Koszty życia mocno do góry? Takie są skutki rewolucji za oceanem
Rozwój tzw. sztucznej inteligencji wywołuje pytania o miejsca pracy, bezpieczeństwo czy koszty, a teraz także o inflację. Okazuje się, że np. w USA ta rewolucja prowadzi do wzrostu cen. W pakiecie z innymi zjawiskami może to mieć wpływ m.in. na kształt sceny politycznej za oceanem.
Temat tzw. sztucznej inteligencji coraz mocniej dominuje w przekazie medialnym – pojawia się już w każdym możliwym kontekście. I nawet jeśli ktoś przyjmie, że to bańka, że wielkich zmian nie będzie, że przewidywana rewolucja okaże się wydmuszką, to zjawisko i tak zapewne będzie miało wpływ na jego życie. Wystarczy spojrzeć na rosnące ceny.
Rewolucja SI wzmaga inflację w USA
Niedawno okazało się, że Apple podnosi ceny sprzętu. Globalnie. Powód? Rosnące ceny podzespołów. A jest drożej, bo po komponenty zgłasza się branża związana z SI. Podmioty te są w stanie zapłacić znacznie więcej i wziąć od ręki każdą ilość towaru. Producenci komputerów czy smartfonów mają problem. I widać to nie tylko po Apple, bo ceny podnoszą też Sony czy Dell. Niebawem sytuacja się unormuje? Na razie niewiele na to wskazuje.
Największe firmy technologiczne w rozwój centrów danych inwestują już astronomiczne kwoty, z miliardów dolarów przechodzimy do bilionów. Analitycy coraz częściej zadają pytania o finał tego wyścigu. Bo trudno stwierdzać, czy te środki się zwrócą. A jeśli tak, to kiedy.
Na podzespołach sprawa się nie kończy. Tworzenie nowych centrów danych wpływa też na sektor budowlany i rynek energii elektrycznej. Ceny rosną, bo produkcja energii nie nadąża za popytem na nią. Efekt? Rośnie inflacja. A to może uniemożliwiać lub przynajmniej utrudniać cięcie stóp procentowych. Tymczasem takich ruchów od Fed domaga się Donald Trump. Nowemu szefowi tej instytucji może być ciężko pogodzić oczekiwania prezydenta i jego administracji z rynkowymi realiami.
Postęp może się okazać kosztowny dla ekipy Donalda Trumpa
Sytuacji nie sprzyja też m.in. sytuacja na rynku paliw. Na Bliskim Wschodzie wciąż jest niespokojnie, co winduje ceny ropy naftowej. Oczywiście pojawią się głosy, że do tej sytuacji rękę przyłożyły głównie Stany Zjednoczone, więc teraz konsumują efekty swoich działań. Sprawa jest o tyle ciekawa, że jesienią Amerykanów czekają wybory połówkowe, które mogą zmienić układ sił w tamtejszym parlamencie. Partia Republikańska może je przegrać, co utrudni ekipie Donalda Trumpa rządzenie. Finalnie może się zatem okazać, że rozwój SI wpływa na politykę. Ale nie w taki sposób, w jaki tego oczekiwano.
Euforia w Korei Południowej. Każdy skorzysta?
Ciekawie dzieje się w USA, ale warto też obserwować Koreę Południową. Póki co panuje tam spory entuzjazm napędzany rozwojem SI. Wpływy budżetowe rosną, kraj nastawia się na rewolucję technologiczną, która wprowadzi go na wyższy poziom, niektóre firmy notują zyski, które wręcz szokują. Zarobki w nich stały się tak wysokie, że powstaje nowa elita. Ale w tle daje o sobie znać np. szybko rosnąca inflacja. Część społeczeństwa zyska, część (ta większa) ze "skoku cywilizacyjnego" nie musi być zadowolona.