Ten producent dał ciała. Zamiast naprawić to uszkodzono mocniej sprzęt
Zyskaliśmy niestety kolejne potwierdzenie tego, że nawet decydując się na kupno czegoś od tak dużej firmy jak MSI nie możemy czuć się bezpiecznie.
Kolejna historia o problemach z reklamacją sprzętu komputerowego obiega internet i pokazuje, że nawet znani producenci potrafią zaliczyć bardzo kosztowną wpadkę. Tym razem w centrum zamieszania znalazła się płyta główna MSI B650M Gaming Plus WiFi, a cała sprawa została nagłośniona przez użytkownika Reddita, który zdecydował się opisać swoje doświadczenia po nieudanej procedurze gwarancyjnej.
Sprawa dotyczy platformy dla procesorów AMD Ryzen 7000 i 9000
Użytkownik wysłał płytę do autoryzowanego serwisu MSI w Turcji z powodu problemów z zawieszaniem się komputera. Po powrocie sprzętu odkrył jednak coś, czego absolutnie się nie spodziewał. Z płyty zniknęła bateria BIOS-u, a piny w gnieździe procesora były "zmiażdżone" (wygięte). Jakby tego było mało, zaślepka socketu podchodziła od innego producenta (ASUS).
Co prawda osłony gniazd procesora są kompatybilne, o ile mówimy o tym samym sockecie, jednak w tym przypadku wszystko wskazuje na zwykłe niedbalstwo serwisu. To właśnie luźno założona zaślepka mogła podczas transportu doprowadzić do uszkodzenia pinów.
Mimo zgłoszenia problemu i wskazania, że płyta wróciła z serwisu w gorszym stanie niż przed wysyłką, MSI odmówiło uznania reklamacji. Zamiast tego zaproponowano odpłatną naprawę gniazda procesora za 1250 lir tureckich, czyli równowartość około 100 złotych + VAT.
Sprawa jest o tyle dziwna, że ta sama płyta była wcześniej wysyłana na RMA aż trzykrotnie, a serwis za każdym razem nie stwierdził żadnych usterek. Oczywiście możliwości jest sporo - to niekoniecznie płyta musiała być problemem, zwłaszcza przy awaryjności serii Ryzen 9000. W grę wchodzi też niekompetencja serwisanta. To jednak nie zmienia faktu, że uszkodzenia powstałe już po stronie serwisu są trudne do zaakceptowania.
Ostatecznie użytkownik zdecydował się na zakup nowej płyty głównej. Jak sam przyznał, bez nagrania momentu rozpakowywania przesyłki niemożliwe byłoby udowodnienie, że do zniszczenia gniazda doszło w serwisie. Co ciekawe ponownie wybrał MSI, tym razem B850 Tomahawk Max.