Odpalanie, wygaszanie, trzęsienie ziemi. Polska telekomunikacja 2025
Rok 2025 mamy już za sobą, przyszedł czas na podsumowanie tego, co działo się w polskiej telekomunikacji. A było tego sporo – odpalanie, wygaszanie, zamykanie, trzęsienie ziemi, pożeranie i początek małej rewolucji. Słabo?
Stwierdzenie, że rozwój technologii przyspiesza z roku na rok to banał. Banał, ale nie da się od niego uciec, bo na naszych oczach „wczoraj” staje się odległą historią, a „jutro” puka do naszych drzwi już dziś. Doskonale widać to nawet na naszym rynku telekomunikacyjnym. Choć nie należy do światowej czołówki, choć nie bije rekordów prędkości, choć wciąż potrafi wywołać mocną frustrację klientów, to jednak rok po roku przynosi coś nowego, zmienia sposób, w jaki korzystamy z technologii, z usług operatorów, w jaki pracujemy czy spędzamy wolny czas. W większości są to zmiany zdecydowanie na plus. Tak też było w 2025.
Niektóre zmiany przebiegały w tle, niezauważane na co dzień, inne wybuchały z głośnym hukiem, choć ostatecznie te pierwsze mogą okazać się bardziej znaczące. I od takiej też zaczynamy…
Niepozorne 700 MHz dopala zasięg 5G
W marcu 2025 odbyła się błyskawiczna, bo dwudniowa aukcja na pasma 700 i 800 MHz. Szczególnie interesująca jest ta pierwsza częstotliwość, przeznaczona na 5G. To bardzo ważne postępowanie i bardzo ważne wdrożenie ze strony operatorów.
Nie, nie będzie z tego kosmicznych szybkości, bo pasmo 700 MHz – niezależnie od generacji sieci mobilnej – technicznie jest dość ograniczone. Maksymalna prędkość pobierania danych w sieci 5G działającej w paśmie 700 MHz (n28) wynosi do około 300 Mb/s. To z jednej strony dwa razy więcej niż można wycisnąć z LTE na tych samych częstotliwościach, ale z drugiej nijak to się ma do gigowych prędkości z pasma C.
Prędkości nie są jednak najważniejsze. 5G w 700 MHz pozwoli na zwiększenie zasięgu na terenach podmiejskich i wiejskich, we wszystkich miejscach o słabym pokryciu sieci, a także na głębszą penetrację sygnału wewnątrz budynków. Jest to pasmo zasięgowe, pozwalające na dotarcie z nowym standardem pod przysłowiowe strzechy, zapewniające jednocześnie o wiele większą pojemność sieci, niż LTE (czyli możliwość podłączenia wielu urządzeń).
To ważne pasmo dla rozwoju sieci 5G w Polsce, ale… aukcja sobie, a operatorzy sobie. Play i Orange zgarnęli po dwa bloki 700 MHz, natomiast Plus i T-Mobile po jednym. Magentowy operator wylicytował też jedno pasmo 800 MHz i od razu zabrał się za budowanie zasięgu, w lipcu uruchamiając 5G Bardziej 700 MHz w kilkudziesięciu miejscowościach, na ponad 300 stacjach. Tuż po nim budową nowego standardu pochwalił się Orange. Trochę gorzej idzie z tym pozostałej dwójce, która najwyraźniej dopiero się zabiera za zagospodarowanie nowych częstotliwości.
To dopiero początek, ale rok 2026 może przynieść spore zmiany. Sieć 700 MHz będzie się rozrastać, a użytkownicy powinni coraz częściej dostrzegać realne korzyści. Docelowo odczujemy je w nieco późniejszych latach. Zgodnie z wymogami koncesyjnymi do 2030 r. operatorzy muszą dostarczyć prędkość pobierania danych mobilnych 120 Mb/s dla 99% gospodarstw domowych – i to jest jedno z głównych zadań 700 MHz.
5G w paśmie C to „nowe LTE”
2025 to dynamiczny rok rozwoju 5G w paśmie C – technologia i usługi wprowadzane u nas z wielkim hukiem w 2024 roku, w kolejnym już spowszedniały. Przywykliśmy do prędkości około 1 Gb/s, na smartfon z 5G mogą sobie pozwolić nawet najbardziej oszczędni, a plany z 5G są już ogólnodostępne bez przepłacania u każdego operatora. Czego jeszcze brakuje? Lepszego zasięgu. Co prawda najbardziej aktywny na tym polu T-Mobile chwali się już 5G docierającym do ponad połowy populacji Polski i powoli zbliża się do osiągnięcia pułapu 5 tysięcy stacji bazowych z tym standardem, ale terytorialnie ma jeszcze sporo do zrobienia – i nie chodzi tu o obszary typowo pozamiejskie, gdzie jest miejsce na 700 MHz.
U pozostałych operatorów nie wygląda to lepiej, do tego stopnia, że nawet się nie chwalą rozbudową zasięgu tak jak T-Mobile. Orange ma około trzech tysięcy stacji z 5G w paśmie C, Play zbliża się do tego poziomu, choć dokładne liczby nie są znane. Wciąż czekamy, aż swoje pasmo C zacznie wykorzystywać Plus, jako jedyny dostarczający 5G na 2600 MHz. Chociaż zielony operator już od dłuższego czasu czyni przymiarki do pasma C, obiecując przy tym w agregacji transfery rzędu 2 Gb/s, dotąd nie wszedł do gry.
Nadchodzący rok zapowiada się jeszcze lepiej – 5G stanie się dawnym LTE, czyli technologiczną oczywistością w naszych telefonach, zasięgi sieci będą rosły, podobnie jak pakiety danych do wykorzystania w najszybszej sieci. Tego sobie życzmy.
Pożegnanie z 3G w Orange i Play
Równo po 20 latach działania sieci 3G w Orange operator ostatecznie się z nią pożegnał. W listopadzie 2025 roku Orange Polska sfinalizował proces całkowitego wyłączenia trzeciej generacji. Ostatnie nadajniki zamilkły w dużych miastach (Warszawa, Trójmiasto, Wrocław, Poznań) oraz na południu kraju. Cała operacja trwała jednak znacznie dłużej. Pomarańczowy operator zaczął wyłączać 3G we wrześniu 2023 r. Od tego czasu realizował swój plan etapami, uwalniają pasmo 900 MHz, ostatnie, na którym działał stary standard.
Zwolnione pasmo zostało w całości przeznaczone na potrzeby 4G LTE. Pozwoliło to na poprawę pojemności sieci i lepsze pokrycie zasięgiem. Chodzi też o rozmowy głosowe za pomocą VoLTE. Jak podał operator, w momencie ostatecznego wyłączenia 3G już 85% ruchu głosowego odbywało się w tym standardzie. Po wyłączeniu trzeciej generacji siłą rzeczy wykorzystanie VoLTE musiało jeszcze wzrosnąć.
Z wyłączeniami 3G ruszył też Play, który rozpoczął operację w kwietniu i realizuje ją etapami – w październiku wyłączenia 3G objęły 42% populacji znajdującej się w zasięgu fioletowej sieci. Prawdopodobnie w 2026 roku fioletowy operator pochwali się całkowitym przejściem na nowsze standardy. A pozostali gracze tego rynku? T-Mobile ma to już dawno za sobą, od 2023 roku. Plus z kolei dopiero ruszy z procesem wygaszania 3G, ale nie wcześniej niż pod koniec 2026 r.
Trzęsienie ziemi w Grupie Polsat Plus. Dzieci przejmują stery
Rok 2025 przyniósł historyczne zmiany u jednego z największych operatorów i nadawców TV w Polsce – w Grupie Polsat Plus. Zaczęło się jak u Hitchcocka – trzęsieniem ziemi.
Na początek. w wyniku narastającego sporu z władz Cyfrowego Polsatu i Polkomtelu odwołani zostali Zygmunt Solorz i jego zaufany człowiek Mirosław Błaszczyk. Później napięcie rosło, sprawa trafiła do sądu w Liechtensteinie, który potwierdził sukcesję, co zapoczątkowało karuzelę roszad personalnych.
Ostatecznie kontrolę nad Grupą Polsat Plus przejęły dzieci założyciela Grupy, Zygmunta Solorza – czyli Tobias Solorz, Piotr Żak i Aleksandra Żak. Jednocześnie we władzach spółek skupionych w Grupie doszło do przetasowań. Prezesem Zarządu Grupy Polsat Plus został Piotr Żak, który łączy też prezesurę Cyfrowego Polsatu i Telewizji Polsat. W Polkomtelu Prezesem został Maciej Stec, a Andrzej Abramczuk jest teraz Prezesem Netii. Ze stanowiskami w radach nadzorczych na dobre pożegnali się wieloletni współpracownicy Zygmunta Solorza, w tym właśnie Mirosław Błaszczyk, były szef Cyfrowego Polsatu i Polkomtela, mający chyba największy wpływ na kształt rozwoju sieci Plus.
Co to oznacza dla klientów? Cóż, to wielka niewiadoma. Spory w imperium Solorzów przypominały serial, który przestało się oglądać po pierwszym odcinku, a dla większości obserwatorów były niezbyt czytelne. Już po dokonaniu zmian w strukturach zarządczych Grupa Polsat Plus wydała komunikat, że jej celem jest „ponowne zajęcie pozycji czempiona polskiej gospodarki, stworzenie nowoczesnej organizacji wykorzystującej najnowsze technologie, szybkie wdrożenie rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji, a przede wszystkim potwierdzenie wiarygodności wobec rynków finansowych oraz atrakcyjności dla inwestorów”.
Tłumacząc z korpojęzyka na polski – Grupa Polsat Plus będzie gonić konkurencję tam, gdzie dała się wyprzedzić. A tych obszarów jest co najmniej kilka, zwłaszcza w ofercie telco („Plus to skansen technologiczny” – to częsty komentarz Czytelników Telepolis.pl). Trzymamy kciuki, choć te zapewnienia wciąż nie pozwalają na wywróżenie dalszych losów Grupy.
Fioletowi odcinają roamingową pępowinę
W 2025 roku Play kończy z roamingiem krajowym. Od stycznia 2026 r. Fioletowi będą polegać wyłącznie na własnych stacjach bazowych, definitywnie zamykając rozdział, w którym musieli pożyczać zasięg od konkurencji. To zwieńczenie procesu, który na dobre ruszył w grudniu 2019 roku.
Gdy Play wchodził na rynek w 2007 roku jako czwarty operator, stał przed gigantycznym wyzwaniem. Budowa własnej sieci to proces trwający lata i kosztujący miliardy, jak więc od razu zapewnić klientom zasięg? Rozwiązaniem był właśnie roaming krajowy.
Przez lata Play korzystał z infrastruktury pozostałej trójki wielkich operatorów. Na początku był Plus, który pozwolił fioletowej sieci rozwinąć skrzydła w pierwszych latach rozwoju. Z czasem Play podpisał także umowy z Orange, a także z T-Mobile.
Przez lata ikonka R przy kreskach zasięgu była stałym towarzyszem użytkowników Play. Choć system ten pozwolił operatorowi na błyskawiczną ekspansję, miał swoje wady – m.in. niesławne lejki prędkości internetu w roamingu krajowym, które irytowały klientów.
Teraz to już przeszłość. Play pochwalił się pod koniec listopada, że ma aż 13 tysięcy własnych stacji bazowych, dzięki czemu prawdopodobnie wyprzedził już innych operatorów (nie znamy najnowszych danych, ale np. Orange w połowie roku miał 12,6 tys. stacji). Szybki rozwój własnej sieci pozwala Playowi na odcięcie roamingowej pępowiny, choć niestety przypadki kilku ostatnich dużych awarii u Fioletowych wskazują, że mają jeszcze nad czym pracować.
Ręka do góry: kto pamięta o Heyah 01?
Miało być nowocześnie, cyfrowo i prosto jak w Netflixie. Skończyło się cichym zamknięciem drzwi i prośbą o zgaszenie światła. W połowie 2025 roku T-Mobile po pięciu latach ostatecznie wyciągnął wtyczkę z oferty Heyah 01, kończąc jeden z bardziej chaotycznych eksperymentów na polskim rynku telekomunikacyjnym.
Choć oferta zapowiadała się w swoim czasie wręcz rewolucyjnie (w 2020 r. subskrypcje u operatorów dopiero raczkowały), twórcy Heyah 01 zgromadzili na koncie zbyt wiele zaniedbań. Już sam start nie był najlepszy. Pierwsi klienci skarżyli się na problemy z płatnościami, a system potrafił odrzucić kartę płatniczą bez powodu, odcinając numer od świata. Wyzwaniem dla operatora okazało się nawet włączenie LTE, nie mówiąc już o takich ekstrawagancjach, jak VoLTE i WiFi Calling. Użytkownicy narzekali też, że załatwienie czegokolwiek w BOK jest niewykonalne, zwłaszcza gdy chodziło o ucieczkę z sieci, czyli przeniesienie numeru z Heyah 01.
Gdy w końcu T-Mobile uporządkował jakoś zero-jedynkową ofertę, na scenę weszły inne jego nowości – ot, chociażby marka Red Bull Mobile, która oferowała to samo, tylko lepiej i taniej. Utrzymywanie dwóch podobnych systemów straciło sens. Od 27 czerwca 2025 roku zakup subskrypcji Heyah 01 nie jest możliwy, a użytkownicy oferty otrzymali propozycję migracji do Red Bull Mobile lub oferty na kartę.
Aż trudno uwierzyć, że za tą porażką stoi operator, który gdzie indziej wręcz odsadza konkurencję…
Rekiny światłowodu połykają grube ryby FTTH
Rok 2025 przyniósł wielkie porządki na polskim rynku światłowodu. Tu wciąż sporo się dzieje, hurtowi operatorzy powiększają zasięg, detaliczni dają coraz lepsze oferty, ale były te wydarzenia o nieco większej skali.
Po pierwsze: Vectra sprzedała swoją spółkę zależną Elsat, wraz z siecią docierającą do 2,3 miliona gospodarstw, operatorowi Polski Światłowód Otwarty, czyli hurtownikowi z połową udziałów Playa. Sprzedaż ma umożliwić Vectrze m.in. modernizację sieci dostępowej, obejmującej po transakcji ok. 2 mln gospodarstw, do standardu FTTH. Dla PŚO to z kolei powiększenie zasięgu, który może być oferowany innym operatorom detalicznym. Plany Polskiego Światłowodu Otwartego zakładają objęciem w najbliższych latach do 2028 r.) zasięgiem sieci FTTH ponad 6 mln gospodarstw domowych w Polsce, jednak nie da się tego osiągnąć bez przejęć mniejszych czy nawet większych sieci od innych operatorów. PŚO ma już na koncie w sumie kilka takich operacji.
Jeszcze większy ruch wykonali Orange Polska i fundusz APG, którzy postanowili kupić Nexerę – hurtowego operatora działającego głównie w środkowej i północno-wschodniej Polsce. Plan jest prosty: włączyć infrastrukturę Nexery do spółki Światłowód Inwestycje, którą Orange i APG wspólnie prowadzą od 2021 roku. Efekt? Obecnie Światłowód Inwestycje dociera do 2,4 mln adresów, a Nexera do 800 tys., co razem tworzy bazę 3,2 mln gospodarstw domowych. Dzięki planowanej rozbudowie o kolejne 700 tys. adresów łączny zasięg połączonych sieci ma wynieść aż 3,9 mln gospodarstw domowych.
Tak rodzi się hurtowy gigant, na którego wzroście skorzystają wszyscy zainteresowani operatorzy detaliczni, a w dalszej perspektywie – odbiorcy końcowi, zwykli klienci. Do finalizacji transakcji potrzebne są jeszcze zgody regulacyjne, ale nie powinno to trwać zbyt długo.
Play goni Orange i odpala Światłowód 8 Gb/s
Play, który wcześniej nie należał do wielkich graczy detalicznych usług internetu szerokopasmowego, w marcu 2025 roku zaskoczył, wprowadzając ofertę światłowodu o przepustowości do 8 Gb/s. Tym samym dogonił Orange, który podobną usługę zaproponował już w 2024 r. i cieszył się dotąd niepodzielnymi rządami na tym rynku. Choć Play nie ujawnił wszystkich kulis wdrożenia nowej oferty, najwyraźniej jest to efekt rozwoju sieci FTTH Polskiego Światłowodu Otwartego.
Technicznie światłowód Playa o prędkości 8 Gb/s opiera się na standardzie XGS-PON, co w praktyce oznacza, że łącze jest nie tylko szybkie przy pobieraniu, ale oferuje też symetryczne parametry wysyłania danych. Operator chwali się, że nowa infrastruktura pozwala na podłączenie wielu urządzeń smart home bez najmniejszego spadku jakości transmisji, a do obsługi tej prędkości klienci otrzymują router Play Box Net z obsługą Wi-Fi 6.
Zasady oferty na start były proste, choć agresywne cenowo, bo Play, chcąc nadrobić zaległości, zaproponował nowym klientom rok bez opłat lub mocne rabaty dla abonentów łączących usługi w pakietach. Kusił też bonusami jak dostęp do Amazon Prime bez dodatkowych opłat czy 66 kanałami TV. Oferta 8 Gb/s nie jest zarezerwowana tylko dla wymagających internautów w domach, ale została także skierowana do małych i średnich firm, którym Play oferuje możliwość wyboru łącza symetrycznego za dodatkową opłatą.
Zarówno wprowadzona wcześniej oferta 8 Gb/s w Orange, jak i odpowiedź Play to kolejne oznaki tego, jak mocno rozwija się internet szerokopasmowy w Polsce. Rok 2026 bez wątpienia jeszcze nie raz nas pod tym względem zaskoczy.
Revolut odpalił bombę i chce rewolucji
W lipcu 2025 Revolut wystartował w Polsce z zapisami na usługę Mobile Plans. W grudniu pilotaż przeszedł w kolejną fazę – fintech ruszył z ofertą Revolut Mobile, stając się pełnoprawnym, choć wirtualnym operatorem komórkowym na infrastrukturze Play (jest w to także zamieszany międzynarodowy operator 1Global). Co prawda dostęp wciąż jest jeszcze zarezerwowany dla klientów, którzy wcześniej się zgłosili na testy, ale najważniejszy krok został wykonany, a usługa już działa.
Oferta kusi prostotą – już za 25 zł można mieć lokalny numer, a wraz z nim klienci otrzymują nielimitowane rozmowy i SMS-y w obszarze EOG, do tego 50 GB pakietu danych w Polsce i 7 GB pakietu danych w roamingu w EOG. Inne korzyści to eSIM w apce oraz dodatki jak wiele numerów czy NordVPN w pakiecie. Wyższy plan za 45 zł daje 200 GB danych w Polsce.
Pomysł na Revolut Mobile nie wziął się znikąd. Revolut już wcześniej, w 2024 r., wprowadził pakiety transferu danych w roamingu na kartach eSIM. Fintech przekonuje, że oferta okazała się dużym sukcesem, a klienci Revolut aktywowali miliony pakietów danych i wykorzystali je w ponad 100 lokalizacjach na świecie. Revolut eSIM jest dziś numerem jeden wśród pozabankowych produktów Revolut.
Czy podobnie będzie z pełną usługą telefonii komórkowej – Revolut Mobile? Z jednej strony poszukiwacze okazji znajdą zapewne jeszcze korzystniejsze oferty, ale z drugiej Revolut dostarcza już kompletny ekosystem łączących się, cyfrowych usług, z których w Polsce korzysta około 5 mln osób. Wszystko jest też dostępne w jednej aplikacji, bez zbędnych formalności, bez konieczności podpisywania stałej umowy. W 2026 roku ta oferta mu duże szanse na zdobycie zadowolonych klientów i wywołanie małej rewolucji, przynajmniej na skalę MVNO.