Rząd nałoży nowy podatek. Chodzi o usługi cyfrowe
Ministerstwo Cyfryzacji zapowiada projekt podatku rekompensującego od usług cyfrowych świadczonych w Polsce. Resort chce, by zagraniczne firmy technologiczne podlegały takim samym zasadom fiskalnym jak polskie. Cóż to oznacza w praktyce?
Pomysł Ministerstwa Cyfryzacji ma sprawić, by duże firmy zarabiające na cyfrowych usługach w Polsce płaciły podatki na takich samych zasadach jak nasi lokalni dostawcy. Choć resort cyfryzacji nie wymienia konkretnych nazw firm, można się domyślić, że chodzi o amerykańskie big techy, od lat unikające pełnego opodatkowania w Polsce. Pomysł nie jest nowy, a teraz zaczyna nabierać bardziej realnych kształtów.
Resort argumentuje, że dziś konkurencja jest zachwiana, bo część firm świadczy usługi cyfrowe z zagranicy i ma lepszą sytuację podatkową niż firmy płacące podatki w Polsce. Według ministerstwa ma to osłabiać konkurencyjność krajowych firm, naszą suwerenność cyfrową oraz uszczuplać dochody budżetu.
Rozpoczynamy walkę o to, żeby usługi cyfrowe w Polsce były tak samo opodatkowane dla małych i dla dużych. Dla tych, którzy pracują z Polski i zagranicy. Podatek cyfrowy wchodzi na ścieżkę rządową
Jakie usługi miałyby być opodatkowane?
Projekt zakłada podatek od przychodów z trzech głównych typów aktywności: reklamy ukierunkowanej wyświetlanej w interfejsie cyfrowym, udostępniania wielostronnych platform (umożliwiających interakcje między użytkownikami lub ułatwiających transakcje między nimi) oraz odpłatnego przekazywania danych o użytkownikach (sprzedaż/licencja itp.). Mówiąc prościej, chodzi głównie o media społecznościowe, współdziałające z nimi platformy reklamowe oraz różnego rodzaju internetowe platformy sprzedaży.
Podatek ma dotyczyć tylko dużych graczy: podmiotów lub skonsolidowanych grup z przychodami globalnymi powyżej 1 mld euro oraz przychodami z tych usług w Polsce powyżej 25 mln zł w poprzednim okresie rozliczeniowym.
Mechanizm bezpieczeństwa dla polskich firm
Stawka podatku ma wynosić maksymalnie 3% (od przychodu), a kwota podatku ma być pomniejszana o zapłacony CIT. Dzięki temu podatek nie uderzy w wielkich rynkowych graczy z Polski jak Allegro czy InPost. Giganci z USA, którzy często wykazują w naszym kraju relatywnie niski zysk i w stosunku do ogromnych przychodów płacą niski CIT, będą musieli dopłacić różnicę. To samo dotyczy chińskich platform sprzedaży.
Z komunikatu Ministerstwa Cyfryzacji wynika, że projekt zawiera dodatkowe wyłączenia m.in. dla tradycyjnych mediów. Opodatkowaniu mają nie podlegać podmioty, których główną działalnością jest publikowanie materiałów redakcyjnych. Wyłączona ma być też sprzedaż online przez własną stronę sklepu (bez pośrednictwa platformy sprzedaży), regulacja nie obejmie również dostawców własnych treści cyfrowych, a także usług komunikacyjnych lub płatniczych.
Projekt dopiero nabiera kształtu, więc nie jest to jeszcze gotowa ustawa. Konsultacje przyjętych założeń odbędą się 2 lutego z organizacjami zrzeszającymi podmioty objęte rozwiązaniem.