Tam fotowoltaiki już nie zamontujesz. Nowe ograniczenia uderzają w Polaków
Pojawiają się nowe ograniczenia wobec paneli fotowoltaicznych montowanych na dachach. Ograniczenia, które są... bez sensu, ponieważ są traktowane niezwykle wybiórczo.
Otóż dotyczą one bezpiecznej odległości paneli od okien dachowych, włazów, czy innych elementów dostępowych. Wedle nowych przepisów panele fotowoltaiczne będą mogły się znaleźć nie bliżej niż 1 metr od tego typu elementów. Tym samym dość znaczna powierzchnia dachów budynków posiadających takie rozwiązania nie będzie mogła zostać pokryta panelami fotowoltaicznymi. Tak przynajmniej wynika z proponowanych zapisów, które brzmią:
Urządzenie fotowoltaiczne instaluje się w odległości co najmniej 1 m od okien, wyłazów oraz urządzeń wymagających dostępu (...)
Prawo z dziwacznym wyjątkiem
Czy takie ograniczenie ma sens, jeśli chodzi o bezpieczeństwo? Możliwe, że tak. Ot, nie jestem specjalistą w tej dziedzinie i nie zamierzam się nawet kreować na takiego. Nie wykluczam więc, że obecność paneli w pobliżu okien może stanowić zagrożenie, którego co prawda nie dostrzegam jako ignorant w tej dziedzinie.
Oczywiście może to dotyczyć prac konserwatorskich, czy innych sytuacji wymagających wyjścia na dach: wtedy faktycznie lepiej, aby było miejsce na stanięcie na nim, a nie panele. Moje wątpliwości budzi jednak dalsza część zapisów, która brzmi:
(...) z wyłączeniem budynku mieszkalnego jednorodzinnego zawierającego niewięcej niż jeden lokal mieszkalny oraz budynku rekreacji indywidualnej.
To oznacza, że ograniczenia dotyczą jedynie bliźniaków, szeregowców i budynków wielorodzinnych. Czy dachy bliźniaków lub szeregowców wymagają częstszych odwiedzin niż te w domach jednorodzinnych? A może ustawodawca uznał, że w przypadku domu jednorodzinnego ludzie mają odpowiednio długie drabiny i to przez nie będą wchodzić na dach, a nie przez okno dachowe? Jeśli tak, to jest to dość kuriozalne założenie.