Oczyści powietrze i zabawi kota - test Dreame AP10

Dreame AP10 to oczyszczacz powietrza przygotowany specjalnie z myślą o posiadaczach kotów oraz ich pupilach. Sprawdzamy, czy taki sprzęt ma sens.

Arkadiusz Bała (ArecaS)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Telepolis.pl
Oczyści powietrze i zabawi kota - test Dreame AP10

„Eee? Że co u licha?” – tak mniej więcej brzmiała moja reakcja, kiedy zaproponowano mi testy „oczyszczacza powietrza dla kotów”. Pomysł wydał mi się tak absurdalny, że w pierwszej chwili byłem pewny, że po prostu się przesłyszałem.

Dalsza część tekstu pod wideo

Ale nie! Dreame AP10 – bo pod taką nazwą rzeczone urządzenie znajdziemy w sklepach – jak najbardziej istnieje. Z kolei, jeśli się mocniej nad tematem zastanowić, ukierunkowanie na posiadaczy zwierząt też ma sporo sensu. W końcu gdzie znajdziemy w powietrzu tyle kurzu, sierści i alergenów, co w domach psiarzy i kociarzy?

Także w teorii mamy tu do czynienia ze sprzętem co najmniej interesującym. Ale czy warto go kupić? To dość istotne pytanie, bo choć obecna cena rzędu 1399 zł nie jest kosmiczna, to do niskich też bynajmniej nie należy.

Wygląd i wykonanie

Nie ukrywam, nie jestem fanem stylistyki stosowanej przez Dreame w przypadku oczyszczaczy powietrza. Większość dotychczasowych modeli prezentuje się w mojej ocenie zbyt kiczowato jak na sprzęt, który ma stać w salonie i za bardzo nie rozpraszać. Na całe szczęście Dreame AP10 wypada pod tym względem dużo lepiej niż np. Dreame PM20.

Oczyści powietrze i zabawi kota - test Dreame AP10

Nie nazwałbym go może „ładnym”, ale tutejszy design jest na tyle stonowany, że nie powinien nikomu przeszkadzać. Urządzenie ma ok. 56 cm wysokości i lekko „jajowaty” kształt z wydzieloną płaską platformą na szczycie obudowy. Niestety, choć w materiałach promocyjnych praktycznie zawsze można w tym miejscu zobaczyć siedzącego kota, to w pudełku z urządzeniem żadnego nie znajdziemy (szukałem). Zamiast tego możemy na wspomnianej platformie zamontować specjalny drapak z myślą o naszym własnym czworonogu.

Oczyści powietrze i zabawi kota - test Dreame AP10

Poniżej platformy znajduje się wylot powietrza. To zasysane jest dołem i prowadzone na znajdujący się wewnątrz obudowy filtr. Ten składa się z dwóch elementów: wewnętrznej kasety oraz filtra głównego, który jest mocowany na rzepy, dzięki czemu można go w razie potrzeby łatwo wymienić.

Wnętrze urządzenia możemy w każdej chwili podejrzeć, ponieważ spora część obudowy jest przeźroczysta. Patrząc z zewnątrz, dużo bardziej istotny jest jednak panel kontrolny z niewielkim wyświetlaczem. Możemy z jego poziomu podejrzeć stan powietrza, status niektórych funkcji (np. łączności Wi-Fi) oraz zmienić tryb pracy, w tym aktywować tryb „Oczyszczanie dla zwierząt”, który wymusza pracę na najwyższych obrotach. Teoretycznie wystarczy to do korzystania z urządzenia, aczkolwiek większość funkcji i tak zarezerwowana została wyłącznie dla aplikacji.

Oczyści powietrze i zabawi kota - test Dreame AP10

Warto także wspomnieć, że aby uzyskać dostęp do filtra, należy zdemontować całą górną część obudowy wraz z silnikiem. Na szczęście jest to proces bardzo prosty. Nieco gorzej jest z ponownym montażem pokrywy, ponieważ zabrakło wyraźnych oznaczeń, które pomogłyby łatwo trafić w zaczepy. Generalnie jednak poza tym drobnym felerem cała konstrukcja wydaje się bardzo przemyślana pod kątem obsługi, a miłym plusem jest to, że ze względu na stosunkowo niską wagę oczyszczacz do woli można przenosić po całym mieszkaniu. 

Nie mam także zastrzeżeń do jakości wykonania. Tu dominują plastiki, jednak są one przyzwoitej jakości. Spasowanie elementów również nie budzi zastrzeżeń. Obawiam się co najwyżej o to, że z czasem przeźroczysta część obudowy może się łatwo brudzić i rysować, ale póki co nie odnotowałem w tym zakresie żadnych niepokojących objawów.

Obsługa i aplikacja

Tak jak wspomniałem, teoretycznie do korzystania z Dreame AP10 wystarczy panel dotykowy umieszczony przy wyświetlaczu. W ten sposób uzyskujemy jednak dostęp wyłącznie do najbardziej podstawowych funkcji. Jeśli chcemy w pełni wykorzystać możliwości urządzenia, trzeba zainstalować aplikację Dreamehome. Ta jest dostępna zarówno w Sklepie Play, jak i App Store.

Oczyści powietrze i zabawi kota - test Dreame AP10

Sama aplikacja kusi atrakcyjnym interfejsem oraz oferuje łatwy dostęp do najważniejszych funkcji. Od tej strony nie mam do niej większych zastrzeżeń. Problem polega raczej na tym, że została ona bardzo słabo przystosowana do naszego rynku. Tłumaczenie jest niskiej jakości, w związku z czym w menu roi się od dziwnej i niekonsekwentnie stosowanej terminologii oraz nienaturalnych form gramatycznych. Z kolei funkcja monitorowania jakości powietrza na zewnątrz w ogóle nie działa i nie potrafi pobrać danych dla żadnego z polskich miast (nie mówiąc już o tym, że np. Katowic w ogóle na liście nie było).

Wspomniane problemy nie przeszkadzają w bieżącym korzystaniu z urządzenia, ale wyglądają słabo, bo sugerują, że mamy do czynienia z „tanią chińszczyzną”. Mocno się to kłóci z wizerunkiem marki premium, który od jakiegoś czasu próbuje kreować Dreame.

Warto także nadmienić, że Dreame AP10 posiada funkcję obsługi głosowej. Niestety jest ona dostępna wyłącznie w języku angielskim. Co więcej, frazy służące do aktywowania poszczególnych funkcji są nieintuicyjne, a sam oczyszczacz bywa kapryśny, jeśli chodzi o ich rozpoznawanie. Traktowałbym to raczej jako ciekawostkę niż praktyczny dodatek.

Oczyszczanie w praktyce

Dreame AP10 według deklaracji producenta może się pochwalić wydajnością CADR rzędu 430 m³/h dla cząstek stałych i 200 m³/h dla formaldehydów. Urządzenie wykorzystuje pięciostopniowy system filtracji (filtr główny, warstwowy HEPA, filtr węglowy, światło UVC, jony ujemne) oraz – w teorii – powinien sobie poradzić z pomieszczeniami o metrażu do 55 m2. Jak na tę cenę, to zupełnie przyzwoite parametry, choć znajdziemy na rynku tańsze urządzenia, które śmiało mogą w tym zakresie z bohaterem testu konkurować, np. spod szyldu Xiaomi.

Oczyści powietrze i zabawi kota - test Dreame AP10

Urządzenie posiada sześć poziomów intensywności pracy, z czego najwyższy zarezerwowany jest wyłącznie dla wspomnianego wcześniej trybu dla zwierząt. W praktyce w toku testów korzystałem wyłącznie z trybu automatycznego, który dobrze radził sobie z utrzymywaniem stężenia PM2,5 na poziomie ok. 7 μg/m3.

Niestety, tu w toku testów napotkałem na mały problem. Jako że Górny Śląsk ewidentnie słynie z czystego powietrza, oczyszczacz w moim mieszkaniu ewidentnie nie miał zbyt dużo do roboty. Urządzenie w toku testów stało w moim gabinecie, który jest najbardziej zakurzonym pomieszczeniem w domu, a przy tym ulubionym pokojem naszego kota. Mimo to przez mniej więcej dwa tygodnie Dreame AP10 stał praktycznie bezczynnie, cały czas utrzymując najniższe obroty i zgłaszając stężenie PM2,5 rzędu 7 μg/m3.

Oczyści powietrze i zabawi kota - test Dreame AP10

Nie ukrywam, miałem chwilę zwątpienia, kiedy zastanawiałem się, czy urządzenie na pewno pracuje poprawnie. Jak się jednak okazuje, bezpodstawnie. Wszystko wskazuje na to, że Dreame AP10 po prostu tak skutecznie radzi sobie z usuwaniem zanieczyszczeń. Kiedy zapylenie w mieszkaniu rosło (np. podczas wymiany żwirku w kuwecie), natychmiast wchodził na obroty, by po maksymalnie kilkudziesięciu sekundach stan powietrza wrócił do normy.

W praktyce oznacza to, że korzystając z Dreame AP10 będziemy mogli cieszyć się czystym powietrzem i autentycznie zapomnieć, że gdzieś tam w kącie pracuje oczyszczacz. Podczas bieżącej pracy hałas mierzony z 1 m wynosił ok. 36 dBa, a więc urządzenie przez większość czasu jest praktycznie niesłyszalne. Na maksymalnych obrotach robi się wyraźnie głośniej, bo decybelomierz pokazał 66 dBa, jednak, tak jak wspomniałem, w praktyce takie sytuacje nie powinny się zdarzać zbyt często.

Funkcje dla zwierząt

No dobra, a co z tymi mocno promowanymi funkcjami dla zwierząt? No… są. Jak wspomniałem, obudowa została zaprojektowana tak, by mogła pełnić rolę legowiska dla kota (powodzenia – mój nawet się do niej nie zbliżył). Do tego możemy tam umieścić drapak i wędkę do zabawy, a urządzenie posiada wbudowane lasery, za którymi zwierzak może gonić.

Oczyści powietrze i zabawi kota - test Dreame AP10

Jeśli wydaje się to Wam bardzo powierzchowne, to dlatego, że w gruncie rzeczy takie jest. Większość funkcji „dla kota” to głównie marketingowy slogan. Jest jednak kilka rozwiązań bardziej praktycznych, takich jak wzmocniony kabel odporny na przegryzienie czy wbudowany neutralizator zapachów. Nie są to więc może dodatki, które przesądziłyby o wyższości tego konkretnego modelu nad konkurencją, ale w określonych sytuacjach faktycznie mogą być istotną kartą przetargową na korzyść Dreame AP10.

Podsumowanie

Powiem tak: nawet jeśli „oczyszczacz powietrza dla kotów” okazał się w dużej mierze marketingową wydmuszką, to Dreame AP10 dał się poznać jako sprzęt bardzo udany. Niezależnie od tego, czy macie kota, psa, żółwia, czy w ogóle nie macie zwierząt, jestem przekonany, że świetnie sprawdzi się w Waszych domach. To po prostu sprzęt, który robi swoją robotę i to na tyle skutecznie, że po chwili można o nim zapomnieć.

Fakt, prywatnie mam do urządzenia kilka zastrzeżeń – dyskusyjny design, problemy z aplikacją i nieco zawyżoną cenę katalogową (1599 zł). Póki jednak można go kupić za 1399 zł, jest to dobry wybór w swojej klasie. Dreame AP10 to jeden z tych sprzętów, które w swoim domu po prostu mieć warto, nawet jeśli z kotami kompletnie Wam nie po drodze. 

Dreame AP10: 8/10
plusy
  • Dobra wydajność
  • Cicha praca
  • Łatwy dostęp do filtra
  • Kilka praktycznych funkcji pod kątem posiadaczy zwierząt (wzmocniony kabel, neutralizator zapachów)
minusy
  • Słabo zlokalizowana aplikacja
  • Większość funkcji "dla zwierząt" to czysty marketing
  • Nieco zawyżona cena katalogowa
Sprzęt do testów udostępniony przez producenta