Wiadomości
12:37
Rządowy zakaz dla nastolatków to farsa. Młodzież śmieje się z weryfikacji twarzy
Australijski rząd jako pierwszy na świecie zdecydował się na radykalny krok, wprowadzając zakaz korzystania z mediów społecznościowych dla osób poniżej 16 roku życia. Na razie jednak skuteczność nowego prawa jest niewielka.
Najnowszy raport australijskiego urzędu eSafety Commissioner za pierwsze trzy miesiące obowiązywania przepisów nie pozostawia złudzeń co do skuteczności tego rozwiązania. Około 70 procent dzieci z objętej zakazem grupy wiekowej nadal swobodnie korzysta z największych platform. Co więcej, przepisy mające chronić najmłodszych wygenerowały nowe luki w bezpieczeństwie cyfrowym i prywatności. Zamiast ograniczyć zagrożenia, regulacje obnażyły technologiczną nieporadność platform i ustawodawców.
Choć odsetek posiadanych kont wśród dzieci spadł do 31,3 procent, ankietowani rodzice przyznają, że ich pociechy bez trudu omijają nałożone blokady. Z analizy wynika, że młodzi wciąż mają aktywne konta w mediach społecznościowych, przy czym rekordzistą okazały się Snapchat, TikTok oraz Instagram – tam swoje konta ma blisko 70 procent nieuprawnionych dzieci.
Australijska komisja wskazała kilka luk w mechanizmach weryfikacji wieku. Część z ich to kwestie czysto techniczne, ale są też czynniki związane z zachowaniem nastolatków. Po pierwsze młodzież masowo podwyższała swój wiek w ustawieniach konta przed wejściem przepisów w grudniu 2025 roku. Gdy nowe zasady zaczęły już obowiązywać, oparte na skanowaniu twarzy systemy pozwalały na wielokrotne próby rejestracji aż do uzyskania wyniku potwierdzającego dorosłość.
Często zdarzało się również, że administratorzy nakładali na wykryte konta dzieci zaledwie kilkugodzinne blokady. Następnego dnia nastolatek mógł bez przeszkód podjąć kolejną próbę zalogowania. Stworzyło to sytuację, w której młodzież czuje wręcz dumę z przechytrzenia technologicznych gigantów, traktując zakaz jak kolejne wyzwanie.
Cyberprzemoc bez spadków
Główną motywacją australijskich przepisów była chęć zminimalizowania cyberprzemocy oraz odcięcia dzieci od patologicznych treści. Tymczasem organy nadzorcze nie odnotowały żadnych widocznych spadków w liczbie incydentów zgłaszanych przez małoletnich. Co więcej, radykalny zakaz przyniósł bardzo niebezpieczny efekt mrożący wśród ofiar hejtu i nadużyć. Młodzi ludzie rezygnują z szukania pomocy oraz nie zgłaszają problemów organom ścigania. Wynika to ze strachu, że interwencja moderatora automatycznie zdemaskuje ich prawdziwy wiek i doprowadzi do całkowitego skasowania profilu.
Brak sukcesów zmusił australijski rząd do łatania przepisów i pod koniec marca wprowadzono zaktualizowane wytyczne.
Polska w drodze do zakazów
Doświadczenia z antypodów są doskonałym studium przypadku dla Polski, gdzie Ministerstwo Cyfryzacji od wielu miesięcy pracuje nad podobnymi ramami prawnymi.
Pojawiające się propozycje sugerują limity dla osób poniżej 16 roku życia, które miałyby być weryfikowane na przykład poprzez integrację z aplikacją mObywatel. Fiasko australijskiego systemu udowadnia polskim politykom, że twardy zakaz bez ścisłej współpracy z technologicznymi gigantami jest z góry skazany na porażkę. Znając pomysłowość młodych Polaków, co już się dało zauważyć przy incydentach z fałszywą aplikacją mObywatel, można już teraz się obawiać, że wprowadzane przez Ministerstwo Cyfryzacji przepisy stworzą jedynie iluzję kontroli rodzicielskiej.
MIESZKO ZAGAńCZYK