DAJ CYNK

Google wraca do Chin? Kolejny projekt wywołuje protesty pracowników

19.08.2018

Dodane przez: Ta_Monika

Kategoria: Prawo, finanse, statystyki

Interakcje: 1214

Ważne 2

0

się doniesienia o pracach związanych z powrotem na chiński rynek. Sundar Pichai powiedział, że chociaż projekt jest we wczesnym stadium, to "zapewnienie większej liczby usług, w najbardziej zaludnionym kraju świata, pasuje do globalnej misji Google." Jeżeli uzyskana zostanie zgoda chińskiego rządu na świadczenie tego typu usług, wprowadzone zostaną do wyszukiwarki ograniczenia, pozwalające blokować wyświetlanie się stron internetowych, niewygodnych dla rządzących.



Na czwartkowym spotkaniu dyrektorów z pracownikami Google, pojawiły się doniesienia o pracach związanych z powrotem na chiński rynek. Sundar Pichai powiedział, że chociaż projekt jest we wczesnym stadium, to "zapewnienie większej liczby usług, w najbardziej zaludnionym kraju świata, pasuje do globalnej misji Google." Jeżeli uzyskana zostanie zgoda chińskiego rządu na świadczenie tego typu usług, wprowadzone zostaną do wyszukiwarki ograniczenia, pozwalające blokować wyświetlanie się stron internetowych, niewygodnych dla rządzących.

Ujawnienie informacji o tych planach zaowocowało wzburzeniem pracowników jak i organizacji broniących praw człowieka. Osoby te negują zgodność udostepnienia takiej ocenzurowanej przeglądarki z kodeksem etycznym Google. Dla przypomnienia: po protestach pracowników Google zaprzestało kontynuacji projektu dotyczącego rozwoju sztucznej inteligencji dla wojskowych dronów. Na razie Google nie skomentowało publicznie projektu "Dragonfly", informacje zostały ujawnione przez pracownika firmy, co z resztą również wywołało poruszenie wśród pracowników.

Źródło tekstu: reuters.com, wł

Komentarze
Zaloguj się
4. ~Paweł Nyczaj
1

2018-08-20 09:52:31

Oburzenie na Google pewnie wynika stąd, że firma wywodząca się z kraju demokratycznego przynajmniej nie próbuje naciskać na poluzowanie cenzury w Chinach. Z drugiej strony Google nie może sobie pozwolić na brak obecności na tak wielkim rynku, jakim są Chiny, bo to może grozić odejściem chińskich producentów smartfonów od Androida. Zresztą problem jest szerszy, bo gdyby postawić prawa człowieka na ostrzu noża, to w Chinach i w Rosji nie powinny odbyć się ostatnie olimpiady czy mistrzostwa świata w piłce nożnej. Być może ostatecznie lepiej wejść na taki rynek i stopniowo wpływać na przemiany w tym kraju. Przyjdzie czas, że Chińczycy w miarę wzrostu poziomu życia i globalizacji (wyjazdy zagraniczne, studia, staże) zaczną cenić prawa człowieka i będą coraz głośniej żądać ich przestrzegania. Jeszcze niedawno w Chinach mało przejmowano się ochroną środowiska. Teraz ta sprawa jest traktowana coraz poważniej, bo ludzie, ale także rząd widzą, jakie są skutki zaniedbań (smog, zanieczyszczone rzeki itp.). Może podobny proces będzie dotyczył stopniowej poprawy przestrzegania praw człowieka w Chinach. W erze globalizacji nie da się już okryć nadużyć i zbrodni nawet mimo daleko posuniętej cenzury internetu i zastraszania obywateli

Odpowiedz

3. BO2095
-1

2018-08-20 08:25:24

Dostosowanie standardów swojego produktu do wymagań rynku na danym obszarze nie powinno chyba nikogo dziwić. Inne przeglądarki już to zrobiły, ale jak Google próbuje to zrobić, to nagle wielkie poruszenie. Nie rozumiem tego.Tak, prawa człowieka i tak dalej, ale Chiny i tak je łamią notorycznie, więc skąd oburzenie na Google, a nie na Chiny?

Odpowiedz

2. ~3er
1

2018-08-19 22:59:28

I misja Google: "Do no evil" została zaparkowane... kasa Winetou...

Odpowiedz

1

2018-08-19 22:52:43

Poruszenie i oburzenie, cenzura i łamanie praw człowieka. Wszystko fajnie ale dla Pana Pichai kasa ważniejsza :)

Odpowiedz