Rząd Tuska wywali kultowe narzędzie? "Możliwy paraliż"

Mimo zapewnień premiera z ubiegłego roku współpraca z Microsoftem może zostać zakończona. Zamiast tego urzędy postawią na rozwiązania open source.

Dominik Krawczyk (dkraw)
3
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Telepolis.pl
Rząd Tuska wywali kultowe narzędzie? "Możliwy paraliż"

Polska coraz poważniej myśli o uniezależnieniu się od amerykańskich gigantów technologicznych. Jak ujawnił szef Centralnego Ośrodka Informatyki, Radosław Maćkiewicz, trwają rozmowy na temat stworzenia narodowego pakietu biurowego dla urzędników. Projekt miałby bazować na rozwiązaniach open source i ograniczyć ogromne wydatki państwa na licencje oprogramowania dostarczanego dziś głównie przez Microsoft.

Dalsza część tekstu pod wideo

Inspiracją są próby podejmowane przez Danię

Rząd analizuje możliwość współpracy z kilkoma dużymi podmiotami publicznymi oraz firmami prywatnymi. Celem jest zbudowanie podstawowego, ale w pełni funkcjonalnego pakietu biurowego dla urzędów, który mógłby być rozwijany i utrzymywany w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. W takim modelu polskie firmy odpowiadałyby nie tylko za wdrożenia, ale również za długofalowe wsparcie i rozwój całego ekosystemu.

Inspiracją dla polskich planów jest Dania, gdzie podjęto już próbę częściowego zastąpienia komercyjnego pakietu Office rozwiązaniami alternatywnymi. Choć projekt nie został tam wdrożony na masową skalę, polska administracja uznaje go za ważny punkt odniesienia. Konkretnego harmonogramu na razie jednak brak i nie wiadomo, kiedy podobne rozwiązanie mogłoby realnie trafić do polskich urzędów.

Presja na zmiany narastała od dawna

Pod koniec ubiegłego roku Fundacja Instrat alarmowała w swoim raporcie, że aż 99% przetargów na oprogramowanie biurowe w administracji publicznej w praktyce faworyzuje jednego dostawcę. Autorzy analizy wprost wskazywali na monopol Microsoftu i ostrzegali przed konsekwencjami takiego uzależnienia.

Zdaniem ekspertów problem nie sprowadza się wyłącznie do pieniędzy. Monopol oznacza nie tylko ryzyko nagłego wzrostu cen, ale również poważne zagrożenia systemowe. Kontrola nad kluczową infrastrukturą IT znajduje się bowiem poza granicami kraju, co w skrajnym przypadku mogłoby doprowadzić do paraliżu całej administracji publicznej w razie awarii, wycofania usługi lub decyzji samego dostawcy.

Polski rząd mówi jedno, ale robi drugie

Zapowiedzi te brzmią zaskakująco w kontekście wydarzeń sprzed roku. W lutym premier Donald Tusk ogłaszał z przedstawicielami Microsoftu ambitne plany inwestycyjne w Polsce, mówiąc o zaufaniu i strategicznej współpracy. W grę wchodziły także działania na rzecz cyberbezpieczeństwa, realizowane we współpracy z resortem obrony narodowej.

Amerykański gigant deklarował również, że do końca 2025 roku przeszkoli nawet milion polskich specjalistów, w tym informatyków, nauczycieli, wykładowców i programistów, aby przyspieszyć cyfrową transformację kraju. Dzisiejsze sygnały z administracji pokazują jednak, że równolegle dojrzewa zupełnie inny kierunek - większa suwerenność technologiczna i próba wyrwania się z zależności od jednego dostawcy.