DAJ CYNK

Porno w Wielkiej Brytanii na cenzurowanym. Już teraz widać, że nowe prawo to jeden wielki bubel

14.01.2019

Dodane przez: Uapsiabiduba

Kategoria: Prawo, finanse, statystyki

Interakcje: 5409

Ważne 0

0

Od kwietnia odwiedzając strony pornograficzne na terenie Wielkiej Brytanii będziemy musieli potwierdzić swoją pełnoletność. Problem w tym, że nowy pomysł rządu budzi obawy o jego skuteczność i przy okazji może stanowić naruszenie prywatności.

Prawo nakazujące weryfikację wieku użytkownika wchodzi w skład ustawy Digital Economy Act 2017. Jej ostateczny kształt brytyjski parlament po długiej batalii i ze sporym opóźnieniem przyjął w ubiegłym tygodniu.

Zakłada ona między innymi wymóg sprawdzania wieku każdego internauty w kraju odwiedzającego serwisy przeznaczone wyłącznie dla dorosłych. Jeśli nie spełnią tego warunku rząd ma prawo zmusić dostawcę internetowego do zablokowania dostępu do takiego miejsca. Nakaz dotyczy miejsc w sieci, których zawartość przynajmniej w 1/3 podpada pod definicję pornografii. 

Zobacz: Setki tysięcy osób podpisały petycję w sprawie zbanowania porno na Tumblr
Zobacz: Koniec dzielenia tego samego konta w Netflixie? Pomoże w tym nowa technologia oparta na AI
Zobacz: Huawei zwalnia dyrektora oskarżonego o szpiegostwo

Przedstawiciele władz tłumaczą, że nowe prawo ma powstrzymać nieletnich przed dostępem do internetowej pornografii. Co ciekawe, nawet same komisje zajmujące się ustawą nie gwarantują jej skuteczności i trudno się temu dziwić. W erze powszechnie dostępnych rozwiązań, które ukrywają lokalizację użytkownika (serwery VPN), ominięcie blokady jest wręcz dziecinnie proste.

Prezent dla cyberprzestępców

Propozycji dotyczących systemu weryfikującego wiek pojawiło się przynajmniej kilka, ale żaden z nich nie jest pozbawiony wad. Wymienia się między innymi konieczność podania danych osobowych online, instalacji specjalnego oprogramowania na telefonie lub komputerze, a także fizycznego stawienia się w sklepie lub punkcie usługowym w celu potwierdzenia swojej tożsamości.

O ile podawanie danych bankowych ma jeszcze sens w przypadku dużych serwisów o ustalonej reputacji, trudno sobie wyobrazić, że mniej znanym miejscom w sieci uda się takie dane wyciągnąć od klientów.. Stworzenie specjalnej bazy osób z tzw. "porno licencją", samo w sobie budzi szereg obiekcji związanych z zachowaniem prywatności. Taki rejestr wydaje się też wymarzonym celem ataków cybernetycznych i narzędziem do szantażu.

PornHub, czyli największy na świecie serwis pornograficzny, w 2018 roku notował średnio 92 mln wizyt dziennie. Wielka Brytania jest drugim po USA największym źródłem ruchu. Polska znajduje się w pierwszej dwudziestce (na 14. miejscu, skok o jedno oczko do góry względem 2017 roku).

Źródło tekstu: TechSpot

Przewiń w dół do następnego wpisu