Windows 11 pod ścianą. Firma mobilizuje inżynierów
Wygląda na to, że amerykański gigant jednak liczy się z opinią konsumentów. Windows ma się stać lepszy niż jest, a przynajmniej zacząć działać poprawnie.
Microsoft próbuje odbudować zaufanie, które w ostatnich miesiącach mocno nadszarpnęły kolejne aktualizacje Windowsa 11. Jak wynika z informacji przekazanych przez redakcję The Verge, koncern z Redmond przekierowuje znaczną część swoich zasobów inżynieryjnych na poprawę fundamentów systemu, które od dłuższego czasu sprawiają coraz więcej problemów.
Z roku na rok Microsoft zarabia coraz więcej na Windowsie
Priorytetem ma stać się naprawa m.in. nawracających BSODów, dziwnych błędów oraz nieprawidłowego działania podstawowych komponentów i usług. To szczególnie istotne w momencie, gdy Windows 11 osiągnął właśnie poziom miliarda aktywnych użytkowników na całym świecie.
Nowy system potrzebował na to 1576 dni, czyli wyraźnie mniej niż Windows 10, który przekroczył ten próg po 1706 dniach. Jak podkreślił Satya Nadella, CEO Microsoftu, jest to ważny kamień milowy. Znaczący wpływ ma tu zakończenie wsparcia dla starszego systemu, które zmusza do migracji.
Opinie, które otrzymujemy od naszej społeczności są jasne. Musimy ulepszać Windowsa w sposób, który ma realne znaczenie dla użytkowników. W tym roku skupimy się na rozwiązywaniu problemów, o których słyszymy najczęściej: poprawie wydajności systemu, niezawodności oraz ogólnego doświadczenia z korzystania.
Nieoficjalne dane nie wyglądają tak kolorowo - według StatCounter w ostatnich miesiącach widać wyraźny odpływ użytkowników z Windowsa 11.
Jednak dane finansowe firmy wskazują, że w obrębie Microsoft grupa Windows notuje obecnie 5% wzrost rok do roku. To sugeruje, że mimo problemów wizerunkowych system wciąż pozostaje kluczowym filarem biznesu, a zapowiadane poprawki stabilności i wydajności mogą mieć realne znaczenie nie tylko dla użytkowników, ale i dla samego producenta.