Wojna o pilot do telewizora

Trwa rywalizacja o to, kto więcej zyska na komórkowej telewizji. Nadawcy telewizyjni obawiają się, że UKE chce pozbawić KRRiT wpływu na nowy środek przekazu - pisze Rzeczpospolita.

Lech Okoń (LuiN)
12
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Wojna o pilot do telewizora

Trwa rywalizacja o to, kto więcej zyska na komórkowej telewizji. Nadawcy telewizyjni obawiają się, że UKE chce pozbawić KRRiT wpływu na nowy środek przekazu - pisze Rzeczpospolita.

Gdy w marcu Anna Streżyńska, szefowa UKE, ogłosiła konsultacje do przetargu częstotliwości radiowych, na których będzie można nadawać mobilną telewizję, nadawcy telewizyjni podnieśli alarm. W dokumentacji ominięto terminologię wskazującą, że przetarg dotyczy usługi nadawania sygnału telewizyjnego.

W dokumentach nie pojawiło się określenie DVB-H - zamieniono je na "telewizja mobilna". Wydawać mogłoby się, że to tylko spór o słowa, tymczasem to właśnie od terminologii zależy, czy mobilna TV będzie podlegać reżimowi prawa telekomunikacyjnego i dyktatowi UKE czy prawu o radiofonii i telewizji, które egzekwuje KRRiT.

Nadawcy znają dobrze ten drugi wariant i nie w smak układać im dodatkowo pozytywne relacje z energiczną szefową UKE. UKE zdaje się jednak sprzyjać nowym graczom, choćby dlatego, że przetarg będzie premiować te firmy, które wpuszczą na rynek mobilnej telewizji jak największą liczbę partnerów.

Dalsza część tekstu pod wideo