Zuckerberg szybko ustąpił. Nowa usługa wyłączona po kilku dniach
Meta została zmuszona do wyłączenia nowej funkcji w swoich social mediach. Wszystko za sprawą obaw o naruszanie prywatności użytkowników. Prędzej czy później korporacja Zuckerberga zapewne zderzyłaby się z falą pozwów i np. problemów z europejskimi regulatorami rynku.
Zaledwie kilka dni temu mogliście przeczytać w serwisie Telepolis, że Meta zaprezentowała Muse Image, czyli nowy generator obrazów wykorzystujący tzw. sztuczną inteligencję. Narzędzie było darmowe i szeroko udostępnione w MetaAI, ale też Instagram Stories oraz WhatsAppie. Na pierwszy rzut oka to świetna zabawka, ale im dalej w las, tym robiło się ciemniej.
Meta uruchamia Muse Image
Muse Image pozwala edytować zdjęcia, tworzyć grafiki z opisów tekstowych i generować materiały, które można udostępniać w serwisach Mety. Niektórzy dostrzegą w tym pewnie niezłą rozrywkę. Będą i tacy, którzy wykorzystają to biznesowo, np. w tworzeniu reklam. Sęk w tym, że narzędzie może wykorzystywać zdjęcia innych użytkowników – wystarczy, że ich profile są publiczne. Oznacza to, że użytkownik nie musi się zgadzać na udostępnienie swojego wizerunku w ramach Muse Image. Ba, taka osoba może nawet nie dowiedzieć się, że jej zdjęcie śmiga po sieci w jakiejś przeróbce z generatora.
Korporacja Zuckerberga zmaga się krytyką
Łatwo się domyślić, że wywołało to falę krytyki. Zaprotestowali m.in. aktorzy z Hollywood i reprezentujące ich podmioty. A Zuckerberg i spółka najwyraźniej nie chcieli otwierać kolejnego frontu zmagań z szeroko pojętym rynkiem. Firma ogłosiła, że chciała dostarczyć narzędzie kreatywne, ale po pojawieniu się negatywnych opinii na jego temat, podjęto decyzję o wyłączeniu usługi.
Właściciel Facebooka idzie na ustępstwa
Decydenci amerykańskiej korporacji wykonali taki ruch, bo faktycznie leży im na sercu dobro użytkowników? Może. Ale bardziej prawdopodobna wydaje się obawa o spore kary finansowe, które mogłaby nałożyć np. Komisja Europejska. I chociaż Meta zarabia grube miliardy dolarów, to obecnie ma wielkie wydatki, bo kasa jest inwestowana w wyścig na polu tzw. SI.
Trzeba też pamiętać, że podmiot zmarnował już gigantyczne kwoty na projekty, które trafiły na śmietnik historii. Kolejne nietrafione pomysły pewnie nie przypadłyby do gustu inwestorom. Muse Image miało być rozwiązaniem, które pozwoli zarobić, ale w tym wydaniu mogłoby przysporzyć więcej szkód niż pożytku. Pozostaje obserwować, jakie zmiany podmiot wprowadzi, by uniknąć ewentualnych pozwów i kar.