Nauka
19:45
O wiele rzadziej umierają na Alzheimera. Te grupy zawodowe to wyjątki
Alzheimer jest jedną z wiodących przyczyn zgonów na świecie. Nie każdy jest jednak obarczony ryzykiem śmierci z powodu tej choroby w równym stopniu. Jak się okazuje, są dwie grupy zawodowe, które są o wiele mniej narażone na tę chorobę - nauka wyjaśnia, dlaczego.
Specyfika tej pracy chroni mózgi
Taksówkarze oraz kierowcy ambulansów o wiele rzadziej umierają na Alzheimera niż przedstawiciele innych grup zawodowych. Tak wynika z analizy aktów zgonu 9 milionów mieszkańców USA, którą opublikowano w 2024 r. Uwzględniono w niej dane w zakresie od stycznia 2020 do grudnia 2022 r.
Statystyki wykazały, że średnio 1 na 60 przedstawicieli innych zawodów umierało na Alzheimera, ale u taksówkarzy i kierowców ambulansów odsetek ten wynosił jedynie 1/100. Co ciekawe, u innych kierowców ta zależność nie występowała.
Naukowcy ustalili, że to nie kierowanie pojazdem zmniejszało szansę zgonu z powodu Alzheimera, lecz bycie postawionym w sytuacji, gdzie trzeba nieustannie nawigować w czasie rzeczywistym.
Taksówkarze czy kierowcy ambulansów muszą ciągle orientować się w terenie i gdzie obecnie się znajdują oraz dokąd jadą. Natomiast gdy zmieniają się warunki drogowe, muszą dodatkowo tworzyć "mentalne mapy" i podejmować decyzje o zmianie trasy. Te wszystkie czynniki przekładają się na to, że specyfika takiej pracy jest bardzo mentalnie stymulująca.
W przypadku zawodów, gdzie trasy były z góry wytyczone i nie podlegały zmianom - np. tak, jak u pilotów samolotów czy kierowców autobusów, statystyki zgonów z powodu Alzheimera nie plasowały się na poziomie taksówkarzy i kierowców ambulansów. Były takie same, jak u reszty populacji.
Badacze są zdania, że to hipokamp (obszar mózgu) jest kluczowym elementem potwierdzającym zależność między pracą wymagająca dużej ilości nawigacji w czasie rzeczywistym a niższym ryzykiem Alzheimera. To właśnie ten obszar mózgu odpowiada za pamięć i nawigację przestrzenną. Jest on jedną z pierwszych ofiar Alzheimera. Problemy z orientacją w przestrzeni są jednym z pierwszych symptomów tej choroby - dość często występują one przed zanikami pamięci.
Już w 2000 r. naukowcy porównali mózgi licencjonowanych londyńskich taksówkarzy z mózgami osób spoza tego zawodu. Był to pierwszy dowód, że mózg dorosłego człowieka może się fizycznie zmieniać pod wpływem długotrwałego wysiłku nawigacyjnego. Aby zdobyć licencję, londyński kierowca musi zapamiętać ponad 25 tysięcy ulic w promieniu ok. 10 km od Charing Cross - to słynny egzamin "The Knowledge", którego nauka zajmuje 3-4 lata.
Jaki z tego badania wypłynął wniosek? U taksówkarzy tylna część wspomnianego hipokampu była wyraźnie większa, a im dłużej ktoś jeździł, tym większy był ten fragment mózgu. Zmiana ta wynikała z praktyki, nie z wrodzonych predyspozycji. Choć osoby z dobrym zmysłem orientacji rzeczywiście chętniej wybierają taki zawód, to sama praca dodatkowo kształtuje mózg. Nic dziwnego więc, że hipokamp, który odpowiedzialny jest za przechowywanie rozległych map przestrzennych, rozwija się u taksówkarzy w ponadprzeciętnym stopniu.
Z kolei kartografowie, urbaniści czy specjaliści GIS (systemów informacji geograficznej) spędzają dnie na intensywnym rozumowaniu przestrzennym, nakładając na siebie warstwy danych - np. mapy zagrożenia powodziowego z danymi o zaludnieniu czy zdjęcia satelitarne po pożarach lasów. Różnica jest taka, że taksówkarz nawiguje "od środka", z poziomu ulicy, a specjalista GIS patrzy na przestrzeń "z góry", jak na mapę. Mimo to hipokamp buduje mapy w obu przypadkach - zarówno z perspektywy własnej pozycji, jak i z zewnątrz.
Do podobnych wniosków prowadzą badania nad tzw. mapami poznawczymi. W 2023 r. naukowcy przeanalizowali dane ponad 22,5 tys. osób za pomocą modelu uczenia maszynowego i z 84-procentową trafnością przewidzieli, w których rejonach częściej diagnozuje się Alzheimera - bazując wyłącznie na złożoności otoczenia. Osoby mieszkające w przestrzennie skomplikowanej okolicy - gęsta sieć ulic, liczne skrzyżowania, punkty orientacyjne, wiele możliwych tras - rzadziej zapadały na tę chorobę. Kolejne badanie powiązało taką złożoność otoczenia z większą objętością obszarów mózgu odpowiedzialnych za nawigację. Naukowcy podejrzewają, że regularne budowanie map poznawczych trenuje właśnie te struktury, które Alzheimer atakuje jako pierwsze.
Trzeba jednak zastrzec, że te badania dotyczą miejsca zamieszkania, a nie wykonywanego zawodu. Wciąż nie wiadomo, czy rozumowanie przestrzenne "zza ekranu" angażuje te same struktury mózgu, co realna nawigacja po mieście.
Kwestia ta wykracza poza taksówkarzy i kartografów. Badania wielokrotnie pokazywały związek między zawodami wymagającymi dużego wysiłku umysłowego a opóźnionym spadkiem funkcji poznawczych i niższym ryzykiem demencji - nawet po uwzględnieniu wykształcenia. Tłumaczy to koncepcja tzw. rezerwy poznawczej, czyli zdolności mózgu do dalszego funkcjonowania mimo choroby. Dlatego porównując dwie osoby z podobnym uszkodzeniem mózgu, to ich poziom upośledzenia funkcji poznawczych bywa zupełnie inny.
Dobra wiadomość jest taka, że rozumowania przestrzennego można się nauczyć. Możliwości takiego treningu są dziś powszechnie dostępne - kursy systemów informacji geograficznej i teledetekcji można przejść na niektórych uczelniach i politechnikach, a także skorzystać ze szkoleń w tym temacie gdzie indziej.
Jeśli regularne ćwiczenie myślenia przestrzennego rzeczywiście wzmacnia struktury mózgu, które Alzheimer atakuje najwcześniej, to warto takie umiejętności wykształcić, bo są o wiele bardziej wartościowe niż cała ich techniczna otoczka. Jeśli w ten sposób możemy trochę bardziej "zaimpregnować" się przed Alzheimerem, to zdecydowanie warto to zrobić.
JAKUB KRAWCZYńSKI