Bezpieczeństwo
20:29
Koniec szpiegowania klientów. Ukarany m.in. T-Mobile
Zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego od teraz Federalna Komisja Łączności (FCC) ma prawo nakładać wielomilionowe kary na operatorów za sprzedaż danych o lokalizacji użytkowników, bez konieczności uprzedniego przeprowadzania procesu przed ławą przysięgłych.
Można było łatwo namierzyć każdego — dane dostarczali operatorzy
Sprawa ma swoje źródło w skandalu, który wybuchł w kwietniu 2018 roku, gdy ujawniono, że pewien szeryf ze stanu Missisipi używał usługi o nazwie Securus do śledzenia telefonów bez odpowiedniego nakazu sądowego. Szeroko zakrojone śledztwo FCC wykazało wówczas, że najwięksi gracze na rynku masowo sprzedawali dostęp do danych o lokalizacji swoich klientów w czasie rzeczywistym tzw. brokerom danych.
Ci z kolei swobodnie odsprzedawali te wrażliwe informacje kolejnym podmiotom zewnętrznym. Operatorzy mieli bezwzględny obowiązek chronić te informacje na mocy amerykańskiej Ustawy Telekomunikacyjnej z 1996 roku, jednak całkowicie zawiedli.
Kary dla AT&T, Sprint, T-Mobile i Verizon
W wyniku śledztwa FCC nałożyła na telekomy potężne kary finansowe. Pierwsze propozycje kar padły jeszcze w 2020 roku, zaś finał śledztwa datowany jest dopiero na 29 kwietnia 2024 roku, z następującymi kwotami:
AT&T ukarano grzywną w wysokości około 57 mln dolarów.
Verizon otrzymał karę 47 mln dolarów.
T-Mobile i Sprint (firmy, które w międzyczasie połączyły się w jedną) obciążono łączną kwotą 92 mln dolarów.
Telekomy nie zamierzały jednak płacić i postanowiły walczyć. Argumentowały, że FCC naruszyła ich prawa wynikające z Siódmej Poprawki do Konstytucji USA, która gwarantuje prawo do procesu przed ławą przysięgłych.
Sąd Najwyższy odrzucił tę argumentację. Prezes Sądu, John Roberts, pisząc w imieniu większości wyjaśnił, że operatorzy wcale nie są pozbawieni swoich praw. Mogą po prostu odmówić zapłaty — wtedy Departament Sprawiedliwości zmuszony jest wytoczyć im proces w ciągu pięciu lat. Taki proces z definicji odbyłby się z udziałem ławy przysięgłych, więc o łamaniu Konstytucji nie ma mowy. Jedynym sędzią, który złożył w tej sprawie zdanie odrębne (votum separatum), był Clarence Thomas — stosunek głosów wyniósł tym samym 8 do 1.
Chociaż formalny wyrok dotyczył bezpośrednio apelacji złożonych przez AT&T i Verizon, jego logika prawna całkowicie zamyka drogę ucieczki również dla T-Mobile. Sprawa rzuca przy tym chłodne światło na to, jak boleśnie wolno działają systemy ochrony praw konsumenta.
Operatorzy sprzedali wrażliwe dane, zostali na tym przyłapani, przez lata skutecznie blokowali kary w sądach i dopiero teraz, po wyczerpaniu wszystkich ścieżek odwoławczych, będą musieli ponieść konsekwencje.
Dla samych klientów niewiele to jednak zmienia — ich dane dawno poszły w świat, a zyski z nałożonych grzywien nie trafią do kieszeni poszkodowanych.
PATRYCJA KORBA