Odrzucona technologia ze Star Treka. Ten gadżet zmieniłby cały serial
Twórcy kultowego serialu zrezygnowali z zaawansowanego sprzętu. Urządzenie miało chronić załogę podczas misji na obcych planetach.
Tarcza ochronna dla załogi
W latach osiemdziesiątych powstawał serial "Star Trek: The Next Generation" (Star Trek: Następne pokolenie). Jego twórcy chcieli unowocześnić sprzęt pokazywany na ekranie. Jednocześnie zależało im na zachowaniu ducha eksploracji znanego z oryginalnej serii. Informacje na ten temat można znaleźć w książce "Star Trek: The Next Generation 365". Publikacja ta opisuje dokładnie każdy odcinek tej produkcji.
Rozważaną nowością była specjalna powłoka ochronna. W oryginale nazwano ją "landing envelope". Miała to być osobista tarcza dla członków załogi, która uruchamiałaby się w momencie teleportacji na powierzchnię planety lub pokład obcego statku.
Koncepcja ta była bardzo logiczna. Środowiska, do których trafiały zespoły zwiadowcze Gwiezdnej Floty, obfitowały w zagrożenia. Powłoka mogła chronić ludzi przed niebezpiecznymi warunkami atmosferycznymi oraz ogniem z broni wroga.
Fabuła ważniejsza od logiki
Twórcy ostatecznie porzucili ten pomysł jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć. Powodem był konflikt między realizmem a potrzebami opowieści. Tarcza zbytnio zmniejszałaby ryzyko związane z misjami poza statkiem, odbierając scenom całe napięcie dramatyczne.
Krok w nieznane to fundament całego cyklu. Ekspedycje na niezbadane planety muszą budzić emocje, a załoga musi być narażona na ataki wrogo nastawionych obcych ras lub kaprysy natury. Usunięcie elementu nieprzewidywalności zniweczyłoby sens takich scen. Autorzy książki wspominają też o możliwych ograniczeniach budżetowych.
Ochrona podczas samego transportu rodziła też kolejne pytania. Widzowie mogliby zastanawiać się, dlaczego załoga nie korzysta z osłon przez cały czas pobytu na planecie. Stała ochrona zabiłaby dynamikę fabuły.
Tarcze tylko na statkach
Brak osobistych osłon pokazuje sposób balansowania między optymizmem technologicznym a potrzebą budowania napięcia. Świat Star Treka to miejsce, w którym ludzkość pokonała biedę i głód na Ziemi. Akcja musi się więc toczyć na niebezpiecznych obrzeżach galaktyki. To tam bohaterowie natrafiają na realne wyzwania.
Twórcy zachowali jednak pola siłowe na poziomie całych statków kosmicznych. W wielu odcinkach słabnące osłony okrętu Enterprise pełnią rolę dramatycznego licznika. Czas ucieka, a załoga musi szybko znaleźć rozwiązanie problemu. W przypadku sterylnych bitew w kosmosie dodaje to scenom dynamiki. Przy bezpośrednich starciach na powierzchni planet takie urządzenia nie były po prostu potrzebne.