Czy opóźni się debiut cyfrowej telewizji mobilnej?

Wśród firm i organizacji zainteresowanych uruchomieniem w Polsce cyfrowej telewizji mobilnej w mniejszości są ci, którzy chcą rozwiązywać problemy związane z szybkim wdrożeniem DVB-H - pisze Gazeta Prawna.

Lech Okoń (LuiN)
5
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Czy opóźni się debiut cyfrowej telewizji mobilnej?

Wśród firm i organizacji zainteresowanych uruchomieniem w Polsce cyfrowej telewizji mobilnej w mniejszości są ci, którzy chcą rozwiązywać problemy związane z szybkim wdrożeniem DVB-H - pisze Gazeta Prawna.

Problemy leżą u podstaw. Nie chodzi o możliwości techniczne, lecz o kwestie prawne i wachlarz nadawanych programów. Prezes UKE twierdzi, że komercyjny start usługi nastąpi jeszcze w tym roku, ale już obecnie trwające testy budzą pewne wątpliwości.

Testy odbywają się w próżni prawnej. Polskie prawo nie przewiduje tej usługi - mówi Witold Kołodziejski, przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji i przyznaje, że jeszcze dwa lata temu KRRiT była zdania, że jest za wcześnie na mTV.

Pierwszym obszarem sporu jest ustalenie czym właściwie mTV jest. UKE i operatorzy komórkowi twierdzą, że to usługa telekomunikacyjna, podczas gdy nadawcy i KRRiT traktują mTV jako rozpowszechnianie.

Jak postuluje Kołodziejski, cyfrowa telewizja mobilna nie może być uprzywilejowana kosztem telewizji standardowej i priorytetem na tą chwilę powinno być wdrożenie telewizji naziemnej. Tymczasem UKE i operatorzy komórkowi chcą uruchomić DVB-H znacznie szybciej niż na rynku pojawi się standard DVB-T.

Ze względu na specyfikację mTV (niewielki ekran i okazjonalny odbiór) UKE twierdzi, że nie ma sensu powielania oferty programowej nadawców. Polska Telefonia Cyfrowa stawia z kolei na to, że przynajmniej 50 % dostępnych kanałów mTV powinno zawierać dostępne na danym obszarze programy telewizyjne.

Nadawcy nie zaakceptują sytuacji, w której obecne na rynku programy miałyby być wykluczone z dostępu do mTV. Popiera ich w tym KRRiT, postulująca, że wachlarz kanałów oferowanych w ramach DVB-H musi zawierać programy obowiązkowe, a obecni nadawcy muszą mieć dostęp do platformy mTV.

Aby usługa odniosła sukces, musi dojść do ścisłej współpracy regulatora, nadawców i sieci komórkowych. Tym samym wszyscy komercyjni uczestnicy przedsięwzięcia muszą mieć w tym interes finansowy. W sporze między nadawcami i operatorami zapewne właśnie o pieniądze chodzi, twierdzi Karim Taga z firmy doradczej Arthur D. Little.

Mimo, że dekoder mTV nie musi być zainstalowany w komórce i może trafić również do palmtopa, czy do urządzenia do nawigacji satelitarnej, wdrażaniem technologii zająć muszą się operatorzy komórkowi.

Rzutuje na to wysoki koszt telefonów zaopatrzonych w DVB-H (około 300 euro), który jest zwykle redukowany przez dopłaty operatorów - bez nich nie ma szans na szybkie wdrożenie technologii. Niebanalną kwestią jest też szeroka sieć dystrybucji jaką dysponują operatorzy komórkowi.

Dalsza część tekstu pod wideo