Tech
13:32
Xiaomi szoruje dnem. Nie chcą go nawet Chińczycy
Z najnowszego raportu firmy analitycznej Omdia wynika, że w drugim kwartale 2026 roku rynek smartfonów w Chinach kontynentalnych zanotował spadek o 2% rok do roku, a dostawy wyniosły 66,1 miliona sztuk. Xiaomi największym przegranym.
Chiny spadły, ale nie tak jak reszta świata
Choć wynik ten jest ujemny, sytuacja w Państwie Środka i tak prezentuje się nieco lepiej niż na rynku globalnym, który w tym samym czasie skurczył się o 4%. Głównym czynnikiem hamującym branżę pozostają rosnące koszty pamięci, co potęguje rynkową polaryzację. W takich warunkach zyskują przede wszystkim te firmy, które dysponują silnym portfolio w wyżej marżowym segmencie premium.
Największym wygranym drugiego kwartału okazał się Huawei, który umocnił się na pozycji lidera z 23-procentowym udziałem w rynku. Sukces ten napędza stabilna strategia cenowa oraz świetne przyjęcie na rynku nowych modeli, takich jak Pura X Max i Enjoy 90 Pro Max. Hayden Hou, główny analityk Omdia, podkreśla, że ogromna przewaga Huawei wynika również z silnego zaplecza badawczo-rozwojowego (R&D) i bardzo mocnych relacji z krajowymi łańcuchami dostaw, co chroni markę przed zmiennością kosztów.
Apple z ogromnymi wzrostami
Tuż za nim plasuje się Apple. Z wynikiem 12,4 miliona dostarczonych urządzeń firma zdobyła 19% chińskiego rynku, co stanowi dla giganta z Cupertino absolutny rekord drugiego kwartału w tym regionie. Zdecydowanie pomogło utrzymanie stabilnych cen iPhone'ów na tle wahań u konkurencji – pobudziło to popyt wśród konsumentów i zachęciło dystrybutorów do uzupełniania zapasów.
Pozostali czołowi gracze wykazują dużą elastyczność operacyjną w obliczu drożejących komponentów. Trzecie miejsce zajęło Oppo (wliczając marki OnePlus i realme) z dostawami na poziomie 10,6 miliona sztuk, co dało 16% udziału w rynku.
Dramat Xiaomi
Czołową piątkę zamykają marki vivo (10,5 mln dostarczonych urządzeń) oraz Xiaomi (8,2 mln sztuk; 12% udziału). Firmy te muszą nieustannie balansować między realizacją celów sprzedażowych (ilościowych) a utrzymaniem zadowalającej rentowności.
To właśnie Xiaomi odnotowało w minionym kwartale największy spadek sprzedaży rok-do-roku, bo o aż przeszło 1/5 (21%). Jeszcze rok temu producent remisował z Apple'em na 3. pozycji, teraz nie ma do niego startu na chińskim rynku.
Być może to już czas na ograniczenie liczby submarek oraz ich marketingów i na skupienie się na silnym, logicznie posegmentowanym portfolio marki własnej? Samsung kiedyś tak zrobił, przekształcając założenia serii A i do dziś na tym dobrze wychodzi. Oczywiście nie w Chinach, bo Koreańczycy dla Chińczyków są jak zło konieczne.
Być może też warto bardziej dbać o klientów i nie sprzedawać im telefonów w wersji demonstracyjnej, z reklamami w aplikacjach systemowych. Dobrze, że Unia w końcu wymusiła 5 lat aktualizacji systemu i 7 lat łatek bezpieczeństwa, bo przez lata zainteresowanie Xiaomi telefonami za 1000 czy 2000 zł kończyło się na znalezieniu ̶f̶r̶a̶j̶e̶r̶a̶ kupca i powiedzeniu "nara", radź sobie sam.
Co dalej? No jak to co, więcej ejajów
Równolegle producenci intensyfikują inwestycje w sztuczną inteligencję (AI). Lucas Zhong, starszy analityk w firmie Omdia, zwraca uwagę, że tzw. agenci AI błyskawicznie ewoluują w natywne funkcje systemowe. Marka Honor wdraża już oparty na nich nowy system operacyjny, z kolei ZTE zacieśnia współpracę z gigantem technologicznym ByteDance.
Rywalizacja wykracza dziś daleko poza specyfikację techniczną – kluczowa staje się integracja aplikacji, budowa własnego ekosystemu i spersonalizowane, zautomatyzowane doświadczenia użytkownika. Nikogo już nie obchodzą rdzenie procesorów, benchmarki czy liczba megapikseli – to rzeczy dla starych ludzi dopieszczających swoje ego. Nowe pokolenie skupia się na wygodzie, a nie na suchych specyfikacjach.
W ogólnym rozrachunku perspektywy na resztę roku pozostają sporym wyzwaniem. Według prognoz Omdia, w całym 2026 roku chiński rynek smartfonów skurczy się o 6% r/r, choć nadal będzie bardziej odporny niż rynek globalny. Klienci stają się coraz bardziej ostrożni, dlatego skłonienie ich do wymiany urządzeń będzie wymagało innowacyjnych funkcji oraz precyzyjnego, celowanego pozycjonowania sprzętu.
DOMINIK KRAWCZYK