To już koniec. 9. odcinka "Stranger Things" nie będzie
Fani myśleli, że nowy odcinek pojawi się 7 stycznia - tak się jednak nie stało.
To była jedynie "masowa psychoza"
Ostatnie kilka tygodni upłynęło pod znakiem istnego szaleństwa na punkcie "Stranger Things". Fani, jak to fani, snuli teorie spiskowe oraz rozpuścili wici, że Netflix naszykował dla nich niespodziankę w postaci dziewiątego odcinka. To miało być coś extra, ale niestety było też mało prawdopodobne.
Masowa psychoza jednak sprawiła, że część ludzi naprawdę uwierzyła, że zaplanowany odcinek 8. nie był prawdziwym finałem, a że dziewiąty odcinek jest w drodze.
A jednak to był finał. Czas w Hawkins dobiegł końca
Od czasu emisji finału (w nocy z 31 na 1 stycznia) pojawiło się przekonanie, że epilog był jedynie podstępem, a zakończenie, które otrzymaliśmy, pozostawiło celowo sprawę dość niejednoznacznie niedokończoną. Prawdziwy finałowy odcinek miałby obnażyć to zakończenie i wyjaśnić, co naprawdę się wydarzyło.
Fani do końca mieli nadzieję. Zauważyli bowiem, że Netflix już wcześniej wprowadzał zaskakujące nowości, np. serialowi "The Sandman" przyznano dodatkowy odcinek w pierwszym sezonie, a "Rebel Moon" miał dwie rozszerzone wersje, które ujawniono.
Czy Netflix miał w tym wszystkim swój udział? Tego się raczej nie dowiemy. Reklama jednak poszła w świat. Media rozpisywały się o tym oczekiwaniu, napędzanym przez fanów. Niektóre nawet mętnie twierdziły, że gdzieś krąży oficjalne potwierdzenie Netflixa. Sytuację podkręcali bracia Duffer i ich wywiady, które nie zawsze były spójne i pozostawiały fanom ogromne pole do popisu. Działania fanów świadczą o jednym - "Stranger Things" porwało serca tłumów, ale najwyraźniej nadszedł czas, aby przyznać, że nasz czas w Hawkins, na razie dobiegł końca.