Telewizja i VoD
10:50
Denerwuje, a i tak wszyscy oglądają. 5 sezon zaskoczy wiele osób
"Drodzy czytelnicy, nie martwcie się, bo pewna hrabina wkrótce znów odnajdzie miłość." Takie słowa dokładnie, widnieją pod krótkim teaserem 5. sezonu "Bridgertonów", jaki właśnie zamieścił w sieci Netflix. A jednak, wielu widzów jest zawiedzionych, żeby nie powiedzieć - zdenerwowanych.
Zdaniem wielu, piąty sezon tej kultowej serii wszystko pomieszał, co więcej powinien być zdecydowanie o kimś innym.
Zwiastun 5 sezonu Bridgertonów rozpalił sieć
Taka to już rola fanów, że po zakończeniu ostatniej serii ulubionego serialu, snują oni plany odnośnie nowych odcinków. A twórcy, rzecz jasna, mają wielką radość, w podsycaniu tego typu domysłów. Przypomnijmy, że pierwsze spekulacje miały miejsce już podczas premiery części 4., kiedy showrunnerka Jess Brownell, pojawiła się wówczas z białą poszetką z wyszytymi inicjałami "E" i "F". Potwierdziła także, że inicjały odnoszą się do tajemniczych postaci, które pojawią się w przyszłych produkcjach o arystokratycznych intrygach.
Fani już zaczęli snuć domysły, że "E" to Eloise Bridgerton, a "F" Francesca Stirling. Ale zwiastun ujawnił, że ich śledztwo było tylko w połowie udane. Owszem, główną bohaterką będzie Francesca Stirling, ale drugą kluczową postacią będzie Michaela Stirling. Czyżby Netflix chciał widzów uraczyć jednopłciowym romansem? W oryginalnej wersji powieści bowiem, występuje mężczyzna - Michael Stirling. Tymczasem, Netflix, zastąpił postać Michaela, Michaelą.
Dyskutujący fani to niezła reklama całej serii
Niezależnie od kontrowersji, które wprowadza ta zmiana, zagorzali fani mają pretensje także o coś innego. Ich zdaniem, główną bohaterką powinna być Eloise, a nie Francesca.
Co wyniknie z tych wszystkich zmian i czy Netflix poradzi sobie z narzekającymi fanami? O tym przekonamy się już wkrótce. Trzeba jednak przyznać, że platforma zapewniła sobie należyty rozgłos na platformach społecznościowych oraz w prasie. Wydaje się, że twórcom dokładnie o to chodziło.
https://www.youtube.com/watch?v=99RfdxMAsFQ
ANNA KOPEć