrócić w pełni dopiero w czwartek. Nie oznacza to jednak przywrócenia działania samej elektrowni. Jej naprawa może potrwać znacznie dłużej.
PAWEł MARETYCZ