Ile kosztuje nas Rada Przyszłości Tuska? Ministerstwo odkryło karty
Powołana na początku br. Rada Przyszłości ma wskazać rozwiązania, które zintensyfikują rozwój kraju. I to w perspektywicznych branżach. Tak przynajmniej twierdzi premier Donald Tusk. Jakie są realia?
Polska radami stoi. Tworzą je oba ośrodki władzy, czyli rząd i prezydent. Niedawno głośno było o Radzie Nowych Mediów, która ma wspierać głowę państwa w tematach związanych z cyfrową rzeczywistością. O podmiocie zaczęto mówić głównie za sprawą jego członków: wytyczne w zakresie poprawy jakości debaty publicznej w sieci mają przedstawiać lobbyści bigtechów i człowiek oskarżany o szerszenie dezinformacji. Więcej na ten temat przeczytacie w tym tekście.
Rząd też znalazł specjalistów od przestrzeni cyfrowej. Z ich pomocą stworzył Radę Przyszłości. Sprawdziliśmy efekty prac tego gremium.
Rada Przyszłości odpalona w roku przyspieszenia
Być może niektórzy nie zdają sobie z tego sprawy, ale rok 2026 jest rokiem przyspieszenia. A rok 2025 był rokiem przełomu. Tak przynajmniej twierdzi premier Donald Tusk. Po tych przełomach i przyspieszeniach Polska ma zostać "niekwestionowanym liderem nie tylko w regionie, ale i w Europie pod względem gospodarczym". Najwyraźniej narracja o dwudziestej gospodarce świata trochę już się zużyła.
Przyspieszenie samo się nie zorganizuje. Pomóc ma w tym właśnie Rada Przyszłości. Na stronie Ministerstwa Rozwoju i Technologii można przeczytać, że do jej zadań należą m.in. skracanie drogi od badań do produktu, komercjalizacja i skalowanie technologii w Polsce czy identyfikowanie nowych silników wzrostu. Owe silniki muszą jednak bazować na innowacjach, więc Rada ma skupić uwagę na tzw. sztucznej inteligencji, kosmosie, fintechach czy biotechnologii.
Blisko 20 ekspertów. W tym 2 kobiety!
Nie chodzi o to, by to sami członkowie Rady rozwijali perspektywiczne branże. Przynajmniej nie w ramach tego gremium. Od nich mają płynąć rekomendacje dla poszczególnych resortów. To ciało doradcze premiera. Na jego czele stanął jeden z ministrów, konkretnie odpowiedzialny za finanse Andrzej Domański. Kogo jeszcze znajdziemy w składzie Rady?
Na liście pojawili się znani przedsiębiorcy, w tym Stefan Batory (współzałożyciel Booksy), Sebastian Siemiątkowski (współzałożyciel Klarny), Rafał Modrzewski (prezes Iceye) czy Mati Staniszewski (prezes ElevenLabs). Do tego dochodzą przedstawiciele środowiska naukowego, ale też np. Sławosz Uznański-Wiśniewski, czyli nasz astronauta. W oczy rzuca się niewielka liczba kobiet – w niemal dwudziestoosobowym podmiocie znalazło się miejsce dla dwóch pań. Trudno stwierdzić, czy to bardziej efekt przełomu czy przyspieszenia.
Rada Przyszłości debatuje. Na razie konkretów brak
Wiadomo już kto, dla kogo i po co. Nasuwa się pytanie: jakie są efekty funkcjonowania Rady, która powstała na początku lutego br. Niebawem znajdziemy się na półmetku roku przyspieszenia, więc warto to sprawdzić. Od przedstawicieli MRiT dowiedzieliśmy się m.in., że skład Rady nie uległ zmianie. Nie było ewakuacji, ale też nie zauważono, że przy powoływaniu członków podmiotu postawiono na przedstawicieli jednej płci. Należy w tym miejscu podkreślić, że podczas prezentowania Rady zwracano uwagę na umysły młodych Polaków i młodych Polek jako kluczowe źródło rozwoju Polski. Deklaracje nie idą w parze z działaniami.
Z pozyskanych przez serwis Telepolis informacji wynika, że do tej pory odbyły się dwa oficjalne posiedzenia Rady w formule stacjonarnej. Na tym jednak sprawa się nie kończy, bo członkowie mają brać udział w spotkaniach w mniejszych grupach:
Równolegle prowadzone są regularne prace robocze pomiędzy członkami Rady - zarówno w formule bezpośredniej, jak i zdalnej. Członkowie pracują nad konkretnymi zagadnieniami zgodnie ze swoim doświadczeniem i obszarem kompetencji, przygotowując analizy, rekomendacje oraz projekty stanowisk
Czy te spotkania przyniosły już konkrety? Zostaliśmy zapewnieni, że członkowie Rady kontaktują się z administracją i dzielą się swoimi spostrzeżeniami.
Obecnie finalizowane są pierwsze stanowiska i rekomendacje wypracowane w ramach prac Rady. Po ich przyjęciu wybrane materiały będą publikowane na stronie internetowej Rady
Ile kosztuje nas Rada Przyszłości? Niewiele
Należy się zatem uzbroić w cierpliwość Przeszło trzy miesiące funkcjonowania Rady na razie skutków nie przyniosły. Przynajmniej nie są one namacalne. Ale złośliwi stwierdzą, że przecież nie taki był cel powoływania tego gremium. Inni zapytają o koszty tego przedsięwzięcia. Tu spieszę uspokoić: Rada nie posiada własnych pieniędzy, a jej członkowie działają społecznie. Nie ma zatem mowy o przepalaniu pieniędzy. W najgorszym wypadku (prawdopodobnym) po prostu kilkanaście osób podzieli się pomysłami, które trafią do szuflady. Polsce to nie pomoże, ale też jej nie zaszkodzi.
Pozostaje czekać na doniesienia z efektów prac Rady. A zwłaszcza na informacje o wdrożeniach zainicjowanych po jej rekomendacjach. Kto wie, może powstanie nowy urząd?