DAJ CYNK

Huawei z bohatera stał się w Chinach wrogiem numer jeden. "Potwór i tyran"

06.12.2019

Dodane przez: Mieszko

Kategoria: Prawo, finanse, statystyki

Interakcje: 19911

Ważne 0

0

Gdy Amerykanie rozpoczęli wojnę handlową z Huaweiem, producent zaczął być postrzegany w Chinach jako bohater. Teraz jednak firma okrzyknięta została mianem potwora i tyrana, a krytykują ją nawet państwowe media.

Wojna handlowa między Stanami Zjednoczonymi a Huaweiem sprawiła, że w Chińczykach odezwała się duma narodowa. „Producent stał się ofiarą nieuzasadnionej agresji ze strony USA, należy go wspierać, kupując jego produkty” - tak podeszło do sprawy wielu mieszkańców Chin, co przełożyło się na wysoki wzrost sprzedaży sprzętu tej marki. Brak usług Google’a w smartfonach nie stanowił przy tym problemu - tam i tak są one niedostępne. Przeciwstawiając się restrykcjom Stanów Zjednoczonych, Hauwei postrzegany był jako bohater.

Zobacz: Huawei domaga się od sądu unieważnienia decyzji Federalnej Komisji Łączności
Zobacz: Huawei chwali się świetnymi wynikami finansowymi. Kryzys? Jaki kryzys?

Teraz jednak w swoim własnym kraju Huawei stał się obiektem zmasowanej krytyki. Wszystko za sprawą byłego, wysoko wykwalifikowanego pracownika Huaweia o nazwisku Li Hongyuan. Producent oskarżył go o szantaż i wymuszenie pieniędzy, w rezultacie czego spędził on w areszcie 251 dni mimo tego, że żadne zarzuty nie znalazły pokrycia w faktach. Po zbadaniu sprawy prokurator odrzucił oskarżenia, pisząc: „ustalenia dotyczące przestępstwa przedstawione przez policję w Shenzhen są niejasne, dowody są niewystarczające i nie spełniają warunków do ścigania”. Mimo tego Hongyuan wciąż był przetrzymywany w areszcie. Na wolność wyszedł po ponad 8 miesiącach.

Jaka była prawda? Li Hongyuan odchodząc z pracy w firmie Huawei, negocjował odprawę o równowartości 166 tys. zł. Te pieniądze w końcu otrzymał, po dwóch  miesiącach ustaleń, jednak jakiś czas po tym Huawei wniósł zarzuty, twierdząc, że przelew został dokonany w wyniku „spisku wymuszonego przeciwko firmie”. W rezultacie oskarżeń policja aresztowała Li. Hongyuan miał rzekomo wtedy grozić, że ujawni „nielegalne działania biznesowe” firmy Huawei, chociaż jego prawnicy temu zaprzeczali. 

Zobacz: Huawei może ponownie używać oprogramowania Microsoftu
Zobacz: Globalny rynek smartfonów w 3Q2019 - Samsung liderem, Huawei coraz dalej przed Apple

Dalsze dochodzenie wykazało, że oskarżenia Huaweia nie odpowiadają prawdzie. Były pracownik firmy otrzymał od państwa odszkodowanie za czas spędzony w areszcie bez jakichkolwiek dowodów winy.

Cała ta sprawa sprowadziła na Huaweia falę krytyki w Chinach. Mimo że kraj ten nie jest uważany za ostoję wolności, jedna z państwowych gazet napisała o tej sprawie: „Jeśli nastąpisz komuś na ulicy na palce, mówisz przepraszam. Działanie Huawei spowodowało, że obywatel stracił wolność osobistą na 251 dni, dlaczego więc firma nie chce przeprosić? Huawei stracił ogromną liczbę fanów, ponieważ ci ludzie widzą teraz innego Huaweia: potwora, który nie ma empatii i zamienił się w tyrana”.    

Historia  Hongyuana stała się wiralem w chińskim internecie, zwłaszcza w serwisie Weibo. Negatywne wpisy na temat Huawei i sprzyjającej mu policji z Shenzhen i komentarze odnoszące się do afery szybko były jednak usuwane przez cenzurę, a zamiast nich pojawiał się błąd 404. Z tego powodu chińscy internauci zaczęli stosować specjalny kod. Profil Weibo należący do córki prezesa Huawei i dyrektor finansowej firmy, Meng Wanzhou, został zalany w komentarzach numerami 404, a także 985, 996 i 251. Pierwszy odnosił się do błędu po usuniętej stronie, a kolejne oznaczały: numer kodowy projektu, przy którym  Hongyuan pracował w Huawei, jego godziny pracy (od 9 rano do 9 wieczorem, 6 dni w tygodniu) oraz liczby dni, które spędził w areszcie.

Zobacz: Dyrektor finansowa Huaweia aresztowana na zlecenie USA za handel z Iranem
Zobacz: Chiny grożą poważnymi konsekwencjami, jeśli dyrektor finansowa Huaweia nie zostanie uwolniona

Źródło tekstu: The New York Times, CNN Business, Phone Arena

Tagi: huawei
Przewiń w dół do następnego wpisu