Nowa danina. Polacy zapłacą więcej, bo tak jest sprawiedliwiej
Rząd szykuje nowe podatek. Ma być sprawiedliwy, ale Polacy nie będą z tego zadowoleni. Może to przełożyć się na wyższe ceny towarów i usług.
Rząd zaprezentował projekt ustawy, na mocy którego wprowadzony zostanie podatek rekompensujący od niektórych usług. Ten pojawił się już na stronie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
Nowy podatek, czyli będzie drożej
Nowa danina co do zasady wydaje się sprawiedliwa. Pod nazwą podatku rekompensującego od niektórych usług kryje się tak naprawdę podatek cyfrowy, który mają płacić w Polsce technologiczni giganci, w tym Google, Apple, Meta, Microsoft, Amazon, ale też Temu, Shein, Uber, Glovo, Wolt czy Booking.
Chodzi o to, aby wielkie firmy technologiczne, które przecież działają w Polsce, nie unikały opodatkowania i nie transferowały zysków do tzw. rajów podatkowych, co aktualnie częściowo ma miejsce. Dlatego też mają płacić nową daninę. Ma to stanowić formę wyrównania szans między międzynarodowymi korporacjami a podmiotami działającymi lokalnie, a także wsparcie rozwoju krajowego rynku technologii oraz innowacji.
Kto zapłaci podatek? Przede wszystkim firmy, które umieszczają na interfejsie cyfrowym reklamy ukierunkowane do użytkownika tego interfejsu. Mowa tutaj po prostu o reklamach internetowych, np. Google lub na Facebooku czy Instagramie.
Do tego firmy, które udostępniają użytkownikom wielostronny interfejs cyfrowy do interakcji lub zawierania umów na dostawy towarów lub świadczenie usług. Tutaj chodzi o internetowe sklepy (Amazon, Temu, Shein itp.) oraz media społecznościowe. Trzecia kategoria, to usługi przekazywania (w drodze sprzedaży licencji lub innej, odpłatnej formy) danych o użytkownikach.
Dziś konkurencja na rynku cyfrowym w Polsce jest zachwiana. Firmy, które płacą podatki w Polsce, są w gorszej sytuacji niż te, które świadczą u nas usługi cyfrowe z zagranicy. To ogranicza konkurencyjność krajowych podmiotów, zmniejsza naszą suwerenność cyfrową i uszczupla dochody budżetu państwa.
Podatek nie dla każdego
Co ważne, podatku nie zapłaci każda zagraniczna firma, która działa w Polsce i mieści się w kategorii nowych technologii. Opłata ominie między innymi Netflixa, HBO, Spotify czy Disney+, ponieważ publikują one własne materiały i działają w modelu subskrypcyjnym, opartym na treściach.
Nowej daniny nie zapłacą też: banki, ubezpieczyciele, fundusze inwestycyjne, dostawcy infrastruktury chmurowej i usług telekomunikacyjnych, a także producenci, którzy prowadzą własne sklepy internetowej i nie pośredniczą w sprzedaży dla innych marek.
Ile wyniesie podatek?
Podatek ma wynieść więcej niż 3 proc. Jednocześnie rząd przewiduje mechanizm obronny dla firm, które uczciwie rozliczają się w naszym kraju. Danina będzie pomniejszona o zapłacony CIT. Jesli będzie on większy niż podatek cyfrowy, to dopłata wyniesie 0. W ten sposób prawdopodobnie uchroni się przed nim między innymi Allegro, które też łapie się w proponowanych wymaganiach.
Będzie drożej
Eksperci nie są wielkimi zwolennikami tego typu opłat. Mówią tutaj o tradycyjnym podatku, a nie formie jakiejś rekompensaty. Podobne opłaty funkcjonują już w innych europejskich krajach i dotychczasowa praktyka pokazuje, że wyższe koszty działalności są zwyczajnie przerzucane na klientów. To może oznaczać wzrost cen produktów oraz usług, np. droższe zakupy na Temu.
Poza tym Polska musi liczyć się z ewentualnymi konsekwencjami geopolitycznymi. USA od dawna nie godzą się na tego typu opłaty i zapowiadają odwet, np. w postaci wyższych ceł. To z kolei mogłoby się przełożyć na wolniejszy rozwój polskiego sektora nowych technologii.
Przepisy mają wejść w życie w trzecim kwartale 2026 roku.