Dostałem wiadomość o podłożeniu bomby. Co robić?

W okres przedświąteczny weszliśmy z zapowiedziami zamachów bombowych. Informacje na ich temat przesłano na redakcyjną skrzynkę mailową. Co robić w takiej sytuacji?

Maciej Sikorski
1
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Dostałem wiadomość o podłożeniu bomby. Co robić?

Mail dot. konieczności ewakuacji budynków z powodu zagrożenia atakami terrorystycznymi może się szybko rzucić w oczy podczas przeglądania redakcyjnej korespondencji. Nie będziemy pisać, jakich adresów dotyczył, by nie wzbudzać paniki. Zresztą, zapowiadane w mailach zamachy miały być realizowane jeszcze w marcu, więc tym bardziej nie ma sensu ujawniać szczegółów. Warto jednak wiedzieć, jak zachować się w takiej sytuacji.

Dalsza część tekstu pod wideo

Dzień dobry, zalecam ewakuację

Na skrzynkę trafia mail, jego nadawca twierdzi, że w kilku miejscach w kraju umieścił ładunki wybuchowe. Wymienia lokalizacje i dodaje, że wykrycie ładunków będzie utrudnione. Ataki mają być przeprowadzane co godzinę. Aby tego uniknąć, konieczne będzie spełnienie żądań nadawcy maila. Do tego wzmianka o konieczności przeprowadzenia ewakuacji. 

Z prośbą o instrukcję działania w przypadku otrzymania takiej korespondencji zwróciliśmy się do Komendy Głównej Policji. Tamtejsze Biuro Komunikacji Społecznej odpowiedziało krótko: takie przypadki należy zgłaszać pod numer alarmowy 112. Służby sprawdzą ich wiarygodność i podejmą właściwe działania. Jak to wygląda w praktyce? Sprawdziliśmy.

Policja tego nie bagatelizuje. Warto zadzwonić pod 112

Od chwili zgłoszenia sprawy do przyjazdu policji minęło około 30 minut. Funkcjonariusze sfotografowali problematycznego maila na ekranie komputera i przekazali, że podobnych zgłoszeń tylko tego dnia było już kilkadziesiąt. Wizyta trwała raptem pięć minut. Czy zatem jest to problematyczne z punktu widzenia dzwoniącego? Raczej nie. A nie ulega wątpliwości, że lepiej nie lekceważyć takich gróźb. 

Pisząc krótko: dostałeś/dostałaś maila o niepokojącej treści? Dzwoń na 112. I pamiętaj, że ten numer nie jest do zabawy. Niedawno przekonał się o tym mieszkaniec powiatu strzyżowskiego.