Sprzęt
29 KWI 2026
To koniec pewnej epoki. ThinkPady stały się gorsze
Wszystko co dobre kiedyś się kończy. Tym razem lubiane stacje robocze dla profesjonalistów tracą na wytrzymałości, ale zyskują na wyglądzie.
ThinkPady to legendarna seria laptopów, ceniona za swoją trwałość i możliwości modernizacji. Wielu entuzjastów rzucało się na nie na rynku wtórnym, gdy duże firmy wymieniały swoją flotę urządzeń. Niestety, Lenovo postanowiło w modelu ThinkPad P16 Gen 3 zrezygnować z dedykowanej magnezowej ramy, która usztywniała obudowę i chroniła podzespoły. Zamiast tego magnez tylko wzmacnia plastikową skorupę.
To sprzęt kosztujący od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych
To symboliczny koniec pewnej epoki. Konstrukcja tego typu pojawiła się w ThinkPadach jeszcze w czasach modelu T60 z 2006 roku, czyli krótko po przejęciu marki przez Lenovo od IBM. W serii P miała szczególne znaczenie, ponieważ nie są to zwykłe laptopy gamingowe czy maszyny biurowe, lecz drogie mobilne stacje robocze dla profesjonalistów.
Skąd ta decyzja? Chodzi o pogoń za cienkim i lekkim designem, podobnie jak w smartfonach. Z punktu widzenia działu marketingu kilka milimetrów mniej może wyglądać dobrze w tabeli ze specyfikacją, lecz dla części klientów większe znaczenie ma pewność, że komputer wytrzyma lata intensywnego użytkowania i np. podnoszenie za palmrest.
Sprawa jest tym ciekawsza, że ThinkPad P16 Gen 3 nie należy do tanich urządzeń. Podstawowa konfiguracja - Intel Core Ultra 7 255HX, NVIDIA RTX Pro 2000, 32 GB RAM i SSD 1 TB - w Polsce zaczyna się od 15 249 złotych, a lepsza specyfikacja dobija do 32 649 złotych. Oczywiście firmy płacą mniej przy zakupach hurtowych, ale to nadal drogi sprzęt.
Lenovo zapiera się, że ich nowa obudowa jest wystarczająco wytrzymała nawet bez starej magnezowej klatki. Ile w tym prawdy trudno powiedzieć. To dopiero wyjdzie z czasem, po realnym i długim użytkowaniu.
[SALE-3754]
PRZEMYSłAW BANASIAK