Wiadomości
19 STY 2026
Bunt w telekomie? Prezes Irancell odwołany za brak blokady sieci
W Iranie doszło do gwałtownej zmiany na szczycie jednego z największych operatorów komórkowych. Szef firmy Irancell stracił stanowisko w trybie natychmiastowym. Powodem ma być niewykonanie rozkazów dotyczących całkowitego odcięcia obywateli od Internetu.
Prezes traci fotel po roku pracy
Alireza Rafiei nie jest już prezesem Irancell. To drugi co do wielkości operator w Iranie. Rafiei sprawował swoją funkcję zaledwie przez rok. Informację o jego dymisji przekazała agencja informacyjna Fars, powiązana ze strukturami państwowymi.
Oficjalny powód zwolnienia jest bardzo konkretny. Rafiei miał nie wykonać poleceń organów bezpieczeństwa. Chodzi o naruszenie przepisów dotyczących ograniczania dostępu do sieci w sytuacjach kryzysowych. W praktyce oznacza to, że operator nie wyłączył Internetu tak szybko, jak domagały się tego władze.
Spóźniona blokada i gniew polityków
Głównym punktem sporu okazały się wydarzenia z 8 stycznia 2026 roku. Wtedy w całym kraju wprowadzono niemal całkowity blackout komunikacyjny. Jednak według irańskich deputowanych, Irancell zwlekał z wykonaniem rozkazu. Poseł Hamid Rasaei publicznie skrytykował firmę podczas sesji parlamentu.
Polityk pytał retorycznie, dlaczego Internet wyłączono z opóźnieniem dopiero o godzinie 22:00. Jego zdaniem ta zwłoka doprowadziła do większych strat i chaosu. Dla rządu w Teheranie sprawna blokada sieci to kluczowe narzędzie kontroli. Opieszałość prezesa giganta telekomunikacyjnego uznano za akt niesubordynacji.
Sieć powoli wraca do życia
Obecnie sytuacja telekomunikacyjna w Iranie jest bardzo dynamiczna. Po dwunastu dniach niemal całkowitej izolacji, blokady są stopniowo luzowane. Dziennikarze w Teheranie donoszą, że odzyskali dostęp do globalnej sieci, choć wiele usług nadal działa niestabilnie.
Państwowa telewizja potwierdziła, że przywrócono dostęp do usług Google. Można z nich korzystać zarówno przez łącza stacjonarne, jak i mobilne. Monitorujący sieć serwis NetBlocks zauważa jednak, że reżim może w tym czasie testować tak zwany "filternet". To silnie filtrowany, wewnętrzny intranet, który ma docelowo zastąpić Irańczykom otwarty Internet.
Dymisja szefa tak wielkiej firmy to sygnał dla całego sektora technologicznego. Władze dają jasno do zrozumienia, że infrastruktura telekomunikacyjna ma być przede wszystkim narzędziem bezpieczeństwa narodowego. Każda próba buntu lub opieszałości ze strony operatorów będzie surowo karana.
MARIAN SZUTIAK