Sprzęt
15:46
30% mieszkańców miast boi się hulajnóg elektrycznych, a ja jestem jednym z nich
Serwis Rankomat przygotował raport, w którym zapytano przechodniów o to, czy czują się bezpieczni na drodze. Okazuje się, że samochody osobowe i rowery elektryczne łącznie budzą mniejsze obawy, niż hulajnogi elektryczne.
I trudno się temu dziwić. Wielokrotnie na spacerze musiałem się szybko rzucać, brać synka na ręce i zeskakiwać z chodnika, bo banda młodocianych gniewnych jechała po chodniku parku z przeciwka, zajmując jego całość. I nie było to z prędkością dozwoloną w danym miejscu. Właściwie to, zamiast cieszyć się z tego, że mój synek lubi chodzić ze mną na długie spacery, trzymając mnie za rękę, to ciągle się muszę rozglądać i nasłuchiwać, czy zza krzaków nie wyjedzie zaraz jakiś młody gniewny na jednym kole. Gdybym szedł sam, to aż tak bym pewnie tego nie przeżywał, ale niespełna dwuletni maluch nie miałby szans przy takim zderzeniu.
[SALE-6700]
30% mieszkańców miast boi się hulajnóg elektrycznych
Jednak wedle raportu Ranomat.pl nie jestem w tym sam. Aż 30% mieszkańców miast deklaruje, że hulajnogi elektryczne powodują u nich poczucie zagrożenia. Dla porównania tylko 19% uważa, że jadące samochody stanowią dla nich zagrożenie. Oczywiście może to wynikać z faktu, że samochody poruszają się po jezdni, a piesi po chodnikach, więc ich ścieżki przecinają się głównie na przejściach i tych uliczkach osiedlowych, które są strefami ruchu.
Jednak po chodnikach i ścieżkach rowerowych do nich przyległych poruszają się przecież także rowerzyści. A mimo to ich jako zagrożenie wskazało zaledwie 14% badanych. Nawet dostawcy na rowerach elektrycznych budzą mniejsze obawy, bo u zaledwie 9% społeczeństwa. Dysproporcja pomiędzy cyklistami a kierowcami hulajnóg jest więc gigantyczna.
I nie bierze się to znikąd. W ubiegłym roku hulajnogi spowodowały 696 wypadków, co jest gigantycznym wzrostem z poziomu 372 wypadków w roku 2024. Tu warto podkreślić, że w definicji wypadku mamy osoby ranne.
[SALE-6700]
To musi się zmienić
Z tego też powodu jestem za ograniczeniem ruchu hulajnóg elektrycznych. Ot, wprowadzenie zakazu poruszania się nimi po chodnikach albo wprowadzeniem obowiązkowej rejestracji, OC i częstsze kontrole policyjne zakładające poważniejsze kary, w tym konfiskaty pojazdów. Może to poprawiłoby bezpieczeństwo innych uczestników ruchu, bo obecnie kogoś, kto wybił sobie zęby, jadąc na tylnym kole po chodniku i wywalił się na studzience, nie jest mi już szkoda. Szkoda mi tych, w których wjechał.
PAWEł MARETYCZ