NVIDIA mówi dość. Gigant zaczyna walkę z przemytem

Wygląda na to, że rząd USA musiał pogrozić palcem Jensenowi Huangowi. Zieloni podeszli bowiem poważniej do sprawy nielegalnego eksportu do Chin.

Przemysław Banasiak (Yokai)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
NVIDIA mówi dość. Gigant zaczyna walkę z przemytem

NVIDIA wyraźnie zaostrza zasady sprzedaży swoich akceleratorów AI. Amerykański producent miał stworzyć nową "białą listę" zweryfikowanych firm, które mogą kupować jego najbardziej zaawansowany sprzęt. Liczba zatwierdzonych klientów spadła podobno o ponad połowę.

Dalsza część tekstu pod wideo

Dokręcanie śruby zaczyna przynosić efekty

Pracownicy Zielonych odwiedzali centra danych klientów, sprawdzali zawierane umowy, a nawet przeprowadzali rozmowy z końcowymi użytkownikami sprzętu. Wszystko po to, aby wykluczyć spółki-wydmuszki, wykorzystywane do przekazywania kart graficznych i serwerów do Chin.

NVIDIA miała również zażądać od swoich partnerów poprawy procedur związanych z kontrolą eksportu. Jensen Huang, dyrektor generalny firmy, podkreślał wcześniej, że koncern oczekuje pełnego przestrzegania obowiązujących przepisów.

Działania te mają być odpowiedzią na naciski ze strony Waszyngtonu. Amerykańskie służby prowadzą kilka postępowań dotyczących przemytu sprzętu NVIDII. Jedno z nich obejmuje podzespoły o wartości około 2,5 miliarda dolarów. Dochodzenia trwają również w Singapurze oraz na Tajwanie, gdzie przeszukano biura Supermicro i powiązanych firm.

Ograniczenie przemytu zaczyna być podobno odczuwalne w Chinach. Lokalne firmy mają coraz większe problemy ze zdobyciem wydajnych akceleratorów AI, a krajowi producenci jak Huawei czy Camricon nie są w stanie zaspokoić całego zapotrzebowania. Część przedsiębiorstw rozważa więc zakup słabszych i starszych układów, o ile tylko będą one dostępne.