Adobe w tarapatach. Branża kreatywna wypowiedziała wojnę
Nic nie trwa wiecznie, dotyczy to również gigantów na rynku oprogramowania. W ostatnich dniach widać mocne ciosy wymierzane w dotychczasowego lidera.
Adobe przez lata pozostawało synonimem oprogramowania dla twórców. Pakiet Creative Cloud był branżowym standardem, ale z czasem wokół firmy narosło sporo frustracji. Największe kontrowersje budziły rosnące ceny, rozbudowany model subskrypcyjny oraz coraz mocniejsze stawianie na AI. Teraz widać wyraźnie, że konkurenci postanowili wykorzystać ten moment.
Alternatywy są już często lepsze i tańsze (lub darmowe)
Ostatnie dni to cios za ciosem wymierzany w Adobe. Maxon udostępnił za darmo użytkownikom indywidualnym Autograph, czyli program do motion designu kojarzony z segmentem zajmowanym przez Adobe After Effects. I chociaż obie aplikacje nie są identyczne, to oferują zbliżony zestaw narzędzi do animacji i efektów wizualnych.
Również Canva zaserwowała nam za darmo pełną wersję Cavalry, czyli konkurencję dla After Effects. To ruch przypominający strategię zastosowaną już wcześniej wobec pakietu Affinity, gdzie po zakupie aplikacji konkurujących z Adobe Illustrator, Photoshop i InDesign, Canva zrezygnowała z dotychczasowego modelu opłat.
Presja dotyczy też Adobe Premiere Pro. DaVinci Resolve 21 dostało m.in. narzędzia do korekcji kolorów, maskowania, a także obsługę importu z Apple Photos i Lightrooma. Do tego dochodzi wsparcie dla formatu *.af. Wypada też przypomnieć ruch Apple, które w styczniu uruchomiło pakiet Creator Studio za ułamek ceny Creative Cloude - 12,99 vs 69,99 dolarów miesięcznie. Dodatkowo Gigant z Cupertino pozwala też kupować aplikacje osobno.
A to tylko początek góry lodowej - jest też Procreate, Blender, Figma i inne. Tym samym o ile niedawno ucieczka z ekosystemu Adobe wydawała się trudna, tak dziś wygląda na to, że staje się nie tylko realna, ale w wielu przypadkach także znacznie tańsza, a czasem wręcz darmowa.