Telewizja i VoD
08:22
Wciągający serial akcji idealny na weekendowy maraton. Robi furorę
Dopiero co miał swoją premierę na platformie, a już stał się numerem 4 na liście seriali suspens. "Day One", bo o nim mowa, to idealna opcja na weekendowy maraton. Sezon pierwszy bowiem liczy sobie zaledwie 6 odcinków.
6 odcinków, każdy z nich trwa ok. 45 minut
"Day One" najwyraźniej znalazł swoje miejsce. Ten hiszpański serial cieszy się w serwisie popularnością i to zaskakuje najbardziej, bowiem gdyby wziąć pod uwagę oceny, jakie miał do tej pory - nikt by nie stawiał na to, że serial tak szybko wskoczy na miejsce 4. w rankingu oglądalnościowym. Ogólnie, mało kto by na niego stawiał w ogóle. Ale jak widać, na wszelkie seriale musi być odpowiedni czas i miejsce. "Day One" znalazł się w swoim najlepszym. A nie wiadomo, czy jeszcze nie pójdzie w górę po weekendzie i naszej rekomendacji. Już na dzień dzisiejszy pokonał w zestawieniu takie produkcje, jak słynny "Reacher".
"Day One" nie jest to serial wybitny, ale za to idealny na weekend
Akcja serialu jest bardzo współczesna i przenosi widzów do Barcelony, do roku 2026. Głównym bohaterem jest były geniusz technologiczny - Ulises Albet. Bohater wraca do Hiszpanii, po tym, jak niegdyś opuścił kraj po tym, jak zginęła jego siostra. Jego stosunek do technologii także uległ przez ten czas zmianie - teraz jest aktywistą, który jej nie pochwala. Na skutek splotu różnych okoliczności, staje się podejrzanym o zabójstwo, do którego dochodzi podczas tygodniowego kongresu MWC.
Ale to nie jedyny wątek. Podczas ucieczki, poszukiwany odkrywa technologię, która może zagrażać ludzkości. Czy uda mu się oczyścić z zarzutów i powstrzymać zagrożenie? Jeszcze jedna kwestia - po seansie z pewnością wiele osób spojrzy na soczewki kontaktowe, nieco pod innym kątem.
https://www.youtube.com/watch?v=Pnjrj_mVUQo
To wymarzona wręcz zagadka na weekend, szczególnie jeśli będzie deszczowy i posępny. 6 odcinków oznacza jedno - 270 minut dobrej zabawy przed telewizorem. A jeśli to będzie mało, to warto mieć na uwadze, że na Netflixie czeka na nas katastroficzny miniserial brazylijski "Radioaktywny kryzys", który także jest idealną opcją dla kinomanów poszukujących mocnych wrażeń.
ANNA KOPEć