Były auta i żarówki, są świece i dorożki. To konsekwencje kryzysu paliwowego

Blokada cieśniny Ormuz oraz akcja USA w Wenezueli wywołały poważne problemy energetyczne na Kubie. Ludzie wychodzą na ulice protestować przeciwko rządowi.

Paweł Maretycz (Maniiiek)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Były auta i żarówki, są świece i dorożki. To konsekwencje kryzysu paliwowego

Wszystko z powodu rosnącej fali niezadowolenia. Mieszkańcy Kuby muszą się mierzyć z coraz to częstszymi i długotrwałymi przerwami w dostawie energii elektrycznej. Mowa tu nawet o brakach prądu przekraczających 20 godzin na dobę. Tu warto podkreślić, że w marcu długość dnia w tym kraju wynosi około 12 godzin. Tym samym brak prądu przekłada się na ciemność nie tylko w godzinach uznanych za czas snu i konieczne jest szukanie alternatywnych źródeł światła. Brak energii elektrycznej źle wpływa także na przechowywanie żywności. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Nie tylko prądu brakuje

W takich sytuacjach rozwiązaniem mogłyby być generatory paliwowe. Rzecz w tym, że to właśnie brak paliwa jest główną przyczyną problemów. Tu pojawia się kolejny: Kubańczycy nie mają czym tankować swoich aut. Według szacunków z 2023 roku zużywali oni dziennie 900 tysięcy litrów paliwa. W marcu 2026 średnie dzienne zużycie wynosi 7,5 tysiąca litra.

Tym samym co bardziej przedsiębiorczy mieszkańcy, którzy dysponują końmi, zaczęli jeździć dorożkami, oraz świadczyć usługi transportowe. Tym samym Kuba zaczęła się cofać do poprzedniej epoki. Nie wiadomo, jak długo potrwa ten kryzys, ani jakie długofalowe konsekwencje będą z nim związane.