Bezgranicznie zaufała nawigacji. Gdyby nie Policja byłoby krucho
Nawigacje satelitarne bywają zawodne. Dlatego należy je traktować raczej jako wskazówki podczas podróży na nie coś, za wskazaniem czego mamy jechać co by się nie działo dookoła. Niestety, pewna kobieta jadąca w kierunku Włodawy miała inne zdanie na ten temat.
47-latka wraz z dwójką kilkuletnich dzieci jechała drogą 812 w kierunku miasta. Ze względu na późną porę — dochodziła 22:00 — mogła liczyć jedynie na reflektory swojego auta. Wtedy też nawigacja kazała jej zjechać z trasy prosto na leśną drogę, na której było pełno błota z powodu wcześniejszej ulewy. Czy kobieta postanowiła zawrócić na twardy asfalt i jechać bezpiecznie w kierunku celu? Oczywiście, że nie. I na jej nieszczęście utknęła sama, z dwójką małych dzieci w lesie.
Zaufała nawigacji. Mogło się to skończyć naprawdę źle
Jeśli już sytuacja wygląda nieciekawie, to warto dodać, że było jeszcze gorzej: otóż w środku lasu było błoto, ale nie było innego, istotnego w tej sytuacji elementu: zasięgu sieci komórkowej. Mimo to po około dwóch godzinach w lesie udało jej się w końcu połączyć z numerem alarmowym i wezwać pomoc. Na miejscu zjawiła się policja i straż pożarna, która to swoim wozem wyciągnęła auto z błota.
Jak kierująca pojazdem później tłumaczyła, widziała, że na drodze 812 trwa remont. Chciała więc go objechać, aby szybciej dotrzeć na miejsce. Jak widać, sztuka ta nie do końca się udała. Najwyraźniej skracanie drogi przez błotnistą drogę w środku lasu nie koniecznie jest najlepszym pomysłem. Nawet jeśli nawigacja twierdzi inaczej.