Wojna o pilot do telewizora
Trwa rywalizacja o to, kto więcej zyska na komórkowej telewizji. Nadawcy telewizyjni obawiają się, że UKE chce pozbawić KRRiT wpływu na nowy środek przekazu - pisze Rzeczpospolita.
Trwa rywalizacja o to, kto więcej zyska na komórkowej telewizji. Nadawcy telewizyjni obawiają się, że UKE chce pozbawić KRRiT wpływu na nowy środek przekazu - pisze Rzeczpospolita.
Gdy w marcu Anna Streżyńska, szefowa UKE, ogłosiła konsultacje do przetargu częstotliwości radiowych, na których będzie można nadawać mobilną telewizję, nadawcy telewizyjni podnieśli alarm. W dokumentacji ominięto terminologię wskazującą, że przetarg dotyczy usługi nadawania sygnału telewizyjnego.
W dokumentach nie pojawiło się określenie DVB-H - zamieniono je na "telewizja mobilna". Wydawać mogłoby się, że to tylko spór o słowa, tymczasem to właśnie od terminologii zależy, czy mobilna TV będzie podlegać reżimowi prawa telekomunikacyjnego i dyktatowi UKE czy prawu o radiofonii i telewizji, które egzekwuje KRRiT.
Nadawcy znają dobrze ten drugi wariant i nie w smak układać im dodatkowo pozytywne relacje z energiczną szefową UKE. UKE zdaje się jednak sprzyjać nowym graczom, choćby dlatego, że przetarg będzie premiować te firmy, które wpuszczą na rynek mobilnej telewizji jak największą liczbę partnerów.