Nietypowy film wojenny to nr 2 Netflixa. Widzowie nie mogą się oderwać
"Szwedzki łącznik" to film, który w niezwykły sposób opowiada o urzędnikach i Holokauście. Postawił nie epatowanie przemocą i wyciskanie łez, ale sięgnął po dość nietypowe tematy: biurokrację i moralność, co jak się okazuje, było doskonałym wyborem. Polacy oglądają z coraz większym zaangażowaniem, co widać w rankingu.
"Szwedzki łącznik" to dobrze spędzona 1 godzina i 40 minut
I choć to nie jest żaden wybitny thriller polityczny, to jednak na widzów czeka wciągająca opowieść, która pokazuje dramat, związany ze zbrodniami Hitlera. Jego urok polega na tym, że pokazuje całą rzecz w nietypowy, ale interesujący sposób. To podejście do tematu od trochę innej strony - od strony dyplomatycznej. Skupia się na ludziach, na których barkach spoczywały decyzje i ogromna odpowiedzialność. Nie brakuje tu także dawki czarnego humoru, podobnie jak w wielu innych filmach, traktujących o tym temacie.
Trudno się nie zgodzić z tym, że Holokaust był pokłosiem wielu podjętych decyzji na szczeblu biurowym. I tak do tego tematu podchodzi najnowsza produkcja Netflixa "Szwedzki łącznik". Twórcy filmu przenoszą widzów do Szwecji, neutralnego kraju, który nie chce zbytnio na siebie zwracać uwagi Hitlera, ani nazistów. Szwecja jest krajem, który zadeklarował neutralność. Stara się nie rzucać za bardzo w oczy. Spełnia większość żądań nazistowskich władz i zaopatruje je swoim przemysłem. Taki też jest główny bohater - bierny i raczej mało utrudniający.
Gosta Engzel (w tej roli Henrik Dorsin), jest szefem działu prawnego w MSZ, zajmującym się napływającymi wnioskami wizowymi. To postać raczej niewyróżniająca się, którą cechuje bierność i tzw. niewychylanie się. Ot, typowy służbista z zasadami wykutymi na blachę. W momencie, kiedy do jego zespołu dołącza asystentka Rut Vogl (Sissela Benn) jego działania stają się coraz to odważniejsze, co sprawia, że nawet naraża się władzom wyższego szczebla.
W filmie nie brakuje "małych wojenek" na szczeblu biurowym
Film głównie stara się pokazać niemoc Szwecji wobec działań Hitlera, ale także fakt że niektórzy wysoko postawieni urzędnicy niemal do końca wojny trwali w błędnym przekonaniu, że ludobójstwo i poczynania nazistów były jedynie propagandą i plotkami. Co z tego wynika? Wystarczy odpalić Netflixa, aby się przekonać na własne oczy.
"Szwedzki łącznik" do obejrzenia na Netflixie od 19 lutego 2026 roku.