Ceny biletów wzlecą w niebo, za to liczba lotów gwałtownie spadnie
Dla osób, które często podróżują samolotem, nie mam dobrych wieści. Wszystko wskazuje na to, że lotów będzie znacznie mniej, natomiast ceny biletów będą znacznie wyższe. I to nie tylko spekulacje.
Nie jest to żadne proekologiczne działanie linii lotniczych, a prosta ekonomia. Otóż napięta sytuacja w rejonie Zatoki Perskiej sprawiła, że nie tylko ceny paliw do samochodów wystrzeliły w górę, ale także ceny paliwa lotniczego. Tym samym SAS, czyli największy skandynawski przewoźnik odwołał ponad 6 tysięcy lotów zaplanowanych na kwiecień, a to dopiero początek.
Kryzys uziemia samoloty
Oczywiście warto pamiętać, że SAS realizuje około 800 lotów każdego dnia. Tym samym, chociaż liczba 6 tysięcy wydaje się olbrzymia, tak mówimy tu raczej o niewielkim ograniczeniu w skali działalności przewoźnika. Co więcej, konkurencyjna linia Norwegian zwiększa liczbę lotów w okresie wielkanocnym o 120 w celu przejęcia części pasażerów. Nie jest więc tak, że paliwa zabrakło, a niebo stanie się puste.
To raczej korekta mająca na celu optymalizację zarobków. O wiele bardziej niepokojące jest to, że SAS, Air France-KLM, Cathay Pacific, Air India i Qantas podnoszą ceny biletów, natomiast Ryanair zamierza to zrobić. Możemy tylko mieć nadzieję, że po wygaszeniu kryzysu te wrócą do poprzednich poziomów, co nie jest wcale takie oczywiste. A co z polskim LOT-em? Wysłaliśmy zapytanie do biura prasowego w tej sprawie.