DAJ CYNK

Tematy PEM i 5G znowu w sejmie. I niestety ponownie było śmiesznie

02.12.2019

Dodane przez: orson_dzi Arkadiusz Dziermański

Kategoria: Felietony

Interakcje: 30922

5G PEM promieniowanie

Po raz kolejny tematy związane z normami PEM oraz siecią 5G pojawiły się w sejmie. Ponownie za sprawą posła Jarosława Sachajki, który na spotkanie Parlamentarnego Zespółu ds. Cyberbezpieczeństwa Dzieci zaprosił przedstawicieli środowisk naukowych oraz całą śmietankę strony protestującej przeciwko sieciom komórkowych w Polsce.

Cała śmietanka, nie brakowało (prawie) nikogo

Podczas posiedzenia komisji pojawili się niemal wszyscy przedstawiciele obu stron "konfliktu" powiązanego z tematami norm PEM oraz sieci 5G. Z jednej strony mieliśmy prof. Andrzeja Krawczyka, dr. Jerzego Żurka z Instytutu Łączności oraz prof. Aleksandra Sieronia, czyli światowe autorytety w dziedzinie badań nad polami elektromagnetycznymi. Z drugiej m.in. prof. Włodzimierza Klonowskiego oraz prof. Alicję Bortkiewicz z Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi. Obok nich bardzo licznie reprezentowana strona społeczna, na czele ze stowarzyszeniem Prawo do życia, krakowskimi ekspertkami ds. PEM, a nawet członkowie stowarzyszenia STOPZET ze słynną sygnalistką mind control. Nie zabrakło również przedstawicieli Ministerstwa Cyfryzacji oraz Ministerstwa Zdrowia.

Dyskusja osób ze środowisk naukowych momentami była naprawdę ciekawa, ale momentami stawała się wręcz żenująca. Podobnie było w przypadku wypowiedzi strony protestującej.

Zobacz: Protest przeciwko sieci 5G w Polsce był smutny. Teorie o szkodliwym PEM wybrzmiały w sejmie
Zobacz: Krzyczą, że 5G zabija i twierdzą, że mają dowody. Podsumowanie krakowskiego zlotu przeciwników 5G

5G i wyższe normy PEM - szkodzi czy nie?

Spotkanie rozpoczęła prezentacja stanowiska Ministerstwa Zdrowia w sprawie projektu rozporządzenia zmieniającego normy PEM. Więcej na jego temat znajdziecie w poniższych odnośnikach. Tutaj pochylmy się tylko nad jednym aspektem. Analizując dokumentacje medyczne dotyczące wpływie pól elektromagnetycznych na zdrowie, Ministerstwo Zdrowia sprawdziło statystyki dotyczące zachorowań na nowotwory i inne choroby w bardzo długim okresie, bo aż od 1989 roku do roku 2017 i 2018. Porównano dane z Polski oraz innych krajów, gdzie normy PEM są znacznie wyższe. Nie znaleziono żadnego związku pomiędzy wyższymi normami, a wzrostem zachorowalności na różnego rodzaju choroby. W przeciwieństwie np. do smogu lub palenia papierosów.

Zobacz: Co oznacza zmiana norm PEM? Rozmawaliśmy z przedstawicielami Ministerstw
Zobacz: Zmiany norm PEM. Ruszają konsultacje społeczne

W tej sprawie zdania środowisk naukowych są podzielone. Bardzo ciekawy i nowy pogląd w dyskusji przedstawił dr hab. inż. Sławomir Hausman z Politechniki Łódzkiej. Jego zdaniem rozpoczynanie dyskusji na temat szkodliwości PEM i sieci 5G nie można rozpoczynać od zdania - udowodnijcie nam, że to nie szkodzi. Takie rozumowanie nazwał absurdem i porównał to do jedzenia marchewki. To tak jakbyśmy dawali komuś do zjedzenia marchewkę, w odpowiedzi usłyszeli - udowodnij mi, że to nie szkodzi. Sieć 5G nie wnosi do emisji PEM niczego nowego poza wysokimi częstotliwościami rzędu 26 GHz, wiec niewiele się zmieni w tej materii. Dodał również, że operatorzy sieci komórkowych nie mają potrzeby nadawania sygnału z mocą większą, niż jest to niezbędne do działania sieci.

Prof. dr hab. inż. Andrzej Krawczyk już nie pierwszy raz publicznie wypowiadał się o upadku autorytetów w Polsce. Podał przykład Japonii, gdzie miał okazję ostatnio przebywać. Tam środowiska protestujące są równie aktywne jak nad Wisłą. Różnica jednak polega na tym, że Japończycy ufają międzynarodowym organizacjom takim jak WHO i wierzą w zapewnienia doświadczonych profesorów. W Polsce podważa się ich zdanie i dyskredytuje na każdym kroku. Prof. Krawczyk mówił, że w zasadzie wyższe częstotliwości sieci komórkowych i emitowanie przez nie pola elektromagnetyczne będą korzystniejsze z punktu widzenia organizmu. Wyższe częstotliwości nie wnikają w organizm tak głęboko jak częstotliwości niższe, przez co oddziałują w znacznie mniejszym stopniu. Dodał również, że wszystko zależy od mocy nadawania. Moce nadajników sieci komórkowych nie są na tyle duże aby stopić metal, ugotować jajka czy uprażyć popcorn. To właśnie moc nadajników jest w tej sytuacji najważniejsza, a ta w żaden sposób nie zagraża ludzkiemu zdrowiu.

Prof. dr hab.inż. Tadeusz Pałko z Politechniki Warszawskiej uważa, że w jego opinii do promieniowania mikrofalowego trzeba się odnosić jak do promieniowania jonizującego, tzn. wg zasady ALARA (zasada ostrożności). Zaznaczył jednak, że jedynym efektem oddziaływania pola elektromagnetycznego w częstotliwościach używanych w sieciach komórkowych jest efekt termiczny i podniesienie temperatury ciała o 1 stopień Celsjusza. Dlatego też wzrost normy do 61 V/m jest w pełni bezpieczny. Dodał również, że fale elektromagnetyczne od dawna z powodzeniem są wykorzystywane w medycynie.

Prof. dr hab. n. med. Aleksander Sieroń to kolejna osoba, która od wielu zal zajmuje się tematem PEM i która nie widzi w nich żadnego zagrożenia dla zdrowia. Ale dodaje przy tym, że cieszy go fakt, że do tematu coraz częściej podchodzi się od strony medycznej. Jego zdaniem coraz więcej lekarzy powinno się zajmować tematem. W kontekście sieci 5G podał przykład Korei, gdzie sieć 5G działa już pewnego czasu, a negatywnych skutków dla zdrowia nie widać.

Prof. dr hab. n. med. Alicja Bortkiewicz z Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi jest zupełnie innego zdania. Z pełnym przekonaniem zaznaczyła, że sieć 5G nie jest wdrożona nigdzie na świecie, więc nie można mówić o przetestowania jej działania na ludziach. Dodała też, że do tej pory jedyne dane jakie mamy, to badania które zostały przeprowadzone na zwierzętach i powinno się wprowadzić coraz więcej badań klinicznych na ludziach.

Zapowiedziany przez posła Sachajkę prof. dr hab. Włodzimierz Klonowski zaszokował mnie swoją wypowiedzią na tyle, że musiałem cofnąć transmisję aby się upewnić, czy aby na pewno nie żartuje. Śmiertelnie poważnie profesor powiedział, że:

Dzisiaj jakieś służby specjalne musiały napromieniować mi kręgosłup żebym nie mógł dotrzeć na to spotkanie. Musiałem użyć wózka inwalidzkiego. I nie czułem przy tym żadnych efektów termicznych, ani podgrzewania ciała. Moim zdaniem istnieje wiele małych, nieodczuwalnych oddziaływań pozatermicznych, które jednak mają duże znaczenie dla funkcjonowania organizmu. Ale tych nauka nie potwierdza. A nie jest prawdą, że jeśli coś działa tylko na skórę, to nie ma znaczenia na funkcjonowanie organizmu.

Przewiń w dół do następnego wpisu