Tech
02 MAR 2026
Chińskie firmy znowu na celowniku. Kilka z nich ma zostać zakazanych
Sięgnięcie po kości pamięci z Państwa Środka miało zmniejszyć aktualne braki i wyhamować wzrost cen. Ale jest szansa, że nic z tego nie wyjdzie.
Waszyngton szykuje kolejne ograniczenia wobec chińskich producentów półprzewodników, a skutki tych decyzji może odczuć nie tylko administracja rządowa, lecz także rynek konsumencki. W tle toczy się dyskusja o wykorzystaniu DRAM z Chin w laptopach, komputerach stacjonarnych i smartfonach, która nabrała tempa w obliczu globalnych konfliktów.
Nikt nie chce stracić ogromnego rynku w postaci USA
Obecnie wielka trójca - Samsung, SK hynix i Micron - koncentruje się głównie na obsłudze klientów korporacyjnych i centrów AI. Segment ten bierze hurtowe ilości i płaci wyższe ceny, ale pozostawia szczątkowe dostawy dla urządzeń konsumenckich. W takiej sytuacji naturalnym kierunkiem wydawałoby się sięgnięcie po alternatywnych dostawców, w tym chińskie firmy takie jak CXMT, YMTC czy SMIC. Problem w tym, że na drodze stoją regulacje ze Stanów Zjednoczonych.
Amerykańska administracja zaproponowała nowe przepisy, które rozszerzają ograniczenia wynikające z wcześniejszej ustawy. Restrykcje mają zostać doprecyzowane, a zakaz objąć szeroką kategorię komercyjnych produktów. Mowa nie tylko o gotowych urządzeniach dostępnych w sklepach, ale także o komercyjnych usługach IT i telekomunikacyjnych.
W praktyce oznacza to, że administracja federalna nie będzie mogła korzystać z urządzeń zawierających układy wspomnianych producentów. Co więcej, zaproponowano przeprowadzenie szerokiego przeglądu elektroniki już wykorzystywanej przez instytucje rządowe.
Czemu powinno to interesować nas w Polsce? Bo dla producentów sprzętu sytuacja robi się coraz bardziej skomplikowana. Nawet jeśli formalny zakaz dotyczy administracji USA, w praktyce firmy wytwarzające laptopy czy gotowe PC mogą mieć poważny problem z równoległym stosowaniem pamięci od chińskich dostawców w modelach komercyjnych i rezygnacją z nich w wariantach przeznaczonych dla rządu. Utrzymywanie dwóch łańcuchów dostaw i osobnych konfiguracji sprzętowych generuje koszty.
Wiemy, że największe firmy kontaktowały się już z CXMT w sprawie potencjalnej współpracy przy dostawach DRAM. Pytanie brzmi jednak, czy w świetle zaostrzających się regulacji w USA którakolwiek z tych inicjatyw zakończy się realnym wdrożeniem chińskich układów do sprzedawanych urządzeń. Na razie wszystko wskazuje na to, że geopolityka po raz kolejny zaczyna odgrywać równie istotną rolę co czysta ekonomia.
PRZEMYSłAW BANASIAK