Sprzęt
18:15
Mały atom w Polsce ma spory problem. Rachunek idzie w miliardy
Polska mocno stawia na małe reaktory jądrowe, które mają zasilić nasz przemysł i miasta. Najnowsze wyliczenia z Kanady pokazują jednak, że technologia SMR wcale nie będzie tania.
W Polsce powstaną małe reaktory
Spółka Orlen Synthos Green Energy (OSGE) ma ambitne plany budowy całej floty małych reaktorów modułowych (SMR). Chodzi o jednostki BWRX-300 firmy GE Hitachi, z których każda dysponuje mocą 300 MW. Jak informuje Rzeczpospolita, spółka złożyła już wniosek o wsparcie państwa w formie kontraktu różnicowego (CfD) dla łącznie 14 takich obiektów. Prowadzenie prac nad tym mechanizmem potwierdził niedawno minister energii Miłosz Motyka.
Wskazano trzy główne lokalizacje dla tych inwestycji. Największa ma powstać we Włocławku, w sąsiedztwie zakładów Anwil, gdzie planowanych jest aż sześć bloków. Po cztery reaktory mają stanąć w Stawach Monowskich koło Oświęcimia (blisko tamtejszych zakładów chemicznych) oraz w Stalowej Woli, na terenie specjalnej strefy ekonomicznej.
Osobny projekt realizuje należący do Michała Sołowowa Synthos Green Energy we współpracy ze spółką ZE PAK. Obie firmy podpisały umowę, której celem jest budowa do sześciu reaktorów BWRX-300 w Pątnowie. Ich łączna moc ma wynieść 1800 MW.
Koszty pójdą w miliardy
W Polsce brakuje jeszcze dokładnych kosztorysów, ale pierwsze wnioski można wyciągnąć z inwestycji prowadzonej za oceanem. W kanadyjskim Darlington (prowincja Ontario) trwa już budowa pierwszego na świecie reaktora w technologii BWRX-300. Prace mają zakończyć się pod koniec 2029 roku, a prąd popłynie do sieci w 2030 roku.
Władze Ontario zatwierdziły budżet dla czterech takich bloków na poziomie 20,9 mld dolarów kanadyjskich (prawie 57,5 mld zł). Analityk BM Banku Pekao, Andrzej Kędzierski, wylicza na łamach Rzeczpospolitej, że przy budowie sześciu jednostek w Pątnowie i uwzględnieniu efektu skali, całkowity rachunek wyniósłby około 80 mld zł.
W przeliczeniu na 1 GW mocy wychodzi około 44 mld zł. Dla porównania, duża elektrownia jądrowa w Choczewie o mocy 3,75 GW ma kosztować 196 mld zł (około 45 mld euro), co daje 52 mld zł za 1 GW. Z kolei prof. Grzegorz Liśkiewicz z Politechniki Łódzkiej zwraca uwagę, że sam pierwszy blok w Darlington wyceniono na około 16,7 mld zł (6,1 mld dol. kanadyjskich), nie licząc wspólnej infrastruktury dla pozostałych jednostek.
Kiedy popłynie prąd i skąd wziąć pieniądze?
Budowa tak drogiej infrastruktury nie ruszy bez pomocy państwa oraz zgody Komisji Europejskiej. OSGE szacuje cenę produkowanej energii na 115-135 euro za megawatogodzinę (ok. 500-600 zł). Prof. Liśkiewicz ostrzega jednak, że przy pionierskich projektach początkowe szacunki są zazwyczaj zaniżone. Koszty spadają dopiero wtedy, gdy technologia dojrzeje i rusza seryjna budowa kolejnych bloków. Na ryzyko opóźnień i przekroczenia budżetu wskazuje też Andrzej Kędzierski, przypominając brytyjską elektrownię Hinkley Point C, której koszty wzrosły dwukrotnie.
Niepewny jest także terminarz. Choć OSGE zakładało uruchomienie pierwszego polskiego reaktora już w 2032 roku (sam Orlen unikał tak sztywnych deklaracji), analityk BM Banku Pekao studzi ten optymizm. Jego zdaniem start przed 2035 rokiem jest mało prawdopodobny, nawet jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem.
Mimo wysokich kosztów gra toczy się o dużą stawkę. Jeden reaktor o mocy 300 MW potrafi zasilić miasto wielkości Włocławka lub wielki zakład przemysłowy, dostarczając jednocześnie ciepło do miejskiej sieci. Konstrukcja BWRX-300 jest przy tym bardzo bezpieczna. Wykorzystuje naturalną cyrkulację wody, dzięki czemu w razie awarii reaktor chłodzi się sam przez minimum tydzień, bez zasilania z zewnątrz i udziału człowieka.
MARIAN SZUTIAK