Dreame L50 Ultra AE to nie rewolucja – to coś lepszego
Dreame L50 Ultra AE to nowy robot sprzątający w ofercie popularnego producenta. Na klientów czeka śmietanka sprawdzonych latami rozwiązań w atrakcyjnej cenie.
Nie ma czegoś takiego jak „zbyt dużo robotów sprzątających”. To znaczy – w skali mieszkania może, bo nikt nie potrzebuje trzech odkurzaczy w kawalerce. Ale na rynku niemal nieustanny wysyp nowych modeli to z perspektywy konsumentów samo dobro. Tym bardziej, jeśli wśród nowości trafiają się takie perełki jak Dreame L50 Ultra AE.
To model ze średniej półki cenowej. Nie „najbardziej wypasiony”, tylko oferujący dokładnie to, czego może potrzebować typowy użytkownik. No i, co bardzo istotne, zapewnia to wszystko bez rujnowania domowego budżetu, bo jego cena w oficjalnym sklepie producenta to bardzo rozsądne 2499 zł.
Konkrety zamiast fajerwerków
Normalnie opis robota sprzątającego zacząłbym pewnie od wyglądu, ale szczerze? Niewiele tu jest do opisywania. Jeśli w przeszłości widzieliście odkurzacz automatyczny, zwłaszcza marki Dreame, to widzieliście Dreame L50 Ultra AE. Ten sprzęt jest prosty, funkcjonalny i przemyślany. Elegancki, ale pozbawiony fajerwerków. Co najwyżej warto wspomnieć, że jeśli nie podoba się Wam wszechobecna wśród tego typu sprzętu biel, to do wyboru jest też wariant czarny, który prezentuje się naprawdę ekskluzywnie.
No ale w tym rzecz – Dreame L50 Ultra AE nie kusi świecidełkami, tylko praktycznymi rozwiązaniami, które mają realnie ułatwić życie. Kilka z nich da się nawet wypatrzyć na pierwszy rzut oka, jeszcze zanim podłączymy urządzenie do prądu.
Jednym z nich jest technologia Dual Flex Arm, czyli tutejsza implementacja wysuwanej szczotki bocznej i pada mopującego. Dzięki takiemu rozwiązaniu robot bez trudu potrafi doczyścić krawędzie ścian i narożniki, które dla wielu starszych modeli byłyby nieosiągalne. I to ten „najbardziej” książkowy przykład zastosowania takiej technologii – niekoniecznie ten najbardziej praktyczny.
Bo nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, ale ta sama technologia przydaje się, kiedy w Waszym pokoju stoi dużo nieusuwalnych mebli – stół, kanapa na wysokich nóżkach itd. Tradycyjnie odkurzacze automatyczne po prostu by się od takich przeszkód odbijały. Dreame L50 Ultra AE nawet nie musi do nich zbyt blisko podjeżdżać, by dokładnie umyć podłogę wokół, bo zamiast tego robotę robią elementy na wysuwanych ramionach.
To taki przykład rozwiązania, o którym rzadko się myśli, a realnie zwiększa komfort życia. Tego typu sztuczek Dreame L50 Ultra AE ma w zanadrzu jeszcze kilka. Moją ulubioną jest szczotka TriCut 3.0, którą tutaj znajdziemy w standardzie. Od standardowej szczotki głównej różni się tym, że posiada wbudowane ostrza. Po co? Ano po to, żeby rozciąć wplątujące się w nią włosy. Macie psa z dłuższą sierścią? A może domownika, który jakimś cudem nie jest jeszcze łysy, choć gubi tyle włosów, że dawno powinien? No to chyba nie muszę Wam tłumaczyć, dlaczego tego typu rozwiązanie jest takie praktyczne. Tym bardziej, że mimo swojej prostoty taka szczotka faktycznie działa – miałem okazję się o tym przekonać przy okazji kilku miesięcy korzystania ze starszej wersji akcesorium.
Sprzątanie jak zawodowiec
Oczywiście nie wolno zapominać, że cel tych wszystkich fikuśnych rozwiązań jest jeden: pomóc w skutecznym sprzątaniu mieszkania. No i to jest obszar, gdzie Dreame L50 Ultra AE pokazuje się od najmocniejszej strony.
W teorii nowy model nie robi nic, czego nie widzielibyśmy wcześniej w wyżej pozycjonowanych odkurzaczach producenta. To jednak nie jest problem. Wręcz przeciwnie – dzięki temu mamy pewność, że na pokładzie znalazły się rozwiązania sprawdzone i niezawodne.
Przykładowo mamy tu wydajny silnik z technologią Vormax, mogący się pochwalić maksymalną siłą ssania rzędu 28 000 Pa. Kiedy kilka lat temu pojawiły się pierwsze modele tego typu, śmialiśmy się w redakcji, że z taką mocą to trzeba uważać, żeby przypadkiem płytek z posadzki nie powyrywać. Tyle że jeszcze jakieś dwa lata temu taka moc była zarezerwowana wyłącznie do flagowców za kilka tysięcy złotych. Teraz może mieć ją każdy i nawet nie trzeba w tym celu zaciągać hipoteki.
A że wyższa siła ssania robi realną różnicę, to mam nadzieję, że nie muszę nikomu tłumaczyć. Z takim zapasem mocy nie trzeba się martwić, że jakiś kurz czy piasek wymknie się szczotkom robota, a to oznacza skuteczniejsze sprzątanie i mniej poprawek. Już nie mówię, że jest to absolutne zbawienie, jeśli macie w domu gruby dywan albo głębsze szpary między płytkami podłogowymi – w takim scenariuszu odkurzacz klasy Dreame L50 Ultra AE naprawdę potrafi zrobić dużą różnicę.
Jeszcze lepszym przykładem takiego sprawdzonego rozwiązania jest tutejszy system mopowania, wykorzystujący obrotowe podkładki myjące. Czy jest to najbardziej zaawansowane technologicznie rozwiązanie tego typu? Nie, ale za to działa i to działa naprawdę niezawodnie. Tym bardziej, że w przypadku Dreame L50 Ultra AE dostajemy dodatkowo stację dokującą z systemem ThermoHub, w której mycie podkładek odbywa się w temperaturze aż 100 °C. To pozwala usunąć aż 99 procent bakterii oraz zapobiega rozprzestrzenianiu się nieprzyjemnych zapachów.
No a żeby podczas sprzątania robot się nie zgubił, mamy skuteczny system nawigacji Smart Pathfinder, łączący LiDAR i wbudowaną kamerę. Rozpoznaje 70 różnych rodzajów przeszkód, sprawnie je wszystkie wymija, bez trudu przemieszcza się między pomieszczeniami… Że to podstawy? Może, ale gdyby producent się o nie nie zatroszczył, to wszystkie te praktyczne dodatki opisane we wcześniejszych akapitach byłyby w sumie bezużyteczne.
Lepsze sprzątanie dla każdego
Cały czas kręcę się wokół jednej myśli: że nawet jeśli Dreame L50 Ultra AE nie jest sprzętem rewolucyjnym, to każde z jego drobnych usprawnień ma potencjał, by dokonać prawdziwej rewolucji w Waszym życiu. I to takiej rewolucji w najbardziej pozytywnym możliwym znaczeniu, bo mówimy przecież o sprzęcie, który realnie ułatwia życie.
Nie wierzycie? No to najlepiej, żebyście przekonali się o tym na własnej skórze. Na szczęście nie powinniście mieć problemu, by znaleźć Dreame L50 Ultra AE w polskich sklepach, a w cenie rzędu 2499 zł naprawdę trudno o lepszy wybór wśród sprzętów podobnej kategorii.
Artykuł sponsorowany na zlecenie Dreame