DAJ CYNK

Samsung Galaxy Note20 – czy warto kupić? 3 powody za i trzy powody przeciw

Dodane przez: Xyrcon

Kategoria: Sprzęt

Interakcje: 10123

 

 

Samsung Galaxy Note20 to aktualnie gorący temat. Sklepy i operatorzy bombardują nas informacjami o ofercie przedsprzedażowej a bonusami, ale czy warto ten model kupić? Z jednej strony kosztuje krocie, ale z drugiej na pewno jest ku temu jakiś powód. Miałam już ten Galaxy Note 20 w rękach i postaram się rozwiać wątpliwości.

Warto, bo ma rysik S Pen

W zasadzie… na tym można by zakończyć. Seria Galaxy Note to najdłużej rozwijana linia urządzeń mobilnych z rysikiem, który nie tylko zastąpi palec, ale też rozpoznaje czułość nacisku i ma różne dodatkowe funkcje i gesty.

Samsung ma tu ogromne doświadczenie i przez lata rozwijania serii Galaxy Note zebrał masę interesujących pomysłów. W Galaxy Note20 rysik reaguje tak szybko, że jest jak ołówek. Samsung zaprzągł sztuczną inteligencję do przewidywania kolejnego punktu rysowanej linii, przez co opóźnienie zostało zredukowane do 26 ms. Tego opóźnienia w ogóle nie widać. Rysowanie i pisanie na Galaxy Note20 to czysta przyjemność.

SI przewiduje kolejny punkt na rysowanej linii

S Pen to część interfejsu Galaxy Note. Można pisać odręcznie, a telefon zostawi notatkę w takiej postaci lub zamieni ją na tekst. Można nawigować gestami, podglądać obrazki bez otwierania, manipulować zrzutami ekranu, szybko tłumaczyć tekst, a nawet wykonywać gesty w powietrzu – to nowość w oprogramowaniu Galaxy Note20. Tych funkcji jest mnóstwo i można wybrać takie, które najbardziej lubisz. Dzięki współpracy z Microsoftem, z rysika można korzystać na wiele sposobów w pakiecie Microsoft Office, a po godzinach rysować w ArtRage czy Corel Painterze… albo odwrotnie, jeśli pracujesz jako ilustrator.

To o wiele więcej, niż zapewniają te rysiki, które można dokupić do każdego innego telefonu czy tabletu. Kto raz spróbuje, przepadnie na zawsze. U mnie zaczęło się w 2013 roku od tabletu Galaxy Note 8.0 i do dziś uważam, że to interfejs Samsunga z S Pen nie ma sobie równych, gdy chodzi o wygodę i szybkość obsługi. Mówię to z pełną świadomością tego, że One UI wcale nie jest moim ulubionym launcherem.

Zobacz: Plus już ma Galaxy Note20 i Galaxy Note20 Ultra w ofercie
Zobacz: Galaxy Note20 i Galaxy Watch 3 już dostępne w ofercie T-Mobile

Warto, bo dostanie gry z Xboxa

Samsung nie sili się na promowanie jakiegoś smartfonu jako typowo gamingowego, a i tak ma nad nimi sporą przewagę. Galaxy Note20 jako jeden z pierwszych modeli dostanie dostęp do Projektu xCloud Microsoftu. To oznacza, że będzie można na nich grać w gry z PC i konsol, streamowane z chmury, jeśli konto ma dostęp do Xbox Game Pass Ultumate. usługa będzie dostępna od 15 września, także w Polsce.

To doskonała wiadomość dla graczy, którzy mają już Xboxa lub grają na Windowsie, ale nie tylko. W ramach abonamentu Xbox Game Pass Ultimate uzyskamy dostęp do ponad 100 gier. Wysyłanie ich na telefon nie będzie wymagało dodatkowych opłat, ale warto wyposażyć się w kontroler. Ekran Galaxy Note20 jest na tyle duży, że granie w Gears 5 czy Halo powinno być komfortowe. W połączeniu z Wi-Fi 6 i łącznością 5G, którą zapewnia Galaxy Note20, powinno to być bardzo satysfakcjonujące doświadczenie.


Na lokalne gry też wystarczy mocy. Samsung obiecuje, że sztuczna inteligencja pomoże lepiej dopasować wydajność urządzenia do grania. Tryb niskich opóźnień przesyłania dźwięku przez Bluetooth ma z kolei ukrócić bolączkę mobilnego grania – dźwięk nie będzie rozjeżdżał się z obrazem.

Warto, bo będzie aktualizowany przez 3 pokolenia

Przedsmak tego już dostaliśmy – Galaxy Note20 dostał aktualizację bezpieczeństwa, zanim trafił do rąk pierwszych właścicieli. Galaxy Note20 wejdzie na rynek z Androidem 10, ale się na nim nie zatrzyma. Samsung obiecuje, że Galaxy Note20 dostanie Androida 11. Potem dostanie Androida 12. I jeszcze Androida 13! Mamy więc zagwarantowane wsparcie przynajmniej na dwa i pół roku, a w praktyce zapewne na całe 3 lata.

Zobacz: Ciekawostka: Galaxy Note20 i Note20 Ultra nie są jeszcze dostępne, ale już dostały aktualizację

Myślę, że Galaxy Note20 posłuży przynajmniej do końca 2022 roku. Poprawki bezpieczeństwa będą wydawane jeszcze dłużej, więc na pewno będzie to telefon na kilka lat. Bardzo mnie cieszy, że Samsung jest w tej grupie producentów telefonów z Androidem, którzy dbają o bezpieczeństwo klienta.

Skoro o bezpieczeństwie mowa, warto dodać, że najnowsze smartfony Samsunga mają czip typu Secure Element – odizolowaną jednostkę, w której przechowywane są dane biometryczne, hasła i inne krytyczne informacje.

sierpień 2020
192 g, 8.3 mm grubości
8 GB RAM
256 GB
LTE do 2000Mbps
12 Mpix + 12 Mpix + 64 Mpix + 10 Mpix
6.7" - SuperAMOLED Plus (1080 x 2400 px, 393 ppi)
Exynos 990, 2,73 GHz
Android v.10.0
4300 mAh, USB-C

Nie warto, bo ma funkcje, których nigdy nie użyjesz

Gesty rysikiem w powietrzu, menu z rysikiem, rozpoznawanie pisma odręcznego, rozpoznawanie siły nacisku – to wszystko dodatki i w oczach wielu osób będą tylko dodatkami. Często szybciej zrobisz trzy pociągnięcia palcem, niż wydłubiesz rysik z dołu obudowy.

Wiele osób nie skorzysta też z trybu DeX, bo albo nie ma odpowiedniego telewizora czy monitora, albo nie ma takiej potrzeby. Fajnie jest wiedzieć, że twój telefon ma tryb desktopowy i może być gładzikiem, ale większości z nas to szczególnie nie poprawi jakości życia, a wymagałoby zmiany przyzwyczajeń. Podobnie jest z funkcją „połącz z Windows”, ładowaniem bezprzewodowym czy zoomem 50x.

Nie warto, bo jest drogi

To koronny argument w dyskusjach o smartfonach, samochodach, butach i całej reszcie. Cennik Galaxy Note20 wygląda, jakby spadł z kosmosu. Prawie 5 tysięcy złotych przy średniej pensji w Polsce 5 604,25 zł brutto (GUS, grudzień 2019) za telefon to obrzydliwie dużo.

Zobacz: Galaxy Unpacked: Samsung Galaxy Note 20 i Galaxy Note 20 Ultra – znamy polskie ceny

I tu wracamy do poprzedniego argumentu. Galaxy Note20 ma mnóstwo funkcji, których użytkownik potrzebujący „telefonu do dzwonienia” w życiu nie użyje. Dopłacamy za możliwość robienia gestów rysikiem w powietrzu, bezprzewodowy tryb DeX (dzięki niemu możesz zrobić sobie stację roboczą z monitorem i klawiaturą ze smartfonu), zaawansowane funkcje notatek i masę innych rzeczy. Wielu klientom wystarczy, jeśli telefon dzwoni, SMS-uje, odbiera pocztę, pozwala przeglądać media społecznościowe i robi wyraźne zdjęcia. Te wymagania spełni telefon o połowę tańszy.

Podobnie jest z materiałami i wykonaniem. Samsung dba o detale, zmniejsza ramki, usuwa zbędne gramy, zapewnia obsługę eSIM (także w połączeniu z innym SIM-em), a na ekran kładzie Gorilla Glass Victus. Do tego Galaxy Note20 jest dostępny w wariancie z modemem 5G i połączy się z Wi-Fi 6.

Jest tu sporo detali technicznych, które znacząco podnoszą komfort użytkowania w rękach wymagających użytkowników. Jeśli jednak tego nie potrzebujesz… no to nie potrzebujesz. Są już połowę tańsze telefony i nawet one mają możliwość korzystania z 5G.


Nie warto, bo ma ekran tylko 60 Hz i 393 ppi

Ekran Samsunga Galaxy Note20 to jedyny punkt w specyfikacji, który wygląda podejrzanie. Ten model ma panel Super AMOLED+ o rozdzielczości 2400 x 1080 i przekątnej 6,7 cala. To daje zagęszczenie pikseli 393 ppi.

Tymczasem Samsung Galaxy S20 ma ekran 6,2 cala o zagęszczeniu pikseli 563 ppi, a jest o tysiąc złotych tańszy. Aparat jest bardzo podobny, wydajność niemal identyczna. Oba mają ekrany z certyfikatem HDR10+.

Do tego to odświeżanie… 60 Hz. Tego po prostu nie wypada robić w momencie, gdy jego większy braciszek ma 120 Hz, a do tego dynamiczne dopasowanie częstotliwości odświeżania do wyświetlanych treści. To z pewnością wpłynie pozytywnie na czas pracy telefonu na akumulatorze. W Galaxy Note20 tego systemu zabrakło, nad czym szczerze ubolewam.

Jeśli chcesz sprawić sobie telefon Samsunga z imponującym ekranem, Galaxy Note20 nie będzie najlepszym wyborem. Z tego punktu widzenia lepiej dołożyć do Galaxy Note20 Ultra, a najlepiej kupić Galaxy S20 i mieć jeszcze luźny tysiąc w kieszeni na inne wydatki.

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News

Źródło zdjęć: wł., Samsung

Źródło tekstu: wł.

Przewiń w dół do następnego wpisu