Sprawdzą nas inaczej na egzaminie na prawko. Złe wieści dla zdających?
O tym, że rząd planuje zmiany w kwestii egzaminów na prawo jazdy, mówi się od jakiegoś czasu. Staramy się trzymać rękę na pulsie. Ostatnio informowaliśmy o nałożonych limitach, odnośnie liczby podejść - "do trzech razy sztuka". To jednak nie koniec. Kolejne propozycje zmian, mogą na pierwszy rzut oka, budzić postrach wśród przyszłych kierowców.
Koniec placu manewrowego dla kategorii B, limity i inne nowości
Jeszcze pod koniec marca, padło zapewnienie ze strony Ministerstwa Infrastruktury, że młodzi kandydaci na kierowców nie będą w ogóle musieli zdawać placu manewrowego, który jest reliktem przeszłości. Polska to ostatni kraj europejski (oprócz Łotwy), który to praktykuje.
Nowego rozwiązania ma się także doczekać część teoretyczna. Zmiany zakomunikował minister Dariusz Klimczak, a doprecyzował Stanisław Bukowiec. Zdaniem tego drugiego, nowy system egzaminowania ma zapewnić skuteczniejszą weryfikację umiejętności osób ubiegających się o ten ważny dokument. Ma także zapobiec popularnej procedurze, czyli uczeniu się testów na pamięć.
Co ma się zmienić w testach na prawo jazdy?
- Będzie mniej pytań i staną się one bardziej uproszczone.
- Pytania i odpowiedzi będą jawne i dostępne w przejrzystej formie.
- Testy mają opisywać realne sytuacje drogowe, sprawdzając umiejętności takie, jak przewidywanie zagrożeń i zachowania ostrożności wobec innych uczestników ruchu.
Co ciekawe, pytania egzaminacyjne będzie tworzyło nowe Centrum Egzaminowania, które zastąpi dotyczasową Komisję ds. weryfikacji i rekomendacji pytań. Centrum to będzie wspierane przez Radę Konsultacyjną, złożoną z instruktorów, egzaminatorów oraz policjantów.
Zdaniem wiceministra potrzebna jest nie tylko reforma egzaminu na prawo jazdy, ale także zasad uzyskiwania karty rowerowej. Tak, aby obie te formy lepiej odpowiadały współczesnym realiom ruchu drogowego.
Do trzech razy sztuka i nagrywanie
Głośno było o limitach egzaminów, oznaczających konieczność powrotu na kurs po trzech nieudanych podejściach, czy też wprowadzenie okresu ważności ukończenia tego typu kursu. Mówi się o tym, że kandydat miałby maksymalnie 12 miesięcy na zdanie egzaminu na prawo jazdy po ukończeniu nauki. Chodzi też o to, aby po ukończeniu kursu i podejściu do egzaminów praktycznych, dana osoba mogła zostać zweryfikowana, jeśli nie uda jej się zdać kilka razy pod rząd.
Kolejna zmiana to nagrywanie egzaminów wewnętrznych w szkołach jazdy (tak jak każdy państwowy egzamin), po to, aby raz na zawsze ukrócić samowolkę i niekiedy fikcję, jeśli chodzi o podejście do tego tematu.
Rozmowy na temat zmian trwają - niektórzy sądzą, że nawet są już przesądzone. A wy, czego się obawiacie, jeśli chodzi o kwestię nowych zmian?