Wiadomości
21:24
Rząd uderza w bigtechy. Koniec bezprawia algorytmów czy nowa cenzura?
Polska jest jednym z ostatnich krajów w Unii Europejskiej, który wciąż nie wdrożył Aktu o usługach cyfrowych (DSA). Po wcześniejszych próbach wprowadzenia nowego prawa, które skończyły się wetem, rząd przygotował dwa poprawione projekty.
DSA to unijne rozporządzenie ustanawiające wspólne zasady odpowiedzialności platform internetowych w całej Unii Europejskiej. Nowe, bazujące na nim projekty ustaw, przygotowane przez Ministerstwo Cyfryzacji, mają zwiększyć ochronę użytkowników sieci i pomóc w dochodzeniu swoich praw wobec platform internetowych.
Poprzednia wersja ustawy wylądowała w styczniu na biurku Prezydenta i została zawetowana. Krytycy ustawy argumentowali, że oddanie potężnej władzy nad internetem w ręce urzędników administracji rządowej to prosty przepis na stworzenie Ministerstwo Prawdy, jak z Orwella. Pojawiła się obawa, że pod pretekstem walki z nielegalnymi treściami czy dezinformacją, urzędnicy mogliby zbyt łatwo wyciszać głosy niewygodne dla władzy.
Ministerstwo Cyfryzacji nie złożyło jednak broni. Wyciągnęło wnioski, podzieliło przepisy na dwa nowe projekty ustaw, a Rada Ministrów właśnie dała im zielone światło. Trafiają one teraz do Sejmu. Jak podkreśla resort cyfryzacji, dalsze opóźnienia we wdrożeniu tych przepisów mogą skutkować nałożeniem na Polskę wielomilionowych kar finansowych.
Bat na cyfrowe korporacje i koniec dark patterns
Pierwsza ustawa tworzy system nadzoru nad platformami internetowymi, dzieląc zadania między trzech regulatorów – UKE, UOKiK oraz KRRiT. Projekt dostosowuje krajowy porządek prawny do wymogów DSA.
Zgodnie z projektem koordynatorem ds. usług cyfrowych zostanie prezes UKE. Po raz pierwszy w Polsce powstanie instytucja z tak potężnymi uprawnieniami wobec bigtechów – zyska prawo do rozpatrywania skarg obywateli, kontroli i postępowań wobec dostawców naruszających przepisy oraz nakładania kar finansowych. Koordynator ds. usług cyfrowych będzie współpracować z regulatorami z innych krajów UE oraz z Komisją Europejską.
Drugi regulator, UOKiK, weźmie pod lupę ochronę konsumentów. Zajmie się m.in. brakiem przejrzystości reklam oraz tzw. dark patterns – czyli manipulacyjnymi interfejsami, które podstępem wyciągają od nas zgody lub pieniądze. Już teraz UOKiK podejmuje te tematy, ale projekt ustawy umocowuje jego kompetencje. Z kolei KRRiT będzie nadzorować platformy wideo i reagować na wnioski o blokowanie nielegalnych materiałów.
Prawo do obrony i szybkie blokowanie przestępców
Drugi projekt jest istotny zwłaszcza z punktu widzenia zwykłych użytkowników internetu, którzy pozostają bezradni wobec bigtechów. Wprowadzony przez ustawę mechanizm dotyczy banowania kont. Jeżeli platforma społecznościowa usunie czyjś post lub zablokuje konto bez wyraźnego powodu, użytkownik zyska prawo odwołania się do niezależnego organu państwowego, czyli UKE lub KRRiT.
W myśl projektu wprowadzona zostanie także krajowa procedura nakazowa, pozwalająca służbom (Policji, Prokuraturze, KAS czy Straży Granicznej) żądać natychmiastowego zablokowania nielegalnych treści. Dotyczy to jednak wyłącznie zamkniętego, ściśle określonego w ustawie katalogu najpoważniejszych przestępstw, takich jak terroryzm i handel ludźmi, oszustwa internetowe i kradzież tożsamości, publiczne nawoływanie do nienawiści oraz naruszenia praw autorskich.
Żeby uniknąć cenzury i nadgorliwego usuwania treści przez urzędników, autor zablokowanego wpisu może złożyć sprzeciw do sądu powszechnego. Co więcej, rygor natychmiastowej wykonalności będzie mógł być nałożony wyłącznie w przypadku najbrutalniejszych przestępstw – związanych z seksualnym wykorzystywaniem dzieci.
Zobacz: Rząd szykuje nowy zakaz. Do internetu wejdziesz z EUDI Wallet
https://x.com/CYFRA_GOV_PL/status/2061766355326578944?proportion=1.98
MIESZKO ZAGAńCZYK