Stranger Things miało zaskoczyć. Vecna mógł skończyć inaczej
Niedawno pojawił się finałowy odcinek Stranger Things, który zawiązał historię rozpoczętą w 2016 roku i trwającą 5 sezonów. Jeden aspekt opowieści mógł jednak wyglądać inaczej - chodzi o Vecnę, ale twórcy wycofali się z tego pomysłu.
Vecna mógł pójść inną drogą
Ostatni odcinek Stranger Things stwarzał wrażenie, że główny złoczyńca, Vecna, mógłby zmienić strony. Takie wrażenie odniosło wielu widzów i jak się okazuje – coś tu było na rzeczy. Twórcy serialu, bracia Duffer, rozważali taki zwrot akcji, ale ostatecznie zrezygnowali z niego. Dlaczego? Uznali, że Vecna już dawno przekroczył punkt bez powrotu i zasłużył na swój los.
"Dyskutowaliśmy o tym, czy stworzymy sytuację a'la Darth Vader, jak z Billym, który zwrócił się przeciwko Łupieżcy Umysłów" – powiedział Ross Duffer w wywiadzie w trakcie wydarzenia Netflix Tudum. "Jednak im dłużej o tym rozmawialiśmy ze scenarzystami i Jamie'em (Jamie Campbell Bower – odtwórca roli Vecny, przyp. red.), tym bardziej uznaliśmy, że tak wiele już zrobił, by pójść w tym kierunku, że musi uzasadnić to, dlaczego wybrał taką ścieżkę" – dodał.
Vecna przyznał, że podjął wybór świadomie i nadal w to wierzy – dla Rossa Duffera to był jedyny sensowny finał jego historii. Twórcy zostawiają jednak sporo miejsca na interpretację, także w kwestii tego, czy młody Henry naprawdę rozważał inną drogę.
W oryginalnym materiale Ross Duffer wyjaśnia, że choć Henry na moment się waha, wszystko w jego umyśle zaszło już zbyt daleko, by odwrócić się od Łupieżcy Umysłów. Twórcy chcieli pozostawić widzom możliwość zastanowienia się, czy Henry dokonał wyboru samodzielnie, czy od początku był manipulowany – ale ostatecznie liczy się to, że świadomie opowiedział się po stronie zła.
Na koniec Duffer podkreśla, że niezależnie od tego, jak widzowie oceniają inne decyzje twórcze, uśmiercenie Henry'ego było właściwym rozwiązaniem. Gdyby przeżył, jak żartuje, Joyce przyniosłaby topór zupełnie na darmo.