Wiadomości
12:46
Brzoska dostał ripostę. Chcą go uciszyć liczbami
Meta ogłasza nowe rozwiązania do walki z oszustwami w Polsce. Trudno jednak nie zauważyć, że komunikat pojawia się dokładnie w momencie, gdy Rafał Brzoska mocno naciska na firmę w sprawie fałszywych reklam.
Meta pokazuje liczby i nowe zabezpieczenia
Meta przekonuje, że problem scamów traktuje poważnie i właśnie rozszerza działania w Polsce. Firma uruchamia ulepszony system sztucznej inteligencji, który ma skuteczniej wykrywać konta podszywające się pod celebrytów oraz inne osoby publiczne. Według Mety, wcześniejsze rozwiązania pozwoliły o ponad 80% ograniczyć liczbę zgłoszeń dotyczących najczęściej wykorzystywanych wizerunków.
To jednak nie koniec zmian. Meta zapowiada również obowiązkową weryfikację reklamodawców usług finansowych kierujących reklamy do polskich odbiorców. Proces ma zostać zakończony w najbliższych tygodniach. Globalnym celem firmy jest natomiast osiągnięcie do końca 2026 roku poziomu 90% przychodów reklamowych pochodzących od zweryfikowanych reklamodawców. Rok wcześniej było to 70%.
Gigant społecznościowy podaje też kilka danych dotyczących Polski. Od lipca 2024 do czerwca 2026 roku liczba zgłoszeń reklam zawierających oszustwa miała spaść o 83%. Z kolei w okresie od lipca 2025 do czerwca 2026 Meta usunęła w Polsce 137 tys. oszukańczych reklam. Ponad 88% z nich miało zniknąć, zanim zgłosił je użytkownik.
"Uderz w stół, a nożyce się odezwą"
Problem w tym, że komunikat Mety trudno czytać w oderwaniu od wydarzeń ostatnich dni. Rafał Brzoska od dłuższego czasu zarzuca platformie niewystarczającą reakcję na reklamy wykorzystujące jego wizerunek. W sierpniu konflikt wszedł na nowy poziom. Powstała kampania 150%, a następnie ScamWatch, który ma automatycznie wykrywać, dokumentować i łączyć oszukańcze kampanie.
Brzoska przekonuje, że problem nie dotyczy pojedynczych reklam, lecz całych operacji wykorzystujących znane osoby, marki i media. Co więcej, Polska zwróciła się do Komisji Europejskiej o działania wobec Mety, wskazując między innymi na wyniki testów CERT Polska. Polski rząd domaga się kary w wysokości 250 mln euro (ok. miliarda zł).
I właśnie w tym momencie Meta publikuje komunikat, w którym nie tylko przedstawia nowe zabezpieczenia, ale także bezpośrednio podważa narrację prowadzonej przeciwko niej kampanii. Firma twierdzi, że opiera się ona na nierzetelnych publikacjach Reutersa i wybiórczo przedstawionych dokumentach.
Trudno więc nie przypomnieć starego powiedzenia: "uderz w stół, a nożyce się odezwą". Nie oznacza to oczywiście, że wszystkie argumenty Brzoski są automatycznie prawdziwe. Meta ma prawo przedstawiać własne dane i bronić swoich działań. Problem polega na tym, że deklaracje o skuteczności systemów trzeba dziś zestawić z realnymi przykładami reklam, które nadal trafiają do użytkowników.
Sama liczba usuniętych reklam nie zamyka sprawy
Nowe rozwiązania AI i weryfikacja reklamodawców finansowych mogą ograniczyć skalę problemu. Pytanie brzmi jednak, jak szybko będą działały w praktyce i czy oszuści nie znajdą kolejnych sposobów na obejście zabezpieczeń.
To właśnie jest najważniejszy element całego sporu. Meta pokazuje spadek zgłoszeń o 83% i 137 tys. usuniętych reklam. Brzoska pokazuje z kolei przypadki, które nadal przechodzą przez system, i uruchamia własne narzędzie do ich wykrywania.
Obie strony mogą więc przedstawiać liczby potwierdzające własną narrację. Dla zwykłego użytkownika najważniejszy jest jednak prostszy wskaźnik: czy fałszywa reklama wykorzystująca znaną osobę rzeczywiście przestaje pojawiać się na Facebooku i Instagramie? Dopiero odpowiedź na to pytanie pokaże, ile warte są zapowiadane przez Metę zmiany.
MARIAN SZUTIAK