DAJ CYNK

Przed ostatnimi nawałnicami nie w pełni wykorzystano RSO

23.08.2017

Dodane przez: msnet

Kategoria: Wydarzenia

Interakcje: 3591

Ważne 4

3

Regionalny System Ostrzegania pozwala ostrzec przed zagrożeniami w różny sposób. Nie każdy został wykorzystany przed ostatnimi nawałnicami.



Regionalny System Ostrzegania pozwala ostrzec przed zagrożeniami w różny sposób. Nie każdy został wykorzystany przed ostatnimi nawałnicami.

Regionalny System Ostrzegania (RSO) to działające od 2015 roku rozwiązanie, dzięki któremu każdy, kto ma dostęp do Internetu, telewizji publicznej lub posiada zainstalowaną bezpłatną aplikację na telefon komórkowy (smartfon), może być powiadomiony o potencjalnych zagrożeniach lub klęskach żywiołowych. Komunikaty z ostrzeżeniami są generowane przez właściwe Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego, które ma do swojej dyspozycji kilka możliwych kanałów ich rozpowszechniania. Są to:

  • aplikacja mobilna RSO, dostępna dla systemów Android, iOS oraz Windows Phone/Mobile,
  • paski z tekstem dołączanym w danym regionie do wszystkich publicznych kanałów naziemnej telewizji cyfrowej,
  • telegazeta w kanałach telewizji publicznej,
  • strony internetowe urzędów wojewódzkich.

Jak podaje serwis oko.press, władze rządowe wiedząc o nadchodzących 11 sierpnia nawałnicach, nie sięgnęły po możliwość, która mogła dostarczyć komunikat o zagrożeniu do najszerszej grupy osób. Paski informacyjne na kanałach TVP to sposób ostrzegania, który ma największy zasięg i powinny być używane najrzadziej. Teraz była ku temu dobra okazja, ale z niej nie skorzystano.

Komunikaty pojawiły się oczywiście w aplikacji mobilnej, jednak nie każdy używa smartfonu, a nawet jeśli, to nie każdy ma zainstalowaną aplikację RSO. Problemem ostrzeżeń meteorologicznych w aplikacji RSO jest to, że powstają one na podstawie komunikatów IMGW, które dotyczą całych województw, więc są mało precyzyjne. Aplikacja wymaga więc udoskonalenia.

Aplikacja ma duży potencjał, lecz jest słabo wykorzystana przez osoby nią zarządzające (Centrum Zarządzania Kryzysowego). W aplikacji publikowane są jedynie ostrzeżenia stałe, czyli wydawane kilka razy dziennie dla terenu całego województwa - napisał Robert Marcinowicz z Sieci Obserwatorów Burz. Aplikacji brakuje wielu ważnych elementów, takich jak radar meteorologiczny, detektor wyładowań czy komunikaty push o zagrożeniach obejmujących najbliższe kilkanaście minut w danej lokalizacji.

Nie rozesłano też SMS-ów ostrzegawczych, choć taka możliwość istniała od 1 lipca 2015 roku. Wcześniej miało dojść do podpisania umowy pomiędzy administracją rządową i czterema największymi operatorami telefonii komórkowej. System był testowany. Podczas tych kilku miesięcy do końca kadencji ani razu nie wysłano wiadomości SMS o zagrożeniu, ale po prostu nie zdarzyła się sytuacja, która tego wymagała - powiedział Andrzej Halicki, minister administracji i cyfryzacji w latach 2014-2015, w rozmowie z oko.press.

Jak twierdzi Halicki, umowa była zawarta na okres dwóch lat. Do głowy mi nie przyszło, że może nie zostać przedłużona. Jednak czy to rzeczywiście była umowa? Kierowane przez Mariusza Błaszczaka Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji twierdzi w specjalnym komunikacie, że nie było umów z operatorami, a jedynie list intencyjny. W związku z tym, że nie było umowy, nie mogła zostać ona przedłużona. Nigdy - nawet w liście intencyjnym - nie było mowy o SMS-ach do poziomu powiatu czy gminy. - czytamy w komunikacie MSWiA.

Ten sam komunikat informuje, że ma powstać nowy system ostrzegania przed zagrożeniami. Minister Mariusz Błaszczak zaznaczył, że trwają prace nad nowym systemem ostrzegania. Ma on powstać w ramach aktów wykonawczych do Ustawy o Ochronie Ludności i Obronie Cywilnej. Projekt tej ustawy ma niebawem trafić do uzgodnień międzyresortowych. Z kolei wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński zapowiedział, że system ma być bardziej ekspansywny, a nie tylko uzależniony od tego czy ktoś pobierze aplikację na telefon.

A może zamiast tworzyć coś od nowa, wystarczyłoby się przyjrzeć temu, co już jest i to ulepszyć?

Zobacz: SMS-y mogą uratować ludzkie życie, ostrzegając przed nawałnicami

Źródło tekstu: oko.press, MSWiA, wł

Komentarze
Zaloguj się
20. ~ćwok nr1
0

2017-08-24 09:38:23

RSO działa w sposób wystarczający jako aplikacja.

Odpowiedz

19. tMati
1

2017-08-23 18:06:06

Taaa, RSO, jak wybierzecie mazowieckie, to zobaczycie alarmy warszawskiego ratusza o smogu, z marca... Wystarczy PUSH SMS z ostrzeżeniem z dołączonym na końcu kodem (linkiem do bazy danych). Taki kod mogłaby odczytywać dowolna aplikacja do ostrzeżeń i pobierać dodatkowo szczegółowe informacje o zagrożeniu. Pobierane dane można by również uszeregować w zależność od aktualnej (dokładnej) lokalizacji. Taki system działałby w podstawowej wersji na każdym telefonie.

Odpowiedz

18. ~piter
1

2017-08-23 15:46:39

Miałem zainstalowaną aplikację RSO, odinstalowałem, bo codziennie przychodziło po kilkanaście komunikatów o treści w stylu "Uwaga, w Gdańsku grasują oszuści na wnuczka", "Uwaga, w Gdańsku nadal grasują oszuści na wnuczka" . Komunikaty tego typu przychodziły co kilkanaście minut - masakra. Nie pomógł telefon do Regionalnego Centrum Zarządzania Kryzysowego - podobno góra kładzie nacisk na tego typu ostrzeżenia. I tak ważna w sumie aplikacja wystrzeliła z mojego telefonu w kosmos... Szkoda.

Odpowiedz

17. ~Kuba
1

2017-08-23 13:29:50

To RSO jest dziadoskie. Odinstalowałem to bo co chwilę otrzymywałem powiadomienia o wypadkach na drogach, a w ogóle mnie to nie interesuje. Byłem niedawno w Holandii i mając swojego smartfona nie instalując żadnej aplikacji w przypadku ćwiczeń BHP w danym budynku na każdym smartfonie czy tego chciałeś czy nie pojawiaj się na ekranie alarm o zagrożeniu. Wcześniej nigdy czegoś takiego nie widziałem nawet nie wiedziałem, że smartfony mają takie możliwości. Jak oni to robili nie mam pojęcia ale na wszystkich smartfonach na danym obszarze włączał się ten alarm.

Odpowiedz

16. wlo
0

2017-08-23 11:39:06

Inna sprawa to zgody na przesyłanie wiadomości przez samorządy. Podajesz numer kiedy chcesz korzystać, ale czy, kiedy rezygnujesz z numeru, informujesz gminę o tym fakcie i żądasz usunięcia z listy czy tam cofasz zgodę? Nie. To powszechne jest, ze ludzie dziedziczący stare numery mają problemy z różnego rodzaju usługami, których sami nie zamawiali. a przecież operator nie ma obowiązku wiedzieć, ze komuś klient podał numer i po zmianie abonenta reagować, nie?Sprawa lokalizacji... Problemy były przy kwestiach ratunkowych, a co dopiero w tej sprawie? Kto się godzi na lokalizację w każdym przypadku i przekazywanie tych danych przez operatorów do - nie wiem - samorządów, rządowych jednostek czy wręcz prywatnych - jeśli realizują na zlecenie urzędu usługę?

Odpowiedz

15. ~Paweł Nyczaj
2

2017-08-23 11:32:59

A może lepiej skorzystać ze sprawdzonych w USA rozwiązań nie wymagających instalowania czegokolwiek po stronie użytkownika smartfona, komputera, smart tv itp. No i naturalnie nie ma wtedy znaczenia pochodzenie kapitału operatora komórkowego, stacji radiowej czy stacji tv, bo w USA po prostu każde medium musi zainstalować sprzęt, który powoduje przerwanie programu i wyświetlenie komunikatu z ostrzeżeniem.

Odpowiedz

14. wlo
0

2017-08-23 11:32:24

9 - na pewno nie... Ale uważasz, ze to tylko ma znaczenie? Nie znam się na tym akurat, ale nie wydaje mi się by masowa wysyłka esemesów realizowana była tak samo jak 50 esemesów do znajomych z życzeniami świątecznymi ;-)

Odpowiedz

13. ~qx
1

2017-08-23 11:21:33

Testowałem aplikacje RSO brak automatycznego wyboru lokalizacji to jej największa wada ...

Odpowiedz

12. ~Ratownik
1

2017-08-23 11:15:11

@11 BreenMam na myśli głównie POGODYNKA ALERT (tą drugą apkę). Z apki POGODYNKA korzystałem krótko po jej opublikowaniu, ale odinstalowałem. To było jakieś nieporozumienie.. Może wprowadzili jakieś poprawki. W przypadku ALERTu nadal są problemy, co potwierdzają także komentarze w Sklepie Play. Mam jeszcze starą wersję Pogodynki. Nie ma tam push, ale sama apka jest prosta i CZYTELNA. Szkoda, że zastąpili ją koszmarkiem... Ps. z tym pushem problem jest na różnych telefonach - zawsze mają włączony net komórkowy lub wifi, więc problem jest po stronie aplikacji...

Odpowiedz

11. ~Breen
1

2017-08-23 11:03:26

@5Po części mogę się z tobą zgodzić. Sam korzystam z Pogodynki od IMGW i uważam, że ten program jest bardzo pomocny:Informuje o ostrzeżeniach na bieżąco( o ile mamy włączony przesył danych oczywiście), można sprawdzić mapę wyładowań atmosferycznych i radarową, stany rzek w tym ostrzeżenia hydrologiczne. Nie mówiąc o prognozie pogody.Niestety apka czasem niedomaga więc przydałoby się jej ulepszenie i lepsza optymalizacja.

Odpowiedz

10. ~Mariusz
-2

2017-08-23 10:34:34

Pan Prezes nie uzywa komorki takze nie widze potrzeby wysylania takich smsow.

Odpowiedz

9. ~Dav
1

2017-08-23 10:33:00

@7 wloJaki właściwie jest prawdziwy koszt wysłania SMSa prezz operatora? Ile to ich kosztuje, na pewno nie ~14 groszy.

Odpowiedz

2017-08-23 10:14:43

oko.press=AGORA=Towarzysz Michnik/Szechter=Wyborcza.W takich mediach są trzy rodzaje wiadomości:-prawdziwe - cena-prawdopodobne - prognoza pogody-nieprawdziwe - cała reszta.

Odpowiedz

7. wlo
-1

2017-08-23 10:08:12

Problemem jest - jak zawsze - kasa. Jakby rząd mógł, to by dawno przepisami zmusił usługodawców do ponoszenia tych kosztów. Niestety nie może tak łatwo zmieniać przepisów. A sam im nie zapłaci za wysyłkę esemesów.Tak, wiem. Mam jednego kolegę, który dziwi się, ze urzędy mają rzekomy problem finansowy - przecież wystarczy 29 zła taryfę z nielimitowanymi esemesami... ;-)Pozostawię to bez komentarza ;-)

Odpowiedz

5. ~Ratownik
6

2017-08-23 09:58:49

Problemem aplikacji typu RSO, czy pogodowych od IMGW jest to, że są one kiepsko wykonane. Może to kwestia ceny za napisanie apki ma na to wpływ? Dużym problemem jest samo powiadamianie. W przypadku RSO często komunikaty (push) docierają do odbiorcy z dużym opóźnieniem - nawet do 4h. Z tego też powodu np gdy dotyczą wypadków - są już nieaktualne. Osobną sprawą jest to, że trzeba mieć aktywny internet w chwili dodania komunikatu - inaczej są problemy z otrzymaniem push (z reguły nie przychodzi). Powiadomienia są także bolączką IMGW np w przypadku apki ALERT POGODYNKA. Aby sprawdzić, czy zostało wydane ostrzeżenie - trzeba zajrzeć do aplikacji, choć niby ma push. Niestety te powiadomienia z reguły nie dochodzą. Jeśli tak działają aplikacje, które mają ostrzegać, to o czym rozmawiamy?Nie mówiąc już o błędach w treści np przy informacjach o wypadkach - błędne miejscowości, błędne numery dróg... Treść komunikatów publikuje ktoś, kto nie potrafi zajrzeć choćby do Google Mapy, by podeprzeć się traffic/''iem? Obecny rząd miał prawie 2 lata na ogarnięcie problemu, skoro uważa, że jest potrzebna poprawa RSO. Dlaczego musiało dojść do tragedii, by się tym zainteresowali?

Odpowiedz