Telewizja i VoD
12:05
HBO Max przyznaje się do błędu: "To wina Netflixa"
Platformy streamingowe opierają się w dużej mierze na własnych produkcjach i rozmiarach biblioteki, ale także i na rozpoznawalności. Zawirowania ze zmianą nazwy HBO Max na Max, niekoniecznie wyszło jej na dobre.
"To wina Netflixa"
Tak przynajmniej twierdzi sam Casey Bloys, CEO HBO.
Tak, to był błąd, który wynikał z próby dogonienia Netflixa.
powiedział oficjalnie, dyrektor generalny HBO, Casey Bloys.
I trudno się z tym nie zgodzić, choć niekoniecznie trzeba szukać winnych. Cały ten rebranding, związany ze zmianą nazwy nie dość, że był niezgrabny, to jeszcze całkowicie niepotrzebny. W 2023 roku zniknęło HBO Max, a pojawiło się Max. W maju tego roku HBO Max powróciło. Decyzja o powrocie nazwy zapadła po fali krytyki fanów i memów wyśmiewających nagły kryzys tożsamości całego Warner Bros. I bardzo dobrze, że nastąpił powrót starej nazwy, bo jednak marka HBO, od lat uznawana jest za synonim jakości i prestiżowych produkcji. Najwyraźniej musiało upłynąć trochę czasu, aby ludzie stojący za platformą zrozumieli, że liczy się jakość, a nie ilość.
W rozmowie z dziennikarzami w nowojorskim biurze HBO Max, Bloys powiedział portalowi THR (za pośrednictwem MovieWeb), że zmiana nazwy platformy na Max była błędem. Decyzja ta była efektem wyniku wyścigu branży streamingowej o konkurowanie z ogromną skalą Netflixa. Jego zdaniem, dążenie do ogromnej liczby treści prowadzi wiele marek do utraty tożsamości i spadku jakości.
Bloys podkreślił, że HBO nie ma zamiaru zastąpić Netflixa, lecz stanowić jego uzupełnienie jako usługa premium, oferująca naprawdę unikatowe materiały. My jako widzowie tylko na to czekamy.
ANNA KOPEć