Czy adaptacja znanej książki sci-fi będzie hitem? Są wątpliwości
"Klara i słońce", film w reżyserii Taiki Waititiego w końcu dostał datę premiery. To wyczekiwana ekranizacja bestsellerowej powieści Kazuro Ishiguro, pod tym samym tytułem. Ale póki co, film nie wywołuje wcale dobrych reakcji. Część fanów science fiction nie tylko jest znudzona czekaniem, ale też i lekko przerażona... nadmiarem słodyczy.
Klara i słońce. Czy to science fiction ma szansę stać się hitem?
Sony Pictures ogłosiło, że produkcja trafi do kin 23 października 2026 roku. W trakcie CinemaCon zaprezentowano także pierwszy zwiastun, który jednak wywołał mieszane uczucia wśród osób zaproszonych. Twórcy przecież kazali nam tyle czekać, zatem oczekiwania poszybowały w górę. Przypomnijmy, że premiera była przewidywana już w 2024 roku, następnie pojawiły się plotki o 2025, a ostatecznie doczekamy się skończonego dzieła na jesień 2026. Niektórzy są pełni obaw, że tego typu opóźnienia i brak informacji na temat postępu prac nie wróżą niczego dobrego.
Gwiazda Wednesday w nowej roli
Film oparty jest na powieści Kazuo Ishiguro, dlatego fabuła w żaden sposób nie zaskoczy fanów. Jest też nadzieja, że będzie spójna i zgodna z książką. Jenna Ortega wciela się tutaj w Klarę, robota ze sztuczną inteligencją i to właśnie jej historię będą mieli okazję poznać widzowie. Głównym zadaniem bohaterki jest towarzyszenie ludziom i wspieranie ich w ich codziennym funkcjonowaniu. Klara zostaje zakupiona przez Chrissie (Amy Adams), matkę nastolatki Josie (Mia Tharia). Wkrótce okazuje się, że rodzina skrywa swoje tajemnice, które prędzej, czy później wyjdą na jaw.
Pomimo wielu głosów o ciekawej roli Jenny Ortegi, nie brakuje także i tych, którzy wieszczą nowej produkcji porażkę. Jeff Sneider nie pozostawił na zwiastunie suchej nitki:
Jenna gra robota, który ma pomóc rodzinie wyjść na prostą. Muszę przyznać, że całość wygląda nieco jak kosztowna klapa. Film jest zdecydowanie przesłodzony, brak jakichkolwiek emocji. Podobał mi się "Jojo Rabbit" tego reżysera, ale o ten konkretny projekt zaczynam się martwić.
Ale jak to mówią w branży - ważne, aby mówili. Zawsze też lepiej się mile zaskoczyć, niż rozczarować. Co ciekawe, sama aktorka przyznaje, że jest to pierwsza rola, w której gra szczęśliwą postać.