Raport IDC budzi niepokój. To koniec ery tanich smartfonów
Dostawy smartfonów w 2026 roku mają być o 12,9% niższe, niż w roku 2025. Mowa tu o spadku do poziomu 1,1 miliarda sztuk. Najmocniej ma oberwać najniższa półka cenowa.
Mowa tu o najniższym poziomie dostaw od ponad dekady. Tym samym rynek ten spadnie poniżej poziomu 2016 roku. Nawet podczas pandemii nie zanotowano takich problemów. Ma być to spowodowane niedoborami układów DRAM i NAND. Jak podkreślił Francisco Jeronimo, globalny wiceprezes ds. urządzeń klienckich w IDC:
To, czego jesteśmy świadkami, to nie chwilowy ucisk, ale wstrząs przypominający tsunami, który ma swoje źródło w łańcuchu dostaw pamięci, a którego skutki rozprzestrzenią się na całą branżę elektroniki użytkowej.
Tanie smartfony w kryzysie
Niedobory mają uderzyć głównie w niższy segment rynku. Przede wszystkim z powodu wzrostu cen modułów konieczne będzie przerzucenie tych kosztów na klienta końcowego. Jednak nie można tu także pominąć kwestii samych niedoborów. Mając mocno ograniczoną dostępność modułów pamięci, znacznie lepszym pomysłem jest produkowanie w oparcie o nie urządzeń ze średniej i wyższej półki cenowej.
Z podobnego założenia wychodzi także IDC. Raport prognozuje, że w tym roku średnia cena smartfonów wzrośnie o 14%. Słodko-gorzkim wnioskiem jest natomiast to, że ceny mają się ustabilizować już w 2027 roku. To tylko pozornie dobra wiadomość, ponieważ stabilizacja oznacza brak dalszych gwałtownych wzrostów. Jednak nie ma mowy o powrocie do cen sprzed 2025 roku. Jak podkreśliła Nabila Popal, starszy dyrektor ds. badań w IDC Worldwide Quarterly Mobile Phone Tracker:
hociaż ceny pamięci mają się ustabilizować do połowy 2027 r., jest mało prawdopodobne, aby powróciły do poprzedniego poziomu — co sprawi, że segment poniżej 100 USD (ok. 360 PLN - przyp. autora) stanie się trwale nieekonomiczny. Krótko mówiąc, nie ma powrotu do normalnego trybu działania dla dostawców i konsumentów.
Jeśli więc chcecie kupić tani smartfon, to jest to ostatni dzwonek.