Wiadomości
13:05
Światem rządzą teraz trzy firmy. I raczej nie podacie ich nazw
Podwyżki cen sprzętu Apple zapewne wstrząsnęły niektórymi potencjalnymi odbiorcami. Okazało się, że firmę z Cupertino obowiązują te same zasady rynku, co innych producentów sprzętu. Na tzw. memflation nie ma mocnych. A wiele wskazuje na to, że ceny nadal mogą rosnąć.
Amerykańska korporacja z nagryzionym jabłkiem w logo nie bawiła się w podnoszenie ceny jednej gamy urządzeń czy podwyżki na wybranych rynkach – wzrosty są masowe i globalne. Dlaczego? Bo ceny komponentów rosną, a akcjonariusze Apple domagają się coraz lepszych wyników. Tego nie da się pogodzić przy zachowaniu status quo w cenniku. Problem firmy z Cupertino, a szerzej całego segmentu producentów elektroniki, polega na tym, że ceny owych podzespołów nie muszą spaść za kwartał czy dwa, jak miało to miejsce wcześniej.
Memflation trzyma się mocno
Wspomniane we wstępie zjawisko "memflation" (słowo pochodzi od memory oraz inflation, czyli pamięci i inflacji) nie jest skomplikowane. Na świecie obserwowany jest drastyczny wzrost cen układów pamięci, których w swoich produktach używają producenci elektroniki. A wzrost wynika z olbrzymiego popytu nowych odbiorców: firm odpowiedzialnych za rewolucję tzw. sztucznej inteligencji. Ci ostatni są w stanie zapłacić każdą lub prawie każdą cenę za podzespoły. Za każdą lub prawie każdą liczbę owych podzespołów. Jeśli Apple, Dell czy Asus chcą kupić części, muszą się dostosować.
Jeszcze kilka lat temu rynek pamięci funkcjonował w trybie hossa-bessa. Zdarzały się momenty wzrostów cen, po których następowały mocne spadki. Biznes potrafił się regulować, a sprzyjała temu spora rywalizacja. Dzisiaj o konkurencji właściwie nie ma mowy, w branży karty rozdają trzy podmioty: Samsung Electronics, SK Hynix oraz Micron. I obserwując doniesienia na ich temat, można dojść do wniosku, że firmy te nie ulżą naszym portfelom.
Micron, Samsung Eletronics i SK Hynix rozdają karty
W mijającym tygodniu Micron poinformował, że notuje rekordowe wyniki. Są nie tylko lepsze od tych z przeszłości, ale też biją wcześniejsze prognozy. Przedstawiciele firmy wskazują przy tym, że to nie była anomalia – kolejne kwartały mogą być równie udane. Albo lepsze. Te doniesienia posłużyły za paliwo dla euforii na Wall Street. Memflation kwitnie. A Micron i firmy z Korei Południowej przekonują potencjalnych partnerów, by podpisywali długoterminowe umowy na dostawy sprzętu.
Dla producenta elektroniki, ale też dla gracza z segmentu SI, taka umowa może się okazać przekleństwem: podpisana w nieodpowiednim czasie, u szczytu hossy, będzie ciążyć wynikom. Producenci układów pamięci przekonują jednak, że nie ma mowy o szczycie hossy. I jeśli ktoś nie podpisze umowy, może znaleźć się w trudnej sytuacji. Podzespoły po prostu do niego nie trafią. Klasyczne położenie między młotem a kowadłem. Powtórzę: rynek pamięci kontrolują trzy firmy. To one rozdają karty we współczesnym świecie.
Wydaje się mało prawdopodobne, by nagle do gry włączyli się inni producenci pamięci. Rozwiązaniem problemu byłoby zwiększenie produkcji przez wspomniane podmioty. Jednak musiałoby im na tym zależeć. A trudno wskazać, jaki interes te korporacje miałyby w zwiększeniu produkcji i obniżeniu cen.
To już sprawa polityczna
Pojawia się w tym wątek nacisków politycznych. Z Korei Południowej płyną doniesienia o rozmowach decydentów Samsung Electronics z rządem. Mają one zaowocować gigantycznymi inwestycjami w nowe zakłady produkcyjne w Korei Południowej. W ten sposób azjatycki kraj umocniłby swoją pozycję w globalnej układance. Nie przesadzam, gdy piszę o gigantycznych inwestycjach – mowa jest o setkach miliardach dolarów. Nowe fabryki, centra badawczo-rozwojowe w skali, która dla nas jest abstrakcyjna. SK Hynix też ma realizować taki scenariusz.
Firmy dadzą się przekonać? Pewnie tak. Jest jedno "ale". To plan rozpisany na długie lata. Na dekady. Fabryki półprzewodników nie uruchamia się w pół roku.
Pomoże wstrząs na rynku SI?
Sytuację obecnie mogłoby (chyba?) zmienić tylko jedno: załamanie rynku SI. Gdyby gigantyczny popyt nagle wyhamował, ceny układów pamięci zapewne poszłyby mocno w dół. Będzie można taniej zbudować i wycenić Steam Machine i podobne mu urządzenia. Wydaje się jednak, że póki co jest to bardziej życzenie klientów niż realny scenariusz. Ceny akcji dostawców podzespołów rosną w zastraszającym tempie, podobnie jest z ich wynikami finansowymi. Doszło do tego, że krocie zarabiają szeregowi pracownicy tych firm. Im podwyżki cen sprzętu Apple pewnie nie przeszkadzają.
MACIEJ SIKORSKI