"/>
DAJ CYNK

Test telefonu Huawei ShotX

27.03.2016

Dodane przez: Lech Okoń (LuiN)

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 39943

Huawei ShotX, znany też na niektórych rynkach jako Honor 7i, to smartfon "selfie-centryczny". Wszystko za sprawą obrotowego aparatu fotograficznego z podwójną, dwukolorową lampą, który błyskawicznie z tyłu obudowy może przewędrować nad ekran i posłużyć do wykonywania wysokiej jakości autoportretów. W czasie testów urządzenie obroniło się jednak też w wielu innych kategoriach, m.in. czasem pracy. Nawet jeśli ktoś stroni od selfies, może w smartfonie ShotX znaleźć solidnego kompana w bardziej prozaicznych czynnościach.

Huawei ShotX, znany też na niektórych rynkach jako Honor 7i, to smartfon "selfie-centryczny". Wszystko za sprawą obrotowego aparatu fotograficznego z podwójną, dwukolorową lampą, który błyskawicznie z tyłu obudowy może przewędrować nad ekran i posłużyć do wykonywania wysokiej jakości autoportretów. W czasie testów urządzenie obroniło się jednak też w wielu innych kategoriach, m.in. czasem pracy. Nawet jeśli ktoś stroni od selfies, może w smartfonie ShotX znaleźć solidnego kompana w bardziej prozaicznych czynnościach. Zapraszam do lektury i komentowania.

Design, ergonomia i jakość materiałów

Telefon jest smukły, jednak pamiętać należy, że podawane przez producenta 7,8 mm grubości nie dotyczy wystającego na dodatkowe 1,5 mm aparatu. Aparat ten jest przy tym ustawiony niesymetrycznie, więc telefon ma tendencję do kołysania się gdy leży na stole. Metalowa ramka i dwie tafle szkła z przodu i z tyłu obudowy zdecydowanie mogą się podobać, choć osoby oglądające telefon czasem narzekały, że jest trochę kanciasty, a nie tak opływowy jak np. Xperia M5 (swoją drogą równie ciekawa dla "selfie-maniaków").

Zanim o reszcie obudowy, trochę o tym nietypowym aparacie. Przede wszystkim mechanizm jego obracania jest bardzo solidny. Aparat doskakuje do skrajnych pozycji z charakterystycznym kliknięciem, nie ma więc mowy, by w czasie wykonywania zdjęć zaczął się odchylać czy samoistnie rozłożył się gdy jest w kieszeni. Otworzenie aparatu powoduje automatyczne uruchomienie aplikacji fotograficznej, nawet gdy telefon jest zablokowany za pomocą hasła. To nie lada gratka dla pań, które bez zbędnych operacji mogą natychmiast zmienić swój telefon w wygodne lusterko, w dodatku podświetlane w razie potrzeby - albo rozjaśnioną ramką wokół podglądu zdjęcia, albo podwójną lampą. Delikatne wgłębienie obudowy ułatwia wyłuskanie aparatu nawet przy krótkich paznokciach, a na upartego można też otworzyć aparat naciskając brzeg zawiasu pod odpowiednim kątem. Jak zdradzają niewielkie śruby, brzegi obudowy aparatu wykonano z metalu, co istotnie wpływa na trwałość rozwiązania. Imponujące jest też to, że rozłożony aparat ani drgnie na boki - jest niczym przyspawany ;-).

<: F2575 :>

Metalowe boki telefonu urozmaica szereg elementów dodatkowych. Na górze oprócz zawiasu aparatu znajdziemy dodatkowy mikrofon do redukcji szumu otoczenia i złącze słuchawkowe typu JACK 3,5 mm, z lewej strony znalazł się czytnik linii papilarnych, z prawej przycisk regulacji głośności, włącznik i szufladki karty nanoSIM oraz microSD (można zamiast niej umieścić drugą kartę nanoSIM), na dole symetrycznie rozstawiono głośnik i mikrofon a pomiędzy nimi gniazdo microUSB. Tył jest pozbawiony dodatkowych elementów, nie licząc oczywiście opisanego wyżej aparatu. Z przodu czeka nas minimalizm - 80% panelu stanowi 5,2-calowy ekran, wąska ramka poniżej niego jest gładka, w ramce na górze zaszyto głośnik słuchawki oraz czujnik zbliżania i jasności otoczenia.

Producent nie chwali się z jakiego szkła skorzystał, jednak po przeszło miesiącu użytkowania obie tafle nie zebrały choćby jednej rysy. Spasowanie elementów jest idealne, a zastosowany design jak dla mnie bardzo atrakcyjny. 160 gramów nie czyni urządzenia przesadnie ciężkim jak na 5,2-calowca z metalowymi ramkami i tak pojemnym akumulatorem - aż 3090 mAh.

Komentarze
Zaloguj się