DAJ CYNK

Viticulture – włoskie wakacje we własnym domu

Arkadiusz Bała (ArecaS)

Poradniki


Viticulture to gra planszowa, w której pokierujemy własną winnicą i przeniesiemy się myślami prosto do słonecznej Italii.

Zachodzące słońce delikatnie muska porośnięte winnymi krzewami pagórki, a Ty siedzisz pod poprzerastaną bluszczem altanką, popijając lampkę ulubionego wina. No kto by nie marzył o takich wakacjach? Szczególnie teraz, kiedy jesień zapasem i już za chwilę za oknami zacznie się robić szaro, buro i ponuro. Przyznaję się bez bicia, w Toskanii nigdy nie byłem (chyba że liczymy te kilkadziesiąt godzin spędzonych w Assassin’s Creed 2), a o winach wiem tylko tyle, że po więcej niż dwóch lampkach najbezpieczniej po prostu ugryźć się w język. Mimo to ile razy wyciągam na stół Viticulture, na kilkadziesiąt minut myślami przenoszę się do słonecznej Italii.

Viticulture | Planszówka na weekend

Prowadzenie winnicy jest proste!

Viticulture to gra planszowa, w której pokierujemy własną winnicą. Będziemy więc sadzić winorośle, zbierać plony z pól, a następnie wytwarzać z nich wino. Wszystko po to, żeby realizować zlecenia, za które otrzymamy pieniądze oraz punkty. Zwłaszcza punkty – w końcu to one koniec końców będą decydowały o naszym zwycięstwie. Oprócz tego po drodze trzeba będzie zadbać o wybudowanie odpowiednich konstrukcji oraz przyciągnięcie do naszego malowniczego gospodarstwa właściwych gości, ponieważ jedno i drugie gwarantuje nam bonusy, które często potrafią wywrócić sytuację na planszy do góry nogami.

Zobacz: Azul - najładniejsza łamigłówka, jaką kiedykolwiek widziałeś
Zobacz: Terraformacja Marsa | Planszówka na weekend

Rozgrywka w Viticulture toczy się na przestrzeni kilku rund symbolizujących kolejne lata. Ilu? O tym decydują sami gracze – w momencie, kiedy jeden z graczy osiągnie pułap 20 punktów (25 w dodatku), dogrywamy bieżący rok i podliczamy zdobyte punkty. W trakcie każdej rundy będziemy na zmianę wysyłali swoich robotników na wybrane pola na planszy, co z kolei pozwoli nam na wykonanie przypisanych do nich akcji.  Żeby jednak nie było zbyt prosto, większość z nich dostępna jest wyłącznie o określonej porze roku, więc nasze działania będą mocno uzależnione od wbudowanego w grę kalendarza. Bardzo istotna jest również ich kolejność – w końcu trudno zebrać plony z pola, jeśli wcześniej nic na nim nie zasadziliśmy.


Do czego zmierzam: Viticulture to przede wszystkim gra o planowaniu i optymalizacji działań. Na początku zabawy zawsze będzie nam czegoś brakowało – pieniędzy, robotników, odpowiednich gatunków winorośli itd. Z czasem się to zmienia i gra luzuje część ograniczeń, jednak zanim to nastąpi, będziemy zmuszeni do podejmowania trudnych decyzji i główkowania, jak najbardziej efektywnie wykorzystać nasze skromne zasoby. Przed podobną łamigłówką stoją także nasi rywale, a walka o zwycięstwo to tak naprawdę wyścig o to, komu szybciej uda się ją rozwiązać.

Viticulture | Planszówka na weekend

Ja wiem, ja wiem – cały ten fragment o „strategii” i „optymalizacji działań” kojarzy się raczej z planowaniem rocznego budżetu w Excelu, a nie dobrą zabawą. A jednak grając w Viticulture nigdy tego w ten sposób nie odbieramy, tylko, cóż, dobrze się bawimy. Przede wszystkim mimo elementu rywalizacji nie czuć tutaj nadmiernej presji. Gra w zasadzie nie próbuje nas karać za błędne decyzje. Wręcz przeciwnie, często wyciąga nam pomocną dłoń, np. w postaci dużego robotnika, który pozwala nam skorzystać z danego pola, nawet jeśli wcześniej zdążyli je zająć nasi przeciwnicy. Taką deską ratunkową mogą się również okazać karty gości, które pozwalają nam jednorazowo wykonać przypisane do nich akcje specjalne. Są one bardzo potężne i dobrze wykorzystane potrafią wywrócić grę do góry nogami. Przede wszystkim jednak poszerzają wachlarz dostępnych dla gracza opcji, dzięki czemu praktycznie zawsze możemy wykonać jakiś sensowny ruch i nie czujemy się postawieni pod ścianą. Mówiąc krótko, czego byśmy nie robili, grając w Viticulture zawsze posuwamy się do przodu. Może nie zawsze tak szybko, jakbyśmy chcieli, ale jednak do przodu. To naprawdę fajne uczucie!

Wakacje we Włoszech

Na osobną pochwałę zasługuje klimat, który z Viticulture wylewa się strumieniami. Ilustracje, cóż, może i miejscami mogłyby być ciut piękniejsze, ale świetnie oddają atmosferę sielskiej, nieco wyidealizowanej włoskiej prowincji. Pomagają także zasady, które wyjątkowo dobrze spinają się z tematem. W końcu wiadomo, że plony zbiera się na jesień, ale żeby mieć co zbierać, to najpierw na wiosnę musimy coś zasadzić. To po prostu ma sens! Oczywiście jest w tym pewna umowność – to w końcu planszówka, a nie Symulator Winiarza 2021 – ale w trakcie zabawy bardzo łatwo o niej zapomnieć i dać się uwieźć tworzonej przez grę iluzji.


To ścisłe powiązanie zasad z tematem ma jeszcze jedną zaletę – są one dzięki temu dużo łatwiejsze do przyswojenia, a gra staje się bardziej przystępna. Ich tłumaczenie przebiega gładko, a większość graczy powinna maksymalnie do końca pierwszej partii załapać, o co chodzi. Byłbym jedynie ostrożny z polecaniem Viticulture osobom, które w planszówkach stawiają dopiero pierwsze kroki. Pod względem złożoności to jednak tytuł o oczko albo dwa bardziej skomplikowany, niż np. Carcassonne czy Wsiąść do Pociągu. Oczywiście tacy gracze również mogą się przy nim doskonale bawić, jednak trzeba liczyć się z tym, że początkowo gra może się wtedy wydawać nieco przytłaczająca. Generalnie jednak jak na grę o takim poziomie złożoności próg wejścia w przypadku Viticulture jest bardzo niski i nie trzeba doktoratu, żeby się dobrze bawić.

Viticulture: Toskania – genialny dodatek do świetnej gry

Prawie na zakończenie, pisząc o Viticulture nie sposób nie wspomnieć o tym, że w sklepach oprócz gry podstawowej znajdziemy również dodatek Toskania, powszechnie uważany za jedno z najlepszych rozszerzeń kiedykolwiek wydanych do jakiejś planszówki. I faktycznie coś jest na rzeczy. Toskania to modularne rozszerzenie, które wprowadza nową planszę oraz kilka pomniejszych modułów, rozbudowujących grę o dodatkowe mechaniki, np. specjalnych robotników z unikalnymi zdolnościami. Na pozór nie ma tego dużo, jednak zmiany wprowadzane przez Toskanię urozmaicają rozgrywkę oraz skutecznie naprawiają kilka pomniejszych problemów, na które zdarza się narzekać graczom w przypadku podstawki. To taka kropka nad „i”, która z gry bardzo dobrej robi tytuł wybitny. Jeśli więc Viticulture przypadnie Wam do gustu, koniecznie sprawdźcie Toskanię – nie pożałujecie!

Viticulture | Planszówka na weekend

Zresztą z dodatkiem czy bez, w Viticulture zagrać po prostu warto. Jeśli szukacie planszówki, która pozwoli Wam zrelaksować się przy lampce ulubionego wina i zapomnieć na chwilę o jesiennej szarówce, będzie to strzał w dziesiątkę.

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News

Źródło zdjęć: własne

Źródło tekstu: własne

Przewiń w dół do następnego wpisu