Tym razem to nie granatnik pomylono z głośnikiem Bluetooth, a głośnik z bombą
Bomba w samolocie. Właśnie taką informację dostała załoga od przerażonych pasażerów. Okazało się, że bombą był zwykły głośnik Bluetooth jednego z pasażerów.
Można powiedzieć, że mamy tu odwrotną sytuację, niż z niesławnym granatnikiem, który został uznany za głośnik Bluetooth przez Głównego Komendanta Policji, który wystrzelił pocisk w swoim gabinecie, niszcząc sobie podłogę, a jednocześnie sufit w pomieszczeniu niżej. Tylko tym razem to głośnik Bluetooth został uznany za element uzbrojenia, a nie odwrotnie.
Pomylono głośnik z bombą podczas lotu
Rzecz miała miejsce podczas lotu United Airlines UA236 z USA do Hiszpanii. Otóż podczas lotu jeden z pasażerów zauważył urządzenie Bluetooth o nazwie BOMB. Powiadomił o tym załogę samolotu, a następnie w wyniku protokołu bezpieczeństwa samolot zawrócił i wylądował na najbliższym lotnisku, gdzie został skrupulatnie przeszukany. Wtedy to okazało się, że rzeczoną bombą był głośnik Bluetooth nastolatka, który również był jednym z pasażerów.
Nie udało się jednoznacznie ustalić, czy było to celowe działanie. Sam nastolatek twierdził, że zmienił nazwę głośnika po zakupie i nawet nie skojarzył jej z zagrożeniem podczas wchodzenia na pokład. Żart trochę w stylu nadawania psu imienia Zagryź, żeby go uspokajać tym słowem, kiedy szczeka na ludzi, lub inne psy, ale w końcu mówimy o 16-latku.
Sam lot na szczęście dotarł na miejsce, jednak zaliczył przy tym aż 10-godzinne opóźnienie. Miejmy nadzieję, że żaden żartowniś nie zechce go powtórzyć, bo w przeciwnym wypadku do odprawy dojdzie jeszcze skanowanie nazw urządzeń Bluetooth pasażerów.