Soundcore bije Apple i Samsunga. Liberty Buds to przepis na hit (test)

Soundcore Liberty Buds wkraczają do Polski. Tym razem, zamiast konstrukcji dokanałowej, znanej z poprzednich modeli Liberty, producent postawił na douszną konstrukcję Semi-in-Ear. Od razu uprzedzę fakty: to korzystnie wyceniony model o świetnym brzmieniu.

Mieszko Zagańczyk (Mieszko)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Telepolis.pl
Soundcore bije Apple i Samsunga. Liberty Buds to przepis na hit (test)

Seria słuchawek Soundcore Liberty kojarzy się najbardziej z bardzo udanymi i cenionymi modelami dokanałowymi jak Liberty 4 Pro czy Liberty 5, jednak teraz producent sięgnął po stosunkową nową dla niego konstrukcję w połowie dokanałową (Semi-in-Ear), czy po prostu douszną. Co prawda ma już w portfolio słuchawki o podobnej budowie – Soundcore K20i – jednak pochodzą one z niższej półki. Z kolei Liberty Buds to już model lepiej wyposażony, dla bardziej wymagających użytkowników.

Dalsza część tekstu pod wideo

Na rynku jest oczywiście sporo słuchawek typu Semi-in-Ear lub Half-in-Ear, z Airpods 4 czy Galaxy Buds3 na czele, jednak wciąż jest miejsce na nowych producentów. Soundcore Liberty Buds zachęcają sporymi możliwościami, a jednocześnie kuszą stosunkowo niską ceną 349 zł, są więc znacznie tańsze od słuchawek Apple czy Samsunga.

Soundcore bije Apple i Samsunga. Liberty Buds to przepis na hit (test)

Budowa i konstrukcja

W połowie dokanałowe czy po prostu douszne – jak zwał, tak zwał. Podobnie jak inne modele tego typu Soundcore Liberty Buds zamiast kulistej obudowy z gumową końcówką w głównej części mają spłaszczony element, przypominający rozmiarami i kształtem fasolkę. Na jej końcu znajduje się mały grill o owalnym kształcie. Silikonowe końcówki? Nic z tych rzeczy. Liberty Buds wsuwa się lekko na zewnętrznej części kanału słuchowego, płycej niż słuchawki w pełni dokanałowe.

Soundcore bije Apple i Samsunga. Liberty Buds to przepis na hit (test)

Miałem obawy, że taka konstrukcja nie będzie stabilna. Często mam problemy z testowanymi lub własnymi słuchawkami – albo są za małe, albo za duże, albo źle leżą. Soundcore Liberty Buds od razu świetnie mi się dopasowały, a dodatkowe mocowanie zapewniane jest przez zewnętrzne skrzydełka stabilizujące, które znajdziemy w zestawie (do wyboru są cztery rozmiary). Można dobrać rozmiar odpowiedni do swojego ucha, ja pozostałem przy domyślnych i od razu polubiłem to rozwiązanie.

Soundcore bije Apple i Samsunga. Liberty Buds to przepis na hit (test)

Zewnętrzna część słuchawek to krótki, lekko wygięty pałąk, który tez pełni funkcję stabilizującą. Całość jest bardzo lekka i zapewnia ochronę przed pyłem i woda na poziomie IP55 – wystarczającym do treningów w deszczu czy w upale, gdy człowiek się poci. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie jest to model projektowany z myślą o sportowcach. To konstrukcja uniwersalna, ale raczej do niespokojniejszych aktywności. Gdyby jednak przyszło komuś do głowy, by z Liberty Buds biegać i skakać, to nie ma obaw – słuchawki trzymają się stabilnie.

Soundcore bije Apple i Samsunga. Liberty Buds to przepis na hit (test)

Ok, ale co właściwie wynika z zastosowania takiej konstrukcji? Nie da się ukryć, że typowe, dokanałowe TWS-y potrafią dość szybko zmęczyć. Nawet jeżeli ktoś ma piankowe końcówki, minimalizujące efekt nacisku, to problemem jest długotrwałe odcięcie od powietrza i świata zewnętrznego. O końcówkach, które zostają w uchu po wyjęciu słuchawek, już nawet nie wspominam. W Liberty Buds nam to nie grozi – jest wrażenie lekkości, a nie ma uczucia rosnącego ciśnienia w kanale słuchowym. Można nosić te słuchawki i aktywnie z nich korzystać przez cały dzień (z przerwami na doładowanie). Jedynym mankamentem jest to, że czasami trzeba poświęcić chwilę na precyzyjne ułożenie słuchawek w uchu, tak żeby odpowiednio przylegały, bo inaczej dźwięk będzie niesymetryczny.  

Nie zabrakło sterowania słuchawkami za pomocą gestów. Użytkownik ma do wyboru różne warianty stuknięć lub długie przytrzymanie. Liberty Buds nie obsługują za to gestu ślizgu. Słuchawki reagują na wyciągnięcie z ucha, wstrzymując odtwarzanie.

Soundcore bije Apple i Samsunga. Liberty Buds to przepis na hit (test)

Aplikacja

Do zarządzania ustawieniami Liberty Buds służy aplikacja soundcore, obsługująca też inne modele producenta. W ostatnim czasie apka przeszła znaczną metamorfozę, pojawił się moduł sztucznej inteligencji Anka (od Ankera, właściciela marki), a także funkcje tłumaczenia. Z jednej strony to na pewno cenne dodatki, z drugiej trochę uciążliwe. Po aktualizacji ze starszej wersji na swoim smartfonie musiałem wyłączyć dla aplikacji dostęp do powiadomień, bo nękała mnie zachętami do sprawdzenia Anki.

Ze smutkiem odnotowałem też, że aplikacja soundcore nie chciała się zainstalować na moim DAP-ie marki FiiO, z mniejszym ekranem i nienowym Androidem 13. Na smartfonach powinna jednak działać.

Na początek warto sprawdzić wszystkie ustawienia – przede wszystkim doinstalować wtyczkę z kodekiem LDAC i aktywować ją, by cieszyć się dźwiękiem HD. Z innych ważnych ustawień w aplikacji znajdziemy tryb dźwięku przestrzennego, zarządzanie poziomem redukcji hałasu, a także dostrojenie dźwięku. Tu jest kilka opcji – parę gotowych, domyślnych profili dźwięku, samodzielne ustawienie equalizera, albo przeprowadzenie testu słuchu, który pozwoli dostosować pracę słuchawek do ucha użytkownika.

Soundcore bije Apple i Samsunga. Liberty Buds to przepis na hit (test)

W głównym menu znajdziemy też tryb grania, z niskim opóźnieniem do gier. W tym przypadku trzeba jednak wyłączyć dźwięk z kodekiem LDAC. 

Aplikacja pozwala też dostosować gesty sterowania słuchawkami, a głębiej w menu jest jeszcze kilka innych opcji, jak wykrywanie noszenia, bezpieczna głośność, podwójna łączność czy wyszukiwanie zawieruszonych słuchawek.

Jak grają Soundcore Liberty Buds?

Przyzwyczajony raczej do słuchawek dokanałowych, do Liberty Buds podchodziłem z lekka rezerwą, spodziewając się brzemienia jak z dousznych, płytkich pchełek. Czyli raczej niezbyt angażującego. A tu pełen zaskoczenie – Liberty Buds mogą konkurować jakością dźwięku z wieloma słuchawkami głęboko dokanałowymi, zarówno TWS jak i IEM. Tajemnicą jest fasolkowaty, spłaszczony kształt słuchawek, które większą powierzchnią przylegają do ścianki ucha, co z kolei sprawia, że dźwięk jest też wyraźnie odczuwalny, co  dotyczy zwłaszcza tonów niskich. Pozbawiona gumowych końcówek konstrukcja pozwala też na lepsze rozchodzenie się dźwięków w wyższych pasmach, bo nic ich nie ogranicza na wylotach. Jednocześnie półdokanałowa konstrukcja dodaje pewnej lekkości. Co prawda kanał słuchowy jest praktycznie w całości zasłonięty, więc nie ma takiego przewiewu, jak w słuchawkach otwartych OWS, ale nie ma też nacisku i poczucia odcięcia.

Soundcore bije Apple i Samsunga. Liberty Buds to przepis na hit (test)

Za odtwarzanie dźwięku odpowiadają 11-milimetrowe przewrotniki dynamiczne, a za przesyłanie dźwięku – Bluetooth 6.1 z kodekami SBC oraz po włączeniu wtyczki – LDAC z Hi-Res Audio. Solidne połączenie, które jak się okazało – zagrało, dosłownie i w przenośni.

Soundcore Liberty Buds spodobają się nawet wymagającym entuzjastom dobrego brzmienia. Przede wszystkim świetne wrażenie robią tony niskie, które wyraźnie czuć od przylegającej do wnętrza ucha słuchawki. Basy są ciepłe, bardzo miękkie, ale nie rozlewają się na średnicę, zachowując odpowiednią szczegółowość. Tony średnie są wyraźne, ale nie dominują, trochę mniej wyraziste są soprany – ale nie brakuje ich, są delikatnie wycofane. Całość tworzy dobrze brzmiącą scenę, bardzo atrakcyjną dla słuchacza i muzykalną. Nie jest to dźwięk studyjny do szukania dziury w całym, ale brzmienie do cieszenia się nagraniami.

Soundcore bije Apple i Samsunga. Liberty Buds to przepis na hit (test)

Liberty Buds używałem głównie na domyślnym profilu o nazwie „Podpis soundcore”, ale w aplikacji jest spory wybór innych profili, nawet całkiem fajnie dostrojonych. Można dołożyć basu, dodać więcej sopranów, jak kto woli i myślę, że każde połączenie zapewni dużo radości ze słuchania.

Soundcore bije Apple i Samsunga. Liberty Buds to przepis na hit (test)

Warto też włączyć opcję dźwięku przestrzennego. To funkcja, która raczej sprawdzi się w grach czy filmach, ale w muzyce też przynosi ciekawy efekt. Jest subtelny, nie ma mowy o jakimś cyfrowym tworzeniu wirtualnej przestrzeni – jest po prostu dodatkowe poczucie lekkości.

ANC i jakość rozmów

Soundcore Liberty Buds wyposażone w zestaw 4 mikrofonów (po 2 na słuchawkę), a za tłumienie hałasu odpowiada rozwiązanie Adaptive ANC 3.0, takie samo jak w topowym modelu Liberty 5. Wbrew moim obawom półwgłębiona konstrukcja Liberty Buds nie wpływa negatywnie na ANC. Pasywna redukcja jest nieco gorsze niż w dokanałówkach, ale w połączeniu z ANC całość zaczyna nieźle pracować. Słuchawki bez odtwarzania muzyki nie powodują co prawda całkowitego odcięcia od świata, więc na przykład na ulicy słychać trochę szum samochodów czy tramwaje, ale wszystko jest mocno wytłumione, jak przykryte poduszką. Podczas pracy biurowej większość dźwięków jest tłumiona – na przykład stukot klawiatury. I tylko głosy ludzkie bardziej się przebijają. Po włączeniu muzyki te szumy spod poduszki już w ogóle są słyszalne.

Soundcore bije Apple i Samsunga. Liberty Buds to przepis na hit (test)

Poza trybem adaptacyjnej redukcji hałasu można też wybrać tryb transparentny, który również spisuje się bardzo dobrze. Trzecia opcja to wyłączenie tych trybów. 

Jakość rozmów jest dobra, ale nie wyróżnia się specjalnie. Nie ma co prawda efektu studni, który czasami utrudnia rozmowę w tańszych modelach słuchawek, ale głos docierający do rozmówcy po drugiej stronie jest trochę przytłumiony, jakby mikrofony miały wyciętą część pasma. Nie utrudnia to jednak w żadnym wypadku zrozumienia treści. Na plus liczy się to, że w trakcie rozmowy głosowej Liberty Buds dość dobrze tłumią hałasy jak szum ulicy, pluskanie wody czy nawet muzyka lecąca gdzieś w tle. 

Tłumaczenie na żywo

Wśród zalet słuchawek producent wymienia funkcje tłumaczenia AI w ponad 100 językach, w tym oczywiście polskim. To w ostatnim czasie nowy trend w sprzęcie audio, spopularyzowany m.in. przez Samsunga czy Apple, a teraz chętnie stosowany przez mniejszych producentów.

Chyba w każdym wydaniu nie jest to do końca funkcja w słuchawkach, tylko bardziej w aplikacji na smartfonie. Niedawno podobne rozwiązanie zastosował też OnePlus w testowanych przeze mnie słuchawkach Buds 4 i nie robiło to specjalnego wrażenia. Jak poradził z tym sobie Soundcore?

Soundcore bije Apple i Samsunga. Liberty Buds to przepis na hit (test)

Żeby skorzystać z tej funkcji, trzeba przejść do środkowej zakładki w głównym oknie aplikacji. Obecnie są tam trzy opcje do wyboru: tłumaczenie w czasie rzeczywistym, tłumaczenie bezpośrednie oraz uczenie kontekstowe. w każdym przypadku potrzebna jest otwarta aplikacja i odblokowany ekran smartfonu.

Najciekawiej zapowiada się ta pierwsza funkcja. Wystarczy nacisnąć przycisk z mikrofonem, skierować telefon w stronę mówcy posługującego się obcym językiem i… po chwili słychać tłumaczenie wypowiadane po polsku, bezpośrednio w słuchawkach. Rewelacja! Jednocześnie na ekranie widać transkrypcję. Czyli w teorii można uczestniczyć w spotkaniu z obcokrajowcem, mówiącym w nieznanym nam języku, a smartfon i słuchawki wszystko na żywo przetłumaczą. 

Niestety, czar szybko pryska. Gdy wypowiedź jest długa i bez dłuższych przerw, tłumaczenie Soundcore gubi się, a głos milknie. Po chwili powraca, tłumaczona jest kolejna część wypowiedź, ale za chwilę znów „pani w słuchawce” robi sobie przerwę. W sumie dużo będzie więc zależało od tempa mowy drugiej osoby. Być może wpływ ma też wydajność sprzętu, ale sprawdziłem to także na OnePlus 16 ze Snapdragonem 8 Elite Gen 5 i też były takie przerwy. W każdym przypadku widać też spore opóźnienie, więc nie sprawdzi się to podczas oglądania filmu. Nawiasem mówiąc, OnePlus Buds 4 mają te same problemy.

Tłumaczenie bezpośrednie przewidziane jest do krótkich dialogów, np. rozmowy w sklepie czy na ulicy. Tłumaczenie kwestii wypowiadanych przez rozmówcę dociera do użytkownika przez słuchawki, można też zadać jakieś pytanie po polsku, a wtedy tłumaczenie zostanie odtworzone przez głośnik smartfonu. Tu już w sumie zastrzeżeń nie mam, działa to nieźle, choć taki sposób konwersacji trudno uznać za wygodny. Trzecie narzędzie, uczenie kontekstowe, to po prostu szybka nauka zwrotów przydatnych podczas podróży, np. w hotelu czy restauracji.

Czas pracy

Według producenta Soundcore Liberty Buds przepracują do 7 godzin odtwarzania muzyki i do 30 godzin z doładowaniem w etui. Nie są to rekordowe czasy, co więcej skracają się po włączeniu ANC – do 6 godzin słuchania i 26 godzin z etui. Swoje też robi LDAC, jeżeli jest aktywny.  W sumie więc bardziej należy się nastawiać na jakieś 5 godzin pracy z wykorzystaniem pełni możliwości. Bez rewelacji, ale mieści się w akceptowalnych granicach. Później wystarczy na 10 minut złożyć słuchawki do etui, by zyskać dodatkowe 3-4 godziny słuchania.

Soundcore bije Apple i Samsunga. Liberty Buds to przepis na hit (test)

Soundcore Liberty Buds dają radę

Liberty Buds to udany model, który powinien przypaść do gustu tym użytkowników, którzy poszukują słuchawek w stylu Airpods 4 czy Galaxy Buds3. Nowość Soundcore dobrze leży w uchu, jest lekka, stosunkowo wytrzymała, sprawdzi się do codziennych aktywności, a także niezbyt intensywnych treningów. Douszna, półdokanałowa konstrukcja jest zdrowsza dla ucha i słuchu niż głęboko osadzone słuchawki dokanałowe i lepiej się sprawdza przy intensywnym użytkowaniu.

Soundcore bije Apple i Samsunga. Liberty Buds to przepis na hit (test)

Soundcore Liberty Buds powinny zadowolić nawet wymagających słuchaczy: świetnie sprawdzają się w każdym gatunku muzyki, zapewniając ciepłe, ale zarazem precyzyjne niskie tony, wyrazistą średnicę i ładne soprany. Duży plus należy się za duże możliwości dostosowania dźwięku w aplikacji – te słuchawki można precyzyjnie dostroić stosownie do własnych potrzeb.

Dobrze działa redukcja hałasu, mikrofon pozostaje na przyzwoitym poziomie, obiecującą ciekawostką jest funkcja tłumaczenia (może się jeszcze poprawi z czasem), jedyny słabszy punkt to przeciętny czas pracy – nie jest zły, ale trochę poniżej standardów wyznaczanych przez inne modele.

Soundcore Liberty Buds: 9/10
plusy
  • Są lekkie i dobrze leża w uchu
  • Półdokanałowa konstrukcja nie męczy uszu
  • Najnowszy Bluetooth 6.1
  • Wsparcie dla kodeka LDAC
  • Bardzo dobra jakość dźwięku z wyrazistym basem
  • Spore możliwości dostrojenia dźwięku
  • Skuteczne działanie ANC
  • Dobry stosunek możliwości do ceny
minusy
  • Nieco zbyt krótki czas pracy z ANC i LDAC
  • Trochę niepraktyczne etui