Wypuścili dżina z butelki. Nowe narzędzie AI zatrzęsło światem gier

Jakub Krawczyński (KubaKraw)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Wypuścili dżina z butelki. Nowe narzędzie AI zatrzęsło światem gier

Google wydał właśnie nowe narzędzie do tworzenia gier. Tuż po jego opublikowaniu cały rynek spotkało mocne tąpnięcie, a ceny akcji głównych graczy poleciały na łeb, na szyję. Czy jest czego się obawiać?

Dalsza część tekstu pod wideo

Co właściwie potrafi Project Genie i dlaczego wywołał panikę

Project Genie, to nowe narzędzie generatywnej sztucznej inteligencji do tworzenia gier na podstawie promptów. Korzysta ono z modeli Genie 3 i Gemini, a następnie generuje prototypy gier, które są w pełni interaktywne. Narzędzie ma jedno poważne ograniczenie - pozwala na sprawdzenie wykreowanego świata, ale z limitem czasowym 60 sekund. Pomimo tego, że nie tworzy ono w pełni funkcjonalnych prototypów - nadal zaniepokoiło ono inwestorów, a wielu z nich masowo zaczęło sprzedawać swoje udziały w dużych firmach zajmujących się produkcją gier.

Oberwali najwięksi, w tym Take-Two Interactive (właściciel Rockstar Games, twórców GTA), CD Projekt Red, a nawet Nintendo i Roblox. Najwięcej straciła firma Unity (aż 20% spadek), która w końcu dostarcza swój silnik dla twórców gier.

Zanim jednak ta panika przybierze większej skali, warto sobie uświadomić, czym naprawdę jest Project Genie - nie jest to silnik do tworzenia gier sensu stricto. To narzędzie do szybkiego prototypowania tytułów, które potrafi dość zmyślnie sklonować i zmieszać różne pomysły, a potem dać możliwość natychmiastowego sprawdzenia.

Nie zapewnia on jednak żadnego zintegrowanego systemu renderowania grafiki, tworzenia dźwięku, kształtowania fizyki czy przemodelowania sterowania, jaki można znaleźć w gotowych komercyjnych pakietach, jak Unity czy Unreal Engine. Tak więc nie istnieją tutaj trwałe relacje między obiektami, nie obowiązują nas cele misji, logika świata jest szczątkowa, itp. AI generując i wypełniając różne części świata, narzędzie sztucznej inteligencji może zapominać, co samo chciało osiągnąć jeszcze chwilę wcześniej. Dlatego też Google zaznacza, że jest to eksperymentalne narzędzie. No i trzeba się też liczyć, że produkt końcowy jest ograniczony do 720p i 24 fps, przy sporych opóźnieniach sterowania.

Zatem użytek Project Genie na ten moment wydaje się być taki, że dzięki niemu ustalimy, czy jakiś pomysł powstały w ramach burzy mózgów jest faktycznie warty inwestowania w niego czasu.

Model powstał w oparciu o ok. 200 tysięcy godzin materiałów poświęconym grom wideo z publicznych źródeł. Twórcy utrzymują, że nie został "karmiony" żadnymi tytułami bezpośrednio.

Technologia ma potencjał i można oczywiście powiedzieć, że Google wypuściło dżina z butelki, ale jest to na razie raczej malutki bezbronny duszek. Nie ma mowy w tej formie o tym, że to będzie nowy kierunek tworzenia gier, raczej ciekawostka która dopóki nie będzie dopracowana, nie będzie w poważny sposób wcielona do gamedevu.