Telewizja i VoD
11:58
Netflix odważył się dać widzom coś nowego. Wystarczyło 5 dni
Polscy widzowie rzucili się do oglądania najnowszej propozycji Netflixa z ogromnym entuzjazmem. Nowy film bollywoodzkiej reżyserki potrzebował zaledwie 5 dni, aby poszybować na samą górę rankingu. "Oskarżona" ("Accused") to numer 1 nie tylko w Polsce, ale także w 20 innych krajach.
Na Netflixie powiało świeżością
Już sama wiosna zobowiązuje po sięganie po nowości. Netflix postanowił dać tym razem widzom coś z rodem Bollywood. Ale bez obaw, nie jest to kiczowaty, pełen kolorów, typowy taneczny musical o złamanych sercach. Choć reżyserką jest bollywodzka Antubhuti Kashyap, to mamy tu do czynienia z poważnym i nieco mrocznym thrillerem psychologicznym. I jak się okazuje, umieszczenie takiego filmu w ofercie, był to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Przynajmniej, tak wskazują dane oglądalnościowe, zaledwie po 5 dniach od premiery.
I choć część osób, narzeka, że film zawiódł ich oczekiwania i nie brakuje głosów o tym, że jest tandetny, to nie ulega wątpliwości jedno - jest on oglądany. I to do tego stopnia, że w ciągu 5 dni znalazł się "jedynce" nie tylko w Polsce.
"Oskarżona" numerem 1. w 21 krajach
"Oskarżona" pojawiła się na platformie 27 lutego 2026 roku. Fabuła skupia się na losach cenionej pani chirurg i ginekolog, dr Geetiki Sen. Całe jej życie kręci się wokół pracy, w związku z czym także jej życie prywatne znajduje się pod nieustanną kontrolą. Pewnego dnia, bohaterka traci grunt pod nogami - padają pod jej adresem oskarżenia o niewłaściwe zachowania wobec innych osób, a konkretnie zarzuty o molestowanie seksualne. W jednym momencie, budowana latami reputacja staje pod wielkim znakiem zapytania, komunikatory internetowe znajomych z pracy rozgrzewają się do czerwoności. Opinia publiczna szybko wydaje wyrok. Geetika Sen zmuszona jest do wszczęcia śledztwa i oczyszczenia się z zarzutów. Czy uda jej się dociec prawdy i uratować małżeństwo?
Jeśli to nie typowe Bollywood, to z czym mamy do czynienia?
"Oskarżona" to thriller, w którym na pierwszy rzut oka niewiele się dzieje. A Nie ma nagłych zwrotów akcji, ale jest napięcie, które reżyserka buduje stopniowo. Mamy tu jednak namiastkę filmu medycznego, wątek z oskarżeniem o molestowanie, oraz rozprzestrzeniający się hejt w mediach społecznościowych. Charakterystyczne dla tego tej konkretnej produkcji jest jeszcze jedno - cała akcja pokazana jest z perspektywy oprawczyni, a nie jej "ofiar". A to nie jest typowe dla kina rodem z Indii.
Jak widać, widzowie Netflixa cenią sobie kino, które nie daje jasnych odpowiedzi i wręcz przeciwnie - daje do myślenia, jeszcze długo po seansie. I choć oglądalność to jedno, a recenzje filmu będą z pewnością bardzo podzielone, to cieszy fakt, że platforma zapewnia różnorodność repertuaru filmowego. A widzowie są na tyle otwarci, że chętnie oglądają nowości.
Fani Bollywood docenią także obsadę filmu, która tym co nie oglądają filmów z tej serii, niewiele pewnie będzie mówić.
https://www.youtube.com/watch?v=p2ynDIq4nWM
ANNA KOPEć