Wiadomości
18:10
Prezes domaga się wielkich inwestycji. Człowiek przestanie być potrzebny
Prezes SoftBanku, Masayoshi Son, przedstawił wizję świata, w którym człowiek drastycznie traci na znaczeniu. Nadrzędną rolę przejmuje superinteligencja. I odbywa się to w ciągu kilku-kilkunastu najbliższych lat.
SoftBank to japoński gigant inwestycyjny, którego aktywa mają wartość bilionów dolarów. Podmiot dorobił się majątku, stawiając na firmy z sektora technologicznego. Następnym strzałem w dziesiątkę ma być rewolucja tzw. sztucznej inteligencji. Moloch z Kraju Kwitnącej Wiśni inwestuje grube miliardy dolarów m.in. w firmę OpenAI, czyli twórców ChatGPT. Spółka może niebawem wejść na giełdę, dzięki czemu SoftBank zarobi krocie. To jednak wciąż ma być zaledwie początek wyścigu.
Przyszłość, czyli SI rozmawia z SI
Masayoshi Son, prezes SoftBanku, wystąpił na konferencji firmy w Tokio i natychmiast zyskał uwagę światowych mediów. Obszerny tekst można poświęcić naprawdę wielu zdaniom, które padły z jego ust. Przedstawił on wizję, w której w nieodległej przyszłości niezliczona liczba agentów SI będzie się ze sobą komunikować i podejmować samodzielne decyzje. To już nie będzie świat człowieka, ale agentów. Zdaniem top menedżera ten scenariusz jest nieunikniony.
Jednych pewnie to wystraszy, drudzy stwierdzą, że to bzdury, które powtarza się od lat. Jeszcze inni będą przekonywać, że Son musi opowiadać takie rzeczy, by nakręcać swój biznes. I kiedy Japończyk zapewnia, że nie ma mowy o bańce SI, należy coraz ostrożniej podchodzić do tematu, bo być może jesteśmy coraz bliżej jej pęknięcia. To już są kwestie nadające się wyłącznie do spekulacji. Ale warto rzucić okiem na inne wywody prezesa SoftBanku.
Sztuczna inteligencja, czyli worek bez dna
Son przekonywał swoich słuchaczy, że rozwój tzw. sztucznej inteligencji będzie wymagał 5 bln dolarów rocznie do 2040 roku. Nie, to nie pomyłka. Jednocześnie dodał, że za te kilkanaście lat przychody z SI będą stanowić 20 proc. globalnego PKB. Skąd wziął te liczby? Tą informacją już się nie podzielił.
Czy inwestycje rzędu 5 bln dolarów rocznie w SI są możliwe? Obecnie wydaje się, że tak. Wystarczy spojrzeć na wydatki firm technologicznych z USA. A przecież do tego wyścigu włączają się kolejne firmy i państwa. Problem polega na tym, że już teraz pojawiają się pytania i wątpliwości o te inwestycje. Coraz trudniej sobie wyobrazić, że akcjonariusze będą z uśmiechem podchodzić do pakowania gigantycznych zasobów w omawiane technologie przez długie lata. I nie przekonają ich wizje agentów zastępujących ludzi.
Wielkie wydatki i wielkie korzyści. Na papierze
Jeszcze bardziej intryguje to, czy owa SI faktycznie może generować 20 proc. globalnego PKB w 2040 roku. Bo wizje są piękne, ale na razie niewiele z tego wynika. A już z pewnością nie tyle, ile obiecano. Produktywność nie rośnie skokowo za sprawą otwierania kolejnych centrów danych. Jeżeli już należy wskazać na skoki, to raczej zapotrzebowania na energię elektryczną. I jej ceny, które coraz mocniej dają o sobie znać, co prowadzi do wzrostu inflacji.
Na dobrą sprawę, trudno stwierdzić, czego należy się obawiać bardziej: tego, że Son ma rację i człowiek stanie się dodatkiem do wieszczonej przez niego superinteligencji czy tego, że Japończyk tym razem się myli i ludzkość zmarnuje gigantyczne zasoby, by stworzyć narzędzia do animowania starych zdjęć...
MACIEJ SIKORSKI