Tech
11:54
Samsung dostał rachunek za prąd. Włosy stają dęba
Samsung Electronics obecnie cieszy się z wielkich zysków napędzanych boomem w sektorze półprzewodnikowym. Wszystko ma jednak swoją cenę – ten sukces wymaga wielkich ilości energii. A rachunki za nią mogą być naprawdę wysokie.
Korea Południowa ma ambitne plany w zakresie rozwoju swojej gospodarki – kraj zamierza postawić na bardzo perspektywiczne sektory w tym tzw. sztuczną inteligencję, produkcję półprzewodników i robotykę. Problem polega na tym, że wszystkie one są energochłonne. Do nowych realiów trzeba zatem dostosować rodzimy system energetyczny.
Wielkie firmy z Korei Południowej usiadły do negocjacji
Media południowokoreańskie donoszą o ciekawych rozmowach, w których biorą udział m.in. przedstawiciele Samsunga i SK Hynix. Drugą stroną negocjacji jest Korea Electric Power Corp (KEPCO), czyli podmiot odpowiedzialny za wytwarzanie, przesyłanie i dystrybucję energii elektrycznej. Firma energetyczna chce, by giganci z sektora półprzewodników zapłacili z góry za dostarczaną im energię elektryczną. I dotyczy to aż kilku lat.
Rachunek za prąd? W przypadku Samsunga to 15 mld dolarów
Samsung ma ponoć zapłacić około 15 mld dolarów za energię dostarczaną mu do 2031 roku. Co będzie z tego miał producent elektroniki? Przede wszystkim gwarancję, że prąd nie przestanie do niego płynąć. A to już sporo. Dostawca energii liczy zaś na to, że otrzyma wielki zastrzyk gotówki, który umożliwi mu inwestycje w sieć. Podmiot zdaje sobie sprawę z tego, że system trzeba szybko rozwijać, jeśli ma pozostać stabilny. Problem firmy polega na tym, że jest bardzo zadłużona. W skrajnym scenariuszu mogłoby zatem dojść do sytuacji, w której np. Koreańczycy nie produkują chipów, bo… nie mają prądu.
Rozwój ma zmienić nie tylko kilka firm
Korea Południowa bardzo poważnie podchodzi do swoich planów rozwoju w perspektywicznych branżach. W każdą z nich mają być pompowane setki miliardów dolarów. Nie oznacza to jednak, że tymi kwotami zostanie obciążony wyłącznie budżet państwa – dorzucić mają się prywatni giganci. Ten projekt ma zmienić kraj w poważnym stopniu, bo inwestycje będą realizowane nie tylko w Seulu i okolicach, ale też na prowincji, która do tej pory raczej nie kojarzyła się z wysokorozwiniętym przemysłem. Nie było zatem potrzeby dostarczania tam wielkich ilości energii.
Szykuje się naprawdę ciekawy eksperyment.
MACIEJ SIKORSKI