To może być koniec chińskiej dominacji. Wszystko dzięki plazmie
Chociaż projekt ma przed sobą jeszcze długą drogę, to pierwsze efekty są bardzo dobre, a założenia jak najbardziej osiągalne. To będzie solą w oku Chińczyków.
Pierwiastki ziem rzadkich stanowią niewielki fragment globalnego rynku surowców, ale ich znaczenie polityczne i przemysłowe jest ogromne. Od lat to właśnie Chiny rozdają tu karty, wykorzystując swoją przewagę jako mocny argument w handlowych sporach. Stany Zjednoczone, Europa i kraje z Azji próbują tę zależność ograniczyć, ale odbudowa całego łańcucha dostaw okazuje się znacznie trudniejsza, niż mogło się wydawać.
Efekty są obiecujące - odpadem z procesu jest jedynie para wodna
Problem nie kończy się bowiem na samym wydobyciu. Jak zwraca uwagę startup Radify Metals, jednym z najbardziej zaniedbanych ogniw pozostaje etap przekształcania tlenków metali w czysty metal, który potem można wykorzystać do produkcji stopów, elektroniki czy wydajniejszych magnesów.
Dotychczas przemysł korzystał głównie z metod opartych na wysokiej temperaturze albo procesach chemicznych. Takie rozwiązania są skuteczne, ale mają poważną wadę - są mocno obciążające dla środowiska. Alternatywa w postaci plazmy była znana od dawna, lecz uchodziła za zbyt kosztowną. Radify twierdzi jednak, że udało się rozwiązać ten problem.
Technologia startupu polega na podgrzewaniu wodoru do postaci plazmy, a następnie wdmuchiwaniu do komory proszku tlenku metalu. W takich warunkach tlen zostaje oddzielony, a po drugiej stronie układu pojawia się czysty metal. Co ważne, ten sam reaktor można dostosować do różnych surowców przez zmianę parametrów pracy.
Dziś firma koncentruje się przede wszystkim na dysprozie i samarze, czyli pierwiastkach istotnych dla elektroniki i zaawansowanych magnesów, ale w przyszłości chce sięgać także po tytan, cyrkon czy inne materiały.
To podejście ma jeszcze jedną zaletę. Zamiast ogromnych, drogich instalacji Radify chce budować mniejsze i bardziej elastyczne reaktory. Dzięki temu firma liczy nie tylko na niższe koszty produkcji, ale też na większą odporność na wahania rynku. Jeśli ceny któregoś surowca zostaną sztucznie zbite przez Chiny, startup po prostu przestawi instalację na inny metal.
Początkowo cena będzie wyższa, ale to się zmieni z czasem
Na razie pięcioosobowy zespół rozwija technologię w laboratorium w Kalifornii (USA). Plan zakłada osiągnięcie produkcji kilku kilogramów czystego metalu dziennie jeszcze do końca roku, a kolejnym krokiem ma być budowa instalacji pilotażowej o wydajności do 100 kilogramów na dobę. Jeśli skalowanie rzeczywiście się powiedzie, Radify może stać się jednym z ciekawszych graczy w walce o przełamanie chińskiej dominacji.
Amerykański startup twierdzi, że w niedalekiej przyszłości jego metale ziem rzadkich mogą kosztować tylko o połowę więcej niż chińskie odpowiedniki, a w dalszej perspektywie ceny mają się zrównać. Jeśli te deklaracje się potwierdzą, mówimy nie tylko o nowej technologii, ale o potencjalnej zmianie reguł gry w całym sektorze i niezależności od Chin.