DAJ CYNK

Nowotwory i poronienia skutkiem uruchomienia ulicznych lamp LED. Paranoja środowisk anty-5G

31.12.2018

Dodane przez: orson_dzi

Kategoria: Wydarzenia

Interakcje: 11871

Ważne 1

0

Teorie spiskowe związane z obawą przed siecią 5G są ograniczone tylko wyobraźnią ich twórców. A ta wydaje się nie mieć żadnych ograniczeń. Przekonali się o tym włodarze angielskiego Gateshead, którzy dwa lata temu wymienili stare latarnie uliczne na nowe, wyposażone w energooszczędne LED-y.

Cała sprawa co prawda nie jest nowa, bo rozegrała się wiele tygodni temu, ale temat stał się gorący w ostatnich dniach wśród polskich środowisk przeciwników sieci 5G.

Śmiertelnie groźne... latarnie

Latarnie LED-owe wydają się mieć same zalety. Jaśniejsze, lepiej rozświetlające okolicę, a do tego energooszczędne. Niestety, jak pokazują środowiska przeciwne sieci 5G, takie lampy mogą być śmiertelnie niebezpieczne. O wszystkim przekonali się włodarze Gateshead, miasta w północnej części Anglii.

Warto przy tym zaznaczyć, że nowe latarnie zainstalowano jeszcze w 2016 roku, kiedy sieć 5G była jedynie melodią przyszłości. Ale jak widać, po dwóch latach sprawa wróciła.

Takiego obrotu sprawy chyba nikt się nie spodziewał. W mieście pojawiła się lawina skarg. Osobom ze środowisk anty-5G udało się przekonać okolicznych mieszkańców, że nowe lampy to tak naprawdę przykrywka i są w nich zamontowane nadajniki sieci 5G, a miasto nielegalnie testuje na nich nową technologie w ramach tajnego procesu rządowego. Mark Steele, 58-letni przywódca lokalnej krucjaty poinformował, że od momentu postawienia latarni pojawiły się masowe zgony okolicznych wróbli, a wśród kobiet panuje plaga poronień lub rodzą one martwe dzieci.

Miasto szybko odpowiedziało na zarzuty, zaprzeczając obecności technologii 5G. Owszem, latarnie posiadają łączność komórkową, ale w technologii 2G i 3G, bo nie przesyłają dużych ilości danych. Padły nawet konkretne informacje mówiące, że latarnie przesyłają dane przez 80 sekund tygodniowo,

To nie przekonało pana Steele'a, wg którego lampy przesyłają dane na częstotliwościach 868 – 870 MHz, co ma być jednoznacznym dowodem ich pracy w sieci 5G.

Przeglądamy i obalamy teorie przeciwników sieci 5G

To był początek krucjaty

Jeśli władze Gateshead myślały, że na tym sprawa się skończy - myliły się. Dopiero wtedy ruszyła prawdziwa lawina oskarżeń. Do fali plag szalejących w okolicy dołączyły krwotoki z nosa, zaburzenia neurologiczne, problemy ze snem, rozwijające się choroby nowotworowe u dzieci, masowy pomór okolicznych ptaków i insektów.

Wtedy też zaczęły się protesty, plakaty, ulotki informujące o śmiercionośnych latarniach i sieci 5G oraz nękanie pracowników zatrudnianych przez miasto. Było to na tyle uciążliwe, że rada miasta skierowała sprawę do sądu.

Precedensowa sprawa dla środowisk anty-5G

Protesty przeciwko latarniom ulicznym przerodziły się w protesty przeciwko samej technologii 5G, ale cały czas zaczepiały temat wspomnianych lamp. Oskarżenia w tej sprawie były kierowane bezpośrednio do władz miasta, którym zarzucano tajne testy nowej technologii bez wiedzy mieszkańców.

Rada miasta postanowiła skierować sprawę do sądu, wnosząc o zakazanie Markowi Steele'owi publikowania w Internecie informacji na temat sieci 5G oraz nielegalnego wykorzystywania jej w Gateshead. Ale nie tylko tego dotyczyła rozprawa. Steel miał nękać radę miasta oraz zatrudnione przez nią osoby. M.In. robotnika pracującego przy konserwacji latarni oskarżył o zbrodnie przeciwko ludzkości, innego nazwał zabójcą dzieci i morderczym kut***m.

W trakcie procesu, przed sądem pikietowali przeciwnicy sieci 5G. Niektórzy z nich ubrani byli w mundury wyglądające jak z I Wojny Światowej.

Źródło: ncjMedia

Sąd odrzucił roszczenia w kwestii publikacji w Internecie. Stwierdził, że ludzie mają prawo wiedzieć o teoriach głoszonych przez Steela, to wolny kraj oraz, że jest to obszar zainteresowania opinii publicznej. Sąd pouczył go też prosząc o rozsądne zachowania w tej sprawie.

Testy 5G powodem masowej śmierci ptaków. Manipulacja środowisk anty-5G?

To jednak tylko część wyroku

W tym miejscu środowiska Anty-5G ogłosiły wielki sukces i pierwsze sądowe zwycięstwo w ich sprawie. Połowiczne, bo pozwalające dalej kontynuować internetową krucjatę przeciwko 5G. Milczą jednak na temat dalszej części wyroku. Otóż Mark Steel został uznany za winnego zastraszania, nękania i nagrywania pracowników rady miasta oraz osób przez nią zatrudnianych. Otrzymał 2-letni zakaz kontynuowania tego typu zachowań, co będzie dla niego sporym utrudnieniem. Może on dalej informować w Internecie o zagrożeniach związanych z siecią 5G, ale nie może tego robić w odniesieniu do miasta Gateshead, co znacząco utrudni jego działalność.

T-Mobile Polska prezentuje przyszłość jaka nas czeka dzięki 5G
Byliśmy na proteście przeciwko 5G. Protestujących nie trzeba się bać - wystarczy dać im mówić

Źródło zdjęć: ncjMedia; Pixabay

Źródło tekstu: thetimes; chroniclelive; wł

Komentarze
Zaloguj się